Oświadczenie twórców filmu „Zdarzyło się w Polsce”. Żądają w nim m.in. odwołania ministra kultury Piotra Glińskiego

Film „Zdarzyło się w Polsce” napotkał na bariery nie do przebycia w momencie odmówienia zgody na poddanie się pasożytniczym układom pozostawionym w branży filmowej przez poprzedni system.

(…) Paradoksalnie, w nowej rzeczywistości politycznej, po zwycięstwie w wyborach prezydenckich i parlamentarnych w 2015 roku „dobrej zmiany”, niosącej na swych sztandarach przywrócenie elementarnych zasad sprawiedliwości społecznej, ale i realizację polityki historycznej przywracającej honor bohaterom walki o Wolną Polskę, gdy profesor Szwagrzyk z Instytutu Pamięci Narodowej odkopuje z anonimowych dołów śmierci szczątki zamordowanych żołnierzy powojennego podziemia niepodległościowego, niezwykle ważny film o powojennej walce drugiej konspiracji i jej zbrodniczym wymordowaniu przez komunistów zostaje zablokowany mimo wcześniejszych deklaracji i zobowiązań ze strony premiera, jego kancelarii i resortu kultury.

Czy piętrzące się przed twórczością Jerzego Zalewskiego problemy mają charakter trwały, niezależnie od zachodzących zmian w życiu politycznym kraju?

Czy raczej zachodzące zmiany polityczne mają wciąż charakter powierzchowny i napotykają na mur utrwalonych i nienaruszalnych od 30 lat, po niesławnej pamięci umowie okrągłego stołu, zakonserwowanych układów polityczno-biznesowych i personalnych, które zagwarantowała „gruba kreska” i jej skutki w postaci braku lustracji i dekomunizacji we wszystkich kluczowych instytucjach państwa, ale również na wyższych uczelniach, w obszarze edukacji i szeroko pojętej kultury, gdzie, wprost, spadkobiercy komunistycznego systemu stali się z dnia na dzień zarządcami, właścicielami pokomunistycznego majątku oraz właścicielami III RP. (…)

[Film] „Zdarzyło się w Polsce” napotkał na bariery nie do przebycia w momencie odmówienia zgody na poddanie się pasożytniczym układom pozostawionym w branży filmowej przez poprzedni system, który systematycznie sprzeniewierza przeznaczone na kulturę społeczne pieniądze, przepuszczane tymi samymi skorumpowanymi kanałami.

Jedną z czołowych pozycji w opisanej i, niestety akceptowanej przez obecny aparat władzy, strukturze zajmuje Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, której niezniszczalnym dyrektorem związanym zawodowo i pełniącym w niej od 1970 roku kierownicze funkcje jest niejaki Włodzimierz Niderhaus (…), który legitymuje się pokaźnym dorobkiem i zasługami w branży filmowej oraz, za przyzwoleniem i w pełnej komitywie z resortem kultury, jest finansowym dysponentem środków publicznych, został w roku 1983 zarejestrowany przez III Wydział SB jako tajny współpracownik służby bezpieczeństwa o pseudonimie „Włodzimierz”. (…)

[C]złowiek ten przez kolejne dekady, bez jakiejkolwiek lustracji, kontroli ze strony nowo mianowanych organów państwa, pozostaje współpracownikiem resortu kultury kierowanego przez wicepremiera Piotra Glińskiego, który zdecydował się poświęcić film Jerzego Zalewskiego na rzecz hołdowania postkomunistycznym reliktom w polskiej kinematografii. Mimo pełnej wiedzy o poniesionych nakładach i wysiłku ludzi zaangażowanych w przedsięwzięcie, nie bacząc na straty finansowe, a zwłaszcza moralne, wolał zachować dotychczasowe relacje z agentem komunistycznych służb specjalnych.

(…) Domagamy się dlatego podjęcia przez obecne władze, deklarujące dziś naprawę państwa, stanowczych kroków w celu zapobieżenia podobnym sytuacjom w przyszłości i wyciągnięcia konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za zaistniały stan rzeczy, w tym usunięcia ze stanowiska szefa resortu kultury ministra Piotra Glińskiego, który nie gwarantuje naszym zdaniem oczekiwanych zmian.

„Kłopotliwy reżyser, kłopotliwe filmy” – oświadczenie twórców filmu i opinia prof. Andrzeja Nowaka o filmie Jerzego Zalewskiego „Zdarzyło się w Polsce” znajdują się na s. 2 grudniowego „Kuriera WNET” nr 66/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Następny numer naszej Gazety Niecodziennej znajdzie się w sprzedaży 16 stycznia 2020 roku!

„Kłopotliwy reżyser, kłopotliwe filmy” – oświadczenie twórców filmu i opinia prof. Andrzeja Nowaka o filmie Jerzego Zalewskiego „Zdarzyło się w Polsce” na s. 2 grudniowego „Kuriera WNET”, nr 66/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Paweł Lewandowski: Polacy nie chcą płacić abonamentu, bo uważają go za kolejny podatek

Paweł Lewandowski o decentralizacji i repolonizacji mediów, lustracji w świecie kultury, abonamencie i tym czym go zastąpić, kwestii filmu Zalewskiego i o Polskiej Fundacji Narodowej.

Z Pawłem Lewandowskim powracamy do tematu filmu „Zdarzyło się w Polsce”, o którym mówiliśmy dwa tygodnie temu.

Żeby zrobić film trzeba znaleźć ekipę, podpisać z nią umowę, zbierać faktury i rachunki by rozliczyć się z dotacji.

180 tys. nierozliczonych pieniędzy zostało zwróconych przez Jerzego Zalewskiego. Lewandowski mówi, że ze względu „niejasności w rozliczeniu” film został skierowany do zaufanej Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie. W przeszłości realizowała ona „Legiony” i kończyła „Smoleńsk”. podkreśla, że:

To jest największa wytwórnia w Polsce.

Jerzy Zalewski musi w jego ocenie współpracować z Włodzimierzem Niderhausem, jeśli chce dokończyć swój film. Lewandowski nie ma żadnych informacji nt. agenturalnej przeszłości szefa WFDiF, i jak mówi, nie ma możliwości i prawy by sprawdzić, czy ktoś współpracował z SB czy nie. Dodaje, że jest zwolennikiem wprowadzenia przepisów, które by na to pozwalały.

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego mówi o tym nad czym pracuje ministerstwo i o dekoncentracji mediów. Stwierdza, że przepisy dotyczące mediów są w gestii ministra kultury.

Tak naprawdę chodzi o jedno- zapewnienie rzetelności i pluralizmu medialnego.

Jest to istotne żebyśmy mogli wypracować sobie zdanie. Większy pluralizm to także, jak mówi, lepsza walka z fake newsami. Tłumaczy różnicę między dekoncentracją a repolonizacją. Stwierdza, że jeśli chodzi o repolonizację to wywłaszczania kogoś, zwłaszcza mediów jest utrudnione przez ustawę i  konstytucję.

Polacy nie chcą płacić abonamentu, bo uważają go za kolejny podatek.

Lewandowski dodaje, że nie ma planów by znieść abonament. Jednocześnie jak mówi państwo dopłaca do telewizji z budżetu. Są to pieniądze, jak mówi, płacone za tych, którzy są zwolnieni z opłat. Uważa, że powinien być jeden system, w miarę niezależny od polityków. Powinien być on automatyczny. Winien to być albo jakiś rodzaj opłaty albo. Na Zachodzie Europy jest opłata audiowizualna. Podkreśla, że sposób poboru abonamentu w Polsce jest nieskuteczny. Nasz gość dodaje, iż wystarczyłoby żeby każda pracująca osoba płaciłaby 8 zł miesięcznie i mielibyśmy 2,5 mld rocznie, co wystarczyłoby na utrzymanie wszystkich mediów publicznych.

Polska Fundacja Narodowa bardzo dużo dobrych rzeczy zrobiła.

Polemizuje z krytyką lewicy, która zarzuca PFN, że marnuje pieniądze podatników. To, że Polacy w Polsce nie dostrzegają jej działań wynika z tego, że działa ona za granicą, by tam promować nasz kraj.  Dofinansowała ona film o Witoldzie Pileckim, ze swoich 200 mln zł jakie dostaje.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Gen. Waldemar Skrzypczak, Paweł Lewandowski, Łukasz Warzecha, Waldemar Jan Sługocki – Popołudnie WNET – 04.12.2019 r.

Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Zaprasza Magdalena Uchaniuk-Gadowska.

Goście Popołudnia WNET:

Gen. Waldemar Henryk Skrzypczak – polski wojskowy, generał broni SZ RP w stanie spoczynku. Oficer dyplomowany wojsk pancernych;

Paweł Lewandowski – podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego;

Łukasz Warzecha– dziennikarz, Publicysta tygodnika “Do Rzeczy”;

Tomasz Grzywaczewski– pisarz, publicysta, podróżnik;

Waldemar Jan Sługocki  – polski politolog, urzędnik państwowy i samorządowy oraz polityk, od 2010 do 2011 podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, w 2015 sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju, poseł na Sejm VII i IX kadencji, senator VIII kadencji. przewodniczący lubuskich struktur Platformy Obywatelskiej

Zbigniew Stefanik – korespondent Radia WNET we Francji.


Prowadzący: Magdalena Uchaniuk-Gadowska

Wydawca: Jaśmina Nowak

Realizator: Jan Dudziński


Część pierwsza:

Flaga NATO / Fot. Sergeant Paul Shaw LBIPP (Army) / CC0

Gen. Waldemar Henryk Skrzypczak odnosi się się do oświadczenia Mariana Banasia, który ogłosił, że nie zrezygnuje z funkcji prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Stwierdza, że wszyscy powinniśmy poczekać na werdykt śledczy. Mówi, że na pewno jest to kwestia polityczna. Przypomina mu to historię z jego życia, kiedy to wyrok był wydany przez media, zanim zrobił to sąd. Poddał się wtedy do dymisji. „Wszyscy potracili już orientacje, już nie pamiętają jaki był początek tej sprawy”-mówi. Powstały rysy- mówi o NATO. Turcja podała rękę Rosji i razem z nią zaczęła działać na Bliskim Wschodzie przeciw Amerykanom. Turcy podjęli działania sprzeczne z polityką NATO. Prowadzi ona na Morzu  Śródziemnym politykę naruszającą prawa Cypru i Grecji, która też jest członkiem Sojuszu. Stwierdza, że Erdoğan nie potrzebuje więcej wrogów w NATO, stąd jego zgoda na  plany obrony krajów bałtyckich i Polski. Wcześniejsze słowa tureckiego prezydenta nasz gosć ocenia jako strategię negocjacyjna. „NATO jest potrzebne nam, jest potrzebne Europie”. Zauważa, że słowa Macrona i Trumpa wywołują duże wzburzenie wśród polityków. „NATO stoi przed bezprecedensowym wyzwaniem”, gdyż wcześniej wiadomo, że wrogiem była Rosja, zaś wygląda to tak, jakby Sojusz nie miał wroga. Wojskowy podkreśla, że potrzeba odbudowy potencjału militarnego. Trzeba także zdefiniować misję Sojuszu, zwłaszcza rolę Turcji, która jest głównym problemem NATO.

Część druga:

Włodzimierz Niderhaus/ Foto. Григорий Ганзбург/ CC 4.0

Paweł Lewandowski mówi o dekoncentracji mediów. Stwierdza, że przepisy dotyczące mediów są w gestii ministra kultury. „Tak naprawdę chodzi o jedno- zapewnienie rzetelności i pluralizmu medialnego”- podkreśla. Jest to istotne żebyśmy mogli wypracować sobie zdanie. Większy pluralizm to także lepsza walka z fake newsami. Mówi o tym nad czym pracuje ministerstwo. Podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego tłumaczy różnicę między dekoncentracją a repolonizacją. Stwierdza, że jeśli chodzi o repolonizację to wywłaszczania kogoś, zwłaszcza mediów jest utrudnione przez ustawę i  konstytucję. Mówi, że nie ma planów by znieść abonament. Jednocześnie jak mówi państwo dopłaca do telewizji z budżetu. Są to pieniądze, jak mówi, płacone za tych, którzy są zwolnieni z opłat. Mówi, że powinien być jeden system, w miarę niezależny od polityków. Powinien być on automatyczny. Winien to być albo jakiś rodzaj opłaty albo. Na Zachodzie Europy jest opłata audiowizualna. Podkreśla, że Polacy nie chcą płacić abonamentu, bo uważają go za podatek, a sposób jego poboru jest nieskuteczny. Nasz gość dodaje, iż wystarczyłoby żeby każda pracująca osoba płaciłaby 8 zł miesięcznie i mielibyśmy 2,5 mld rocznie, co wystarczyłoby na utrzymanie wszystkich mediów publicznych. Polemizuje z krytyką lewicy stwierdzając, iż „Polska Fundacja Narodowa bardzo dużo dobrych zrobiła”. To, że Polacy w Polsce nie dostrzegają jej działań wynika z tego, że działa ona za granicą, by tam promować nasz kraj.  Dofinansowała ona film o Witoldzie Pileckim, ze swoich 200 mln zł jakie dostaje.

Powraca temat filmu „Zdarzyło się w Polsce”, o którym mówiliśmy dwa tygodnie temu. Podkreśla, że żeby zrobić film trzeba „znaleźć ekipę, podpisać z nią umowę, zbierać faktury i rachunki by rozliczyć się z dotacji”. 180 tys. nierozliczonych pieniędzy zostało zwróconych przez producenta filmu. Mówi, że ze względu „niejasności w rozliczeniu” film został skierowany do zaufanej Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie. W przeszłości realizowała ona „Legiony” i kończyła „Smoleński”. To jest największa wytwórnia w Polsce”- podkreśla. Jerzy Zalewski musi w jego ocenie współpracować z Włodzimierzem Niderhausem jeśli chce dokończyć swój film. Lewandowski nie ma żadnych informacji nt. agenturalnej przeszłości szefa WFDiF, i jak mówi, nie ma możliwości i prawy by sprawdzić, czy ktoś współpracował z SB czy nie. Dodaje, że jest zwolennikiem wprowadzenia przepisów, które by na to pozwalały.

Łukasz Warzecha/ Foto. Margotte.Blogpress.pl/ CC 4.0

Łukasz Warzecha zauważa, że szef NIK idzie z PiS-em, z którym był przez lata związany, na wojnę. „Tylko czekać aż zacznie bronić go opozycja”-ironizuje. Zastanawia się czemu PiS postanowił naciskać na Banasia by ustąpił. Może to wynikać z chęci odcięcia się od tego, co już o nim wiadomo lub od tego, co kierownictwo PiS wie, a opinia publiczna nie.  Publicysta oceniając postawę PiS-u przypuszcza, że nie chodzi tylko o kwestie wizerunkowe. Uprawdopodobnia to scenariusz wg materiały służb wykazały inne niewygodne dla PiS-u rzeczy, poza tymi już znanymi.

Złe jest to jego zdaniem, że Banaś został powołany na swoje stanowisko zanim zakończyła się kontrola jego majątku przez służby. Przypuszcza, że kierownictwo PiS mogło nie chcieć czekać na raport na zasadzie: „Mamy do niego zaufanie. Musimy go powołać, bo kończy nam się kadencja”. Teraz odwołanie Banasia jest bardzo trudna, gdyż szef NIK ma jeden z najmocniejszych immunitetów w państwie. Podkreśla, że dobrego rozwiązania w tej sytuacji nie ma. Nie jest nim zmiana konstytucji, pozwalająca na jego odwołanie, gdyż podważyłoby to wartość tej instytucji. Przypomina, że poprzedni prezes NIK „Krzysztof Kwiatkowski występował przed sądem w charakterze oskarżonego”, dodają,iż może„trochę ten przykład podziałał na Mariana Banasia”. Różni ich to, iż „Kwiatkowski był zawsze w Platformie wolnym elektronem”, natomiast Banaś jest „z twardego jądra PiS-u”.

Część trzecia:

Donald Trump / Fot. Sgt. Amber Smith / CC 3.0

Tomasz Grzywaczewski o impeachmencie Trumpa. Komisja do spraw wywiadu amerykańskiej Izby Reprezentantów przyjęła raport, z którego wynika, że prezydent Donald Trump nadużył urzędu, zabiegając o zagraniczną pomoc przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi. Biały Dom już ogłosił, że raport nie zawiera dowodów, które świadczyłby na niekorzyść Donalda Trumpa.

Mówi także o szczycie NATO. Ta rocznicowa uroczystość, jak podkreślano, odbywała się w cieniu pęknięcia wewnątrz Sojuszu. Opozycja zarzuca amerykańskiemu prezydentowi, że dla Europejczyków jest niewiarygodnym sojusznikiem. Wycofał on bowiem wojska amerykańskie z Syrii płn. pozwalając Turcji na atak na syryjskich Kurdom. Stwierdza, że „Turcja poczuła się bardzo silna po tym, co wydarzyło się w Syrii”. Zdaniem naszego gościa, działania prezydenta Trumpa potrafią być chaotyczne, a Europejczycy nie chcą wydawać więcej na obronność. Uwagę Amerykanów coraz bardziej zajmują Chiny. Zwraca uwagę na przemówienie Mike’a Pence, które określa jako swego rodzaju deklarację zimnej wojny USA z Chinami. Dodaje, ze Europa jest zainteresowana współpracą gospodarczą z Chinami i nie ma zgody między USA a Europą, co do polityki wobec Chin.

Lic. Pixabay, CC0 Creative Commons

Zbigniew Stefanik o strajku komunikacji publicznej we Francji. Związkowcy zapowiadali już we wrześniu, że dojdzie do niego, jeśli rząd nie zgodzi się na ich postulaty dotyczące reform emerytalnych. Kraj jest sparaliżowany od komunikacji miejskiej przez koleje po lotniska. Protestują nie tylko przeciwnicy rządowej reformy, ale także studenci. Jeden ze studentów podpalił się w Lyonie by zaprotestować przeciwko ciężkiej sytuacji studentów we Francji. Jutro ma odbyć się 150 demonstracji we Francji z czego wiele w Paryżu. Jest on obok Nantes, Marsylii, Bourdeaux jednym z najbardziej zagrożonych protestami miast. „Słowa Emmanuela Macrona wywołały spore poruszenie”- mówi korespondent. Jednocześnie w tle toczy się francusko-amerykańska wojna handlowa, co wiążę się z chęcią opodatkowania przez Paryż amerykańskich gigantów internetowych. „Kto dzisiaj przeciwnikiem i wrogiem NATO? Jak dzisiaj zdefiniować agresję?”- pyta się dziennikarz. Pojęcie agresji, jak pokazała wojna hybrydowa stało się niejasne. W dodatku Turcja swoją politykę uzgadnia często z Rosją, a nie z członkami Paktu. „Wiele wskazuje, że struktury Państwa Islamskiego przenoszą się do Afryki Płn.”, czego jak mówi Stefanik, amerykańskie władza nie chcą zauważyć.

 

Część czwarta:

Waldemar Jan Sługocki odnosi się do oświadczenia Mariana Banasia.  Mówi, iż Banaś „powinien zrezygnować z funkcji prezesa Najwyższej Izby Kontroli”. Podkreśla, iż zarzuty wobec poprzedniego prezesa pojawiły się w trakcie pełnionej przez niego funkcji, a  w przypadku Banasia o obciążających go rzeczach wiadomo było jeszcze przed głosowaniem za jego wyborem. „Mówimy o wiceministrze i ministrze finansów”- podkreśla, więc o kimś kto powinien być już wielokrotnie weryfikowany. Zadaje pytanie- czemu służby nie wykryły tego wcześniej. Poseł PO mówi, że każdy ma prawo wystąpić na drogę sądową w obronie swojego dobrego imienia, jeśli uzna, że materiał dziennikarski je narusza. Uważa, że obywatele mają prawo wiedzieć, dlaczego prezes PiS uznał, iż Banaś nie powinien pełnić dalej funkcji prezesa NIK. Jeśli sąd skaże Mariana Banasia, to będzie musiał zrezygnować. Zapowiedział głosowanie za uchyleniem immunitetu.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej mówi o tym, czemu marszałek Sejmu powinna zostać zdymisjonowana. Przypomina powtórzenie przez nią głosownia ws. wyboru sędziów KRS. Podkreśla, że nie powinna tego robić, tylko po opublikowaniu wyników glosowania ewentualnie zarządzić jego reasumpcję.  „To faktycznie jest jakaś gra polityczna, ale ja jej nie rozumiem”. Przyznaje, że w prawyborach Platformy Obywatelskiej  będzie popierać Małgorzatę Kidawę-Błońską. Podkreśla, że szanuje obydwoje kandydatów, ale program byłej marszałek sejmu bardziej go przekonuje.

Zalewski: Zostałem oszukany. Pan Gliński ma lepsze przełożenie na urzędników KPRM niż pan premier

Jerzy Zalewski o tym, jak odebrano mu produkcję nad filmem, bo chciał go zrobić zbyt tanio i jak urzędnicy KPRM wmanewrowali go, by zainwestował własne pieniądze w film na który nie dostał dotacji.

Jerzy Zalewski o filmie „Zdarzyło się w Polsce”. Miał on opowiedzieć historię braci Kowalczyków i zamach na aulę w Opolu. W tej auli miało się odbyć wręczenie medali dla zomowców, rok wcześniej pacyfikujących Wybrzeże. Jednym z podejrzanych w śledztwie jest żołnierz wyklęty z oddziału „Bartka”, „co nas przenosi w tamten czas”. Różne czasy się ze sobą zlewają i w finale się łączą. Projektem zainteresował się premier Mateusz Morawiecki. Film otrzymał dotację w wysokości 6,5 mln zł.

Miałem zapewnienia dyrektora PISF-u, że z puli dyrektorskiej dostanę. Ta pula była na rok poprzedni, 2018 r.

Żeby jednak ją wykorzystać musiał jak najszybciej zacząć zdjęcia. Przez ten pośpiech do ekipy filmowej wziął tych ludzi, którzy byli wolni, co się zemściło. Ekipa okazała się „nieodporna na defraudację”. W związku z tym jak mówi, „po czterech dniach zdjęciowych przerwałem i zwróciłem pieniądze, których nie wydałem”. Zauważa, że nikt go nie pytał wtedy, czemu tak szybko przerwał zdjęcia. Paweł Lewandowski, wiceminister kultury , obiecał mu, że w lutym otrzyma pieniądze z kolejnej dotacji, do KPRM może wystąpić o pieniądze przez Ministerstwo Kultury i jednocześnie rozliczyć wydane już pieniądze.

Kierownicy produkcji […] widzą jak próbuję ciąć koszty. Widzą np. jak kaskader, którego wynajmuje jest tańszy o 70% niż inni, który oferowali swoje usługi.

Do czerwca udało mu się rozliczyć. Stwierdza, że w jego projekcie koszta były potanione o 30-40%. Było to jak mówi, nie do przyjęcia dla branży, która dba by koszta, nie były zbyt niskie.  Z tego powodu produkcja filmu została przekazana Włodzimierzowi Niderhausowi, „postać z bajki o komunistach starych”. Niderhaus pracuje od lat 70. w  Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie. Okazało się, że to on ma przejąć zarządzanie pieniędzmi z dotacji. Na dodatek okazało się, że pieniędzy nie będzie dopóki Zalewski nie podpisze umowy z PISFEM. Tymczasem żeby to zrobić musiałby mieć już budżet filmu zapięty.

Napisałem list, że nie zgadzam się na taką formułę. […] Zgłosiłem się do KPRM o inną drogę przepływu tych pieniędzy.

Najpierw otrzymał od urzędników Kancelarii informację, że jest inna droga jaką mógłby otrzymać pieniądze. Odbyłoby się to za pośrednictwem stowarzyszenia lub fundacji. Po zapewnieniu tym i przy świadomości, że projekt cieszy się poparciem premiera przystąpił do prac nad filmem. Musiał przed końcem roku zrealizować 31-35 dni, żeby rozliczyć dotację, z której pieniędzy jeszcze nie otrzymał. Z tego powodu z własnych oszczędności sfinansował przygotowania do zdjęć.

Ja mam wszystko, wykupione kostiumy, aktorów. Jesteśmy po próbach, po treningach jazdy konnej, próbach kaskaderskich,  jesteśmy gotowi do zdjęć. […] Tych pieniędzy nie otrzymuję.

9 października otrzymał informację, potwierdzoną dzień później przez oficjalne pismo, iż pieniędzy nie otrzyma oraz że nic nie było mu obiecywane. Reżyser uważa, że został wpuszczony przez urzędników Kancelarii Premiera w pułapkę, co traktuje jako zemstę za krytykę ministra  Piotra Glińskiego, którego posądził o złą wolę. Stwierdził bowiem, że „utrzymywanie w polskiej kinematografii Niderhausa jest złą wolą”.

Pan Gliński ma lepsze przełożenie na urzędników KPRM niż pan premier.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej mówi, że tym czego żąda jest „zwrot kosztów i moich zobowiązań przez usunięcie pana Niderhausa i ministra Glińskiego”.