Armia Krajowa i „czystki etniczne” na Kresach podczas II Wojny Światowej z pewną firmą odzieżową w tle – T. Wybranowski

Ukraińska firma Etnodim przeprosiła za wprowadzenie do kolekcji koszuli z symbolem Polski Walczącej (PW) i podjęła decyzję o jej usunięciu z oferty.

Motto:

24 marca 1923 roku Ukraińcy, którzy uczestniczyli w demonstracji we Lwowie złożyli przysięgę: „My, ukraiński naród, przysięgamy, że nigdy nie uznamy panowania Polski nad nami i wykorzystamy każdą okazję, by zrzucić znienawidzone jarzmo polskiej niewoli oraz zjednoczyć się z wielkim narodem ukraińskim w niepodległym, obejmującym wszystkie ziemie ukraińskie, państwie!”.

Ku przypomnieniu informacja, w kwietniu 2015 roku Rada Najwyższa, parlament Ukrainy przyjął ustawę, która uznała prawny status uczestników walk „o niezależność kraju w XX wieku, w tym członków Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA).”

Warto odnotować, że projekt ustawy wniósł Jurij Szuchewycz, nieżyjący od 2022 roku syn komendanta UPA Romana Szuchewycza. Roman Szuchewycz, jako dowódca UPA, jest odpowiedzialny za zamordowanie przez tę formację ponad 120 tys. Polaków, oraz Żydów, Ormian, Czechów, Niemców a także tych Ukraińców, którzy sprzeciwiali się polityce ukraińskich nacjonalistów i nie chcieli mordować sąsiadów z inną krwią.

W 2015 roku za przyjęciem ustawy opowiedziało się 271 deputowanych w 450-osobowym ukraińskim parlamencie. Zgodnie z ustawą za bojowników walk o niezawisłość Ukrainy są uznani wszyscy ci, którzy uczestniczyli w różnorodnych formach walki o niezależność kraju w XX wieku, tu cytat: „Państwo ukraińskie uznaje, że bojownicy o wolność w XX wieku odegrali główną rolę w odrodzeniu ukraińskiej państwowości, proklamowanej 24 sierpnia roku 1991” – głosi przyjęta ustawa.

Przewiduje ona możliwość zapewnienia weteranom i ich rodzinom zniżek i innych socjalnych gwarancji, uznaje odznaczenia i stopnie wojskowe walczących o niepodległość, które przyznano im w formacjach, w jakich służyli. Ustawa zakłada też karanie tych wszystkich, którzy okazywaliby lekceważenie dla weteranów i negowali celowość ich walki.

Tyle tytułem wstępu a teraz „in medias res” , w sam środek rzeczy

 

Tutaj do wysłuchania cały program:


 

Ukraińska firma Etnodim przeprosiła za wprowadzenie do kolekcji koszuli z symbolem Polski Walczącej (PW) i podjęła decyzję o jej usunięciu z oferty. Decyzja ta została podyktowana reakcją oburzenia ze strony Ukraińców, którzy wyrazili sprzeciw wobec aspektów działalności Armii Krajowej, oskarżając ją o przemoc wobec ludności cywilnej na Wołyniu oraz negatywnie reagując na fakt jej konfrontacji z UPA.

W nowej, wiosennej międzynarodowej kolekcji firmy Etnodim, po zrezygnowaniu z koszuli polskiej ze znakiem Polski Walczącej, znaleźć można hafty nawiązujące do symboliki i kultury m.in. Stanów Zjednoczonych, Kanady, Litwy oraz Estonii. Dochód ze sprzedaży koszul ma zostać przeznaczony na “zakup sprzętu łączności dla sił ukraińskich. Jednak z kolekcji dość szybko zniknęła koszula ze świętym dla Polaków symbolem. Jej prezentacja i promocja wzbudziła wielkie oburzenie w ukraińskich mediach społecznościowych.

Nie chodzi ot o, że rozpaczam, że tak się stało. Dla mnie symbol Armii Krajowej na ukraińskiej wyszywance jest dla nie do zaakceptowania z powodu Rzezi Wołyńskiej dokonanej przez Ukraińców właśnie. 

Chodzi o faktografię i to, jak traktuje się naszą polską pamięć historyczną.

Na 18 kwietnia ukraińskim portalu kp.ua opublikowano artykuł zatytułowany „ETNODIM przeprasza za umieszczenie haftowanej koszulki poświęconej polskiej armii walczącej z UPA”.  W tekście stwierdzono, że koszulka posiadała symbol „polskiej Armii Krajowej, która walczyła z UPA i jest znana z czystek etnicznych na Ukraińcach”. Skan poniżej:

 

Fragment oświadczenia:

„/…/ Zastanawiając się nad tym doświadczeniem, chcemy powiedzieć, że nie powinien [ten symbol] znaleźć się na haftowanej koszuli. Na początku inwazji na pełną skalę narodził się pomysł projektu „Wolność nigdy nie jest wolna”. Jej celem jest podziękowanie krajom, które stanęły ramię w ramię z nami w konfrontacji z wrogiem. Podczas tworzenia koszul przeprowadzono szereg badań i ankiet, na podstawie których opracowano projekty.
Wśród kilkudziesięciu postaci popełniliśmy jeden błąd i jesteśmy gotowi go naprawić. Jesteśmy wdzięczni żołnierzom legionu za zajmowaną pozycję i ochronę naszych granic. Chcemy właściwie zaprezentować w świecie głos Ukrainy, który mówi:
„Każdy, kto dziś broni naszego państwa, jest jednym z nas”. Historia tworzy nowe symbole. Walka trwa. Jedność jest częścią naszej woli. /…/”

Kontrowersję dotyczącą koszulek Etnodim na Facebooku rozpoczął Oleg Słabospycki, który jest członkiem zarządu Krajowego Związku Młodzieży Ukraińskiej. Trzeba też dodać, że w ukraińskiej przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się podobne stwierdzenia dotyczące rzekomych „mordów AK na ukraińskiej ludności cywilnej”. Ów członek zarządu Krajowego Związku Młodzieży Ukraińskiej napisał:

„ETNODIM zaprezentował haftowaną koszulę… na cześć Armii Krajowej, która podczas II wojny światowej walczyła z UPA i znana jest z mordów na ukraińskiej ludności cywilnej na Wołyniu. Postradaliście rozum?”.

 

 

Tymczasem ja powrócę do echa wspomnień sprzed roku. Oto prasa i media ukraińskie, kiedy relacjonowały wydarzenia związane z obchodami 80. rocznicy Krwawej Niedzieli Rzezi Wołyńskiej, opisywały je lakonicznie i neutralnie mianem „tragedię wołyńską” czy – o zgrozo! – „wzajemnej czystki etnicznej”. O jakiej wzajemności w tej materii piszą Ukraińcy??? Nie pytam już, ale już krzyczę!!! – Tomasz Wybranowski

 

Mały przegląd serwisów ukraińskich sprzed roku

W lipcu 2023 roku portal ukraińskiej telewizji Espresso napisał o wizycie ówczesnego premiera Polski, Mateusza Morawieckiego na Ukrainie, podkreślając co rusz, że „tragedia wołyńska to rezultat wzajemnych czystek etnicznych polskiej i ukraińskiej ludności, dokonanych przez różne siły podczas II wojny światowej na Wołyniu, skutkujących wieloma ofiarami.”

Tak oto Espresso cytowane w wielu polskich mediach zmienia i wypacza historię na niekorzyść Polski I Polaków. Swoją drogą zastanawia mnie, dlaczego na tej wojnie na Ukrainie nie ma korespondentów wojennych? I to z obu stron? Taka oto dziennikarska ciekawość…

Wracamy jednak do przeglądu i przypominanie tego, jak media na Ukrainie kreują aspekt historyczny Wołynia i działań Armii Krajowej. Oto serwis zaxid.net opisując wizytę prezydenta Andrzeja Dudy, podkreślił, że “obaj prezydenci krajów uczcili pamięć ofiar II wojny światowej i 80. rocznicę tragedii wołyńskiej”. Po raz kolejny dziennikarze zaxid.net mordy na dziesiątkach tysięcy Polaków określili mianem „wzajemnej czystki etnicznej” między ludnością polską a ukraińską, dokonaną “przez różne grupy zbrojne”. Może “koledzy” z tego portalu wskażą takie “polskie grupy zbrojne z nazwy”?
Niestety coraz więcej tego typu „prawd” głosi się na Ukrainie. Gloryfikuje się banderyzm (bandytyzm), milczy się o zbrodniach na Polakach, Żydach czy Słowakach i nic, nawet słowem, nie mówi ani pisze  o jawnej kolaboracji z hitlerowskimi Niemcami.

Dla mnie osobiście osoby narodowości ukraińskiej z terytorium Polski powinny być wydalane, jeśli głoszą takie poglądy.

 

Fot. Fragment plakatu filmu „Wołyń”

Stwierdzenie, że Armia Krajowa jest znana z czystek etnicznych na Ukraińcach na Wołyniu, powtarzane przez ukraińskie media w związku z wycofaniem przez firmę Etnodim koszul wyszytych znakiem Polski Walczącej, JEST FAKE INFORMACJĄ!!!

Działalność Armii Krajowej na Wołyniu nie była planowym wyniszczaniem ludności ukraińskiej. Nie nosiła znamion czystek etnicznych, o czym Fake Hunter pisał m.in. w raporcie już 22 czerwca 2023 r. Oddziały AK miały za cel przede wszystkim obronę ludności polskiej przed atakami UPA znanymi w historii jako rzeź wołyńska.

Powrócę raz jeszcze do firmy „ETNODIM i jej przeprosin „za wypuszczenie na rynek haftowanej koszuli poświęconej polskiej armii walczącej z UPA.” Przeczytamy w nim m.in., że haftowana koszula (część specjalnej charytatywnej i dziękczynnej kolekcji poświęconej ochotnikom z walczącego na Ukrainie Legionu Międzynarodowego ГУР МОУ, w tym m.in. Polakom) miała na rękawach symbol „polskiej Armii Krajowej, która walczyła z UPA i znana jest z czystek etnicznych na Ukraińcach”.

Akapit na temat samej Armii Krajowej brzmi następująco:

„Armia Krajowa to podziemne siły zbrojne Polski, które powstały w 1939 roku i podlegały Rządowi RP na uchodźstwie w Londynie. Była to jedna z najliczniejszych i najlepiej zorganizowanych ‘armii podziemnych’ w ówczesnej Europie. Znana jest z mordów na cywilnej ludności ukraińskiej na Wołyniu”.

To przerażająca dezinformacja. Gdzie w tekście choćby słowo o rzezi wołyńskiej i polskich ofiarach ukraińskiego ludobójstwa, na które AK próbowała reagować. Choć – dodam od siebie – reagowała za mało!!! To właśnie w reakcji na potworną Rzeź Wołyńską, której kulminacyjną krwawą była Krwawa Niedziela 11 lipca 1943 r., kiedy to UPA zaatakowała ponad sto miejscowości, a ofiarą napadów padło tylko tego jednego dnia kilkanaście tysięcy Polaków, latem 1943 r. zaczęły powstawać oddziały polskiej samoobrony.

 

Marsz Ciszy. fot.PAP/Darek Delmanowicz Przemyśl, 09.07.2017. Uczestnicy III Marszu Ciszy zorganizowanego w 74. rocznicę zbrodni wołyńskiej.

Zbrodnicze działania UPA postawiły Polaków przed koniecznością znalezienia sposobów zahamowania mordów polskiej ludności. Dowództwo Armii Krajowej podjęło wówczas decyzję o skierowaniu sił konspiracyjnych do walki z UPA. Akcje odwetowe podejmowane przez partyzantkę AK-owską w ukraińskich wsiach wspierających UPA nie osiągnęły nigdy skali porównywalnej z ukraińskim ludobójstwem na Polakach. Przykładowo w odwecie za zniszczenie wsi Niemilii w okolicy miasteczka Kostopola i wymordowanie prawie 200 jej mieszkańców, jeden z oddziałów AK zaatakował miejscowość Wilia, zabijając około czterdziestu partyzantów UPA i cywilów.

Ponadto, o ile dowództwo UPA nakazywało mordować wszystkich Polaków, łącznie z kobietami i dziećmi, na terenach uznanych za „etnicznie ukraińskie”, dowództwo Okręgu AK Wołyń wyraźnie wzywało podległe oddziały do walki jedynie z mężczyznami.

Ukraińcy nawet nie zająknęli się, że znak Polski Walczącej stanowił symbol oporu wszystkich Polaków przeciwko niemieckiej okupacji i nadziei na wyzwolenie i był stosowany powszechnie. Znak Polski Walczącej w Rzeczpospolitej Polskiej chroniony jest stosowną ustawą uchwaloną Sejmu RP z roku 2014.

Bez względu na podziały polityczne symbol Polski Walczącej jest szanowany przez wszystkich i jest ważnym elementem naszego polskiego etosu! 

Tomasz Wybranowski

 

K. Bosak: Dialog z Ukrainą powinien być oparty na prawdzie oraz szacunku dla ofiar, a nie na relatywizowaniu zbrodni.

Gośćmi Tomasza Wybranowskiego w Studiu 37 byli Ewa Karlik, działaczka patriotyczna, poseł Krzysztof Bosak (Konfederacja) i mec. Stefan Saczkowski. Słów kilka o zagrożonej polskiej edukacji na Ukrainie

Ewa Karlik, działaczka patriotyczna mówi z niepokojem o zbliżającym się nowym roku szkolnym 2020/2021 na Ukrainie.

Tuż po przyjęciu przez Dumę ustawy o języku ukraińskim, minister edukacji Anna Zalewska podpisała ze swoją ukraińską odpowiedniczką Lilią Hryniewicz deklarację w sprawie zapewnienia warunków do nauki w języku ojczystym oraz nauki tego języka, zgodnie z zapisami przewidzianymi w wymienionych w preambule umów dwustronnych.

Wszystko wskazuje jednak, że z tego porozumienia niewiele wynika, przynajmniej dla strony ukraińskiej. Oto słowa mera Lwowa:

Od września nauczanie we wszystkich ukraińskich szkołach powinno odbywać się wyłącznie w języku ukraińskim. Mam nadzieję, że większość w Radzie Najwyższej to rozumie i nie będziemy musieli jechać do Kijowa żeby osobiście objaśnić takie elementarne, ale ważne rzeczy. – powtarza Andrij Sadowyj.

Rok szkolny za pasem, bowiem mamy już połowę lipca, a nie widać żadnych konkretów, które uspokoiłyby naszych rodaków za Bugiem:

Na dziś, kierując się wiadomościami z polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie wiemy, jaka będzie sytuacja polskich dzieci uczących się na Ukrainie. Takich szkół mamy pięć. Uczą się w nich dzieci pochodzące ze środowiska polskiego. Uczniami są także dzieci pochodzenia ukraińskiego. – mówi Ewa Karlik.

Zgodnie z oficjalnymi danymi Związku Nauczycieli Polskich na Ukrainie w tym kraju funkcjonuje obecnie sześć szkół z polskim językiem wykładowym. Są to szkoły w Mościskach, Łanowicach, Strzelczyskach, Gródku Podolskim oraz dwie we Lwowie. Uczy się w nich łącznie ponad 1 800 uczniów. Ewa Karlik dodaje:

Wiemy tylko tyleprzedstawiciel polskiej dyplomacji spotkał się z Ministrem Edukacji na Ukrainie, jednak na pytania środowisk kresowych, otrzymano odpowiedź o treści: „Dziękuje za zatroskanie losem szkoły nr. 3 z polskim językiem nauczania w Mościskach na Ukrainie. Pragnę zapewnić, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych bardzo uważnie monitoruje sytuację szkoły.”

Wszystko wskazuje jednak, że implementacja znowelizowanej ustawy o oświacie, którą ukraińska Duma przyjęła w roku 2017 roku właśnie się dopełnia. Ustawa przewiduje, że  językiem wykładowym na Ukrainie jest język ukraiński. Oznacza to, że język polski będzie językiem nauczania w przedszkolach i pierwszych oddziałach szkoły podstawowej. Czyżby polski MSZ i Ministerstwo Edukacji przez prawie trzy lata niczego nie wynegocjowali?

Zaostrzają się także komentarze ukraińskich polityków.

Nasi działacze polityczni powinni odzwyczaić się od zmieniania ustaw pod siebie i swoje populistyczne zachcianki. Jedynym językiem państwowym na Ukrainie jest język ukraiński. Wszyscy, którzy widzą swoją przyszłość tutaj, mają doskonale znać właśnie ukraiński. Ta kwestia nie jest i nie może być kwestią dyskusji. – tak napisał na swoim Twitterze Andrij Sadowyj, mer Lwowa.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Ewą Karlik:

 

Krzysztof Bosak mówi o poniedziałkowym posiedzeniu Sejmu RP (15 lipca 2020 roku), podczas którego Konfederacja zgłosiła projekt uchwały w sprawie obraźliwych słów ambasadora Ukrainy w Polsce, Andrija Deszczycy, który w rocznicę „Krwawej Niedzieli”, zrównał odpowiedzialność władz II Rzeczypospolitej z odpowiedzialnością morderców ze strony ukraińskiej za makabryczne mordy. Oto fragment oświadczenia ambasady Ukrainy w Polsce:


/…/ Źródłem wzajemnej wrogości jeszcze przed II wojną światową była nieprzemyślana polityka narodowościową władz II Rzeczypospolitej, okazywany przez polityków i osadników polskich na Wołyniu brak szacunku i lekceważenie praw obywateli II RP ukraińskiej narodowości do pielęgnowania własnych tradycji narodowych i religijnych./…/ – napisała w swoim oświadczeniu ambasada Ukrainy.


Krzysztof Bosak / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Poseł Krzysztof Bosak (Konfederacja) mówi wprost:

„Dialog historyczny powinien być oparty na prawdzie oraz szacunku dla ofiar, a nie na relatywizowaniu zbrodni i zrównywaniu ofiar ze sprawcami.”

Gość Tomasza Wybranowskiego dodał także, że nie ma mowy o żadnej symetrii na jakimkolwiek polu działań Polski i Ukrainy. Podczas kampanii wyborczej o fotel prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Krzysztof Bosak mówił o wprost o „ukrainizacji polskiej szkoły” w Mościskach w obwodzie lwowskim.

Nie jest to pojedynczy wyskok ze strony Ukrainy. Jest to długookresowa polityka państwa ukraińskiego, która relatywizuje zbrodnie i próbuje narzucać narrację o wojnie. Ubolewam, że polska strona jest w tej sprawie bierna. – twierdzi Krzysztof Bosak.

Zdaniem polityka Konfederacji i byłego kandydata na prezydenta, ganinet Mayeusza Morawieckiego i konkretne ministerstwa są bierny i nie robią niczego konkretnego dla polskiej ludności zamieszkujących na dawnych Kresach Wschodniej II Rzeczypospolitej:

Ubolewam nad tym, że polska dyplomacja w czasie przyjmowania ustawy ukraińskiej oświaty, zrezygnowała z polskich interesów. Jeżeli traktujemy poważnie państwo to musimy pokazać skuteczność. Cała „gadanina” trwająca prawie dwadzieścia lat o tak zwanej „polityce wschodniej”, okazuje się zbiorem frazesów i mydleniem sobie nawzajem oczu przez część polskiej elity politycznej. – zaznacza.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z posłem Konfederacji Krzysztofem Bosakiem:

 

Mecenas Stefan Saczkowski, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie w rozmowie w Tomaszem Wybranowskim opowiada o problemach polskich obywateli, które są sądzone przez polskie sądy za wpisy dotyczące banderyzmu. Jedną z takich osób jest pan Antoni Dąbrowski, który jako dziecko cudem uniknął śmierci w męczarniach z rąk ukraińskich sąsiadów podczas mordów w latach 1943 – 1947 na Wołyniu.

Istnieje dość duża grupa Polaków, która za pośrednictwem mediów społecznościowych ośmieliła się skomentować wpisy osób, które wyznają ideologię banderowską. Mają teraz konkretne zarzuty. To nie są pojedyncze osoby. Są to osoby z całej Polski – mówi mec. Stefan Saczkowski.

Zdaniem mec. Saczkowskiego dochodzi do nadinterpretacji wypowiedzi, które często są emocjonalne. Pod względem obowiązującego prawa, są to błahe naruszenia. Jednak jakiekolwiek wystąpienia emocjonalne w tej materii, które zostawiają ślad w internecie, są przedmiotami badania prokuratury.  Celuje w tym prokuratura warszawskiej dzielnicy Pragi – Północ.

O opinię w tej sprawie poprosimy w kolejnach programach ministra Zbigniewa Ziobrę.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z mecenasem Stefanem Saczkowskim:

Marta Niźnik & Tomasz Wybranowski