Problemy Deutsche Banku. Niemcy zwalniają 18 tysięcy pracowników  

Liczba zwolnionych pracowników wzrosła do 18 tysięcy, jak informuje Deutsche Bank, liczba ta do 2022 ma wzrosnąć aż kilkakrotnie.

Podczas posiedzenia Rady Nadzorczej, największy niemiecki bank poinformował o zwolnieniu swoich pracowników, jest to liczba 18 tyś. osób, do 2022 roku liczba osób ma wzrosnąć do 74 tyś.

Zwolnienia pracowników w Deutsche Banku mają źródło w 2009 roku, kiedy to firma zaczęła mieć kłopoty finansowe w dziale bankowości inwestycyjnej. Kiedy Bank zaczął konkurować z dużymi bankami amerykańskimi, nałożone na niego zostały ogromne kary finansowe, m.in. w wysokości 630 milionów dolarów za zarzut prania brudnych pieniędzy.

Będąc w sytuacji kryzysowej Deutsche Bank zamierzał połączyć się ze swoim konkurentem – Commerzbankiem w celu wzmocnienia swojej pozycji. Po dłuższych rozmowach zarządcy stwierdzili, że porozumienie nie przyniesie dostatecznych zysków.

M.N.

 

 

Sztuka wysoka tonie, Warszawska Opera Kameralna zmierza ku samozagładzie. Zwolnionych z pracy ma zostać 149 osób

Rozpoczęły się grupowe zwolnienia w Warszawskiej Operze Kameralnej, mimo że minister kultury zaoferował pomoc finansową. O sytuacji pracowników opowiada śpiewaczka Justyna Reczeniedi.

 

Justyna Reczeniedi powiedziała, że w Warszawskiej Operze Kameralnej sytuacja jest dramatyczna:

Rozpoczęły się zwolnienia grupowe – pracę straci 149 osób, w tym 133 artystów. Są wśród nas osoby z ponad 30-letnim stażem. 

Justyna Reczeniedi powiedziała również, że związki zawodowe nie doszły do porozumienia z dyrekcją, mimo to proces zwolnień grupowych został rozpoczęty. Podkreśliła, że minister Gliński zaapelował do dyrekcji o powstrzymanie zwolnień oraz zadeklarował pomoc finansową w wysokości 4,5 miliona złotych rocznie. Propozycja ta nie została przyjęta, bo „dyrekcja uważała, że jest to tylko hipotetyczna pomoc”:

– Decyzje o zwolnieniach zapadły zaraz po świętach, wbrew apelowi ministra kultury, premiera Glińskiego. Jest to karygodne. Dowiedzieliśmy się o nich przez Internet. 

[related id=”4676″]

Śpiewaczka przypomniała protesty z 2012 roku, kiedy odbywała się  pierwszą próbą likwidacji Warszawskiej Opery Kameralnej:

Wtedy to wielki autorytet opery,  Stefan Sutkowski zaprotestował przeciwko zwolnieniom grupowym. To on poprosił ministra o wsparcie. Marszałek  odstąpił od tej decyzji, ale, jak widać, nie zapomniał o niej i teraz sytuacja sprzed 5 lat powraca do nas. Proces zwolnień już się rozpoczął. 

Justyna Reczeniedi powiedziała o rzekomych przyczynach grupowych zwolnień:

Pierwsze tłumaczenie jest takie, że generujemy 90% kosztów i brakuje nam płynności finansowej. Jest to nieprawdą, generujemy 32 % budżetu – soliści zarabiają  po 30 latach 2000 złotych na rękę, a pracownicy z mniejszym stażem nawet mniej. 

Zaznaczyła, że ekipie nigdy nie zależało na podwyżkach oraz że w przeciwieństwie do dyrekcji, kochają operę:

Większość zespołu traktuje operę jak swój drugi dom – spędziła tam bardzo dużo czasu, latami szlifując swój talent, aby dojść do obecnego poziomu.

[related id=”14607″]

Osobą pełniącą obowiązki dyrektora w Warszawskiej Operze Kameralnej jest Alicja Węgorzewska.

– Pokładaliśmy duże nadzieje w Alicji Węgorzewskiej, ponieważ obiecywała nam, że zorganizuje pieniądze. Pod koniec grudnia zostały wypłacone nam honoraria i nagle 14 lutego dostaliśmy informację, że decyzja o zwolnieniach już zapadła, a my możemy tylko negocjować.

Justyna Reczeniedi odniosła się do zarzutu, jakoby dziś opera nie mogła sprzedać biletu dla 150-osobowej grupy:

To godzi w naszych artystów o międzynarodowej sławie. Nasza Opera Kameralna wielokrotnie grała  koncerty na całym świecie, m.in. pięciokrotnie byliśmy w Japonii, grając  dla cztero tys. publiczności. Promowaliśmy polską kulturę. Nie można tłumaczyć kryzysem gospodarczym tych zwolnień. Powinniśmy dbać o dobro narodowe; od tego są środki publiczne.

Na zakończenie rozmowy Justyna Reczeniedi  jeszcze raz podkreśliła, jak wiele osób jest poszkodowanych decyzją dyrekcji oraz powiedziała o planach Opery Kameralnej:

– Póki co, jest koncepcja, aby był to teatr impresaryjny, z małą orkiestrą, która nie generowałaby takich kosztów.  Cokolwiek postanowią władze opery co do przyszłości, powinny pamiętać, że dzieje się to kosztem muzyków – ludzi, którzy spędzili tam większość swojego życia, a te zwolnienia mogą oznaczać dla nich nie tylko problemy materialne, ale przede wszystkim dramat psychiczny. 

JN