Zmierzch polskiego ziemiaństwa i dworów. Dr Anna Wylegała: najwięcej szkód sprawiła bezczynność władz po 1989 roku

Socjolog, Instytut Filozofii i Socjologii PAN mówi o reformie rolnej i zmierzchu polskiego ziemiaństwa, a także o metamorfozie polskiej wsi. 

Dr Anna Wylęgała o reformie rolnej i zmierzchu polskiego ziemiaństwa oraz metamorfozie polskiej wsi.

Polska wieś przed wojną była tworem anachronicznym i post-feudalnym.

Gość „Popołudnia Wnet” mówi także o swojej książce „Był dwór, nie ma dworu” i jej głównych założeniach, wśród których dominuje kwestia wpływu zniknięcia dziedziców na obraz socjologiczny Polski.

Co to oznaczało dla świata społecznego, że ten dziedzic znikał?

Zdaniem socjolożki spory zawód sprawiła polityka władz Rzeczpospolitej po transformacji ustrojowej w 1989 roku.

Najwięcej szkód sprawiły bezradność i bezczynność władz po 1989 roku, kiedy nie było żadnych pomysłów co zrobić z tymi dworami.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

Natkański: dr Jerzy Targalski wyróżniał się wizjonerstwem, przewidział wiele zmian w Europie Wschodniej po 89 roku

Gościem „Poranka Wnet” jest Zbigniew Natkański – prezes łódzkiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, który wspomina dra Jerzego Targalskiego, niedawno zmarłego historyka i publicystę.


Trwa Wielka Wyprawa Radia Wnet, której kolejnym przystankiem jest Łódź – gościem „Poranka Wnet”, prosto ze stolicy województwa łódzkiego, jest Zbigniew Natkański, który opowiada o doktorze Jerzym Targalskim, który zmarł w niedzielę. Przypomina, że Targalski zadziwiał swoim wizjonerstwem i  trafnym komentarzem życia politycznego – przewidział on m.in. upadek komunizmu.

Twierdził, że nastąpi to jeszcze za naszego życia.

W latach dziewięćdziesiątych doktor nie mógł jednak znaleźć swojego miejsca – patrzył na nowy porządek w Europie krytycznym okiem, co w dobie entuzjastycznych nastrojów tamtej dekady było niepopularne.

Mówili, że jest oderwany od rzeczywistości, tymczasem – jak się okazało – przewidział zmiany, które nastąpiły w Europie Wschodniej.

Gość „Poranka Wnet” zaznacza, że dr Jerzy Targalski w swoich pracach poświęcał dużo uwagi służbom specjalnym –  nie tylko polskim, ale i rosyjskim. Twierdził, że to właśnie one przygotowały zmiany, które nastąpiły po 89 roku w krajach Europy Wschodniej.

Twierdził, że zmiany, które nastąpiły po 89 roku w Europie Wschodniej były przygotowane przez służby specjalne państw komunistycznych. Potrafił śledzić zmiany i wyłuskiwać głównych bohaterów politycznych w Jugosławii, na Węgrzech, w Rumunii, czy na Ukrainie.

Następnie Nasz gość opowiada o ul. Piotrkowskiej, która od czasów przemian ustrojowych nabiera blasku.

Takiej ulicy nie ma nigdzie w Europie, poza Wiedniem – można tu spotkać różne style XIX-wiecznej architektury mieszczańskiej.

Historia gospodarcza miasta nie należała do najłatwiejszych. Dwie światowe wojny zakończyły jego dobrą passę, lecz szczęśliwie Łódź powoli odzyskuje stracony przez światowe zawieruchy blask.

Łódzka finansjera przed wojną była europejska, udział mieli zagraniczni inwestorzy – była tu tania siła robocza i rynki zbytu. Wybuch II wś ponownie zatrzymał odradzający się po poprzedniej wojnie przemysł.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

Twierdze komunizmu mają się dobrze, mimo że wielu ludzi dało się nabrać, że komuniści oddali władzę „po dobroci”

Istnieje opinia, że wychodzenie z komunizmu zajmie tyle czasu, ile trwała okupacja komunistyczna. Minęło już 30 lat, ale nasz proces „wybijania się na niepodległość” daleki jest od zakończenia.

Jan Martini

Komunizm tkwi nie tylko w nostalgicznych wspomnieniach starych „funków”, ale także w sympatii intelektualistów, fanatyzmie młodych działaczy, w odrzuceniu chrześcijaństwa i jego dorobku cywilizacyjnego, w pogardzie dla patriotyzmu i polskiej tradycji, a zwłaszcza w temperaturze sporu politycznego – w „zoologicznej” (mówiąc Michnikiem) wręcz nienawiści do Prawa i Sprawiedliwości. (…)

Odtwarzanie państwowości polskiej niemal od zera w 1918 roku przebiegało znacznie szybciej niż odzyskiwanie państwa, które komuniści przekazali „w dobre ręce”. Możliwe, że było to optymalne dla nas wszystkich rozwiązanie. Dlatego nie można deprecjonować ani ówczesnej roli noblisty-konfidenta (naprawdę szkodzić zaczął dopiero później), ani osiągnięć „okrągłego stołu” umożliwiających bezkrwawe przemiany. Pamiętajmy o niebezpieczeństwie jakim były resorty siłowe – kilkaset tysięcy uzbrojonych, przestraszonych i niepewnych swego losu ludzi.

Taki sposób „przejścia do demokracji” w połączeniu z kompletnym brakiem rozliczeń miał swoją cenę – skutkiem było powstanie państwa „teoretycznego”, które najtrafniej ocenił minister B. Sienkiewicz („kamieni kupa”).

Z kolei takie właśnie państwo było wręcz pożądane przez potężnych graczy, których interesy splatają się (na nasze nieszczęście) w Polsce.

Dlatego większość rządów III RP miała w mniejszym lub większym stopniu charakter kompradorski – musiała „zabezpieczyć” interesy swoich mocodawców, a skromne pozostałości przeznaczyć dla „krajowców” w postaci różnych „kuroniówek”, „orlików” czy „schetynówek”. O ile komuniści po powrocie do władzy w 1991 roku, jako „sukcesorzy prawni PZPR”, musieli się mitygować (np. nie zlikwidowali IPN), to apogeum szkodnictwa nastąpiło podczas rządów PO – partii formalnie postsolidarnościowej, którą dość długo postrzegaliśmy jako bardziej „cywilizowaną” i mniej „oszołomską” wersję PiS. Osłona medialno-propagandowa procesu transformacji ustrojowej była tak skuteczna, że do dziś wielu ludzi sądzi, że komuniści oddali władzę „po dobroci” (…)

Brytyjski sowietolog Christopher Story uważał, że w stworzonym modelu „demokracji” niezależnie na kogo się głosuje, zawsze wygrywa KGB.

Z analizy pism Lenina wynika, że na pewnym etapie rewolucji zaistnieje konieczność, aby „przywdziać szaty przeciwnika i przyjąć jego język”. Tym etapem jest właśnie pierestrojka.

Story zwrócił też uwagę na fakt, że „namaszczeni” przez organizatorów przemian dysydenci długo nie rządzili – wkrótce komuniści już z mandatem demokratycznym wracali do władzy: „Co zdarzyło się po tzw. przemianach w krajach komunistycznych? Władze powierzono tam znanym opozycjonistom-dysydentom.

A więc – w porządku, komunizmu już nie ma. Ci dysydenci z reguły nie pozostawali u władzy dłużej niż rok, w jednym przypadku było to 9 miesięcy. Tylko Wacław Havel urzędował dłużej, bo miał jeszcze inne zadanie do wykonania. Polecono mu podział Czechosłowacji na 2 części” (w Polsce komuniści powrócili do władzy w 1991 roku). Ponieważ demokracja wymaga istnienia opozycji, w ramach przygotowań do przemian, z inicjatywy KGB zorganizowano w Helsinkach Konferencję Bezpieczeństwa i Współpracy KBWE (1975), na której Związek Radziecki zobowiązał się przestrzegać „praw człowieka” – niezbędnych do zaistnienia legalnej opozycji.

Ponieważ w krajach komunistycznych poza Polską w zasadzie opozycji nie było, wykształcono nowy typ tajnego współpracownika, zwanego w żargonie resortowym „zawodowym dysydentem”, który miał zajmować się „walką z komuną” w pełnym wymiarze godzin.Przykładem życzliwego stosunku do opozycjonistów w tamtych czasach może być generał SB Krzysztoporski (dobry znajomy Wałęsy). Uważał on, że opozycji nie należy niszczyć, tylko wspomagać ją, a nawet… finansować. (…)

Sam fakt istnienia mechanizmów demokratycznych – partii politycznych, wyborów, braku cenzury – stwarzał (i stwarza) zagrożenia dla powodzenia „operacji pierestrojka”, choć jej projektanci z pewnością rozpoznali te zagrożenia i stworzyli narzędzia zabezpieczające (a prokuratury i sądy cały czas trwały w gotowości, nietknięte przez wiatr historii). „Niebezpieczeństwo istnieje, ale jesteśmy czujni i będziemy umieli stawić mu czoła” – mówił Bronisław Geremek na temat obaw, że władza może się dostać w ręce „przypadkowych ludzi”.

Mimo wszystko „przypadkowi ludzie” już trzykrotnie dorwali się do władzy – dwa razy dość szybko „opanowano sytuację”, lecz teraz, mimo zaangażowania wielkich sił i środków, „niewłaściwi” wciąż rządzą.

Już celnicy mogą „ruszać paliwa”, a wyłudzacze VAT muszą szukać innej pracy. Już szef FSB gen. Patruszew nie wizytuje Biura Bezpieczeństwa Narodowego, kontrwywiad nie używa rosyjskich serwerów, Komisja Wyborcza nie jeździ na szkolenia do Moskwy, a funkcjonariusze WSW nie piszą interpelacji posłowi Brejzie. To wszystko bardzo nie podoba się „siłom postępu”. Protestują intelektualiści, artyści, humaniści, politycy, dziennikarze i miłośnicy praworządności na całym świecie. Układ okrągłostołowy znajduje obrońców nawet w tak odległych miejscach jak Islandia.

Cały artykuł Jana Martiniego pt. „Demokracja liberalna czy komunizm utajony?” znajduje się na s. 6 i 7 kwietniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl.

 


Do odwołania ograniczeń w kontaktach, związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” wraz z wydaniami regionalnymi naszej Gazety Niecodziennej będzie dostępny jedynie w wersji elektronicznej, BEZPŁATNIE, pod adresem gratis.kurierwnet.pl.

O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.

Artykuł Jana Martiniego pt. „Demokracja liberalna czy komunizm utajony?” na s. 6 i 7 kwietniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego