Andrzej Halicki: osoby publiczne takie jak pan Frasyniuk powinny być odpowiedzialne za słowo i poczucie kultury

Europoseł PO o protestach prounijnych, ograniczeniu wolności słowa i niezależności sądownictwa w Polsce oraz o swych relacjach z Donaldem Tuskiem.

Andrzej Halicki uważa, że przekleństwa Władysława Frasyniuka w niedzielnym przemówieniu na wrocławskim rynku były niepotrzebne. Dodaje, że

Europoseł PO stwierdza, że na Zachodzie są debaty parlamentarne. Tam, jak mówi, nie widać „azjatyckich obrazków”.

Polityk zauważa, że media nie są dopuszczane na granicę. Podkreśla, że nie mamy pełnej niezależności sądownictwa. Odnosi się także do pieniędzy z unijnego Funduszu Odbudowy.

Jeżeli jest się w klubie trzeba respektować zasady, które obowiązują.

Zdradza także jak wyglądają jego relacje z przewodniczącym PO.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Kołodziej: Najwyższą cenę planu Balcerowicza zapłacili ci, którym zawdzięczamy wolność

Andrzej Kołodziej mówi o bardzo trudnej sytuacji bytowej wielu opozycjonistów. Uwypukla rolę Kościoła w strajku sierpniowym.

Andrzej Kołodziej mówi o niesprawiedliwości, jaka panowała w Polsce po obaleniu komunizmu:

Ci którym zawdzięczamy wolność, w wyniku planu Balcerowicza zapłacili najwyższą cenę. Od 2015 r. mamy zwrot w historii, autentyczni twórcy „Solidarności” nagle zaczęli być dostrzegani, wraz z rzeszą bezimiennych ludzi, którzy mieli odwagę wtedy stanąć do walki, a potem pozostali w cieniu.

Gość „Poranka WNET” ocenia, że dopiero rząd Zjednoczonej Prawicy podjął działania na rzecz umożliwienia najbiedniejszym opozycjonistom godnego życia. Jak wskazuje Andrzej Kołodziej, Władysław Frasyniuk i związani z nim działacze zaczerpnęli wiele korzyści z ochrony postkomunistów. Rozmówca Magdaleny Uchaniuk mówi o wielkim entuzjazmie, jaki towarzyszył strajkom:

Strajk był wielką eksplozją radości i miłości, którą wcześniej władza partyjna tłamsiła. Tego nie da się stworzyć instytucjonalnie. Były nas wtedy miliony. Dziś wiemy, że marzenie o wolności doprowadziło do czegoś, co wykraczało poza nasze marzenia.

Andrzej Kołodziej wspomina, że strajki zaczęły się nazajutrz po tym, jak zaczął nową pracę. Jak opowiada:

Wokół mnie było wielu ludzi, którzy byli naocznymi świadkami Grudnia’70.

Sygnatariusz Porozumień Sierpniowych mówi, że komunikat Lecha Wałęsy był dużym ciosem:

To były dla mnie najtrudniejsze godziny w trakcie strajku. Ludzie utracili wiarę.

Andrzej Kołodziej opowiada o ogromnej roli Kościoła w tamtym okresie.

Kiedy zaczęto odprawiać Mszę święta, w strajkujących dokonał się zwrot. Wszyscy stoczniowcy, twardzi mężczyźni, mieli łzy w oczach.

Związkowiec uwypukla ogromną rolę Aliny Pienkowskiej w Anny Walentynowicz utrzymaniu strajku.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Joanna i Andrzej Gwiazdowie: W Sierpniu zrobiliśmy wszystko najlepiej, jak mogliśmy. „S” była pełna agentów

Sytuacja obecna przywołuje tamte wspomnienia. Okrągły Stół przekreślił dorobek Sierpnia – oceniają dawni opozycjoniści. Lech Wałęsa był agentem zawodowym – ocenia Andrzej Michałowski.


JoannaAndrzej Gwiazdowie mówią, że wspomnieniami Sierpnia’80 żyją na codzień:

Sytuacja obecna przywołuje tamte wspomnienia. Okrągły Stół przekreślił dorobek Sierpnia.

Joanna Gwiazda zwraca uwagę na Wolne Związki Zawodowe, jako protoplastę „Solidarności. Andrzej Gwiazda ocenia, że:

W tamtym czasie zrobiliśmy wszystko co mogliśmy, mimo, że całą strukturę mieliśmy naszpikowaną agentami, łącznie z przewodniczącym. Strajk sierpniowy był protestem, przeciwko złemu zarządzaniu naszą gospodarką.

Jak dalej mówi Andrzej Gwiazda o transformacji gospodarczej w latach 90.:

Leszek Balcerowicz zastosował metodę Keynesa wspak. Zrobił wszystko tak, żeby gospodarka nie działała.

Joanna Gwiazda ubolewa nad tym, że duża część społeczeństwa wybiera opcja polityczne, których działania są „dobre tylko dla Brukseli”. Krytykuje fakt, że Europejskim Centrum Solidarności kieruje Niemiec.

W Gdańsku powinno istnieć Polskie Centrum Solidarności.

Dawna opozycjonistka ocenia, że założenie NSZZ „Solidarność” była tamtym momencie trafionym pomysłem.

System powoli upadał, w tamtym czasie nie był już totalitarny.

 

Andrzej Michałowski mówi o niezgodności we wspomnieniach Lecha Wałęsy z okresu Sierpnia’80:

On był agentem już po tym, jak opuścił wieś i poszedł do wojska. To był agent zawodowy.

Gość „Poranka WNET” mówi o chciwości i arogancji byłego prezydenta:

Ciągle się domagał jakichś pieniędzy. Dochodziło do tego, że chciał odwoływać dyrektora stoczni.

W opinii byłego opozycjonisty, największą bohaterką Sierpnia’80 była śp. Anna Walentynowicz:

Gdyby nie ona, strajk szybko by upadł. Oprócz niej, mózgiem strajków był Andrzej Gwiazda.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej stwierdza, że nie jest możliwe pojednanie między zwaśnionymi członkami „Solidarności”:

Frasyniuk, Borusewicz i Lis świętują w Europejskim Centrum Solidarności, które jest antypolską placówką.

Andrzej Michałowski postuluje ponowne pochylenie się nad postulatami sierpniowymi, gdyż nie zostały do dziś w pełni zrealizowane.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Audycja specjalna w 40. rocznicę wybuchu strajków we Wrocławiu

Gośćmi Krzysztofa Skowrońskiego i Łukasza Jankowskiego są: Władysław Frasyniuk, Krzysztof Turkowski, Adam Lipiński i Jacek Świat.

 

Władysław Frasyniuk wspomina swój udział we wrocławskim strajku w sierpniu 1980 r. Nakreśla jego genezę:

Miałem wtedy 26 lat i mam wrażenie, że walczyliśmy wtedy o to, żeby być współgospodarzem we własnym zakładzie pracy. Doszliśmy do wniosku, że aby mieć wpływ  na jakość pracy to także  trzeba mieć  dostęp do służby zdrowia, edukacji i kultury. I stąd powstał ten projekt polskiego samorządu.

Były opozycjonista mówi, że wówczas nie miał chęci zajmować się polityką, która wydawała się mu czymś „brudnym i brzydkim”. Jak wspomina, do zaangażowania w budowę związku zawodowego skłonił go prof. Aleksander Labuda, literaturoznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Powiedział mi: „Wy nie rozumiecie co się w Polsce stało. To wielkie wydarzenie, musicie zbudować ten związek”. Szybko się okazało, że to nie żaden związek zawodowy, a wielki ruch społeczny.

Władysław Frasyniuk ubolewa nad słabą obecnością „Solidarności” w świadomości młodego pokolenia:

Nie potrafimy barwnie opowiedzieć historii Sierpnia i 16 miesięcy „Solidarności” w masowej kulturze. Przypomnę, że to jedyne polskie powstanie, które zakończyło się sukcesem.

Jak dodaje gość Radia WNET:

Największym błędem mojego pokolenia było to, że nie zainwestowano w edukację.

 

Krzysztof Turkowski wspomina jak poznał Władysława Frasyniuka przy okazji strajków. Przyznał się on wówczas, że “|wpadł mu” cały zapas bibuły, którą robił Kornel Morawiecki. Lipiński wspomina ludzi z którymi prowadził działalność opozycyjną.

fot. Wikipedia

Adam Lipiński zauważa, że był w podziemiu „związkowym, nie politycznym”. Był wówczas działaczem Akademickiego Ruchu Oporu. Został szefem poligrafii RKS-u. Dawni działacze opozycyjni mówią o szacunku, jaki w ich środowisku pozostał do „Solidarności”. Mimo różnić w poglądach i wyborach politycznych wciąż istnieją więzi z czasów wspólnej walki z komunizmem.

Jacek Świat wspomina swoje zaangażowanie w strajki sprzed 40 lat. Zajmował się kolportażem prasy i wydawnictw. Mówi o wspieraniu robotników przez inteligencję. Zwraca uwagę na to, że „zajezdnia jako centrum historyczne jest też takim miejscem łączącym”. Chwali wystawę stałą i zauważa, że „tutaj spotykają się też ludzie nie patrząc skąd przychodzą”.Poseł PiS odnosi się do kwestii emerytur stażowych.

 

Dul: Wprowadzając komunistów do Parlamentu Europejskiego, Grzegorz Schetyna napluł w twarz ludziom walczącym w podziemiu

Jerzy Dul opowiada o wrocławskiej Solidarności, trudnej sytuacji finansowej dawnych opozycjonistów, wprowadzeniu byłych członków PZPR do PE przez Grzegorza Schetynę i Polsce swoich marzeń.

Wiceprezes Stowarzyszenia Działaczy Opozycji Antykomunistycznej Dolnego Śląska, Jerzy Dul wspomina, że w szczytowym momencie we Wrocławiu działało 5 tys. osób z Solidarności i z przykrością stwierdza, że niektórzy z jej członków zapomniali o swoich kolegach, gdy odeszli do polityki.

W latach 80. oprócz Solidarności przez duże „S” była też solidarność międzyludzka, każdy sobie pomagał. Dziś wielu działaczy opozycji antykomunistycznej żyje bardzo skromnie […] Ci ludzie mają dziś najniższe emerytury i ciężko jest im związać koniec z końcem, choć zapisy naszej konstytucji mówią, że ludzie, którzy zasłużyli się dla wolności naszej ojczyzny, powinni być szczególnie uhonorowani.

Gość Popołudnia Wnet mówi, że jest jego obowiązkiem, aby wziąć udział w uroczystościach związanych z 40. rocznicą powstania NSZZ „Solidarność” we Wrocławiu. Niechętnie jednak wspomina postać Grzegorza Schetyny, który wprowadził na swoje listy wyborcze, byłych członków PZPR w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Trudno mi to nazwisko dzisiaj wymawiać. To jest człowiek, który niedawno reaktywował PZPR […] Na listę swojej koalicji, Grzegorz Schetyna wstawił byłych aparatczyków komunistycznych. Ci ludzie dzisiaj są na niezasłużonej emeryturze w Parlamencie Europejskim. Ludzie, którzy powinni odpowiadać za to, co robili w latach 80. To jest uwłaczające dla nas wszystkich. To jest naplucie w twarz tym wszystkim ludziom, którzy działali w podziemiu przez pana Grzegorza Schetynę.

Jerzy Dul podkreśla, że jego marzeniem jest, aby Polska podążała dalej w takim kierunku, w jakim zmierza od ostatnich kilku lat.

To jest taka Polska o jaką walczyliśmy […] Pojawiła się wiara ludzi w zmianę. Ludzie zaczęli wierzyć, o czym świadczy nawet to, jak tłumnie ludzie poszli ostatnio na wybory. Takiej frekwencji nie było od 1989 roku.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Należałoby od nowa napisać historię Solidarności Walczącej, by skończyć wreszcie z mitotwórstwem i manipulacjami

„Geneza i pierwsze lata Solidarności Walczącej” – praca magisterska Mateusza Morawieckiego z roku 1992 r. – nie jest skażona niczyimi sugestiami, nawet Kornela. Warto się z nią zapoznać.

Tadeusz Świerczewski

Ostatnio znajdują się chętni do pisania historii nie o Solidarności Walczącej, lecz o Kornelu Morawieckim, nawet wśród naszych przeciwników. To prawda, że tę historię należy napisać od nowa, należy bowiem skończyć z mitotwórstwem i manipulacjami.

Mateusz Morawiecki w pierwszym rozdziale swojej pracy magisterskiej pt. Geneza i pierwsze lata Solidarności Walczącej (https://old.sw.org.pl/index1.html) pisze:

„Nie było oczywiście tak, że tylko późniejsi członkowie SW sprzeciwiali się porozumieniu z Wałęsą przed i po ogłoszeniu dekretu o stanie wojennym.

Przewodniczący RKS od listopada 1982 r., Józef Pinior, przed 13.12.1981 r. zdecydowanie krytycznie ustosunkowywał się do pomysłu powołania Frontu Porozumienia Narodowego, który – jego zdaniem – nie ma na celu wykształcenia się rzeczywistego pluralizmu politycznego. Podobne zdanie na temat FPN miał Tadeusz Świerczewski, organizator podziemia w pierwszych miesiącach stanu wojennego; pyta on, dlaczego niektórzy chcą zawierać nowe kompromisy i porozumienia, jeśli stare, z sierpnia 1980, nie zostały dotrzymane. Kornel Morawiecki przestrzegał przed możliwością ataku na Związek i postulował wprowadzenie zabezpieczeń”. (…)

Kornel Morawiecki – jego relacja ujęta w pracy Mateusza

„Moim zdaniem, przyczyną powstania SW był stan w kierownictwie Solidarności podziemnej i mój konflikt z Władysławem Frasyniukiem. Chodziło głównie o sposób, w jaki prowadził on RKS. Pierwszym, zasadniczym spięciem było to, że nie chciał on organizować manifestacji na 1 i 3 maja, mimo że we Wrocławiu była dobrze zorganizowana prasa i związek podziemny, byli przedstawiciele większych zakładów pracy, których wprowadziliśmy do RKS-u wcześniej. Nazwa »Solidarność Walcząca« pojawiła się dość nieoczekiwanie. Zaproponował ją Tadeusz Świerczewski; było to po spotkaniu RKS-u, które odbyło się na Biskupinie 20.05. Były wtedy mocne spory personalne w RKS.

Koncepcja SW nie pojawiła się jako alternatywa dla związku. Długo się wahaliśmy, czy tworzyć coś nowego. Najpierw powstało pismo »Solidarność Walcząca«. SW powstała w dużym stopniu z nurtu związku związanego z podziemiem wydawniczym”. (…)

Fragmenty wspomnień Falickiego

„Miałem poważne zastrzeżenia do funkcjonowania Rady Solidarności Walczącej we Wrocławiu i do traktowania jej przez K. Morawieckiego, który częstokroć sam podejmował decyzje, Rada zaś miała je zatwierdzać. (…) Po wyjściu z więzienia uczestniczyłem w zebraniach Rady SW, choć nie czułem się już jej członkiem. Moja deklaracja wystąpienia najwyraźniej była zbyt słaba i dlatego byłem ciągle za członka Rady uważany. W latach 1985–86 czułem się redaktorem »Repliki«. (…) Kolejne osoby wchodziły do jednego z lepiej wyglądających domków. Przy wejściu hasła nie obowiązywały – zostałem wcześniej sprawdzony w mieszkaniu-filtrze, czy nie mam »ogona«. Gospodarz – p. Tadeusz Bielawski – zapraszał na drugie piętro-poddasze”.

Opowieść Falickiego mija się z prawdą, daty i pory roku są wymieszane. Paweł Falicki nie był członkiem SW, nie składał przysięgi. O jego pracy w redakcji dowiaduję się teraz.

Pod koniec maja 82 r. razem ze Zbigniewem Bełzem wyjechali do Gorzowa, a następnie do Lublina, gdzie zajmowali się jakimś wydawnictwem. Tak, był na pierwszym posiedzeniu RKS-u, lecz nie wie, gdzie ono się odbyło, gdyż budynek nie ma strychu-poddasza, ma parter, gdzie odbyło się zebranie, i piętro; wprowadził go Kornel. Posiedzenie RKS-u było obstawione przez naszych ludzi, którymi dowodził Stanisław Połoniewicz wraz ze swoimi ludźmi. Falicki mija się z prawdą, pisząc, kto uczestniczył w tym posiedzeniu. Byli tam: Wł. Frasyniuk, P. Bednarz, J. Pinior, B. Labuda, T. Jakibowski – te dwie ostatnie osoby nie były członkami RKS-u; następnie K. Morawiecki, T. Świerczewski, Jan Gajos – Jan Pawłowski – [siedział w drugim pomieszczeniu, prowadząc nasłuch], M. Muszyński, Mieczysław Sieradzki – Przewodniczący „S” w Archimedesie. Ostatnie spotkanie Kornela z RKS-em odbyło się 29.05.82 r. Na posiedzeniu nie było Zb. Oziewicza i M. Gabryela.

Jednym z założycieli SW spoza Wrocławia był Zbigniew Bełz. Był on w Radzie SW, ale po wpadce został z niej wykluczony, ponieważ w więzieniu został zmuszony do podpisania tekstu, w którym wypierał się Solidarności. Wyszedł z więzienia w roku 1984 i wyjechał do Kanady…” Takich ludzi dobierał sobie Kornel. I oni mają pisać historię SW?

Kornel miał dobrą pamięć, lecz niestety wybiórczą, a mówił to co, mu było wygodne w danej chwili, fakty też dopasowywał do swoich potrzeb. Dlatego powtarzam po raz kolejny: historię SW należy napisać od nowa, póki żyją jeszcze świadkowie – działacze z tamtych lat, są dokumenty, niektóre wydawnictwa.

Dobrze jest zapoznać się z pracą Mateusza i zawartymi tam relacjami poszczególnych „aktorów”. Geneza i pierwsze lata Solidarności Walczącej – praca magisterska Mateusza Morawieckiego z roku 1992 r. – nie jest skażona niczyimi sugestiami, nawet Kornela. Pozostałe wydawnictwa były pisane pod dyktando Kornela, Romcia Lazarowicza i prof. Włodzimierza Sulei. Niektóre wątki były dopisane nawet na stronie SW, niedawno, aby przypodobać się niektórym osobom. Klasycznym przykładem takiego mitotwórstwa jest Encyklopedia Solidarności, gdzie wszyscy drukowali z Kornelem „Biuletyn Dolnośląski”, nawet wtedy, gdy powielacz i redakcja były już w moim domu.

Cały artykuł Tadeusza Świerczewskiego pt. „Warto od nowa napisać historię Solidarności Walczącej” znajduje się na s. 10 i 11 lipcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 73/2020.

 


  • Od 2 lipca „Kurier WNET” wraca do wydania papierowego w cenie 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Tadeusza Świerczewskiego pt. „Warto od nowa napisać historię Solidarności Walczącej” na s. 10 lipcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 73/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Michał Karnowski: Opozycja wyszła z założenia, że skoro nie może rządzić Polską, to należy ją zlikwidować

Michał Karnowski komentuje pomysły opozycji, które nazywa wprost likwidacją państwa Polskiego. Ocenia także słowa Władysława Frasyniuka, który radził Grzegorzowi Schetynie rezygnację ze stanowiska.

 


Michał Karnowski o planowanych reformach opozycji, czyli 21 tez o samorządach:

To byłaby likwidacja państwa polskiego. Wdrożenie tego oznaczałoby kolejny rozbiór Polski […] Jeśli opozycja tego rozbicia pragnie, to powinni spotkać się nie 4 czerwca, a 23 sierpnia, czyli w rocznicę podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow” – mówi w „Poranku WNET”.

Dziennikarz sądzi, że jest to reakcja opozycji na wyborczą majową porażkę, gdzie sromotnie przegrali w niemalże wszystkich powiatach:

Polskość jest dla nich obciążeniem, jakimś problemem […] Opozycja szuka jakiejś recepty, drogi na skróty, jak przegrywając wybory zachować władzę i to jest myślę że jeden z elementów, skoro nie możemy rządzić Polską – to tę Polskę zlikwidujmy.

Podkreśla, że Polacy podczas wyborów parlamentarnych muszą odrzucić tezę o kasatę państwa polskiego. Ponadto dziwi go radość, którą przystrojone są twarze polityków popierających 21 tez:

To jest likwidacja państwa Polskiego, wszystkich jego agend. Nie możemy tego przyjąć. Dziwią mnie ludzie, którzy się pod tym podpisują. Czy jest to jakiś rodzaj odurzenia, zaczadzenia? Co powoduje tymi ludźmi? Czy oni naprawdę chcą, aby Polacy znaleźli się w małych lokalnych państewkach z minimalnym mianownikiem wspólnym? […] Mamy szaloną i niebezpieczną dla Polski opozycję.

Dziennikarz tygodnika „Sieci” ocenia słowa Władysława Frasyniuka o Grzegorzu Schetynie, wedle których opozycjonista z czasów PRL sugeruje, ażeby lider PO pomyślał o rezygnacji z piastowanego przez siebie wysokiego stanowiska:

W sensie politycznym jest to niedobra rada dla obozu opozycyjnego […] Dobrze, że na prawicy nie ma tak wielu wolnych strzelców.

 

Posłuchaj całej audycji już teraz!

K.T. / A.M.K.

 

„Śląski Kurier Wnet” 37/2017, Jadwiga Chmielowska: Frasyniuk dał niezamierzony dowód, komu służy KOD i cała ta hałastra

Plakietka z napisem „Ебать ПиС” ustawiła Władysława Frasyniuka nie tam, gdzie stało ZOMO, ale OMON! No cóż, Władku, nie sądzę, byś się spodobał Putinowi, prędzej pomyślał – Wot i durak!

Jadwiga Chmielowska

Historia nabiera tempa. Na konflikcie USA z Niemcami, które nadają ton polityce UE, Polska i małe kraje mogą tylko wygrać. Prorosyjska polityka Angeli Merkel prowadzi w konsekwencji do wojny z Rosją. Imperializm rosyjski nie zmienił się. Putinowi, tak jak Leninowi, marzy się Europa od Atlantyku do Pacyfiku. W 1920 roku na przeszkodzie stanęła Polska, teraz Ukraina. Uratować Europę mogą jedynie USA, dając jej wsparcie.

Mit globalnego ocieplenia upadł, lecz pakiet klimatyczny nadal uderza nie tylko w naszą gospodarkę, ale i w bezpieczeństwo energetyczne. Na jego zapisach znów najbardziej cierpi Śląsk.

Współpracę Niemiec i Rosji w destabilizacji Polski najlepiej widać na Śląsku. Jeden z przywódców Związku Ludności Narodowości Śląskiej próbował mi tłumaczyć, że autonomia jest w interesie Polski, bo jak Rosja i Niemcy ją rozgrabią, to zostanie skrawek wolnego terytorium. Fałszowana jest historia Śląska, promuje się niemieckość.

Polityka tworzenia sztucznego narodu nie jest nowa. Już na początku XX wieku miała stanowić zaporę dla polskiego żywiołu. Teraz na zachodzie Europy realizuje się pomysł rozmycia narodów przez napływ imigrantów i rozbicie państw na autonomie i państewka, aby nie mogły się bronić i stanowiły łatwy łup. Postawa Polski, Czech, Węgier i Austrii może zniweczyć te plany. Europejskie elity polityczne nie zdały egzaminu. Poszczególne narody zdają sobie teraz z tego sprawę.

Polskie elity – już na szczęście opozycyjne – poznaliśmy na biesiadach u Sowy. Teraz Tusk dał popis zdrady interesów państwa. Jacek Saryusz-Wolski tak wspomina posiedzenie w Brukseli: Byłem na sali plenarnej, kiedy Donald Tusk poparł procedurę Komisji Europejskiej prowadzącą do sankcji przeciw Polsce. Powiedziałem sobie w myślach: „Co za szmata”.

Wiele postaci opozycji solidarnościowej lansowanych na przywódców okazało się żałosne. Najlepszy popis dał ostatnio Władysław Frasyniuk. Plakietka z napisem „Ебать ПиС” ustawiła go nie tam, gdzie stało ZOMO, ale OMON! No cóż, Władku, nie sądzę, byś się spodobał Putinowi, prędzej pomyślał – wot i durak!

Swoją drogą, trzeba pochwalić Frasyniuka. Dał niezamierzony dowód, komu służy KOD i cała ta hałastra.

Znowu protektor niemiecki spotkał się z rosyjskim. Historia się lubi powtarzać, ale w groteskowej formie. Jakich mamy współczesnych targowiczan, każdy widzi. Niestety nie każdy zaprzaniec jest tak durny. Cały czas idzie rosyjska propaganda i dezinformacja robiona w bardzo fachowy sposób. Miliardy dolarów przeznaczają na obcojęzyczne media, na agentów wpływu.

Wbrew pozorom, Rosjanom jest trudniej prowadzić propagandę w krajach postkomunistycznych niż w wolnym świecie. Tam i lewicowe, i prawicowe partie otrzymują pękate sakiewki. Nawet w USA udowodniono próby rosyjskiej ingerencji w wybory. Kilka krajów odeszło od elektronicznego liczenia głosów z obawy przed fałszerstwem.

Najgorsze jest to, że wyborcy nie wiedzą, na kogo głosują. Wybierani są ludzie, których lansuje marketing polityczny. Stąd taki szok wśród łże-elit po wyborze Trumpa. Amerykanie wybrali człowieka, wydaje się, autentycznego, a nie kolejną marionetkę establishmentu.

Różne GIODO i sądy czuwają nad tym, by nie ujawniać informacji mogących wpłynąć negatywnie na wizerunek kolejnego Dyzmy, kreowanego na wielkiego patriotę i fachowca.

Piłsudski już 100 lat temu apelował – Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym.

„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł wstępny Jadwigi Chmielowskiej na s. 1 lipcowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 37/2017, wnet.webbook.pl

Kornel Morawiecki w Poranku Wnet: Działania KOD-u i Frasyniuka to celowe uderzenie w cywilizacyjny rdzeń polskości

Marszałek senior w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim powiedział, że protesty KOD-u w kolejne miesięcznice smoleńskie wykraczają poza działania normalnej opozycji, a mają charakter bluźnierczy.

Próba zablokowania 10 czerwca na Krakowskim Przedmieściu legalnego zgromadzenia przez działaczy organizacji związanych z opozycją, jak Obywatele RP oraz Komitet Obrony Demokracji, ciągle budzi wielkie emocje. Szczególnie że przeciwnicy rządu zapowiadają dalsze działania w celu rozbijania miesięcznic smoleńskich.

[related id=24479]

Według Kornela Morawieckiego, marszałka seniora, legendarnego przywódcy Solidarności Walczącej, to, co robi KOD pod przewodnictwem Władysława Frasyniuka, łamie przyjęte normy działań opozycji: – Jego zachowania są bardzo naganne. To jest zachowanie na granicy bluźnierstwa. Miesięcznica to jest coś w rodzaju takiego obrzędu pogrzebowego, takiego płaczu po nieszczęściu. Te uroczystości odbywały się po mszy świętej, kiedy osoby szły pod Pałac Prezydencki.

Zdaniem gościa Poranka Wnet sprawa zachowania 10 czerwca to jest pójście dalej niż bycie w opozycji czy pokazanie, jak daleko sytuujemy się od instytucji państwa i obecnego rządu: – Ten protest dotyka rdzenia naszej tożsamości – podkreślił marszałek senior, dodając, że: – nasze korzenie wyrastają z chrześcijaństwa, z szacunku dla zmarłych. Więc zachowania opozycji z 10 czerwca uderzają w coś więcej niż w samo państwo, to jest uderzenie w naszą cywilizację.

Sprawa smoleńska jest tak bolesna, ponieważ ona nas bardzo dzieli, i to jest kwestia zasadnicza. Obydwie strony powinny starać się te podziały zasypać. Można mieć różne zdanie na temat tego, co się stało w Smoleńsku, ale nie można na tym budować bloków politycznych, bo to będzie bezproduktywne – stwierdził Kornel Morawiecki.

Przewodniczący koła Wolni i Solidarni mówił również o prezydenckiej propozycji referendum na temat nowej konstytucji, o której uchwalenie marszałek senior nawołuje od lat: – To musiałaby być konstytucja, która będzie na takim poziomie, aby podziały istniejące w naszym społeczeństwie zostały zniwelowane. Sprawa konstytucji to jest kwestia świeżego spojrzenia na nową rzeczywistość cywilizacyjną, jaka pojawia się wokół nas. Jak chociażby fakt, że zmienia się podejście do pracy, z wymiaru materialnego, do wymiaru intelektualnego. To są przemiany, które powinny być zauważone również przez najważniejsze akty prawne.

– To musi być konstytucja sensu, która będzie starała się zbliżyć społeczeństwo i nie dzielić nas na osoby wierzące i niewierzące. My jak na razie nie wiemy, o co pytać w tym referendum. W tej chwili jesteśmy nieprzygotowani do tej debaty. Nie ma poważnych rozmów na poziomie akademickim, na poziomie prawnym. Ja nie widzę możliwości, abyśmy mogli tę prace przygotowawczą przeprowadzić w ciągu jednego roku – powiedział na zakończenie rozmowy Kornel Morawiecki.

ŁAJ

Legendarne 80 milionów rozpłynęło się w powietrzu – tuż przed stanem wojennym sprzątnięte sprzed nosa komunistom

Dawny bohater „Solidarności” robi wszystko, żeby zaprzeczyć swojej legendzie i postawie sprzed roku 1989. Który Władysław Frasyniuk jest prawdziwy i czy on sam potrafiłby na to pytanie odpowiedzieć?

Kim pan jest, panie Frasyniuk?

Władysław Frasyniuk stał się ostatnio postacią, o której niestety znów głośno. W swej najnowszej książce (Efekt domina: czy Ameryka obaliła komunizm w Polsce?, Fronda, 2016) dr Paweł Zyzak przytacza wypowiedź na jego temat:

Bujak powiedział mi w twarz, że nigdy nie dostał pieniędzy z AFL-CIO, kiedy osobiście mu je wręczałem! – śmieje się Eric Chenoweth.

Ponoć lepszą opinię w tym względzie zyskał sobie Władysław Frasyniuk, choć i on, i jego następcy w TKK z Dolnego Śląska nie przedstawili nawet sprawozdania z perypetii owych 80 milionów złotych, które – przezornie – przed „stanem wojennym” podjęto z banku. Kornel Morawiecki twierdzi, że jego środowisko, jeszcze przed powstaniem „Solidarności Walczącej”, mogło wziąć z tego około 1 miliona złotych.

– Moja największa pretensja w sprawie tych 80 milionów jest taka – mówi Morawiecki – nie że to zdefraudowali czy wydali, ale że tego nie wydali. Oni wydali z tego raptem 20 milionów. Co się stało z resztą, jest zagadką. W tych 20 milionach liczę również gospodarstwo kupione za 8 czy 10 milionów na Zygmunta Pelca. Nie mam o to pretensji, Pelc to był uczciwy chłopak. Była to próba zainwestowania pieniędzy. Ale to, że później te papiery razem z Piniorem wpadły i Pelc poszedł siedzieć, to jest wina Piniora. Nieostrożność. […] Otoczenie Frasyniuka nie dawało pieniędzy – wiedziałem to jeszcze w „podziemiu” – na RKS, czyli Marka Muszyńskiego.

Wyszperał (mc)