– Twoja młodość przypadła na sam środek lat 90-tych. Kto wywarł wówczas największy wpływ na twoją artystyczną tożsamość?
– Młodość przeżywam obecnie (śmiech). Wtedy byłem smarkatym nastolatkiem. Wyniosłem z domu Elvisa i Johhny Casha. W liceum był hip hop i Nirvana, choć – o dziwo – moja klasa była inna. Poznałem tam ludzi słuchających Beatlesów, Stonesów, Led Zeppelin, Hendrixa. Miałem taką hippisowską paczkę. Z niej później powstał zespół Bohema…
– …który swój debiut fonograficzny zawdzięcza kontraktowi z Polskim Radiem. Czy łatwo było znaleźć młodemu wykonawcy tak wpływowego wydawcę, czy też był to efekt konsekwentnych starań lub szczęśliwego zbiegu okoliczności?




