Książka dr. Zdzisława Janeczka. Obfity materiał poznawczy, poruszony dzięki benedyktyńskiej pracowitości jednego Autora!

Narracja, mimo że dotyczy wydarzeń sprzed stulecia, okazuje się aktualna. Wskazuje na postawy Zachodu wobec żywotnych spraw Polski, na związki Berlina z Moskwą i haniebną rolę polskojęzycznych mediów.

Dariusz Ostapowicz

Zdzisław Janeczek, Górny Śląsk a wojna polsko-bolszewicka na łamach „Gwiazdki Cieszyńskiej”. Relacje i komentarze, Siemianowice Śląskie 2020

Zasługi prasy polskiej w okresie zaborów w budzeniu, obronie i umacnianiu polskości pod obcym panowaniem „trzech czarnych orłów” są nie do przecenienia (…).

Okładka książki dr. Zdzisława Janeczka pt. Górny Śląsk a wojna polsko-bolszewicka na łamach „Gwiazdki Cieszyńskiej”. Relacje i komentarze

Klęska Cesarstwa Niemieckiego w I wojnie światowej prawie nic nie zmieniła w mentalności typowego Prusaka. Na zewnątrz widoczny był „szyld” Republiki Weimarskiej, a w istocie w niemieckiej duszy niezmienny pozostał monarchizm i militaryzm. „Tak samo zarozumiała buta, taka sama nienawiść do wszystkiego, co nie niemieckie. W duszy każdego gnieździła się chęć odwetu, zemsty” – cytuje opinię „Gwiazdki” prof. Z. Janeczek (s. 14).

Niegdyś Bismarck mówił: „Rasa germańska opatrznościowo stworzona jest do dominacji nad światem, preferowana fizycznie i duchowo przed wszystkimi innymi” i dodawał, że zabór pruski został zdobyty krwią, żelazem i pługiem, więc nigdy nie zostanie Polakom oddany.

Niejako w parze z tą wypowiedzią szła następna, Paula Hindenburga z 1919 r.: „Czy będziemy ustępować i kapitulować przed polskimi żądaniami terytorialnymi?”. Takie postawy towarzyszyły realizacji programu „naumanowskiej Mitteleuropy” (s. 16), lansowanego już w 1914 r. przez kanclerza II Rzeszy Theobalda Bethmanna Hollwega. Warto byłoby w tym miejscu książki przybliżyć czytelnikom postać Friedricha Naumanna (1860–1919), protestanckiego aktywisty, członka Ligi Pangermańskiej, który w swoim tygodniku „Die Hilfe” (od 1890 r.) pokrętnie tłumaczył, iż zbrojenia są tylko ochroną interesów niemieckich, a Rzesza pragnie… pokoju. W książce pt. Mitteleuropa postulował polityczne i gospodarcze podporządkowanie się jej części kontynentu od Finlandii przez Polskę i Bałkany po Kaukaz.

Zasługą Autora jest bardzo bogata prezentacja ikonografii niemieckiej, zwłaszcza karykatur prasowych, które w złym, ironicznym i obelżywym świetle przedstawiały naród polski i samego Wojciecha Korfantego. Tymczasem Korfanty, cokolwiek by o nim całkiem słusznie krytycznego powiedzieć, szanował prawa mniejszości narodowych i starał się zachować przed zniszczeniem niemiecką własność prywatną jako miejsce pracy Polaków.

Przypomina mi się podobna karykatura z 1919 roku, na której skonfrontowano dwie rodziny: niemiecka – schludna, zadbana, bogata, siedzi przy czystym rodzinnym stole, druga – polska – przedstawia w karczmie obraz nędzy, brudu i pijaństwa.

(…) Walorem książki i kunsztu historycznego Autora jest synkretyczne przedstawienie tych zagadnień na tle szerokiej panoramy historii stosunków niemiecko-rosyjskich. Czytelnicy, przyzwyczajeni zazwyczaj do podręcznikowych, odseparowanych od siebie ujęć historii, mają niezwykłą okazję zestawić różne fakty i wyciągnąć wnioski. Podam kilka przykładów: 1. Historia antypolskiej współpracy niemiecko-rosyjskiej sięga m.in. powstania kościuszkowskiego w 1794 r. Suworow ostrzeliwał Polaków z pruskich dział, pruska gazeta „Schlesische Privilegirte Zeitung” sfingowała domniemany okrzyk Najwyższego Naczelnika spod Maciejowic: „Finis Poloniae”. W 1831 roku Prusacy pomagali Iwanowi Paskiewiczowi w przeprawie przez Wisłę w celu zaatakowania Warszawy, w 1863 – podobnie jak 28 IX 1939 roku – obie strony podpisały porozumienia gwarantujące współpracę w zwalczaniu polskiej irredenty. (…)

Autor ujawnia militarne znaczenie tajnego traktatu Niemców z Sowietami poprzedzającego pokój brzeski „wymierzony w polskie dążenia niepodległościowe”, zwłaszcza przeciwko próbom tworzenia polskich formacji wojskowych. Plany te ujawnili bracia Marian i Józef Lutosławscy (ojciec kompozytora Witolda), zamordowani z zemsty przez bolszewików w 1918 roku. (s. 19).

„Istnienie Polski jest nie do zniesienia i niezgodne z życiodajnymi interesami Niemiec. Musi ona zniknąć i zniknie (…) w wyniku działań Rosji i z naszym udziałem”. To nie są słowa Ribbentropa z 1939 r. Tak mówił generał Hans von Seect w 1920 r. (s. 21).

Nie czekał zresztą na realizację swoich słów, bo już w 1919 r. niemiecki sztab generalny opracował plan ataku na Polskę w celu odbicia Poznańskiego pod kryptonimem „Frühhlingssonne” (Wiosenne Słońce). Pewne plany Kremla ujawniali zresztą Niemcom… Turcy, w tym naczelny wódz armii tureckiej Enver Pasza (s. 27).

Zdzisław Janeczek przypomina na kartach książki wyraźnie antypolską postawę premiera Wielkiej Brytanii Davida Lloyda George’a, który wykazał się nieznajomością mapy Europy (dziwił się, po co Polakom… hiszpańska prowincja Galicja, wyrażał oszczercze opinie, iż „oddać w ręce Polaków przemysł Śląska, to jak wkładać w łapy małpy zegarek”. Polska, jak w sztuce Alfreda Jarry’ego, była „nigdzie”, a Polaków postrzegano jako „egipskich niewolników” (s. 12–13).

Warto dodać, że na uwagę Lloyda George’a, iż Niemcy nie są już imperialistyczne, lecz bardziej marksowskie – premier Ignacy Jan Paderewski ripostował celnym kalamburem, że i owszem, nawet „bis-marcksowskie”.

 

Cały artykuł Dariusza Ostapowicza pt. „»Cud nad Odrą« w cieniu Cudu nad Wisłą” znajduje się na s. 18–19 grudniowo-styczniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021.

 


  • Świąteczny, grudniowo-styczniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.

 

Artykuł Dariusza Ostapowicza pt. „»Cud nad Odrą« w cieniu Cudu nad Wisłą” na s. 18 grudniowo-styczniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Kuczyński: Wojska są dyslokowane, by nie wiedziały o protestach. Nie wiadomo, co by było w przypadku upadku Łukaszenki

Czy na Białorusi wybuchnie strajk generalny? Co zrobią białoruskie władze? Grzegorz Kuczyński o dyslokacji wojsk białoruskich, postawie władz wobec protestów, a także o anty-Katyniu i wojnie 1920 r.


Grzegorz Kuczyński sądzi, że kilkudniowe ćwiczenia wojskowe przy granicy z Polską i Litwą mają pokazać, że Alaksandr Łukaszenka poważnie traktuje tezy, które głosi na temat zaangażowania państw NATO w protesty na Białorusi. Prezydent Białorusi twierdzi, że powodem dyslokacji brygady powietrznodesantowej wojsk białoruskich w pobliże granicy z Polską jest wzmożony rozwój uzbrojenia Polski i Litwy. Zdaniem naszego gościa motyw przewodni Łukaszenki może być inny. Wojska miałyby być dyslokowane, aby nie wiedzieć o sytuacji protestujących. Wszakże samo wojsko mogłoby się przyłączyć do ulicznej opozycji Łukaszenki. To mogłoby doprowadzić do strajku generalnego. A płyną już z Białorusi sygnały, iż taki strajk wybuchnie.

Pierwsze kilkadziesiąt godzin po wyborach była niezwykła brutalność. Teraz widać od tego odwrót.

Widać zmianę w podejściu władz białoruskich do protestów. Można przypuszczać, że rozważane przez władze zarówno pewne ustępstwa, jak i rozwiązanie ściśle siłowe, przy wsparciu Rosji. Ekspert ds. rosyjskich wskazuje, że rządzący Białorusią od 1994 r. miał czas by dobrać elity białoruskie pod siebie. Nie znaczy to jednak, że nie może dojść wśród nich do pęknięcia.

Nie wiadomo, co by było w przypadku upadki Łukaszenki.

Grzegorz Kuczyński wskazuje, że nie widać kogoś, kto mógłby zastąpić prezydenta Białorusi. Nie zrobi tego Swietłana Cichanouska, gdyż nie jest polityczną przywódcą.

Ponadto nasz gość mówi o skandalicznych artykułach portalu Onet.pl i tygodnika „Newsweek” na stulecie obchodów z okazji zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej. Pismo przypomniało swój tekst sprzed 11 lat autorstwa Igora T. Miecika, gdzie autor opisuje wojnę polsko-bolszewicką z perspektywy rosyjskich jeńców. Powtarza ona, jak mówi rozmówca Magdalenty Uchaniuk-Gadowskiej, tezę tzw. anty-Katynia według której Polacy są winni śmierci wielu wziętych przez nich do niewoli czerwonoarmistów. Zgodnie z tą stworzoną pod koniec Związku Radzieckiego narracją Rosjanie mogą mówić, że

Nawet jeśli my zabiliśmy tysiące jeńców polskich w Katyniu, to Polacy eksterminowali tysiące naszych jeńców w dwadzieścia lat wcześniej.

Nasz gość przypomina, że w 1920 wojna toczyła się nie tylko o ocalanie Polski i innych krajów przed bolszewizmem, ale także o „obszary między Bugiem o Berezyną”, czyli wschodnie ziemie dawnej Rzeczypospolitej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Bogatko: Niemiecki historyk uważa, że wojna polsko-bolszewicka była starciem nacjonalizmu z socjalizmem

Jan Bogatko mówi o narracji historycznej niemieckich gazet i ludzi nauki na temat Bitwy Warszawskiej oraz rzekomym prześladowaniu w Polsce osób LGBT.


Korespondent Radia WNET z Niemiec, Jan Bogatko opowiada o doniesienia medialnych lewicowych gazet i historyków niemieckich na temat Bitwy Warszawskiej z 1920 roku.

Stephan Lengsfeld uważa, że to była walka, nie między Polską a Bolszewizmem, nie walka o uratowanie Polski czy Europy. To była walka między socjalizmem a nacjonalizmem. Socjalizmem był oczywiście Lenin i teraz wiemy dlaczego socjalizm jest popierany i tak wspierany w Niemczech.

Zdaniem wspomnianego prof. Stephana Lengsfelda wojna polsko-bolszewicka była największą katastrofą dla Żydów, gdyż powstało pojęcie żydokomuny, co zniekształcało rzeczywistość.

Z kolei niemiecka korespondentka w Polsce, jak donosi redaktor Bogatko, popełniła artykuł o podświetleniu w kolorach tęczy Pałacu Kultury i zatrzymaniach podczas protestów środowisk LGBT.

Oczywiście jest też informacja o tej biednej kobiecie Margot, która jest bardzo prześladowana. Nikt nie podaje, jak ma naprawdę na imię i że jest to przebieraniec […] To jest biedna kobieta, która jest ofiarą potwornego reżimu nad Wisłą-powiedział Jan Bogatko.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

Dmytro Antoniuk: W Kołomyi na polskim memoriale powieszono tabliczki ukraińskich żołnierzy

Paweł Bobołowicz i Dmytro Antoniuk o wizycie w Stanisławowie, roli pociągów pancernych w 1920 r. i cmentarzu w Kołomyi.

Paweł Bobołowicz mówi o kolejnych miejscach, jakie odwiedził w ramach akcji „Rok 1920. Pamięć w czasach zarazy”. Jednym z nich był cmentarz w Stanisławowie, który, jak wskazuje Dmytro Antoniuk był niszczony w czasach Związku Radzieckiego. Nie ma tam upamiętnienia żołnierzy wojny z bolszewikami, choć można się domyślać, że tam leżą. Bobołowicz zwraca uwagę na udział pociągów pancernych w wojnie polsko-bolszewickiej.

Innym cmentarzem jaki odwiedzili jest nekropolia w Kołomyi. Znajduje się tam zaniedbany memoriał poświęcony polskim Legionom. Antoniuk zauważa, że na grobach polskich w latach 90. Ukraińcy zawiesili tabliczki ukraińskich żołnierzy. Są tam groby poległych w czasie I wojny światowej, wojny polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Bobołowicz: Polskie Termopile były walką o wzgórze 385. Polacy bronili go do ostatniego żołnierza

Paweł Bobołowicz i Dmytro Antoniuk opowiadają o bitwie, jaka toczyła się na wzgórzu 385 zwanego „Polskimi Termopilami” w czasie wojny polsko-bolszewickiej.


Korespondent Radia Wnet na Ukrainie, Paweł Bobołowicz i Dmytro Antoniuk opisują swoją podróż w miejsca związane z 100. rocznicą bitwy Warszawskiej. Znajdując się na dawnym polu bitwy, gdzie toczyła się potyczka wojsk polskich z bolszewickimi w dniu 16 września 1920, opowiadają o wyjątkowym miejscu zwanym „Polskimi Termopilami”.

To była walka o wzgórze 385 .Tutaj stoimy przy potężnej mogile, która została odnowiona w 2015 roku. Spoczywają tutaj obrońcy tego wzgórza. To miejsce nazywane jest Polskimi Termopilami. To wzgórze było bronione do ostatniego żołnierza. Relacje jak zakończyła się bitwa nie są znane, bo nie miał kto ich przekazać.

Dzięki tej bitwie, uniemożliwiono bolszewikom natarcie na sojuszniczą jednostkę ukraińską, jaką była 6 dywizja wojsk Symona Petlury.

Dmytro Antoniuk wskazuje, że miejsce to zostało odnowione dzięki ojcom franciszkanom z pobliskiej miejscowości Bołszowce.

Dzięki ojcom franciszkanom z pobliskim Bołszowic, to miejsce jest odnowione od 2015 roku. Po prostu dbają o to miejsce. To jest jedna z mogił, najbardziej dla nas dziwnych. W środku pola, w odległości kilkudziesięciu kilometrów nie ma nikogo. To jest niesamowite miejsce.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Rafał Dzięciołowski, Bogdan Prach, dr Piotr Kościński, Anna Gordijewska – Program Wschodni z 27 czerwca 2020 r.

W Programie Wschodnim: O współczesnej polityce historycznej Federacji Rosyjskiej oraz akcji „Rok 1920 pamięć w czasach zarazy”.

Goście Programu Wschodniego:

Rafał Dzięciołowski – prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej;

Bogdan Prach – rektor Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie;

Anna Gordijewska – Kurier Galicyjski;

Paweł Bobołowicz – korespondent Radia Wnet;

Nedim Usejnow – członek Rady Koordynacyjnej Światowego Kongresu Tatarów Krymskich;

dr Piotr Kościński – prezes Fundacji Joachima Lelewela.


Prowadzący: Wojciech Jankowski

Realizator: Franciszek Żyła


Paweł Bobołowicz mówi o rocznicy wojny polsko-bolszewickiej oraz akcji „Rok 1920 pamięć w czasach zarazy”.

Cały czas obchodzimy rocznicę wojny polsko-bolszewickiej. Poruszamy się miejscami pól bitewnych, które położone są na Ukrainie – mówi korespondent Radia Wnet.

Dziś Paweł Bobołowicz wraz z Dmytrem Antoniukiem odwiedzą miejscowość Susły. Historia tego miejsca przez lata była pogrzebana, a pamięć o bohaterach została ukryta. Od początku projektu zapoczątkowanego przez Pawła Bobołowicza oraz Dmytra Antoniuka, przemierzono ponad 1000 km.

Jak dodaje Dmytro Antoniuk: Jesteśmy wzruszeni, że możemy uczestniczyć w uroczystościach odbywających się dziś w miejscowości Susły.

Rafał Dzięciołowski mówi o działalności Fundacji Solidarności Międzynarodowej.

Fundacja Solidarności Międzynarodowej przekazała środki higieny osobistej o łącznej wartości 2,5 mln złotych. Będą one służyć wszystkim lekarzom walczącym z koronawirusem na Ukrainie. Jednym z głównych ognisk staje się tam Lwów i obwód lwowski.

Pomoc jest inwestycją w nasze bezpieczeństwo. Musimy dbać o zdrowie Ukraińców. Chcemy współuczestniczyć w dystrybucji pomocy. Ambasada wskazuje nam kierunki pomocy – mówi prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej.

Nedim Usejnow mówi o dniu ustanowienia flagi Tatarów Krymskich.

Rosjanie zabronili dumy z symboli narodowych przez Tatarów Krymskich, dlatego też świętowanie tego dnia przeniosło się na cały świat, gdzie Tatarzy Krymscy się odnaleźli. W związku z trwającym koronawirusem zorganizowaliśmy obchody. Flaga Tatarów Krymskich jest symbolem walki z Rosją – mówi gość „Programu Wschodniego”.

Bogdan Prach mówi o doświadczeniach panujących podczas pielgrzymki Jana Pawła II na Ukrainę.

Byłem w sercu życia Kościoła. Wszyscy oczekiwali wizyty ojca świętego na Ukrainę. Zgromadzenia zmieniały oblicze ziemi państw, w których przebywał Jan Paweł II. Naród ukraiński chciał, aby polityka kraju uległa zmianie. Ich pobudki dotyczyły również kwestii religijnych – opowiada.

Jak dodaje: Po wizycie Jana Pawła II dużo rzeczy zmieniło się na pozytywne. W procesie przygotowania do pielgrzymki siadaliśmy razem przy stole i po raz pierwszy rozmawialiśmy. Zbierali się przedstawiciele państwa wraz z władzami Kościoła. Skutkowało to w późniejszych uroczystościach.

Dr Piotr Kościński mówi o otwarciu cmentarza we Lwowie oraz polityce historycznej Federacji Rosyjskiej.

Gość „Programu Wschodniego” wspomina grób pięciu nieznanych żołnierzy. Cmentarz był wówczas prawie ukończony. „Mam wrażenie, że był on otwierany kilka razy” – mówi.

Putin i jego otoczenie chcą budować przyszłość Rosji na trwałych podstawach, czyli wojnie niemiecko-radzieckiej. Związek Radziecki odniósł w tej walce sukces. Przy okazji atakowana jest Polska. Putin wybrał sobie wroga, którego łatwo mu jest atakować. Polska jest bliskim i wygodnym celem ataku. Protestów Polski nikt na Zachodzie nie wysłucha. W efekcie może się okazać, że chociaż Putin mówi nieprawdę to na Zachodzie powstanie myśl, że ma on rację. Polska nie potrafi poradzić sobie z własną polityką historyczną i prezentowaniem jej w innych krajach – mówi dr Piotr Kościński.

Fundacja Joachima Lelewela prowadzi portal Kresy.pl, próbując docierać do ludzi w każdym kraju.


W tym miejscu znajduje się portal Kresy1939.pl


Posłuchaj całego „Programu Wschodniego” już teraz!


 

Sto lat temu polscy lotnicy unieruchomili koło Tomaszpola bolszewików bez strat własnych

Paweł Bobołowicz kontynnuje akcję „Rok 1920. Pamięć w czasach zarazy” przypominając ze swymi rozmówcami dzieje Tomaszpola, wyzwolenie Baru i Kijowa oraz zakończoną sukcesem operację polskich lotników.

Sto lat temu wyzwolili Bar od czerwonych.

Paweł Bobołowicz wraz z Dmytro Antoniukiem przemierzają Ukrainę w związku z akcją „Rok 1920. Pamięć w czasach zarazy”. Tym razem odwiedzili Bar i Braiłowo oraz zatrzymali się w  Tomaszpolu w obwodzie winnickim.  W tej miejscowości spotkali duchownego, który opowiada wydarzenia z 1920 r. w tym regionie. Miasto zostało założone przez Tomasza Zamoyskiego. Sto lat temu w pobliżu Tomaszpola miało miejsce starcie z bolszewikami, w którym brały udział samoloty z Poznania.

7 maja polskie wojska wkroczyły do Kijowa.

Kiedy polskie oddziały wyzwalały stolicę Ukrainy samoloty myśliwskie marki Fokker brały udział w akcji mającej na celu unieruchomienie pociągów bolszewików.

Potrafiono w ciągu dnia wykonać nawet 6 lotów bojowych. Obyło się bez strat własnych wśród lotników.

Akcja zakończyła się sukcesem, a wobec faktu, że nie zginął w niej żaden z lotników zaczęto mówić o niej „legendarna operacja Wapniarka”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Cudowny obraz Matki Boskiej został ukryty przed bolszewikami. Wierni wypraszali zwycięstwa nad nimi

Paweł Bobołowicz rozmawia o cudownym obrazie Matki Boskiej w Latyczowie, który sto lat temu został ewakuowany z klasztoru. O dziejach wizerunku, jego ukryciu i wojnie z bolszewikami.

Paweł Bobołowicz przebywa teraz w Latyczowie, ukraiński mieście w obwodzie chmielnickim. W tej miejscowości jest zamek oraz Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i klasztor dominikanów, gdzie znajduje się słynny klasztor dominikański z cudownym obrazem Matki Boskiej Latyczowskiej. Dmytro Antoniuk przytacza historię obrazu będącego kopią rzymskiego wizerunku Matki Boskiej Śnieżnej. Pobłogosławiony przez papieża Klemensa VIII trafił do założonego w 1606 r. klasztoru. Został koronowany w 1778 r. Jego dalsze losy przedstawia kolejny rozmówca Pawła Bobołowicza, czyli proboszcz parafii, ks. Adam Przywuski.

Proboszcz w Latyczowie widział jak narasta bunt chłopski przeciw porządkowi, który był.

W czasie I wojny światowej, po wybuchu rewolucji w Rosji, obraz został ukryty w kaplicy okolicznych hrabiów. Kiedy w 1918 r. Latyczów zajęły wojska austriackie obraz wrócił do klasztoru. Został on tam także po tym jak przyszli bolszewicy. Obraz ukryto przed nimi za wielką kotarą, tak, że „nie zorientowali się, że pod zasłoną jest tak wielki skarb”. W ten sposób doczekał on wyprawy kijowskiej 1920 r. Wierni przypisują zwycięstwa nad bolszewikami łaskom wyproszonym przez Matkę Boską Latyczowską.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

„Gwiazdka Cieszyńska”, jedyna polska gazeta na Śląsku Cieszyńskim w latach 1852-1859 – o wojnie polsko-bolszewickiej

Chętnie czytano żartobliwe dialogi Jury i Jonka, spisane w śląskiej gwarze. W sierpniu 1920 r. nawet Jura i Jonek debatowali o Prusakach w Berlinie,„co się radowali, że Polaków bolszewicy zmietą”.

Zdzisław Janeczek

„Gwiazdka Cieszyńska” była wydawana w Cieszynie w latach 1851‒1939 jako kontynuacja „Tygodnika Cieszyńskiego” (1848–1851). W latach 1852‒1859 „Gwiazdka” była jedyną polską gazetą na Śląsku Cieszyńskim. W latach 60. XIX w. miała około 1400 subskrybentów, z czego 300 na Śląsku, a 600 w Galicji. W 1907 r. jej nakład wynosił ponad 4,6 tys. egzemplarzy. Była pismem oczekiwanym i poszukiwanym. Treść w dużej mierze dotyczyła współczesnych wydarzeń historycznych. Należała do grona gazet, które informowały i wyrażały opinię oraz miały swoją ciągłość tematyczną. Pod względem szaty graficznej i formatu, układu wzorowana była na podobnych pismach kolportowanych na obszarze monarchii Habsburgów.

Jej redaktorzy akcentowali polskość Śląska oraz dbali o krzewienie oświaty wśród mieszkańców Śląska Cieszyńskiego. Chętnie nawiązywali do „marzeń” kronikarza Jana Długosza (1415–1480), by Śląsk wrócił do Polski. Redaktor Paweł Stalmach (1824–1891) na kongresie słowiańskim w Pradze nalegał na połączenie Śląska Cieszyńskiego z Galicją, a Górnego i Dolnego Śląska (który pozostawał wówczas pod władzą Prus) − z Wielkopolską. Za swoją działalność społeczną oraz antyrządowe artykuły był kilkakrotnie więziony oraz karany grzywnami. (…)

Uwagę dziennikarską przykuły zabiegi Wiednia i Berlina o przymierze z Polakami i zawiła gra dyplomatyczna Józefa Piłsudskiego. Podjął on wyzwanie zawarte w słowach Hugona Kołłątaja, jakie przekazał potomnym podkanclerzy w Listach Anonima:

„Jeżeli się dziś nie dźwigniemy, będzie to znakiem, że nie chcemy, że Ojczyzna i wolność są u nas rzeczą obojętną, że zepsucie narodu do tego przyszło stopnia, iż nie wart jest dłuższej na ziemi egzystencji”.

Przestroga ta, wypowiedziana w epoce Sejmu Wielkiego, nabrała aktualnego znaczenia w latach Wielkiej Wojny i walk o utrwalenie granic odradzającego się państwa. Zapadła też w pamięć i serca redaktorów „Gwiazdki Cieszyńskiej”, którzy w 1920 r. skrupulatnie odnotowywali hojne ofiary krwi i mienia, jakich nie szczędzili Polacy dla urzeczywistnienia snu o niepodległej. Odrodzona Polska miała suwerenne władze, ale brakowało jej granic, o które od 1918 r. toczyła się walka dyplomatyczna i militarna.

W czasie zmagań z Rosją Sowiecką wiele stronnictw i ich organy prasowe atakowały Naczelnika Państwa. Wysuwały wobec J. Piłsudskiego oszczercze zarzuty, m.in. nieudzielenia skutecznej pomocy Lwowowi walczącemu z Ukraińcami oraz opóźnianie powrotu do kraju wojsk gen. J. Hallera. Redakcja „Gwiazdki Cieszyńskiej” pod kierunkiem ks. J. Londzina przyjęła inną taktykę. W komunikatach z frontu wschodniego konsekwentnie pomijano osobę Wodza Naczelnego, za to częściej pojawiały się nazwiska Wojciecha Korfantego, Wincentego Witosa czy Ignacego Paderewskiego. Urodzony w patriotycznej rodzinie szlachty podlaskiej, wnuk powstańca 1863 r., kapelan Wojska Polskiego, bohaterski ksiądz Ignacy Skorupka (1893–1920) jawił się „Joanną d`Arc ossowskich pól”. Z entuzjazmem pisano o zwycięstwach i przewagach oręża polskiego.

Z troską wyrażano się o zagrożeniu niemieckim i czeskim oraz obojętności wobec sprawy polskiej mocarstw zachodnich, w szczególności Anglii, która w trudnych dla Polski chwilach na galerii parlamentu gościła ludowego komisarza sowieckiego Leonida Krasina i członka Politbiura KC partii bolszewickiej Lwa Kamieniewa.

Polityka czeskiego Edvarda Beneša, lidera Partii Narodowo-Socjalistycznej, bliskiego współpracownika Tomaša Masaryka oraz uczestnika konferencji pokojowej w Paryżu trafnie określiła jako „wyrafinowanego wroga Polski”.

Trzeba zauważyć, że chociaż jednym z zasadniczych celów pisma było szybkie i gruntowne informowanie o dziejach politycznych państw europejskich, zdarzały się jednak i lżejsze tematy. Dzięki temu „Gwiazdka Cieszyńska” cieszyła się dużym wzięciem. Zwłaszcza chętnie czytano żartobliwe dialogi Jury i Jonka, spisane w pięknej, śląskiej gwarze. Szły one w zawody z sensacjami politycznymi, opowieściami o fałszywych książętach i mesjaszach. Jednak w sierpniu 1920 r. nawet Jura i Jonek debatowali o Prusakach w Berlinie, „co się radowali, że Polaków bolszewicy zmietą”.

Drugie powstanie śląskie było odpowiedzią na tragiczne wydarzenia 16 i 17 VIII 1920 r., gdy Niemcy przekonani, iż Warszawę zdobyli bolszewicy, dokonali pogromu polskich działaczy, demolowali polskie lokale i demonstrowali pod hasłami: „Warschau gefallen” (Warszawa padła) i „Nieder mit Polen, nieder mit Frankreich!” (Precz z Polską, precz z Francją). Wśród ofiar znalazł się m.in. znany i szanowany katowicki lekarz Andrzej Mielęcki (1864–1920), którego skatowane ciało wrzucono do Rawy.

Niemcy nie byli odosobnieni w swym zachowaniu.

Również nad Wełtawą z euforią została przyjęta wieść o zdobyciu Warszawy przez bolszewików. W czeskiej prasie pojawiły się głosy, iż w tych sprzyjających okolicznościach należy pomyśleć o zagarnięciu reszty Śląska.

Czesi zatrzymali setki wagonów z amunicją dla walczącej Polski, a ich polityk Edvard Beneš podjął przeciw Rzeczypospolitej szkodliwą ofensywę dyplomatyczną na europejskim forum. Na linii Lundenburg-Bogumin zatrzymywali wszelkie transporty idące do Polski. Jak donosiła „Gwiazdka Cieszyńska”: „W ostatnich czasach zawrócili trzy pociągi »Wawelu« do Wiednia. Kolejarze czescy uchwalili […] całkowity bojkot Polski i wezwali kolejarzy państw sąsiednich do przyłączenia się do tego bojkotu”. (…)

Na podstawie rozmów i lektury niemieckiej prasy rodziły się opinie redaktorów „Gwiazdki Cieszyńskiej” na temat specyfiki mentalności i natury niemieckiej. Zazwyczaj wniosek był jeden, „że charakter narodowy przeciętnego Prusaka nie doznał przez wojnę zmiany. Tak samo zarozumiała buta, taka sama nienawiść do wszystkiego co nie niemieckie. W duszy każdego gnieździła się żądza odwetu, zemsty”. (…)

Pruskie narzekania na polską niewdzięczność miały długą tradycję. Po trzecim rozbiorze królewskie miasto Poznań zostało zaszczycone nowym tytułem prasowym. Było nim „Pismo Miesięczne Prus Południowych”, gloryfikujące rządy zaborcze Berlina – prezentujące je Polakom jako „dar nieba”, chociażby w postaci niemieckich szkół. Niewdzięcznicy Wielkopolanie wkrótce jednak urządzili w 1806 r. powstanie i korzystając z pobytu w Berlinie Napoleona I, wysłali do niego delegację, w której imieniu do cesarza przemawiał m.in. Ksawery Działyński, były poseł na Sejm Wielki, uczestnik powstania kościuszkowskiego i więzień pruskiego Spandau. K. Działyński i jego towarzysze na tejże audiencji usłyszeli od imperatora: „Gdy ujrzę 30 do 40 tys. ludzi pod broń zebranych, ogłoszę w Warszawie niepodległość waszą”. Niestety po kongresie wiedeńskim i demontażu Księstwa Warszawskiego Poznaniacy ponownie trafili pod pruskie rządy, a Berlin uznał to za rozwiązanie ostateczne. „Breslauer Zeitung” w numerze 23 z 1861 r. pisała: „Nie przychodzi nam naturalnie na myśl, aby na rzecz zasady narodowościowej oddawać jakąś cząstkę Wielkiego Księstwa Poznańskiego albo Prus Zachodnich czy nawet Górnego Śląska. Kraje te bowiem bardziej niż mieczem i traktatami zostały zdobyte faktycznie pługiem niemieckim. […] Chcemy te kraje zatrzymać wbrew wszelkim pretensjom narodowego sentymentalizmu”.

Powyższy problem trafnie ujęła „Gwiazdka Cieszyńska”, pisząc: „Najbardziej spośród państw ententy nienawidzą Niemcy, co jest zresztą zrozumiałe, Francuzów, ale większą nienawiścią i wściekłą złością pałają przeciw Polsce.

Polska uwalnia Polaków z niewoli pruskiej, Polska zabiera kraj, który był śpichlerzem i żywicielem całych Niemiec, najdroższą ich partę; tyle trudów włożyli w Poznańskie i Śląsk Niemcy, a teraz owoce wydziera im Polska. Czyż nie powód do strasznej złości, a to tym więcej, że robi to Polska, która była dotychczas pruską niewolnicą, a obecnie staje jako równe państwo! Toteż ta nienawiść jest bezgraniczna, przebija się w prasie pruskiej, w dyplomacji, w słowach i czynach hardego Prusaka”.

Cały artykuł Zdzisława Janeczka pt. „Górny Śląsk a wojna polsko-bolszewicka na łamach »Gwiazdki Cieszyńskiej« cz. I” znajduje się na ss. 6 i 7 „Śląskiego Kuriera WNET” nr 68/2020, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Następny numer naszej Gazety Niecodziennej znajdzie się w sprzedaży 12 marca 2020 roku!

Artykuł Zdzisława Janeczka pt. „Górny Śląsk a wojna polsko-bolszewicka na łamach »Gwiazdki Cieszyńskiej« cz. I” na ss. 6 i 7 „Śląskiego Kuriera WNET” nr 68/2020, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Bobołowicz: Dziennikarze nie wskazują bezpośrednio by doszło do spotkania Zełenskiego z Patruszewem

Paweł Bobołowicz o spekulacjach ukraińskich mediów na temat styczniowej wizyty prezydenta Zełenskiego w Omanie, gdzie jak przypuszczają dziennikarza mógł się on spotkać z ważnym politykiem rosyjskim.

Paweł Bobołowicz o pobycie Wołodomyra Zełenskiego w Omanie, który wywołuje kontrowersje w ukraińskich mediach. Wizyta miała miejsce w czasie, kiedy w Iranie został zestrzelony ukraiński samolot. Ukraiński prezydent wrócił do kraju po kilkunastu godzinach od wydarzenia. Nie jest jasne co tam robił. Biuro Prezydenta pierwotnie w ogóle nie informowało o tej wizycie, a kiedy media opublikowały zdjęcia Zełenskiego z Omanu:

Andriej Bogdan stwierdził, że wyjazd Zełenskiego do Omanu miał charakter prywatny.

Informację tą zdementował jednak sam prezydent stwierdzając, że wizyta w Omanie ma charakter oficjalny. Ukraińscy dziennikarze zwrócili uwagę, że tym samym samolotem, którym wrócił na Ukrainę prezydent Zełenski leciał wcześniej do Omanu sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Nikołaj Patruszew. Wzbudza to spekulacje ukraińskich mediów, że głowa ukraińskiego państwa mogła się spotkać z osobą nr 2 w Rosji.

Dziennikarze nie wskazują bezpośrednio by doszło do spotkania Zełenskiego z Petruszewem.

Biuro Prezydenta zaprzecza jakoby doszło do takiego spotkania czy nawet do telefonicznej rozmowy między obydwoma.

Jednak dziennikarze wskazują, że wcześniej do Moskwy jeździł Hennadij Kernes – mer Charkowa i niejaki Robert Tedejew. To oni mieli być pośrednikami w ustalaniu spotkania z Patruszewem i być pośrednikami z Andrijem Jermakiem, który jest bliskim współpracownikiem prezydenta Zełenskiego i towarzyszył mu w Omanie. Jermak uważany jest za pośrednika w kontaktach z Rosją.

Funkcjonują więc, jak wskazuje korespondent dwie wersje. Dziennikarz mówi również o planach organizacji wspólnej polsko-ukraińskiej parady zwycięstwa z okazji setnej rocznicy wojny z bolszewikami.

9 maja to prawdziwy dzień zwycięstwa: Polaków i Ukraińców nad bolszewikami. 9 maja 1920 roku kijowskim Chreszczatykiem przeszły zwycięskie wojska Piłsudskiego i Petlury we wspólnej paradzie zwycięstwa.

Pomysł upamiętnienia tego wydarzenia szef Ukraińskiego Instytutu Narodowej Pamięci Anton Drobowycz. Wcześniej pomysł ten promował jego poprzednik, Wołodymyr Wiatrowycz.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.