– Było bardzo gorąco i sucho, wiatr stepowy przedostawał się do gardła. Jednak wynagradzali to ludzie. Wspaniali Polacy czekający na każdy kontakt z ojczyzną, ale też Kazachowie, bardzo serdeczni i otwarci. Bardzo skromni i pokorni. Spotkało nas tam dużo miłego – mówiła piosenkarka.
– Jako ciekawostkę powiem, że ulubiony utworem Kazachów jest nasza „Szła dzieweczka do laseczka, którą postrzegają oni jako własny utwór. Śpiewaliśmy razem i po polsku i po kazachsku – mówiła Halina Frąckowiak.
W rozmowie uczestniczył także Piotr Szarek, menadżer piosenkarki, który odpowiadał za stronę organizacyjną koncertu w Astanie. – Było to bardzo skomplikowane przedsięwzięcie. Była bariera językowa, nie znaliśmy ważnych parametrów logistycznych. Udało się jednak i jesteśmy już w trakcie organizowania kolejnego koncertu – mówił Piotr Szarek.


