Tak się składa, że miałem okazję spotkać kilka par uroczych bliźniaczek. Pomimo wielu podobieństw zawsze można było też odnaleźć kilka detali, które różniły je w sposobie bycia, zainteresowaniach czy też preferencjach modowych. Co najbardziej was różni od siebie, a w czym jesteście zgodne?
Dagmara: Pół żartem pół serio powiem, że największa różnica jest taka, że Martyna lubi arbuza i budyń, a ja za nimi nie przepadam. Pozostałe różnice są dla mnie zrozumiałe, co pozwala na dojście do porozumienia, choćby nawet po burzliwej dyskusji.
Martyna: Jesteśmy zgodne, bo rozumiemy swoją konstrukcję psychiczną i znamy się na wylot. Nasze nieporozumienia dotyczą zatem albo kwestii kulinarnych albo sytuacji, w których jedna z nas próbuje działać wbrew sobie, a druga natychmiast to wyłapuje, jak fałsz w piosence.
Pochodzicie z poznańskiej, muzycznej rodziny Melosików. Wasz tata jest pianistą i dyrygentem, a przez blisko 20 lat był dyrektorem GOK w Tarnowie Podgórnym. Wasze starsze rodzeństwo – Bartosz i Karolina to także muzycy. Jedynie mama nie dała się porwać sztukom artystycznym. Czy dorastając w takiej rodzinie, byłyście niejako skazane na muzykę?




