"Być może najlepsza płyta Kultu jest jeszcze przed nami." Z Piotrem Wieteską rozmawia Sławek Orwat - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

„Być może najlepsza płyta Kultu jest jeszcze przed nami.” Z Piotrem Wieteską rozmawia Sławek Orwat

Po latach zacząłem tęsknić do grania. Dlatego powstał Buldog, w którym z pomocą kolegów mogłem się ponownie zrealizować artystycznie.

Czy Novelty Poland był na początku waszej wspólnej drogi artystycznym punktem wyjścia, czy też przeciwnie – powołując do życia Kult, postanowiliście wraz z Kazikiem Staszewskim pójść w zupełnie innym kierunku?

Novelty Poland był reaktywowany po rozpadzie Polandu. Ja w Novelty Poland nie grałem (o ile dobrze pamiętam to chyba Jeżyk tam grał).

 

Co spowodowało twoje odejście z Kultu w roku 1986?

Wspólnie z ówczesnym klawiszowcem Kultu (Jackiem Szymoniakiem) zdecydowaliśmy się zostać Świadkami Jehowy, a ponieważ byliśmy wówczas kawalerami nie obciążonymi obowiązkami rodzinnymi, to czas jakim dysponowaliśmy, postanowiliśmy przeznaczać na głoszenie o Królestwie Bożym, a nie na muzykowanie.

 

Połączenie instrumentów klawiszowych i dętych plus zaangażowane społecznie teksty, czy zupełnie inny powód? Na czym twoim zdaniem polega fenomen od lat niesłabnącej popularności zespołu Kult?

Bardzo dobre teksty – przede wszystkim te z pierwszej połowy istnienia Kultu, charakterystyczny styl Kultu (niespotykany również w muzyce światowej), charyzma Kazika, charakter pozamuzyczny kapeli, stabilny skład i różne afery, które co jakiś czas się pojawiały (śmiech)

 

Jako basista spędziłeś w Kulcie 4 lata. W tym roku mija 25 lat kierowania zespołem. Jak oceniasz oba te okresy i jak wytrzymałeś 9 lat bez Kultu?

Te 4 lata grania w Kulcie wspominam miło. Granie w kapeli było spełnieniem moich marzeń, w dodatku ten okres był czymś więcej niż tylko granie kapeli – był w tym również parowątkowy przekaz (m in. światopoglądowy, nasz stosunek do polityki, mody młodzieżowej lub tzw. szołbiznesu). Po latach zacząłem tęsknić do grania. Dlatego powstał Buldog, w którym z pomocą kolegów mogłem się ponownie zrealizować artystycznie. Kiedy w 1995 roku rozpocząłem pracę managera Kultu, był to już inny zespół – bardziej urockowiony, gitarowy. Jednak od tego czasu moja rola w Kulcie nie polega już na tworzeniu lub nagrywaniu muzyki.

 

Kazik Staszewski, Jacek Szymański, Wojciech Jabłoński, Adam Swędera, Janusz Zdunek, Tomasz Glazik. Wszyscy wyżej wymienieni w jakimś stopniu byli wcześniej związani z Kultem. Czy Buldog miał być Twoją odpowiedzią na przerwanie działalności KNŻ?

Nieee, Buldog nie miał nic wspólnego z działalnością KNŻ (lub jej brakiem). Skąd przyszło ci to do głowy ? (śmiech) Buldog był po prostu zaspokojeniem potrzeb wyrazu artystycznego. Ten zespół nie powstał dlatego, bo KNŻ się rozpadł. Zresztą Kazik doszedł dopiero po 2 latach naszego muzykowania.

 

Po odejściu Kazika z Buldoga jego teksty zastąpiliście wierszami Tuwima. Czy można zaryzykować stwierdzenie, że obaj podobnie postrzegają rzeczywistość i że w kwestiach społecznych nic nie zmieniło się u nas od czasów przedwojennych?

Tak, zgadzam się z tym.

 

 Pomimo plejady znakomitych autorów, jacy przewinęli się przez polską scenę rockową w ciągu ostatnich 30 lat,  chyba tylko Grzegorzowi Ciechowskiemu, Kasi Nosowskiej, Grabażowi i właśnie Kazikowi udało się przełożyć ambitny autorski repertuar na sukces medialny. W czym twoim zdaniem należy upatrywać przyczyn tego zjawiska?

W dobrych tekstach, dobrych kompozycjach oraz aktywnej działalności koncertowej.

 

W 2009 roku około 200 osobowa grupa mieszkańców Kłodzka zrywając plakaty, domagała się odwołania koncertu zespołu Kult podając kuriozalny powód, iż zespół gra muzykę alternatywną i psychodeliczną oraz że teksty utworów „Religia Wielkiego Babilonu” i „Post” obrażają ich uczucia religijne. Czy wspominasz więcej takich momentów, czy był to jednorazowy przypadek?

Nie pamiętam więcej takich przypadków, no może poza pozwaniem Kazika przez posła Szafrańca (chyba z ZChN)

 

Czy Kult jest w stanie stworzyć jeszcze album, który dorówna popularnością takim krążkom jak Spokojnie, Mój Wydafca, czy Tata Kazika?

Absolutnie tak! Być może najlepsza płyta Kultu jest jeszcze przed nami. Po dojściu Wojtka Jabłońskiego i Jarka Ważnego ten zespół zdecydowanie odżył i uważam, że jest to bardzo kreatywny skład.

 

 Jesteś współautorem „Krwi Boga”. Czy uważasz tę kompozycję za swój największy przebój, jaki stworzyłeś czy masz sentyment do zupełnie innego kawałka?

“Krew Boga” muzycznie nie odzwierciedla dokładnie mojej osobowości. Zdecydowanie bardziej utożsamiam się z “Do generałów”, “Chrystusem Miasta”, “Piosenką Młodych Wioślarzy”, „Udana Transakcja” (Kult), „Wódka” (Kult), „Ostatnia Wojna” (Kult), „Elita” (Buldog) i „V Rozbiór Polski” (Buldog) lub “Konsumentem” – te utwory wyrażają mój świat muzyczny. A “Krew Boga” to taki wczesny The Cure (śmiech).

 

 W ostatnim 20-leciu o wiele częściej uczestniczyłem w koncertach Kultu w Londynie niż w Polsce. Czy w ojczyźnie na waszych koncertach jest podobna atmosfera, czy jest coś, co wyróżnia londyńską publiczność?

Wszędzie raczej jest podobnie, no może w skali 1-5 o ten 1 punkt w Londynie jest bardziej żywiołowo (śmiech) . Szczególnie przy “Polsce” granej i śpiewanej w Londynie mam ciarki.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook