Gościem Popołudnia WNET był wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk. Polityk komentował na antenie Radia Wnet kryzys dyplomatyczny na linii Warszawa-Tel Awiw, który wybuchł po wypowiedziach izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu oraz ministra spraw zagranicznych Israela Katza, którzy przypisywali narodowi Polskiemu współodpowiedzialność za zbrodnie Holokaustu. W wywiadzie dla jednej z izraelskich rozgłośni radiowych minister Katz powiedział, że „Wielu Polaków kolaborowało z nazistami i brało udział w zagładzie Żydów podczas Holokaustu (…) Antysemityzm był wrodzony u Polaków przed Holokaustem, podczas i po nim też”.
Zdaniem wiceministra spraw zagranicznych rządu Rzeczpospolitej, wypowiedzi żydowskich polityków należy uznać za obraźliwe i niezgodne z prawdą historyczną: Relacje polsko-izraelskie to jest rzecz, dla nas bardzo ważna i zależy nam, aby one były dobre, ale dzisiaj ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, czy można cokolwiek poświęcać w imię dobrych relacji z jakimkolwiek państwem w polityce międzynarodowej. Wczorajsza decyzja premiera Morawieckiego oraz dzisiejsza, że nie weźmiemy udziały w szczycie Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu, jest odpowiedzą na to pytanie, i to odpowiedzią dość jednoznaczną. Polska jest zdeterminowana, aby bronić prawdy historycznej i swojego dobrego imienia – podkreślił minister Szynkowski vel Sęk.
Gość Popołudnia Wnet wskazał, że izraelski rząd powinien się jednoznacznie odciąć od wypowiedzi swojego ministra: Jeżeli na tę wypowiedź nie będzie jednoznacznej reakcji, to warto będzie postawić pytanie, czy takie postawcie jak Jan Karski, Henryk Sławik jak Konstanty Rokicki czy Aleksander Ładoś, czyli osoby, które przyczyniły się do uratowania dziesiątek czy setek żydów w tych dramatycznych, zbrodniczych latach II wojny światowej, to czy to są osoby, które wyssały antysemityzm z mlekiem matki. Myślę, że władze izraelskie powinny w sposób jednoznaczny odciąć się od tej wypowiedzi, bo ona jest nie do zaakceptowania.




