Kiedy muzyka stała się sednem twego życia?
W 2004 roku mając 12 lat byłem zagubionym i wyizolowanym dzieckiem, bo pochodziłem z dysfunkcyjnej rodziny. Często wyjeżdżałem do babci na wakacje i oglądałem dużo niemieckich programów. Pewnego dnia trafiłem na niemieckie MTV i Vive i codziennie po szkole godzinami słuchałem piosenek i oglądałem teledyski. Wtedy zakochałem się w muzyce. Zacząłem obsesyjnie czytać wszystko o muzyce, co wpadło mi w ręce, kupować płyty za ostatnie pieniądze, słuchać radia. Moja nauczycielka muzyki uważała, że mam talent wokalny od pierwszej klasy podstawówki. Gdy pochłonął mnie świat muzyczny, mama wysłała mnie do szkoły muzycznej. W szkole na jednej z przerw zacząłem śpiewać piosenkę „Siłacz” Marcina Rozynka. Wtedy przez kolejne lata szkoły moi rówieśnicy bardzo często chcieli, żebym im coś zaśpiewał. Na lekcjach, w akademiku, na przerwach. Wygrywałem też konkursy wokalne. Najbardziej podobała się moja interpretacja piosenki „Hello”. Śpiewać ze wszystkich moich umiejętności umiałem najlepiej, choć później bardziej poświęciłem się nauce, czytaniu książek.
Swój pierwszy utwór napisałeś w wieku 12 lat. Pamiętasz co to było?
Pamiętam bardzo dobrze – jak dziś. Pierwszą piosenką autorską było „Przeczucie” o głosie intuicji i nadziei na lepszy czas. Pamiętam, jak mi ta melodia weszła do głowy, gdy byłem u babci, potem przerabiałem ją na wiele wersji. Na początku modulowałem ją na swoim keyboardzie. Uważam, że to najbardziej chwytliwa piosenka, jaką do tej pory skomponowałem. Mimo upływu lat moi znajomi często powtarzają, że refren tego utworu to jedna z najbardziej zapamiętywalnych melodii, jakie w życiu słyszeli. Okres mojej nastoletniości to najbardziej płodny okres w mojej twórczości. Często chciałbym wrócić do tych czasów.


Zaśpiewana przez ciebie 5 lat temu w jednym z pubów Nowej Zelandii autorska piosenka „My Melody” została – co można zobaczyć w serwisie YouTube – ciepło przyjęta przez lokalną społeczność, co pokazuje, że masz ogromny potencjał twórczy i łatwo zdobywasz sympatię widowni. Ten piękny utwór traktuje o pogoni za marzeniami i o tym jak bycie innym może być trudne, a czasem nawet samotne, a także o tym, że nigdy nie wolno przestać walczyć o swoje marzenia i zawsze należy wierzyć w siebie wbrew opiniom całego świata malkontentów. Dlaczego nie poszedłeś stylistycznie w tę stronę. Mnie osobiście takie twoje oblicze muzyczne przekonuje znacznie bardziej od tego, w czym obecnie się znajdujesz.
Współpracowałeś z różnymi zespołami rockowymi i bluesowymi. Co to były za formacje i jak wpłynęły na twój rozwój muzyczny? Kiedy i dlaczego postanowiłeś postawić na karierę solową?
Twój wokal znają topowe osobowości polskiego show biznesu. Czego się od nich nauczyłeś?
dyrektor korporacji oraz człowiek świadomy swoich błędów młodości w pojmowaniu tak zwanej kariery i związanej z nią popularności. Zgodzisz się z jego przemyśleniami stojąc dziś sam na progu do (być może) wielkiej kariery, czy też masz na ten temat inne zdanie?


