Dr Giedz: Turcy w Syrii zachowują się jak najgorsi barbarzyńcy. Są niczym terroryści z ISIS

Mordy na dziennikarzach, gwałty i terror wobec miejscowej ludności cywilnej, a w tle walka o surowce naturalne i zmienne sojusze polityczne. Dr Maria Giedz komentuje turecką ofensywę przeciwko Rożawie

Turcy zachowują się jak najgorsi barbarzyńcy.

Dr Maria Giedz o sytuacji na Bliskim Wschodzie, gdzie Turcja zaatakowała Kurdów w Syrii. Kurdowie proszą mocarstwa światowe, aby zamknęły przestrzeń powietrzną nad ich terenem, ponieważ siły Recepa Tayyipa Erdoğana prowadzą naloty. Jednakże nikt tego głosu nie słyszy. Wobec tego wielu Kurdów pragnie emigrować do bezpiecznych stref, takich jak autonomia kurdyjska w Iraku. Tam ich rodacy debatują obecnie czy mogą sobie pozwolić na wkroczenie do płn. Syrii ze swoimi siłami, czy też powinni ograniczyć się do wsparcia uchodźców.  Kurdowie z Rożawy znaleźli zaś sojusznika w rządzie syryjskim, z którym podpisali umowę, na mocy której wierna Baszarowi Al-Asadowi armia wejdzie na tereny przez nich kontrolowane. Dziennikarka komentuje, że jest to oddanie tych terenów Rosji i Iranowi. Podkreśla, że Turków interesują tereny roponośne w Syrii.

Dr Maria Giedz podkreśla skalę bestialstwa, jakim odznaczają się siły tureckie, oznajmiając, iż armia turecka zachowuje się analogicznie do terrorystów z ISIS. Przywołuje zamordowanie dziennikarzy jadących w konwoju. Stwierdza, że ofensywa na Rożawę prowadzona jest siłami nie tyle żołnierzy z Turcji, ile szkolonych w Turcji Turkmenów z Syrii i Iraku oraz  Arabów, a nawet dżihadystów.

W Afrin wszystkie młode dziewuchy są gwałcone. To jest terroryzm, to jest zabijanie. Sytuacja w Afrin jest po prostu tragiczna.

Dr Giedz szczególnie podkreśla tragiczną sytuację, w jakiej znajduje się Afrin zajmowane przez Turków, lub jak mówią Turcy, przez Syryjczyków sprzymierzonych z Turcją.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dziesiątki Turkmenów protestowało w prowincji Kirkuk. Turkmeni z oburzeniem zareagowali na kurdyjskie flagi na urzędach

Turkmeni iraccy, lud turecki mieszkający głównie w prowincji Kirkuk, są wspierani przez Ankarę, chociaż odżegnują się od poparcia dla Erdogana. Kirkuk ma być w Iraku – tego domagają się Turkmeni.

Demonstranci protestowali pod gmachami administracji prowincji, wznosząc flagi irackie i turkmeńskie. Protestujący mieli również transparenty z napisami – „Nie dla niekonstytucyjnych decyzji” oraz „Turkmeni sprzeciwiają się decyzjom władzy ws. wywieszania flag kurdyjskich na budynkach publicznych”.

[related id=”8930″]Portal iraqinews zaznacza, że władze miejskie Kirkuku przegłosowały we wtorek decyzję o umieszczeniu flagi kurdyjskiej obok irackiej na urzędach. Głosowano bez udziału radnych z mniejszości arabskiej i turkmeńskiej.

Kirkuk jest jednym ze spornych obszarów pomiędzy Kurdami i władzami centralnymi w Bagdadzie.

W 2014 roku Kirkuk został odbity z rąk ISIS przez armię iracką i przekazany kurdyjskim peszmergom. Miasto obecnie jest kontrolowane przez Kurdów, chociaż oficjalnie podlega Bagdadowi. Wywołuje to napięcia, min. w postaci oporu Turkmenów, zbrojonych przez Turków.

źródło/iraqinews

Czytaj więcej: ISIS ucieka z Iraku do Syrii