Kto w dzisiejszej sytuacji będzie Wietnamem Południowym, a kto Północnym?/ Piotr Sutowicz, „Kurier WNET” nr 100/2022

Amerykańscy żołnierze podczas wojny w Wietnamie | Fot. Wikipedia

Militarne zderzenie imperiów światowych w Afganistanie odmieniło losy świata. Ten kraj był dla Rosji tym samym, czym Wietnam dla Amerykanów – grobem. Jak wiele to ma wspólnego z Ukrainą?

Piotr Sutowicz

Wojna wietnamska – niechciane analogie

Nie przeczytałem jeszcze podręcznika prof. Roszkowskiego do HiT-u, żeby móc o nim mówić, ale przeglądam go, a jak przeglądam, to trafiam na rzeczy, które stają się pretekstem do snucia analogii odnośnie do obecnej wojny na Wschodzie.

Na kilku stronach podręcznika profesor przypomina np. wojnę w Wietnamie. Tę, która toczyła się w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku. Niestety podręcznik ma to do siebie, że nie wyjaśnia wszystkiego albo robi to bardzo skrótowo. Ponieważ to tylko felieton, nie będę wchodził w szczegóły, jedno jest tu kluczowe:

Istnienie dwóch państw wietnamskich z granicą na 17 równoleżniku było wynikiem zgniłego, bo innego pewnie nie mogło być, kompromisu między światowymi ośrodkami siły, który groził wybuchem w każdej chwili. W połowie lat sześćdziesiątych konflikt rozgorzał z całą mocą, czego ofiarami stali się Wietnamczycy.

Wojna trwała 10 lat i zakończyła się przegraną Amerykanów. Zresztą nie tylko militarną, ale i w obszarze kultury masowej, gdzie pod flagą pacyfizmu miał miejsce wielki desant komunizmu na zachodnie społeczeństwa. Ze skutków można było sądzić, że pochód tej ideologii na trwałe zamieni się w marsz zwycięzców. Na szczęście po kilkunastu latach następne militarne zderzenie imperiów światowych, tym razem w Afganistanie, odmieniło losy świata. Ten kraj był dla Rosji tym samym, czym Wietnam dla Amerykanów – grobem.

Co to ma wspólnego z Ukrainą? Może się wydawać, że niewiele, ale przypominam, że otwarta wojna trwa tu od ponad pół roku, a jeżeli przyjąć szerszą skalę, to jest ona kontynuacją konfliktu, który zaczął się w roku 2014.

Gdyby dziś albo w najbliższej przyszłości doszło do zawieszenia broni, to linia frontu stałaby się 17 równoleżnikiem Ukrainy, a więc nie pozostałoby nam nic innego, jak czekać na nowy wybuch.

A gdyby użyć analogii koreańskiej, to tamta strefa rozgraniczenia istnieje od połowy lat pięćdziesiątych i chociaż napięcie jest ogromne, to na razie otwartej wojny nie ma, choć wyrażenie „na razie” jest tu kluczowe.

Jeśli jednak kreślę zarysy analogii między wojną w Wietnamie a konfliktem na Ukrainie, to tak naprawdę chodzi mi o coś innego. Biorąc pod uwagę stopniową eskalację konfliktu i jego zaciętość, prawdopodobne wydaje się, że będzie on trwał nie rok i dwa, ale na przykład całe dziesięciolecie, stanie się wojną na wyczerpanie nie tylko Ukraińców, ale i mocarstw, które w gruncie rzeczy ją toczą, wraz z przypisanymi sobie blokami państw.

Kto w tej sytuacji będzie Wietnamem Południowym, a kto Północnym? Inaczej mówiąc: kto tę wojnę wygra? Mam swoje typy i preferencje, ale w tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę na coś innego. Polska jest niemal na granicy owych gorących wydarzeń i jutro rzecz może nas dotyczyć w stopniu większym niż dziś.

Przypominam, że w wojnie wietnamskiej teatrem działań i ofiarami konfliktu padły także sąsiednie Laos i Kambodża, a skutki, że tak uprzejmie się wyrażę, przewartościowań, jakie zaszły na terenie tych krajów, trwają po dziś dzień.

To nieco inna, ale bardzo pouczająca historia.

Felieton Piotra Sutowicza pt. „Wojna wietnamska – niechciane analogie” znajduje się na s. 6 październikowego „Kuriera WNET” nr 100/2022.

 


  • Październikowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Felieton Piotra Sutowicza pt. „Wojna wietnamska – niechciane analogie” na s. 6 październikowego „Kuriera WNET” nr 100/2022

Albert Świdziński: Australia złożyła formalną skargę do WTO na Chiny za cła na australijskie wina

Dyrektor analiz portalu Strategy & Future o napiętych relacjach Canberra-Pekin, współpracy Państwa Środka z Nową Zelandią i sankcjach amerykańskich oraz o wycofywaniu się przez USA z Afganistanu.

[related id=125390 side=right] Między Australią a Chinami toczy się spór sądowy. Canberra wniosła skargę do Światowej Organizacji Handlu ws.  nałożenia przez ChRL ceł na australijskie wina.  Chińczycy odpowiedzieli skargą na nieuzasadnione cła na turbiny wiatrowe, zlewy z aluminium i koła kolejowe.

Podobnie jak miało to miejsce w wypadku leżącego w stanie Wiktoria portu Darwin, leżący w Nowej Południowej Walii port Newcastle jest powiązany z chińskim kapitałem.

Albert Świdziński informuje, że 50 proc. udziałów w australijskim porcie ma China Merchants Group. Australijscy parlamentarzyści apelują, aby uznać port w Newcastle za monopolistyczny.

[To] umożliwiłoby ścisły nadzór nad cenami załadunku dyktowanymi im przez władze portu.

Tymczasem Chińczycy starają się utrzymać dobre relacje z Nową Zelandią, mimo deklaracji tej ostatniej potępiającej działania Pekinu w Sinciangu. Państwo Środka zaprasza Nowozelandczyków do szerszej współpracy, także w ramach inicjatywy Pasa i Szlaku.

Minister spraw zagranicznych ChRL Wang Yi uwagi stwierdził, że obydwa państwa nie mają zatargów historycznych ani bieżących sporów.

[related id=91848 side=left] Inaczej jest jednak w stosunkach z Białym Domem, który w czwartek zakazał importu krzemu z zamieszkanego przez Ujgurów regionu ChRL. Działającą w Sinciangu firmę Hoshine Silicon Industry oskarża się o wykorzystywanie tubylców jako robotników przymusowych.

Lotniskowiec USS Ronald Reagan opuścił Morze Południochińskie, żeby rozpocząć misję osłaniania powrotu żołnierzy amerykańskich z Afganistanu. Komentatorzy porównują wycofanie się Amerykanów z Afganistanu z opuszczeniem przez żołnierzy amerykańskich Wietnamu Południowego. Spodziewają się oni upadku rządu w Kabulu w ciągu pół roku po wyjściu USA z kraju.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P. [related id=142663 side=right]

Świdziński: wydaje się, że Biały Dom będzie kontynuował politykę Obamy jednostronnego ograniczania arsenału jądrowego

Dyplomacja zamiast wojen i większe nakłady Pekinu na naukę. Albert Świdziński o wytycznych amerykańskiej polityki międzynarodowej i przemówieniu premiera Chin Li Keqianga.

Albert Świdziński przedstawia geopolityczny przegląd tygodnia, zaczynając od omówienia Interim National Security Strategic Guidance. Ten opublikowany w czwartek przez Biały Dom dokument stanowi wytyczne nowej administracji dla polityki globalnej.  Możemy w nim przeczytać, że:

Świat znalazł się na rozdrożu. Dynamika globalnych relacji zmieniła się.

Waszyngton w swych deklaracjach odrzuca izolacjonizm. Zauważa przy tym, że sytuacja nie będzie już taka jak 70, 30, czy nawet cztery lata temu. Nie ma już powrotu do „business as usual”. Amerykanie przyznają, iż:

W szczególności Chiny błyskawicznie stają się coraz bardziej asertywne. Są jedynym rywalem, potencjalnie zdolnym do połączenia swoich możliwości technologicznych, ekonomicznych, gospodarczych, dyplomatycznych i militarnych tak, aby rzucić wyzwanie stabilnemu i otwartemu systemowi międzynarodowemu

W związku z tym celem nowej amerykańskiej administracji będzie zacieśnianie związków z Australią, Japonią i Koreą Południową oraz inwestowanie w Pakt Północnoatlantycki. Działania te mają być podejmowane , jak podkreślają aktorzy, „w duchu wzajemnego szacunku, godności i praw człowieka”. Świdziński zauważa, że zgodnie z dokumentem ograniczona ma zostać rola działań zbrojnych. Stany Zjednoczone zamierzają zrezygnować z toczenia „wiecznych wojen” takich jak w Afganistanie:

Użycie siły zbrojnej w ogóle ma się stać „środkiem ostatniej szansy”; zamiast tego Stany mają sięgać przede wszystkim po „dyplomację, środki ekonomiczne jako podstawowe narzędzia prowadzenia polityki”.

Ekspert wskazuje na przedłużenie przez Joe Bidena traktatu New START. Broń jądrowa ma mieć mniejsze znaczenie w strategii wojskowej. Biały Dom zapowiada dialog z Kremlem i Pekinem ws. ograniczenia najnowszej technologii wojennej. Chodzi zapewne o broń hipersoniczną.

Tego samego dnia, w którym Amerykanie wydali swoje wytyczne, w Pekinie rozpoczęła się Ludowa Polityczna Konferencja Konsultatywna Chin otworzone przemówieniem premiera  Li Keqianga. Zaznaczył on, że

Badania podstawowe są źródłem innowacji. […] Środowisko międzynarodowe stało się niestabilne, a nasze obecne zdolności w zakresie innowacyjności nie są wystarczające w niektórych sektorach.

Jego rząd zamierza je przeznaczyć więc na nie znaczne sumy. W latach 2021-2025 nakłady na badania mają rosnąć. Premier Chin zdradził, że na wyższe nakłady mogą liczyć takie dziedziny nowoczesnej technologii jak:  sztuczna inteligencja, komputery kwantowe, układy
scalone, genetyka, biotechnologia, medycyna oraz eksploracja oceanów, głębin Ziemi, kosmosu, a wreszcie polarna.

Według opublikowanej w piątek wersji roboczej 14. planu pięcioletniego, w latach 2021–2025 nakłady na badania podstawowe mają rosnąć o co najmniej 7% w skali roku i o 10,6% w roku 2021.

Li zapowiedział także starania o zapewnienie Chinom „odpowiedniej” dzietności, choć nie sprecyzował co miałoby to oznaczać. Albert Świdziński przypomina, że  Państwo Środka, w którym do 2015 r. obowiązywała polityka jednego dziecka, jest jednym z najszybciej starzejących się społeczeństw. Obecny współczynnik dzietności wynosi 1,7 na dwójkę rodziców. Możliwe, że teraz limit zostanie zwiększony z dwóch do trzech dzieci.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Szwedzka prokuratura ujawnia, kto jej zdaniem zamordował premiera Olofa Palmego

Ujawniono efekty śledztwa na temat zamachu na Olofa Palmego w 1986 r. Premiera Szwecji zastrzelił Stig Engström, który popełnił samobójstwo w 2000 r.

Olof Palme był od 1969 r. przewodniczącym Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej. Dwukrotnie stał na czele szwedzkiego rządu w latach 1969-1976 i od 1982 r. do swej śmierci w zamachu. Zasłynął jako polityk aktywny w ruchu państw niezaangażowanych. Potępiał on zarówno amerykańskie zaangażowanie w wojnie w Wietnamu, jak i interwencję wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Potępiał apartheid w RPA, pozytywnie za to odnosząc się do komunistycznych rządów Kuby i Nikaragui. To pierwsze mogło być przyczyną, dla której 28 lutego 1986 r. Palme został zastrzelony w Sztokholmie, gdy po 23 wracał z żoną z kina, bez towarzystwa ochrony. W 1989 r. za winnego zamachu przez sąd okręgowy został uznany Christer Pettersson, jednak został on uniewinniony w II instancji. Sąd zwrócił uwagę na brak motywu i narzędzia zbrodni u skazanego na podstawie zeznań żony Plamera, Petterssona.

Stig Engström, jak przypomina „Gazeta Wyborcza”, podejrzewany był już na początku śledztwa. Znany w szwedzkich mediach jako „Skandiamannen” od nazwy firmy, w której pracował i obok siedziby której przebywał krótko przed zamachem. Możliwość, że to on był zamachowcem podniósł dziennikarz Lars Larsson, który w 2016 r. przeprowadził własne śledztwo ws. śmierci premiera.

Jak poinformował na konferencji prasowej prokurator Krister Petersson poinformował, że „Skandiamannen” znał się na broni palnej będąc członkiem klubu strzeleckiego i byłym żołnierzem. Zdaniem śledczych powodem zamachu było to, że Engström  miał nie zgadzać się z polityką lewicowego premiera.

A.P.