Daniel Gałązka Z Zespołem Symfonicznie a 600-lecie Mińska Mazowieckiego. Daniel Gałązka i Piotr Brymas w Radiu WNET.

Czy poezja jest wciąż ważna? Czy poezja śpiewana, czyli muzyka w zasłonach metafor wciąż uwzniośla, mimo czasu dżumy kowidowej? Czy w świecie braku wartości warto być szermierzem, ale i siewcą słów?

O tych sprawach rozmawiałem z Danielem Gałązką i Piotrem Brymasem w kolejnym programie Muzyczna Polska Tygodniówka.

Tutaj do wysłuchania program z Danielem Gałązką i Piotrem Brymasem:

 

Daniel Gałązka, choć jest wykształconym pedagogiem, to nie może jednak żyć

Bez gitary, poetyckich słów i tworzenia, jako materii istoty mojego bytu. – powiedział na antenie Radia WNET.

Jego aktywność muzyczna zaczęła się w połowie lat 90. XX wieku. To wtedy rozpoczął się jego udany pochód przez najważniesze festiwale piosenki studenckiej i poetyckiej.

Dość powiedzieć, że zdobył I miejsce na „Ogólnopolskim Przeglądzie Piosenki Nowej” w 1996r. w Radomsku, I miejsce na Ogólnopolskim Przeglądzie Piosenki „Piostur Gorol Song 1996 i 2002, a także I miejsce i nagroda radia Białystok podczas „Augustowskich Nocy z Balladą” w 1997 roku.

 

Daniel Gałązka jest także laureatem Nagrody im. Wojtka Belona, którą zdobył podczas Giełdy Piosenki Studenckiej w Szklarskiej Porębie w 2000 roku.

Na tej samej giełdzie zdobył Pierwszą Nagrodę w kategorii „Najlepszy wykonawca”

Jego nagrania ukazywały się na wielu skłądankach z piosenką autorską i poezją śpiewaną, aż wreszcie powołał do życia grupę DGZZ / Daniel Gałązka Z Zespołem. Wydał z nią albumy „Dotykam Dachów” (Sonic Record 2009), „Odległości” (Sonic Record 2012) i  „I zobacz” (DGZZ 2018) – jeden z najważniejszych albumów roku 2018.

W roku 2021 Mińsk Mazowiecki, jedno z najstarszych miast we wschodnim Mazowszu, obchodzi 600-lecie nadania praw miejskich. Jako osada targowa Mińsk Mazowiecki istniał już w XIV wieku. W źródłach i przekazach średniowiecznych zwany był najczęściej jako Mensko, Mynsko, Minsko, Miensko i Minsk.

Co to ma wspólnego z Danielem Gałązką i formacją DGZZ? Oto pada odpowiedź:

To moje rodzinne, ukochane miasto. Ponadto niezwykły i w jednej osobie animator kultury, muzyk, dyrygent i współzałożyciel Unplugged Orchestra i dyrygent mińskiego chóru Cantate Domino Michał Śmigielski wpadł na pomysł, aby DGZZ objawił się podczas jubileuszu miasta o szacie symfonicznej. – powiedział Daniel Gałązka.

Radio WNET objęło to wydarzenie swoim patronatem medialnym. O szczegółach będziemy informować w Muzycznej Polskiej Tygodniówce i naszych muzycznych programach autorskich.

Piotr Brymas i Daniel Gałązka.

W drugiej części programu rozmawiałem z Piotrem Brymasem, poetą, autorem tekstów piosenek, wierszy dla dzieci i rzeźbiarzem ceramikiem. Debiutował w 1995 r. w „Magazynie Literackim”. Swoje metafory publikował w londyńskim periodyku emigracyjnym „Jesteśmy Kościołem” oraz kwartalniku „Skafander”.

Piotr Brymas wydał książki poetyckie „Śpiewnik ojca Ineczki” (2005 r.) „Dotykam Dachów” (2009 r.) „Świat Odległości” (2015 r.). Na czytelników czeka przygotowywany zbiór „Był sobie rower. Wiersze o Polsce”.

Piotr na stałe związany jest z grupą DGZZ Daniela Gałązki. W przeszłości z Miłoszem Wośko napisał piosenki dla Lory Szafran, które znalazły się na albumie „Nad Ranem” oraz Iwony Loranc (krążek „Brzegi”).

Prawdziwa poezja opiera się o trzy filary i powinna dotyczyć śmierci, upływającego czasu i przede wszystkim miłości czyli o to, o co człowiek cały czas się przewraca, co go podnosi i wynosi, przywołuje na świat, a potem żegna. – zawsze dopowiada Piotr Brymas.

Tomasz Wybranowski

 

 

 

 

Pan Przecinek & Zespół Depresyjny – co wyniknie z połączenia polonisty z lekarzem

Marcin Szyndrowski o początkach swej kariery muzycznej, tym skąd wziął się Pan Przecinek oraz dlaczego muzyka musi nieść ze sobą coś więcej niż lekkie słowa.

Mateusz Dopieralski vel Vito Bambino (Bitamina) w Na Rapie – audycja Bartosza Boruciaka

Gościem Bartosza Boruciaka w audycji „Na Rapie” był Mateusz Dopieralski vel Vito Bambino z zespołu Bitamina. Wokalista opowiedział słuchaczom programu o najnowszej płycie grupy „Kwiaty i korzenie”.

Audycji można posłuchać w każdy czwartek o godz. 21.

Programy dostępne są na naszym portalu na profilu Bartosza Boruciaka

Banach: Jestem za młody na stabilizację, która powoduje, że człowiek zaczyna żyć na pamięć

Piotr Banach założyciel zespołu „Hey” mówi o historii swojej kariery muzycznej oraz o Szczecinie, w którym wychowywał się jako młody chłopiec.

 

 

Odszedłem z zespołu „Hey” w 1999 roku, nie odszedłem dla kaprysu, miałem jednak swoje powody. Nie żałuję i mam olbrzymi sentyment do zespołu i muzyków. Po moim odejściu wydarzyło się dla mnie bardzo dużo ciekawych rzeczy. Jestem za młody na stabilizację. Z jednej strony może dać mi to poczucie bezpieczeństwa z drugiej zaś powoduje, że człowiek zaczyna żyć na pamięć – mówi Piotr Banach.

Szczecin jest dla rozmówcy miastem wyjątkowym. Podkreśla, że kiedy był małym chłopcem myślał, że świat wygląda tak, jak to miasto. Wyjątkowość Szczecina objawia się tym, że muzyków honorują władze miasta, czego innym miastom brakuje. Jak dodaje gość „Popołudnia WNET”: „Jest to drobiazg, który sprawia, że na sercu robi się ciepło”. 

Aktualnie dla większości młodych ludzi muzyka stała się środkiem do celu bądź osiągnięcia kariery. Kiedyś muzyka była nośnikiem treści powiązanym z różnymi subkulturami. Dzisiejsza twórczość nie ma podstawowych sztandarów, powoduje to zwiększenie jej użytkowości.

M.N.

Anna Osadczuk (KGHM) o objęciu Zamku Królewskiego mecenatem oraz rozbudowie największego w Europie zbiornika odpadów

– To pierwsza w historii polskiego muzealnictwa ekspozycja niemal 500 dzieł ze zbiorów rodzimych i zagranicznych, dokumentujących najwyższy kunszt jubilerski. – dodaje Osadczuk.

Anna Osadczuk, dyrektor Departamentu Komunikacji KGHM Polska Miedź S.A., mówi o wczorajszych obchodach rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, z okazji których, KGHM Polska Miedź S.A. wyprodukował 200 numerowanych wpinek z symbolem Polski Walczącej zrobionych ze srebra:

Przedmioty te powędrowały do przedstawicieli najwyższych władz państwowych i samorządowych. Co najmniej jedna wpinka, w tym ta z symboliczną liczbą 100, powędruje do wylosowanego pracownika firmy.

KGHM Polska Miedź S.A. obejmuje mecenat nad wieloma przedsięwzięciami i wydarzeniami kulturalnymi, tak jak miało to miejsce choćby w przypadku inauguracji wystawy Rządzić i olśniewać. Klejnoty i jubilerstwo w Polsce w XVI i XVII  wieku, która była początkiem objęcia mecenatu Zamku Królewskiego przez KGHM Polska Miedź S.A.:

To pierwsza w historii polskiego muzealnictwa ekspozycja niemal 500 dzieł ze zbiorów rodzimych i zagranicznych, dokumentujących najwyższy kunszt jubilerski.  Symbolicznie wpisuje się w ideę dbałości koncernu o pielęgnowanie wartości historycznych i dziedzictwa kulturowego.

Anna Osadczuk mówi także o słuchaniu, nie tylko własnych pracowników, ale również ludzi, których pośrednio, bądź bezpośrednio dotykają działania związane z rozbudową infrastruktury firmy, tak jak to było choćby w przypadku rozbudowy Żelaznego Mostu, będącego największym w europie zbiornikiem odpadów poflotacyjnych:

Nie były to łatwe rozmowy, pełne emocji, niekoniecznie tylko do nas skierowanych tych negatywnych emocji, ponieważ tam też pojawiały się wątki samorządowe. […] Nasz zespół wychodził do mieszkańców. To nie były rozmowy z oficjelami, tylko spotkania w sołectwach, czy w świetlicach wiejskich, gdzie siedzieliśmy czasami po kilkanaście godzin i rozmawialiśmy, rozmawialiśmy, jeszcze raz rozmawialiśmy z mieszkańcami. Efektem tego jest podpisane porozumienie.

A.M.K.

Walczak: W akcjach ratowniczych pod ziemią działamy w ekstremalnie trudnych warunkach w atmosferze bez tlenu. Strach jest zupełnie normalną rzeczą

– Podstawowym wyznacznikiem, którym kieruje się przy doborze pracowników, jest umiejętność działania w zespole. Nie ma tu miejsca na Rambo — dodaje Walczak.

 

Piotr Walczak, dyrektor naczelny oddziału jednostki ratownictwa górniczo-hutniczego w KGHM Polska Miedź S.A. opowiada o specjalnym zadaniu, które stoi przed nim i jego pracownikami. Wchodzą oni do akcji w momencie, w którym zagrożone jest zdrowie i życie pracowników kopalni:

Działalność górnicza od wieków związana była z zagrożeniami. Tam, gdzie człowiek próbuje wydrzeć naturze jej dary, które są zakopane głęboko w ziemi, pojawiają się problemy i różnego rodzaju zagrożenia, wypadki, nieszczęścia. Kiedyś ludzie ratowali się sami, było tak zwane samoratowanie.

Jak dodaje rozmówca Tomasza Wybranowskiego, dopiero po tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce we Francji w 1906 roku zaczęto tworyć ratownictwo górnicze. Wtedy to w kopalni Courrières miała miejsce największa w europie katastrofa górnicza. W wyniku tej tragedii śmierć poniosło 1099 osób, w tym nawet dzieci. W wyniku tych działań rok później w Bytomiu została uformowana pierwsza jednostka Ratownictwa Górniczego.

Piotr Walczak nawiązał również do utworzenia w dniu 1 stycznia 1971 roku Okręgowej Stacja Ratownictwa Górniczego w Lubinie:

Miała ona zabezpieczać zdrowie i życie górników w zupełnie nowej formule. W 1974 roku doszło w tym regionie do pierwszych tąpnięć gazodynamicznych.

Wiele lat później, w jego pamięci zapisała się akcja, do której doszło po potężnym zawale stropu:

Zawał stropu zasypał operatora w ładowarce. Głazy były wielkości autobusów i w pierwszej chwili szanse na przeżycie tego górnika oceniane były jako bardzo niewielkie. Jednak po czterech godzinach intensywnych prac ratowniczych odkopywania tej ładowarki, udało się dojść do kabiny. Doszedłem do niego pierwszy i pomogłem mu wyjść z kabiny. Pierwsze było pytanie, czy nic się pan nie stało. On spojrzał na mnie, rozpruł koszule, wyjął medalik czy szkaplerz i powiedział do mnie tak: „panie, co mi się mogło stać, jak Matka Boska była ze mną”. Takiego świadectwa wiary, w tak ekstremalnej sytuacji, nie przeżyłem na żadnym kazaniu, w żadnym kościele.

Pod koniec swojej wypowiedzi, Adam Walczak zdradza, iż po każdym niebezpiecznym zadaniu, po każdej akcji, cała ekipa analizuje wszystkie szczegóły, zastanawiając się, czy mogła zrobić coś lepiej. Jak dodaje, podczas akcji nie ma demokracji. Trzeba dokładnie wykonywać rozkazy przełożonego, bez żadnej dyskusji. Tu chodzi o ludzie zdrowie i życie, nie ma miejsca na bohaterów. Nie ma tu również miejsca na tzw. Rambo:

Jak ktoś mówi, że się nie boi, to kłamie. Strach jest normalną ludzką rzeczą. W przypadku akcji ratowniczych, gdzie cała infrastruktura wentylacyjna zostaje zburzona, my działamy w ekstremalnie trudnych warunkach, jeszcze z użyciem aparatów roboczych, w atmosferze niezdatnej do oddychania. Dla mnie podstawowym wyznacznikiem, którym się kieruje przy doborze pracowników, jest umiejętność działania w zespole. Nie ma tu miejsca na Rambo. Tu nic się nie robi samemu, pracuje cały zespół. Pierwszą zasadą ratownictwa, jest niepowiększanie strat.

 

A.M.K.