Korea Północna „stanowczo odrzuca” potępiającą rezolucję RB ONZ, USA ostrzegają Pjongjang, by skończył z prowokacjami

Nałożono kolejne sankcje na Pjongjang. Ambasador Korei Płn. przy ONZ „stanowczo potępił i odrzucił” najnowszą rezolucję RB ONZ, zaznaczając przy tym, że Korea „jest gotowa użyć ostatecznych środków”.

„Moja delegacja stanowczo potępia i kategorycznie odrzuca ostatnią nielegalną i bezprawną rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ” – powiedział ambasador Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (KRLD) przy ONZ w Genewie Han Te Song na forum Konferencji Rozbrojeniowej.

Zagroził, że „planowane kroki”, które podejmie Korea Północna, „spowodują, że Stany Zjednoczone odczują największy ból, jakiego kiedykolwiek doświadczyły”. KRLD „jest gotowa użyć ostatecznych środków” – powiedział Han, cytowany przez agencję Reutera. Nie rozwinął jednak tego wątku.

Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ „wysłała bardzo jasny komunikat” władzom Korei Północnej, żeby zakończyły swe prowokacyjne działania – oświadczył ze swej strony na genewskim forum przedstawiciel USA ds. rozbrojenia Robert Woods.

„Mam nadzieję, że reżim (północnokoreański) usłyszy komunikat głośno i wyraźnie oraz że obierze inną ścieżkę” postępowania – dodał. Na koniec wezwał „wszystkie kraje do energicznego wdrażania tych nowych sankcji i wszystkich pozostałych”.

[related id=38066]Powołana w 1979 r. Konferencja Rozbrojeniowa to jedyne wielostronne, działające w ramach ONZ forum zajmujące się negocjacjami w sprawach międzynarodowego rozbrojenia. W Konferencji uczestniczy 65 państw, a decyzje podejmowane są jednomyślnie.

Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła jednomyślnie w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego rezolucję o nałożeniu dodatkowych sankcji na Koreę Północną po przeprowadzeniu przez ten kraj 3 września kolejnej eksplozji nuklearnej.

Nowe restrykcje przewidują m.in. wprowadzenie limitu na dostawy ropy naftowej do Korei Płn.: do 500 tys. baryłek od 1 października do końca 2017 roku i do 2 mln baryłek w ciągu 2018 roku i lat następnych. Sankcje wprowadzają także całkowite embargo na dostawy gazu ziemnego do Korei Płn. i zakaz importowania północnokoreańskich wyrobów tekstylnych.

Nowe sankcje nie obejmą przywódcy KRLD Kim Dzong Una i jego najbliższych współpracowników, co znajdowało się w pierwotnym projekcie dokumentu.

Sankcje ONZ wobec Korei Płn. to tylko kolejny mały krok – powiedział we wtorek prezydent USA Donald Trump, odnosząc się do nałożenia w poniedziałek na Pjongjang nowych restrykcji przez Radę Bezpieczeństwa ONZ.

„Myślimy, że jest to tylko kolejny mały krok, a nie wielka sprawa” – oznajmił Trump dziennikarzom w Białym Domu. „To nic (sankcje ONZ) w porównaniu z tym, co w końcu będzie musiało się wydarzyć” – dodał.

Trump przyznał również, że dyskutował z sekretarzem stanu USA Rexem Tillersonem na temat głosowania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i obaj nie byli pewni, czy nowe sankcje ONZ wpłyną na Pjongjang. „Z pewnością miłe było jednak, że wynik głosowania to 15 do zera” – zaznaczył prezydent USA.

[related id=36586]5 sierpnia, po miesiącu intensywnych negocjacji między USA i ChRL, która jest głównym sojusznikiem Korei Płn., RB ONZ również jednomyślnie przyjęła rezolucję przewidującą ograniczenie dochodów Pjongjangu z eksportu (3 mld dol. rocznie) o jedną trzecią poprzez nałożenie embarga na węgiel, żelazo i rudę żelaza, ołów i rudę ołowiu oraz ryby i owoce morza. Była to odpowiedź na przeprowadzony przez Pjongjang 4 lipca, w dniu święta narodowego Stanów Zjednoczonych, pierwszy udany test pocisku ICBM, który mógłby uderzyć w terytorium USA.

PAP/MoGR

Rada Bezpieczeństwa ONZ jednomyślnie nałożyła nowe sankcje na Koreę Północną. To 9 rezolucja

RB ONZ przyjęła jednomyślnie w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego rezolucję o nałożeniu dodatkowych sankcji na Koreę Północną. Nowe restrykcje ograniczają m.in. dostawy ropy naftowej.

Projekt rezolucji przygotowały USA w reakcji na ostatnią próbę nuklearną przeprowadzoną przez Koreę Północną. Pod głosowanie poddana została jednak jego złagodzona wersja, by uzyskać poparcie Rosji i Chin.

Dodatkowe sankcje przewiduję m.in. wprowadzenie limitu na dostawy ropy naftowej do Korei Płn.: do 500 tys. baryłek od 1 października do końca 2017 roku i do 2 mln baryłek w ciągu 2018 roku i lat następnych. Nowe restrykcje wprowadzają także całkowite embargo na dostawy gazu ziemnego do Korei Płn. i zakaz eksportu północnokoreańskich wyrobów tekstylnych.

[related id=38065]Nowe sankcje nie obejmą przywódcy KRLD Kim Dzong Una i jego najbliższych współpracowników.

W pierwotnej wersji przygotowany przez USA projekt rezolucji zakładał m.in. całkowite embargo na dostawy paliw dla Korei Północnej oraz zamrożenie aktywów Kim Dzong Una.

Jest to dziewiąta rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie sankcji wobec Korei Płn. w związku z jej programem rakietowym i nuklearnym.

Korea Północna ogłosiła 3 września, że „całkowitym powodzeniem” zakończyła się próba ładunku wodorowego przeznaczonego do montażu na międzykontynentalnych pociskach balistycznych ICBM. Przeprowadzenie kolejnej, szóstej już próby nuklearnej przez reżim w Pjongjangu wywołało oburzenie i sprzeciw wspólnoty międzynarodowej.

PAP/MoGR

Ambasador USA przy RB ONZ: Iran nie przestrzega postanowień umowy nuklearnej

Iran nie przestrzega postanowień porozumienia nuklearnego – oznajmiła ambasador USA przy ONZ Nikki Haley. Jej zdaniem umowa jest tak skonstruowana, że wycofanie się z niej jest „mało atrakcyjne”.

W wypowiedzi dla think tanku American Enterprise Institute amerykańska ambasador Nikki Haley stwierdziła również, że umowa nuklearna została „zaprojektowana jako zbyt wielka, by upaść”, a irańscy przywódcy „biorą świat jako zakładników swojego złego zachowania”. Haley dodała, że porozumienie jest „bardzo wadliwe i ograniczone”, a Iran wielokrotnie je naruszał.

Jak jednak zaznaczyła, jeżeli prezydent USA Donald Trump powie w październiku Kongresowi, że Iran nie przestrzega postanowień porozumienia nuklearnego, nie będzie to oznaczać, że Waszyngton zamierza wycofać się z umowy.

Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) opublikowała w czwartek raport kwartalny, w którym oceniła, że Iran stosuje się do warunków zawartych w umowie nuklearnej. W październiku Trump wystąpi przed Kongresem, by ogłosić, czy Iran respektuje warunki porozumienia; Haley powiedziała we wtorek, że nie wie, jaką decyzję podejmie prezydent USA.

W odpowiedzi na wystrzelenie przez Teheran rakiety zdolnej do przenoszenia satelitów Waszyngton nałożył 28 lipca sankcje finansowe na sześć irańskich przedsiębiorstw uczestniczących w irańskim programie rakiet balistycznych. Próbę rakietową, którą Iran opisał jako sukces, ale amerykańska stacja Fox News, powołując się na źródła wywiadowcze, określiła jako fiasko, USA uznały za naruszenie postawień rezolucji ONZ oraz pogwałcenie porozumienia atomowego.

Na początku sierpnia prezydent USA Donald Trump podpisał ustawę wprowadzającą nowe sankcje wobec Iranu, Rosji i Korei Północnej, którą wcześniej przyjął Kongres USA.

Prezydent Iranu Hasan Rowhani zagroził 15 sierpnia, że jeśli Stany Zjednoczone nałożą kolejne sankcje na jego kraj, to „nawet w ciągu kilku godzin” będzie on mógł zerwać umowę nuklearną.

Zawarte w 2015 roku międzynarodowe porozumienie nuklearne ma na celu ograniczenie programu nuklearnego Teheranu i przewiduje, że zrezygnuje on z dążenia do uzyskania broni atomowej w zamian za stopniowe znoszenie nałożonych na niego sankcji międzynarodowych. W ramach paktu zawartego z mocarstwami program jądrowy Iranu został poddany ścisłej kontroli MAEA.

PAP/MoRo

Raytheon: w tym miesiącu oferta offsetu na zestawy Patriot

Do końca miesiąca zostanie przygotowana oferta offsetowa towarzysząca ofercie na zestawy obrony powietrznej Patriot – zapowiedzieli we wtorek w Kielcach przedstawiciele korporacji Raytheon.

John Baird, wiceprezes ds. zintegrowanych systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej na Polskę Raytheon Defense Systems podkreślił, że jeszcze w tym miesiącu zostanie przygotowany pakiet dotyczący transferu technologii

Zgodnie z porozumieniem zawartym w lipcu br. kontrakt na zestawy Patriot ma zostać podzielony na dwie fazy. Baird zapowiedział, że także offset ma zostać podzielony na dwie części; trwają prace nad listami intencyjnymi, część z nich została już uzgodniona i podpisana.

„Jesteśmy gotowi dokonać największego transferu, na jaki pozwoli amerykańskie prawo” – zapewnił. Za podstawowy cel offsetu Baird uznał tworzenie w Polsce samowystarczalności w utrzymaniu systemu. Podkreślił, że Raytheon zamierza przekazać nie tylko technologie, ale i zdolności, które pozwolą polskiemu przemysłowi z tych technologii korzystać. Offset ma objąć także wiedzę, jak zarządzać dużymi programami zbrojeniowymi, która, jak powiedział, będzie przydatna Polskiej Grupie Zbrojeniowej w innych przedsięwzięciach.

Przedstawiciele Raytheona zwracali uwagę na korzyści, jakie daje wybór konfiguracji zestawów Patriot uzupełnionych niskokosztowym pociskiem SkyCeptor, opracowywanym wspólnie przez USA i Izrael: Umożliwia ona znacznie większy transfer technologii niż w przypadku samych USA, gdzie ograniczenia są ostrzejsze.

Do technologii, których transferu nie może zaoferować, Raytheon zaliczył algorytmy, kody źródłowe, głowicę naprowadzającą i wieloimpulsowe silniki rakietowe zwiększające prędkość pocisku tuż przed uderzeniem w cel.

Baird poinformował, że Raytheon jako offsetodawca wystąpi także w imieniu koncernu Northrop Grumman, dostawcy zażądanego przez Polskę systemu zarządzania polem walki, trwają natomiast rozmowy z firmą Lockheeed Martin, producentem głównych pocisków zestawów Patriot.

Zgodnie z memorandum podpisanym na początku lipca rząd USA zgadza się na sprzedaż Polsce baterii obrony powietrznej Patriot w najnowocześniejszej konfiguracji, jakiej mają używać wojska lądowe Stanów Zjednoczonych.

Dodał, że chodzi o zintegrowanie baterii z sieciocentrycznym systemem zarządzania polem walki IBCS i nowym dookólnym radarem opartym na technologii azotku galu (dotychczas zestawy Patriot są wyposażone w radar sektorowy, o ograniczonym polu widzenia).

Memorandum intencji dotyczące zamiarów Departamentu Obrony USA w sprawie systemu Patriot dla Polski przewiduje, że w pierwszej fazie wojska lądowe USA przedstawią Polsce ofertę dotyczącej czterech jednostek ogniowych (tj. dwóch baterii z 12 wyrzutniami) uzbrojonych w pociski Lockheed Martin PAC-3 MSE i wyposażonych w IBCS. Zestawy mają być wyposażone w obecnie dostępny sektorowy radar, a USA „nie są w stanie dostarczyć bieżących radarów w celu wypożyczenia lub późniejszego odkupu”. Dostawy mają się rozpocząć w roku 2022, osiągnięcie zdolności operacyjnej przewidziano na rok 2023.

Umowa dotycząca pierwszej fazy miałaby zostać zawarta do końca bieżącego roku.

W kolejnej fazie USA mają kontynuować integrację pocisków SkyCeptor, nowego radaru i polskich sensorów. Oferta w tej fazie ma zostać przedstawiona pod koniec roku 2018

Modernizacja obrony powietrznej to jeden z priorytetów wieloletniego planu rozwoju sił zbrojnych. System ma być mobilny i umożliwić obronę wybranych obszarów – ważnych obiektów, zgrupowań wojsk i kontyngentów za granicą. Wisła – system średniego zasięgu zdolny zwalczać rakiety balistyczne – to jedna z części planowanego systemu obrony powietrznej kraju

O wyborze zestawów Patriot do rozmów między rządami Polski i USA koalicja PO-PSL zdecydowała w kwietniu 2015 r., poinformował o nim prezydent Bronisław Komorowski

We wrześniu ub. roku Macierewicz poinformował o decyzji wystosowania zapytania ofertowego. Przedstawiciele firmy Raytheon – producenta systemu Patriot – zapewnili, że rząd USA zgadza się na włączenie w polski system będącego w opracowaniu pocisku SkyCeptor – zmodyfikowanego pocisku Stunner, opracowanego w kooperacji izraelsko-amerykańskiej, mającego być tańszym uzupełnieniem dla pocisków GEM-T oraz PAC-3 i PAC-3MSE.

W marcu br. wystosowano zmodyfikowane zapytanie ofertowe, szef MON poinformował, że system wprowadzony w ramach programu Wisła ma kosztować nie więcej niż 30 mld zł.

PAP/MoRo

Zgoda USA na zniesienie limitu wielkości głowic pocisków Korei Płd. Czy Seul zacznie sam produkować broń nuklearną?

Prezydent USA Donald Trump i prezydent Korei Płd. Mun Dze In porozumieli się  w sprawie zniesienia ograniczenia wielkości głowic na pociskach balistycznych posiadanych przez armię Korei Płd.

 

O treści rozmowy telefonicznej między prezydentem USA Donaldem Trumpem i prezydentem Korei Płd. Mun Dze In  poinformowała strona południowokoreańska. Zapada ona w reakcji na przeprowadzoną w niedzielę przez Koreę Płn. szóstą próbę nuklearną, największą z dotychczasowych.

Na mocy porozumienia między Koreą Płd. a USA z 2001 roku, wielkość głowic była dotąd ograniczona do 500 kg.

Trump i Mun zgodzili się ponadto, że nadszedł czas, by zastosować wobec Korei Płn. najsurowsze sankcje i wywierać jak największy nacisk. W Nowym Jorku zebrała się w tej sprawie Rada Bezpieczeństwa ONZ.

Wcześniej Korea Płd. poinformowała, że prowadzi z USA rozmowy o rozmieszczeniu lotniskowców i bombowców strategicznych na Półwyspie Koreańskim.

W reakcji na najnowszą próbę nuklearną Korei Płn., w Korei Płd. pojawiły się apele, by Seul sam przystąpił do produkcji broni nuklearnej w celu samoobrony przed działaniami reżimu w Pjongjangu. Jednak nie zezwala na to porozumienie z USA z 1974 roku, które w zamian gwarantuje Seulowi objęcie całej Korei Płd. „parasolem nuklearnym” USA. W Korei Płd. stacjonuje na stałe 28 tys. amerykańskich żołnierzy.

PAP/MoRo

Trump nie wyklucza użycia broni jądrowej w starciu z KRLD. Korea Północna zdetonowała bombę wodorową

KRLD przeprowadziła próbę z użyciem bomby wodorowej. USA odpowiedzą militarnie. Trump nie wyklucza użycia broni jądrowej, chociaż USA nie chcą całkowitego zniszczenia Pjongjangu. Świat potępia Koreę.

 

[related id=36662]Podczas rozmowy telefonicznej z premierem Japonii Shinzo Abe w niedzielę prezydent Trump zadeklarował, że „dla obrony własnej i sojuszników, Stany Zjednoczone są gotowe wykorzystać potencjał dyplomatyczny, konwencjonalny i nuklearny, który mają do dyspozycji”.

Trump i Abe ostro skrytykowali przeprowadzony przez Pjongjang w niedzielę test bomby wodorowej. Jak zaznaczono w komunikacie Białego Domu, „obydwaj liderzy potępili ciągłe próby destabilizacji podejmowane przez Koreę Północną i jej prowokacyjne działania”.

Potwierdzili też niezłomną wolę obu państw, aby wypełnić zobowiązania wynikające z umów o wzajemnej obronie i zapowiedzieli dalsze zacieśnienie współpracy wojskowej.

Prezydent Trump zaznaczył ze swej strony, że Stany Zjednoczone czują się zobowiązane do obrony nie tylko kontynentalnej części państwa oraz innych terytoriów należących do USA, ale również obszaru państw sojuszników.

[related id=36606]Szef Pentagonu James Mattis powiedział w niedzielę, że zagrożenie dla USA lub ich sojuszników ze strony Korei Płn. spotka się z „potężną odpowiedzią militarną”, która będzie „skuteczna i druzgocąca”. Dodał, że USA nie rozważają „całkowitego zniszczenia” Pjongjangu.

Szef Pentagonu rozmawiał z dziennikarzami przed Białym Domem po spotkaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem, który zwołał naradę swojej ekipy ds. bezpieczeństwa narodowego w związku z północnokoreańską próbą atomową.

Mattis, który wystąpił w towarzystwie przewodniczącego kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA generała Josepha Dunforda, wyjaśnił, że USA „mają wiele opcji militarnych” w tej sytuacji, a prezydent chciał zostać poinformowany o każdej z nich.

Dodał, że Waszyngton nie rozważa „całkowitego zniszczenia jakiegoś kraju, a dokładnie Korei Północnej. Ale, jak mówiłem, mamy wiele opcji, by tego dokonać”.

Podkreślił, że USA mają zdolność obrony swego terytorium oraz sojuszników przed każdym atakiem.

„Jakiekolwiek zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych lub ich terytoriów, włączając w to Guam, lub ich sojuszników spotka się z potężną odpowiedzią militarną”, która będzie „skuteczna i druzgocąca” – powiedział Mattis. Jak komentuje AP, byłaby to standardowa odpowiedź Waszyngtonu na prowokacje Korei Północnej, gdyby szef Pentagonu nie wspomniał o „całkowitym zniszczeniu” tego kraju.

Wcześniej Trump pytany przez dziennikarzy, czy USA zaatakują Koreę Płn. po jej najnowszej próbie nuklearnej, odparł: „Zobaczymy”.

W spotkaniu z prezydentem wzięli udział szef jego kancelarii John Kelly oraz – jak podały służby prasowe – „inni przywódcy wojskowi”.

Sekretarz stanu Rex Tillerson prowadzi w niedzielę rozmowy z szefami dyplomacji państw azjatyckich, a minister finansów USA Steve Mnuchin poinformował wcześniej, że przygotowuje projekt nowego „pakietu sankcji” wymierzonych w Koreę Płn., i dodał, że rekomenduje prezydentowi całkowite zablokowanie sankcjami wymiany handlowej z Koreą Północną.

[related id=36608]Ogłoszone przez telewizję północnokoreańską rewelacje potwierdzone zostały  przez Japonię. Minister obrony Japonii Itsunori Onodera powiedział, że wstępne szacunki wskazują, iż moc rażenia testowanego w niedzielę ładunku to ok. 70 kiloton. Dla porównania bomba atomowa zrzucona przez USA na Hiroszimę miała moc 15 kiloton.

Pomyślna próba „dwustopniowej broni termojądrowej” o „bezprecedensowej sile rażenia” to ważny krok na drodze do ukończenia przez Pjongjang programu atomowego – podała telewizja KRLD, przytaczając oświadczenie Instytutu Zbrojeń Atomowych. Jak zapewniono, próba potwierdziła „celność i niezawodność” nowej bomby, która ma być „umieszczona jako ładunek” na międzykontynentalnym pocisku balistycznym. Próba ta potwierdziła również, że Korea Płn. jest w stanie modyfikować według własnego uznania moc głowicy atomowej – zaznaczono.

W niedzielę ok. godz. 11.30 (ok. godz. 5 czasu polskiego) na północnym wschodzie Korei Płn. odnotowano potężny wstrząs sejsmiczny o magnitudzie szacowanej na 6,3 przez służby sejsmologiczne w USA i Chinach (5,7 według służb meteorologicznych w Seulu). Państwowa Agencja Sejsmologiczna w Pekinie podała, że osiem minut później niemal w tym samym miejscu doszło do kolejnego wstrząsu, o magnitudzie 4,6.

[related id=36591] Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres potępił w niedzielę próbę nuklearną przeprowadzoną przez Koreę Płn. i nazwał ją „działaniem poważnie destabilizującym” i zagrażającym bezpieczeństwu regionu. Wezwał Pjongjang do zaprzestania prowokacji.
Guterres ogłosił w oświadczeniu, że Pjongjang pogwałcił swe zobowiązania dotyczące nierozprzestrzeniania broni jądrowej.

Sankcje ONZ wobec Pjongjangu obowiązują już od 2006 roku. Korea Północna kontynuuje budowę swojego potencjału rakietowego i nuklearnego mimo zakazujących jej tego rezolucji i sankcji. Niedawno jej pocisk balistyczny przeleciał nad terytorium Japonii, a wcześniej zagroziła odpaleniem rakiet w pobliże amerykańskiej wyspy Guam na Pacyfiku.

Na początku sierpnia Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła jednomyślnie nowe sankcje, które mogą kosztować Pjongjang nawet 3 mld dolarów rocznie utraconych dochodów z eksportu.

[related id=36596]

Jest to szósta próba Pjongjangu z użyciem broni atomowej (pierwsza miała miejsce w 2006 roku, ostatnia – 9 września ub. roku). Świadczyłoby to o wielkim postępie w dążeniu przez północnokoreański reżim do uzyskania międzykontynentalnego pocisku z głowicą jądrową, który byłby zdolny dosięgnąć terytorium USA; byłoby to także ogromne wyzwanie dla administracji prezydenta USA Donalda Trumpa, która zagroziła, że wobec Korei Płn. „na stole” są wszystkie opcje, z militarną włącznie – podkreśla AP.

Zaledwie kilka godzin przed próbą atomową północnokoreańska agencja prasowa KCNA podała, że przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un dokonał inspekcji nowej bomby wodorowej, której – jak podkreślono – można użyć jako głowic do międzykontynentalnych pocisków balistycznych. Kim zapewnił, że nowa broń została zbudowana wyłącznie z elementów wyprodukowanych w Korei Północnej i w oparciu o rodzimą technologię, a jej moc może sięgać od kilkudziesięciu do kilkuset kiloton.

[related id=35738]W lipcu według władz w Pjongjangu Korea Północna przeprowadziła dwie próby z nową międzykontynentalną rakietą balistyczną, po których reżim ogłosił, że „całe terytorium USA” jest w jego zasięgu. We wtorek Północ wystrzeliła rakietę balistyczną, która przeleciała nad japońską wyspą Hokkaido i spadła do Oceanu Spokojnego; po raz pierwszy nad terytorium Japonii przeleciał wówczas północnokoreański pocisk zdolny – według Pjongjangu – do przenoszenia ładunku atomowego.

Rada Bezpieczeństwa ONZ zbierze się w poniedziałek o godz. 16 czasu polskiego w trybie nadzwyczajnym w związku z przeprowadzoną w niedzielę przez Koreę Płn. próbą broni jądrowej – poinformowało przedstawicielstwo USA przy ONZ.

PAP/MoRo

Justyna Gotkowska z OSW: Finlandia i Szwecja wobec rosyjskiego zagrożenia. Współpraca czy członkostwo w NATO?

Za dwa tygodnie w rejonie Morza Bałtyckiego odbędą się duże manewry, w których udział biorą poza Szwedami i Finami wojska USA, Francji i Niemiec – powiedziała Gotkowska z Ośrodka Studiów Wschodnich.

– Trzeba przede wszystkim powiedzieć, że ani Szwecja, ani Finlandia nie są członkami NATO – podkreśliła Justyna Gotkowska z Ośrodka Studiów Wschodnich, koordynatorka projektu „Bezpieczeństwo i obronność w Europie Północnej”. Zwróciła uwagę, że oba kraje do Sojuszu zbliżały się i od 2013 roku stale ją zacieśniają. Nawet na poziomie wojskowym, bowiem kraje te coraz częściej biorą udział w manewrach NATO.

– Za dwa tygodnie w rejonie Morza Bałtyckiego odbędą się duże manewry, w których udział biorą poza Szwedami i Finami wojska USA, Francji i Niemiec – powiedziała Gotkowska, zaznaczając przy tym, że mimo tak intensywnej współpracy nie można Skandynawów nadal nazwać sojusznikami, którzy „mogliby pomóc nam wojskowo z dużymi siłami” w razie ataku na Polskę.

[related id=36204]Przełomowa dla zmiany polityki obronnej tych obydwu państw była aneksja Krymu przez Rosję. Wówczas Finlandia wyłączyła wydatki obronne z programu oszczędności budżetowych i zintensyfikowała działania na rzecz wzmocnienia potencjału obronnego.

– Finlandia nadal balansuje swoje stosunki z Rosją i NATO – powiedziała Gotkowska. Jej zdaniem Finowie mają specyficzny stosunek do Rosji, bowiem uznają ją za kraj zagrażający ich suwerenności, a jednocześnie za sąsiada, z którym – z uwagi na łączącą ich ponad 1000-kilometrową granicę i wspólne sprawy gospodarcze -„musza się układać”.

– Ponad 60 procent społeczeństwa jest przeciwna udziałowi Finlandii w NATO i opowiada się za równoważeniem relacji politycznych i wojskowych – stwierdziła Justyna Gotkowska.

[related id=36073]Fińska strategia wobec Rosji polega na łączeniu militarnego odstraszania z dążeniem do utrzymywania dobrych stosunków politycznych i gospodarczych z Moskwą, w celu zmniejszenia ryzyka napięć w relacjach dwustronnych. Finlandia chce odgrywać rolę pragmatycznego państwa-eksperta w sprawach rosyjskich i pośrednika między Zachodem a Moskwą. Prezydenci i premierzy Rosji i Finlandii odbywają regularne rozmowy telefoniczne i bilateralne spotkania (ostatnie spotkanie prezydentów miało miejsce w lipcu br. z okazji stulecia fińskiej niepodległości).

– Szwecja to 10-milionowy kraj, który produkuje własne myśliwce, okręty podwodne i korwety – mówiła Gotkowska. Szwecja dopiero od wojny gruzińsko-rosyjskiej postrzega Rosję jako zagrożenie. – Szwedzi bardzo alarmistycznie podchodzą do rosyjskich działań wojskowych w regionie.

[related id=36106]W ostatnich latach byli narażeni na wiele wojskowych prowokacji ze strony Rosji – zaznaczyła rozmówczyni Poranka, przypominając m.in. sprawę poszukiwań „obcej łodzi podwodnej w okolicach Sztokholmu”.

– Rosja zrobi wszystko, aby Szwecja nie weszła do NATO – powiedziała.

MoRo

Chcesz wysłuchać Poranka Wnet, kliknij tutaj. 

Opracowanie, którego współautorką jest Justyna Gotkowska, na stronach OSW:

Współpraca czy członkostwo? Szwecja i Finlandia wobec NATO

Korea Północna wystrzeliła pocisk balistyczny. Japonia z USA i Koreą Płd. zapowiadają „podjęcie nieodzownych kroków”

KRLD dokonała wystrzelenia niezidentyfikowanego pocisku w kierunku terytorium Japonii – poinformowało Tokio. Zapowiedziano „podjęcie nieodzownych kroków”, włącznie z militarnymi, we współpracy z USA.

[related id=34498]Korea Płn. wystrzeliła we wtorek o godz. 5:58 czasu miejscowego (godz. 22:58 w poniedziałek w Polsce) pocisk rakietowy, który o godz. 6:06 przeleciał nad drugą co do wielkości japońską wyspą Hokkaido, po czym rozpadł się na części i wpadł do Oceanu Spokojnego.

Premier Japonii Shinzo Abe poinformował we wtorek, że podczas rozmowy telefonicznej z prezydentem USA Donaldem Trumpem obie strony zdecydowały zwiększyć presję wywieraną na Koreę Płn. „Stany Zjednoczone są na 100 proc. z Japonią” – zapewnił Trump.

Abe i Trump podkreślili w trakcie rozmowy, że dla rozwiązania problemów wynikających z prób jądrowych i balistycznych KRLD „nieodzowna jest współpraca z Chinami i z Rosją”. Uznali też, że „czas rokowań dobiegł już właściwie końca”.

Przez telefon rozmawiali też szef amerykańskiej dyplomacji Rex Tillerson i minister spraw zagranicznych Korei Południowej pani Kang Kiung Wha.

Jak donosi agencja Yonhap, wysoko postawieni wojskowi południowokoreańscy i amerykańscy, którzy wchodzą w skład Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, nie wykluczają zastosowania środków militarnych, które powstrzymałyby Pjongjang przed podejmowaniem zakazanych przez Radę Bezpieczeństwa prób balistycznych.

„Odpowiedź powinna nastąpić możliwie szybko i być na tyle stanowcza, by zademonstrować determinację sojuszu, włączając w to działania militarne” – powiedział agencji jeden z południowokoreańskich dowódców.

Yonhap twierdzi, że południowokoreański bombowiec przeprowadził serię intensywnych lotów ćwiczebnych w ramach trwających właśnie manewrów południowokoreańsko-amerykańskich.

Jak poinformował rzecznik rządu Japonii Yoshihide Suga, pocisk wpadł do wód Oceanu Spokojnego w odległości 1180 km od przylądka Erimo położonego w południowo-wschodniej części wyspy Hokkaido. Suga zaznaczył, że żadna z części wystrzelonego pocisku nie spadła na terytorium Japonii.

„Wystrzeliwując pocisk w kierunku Japonii, KRLD stworzyła niezwykle poważne, niemające precedensu zagrożenie dla bezpieczeństwa Japonii” – ocenił premier Abe.

Japonia nie podjęła próby „przechwycenia koreańskiej rakiety” – poinformowała agencja Kyodo. Jak wyjaśnił we wtorek przed południem minister obrony Japonii Itsunori Onodera, taką decyzję podjęto, ponieważ stało się jasne, że pocisk nie jest wymierzony w cele na terytorium japońskim.

Pocisk osiągnął maksymalną wysokości 550 kilometrów. Nad Japonią znajdował się nie dłużej niż dwie minuty.

W ocenie japońskiego ministerstwa obrony Pjongjang wystrzelił we wtorek pocisk podobny do tego, który został wyniesiony 14 maja. Eksperci twierdzili, że KRLD wystrzeliła wówczas rakietę typu Hwasong-12, zbliżoną parametrami do międzykontynentalnych pocisków balistycznych typu „ziemia-ziemia”, zdolnych do przenoszenia ładunków jądrowych.

Pentagon potwierdził fakt wystrzelenia rakiety. Rzecznik Pentagonu pułkownik Robert Manning powiedział dziennikarzom, że armia znajduje się „na etapie gromadzenia i wstępnej analizy danych”.

Dowództwo Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej NORAD, obejmującej dwa kraje: USA i Kanadę, zaznaczyło w wydanym przez siebie komunikacie, że wystrzelenie pocisku rakietowego przez Koreę Płn. „nie niosło w sobie żadnego zagrożenia dla krajów Ameryki Północnej”.

[related id=34690]Kolejna próba balistyczna KRLD – poprzednia miała miejsce 26 lipca – wywołała zaniepokojenie w Japonii i w Korei Południowej. Oba kraje – podobnie jak USA – zwróciły się do Rady Bezpieczeństwa ONZ o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia we wtorek wieczorem.

„Zrobimy wszystko, co tylko w naszej mocy, by chronić życie obywateli” – oświadczył premier Japonii Shinzo Abe przed nadzwyczajnym posiedzeniem gabinetu, które zostało zwołane po otrzymaniu informacji o wystrzeleniu przez KRLD pocisku w stronę Japonii.

Podobnie jak w Tokio, również w stolicy Korei Płd. Seulu odbyło się nadzwyczajne posiedzenie gabinetu ministrów zwołane w związku z zaistniałą sytuacją.

Informacja o wystrzeleniu rakiety została podana przez władze Japonii. Ostrzeżenie o jego skutkach zostało wysłane z wykorzystaniem systemu wczesnego ostrzegania „J-Alert”

Wywiad wojskowy Korei Płd. twierdzi, że pocisk został wystrzelony z poligonu w pobliżu stolicy kraju Pjongjangu w kierunku wschodnim, tj. w stronę Morza Japońskiego.

PAP/MoRo

Mattis i Tillerson w „Wall Street Journal”: USA nie usiłują zmienić reżimu w Pjongjangu

Minister obrony USA Jim Mattis i sekretarz stanu tego kraju Rex Tillerson zapewnili w publikacji w „WSJ”, że USA nie dążą do zmiany reżimu w Pjongjagu ani do przyspieszenia zjednoczenia Korei.

Dodali, że USA „nie szukają żadnego pretekstu do stacjonowania wojsk na północ od strefy zdemilitaryzowanej”, która oddziela Koreę Północną od Południowej.

„Nie mamy ochoty zaszkodzić narodowi północnokoreańskiemu, który już wiele wycierpiał i którego nie należy mieszać z wrogim reżimem w Pjongjangu” – zaznaczyli ministrowie.

Po raz kolejny zaapelowali o większy udział Chin w rozwiązaniu kryzysu wywołanego zbrojeniami nuklearnymi KRLD i rozwojem jej zdolności do wystrzeliwania pocisków balistycznych.

„Jeśli Chiny chcą odgrywać bardziej aktywną rolę w celu zapewnienia pokoju i bezpieczeństwa – z czego my wszyscy, a przede wszystkim Chiny wyciągną najwięcej korzyści – muszą zdecydować się na wywieranie decydującego wpływu dyplomatycznego i handlowego na Koreę Północną” – napisali autorzy artykułu.

5 sierpnia Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła rezolucję nakładającą nowe sankcje na Koreę Płn. w związku z niedawnymi próbami międzykontynentalnych pocisków balistycznych (ICBM), z których najnowsza odbyła się 28 lipca. Dzień później Kim Dzong Un oznajmił: „Całe terytorium USA jest w naszym zasięgu”.

To doprowadziło do eskalacji napięcia. W środę oficjalne media północnokoreańskie podały, że Korea Płn. „starannie analizuje” plany dokonania ataku rakietowego na należącą do USA wyspę Guam na Pacyfiku, a atak zależy od decyzji Kim Dzong Una.

Prezydent USA Donald Trump w piątek zapowiedział na Twitterze, że amerykańskie siły zbrojne „są gotowe do strzału”, oraz ostrzegł, że Kim Dzong Unowi nie „ujdą na sucho jego pogróżki”.

PAP/MoRo

Potencjalne skutki północnokoreańskiego ataku na Guam. Nowy test dla systemów obronnych USA i Japonii?

Zapowiedzi Pjongjangu o planowanym prewencyjnym odpaleniu kilku rakiet balistycznych w stronę amerykańskiej wyspy Guam budzą wątpliwości co do działania systemu obrony przeciwrakietowej THAAD.

[realted id=34228]Amerykańska baza lotnicza na wyspie Guam, gdzie stacjonują bombowce strategiczne B-1B, jest dla Pjongjangu idealnym celem do przetestowania realnych możliwości operowania pociskami balistycznymi. Próba przeprowadzona 28 lipca, podczas której pocisk wzniósł się, według informacji strony północnokoreańskiej, na wysokość 3700 km, nie pozwala w jednoznaczny sposób sprawdzić poprawności działania tego typu rakiet. Ekstremalnie wysoki pułap lotu niewykorzystywany podczas standardowego prowadzenia ataku stawia inne warunki przed głowicą bojową oraz nie daje pewności, że można liczyć na jej przewidzianą przez konstruktorów dokładność.

W czwartkowym oświadczeniu strony północnokoreańskiej nazwano amerykańskie bombowce „powietrznymi piratami z Guam”. Choć te jednostki nie są w stanie przenosić ładunków nuklearnych, Pjongjang wciąż przedstawia je jako główne zagrożenie, do wyeliminowania w pierwszej kolejności.

Oświadczenie informowało również o spodziewanej trajektorii lotu pocisków Hwasong-12 – tor lotu miałby przebiegać nad terytorium japońskich prefektur Shimane, Hiroshima i Koichi. Stawia to kolejne pytanie o to, w jaki sposób może zachować się japońska obrona przeciwrakietowa bazująca na amerykańskim systemie Aegis.

Dotychczas nad terytorium Japonii północnokoreańska rakieta przeleciała w sierpniu 1998 r. – był to pocisk Taepodong-1 z satelitą Kwangmyongsong-1, którego dwa z trzech segmentów wylądowały na północny wschód od prefektury Aomor – oraz w kwietniu 2009 r. po nieudanej próbie z pociskiem Taepodong-2 i kolejnym satelitą. W pozostałych przypadkach północnokoreańskie rakiety spadały w japońskich wodach należących do wyłącznej strefy ekonomicznej.

[related id=34223]Dla Korei Północnej zapowiedź użycia rakiet Hwasong-12 wiąże się z przetestowaniem pocisków balistycznych średniego zasięgu (IRBM) innych niż coraz bardziej zawodne Musudany. Obserwatorzy przyznają, iż czwartkowa zapowiedź potencjalnego wystrzelenia pocisków w stronę Guamu, z podanymi szczegółami lotu, może zostać potraktowana jako bezprecedensowa dotychczas informacja o charakterze NOTAM (Notice to AirMen) zapowiadająca zmiany lub utrudnienia w ruchu powietrznym. Wcześniej Pjongjang zapowiadał tak jedynie starty rakiet z satelitami, a nie pociski bojowe.

Północnokoreańska zapowiedź nie musi być traktowana jako ekstremum dotychczasowych gróźb pod adresem USA, ale jako bardzo rozmyślnie przygotowany plan zawierający wiele elementów składowych: przelot nad terytorium Japonii, pełnowymiarowa próba pocisku balistycznego, precyzja systemu namierzania (zapowiadana dokładność na 30-40 km od Guam po przebyciu 3356,7 km), a także reakcja na drażniące reżim od lat amerykańsko-południowokoreańskie doroczne manewry Ulchi-Freedom Guardian rozpoczynające się 21 sierpnia. W ub.r. tydzień po tych ćwiczeniach obu państw Korea Płn. przeprowadziła piątą i jak na razie ostatnią próbę atomową.

[related id=34219]Przed Japonią i Stanami Zjednoczonymi przelot pocisku balistycznego stawia wyzwanie wymagające jednoznacznej odpowiedzi i strategii odnośnie do wykorzystania systemów obrony Aegis (w Japonii) oraz THAAD (na wyspie Guam). Każde z nich pozostawia wątpliwości dotyczące skuteczności. Dla japońskich pocisków przechwycenie północnokoreańskiej rakiety może być zbyt trudne nad własnym terytorium, z kolei amerykańskie mogą okazać się nie dość skuteczne, ponieważ nie przeprowadzono wystarczająco wielu testów z rakietami średniego zasięgu.

Wraz z mnożącymi się znakami zapytania w kwestii pewności co do jednolitego frontu i możliwości obronnych ze strony Tokio oraz Waszyngtonu, sama zapowiedź potencjalnego wystrzelenia pocisków w stronę Guamu może być odczytana jako polityczny i propagandowy sukces dla Pjongjangu. Reżim może pod wieloma względami zyskać na takim zachowaniu, natomiast amerykańskie systemy obrony i współpraca między sojusznikami związanymi obronnym paktem od dekad mogą w praktyce okazać się nieskuteczne.

 

Z Pekinu Rafał Tomański  PAP