Gen. Kowalski: na przemówienie Putina i oblanie farbą ambasadora FR w Warszawie należy patrzeć łącznie

Featured Video Play Icon

Vova Melymuka / Fot. Jan Olendzki, Radio Wnet

Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego próbuje m.in. odpowiedzieć na pytanie, jaka była inspiracja incydentu podczas próby złożenia wieńców na cmentarzu żołnierzy sowieckich w stolicy Polski.

Generał Andrzej Kowalski wskazuje powiązania między przemówieniem Putina z okazji Dnia Zwycięstwa oraz incydentem w Warszawie, gdzie rosyjski ambasador został obrzucony farbą. Propaganda kremlowska wykorzystała ten incydent dla własnych celów.

Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego tłumaczy ponadto, jaka jest wizja historii przyjmowana przez Kreml. Dało się ją poznać podczas przemówienia Putina na Placu Czerwonym.

Wojskowy przekonuje, że wobec Rosji należy postępować twardo i konsekwentnie. oraz – niestety – przygotowywać się na długi konflikt.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Czytaj też:

Oblanie farbą rosyjskiego ambasadora w Warszawie. Gdula: notoryczne kłamstwa Andriejewa nie usprawiedliwiają incydentu

Małecki: Mimo iż najważniejsze aktywa wycofaliśmy w czerwcu, akcja ewakuacyjna jest rozczarowaniem na poziomie medialnym

Gościem „Poranka Wnet” jest płk Grzegorz Małecki – były szef Agencji Wywiadu, który komentuje kontrowersje, jakie narosły wokół wycofania się sił amerykańskich z terytorium Afganistanu.

Talibowie po przejęciu władzy w Afganistanie deklarują chęć pokojowego współistnienia z innymi państwami oraz gwarantują poszanowanie praw obywatelskich i nie przewidują większych represji. Pułkownik Grzegorz Małecki zwraca uwagę na fakt, że może to być – i najprawopoodbniej jest – bardziej złożona, dokładnie przemyślana taktyka, będąca skutkiem wyciągnięcia wniosków po wcześniejszym okresie sprawowania władzy.

Najbardziej realny i zarazem najpoważniejszy scenariusz jest taki, że jest to forma mimikry – dostosowania się i uspokojenia społeczności międzynarodowej oraz państw regionu. Oni potrzebują czasu na powrót do panowania nad całym terytorium. (…) Należy względem tego zachować dystans.

Pułkownik Grzegorz Małecki stwierdza również, że nieudane wyjście wojsk amerykańskich z Afganistanu jest skutkiem błędów na poziomie politycznym.  Nie należy jednak zrzucać całości odpowiedzialności za tę sytuację na amerykańskie służby wywiadowcze, sprawa jest zdaniem gościa „Poranka Wnet” bardziej złożona.

W moim przekonaniu bardziej zawiodły struktury zarządzania bezpieczeństwem państwa niż wywiad. Mało prawdopodobne jest, że stacjonujący w Afganistanie wywiad, mający dostęp do odpowiedniego sprzętu nie był w stanie poprawnie ocenić sytuacji. (…) Myślenie życzeniowe w temacie polityki zagranicznej mogło wziąć górę nad twardą wiedzą.

Zdaniem płk Małeckiego decyzja polskiego rządu o wysłaniu samolotu dla ewakuacji Afgańczyków została podjęta zbyt późno – nie została ona jego zdaniem podjęta pod presją wydarzeń. Zwraca on również uwagę, że mimo stosunkowo niewielkiej liczby zaangażowanych osób niemrawe działanie w tej sprawie wpłynęło negatywnie na wizerunek Polski.

Sytuacja ta była rozczarowaniem na poziomie medialnym. Z drugiej strony nie mieliśmy zbyt wiele osób do ewakuowania – nasze najważniejsze „aktywa” zostały stamtąd już dawno wycofane.

Pułkownik zauważa również, że prawdopodobnie nie będzie potrzeby ewakuowania wszystkich wtajemniczonych osób – część z nich nie preferuje takiej opcji lub została ewakuowana wcześniej.

Relacje z niektórymi są dość złożone, część natomiast mogła zostać ewakuowana przez inne państwa sojuszu.

Zapraszamy do odsłuchania całej rozmowy!

PK

Polityka, pieniądze, honor i zemsta. Jedna z tajemnic francuskiego wywiadu wojskowego okresu I wojny światowej

Francuscy wojskowi znali przed wybuchem I wojny światowej plan inwazji na swój kraj. Czy ujawnił go niemiecki oficer? Co łączy tajemniczego „Mściciela” z żebrakiem-milionerem z włoskiego miasteczka?

Tomasz Szczerbina

W 1904 lub 1905 roku francuskie tajne służby otrzymały wysłany z belgijskiego Liege list od człowieka, który przedstawił się jako oficer niemieckiego sztabu generalnego i twierdził, że jest w posiadaniu nadzwyczajnie wartościowych informacji, które mogą zainteresować francuskich wojskowych. (…)

Do pierwszego spotkania z „Mścicielem” doszło w jednym z luksusowych paryskich hoteli. Kapitan Lambling miał zapewnić zabandażowanego mężczyznę, że jego wstępne warunki zostaną przyjęte: pozostanie incognito oraz nie będzie śledzony przez francuską policję.

Zwłaszcza, że zagroził: „Jeżeli będę śledzony, nigdy więcej mnie nie zobaczycie. A nie zapominajcie, że mogę wam dostarczyć plan inwazji na Belgię i Francję, jaki właśnie opracował generał Alfred von Schlieffen. To szef sztabu generalnego i nikt nie ośmieliłby się go zakwestionować”. „Mściciel”, zapytany przez Lamblinga, jaką kwotę chciałby za plan, odpowiedział, że 60 tysięcy franków, dodając, że to na koszty podróży. Frank miał wtedy pokrycie w złocie, 60 tysięcy franków stanowiło około 17479 gramów złota. (…)

„Mściciel” przekazał całość planu inwazji w postaci odręcznych notatek, uzupełniając je dwiema mapami sztabowymi z naniesionymi na nie własnymi, dodatkowymi uwagami. W zamian otrzymał ustalone wcześniej 60 tysięcy franków. Obok wielu pytań, które kapitan Lambling zadał swojemu rozmówcy w Nicei, było również dotyczące jego pseudonimu.

– Postępuję niegodziwie, jestem tego w pełni świadomy. Ale to, co ze mną zrobili moi zwierzchnicy, jest jeszcze większą niegodziwością. Więc mszczę się! – odpowiedział tajemniczy oferent. (…)

W 1927 roku do niewielkiej miejscowości Bressanone w północnych Włoszech przybył człowiek, który przedstawiał się jako Henryk Basse. (…) Basse był wyniszczonym starcem, ubranym w łachmany, a jego jedynym dobytkiem była walizka, z którą się nie rozstawał. Przeważnie milczący, już swoim wyglądem mógł wzbudzać litość. Zamieszkał na przedmieściu, wynajmując tani pokój. Na ulicach miasteczka był widywany podczas zbierania starych gazet, papierów. Wdowa, u której mieszkał, twierdziła, że w swoim pokoju ciągle palił w piecu, przygotowywał skromne posiłki i mówił do siebie niezrozumiałą dla niej mieszanką języków niemieckiego i włoskiego. (…)

Pewnego dnia starzec miał pokazać wdowie fotografię żołnierza niemieckiego w mundurze z lat 70. XIX wieku. – To moja fotografia – wykrztusił. Gospodyni zaśmiała się, nie mogąc dopatrzeć się podobieństwa. – Czy macie krewnych mężczyzn? – indagował Basse. Gospodyni zapytała, dlaczego kwestia ta go interesuje.

– Będzie wojna, matko, będzie wojna – odparł i niesamowicie się zaśmiał. Stosunkowo niedługo po tej rozmowie wybuchła wojna chińsko-japońska, ale może już wtedy tajemniczy żebrak miał na myśli kolejną wielką wojnę, czyli II wojnę światową?

Gdy zmarł w sierpniu 1931 roku, prawdopodobnie nikt by się nim nie zainteresował, gdyby nie pozostawiona walizka. W niej bowiem, jak podawał krakowski „Ilustrowany Kuryer Codzienny”, znaleziono „zdewaluowane skarby w postaci całych pakietów akcyj i innych papierów wartościowych, znaczną ilość złotych monet różnych państw europejskich i zamorskich, różne wykazy bankowe, pęk kluczy do tajnych skrytek [bankowych – przypis T.Sz.]”. Fortunę w walizce oszacowano na 5 milionów lirów, co stanowiło 2,5 miliona ówczesnych złotych.

Cały artykuł Tomasza Szczerbiny pt. „Tajemniczy Mściciel” można przeczytać na s. 20 lipcowego „Kuriera WNET” nr 49/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Tomasza Szczerbiny pt. „Tajemniczy Mściciel” na s. 20 lipcowego „Kuriera WNET” nr 49/2018, wnet.webbook.pl