W czwartek prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że granica Ukrainy zostanie zamknięta dla ruchu pasażerskiego. To wystąpienie prezydenta Ukrainy spowodowało późniejsze konsekwencje. W piątek na Ukrainę powróciło 37 tys. jej obywateli. Wysoka liczba mogła być spowodowana apelem Zełenskiego. Spowodowało to również olbrzymie kolejki na granicy polsko-ukraińskiej.
Gorący czas trwa już od 15 marca 2020 roku. „W ciągu tych 10-ciu dni pracujemy nad tym, żeby pomóc obywatelom Ukrainy, którzy chcą dostać się do swojego kraju, jak również tym, którzy chcą zostać w Polsce. Apel prezydenta Ukrainy nie spowodował paniki”. Jak podkreśla ambasador Ukrainy: Codziennie mamy na granicy tylu oczekujących ludzi. Dla informacji chcę podkreślić, że w ciągu 10-ciu dni polsko-ukraińską granice przekroczyło ponad 100 tys. osób.



