Niech się święci 1 maja! (w Ameryce Łacińskiej)

Manifestacja pierwszomajowa w Ekwadorze. Autor zdjęcia: Movimiento Alianza PAIS, źródło: flickr.com, licencja: CC BY-SA 2.0

Z okazji 1 maja dzisiejsze wydanie República Latina poświęcimy na przedstawieniu sytuacji na rynku pracy i historii ruchu robotniczego w Ameryce Łacińskiej.

1 Maja, Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, znany też jako Swięto Pracy. W słusznie minionych czasach dzień ten kojarzony był z pochodami i licznymi festynami. Obecnie (jako, że nadal jest dzień wolny) raczej kojarzy się go jako rozpoczęcie corocznego sezonu grillowego w ogródkach, parkach, czy plażach.

We wszystkich krajach Ameryki Łacińskiej (poza Portoryko) 1 maja jest również dniem wolnym od pracy. Należy tu jednak dodać, że poza socjalistyczną Kubą, niewielu Latynosów bierze udział w demonstracjach tego dnia. Dla większości z nich jest to dzień, który mogą spędzić z bliskimi lub znajomymi.

Tymczasem sytuacja na rynku pracy Ameryki Łacińskiej nie napawa optymizmem. Choć prognozy Międzynarodowej Organizacji Pracy przewidują, że poziom ten spadnie poniżej 10% w tym roku, nie można powiedzieć, by rynek pracy w tej części świata ewoluował ku lepszemu. Znaczną część miejsc pracy w Ameryce Łacińskiej stanowią małe, często rodzinne przedsiębiorstwa, zatrudniające kilka osób. Co więcej, od kilku lat nie osiągają one granicy rentowności. Inną ważną gałęzią ekonomii latynoamerykańskiej są tak zwane „microempresas”, czyli de facto samozatrudnienie (np. w handlu, czy gastronomii). Dla osób samozatrudnionych każdy dzień przestoju oznacza brak wpływu pieniędzy do domowego budżetu. Wreszcie należy wspomnieć o tak zwanym sektorze nieformalnym, czyli poza oficjalnymi statystykami zatrudnienia.

W dzisiejszym wydaniu República Latina przedstawimy historię i współczesność ruchów robotniczych w Ameryce Łacińskiej. Spróbujemy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy nadal walczą one o prawa pracoowników. A także czy osoby zatrudnione w microempresas, czy sektorze nieformalnym mają swoją reprezentację. Zobaczymy również, jak kształtuje się rynek pracy w Ameryce Łacińskiej. Wreszcie odpwiemy sobie na pytanie, czy warto szukać pracy w tej części świata.

Zapraszamy już dziś na godz. 22H00!

Marek Jurek: Międzynarodówka, sierp i młot to są niestety rzeczy traktowane nadal z jakimś przymrużeniem oka [VIDEO]

Marek Jurek mówi o konsekwencji wejścia Polski do UE, promowaniu symboli komunistycznych, marszach, które odbyły się w środę 1.05.2019 r. oraz o tym, czym jest suwerenność i jak o nią walczyć.

Marek Jurek odnosi się do jednego ze szczególnych konsekwencji wejścia 15 lat temu Polski do Unii Europejskiej – wielkiej migracji Polaków na Zachód za chlebem:

Trzeba na to zwrócić uwagę. To jest też jeden z powodów kryzysu demograficznego w naszym kraju. […] nawet tam, gdzie ludzie zdecydowali się pozostać poza granicami kraju i tworzyć Polonię, to trzeba z nimi utrzymywać związki. Oni zadecydowali być częścią innego narodu ale zachowując swoje silne kulturowe związki z Polską. […] Doskonale, to jest nasza ogromna siła!


Następnie przechodzi do tematu obchodów wstąpienia naszego kraju do największej europejskiej organizacji międzynarodowej oraz Święta Pracy, które przypadły na środę. Wówczas świętowali nie tylko zwolennicy Polski w UE, ale także Komunistyczna Partia Polski i Konfederacji KORWiN Braun Liroy Narodowcy na Marszu Suwerenności.

Jeżeli chodzi o marsze komunistyczne, to od wielu lat te sprawy monitorujemy, nasz kolega Piotr Strzembosz wielokrotnie składał zawiadomienia do prokuratury, jeżeli pojawiały się jakieś symbole komunistyczne. […]

Deputowany wypowiedział, że również na temat traktowania symboli reprezentujących systemy totalitarne. Okazuje się, że prawo w tym zakresie często nie jest przestrzegane:

Międzynarodówka, sierp i młot to są niestety rzeczy traktowane nadal z jakimś przymrużeniem oka, tak jakby nie chodziło o okropną makabrę historii. To powinno być zdecydowanie potępione.

Gość Radia WNET nie wziął udział na żadnej manifestacji. Niemniej jednak w porannym programie je ocenia. Krytykuje KPP za formę jej pikietowania, a także retorykę Konfederacji:

Jeśli chodzi o Marsz Suwerenności to maszerować każdy może, ale suwerenność polega przede wszystkim na tym, że suwerenne uprawnienia państwa się wykonuje, a nie tylko że się maszeruje. […] Dzisiaj na forum Europejskim musimy bronic podmiotowości naszej armii przeciwko projektom armii europejskiej, musimy bronić złotówki przed wprowadzeniem euro.

K.T. / A. Kowarzyk

Irlandia to kraj mający ogromny potencjał jako sprzymierzeniec – niestety Polska nie ma tam nawet ambasadora

Marcin Natorski o podobieństwie kulturowym pomiędzy Polską a Irlandią i szerokiej możliwości współpracy. „To są nasi naturalni sprzymierzeńcy” – dodaje Natorski.

Marcin Natorski w tę majówkę włożył buty turystyczne i wraz z rodziną wybrał się do Szwecji. Skandynawia przysporzyła mu nie tylko relaksu, ale również sardonicznego uśmiechu na twarzy. Albowiem podczas Święta Pracy szwedzcy socjaliści w liczbie groteskowej manifestowali w sercu kraju, czyli Sztokholmie, głosząc przy tym komunistyczne hasła. „Ta formuła się po prostu wyczerpała!”.

Ponadto gość Poranka WNET mówi o świętowaniu Polonii w dniu flagi oraz o znaczeniu Irlandii dla Polski:

Jesteśmy między innymi kulturowo do Zielonej Wyspy zbliżeni, ale ten potencjał niestety nie zostaje wykorzystany przez nasz kraj.

– oznajmia i dziwi się, dlaczego w Dublinie nie ma polskiego… ambasadora (sic!):

Nie wydaje mi się, że on jeszcze na tę chwilę wykorzystywany [potencjał Polonii – przyp. red.] nawet w połowie. Niestety tak to jest i wciąż nie mamy ambasadora Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Irlandii.

Natorski wspomina także o podobieństwach pomiędzy Polską a Irlandią i możliwości bliższej współpracy ze względu na spore podobieństwa pomiędzy nimi:

Irlandia to kraj mający ogromny potencjał jako sprzymierzeniec Polski, mogący wpierać nasze interesy w Unii Europejskiej. Mamy podobne doświadczenia, jeśli chodzi o kulturę czy zabory. […] Dlaczego nie możemy tratować Irlandii jako jakiejś trampoliny do wyższego poziomu polityki, dyplomacji w unii Europejskiej i całym świecie? To są nasi naturalni sprzymierzeńcy. […] Irlandia to kraj szans, kraj, który otworzył się na Polaków, na Polskę. Podobna kultura, podobne pasje, poczucie humoru, jesteśmy kulturowo do siebie bardzo zbliżeni, zdecydowanie ten potencjał jest niewykorzystany.

Posłuchaj całej wypowiedzi już teraz!

K.T. / A. Kowarzyk

127 lat temu w Chicago po raz pierwszy obchodzono Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy

Data 1 maja miała uczcić rocznicę strajku robotników z Chicago w 1886 r., brutalnie stłumionego przez policję. Dziś w Warszawie z okazji obchodów zorganizowano kilka marszy oraz zgromadzeń.

Większość haseł na marszach odnosi się do przestrzegania praw robotniczych oraz poszanowania godności pracowników.

SLD, Partia Razem i OPZZ zorganizowały manifestację  pod hasłem „Przywróćmy godną pracę”. Przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Jan Guz powiedział, że

– 1 Maja jest zawsze nasz, bo zasłużyliśmy sobie na to naszą pracą. Jesteśmy tu z potrzeby serca, bo jesteśmy jedną, wspólną pracowniczą rodziną. Dodał, że w ubiegłym roku doszło do 87 886 wypadków, w których straciło życie 239 osób. To są bezimienni bohaterowie naszych czasów, uczcijmy ich minutą ciszy.-

– Jako lewica domagamy się, aby prekariat uzyskał prawa ekonomiczne i prawa pracownicze. Byśmy pożegnali XIX-wieczny rynek pracy i towarzyszący mu wyzysk – dodał przewodniczący OPZZ.

Marsz pod hasłem „Nacjonalistyczny Pochód Pierwszomajowy”  zorganizowała Młodzież Wszechpolska. Jak podają na swoim oficjalnym profilu: – Tegoroczny marsz to wyraz sprzeciwu wobec wszechobecnego liberalizmu i kapitalistycznego wyzysku oraz sterowanej przez możnych tego świata emigracji.

[related id=”11289″]


W II połowie XIX w. wraz ze wzrostem uprzemysłowienia, pogarszała się sytuacja robotników. Warunki pracy były ciężkie, często po kilkanaście godzin na dobę, przy niskich zarobkach. Wpływało to na wzrost niepokojów społecznych zarówno w Europie, jak i Stanach Zjednoczonych. Wśród pracowników chicagowskich fabryk widoczne były nastroje antykapitalistyczne, wzmagane przez agitatorów wzywających do poprawy warunków, a przede wszystkim wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy.

Konflikt znalazł ujście w firmie produkującej maszyny rolnicze McCormick Harvester Co. Właściciel dążąc do unowocześnienia zakładu, pomimo początkowych ustaleń, zwolnił wszystkich pracowników, zatrudniając w ich miejsce nowych. W proteście przeciwko tym działaniom i z postulatami ośmiogodzinnego dnia pracy 1 maja odbyła się kilkudziesięciotysięczna demonstracja, którą prowadził działacz związkowy Albert Parsons.

Przebiegła ona spokojnie, jednak już podczas następnej poprowadzonej przez innego związkowca Augusta Spiesa 3 maja miały miejsce bójki między nowymi robotnikami zatrudnionymi przez McCormicka a demonstrantami. W wyniku interwencji policji kilku robotników poniosło śmierć, a kilku innych otrzymało poważne rany postrzałowe. Wielu robotników pobito.

W odpowiedzi na dramatyczne zajścia Spies zorganizował kolejną demonstrację następnego dnia na pl. Haymarket. Początkowo przebiegała bez zakłóceń, a w związku z opadami deszczu jej liczebność zmniejszyła się nawet do ok. 200 demonstrantów. W pewnym momencie, bez wyraźnych powodów, oddział policji zaatakował uczestników protestu. Po pewnym czasie w kierunku funkcjonariuszy rzucono bombę. Śmierć poniósł jeden policjant, kilkunastu odniosło rany. W odwecie policja ostrzelała uczestników protestu, zabijając wielu z nich. Te tragiczne zajścia określane są dziś jako Haymarket Riot.

[related id=”15795″]

Wydarzenia znalazły finał w sądzie, przed którym stanęło ośmiu związkowców, z których niektórzy prawdopodobnie nawet nie brali udziału w proteście. Zostali oskarżeni o zabójstwo policjanta, zmarłego na miejscu po wybuchu bomby. Pomimo braku realnych dowodów oskarżonych skazano na karę śmierci. Jeden popełnił w więzieniu samobójstwo, a czterech innych, w tym Parsonsa i Spiesa, 11 listopada 1887 r. powieszono.

Pozostali, dzięki kampanii na ich rzecz zainaugurowanej przez organizacje robotnicze, zostali ułaskawieni i siedem lat później uwolnieni. Wielu historyków ocenia dziś, że ładunek wybuchowy mógł rzucić policyjny agent. Trzy lata po tych dramatycznych zajściach II Międzynarodówka obradująca w Paryżu, dla uczczenia pamięci ofiar demonstracji robotniczych uznała 1 Maja Świętem Pracy.

Po raz pierwszy święto obchodzono m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Belgii i Francji. Organizowane w tym dniu demonstracje i strajki przyczyniły się do radykalizacji ruchów robotniczych. Początkowo nielegalne manifestacje 1-majowe zostały później w wielu krajach oficjalnie uznane.

W Polsce, głównie na terenach zaboru rosyjskiego, pierwsze pochody i strajki organizował II Proletariat i Związek Robotników Polskich. W 1891 r. w Łodzi i Żyrardowie doszło do starć z wojskiem, a następnie do represji władz carskich. Z późniejszych demonstracji największe rozmiary przybrały wystąpienia z lat 1905-07 i 1917-19.

1 Maja wszedł do tradycji polskiego ruchu socjalistycznego, ale później został zawłaszczony przez komunistów. W PRL został uznany za święto państwowe.

Jak podkreśla historyk Piotr Osęka, uroczystości obowiązkowo odbywały się w całym kraju: poczynając od Warszawy, gdzie na trybunie ustawiało się całe kierownictwo partyjno-rządowe, aż po wsie i małe miasteczka. Przebieg uroczystości był starannie reżyserowany: na podstawie co roku aktualizowanych wytycznych Biura Politycznego komitety partyjne w całym kraju przygotowywały scenariusze pochodów.

„Ustalano treść haseł na transparentach i zatwierdzano projekty dekoracji. Wyjątkową uwagę przywiązywano do podobizn przywódców niesionych przez manifestantów, sporządzając szczegółowe instrukcje czyje wizerunki, w jakich formatach i proporcjach powinny być eksponowane w czasie pochodu. W szkołach i fabrykach organizowano +próby generalne+ podczas których manifestanci uczyli się skandowania haseł, ćwiczyli noszenie dekoracji i maszerowanie w równych odstępach (…) 1-majowy ceremoniał było to widowisko zaprojektowane z ogromnym rozmachem” – pisze Osęka na portalu dzieje.pl

W latach 80. niezależne od władz pochody i manifestacje organizowała w tym dniu solidarnościowa opozycja. Były one siłą rozbijane przez milicję, w latach 1982-84 niejednokrotnie przekształcały się w starcia z ZOMO. Uczestnicy demonstracji byli zatrzymywani i stawiani przed kolegium ds. wykroczeń.

1 maja obchodzony jako Święto Pracy jest także katolickim Świętem Józefa Rzemieślnika. Proklamował je papież Pius XII 1 maja 1955 r. Nadał w ten sposób religijne znaczenie świeckiemu Świętu Pracy. W tym dniu Kościół w sposób szczególny pragnie zwrócić uwagę na pracę ludzką – w aspekcie wartości chrześcijańskich, społecznych, ogólnoludzkich i narodowych.

 

K.T./PAP