Korespondent Radia Wnet przypomniał, że przed kilku laty była głośna afera w komendzie policji w Paryżu i urzędzie do spraw uciekinierów: – Przekupieni urzędnicy za opłatą wydawali dwuletnie karty pobytu, zamieniane z czasem na dziesięcioletnie. W procederze brali udział także zaprzyjaźnieni adwokaci.
– Migranci w Paryżu są wszędzie. Całymi rodzinami koczują na stacjach metra na jakiś kołdrach, pościelach dostarczanych im zapewne przez pomoc katolicką, najbardziej sprawną prywatną organizację pomocy ludziom w potrzebie, która wieczorami rozdaje zupę i żywność. W nagłej potrzebie państwo udziela im doraźnej pomocy lekarskiej na rachunek właściwego terytorialnie merostwa.
– Zarazem władze prowadzą cichą walkę z niepożądanymi przybyszami. Dawno temu w metrze paryskim zlikwidowano ławki, na których bezdomni chętnie sypiali, zwłaszcza zimą. Dawne ławki przetrwały tylko na trzech stacjach. Wszędzie indziej zostały zastąpione przez rzadko rozstawione metalowe krzesła o kształcie dziurawej miednicy. Nie da się na nich spać – kontynuował.



