Wiedeń po zamachach. Jakubowski: Sprawca niedawno wyszedł z więzienia, chciał przedostać się do Syrii

Przedsiębiorca mieszkający w Austrii relacjonuje, że służby wzywają mieszkańców Wiednia do pozostania w domach. Atak nałożył się na ostatni dzień działania lokali gastronomicznych w stolicy Austrii.

 

Filip Jakubowski relacjonuje sytuację w Wiedniu po wczorajszych strzelaninach. Policja zaleca mieszkańcom pozostanie w domu. Restauratorzy w centrum udzielają schronienia osobom znajdującym się w centrum wydarzeń.

Napastnikiem był 20-letni przestępca, wypuszczony niedawno z więzienia i próbujący przedostać się do Syrii.

Rozmówca Jaśminy Nowak mówi o obostrzeniach epidemicznych obowiązujących w stolicy Austrii. Zamach został przeprowadzony ostatniego dnia otwarcia lokali gastronomicznych w tym kraju.

Między 20 a 6 rano mieszkańcy Wiednia nie mogą wychodzić na ulicę, ograniczone są możliwości odwiedzania znajomych w domach. Wiele restauracji całkowicie zawiesza swoją działalność.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Strzelaniny w Wiedniu. Waligóra: Zakładam, że to byli terroryści. Miejsce zamachu jest 5 minut piechotą od komisariatu

Andrzej Waligóra o wczorajszej strzelaninie w Wiedniu, miejscu, w którym się to stało, reakcji policji, lockdownie i poszukiwaniu sprawców.

W trakcie strzelaniny w Wiedniu zginęły trzy osoby, w tym zabity przez interweniującą policję jeden z domniemanych napastników. 15 osób zostało rannych. Doszło do niej w dzielnicy, jak zauważa Andrzej Waligóra, gdzie rozpowszechniony jest handel narkotykami. Tragedia wydarzyła się w przeddzień wprowadzenia w Austrii lockdownu.

Zakładam, że to byli terroryści.

Zastrzelono przypadkowe osoby, w tym policjanta. Nasz gość zauważa, że miejsce zamachu jest pięć minut piechotą od głównej siedziby wiedeńskiej policji. Jest to miejsce turystyczne, w okolicy dzielnicy żydowskiej. Sprawcy mieli krzyczeć „Allahu Akbar”. Jak mówi Waligóra

Teraz będzie sparaliżowane centrum miasta i inne miejsca zapalne. Prawdopodobnie będzie im łatwiej wyłapać to towarzystwo.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K./K.T./A.P.

Audycja specjalna poświęcona Fryderykowi Chopinowi – prowadzi Adrian Kowarzyk 17.10.2019 r.

Gośćmi audycji specjalnej z okazji 170. rocznicy śmierci Fryderyka Chopina byli Piotr Witt, Karol Radziwonowicz, Barbara Kotarba oraz Katarzyna Kraszewska.

Fryderyk Franciszek Chopin – najwybitniejszy polski kompozytor i pianista, niewątpliwie największy kompozytor i pianista XIX wieku w ogóle.

Urodził się we wsi Żelazowa Wola w powiecie sochaczewskim. Za dzień urodzin kompozytora rodzina i on sam uznawali dzień 1 marca 1810 roku, jednak w metryce chrztu widnieje data 22 lutego. Rozbieżność ta do dziś nie została ostatecznie rozstrzygnięta.

Fryderyk Chopin zostawił po sobie bogaty dorobek kompozytorski, w tym m.in. 57, mazurków, 16 polonezów, 19 walców, 19 nokturnów, 27 preludiów, czy 27 etiud. W swoim zbyt krótkim życiu zagrał zaledwie trzydzieści koncertów, a jego sława trwa do dziś niezależnie od szerokości geograficznej.

Na rok przed śmiercią, w 1848 roku, londyńskie „Daily News” pisały o nim: „Delikatność i łagodność emanujące z jego gry mogą zwieść słuchacza, który nawet nie podejrzewa, jaki ogrom cierpień stoi za tą anielską muzyką”.

 

Piotr Witt / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Piotr Witt w początkowej części wywiadu skoncentrował się na ostatnich 15 miesiącach życia Chopina, okresie, wokół którego narosło wiele niejasności i nieporozumień. Zwrócił uwagę na sprzeczności między relacjami osób towarzyszących Chopinowi w ostatnim stadium śmiertelnej choroby.

W dalszym fragmencie swojej opowieści historyk obalił funkcjonujący w literaturze pogląd, jakoby Walenty Radziwiłł udzielił kompozytorowi wsparcia na początku jego pobytu w Paryżu. Witt barwnie zarysował krajobraz Paryża, który zastał Chopin, Paryża okresu epidemii i zamieszek przeciwko Ludwikowi Filipowi.

Nie zabrakło również wzmianki o wyjeździe Chopina do Wielkiej Brytanii. Pobyt na Wyspach nie był dla genialnego kompozytora udany, wypowiadał się o nim bardzo niepochlebnie – „przeklęty Londyn”.


Karol Radziwonowicz / Fot. Ze zbiorów artysty

Karol Radziwonowicz opowiada o tym, jak doszło do wysłania muzyki Chopina w kosmos. W lutym 2010 r. kiedy przypadało dwustulecie narodzin kompozytora, NASA wysyłała na orbitę prom Endavour. Adam Ursynowicz zwrócił się wtedy z prośbą do Amerykanów, czy mogliby zabrać ze sobą coś związanego z Chopinem. Jako że loty kosmiczne wykorzystują najnowsze technologie, postanowiono wysłać nowe wykonania Chopina nagrane także przy użyciu najnowocześniejszych technik. Nagrana w stereofonii wielokanałowej muzyka nie tylko poleciała na orbitę, ale też towarzyszyła astronautom za każdym razem, gdy zakładali skafandry. Na temat tego wydarzenia powstaje obecnie film reżyserowany przez Ursynowicza, do którego muzykę nagrał Radziwonowicz. Temu ostatniemu muzyka Chopina towarzyszy od dzieciństwa.

Więcej można przeczytać w TYM MIEJSCU.


Barbara Kotarba / Fot. Materiały własne

Barbara Kotarba, właścicielka Chopin Point opowiedziała o swoich początkowych doświadczeniach z pracy w turystyce, kiedy to zauważyła, że mniej znani artyści z innych krajów niejednokrotnie są bardziej promowani niż Fryderyk Chopin.  Przez ostatnie dwadzieścia lat liczba turystów przyjeżdżających do Warszawy znacząco wzrosła, nadal wielu nie wie, że Chopin był Polakiem. Zwiększenie świadomości na ten temat , obok spopularyzowania samej muzyki Chopina, było celem powstania Chopin Point.

Kotarba zaprasza, by przyjść na odbywające się codziennie w Chopin Point koncerty. Podkreśla, że w tym miejscu można nie tylko posłuchać muzyki wielkiego polskiego kompozytora, ale również dowiedzieć się, jakim jest człowiekiem, co ułatwi kontakt z twórczością Chopina.

Jako wzór dla Warszawy, jak promować twórczość Chopina, wskazany został przez twórczynię Chopin Point Mozartowski Wiedeń.

Zapytana o artystów występujących w Chopin Point artystów, Kotarba zwróciła uwagę, że są to zarówno pianiści z Polski, jak i z zagranicy; osoby wielokrotnie nagradzane oraz takie, przed którymi kariera dopiero stoi otworem.


Katarzyna Kraszewska / Fot. Adrian kowarzyk, Radio WNET

Katarzyna Kraszewska z inicjatywy „Time for Chopin”, jako główny zamysł swojego przedsięwzięcia wskazała chęć dania ludziom przestrzeni do kontemplacji, do nawiązania kontaktu z własnymi emocjami. Zwróciła uwagę na uniwersalność muzyki Chopina, pozwalającą jej  dotrzeć do odbiorcy niezależnie od miejsca, z którego pochodzi.

W ramach inicjatywy „Time for Chopin” codziennie odbywają się godzinne  koncerty w lewym skrzydle Zamku Królewskiego. Wśród wykonawców są m.in. profesorowie Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Kraszewska krótko opowiedziała o wybranych artystach występujących na „Time for Chopin”, podkreślając różnorodność ich interpretacji twórczości Chopina.

Założycielka „Time for Chopin” opowiedziała również o różnicach w odbiorze twórczości Chopina zależnie od narodowości, wskazując polskiego słuchacza jako najbardziej wymagającego.

Na koniec Kraszewska zaprosiła na otwarty, bezpłatny koncert 9 listopada o 16.30, z okazji 25o. rocznicy urodzin Józefa Elsnera 200 rocznicy urodzin Stanisława Moniuszki.

 


Posłuchaj całej audycji specjalnej:


 

Iran uaktywnia zaawansowane wirówki do wzbogacania uranu

Iran instaluje zaawansowane wirówki do wzbogacania uranu, czego celem ma być przyspieszenie tego procesu – oświadczyła Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej.

Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej w Wiedniu potwierdziła, że jej eksperci widzieli w sobotę (7.09.2019), iż Iran uruchamia lub instaluje zaawansowane wirówki do wzbogacania uranu. Jednak rzecznik MAEA Fredrik Dahl poinformował, że w weekend wirówki nie były jeszcze w eksploatacji. Krokiem tym Iran narusza zobowiązania międzynarodowej umowy nuklearnej z 2015 r.

Zgodnie z porozumieniem nuklearnym Iran może obecnie wzbogacać uran jedynie za pomocą wirówek pierwszej generacji IR-1, których ma ponad 5 tys. Może prowadzić badania z wirówkami bardziej zaawansowanymi,  które nie zawierają wzbogaconego uranu. Tymczasem Iran chce pracować z bardziej nowoczesnymi i szybszymi wirówkami, by przyspieszyć i uefektywnić proces wzbogacania uranu.

Umowa nuklearna została zawarta przez Iran ze światowymi mocarstwami – USA, Rosją, Chinami, Wielką Brytanią, Francją i Niemcami. Jej celem było powstrzymanie Iranu przed zbudowaniem broni atomowej, w zamian za stopniowe znoszenie sankcji nałożonych na Teheran.

M.N.

Okiem Jastrzębskiego: zamach na Nowej Zelandii zbliżył „widza” do serca aktu terroru, a Polskę do dyskursu o islamie

Zamachowiec z Christchurch przewyższył wszystkich wcześniejszych terrorystów i zapisał się na stałe historii terroryzmu, zbliżając odbiorcę do aktu terroru poprzez transmisję live z miejsca mordu.

Stało się, spokój rajskiej wyspy Aoteora, znanej również jako Nowa Zelandia, został zmącony. Został zmącony w sposób głośny, w sposób nadzwyczaj symboliczny, nawet jak na akt określany mianem terrorystycznego. Premier kraju dotkniętego nagłym przejawem przemocy Jacinda Ardern uznała wystrzelanie 49 osób w meczetach Al-Noor i Linwood za właśnie taki akt.

Muszę się teraz oprzeć pokusie rozważań nad arbitralną definicją terroryzmu. Przyjmijmy, że terroryzm to sianie lęku i terroru w sercach i umysłach jednostek pośrednio związanych z prawdziwym celem ataku mającego na celu zakomunikowanie planu zmiany socjopolitycznej lub dezaprobaty z istniejącego stanu rzeczy. Pośredniość rozumiemy tutaj jako posiadanie pewnych cech wspólnych z bezpośrednim celem zamachowcy, takich jak wyznanie, narodowość, płeć. Ofiary aktu terroru stają się tym samym pomostem dla przemocy wycelowanej w konstrukt społeczno-polityczny, którego zamachowiec nie jest w stanie poddać totalnemu zniszczeniu, gdyż samotny człowiek nie ma takiej mocy sprawczej. Widzimy tedy, że wyrządzając krzywdę fizyczną, zamachowiec uderza w społeczny i umysłowy konstrukt przy użyciu symboli i dokonywania czynów symbolicznych.

Manifestacja społeczno-polityczna, jakiej dopuścił się Brenton Tarrant, była głęboko symboliczna. Po pierwsze, zamachowiec za scenerię dla swojego performansu wybrał miasto Christchurch, co w tłumaczeniu na język polski oznacza Chrystusowy Kościół. Miasto to znajduje się na Nowej Zelandii – jednym z najspokojniejszych miejsc na Ziemi, które niemniej boryka się ze zjawiskiem intensywnej migracji z krajów azjatyckich i oceanicznych takich jak Chiny, Indie, Samoa czy Filipiny. Napływ “obcych” był jednym z bodźców, który pchnął Tarranta do czynów terrorystycznych, o czym poinformował w swoim manifeście “The Great Replacement. Towards a new society, we march ever forwards” (pol. “Wielka zamiana. Maszerujemy naprzód ku nowemu społeczeństwu”).

Tenże manifest to materiał na inny artykuł, my skupmy się raczej na samym wydarzeniu. Mężczyzna oprócz symbolicznego miejsca wybiera również szczególną porę. Jest to piątek, przez muzułmanów zwany Yaum u-l-Dżum’a, znaczy “dzień zgromadzenia.” O 13:30 czasu lokalnego Tarrant podjechał samochodem w pobliże Al-Noor największego meczetu w okolicy. Tłumacząc na język polski Meczet Al-Noor znaczy “Meczet Światła”. Mężczyzna uzbrojony w zaawansowany karabin maszynowy wparował do sali modlitewnej i oddał ogień do około 300 modlących się wewnątrz osób.

To podczas tego ataku po raz pierwszy w historii zamachowiec transmitował na żywo przebieg swojego zamachu z perspektywy pierwszej osoby. Tarrant dokonał tego dzięki kamerce przymocowanej do jego hełmu. Efekt był bardzo sugestywny, wręcz przerażająco bezpośredni. Obraz i dźwięk transmitowane z perspektywy zamachowca do złudzenia przypominały grę komputerową First Person Shooter, gdzie gracz wciela się w postać uzbrojoną w broń palną, z której strzela do zaprogramowanych w grze przeciwników. Na wideo, które zostało zdjęte z mediów społecznościowych, widać mord dokonany przez Brentona Tarranta w każdym szczególe. Uciekający, krzyczący ludzie, krew. Zamachowiec nie szczędził amunicji, niekiedy strzelając do ranny, może już zabitych. Tarrant jest też pierwszym zamachowcem, któremu udało się zbliżyć jeden z nieodzownych celów terrorysty jakim jest szeroka publika do dokonywanego przez siebie czynu terrorystycznego. To co zrobił, pozostawiło ludzkość ze świadomością, że nawet w zaciszu swojego domu mogą znaleźć się w tuż przy ofiarach, w samym centrum wydarzeń.

Do tej pory nie wiemy, kim jest zamachowiec. To, co udało mi się wywnioskować z widzianego przeze mnie wideo, to to, że nie mógł być nowicjuszem w posługiwaniu się bronią palną. Jego zbyt pewne ruchy na to nie wskazują. Ponadto, zgodnie z informacjami przekazanymi stacji telewizyjnej CBS News przez dyrektorkę radia NewstalkZB Nadię Tolich, karabin użyty przez Tarranta jest rzadkością na Nowej Zelandii.

A jeśli już mowa o karabinie, to został pokryty przez zamachowca napisami tak jak magicznymi inskrypcjami pokrywano niegdyś miecze i innego rodzaju broń białą. Są to imiona europejskich wodzów wsławionych w walce przeciw Turcji Osmańskiej. Na magazynkach widnieją imiona takich osób jak rosyjskiego admirała Dmitrija Sieniawina – zwycięzcy w bitwie z Turkami koło półwyspu Athos w 1807. Zwyciężając, przyczynił się do panowania floty rosyjskiej na wyjściu z Morza Czarnego. Widzimy tam też kapitana floty Republiki Włoskiej Marcantonia Bragadina, dowódcę obrony Famagusty na Cyprze, gdzie został w okrutny sposób zamordowany w sierpniu 1571 po jej zdobyciu przez wojska tureckie. Na jednym z magazynków znalazło się również imię hetmana polnego koronnego Feliksa Kazimierza Potockiego, który dowodził lewym skrzydłem Króla Jana III Sobieskiego w bitwach przeciwko Turkom Osmańskim pod Wiedniem i Parkanami.

Na domiar złego, na ładunku bębenkowym widnieje napis i data Vienna 1683. Mogę stwierdzić, że to bardzo źle dla Polski, gdyż powiązanie zamachowcy z jedną z najbardziej chwalebnych bitew oręża polskiego, a na pewno z jedną z bitew, które odmieniły losy Europy, będzie wykorzystywane przez zachodnioeuropejskich i lewicujących twórców narracji jako argument przeciwko historycznej tożsamości tak polskiej jak i europejskiej. Ponadto, Polska nie uniknie już uwikłania w globalny dyskurs o dyskryminacji islamu. Jakie będą tego konsekwencje, pozostanie nam tylko zobaczyć.

Wracając do wydarzeń w Al-Noor. Podczas 15-to minutowego ataku, Tarrant opuścił meczet, wrócił do samochodu, aby uzupełnić amunicję, co wykorzystali zebrani w meczecie wierni, by uciec przez wyjście na parking po przeciwnej stronie budynku względem głównego wejścia. Zamachowiec wrócił jeszcze do meczetu, następnie wyszedł z niego, oddając strzały do przypadkowych ludzi na ulicy, wsiadł do samochodu i odjechał.

Sześć kilometrów od Al-Noor, w meczecie Linwood znajdowało się od 60-70 osób. Zjawił się tam zamachowiec, lecz do tej pory niewiadomym jest, czy był to Tarrant. Napastnik otworzył ogień do zebranych ludzi zabijając 7 osób. Jednemu z napadniętych udało się rozbroić zamachowca, który jednak zdołał uciec.

Policji udało się aresztować cztery osoby, z czego jedna została zatrzymana niesłusznie i zwolniona. Wśród trzech pozostałych osób znajduje się 28-letni Brenton Tarrant. Policja aresztowała również dwie osoby, w których samochodach znaleziono ładunki wybuchowe.

A co wiemy o motywacji zamachowcy? Na razie wiadomo, że chciał on uderzyć w islam, kierowany swym przekonaniem, że Europa jest zagrożona i że musi stawić zbrojny opór imigranckiemu napływowi. Sobota przyniesie nowe informacje, przede wszystkim złożone przez Brenotna Tarranta przed sądem. Pozostaje nam czekać i nie poddawać się emocjom, czego życzyłby sobie każdy terrorysta, a Tarrant potencjalnie nim jest. Tylko potencjalnie, gdyż nadal nie wiemy jak wszedł w posiadanie broni i dlaczego tak sprawnie się nią posługiwał. Nie wykluczam, że możemy mieć do czynienia z czymś więcej, niż tylko z fanatycznym idealistą.

Autor: Maciej Maria Jastrzębski

Z Martą Gardolińską, polską dyrygent pracującą w Wiedniu, o polityce, polskich kompozytorach i edukacji muzycznej

Polscy kompozytorzy mają niezwykły talent – twierdzi artystka. Niestety, są zbyt mało promowani. Jak sądzi, że włączenie do repertuaru symfonii Habla zamiast Haydna spodobałoby się publiczności.

Gościem wiedeńskiego Popołudnia Wnet była młoda polska dyrygent Marta Gardolińska, mieszkająca i pracująca w Wiedniu. W rozmowie z redaktorem Antonim Opalińskim zdradziła swój stosunek do bieżących spraw politycznych w jej ojczystym kraju, jak i niebezpiecznej sytuacji ojczystego kraju jej partnera – Wenezueli.  Mówiła też o reformie edukacji w Polsce, wyrażając rozczarowanie z powodu niedostrzegania roli muzyki w kształtowaniu i rozwoju młodych ludzi.

– Wiem, że kwestie muzyczne w dyskusji o reformie edukacji w Polsce nie są obecne – stwierdziła. Dodała, że nie zna losów rozpoczętej akcji Grajmy w szkole, której ideą było wprowadzanie do szkół podstawowych i ogólnych zespołów muzycznych, np. muzyki pop, klasycznych, oraz chórów. – Chodzi o to, by uczyć wspólnego muzykowani, nie grania na instrumencie, ale muzykowania jako formę wspólnego, społecznego spędzania czasu. Artystka podkreślała, że taka edukacja muzyczna jest bardzo ważna.

Zapytana o rozpoznawalności polskiej muzyki klasycznej na świecie, w Wiedniu, przyznała, że prym wiedzie tu oczywiście Chopin. Jednak podkreśliła, że poza nim „muzyka polska, choć bardzo bogata, jest zdecydowanie zbyt mało promowana. Karol Szymanowski, który jest co prawda rozpoznawany, ale na przykład Grażyna Bacewicz, Mieczysław Karłowicz czy XIX- wieczni Zygmunt Noskowski, Ignacy Feliks Dobrzyński i Antoni Habel już mniej. Napisali oni świetne utwory […] o bezwzględnej wartości. Zagranie symfonii Habla zamiast symfonii Haydna bardzo odświeżyłoby repertuar koncertowy i spodobałoby się bardzo również publiczności.

Cenieni i znani są współcześni kompozytorzy polscy: Witold Lutosławski, Krzysztof Penderecki, Andrzej Panufnik. Cała polska kompozytorska po II wojnie światowej […] jest dość często wykonywana. 

Redaktor Opaliński pytał też o to, co charakterystyczne dla polskiej muzyki.

– Charakter narodowy w polskiej muzyce słychać dobrze. Bardzo łatwo ją rozpoznać i nazwać, szczególnie folklor góralsk. Trochę trudniej jest z polską melodyką. Polscy kompozytorzy mają niezwykły talent do pisania przepięknych melodii, jednak dla  obcokrajowców to nie jest oczywiste, jak jepowtórzyć, zaśpiewać, jak je frazować.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

LK

Instytut Polski w Wiedniu promuje polską kulturę i sztukę. Dba również o upamiętnienie miejsc zagłady Polaków z II WŚ

Gościem Poranka Wnet był Rafał Sobczak, dyrektor Instytutu Polskiego w Wiedniu. Opowiadał o promocji Polski oraz o upamiętnieniu m.in. obozu zagłady polskiej inteligencji w Mauthausen-Gusen.

Instytut Polski w Wiedniu, którym kieruje Rafał Sobczak, dzisiejszy (12 maja) gość Aleksandra Wierzejskiego w Poranku Wnet, jest placówką dyplomatyczną, podlegającą Ministerstwu Spraw Zagranicznych.

Rafał Sobczak opowiedział między innymi o tym, jak Instytut wspólnie z Ośrodkiem Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego, MSZ oraz Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego zorganizował ostatnio dwudniową konferencje pod tytułem: „Zabijanie inteligencji. Europejskie elity intelektualne pod okupacją niemiecką 1939-1945”.

Związane to było z 72 rocznicą wyzwolenia niemieckich obozów koncentracyjnych w Mauthausen-Gusen w Austrii – miejscu zagłady ponad 30 tysięcy polskich inteligentów, prawników, lekarzy itd. Obóz ten nazywany jest „małym Katyniem”. Niemcy nadali mu „cięższą” kategorię niż obozowi Auschwitz Birkenau.

Dyrektor Instytutu Polskiego powiedział, że strona polska dba o upamiętnienie tego miejsca. Ostatnio, np. udało się objąć były plac apelowy ochroną konserwatorską, co jest bardzo dużym sukcesem.

Instytut Polski zajmuje się promowaniem polskiej kultury: prowadzi galerie, organizuje koncerty, prezentuje muzea, posiada i udostępnia księgozbiór (ponad 16 tys. książek). Ważnym aspektem działalności Instytutu jest dyplomacja historyczna, która działa w ścisłej współpracy z IPN oraz Ośrodkiem Badań Nad Totalitaryzmem im. Witolda Pileckiego.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

Polska polityka jest demonizowana przez austriackie media, które znajdują się pod wpływem lewicowego populizmu

Gościem Poranka Wnet był Andrzej Kempa – prezes Światowej Federacji Sportu Polonijnego. Mówił m.in o polityce austriackiej oraz o krzywdzącej retoryce austriackich mediów na temat polityki polskiej.

Andrzej Kempa powiedział, że ostatnia dymisja wicekanclerza Reinholda Mitterlehnera, przewodniczącego Austriackiej Partii Ludowej (OeVP) w Austrii, jest bardzo niepokojąca. To już kolejna rezygnacja z tak wysokiego stanowiska w ostatnim czasie. Jest ona ważna także dla Polaków w Austrii (najwięcej mieszka ich w Wiedniu oraz w Dolnej i Górnej Austrii).

Ocenił, że obecnie największym problemem polityków w Austrii jest pogłębiająca się polaryzacja społeczeństwa, spowodowana rosnącym populizmem lewicy. Jak na razie korzysta na tym głównie prawica.

– Polityka partii lewicowych doprowadza do podziału społeczeństwa. Austria poza Wiedniem to ludność chrześcijańska, związana z tradycją.

Andrzej Kempa mówił również o zbliżających się wyborach parlamentarnych w Austrii. Najważniejsze jest to jak dużo Austriaków zagłosuje na Sebastiana Kurza – obecnego ministra spraw zagranicznych oraz ministra ds. integracji europejskiej. Jest to młody, ale już doświadczony polityk. Większość polityków partii chrześcijańsko-ludowej jest bardzo przyjazna państwu polskiemu.

Powiedział również, że media w Austrii demonizują polską politykę i mają problem z rzetelnym przekazywaniem informacji. Przywołał ostatnią wizytę Adama Michnika w Wiedniu, która utwierdziła część osób w przekonaniu o braku demokracji w Polsce, nieobiektywnych mediach etc.

Według gościa Poranka Wnet niestety media dziś są ukierunkowane politycznie, coraz częściej są częścią propagandy. Jest duża rozbieżność pomiędzy tym, co podają polskie media publiczne oraz wiadomości austriackie. Podsumował, że powinniśmy się zastanowić, na ile media są jeszcze prawdziwe i sami postarać się sumienniej wykonywać zawód dziennikarski.

Andrzej Kempa mówił również o tym, że Polacy mieszkający za granicą często zapominają o swoich poglądach i kraju, wybierając zarabianie pieniędzy oraz o podziałach politycznych w Austrii i Polsce, a także o wspólnej historii obu krajów, która może nas do siebie zbliżać.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

Wiedeń: Wiceszef MSZ Jan Dziedziczak spotkał się z byłymi więźniami obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen oraz Polonią

Wydarzenia z II wojny światowej i okresu powojennego mają wspólny mianownik: poczucie odpowiedzialności za Polskę, walkę za Polskę, cierpienie za Polskę, świadomość, że bycie patriotą nas definiuje.

W trakcie spotkania wręczył w imieniu Prezydenta RP Andrzeja Dudy Krzyże Wolności i Solidarności działaczom opozycji antykomunistycznej w Polsce: Tadeuszowi Jaskulskiemu, Piotrowi Radowskiemu i Mirosławowi Wojnarowskiemu. W spotkaniu uczestniczyła także wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Magdalena Gawin, ambasador Polski w Wiedniu Artur Lorkowski, dyrektor Instytutu Polskiego w Wiedniu Rafał Sobczak.

Wiceminister spraw zagranicznych podkreślił, że wydarzenia z okresu II wojny światowej oraz powojennego mają dla niego wspólny mianownik: „Tym mianownikiem jest poczucie odpowiedzialności za Polskę, walka za Polskę, cierpienie za Polskę, poczucie, że bycie patriotą jest czymś ważnym w naszym życiu, czymś definiującym nas”.

Jak podkreślił, obecnie również należy bronić dobrego imienia Polski. Zaapelował do obecnej na spotkaniu Polonii: – W obecności bohaterów tutaj siedzących II wojny światowej i Solidarności apeluję o dokonanie tego wyboru bycia patriotą w czasach współczesnych w XXI wieku, troskę o dobre imię Polski, obronę dobrego imienia Polski i dbanie o polską kulturę, tradycję, historię, język i skuteczne przekazywanie tego wielkiego dziedzictwa.

[related id=”16384″]

Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Magdalena Gawin podkreśliła, że dzięki działalności byłych więźniów, MSZ i ambasadora Polski w Wiedniu Artura Lorkowskiego udało się przełamać fakt zepchnięcia obozu KL Gusen „do prywatnej pamięci”. I dodała, że dzisiaj nie jest to już nasz prywatny problem. Jesteśmy nie tylko Polakami, ale i Europejczykami i domagamy się standardów upamiętnień przyjętych w Polsce i w Europie”.

W imieniu władz polskich wyraziła nadzieję, że w najbliższym czasie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Austrii poda nam dokładny termin wykupu pozostałości obozu koncentracyjnego KL Gusen, a zwłaszcza placu apelowego. W taki sposób polskie MSW realizuje swoje zobowiązania przyjęcia pełnej odpowiedzialności za miejsca męczeństwa, w tym miejsca męczeństwa Polaków.

Ambasador Polski w Wiedniu Artur Lorkowski podziękował za obecność i współpracę byłym więźniom niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego KL Mauthausen-Gusen, dzięki zaangażowaniu i przykładowi których, jak powiedział, udało mu się zdziałać coś w Austrii w ciągu tych ostatnich czterech lat.

Ambasador Lorkowski zapowiedział, że we wtorek w Akademii Dyplomatycznej zostanie zaprezentowany projekt utworzenia w Gusen Europejskiego Centrum Edukacyjnego im. Henryka Sławika. Ideą tego projektu jest, aby w miejscu, „w którym zabijana była inteligencja europejska, dzisiaj mogły się kształcić nowe elity europejskie”.

W trakcie spotkania w ambasadzie RP w Wiedniu upamiętniono również zmarłego pod koniec kwietnia byłego wiceprzewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Mauthausen, prof. Stanisława Leszczyńskiego.

[related id=”16218″ side=”left”]

Po południu Jan Dziedziczak wraz z ambasadorem Arturem Lorkowskim udał się z wizytą na wzgórze Kahlenberg, gdzie złożył wieniec przy tablicy poświęconej królowi Janowi III Sobieskiemu, który z Kahlenbergu w 1683 roku dowodził zwycięską bitwą o Wiedeń z Turkami.

W sobotę polska delegacja na czele z wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Magdaleną Gawin wzięła udział w uroczystościach przy Memoriale KL Gusen, w których uczestniczył także prezydent Austrii Alexander van der Bellen. W niedzielę natomiast delegacja uczestniczyła w centralnych uroczystościach 72 rocznicy wyzwolenia obozu KL Mauthausen, gdzie złożyła kwiaty na placu apelowym i wzięła udział w uroczystej mszy świętej.

W poniedziałek min.min. Dziedziczak i Gawin zainaugurowali w Instytucie Polskim w Wiedniu dwudniową konferencję „Europejskie elity intelektualne pod okupacją niemiecką 1939-1945”.

Konferencja zorganizowana przez Ośrodek Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego oraz Instytut Polski w Wiedniu przy współpracy MSZ i MKiDN to kolejny element obchodów 72 rocznicy wyzwolenia KL Mauthausen i KL Gusen. Potrwa ona do wtorku. Biorą w niej udział historycy i badacze z różnych państw.

PAP/JN

Poranek 30 marca 2017 – Paweł Lisicki – redaktor naczelny „Do Rzeczy”. Jan Piekło – ambasador Polski na Ukrainie

Paweł Lisicki – dziennikarz, publicysta, eseista; Jan Piekło – Ambasador RP na Ukrainie; Magdalena Korzekwa-Kaliszuk – Fundacja CitizenGo; Jan Bogatko – korespondent Radia Wnet w Niemczech; Paweł Bobołowicz – korespondent Radia Wnet na Ukrainie; Agnieszka Kołodziejska i Norbert Nogaj – przedstawiciele środowiska frankowiczów. Anna Katana – korespondencja z Wiednia; Sławomir Wróbel – korespondencja z Londynu; Prowadzący: Krzysztof Skowroński  Wydawca: Antoni Opaliński  […]

Paweł Lisicki – dziennikarz, publicysta, eseista;

Jan Piekło – Ambasador RP na Ukrainie;

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk – Fundacja CitizenGo;

Jan Bogatko – korespondent Radia Wnet w Niemczech;

Paweł Bobołowicz – korespondent Radia Wnet na Ukrainie;

Agnieszka Kołodziejska i Norbert Nogaj – przedstawiciele środowiska frankowiczów.

Anna Katana – korespondencja z Wiednia;

Sławomir Wróbel – korespondencja z Londynu;


Prowadzący: Krzysztof Skowroński 
Wydawca: Antoni Opaliński 
Realizator: Konrad Abramowicz 
Wydawca techniczny: Andrzej Abgarowicz


Część pierwsza: 

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk o sesji ONZ poświęconej prawom kobiet, w której wzięła udział, jako obserwator społeczny, a także o dewastacji w Nowym Jorku autobusu promującego konserwatywne wartości.

Część druga:  

Paweł Bobołowicz o ataku na polski konsulat w Łucku, na Ukrainie.

Część trzecia:  

Agnieszka Kołodziejska i Norbert Nogaj o wciąż nierozwiązanym problemie osób, które wzięły kredyty we frankach szwajcarskich.

Część czwarta:  

Jan Bogatko o wyborach lokalnych w kraju związkowym Saary w zachodnich Niemczech.

Część piąta:  

Paweł Lisicki o otwarciu w Warszawie biura Komitetu Żydów Amerykańskich, a także o wariantach polskiej i katolickiej postawy wobec żydów. Nasz gość mówił także o bezpodstawnie przypisywanej Jarosławowi Kaczyńskiemu chęci opuszczenia Unii Europejskiej, a także o korzyściach i stratach wynikających z obecności w tej wspólnocie.


Część szósta:  

Jan Piekło o ataku na konsulat w Łucku, a także ogólnie o relacjach polsko-ukraińskich.


Część siódma:  

Anna Katana o spotkaniu poświęconemu wolności mediów z udziałem Adama Michnika, które miało miejsce 29 marca w Wiedniu.

Część ósma:
Sławomir Wróbel o spotkaniu Jarosław Kaczyńskiego z brytyjską premier Theresą May, przewidywanym przebiegu Brexitu i jego wpływie na życie dużej Polonii na Wyspach.

 

Posłuchaj całego Poranka Wnet