Ci aktorzy nie chcą na ten temat mówić i takie wezwanie ich do tablicy bardziej potraktują jako atak.
[related id=113658 side=left]Piotr Semka komentuje aferę, o której mówi wyemitowany wczoraj w TVP film Sylwestra Latkowskiego „Nic się nie stało”. Nie sądzi, żeby apel reżysera do artystów, by opowiedzieli o tym, co robili i widzieli, odniósł skutek. Potraktują go raczej jako atak, i to o podłożu politycznym. Dziennikarz wskazuje, że Sopot to małe miasto i stawia pytanie, dlaczego pokazywany w filmie lokal, w którym celebryci dokonywali czynów pedofilskich, mógł przez długi czas funkcjonować bez skrępowania:




