Studio Włóczykij – 19.07.2021 r.

Powrót do czasów studenckich, czyli Studio Włóczykij wprost z akademiku w Jassach w towarzystwie dwóch młodych studentów.

Włócząc się po Jassach piątkową porą, Janek Olendzki poznaje Mike’a i Mateiego- dwóch 19-letnich studentów geografii i informatyki. Z uśmiechami na twarzy, chłopaki zachęcają go, by został jeszcze przez weekend w historycznej stolicy Mołdawii i zatrzymał się w opustoszałym na czas wakacji akademiku. Kumulacją tych dwóch dni jest rozmowa z poniedziałkowej audycji, w której dowiecie się o życiu studenckim i możliwościach, jakie oferują młodym ludziom Jassy, co w tym mieście robić i jak spędzać czas. Ponadto, poznamy perspektywy i marzenia młodych Rumunów mieszkających, uczących się i pracujących w tym uroczym mieście.

Link do profilu Instagram Janka, na którym możecie śledzić jego podróż: https://bit.ly/3eFOA1r

Rozmowa z Jaśminą Nowak w programie „Lato w Ustce”:

Dr Jarosław Sachajko: Polski nie stać na bylejakość. Rząd nie umie powstrzymać wyludnienia mniejszych ośrodków

Przekop Mierzei Wiślanej należy wykonać porządnie. Poprawianie prowizorki jest zbyt drogie – mówi parlamentarzysta Kukiz’15-Koalicji Polskiej.

Dr Jarosław Sachajko wspomina zmarłego polityka PSL Józefa Gruszkę.  Nawiązując do jego wylewu, którego przyczyny nigdy nie zostały wyjaśnione, ubolewa nad tym, że politycy nie są w Polsce objęci kontrolą kontrwywiadowczą.

Gość 'Popołudnia WNET” krytykuje wezwanie do debaty, wystosowane przez kandydata KO na prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Ocenia, że Trzaskowski „późno się obudził”.

Władysław Kosiniak-Kamysz już w grudniu apelował o cykl merytorycznych debat w stylu anglosaskim. Debaty organizowane w naszych telewizjach to farsa.

Parlamentarzysta wypowiada się na temat przekopu Mierzei Wiślanej. Popiera inwestycję, stwierdza jednak:

Polski nie stać na bylejakość. Przekop należy wykonać porządnie. Poprawianie prowizorki jest zbyt drogie.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego postuluje również modernizację polskiej kolei, tak by np.  z Zamościa można było dojechać do Warszawy w godzinę. Opowiada się za licznymi inwestycjami w lokalną gospodarkę, by zatrzymać odpływ ludności z mniejszych miast.

W Europie Zachodniej mamy kolej, która jeździ z prędkością 500 km/h. To ogromny skok technologiczny.

Gość „Popołudnia WNET” przestrzega, że  Polsce grozi wyludnienie mniejszych ośrodków:

Obawiam się, że za 15 lat w Biłgoraju i Zamościu za 15 lat będą mieszkać sami emeryci. Rząd nie robi nic, żeby lokować tam małe biznesy.

Polityk krytykuje również Rafała Trzaskowskiego za apel o rezygnację z budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Zwraca uwagę, że pieniędzy przeznaczonych na ten cel nie da się łatwo spożytkować w inny sposób.

Nie słyszymy merytorycznej debaty nad szczegółami realizacji CPK.

Poseł Sachajko stwierdza, że rozwój lotnictwa doprowadzi wkrótce do sytuacji, w której inwestycje takie jak Centralny Port Komunikacyjny stracą rację bytu. Polityk nie wyklucza, że rząd Zjednoczonej Prawicy jeszcze przed wyborami prezydenckimi ogłosi stan wyjątkowy na Śląsku, by nie dopuścić do wyborczej porażki prezydenta Andrzeja Dudy.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego porusza również sprawę wykształcenia młodych Polaków. Szacuje, że by zapewnić dziecku dobrą edukację i studia, trzeba ponieść koszt zbliżony do zakupu mieszkania. Jak stwierdza poseł Koalicji Polskiej:

Najwięcej młodych ludzi wyemigrowało za granicę za rządów PiS w latach 2005-2007.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Minister edukacji: Decyzja w sprawie szkół do końca tygodnia

Dariusz Piontkowski we wtorek stwierdził, że zamknięcie szkół zapewne będzie przedłużone. Do przedszkoli i szkół wcześniej mogłyby wrócić najmłodsze dzieci.

Minister edukacji Dariusz Piontkowski na antenie TVP 1 powiedział, że pod koniec tygodnia rząd ogłosi decyzję w sprawie sposobu funkcjonowania szkół do końca roku szkolnego. Minister zaznaczył, że w tej kwestii istotne znaczenie będzie miała opinia ministra zdrowia.

Wydaje się, że w obecnej chwili raczej będzie decyzja o kolejnym przedłużeniu tego zamknięcia szkół działających w formie tradycyjnej – mówił Piontkowski.

Szef MEN nie wykluczył, że uczniowie wrócą do szkół przed końcem roku szkolnego. Dariusz Piontkowski podkreślił, że jest kilka wariantów powrotu uczniów do szkół. Jak powiedział, w pierwszej kolejności mogłyby wrócić do przedszkoli i szkół najmłodsze dzieci.

To jest związane m.in. z uruchomieniem gospodarki, bo w przypadku tych najmłodszych dzieci jest największy problem z pozostawieniem ich w domu

Minister powiedział, że planowane jest przeprowadzenie egzaminu ósmoklasisty, matur i egzaminu zawodowego, choć zaznaczył, że

Dziś jeszcze jest za wcześnie, żeby mówić, w jakich terminach się one odbędą.

Przypomniał, że wraz ze zmianami terminów egzaminów zmieniają się terminy rekrutacji na studia i do szkół średnich. Podkreślił, że „plan, który przyjęliśmy pozwolił nam mocno stłumić rozwój epidemii”. Optymizmem, jak stwierdził, napełnia fakt, że liczba zachorowań w Polsce jest znaczeni inna niż w innych państwach europejskich.

A.P.

My, Polacy nie będziemy znaczyć nic, jeżeli nie nauczymy się kompetencji społecznych. To podstawa w XXI wieku

Organizujemy najpopularniejszą wśród polskiej młodzieży olimpiadę. Jest warunek: startujemy zespołowo i coś dla lokalnej społeczności – mówi Rafał Flis, wiceprezes Fundacji „Zwolnieni z Teorii”.

 

– Współpraca nie jest naszą mocną stroną, mówię o wszystkich Polakach – mówi Rafał Flis, wiceprezes i współzałożyciel Fundacji „Zwolnieni z Teorii”, dzisiejszy gość audycji „Radio Solidarność” prowadzonej przez red. Pawła Pietkuna.

Fundacja prowadzi platformę adresowaną do licealistów (oraz ich nauczycieli), gdzie młodzież może się uczyć prowadzenia projektów. Co roku autorzy najlepszych projektów biorą udział w najpopularniejszej w Polsce olimpiadzie dla uczniów szkół średnich. Jednak jest zasadnicza różnica między tą, a pozostałymi olimpiadami…

– Projekt przygotowany przez każdy z zespołów ma być projektem niekomercyjnym – opowiada Rafał Flis. – Musi być adresowany do lokalnej społeczności. To zespoły wymyślają i realizują je. Nie wnikamy, czy pomagamy starszym osobom na osiedlu, czy organizujemy widowiskowe warsztaty chemiczne dla młodszych kolegów z podstawówki. Oceniamy projekt, pracę zespołową, jego realizację oraz to, w jaki sposób funkcjonowała grupa. Robimy to, bo współpraca jest najsłabszą stroną polskiego systemu edukacji. Jesteśmy nauczeni tego, że musimy się indywidualnie uczyć na pamięć wszystkich praw rządzących światem. Nie jesteśmy w stanie tego robić przy obecnym, przeładowanym programie. Młodzież doskonale wie, że dzisiaj matura jest absolutnie do niczego nieprzydatna. Wszystko jest budowane wokół parametrów pozbawionych znaczenia, bo zdobywanie encyklopedycznej wiedzy jest bez sensu. Młodzież nie ma kompetencji społecznych a to są najważniejsze kompetencje XXI wieku. Dlatego to właśnie na nich się skupiamy…

Zapraszamy do wysłuchani audycji!

Easy Riders – Julek Rudziński (odc. 6)

Odkrywanie świata przez przyrodę, naukę o niej i czerpanie z jej darów, podróżując autostopem po Turcji i nie tylko…

Miłośnik natury, pasjonat pszczelarstwa, architekt krajobrazu i prawdziwy włóczęga. Julek Rudziński, gość Easy Riders w sobotę 16 listopada 2019 r., świat oswaja obserwując rośliny. Studiując łączył naukę z podróżą. Odbył praktyki pracując jako ogrodnik w Londynie i wyjechał do Artvin w Turcji w ramach programu Erasmus. Tam, zajęcia zastępując autostopem, jeździł i odkrywał lokalną przyrodę, a pośród niej m.in. ruiny starych gruzińskich kościołów. Jak komunikować się pomimo barier językowych w społeczeństwie innego kręgu kulturowego? Co kryją góry Kaçkar? Jak tanio i przyjemnie spędzić wakacje na jachcie?

Zapraszam do słuchania – Jan Olendzki

Easy Riders – Jędrek Kraszewski (odc. 3)

2000 km na północ samochodem wypakowanym jedzeniem i nadzieją na zarobek. Jak spędzić owocne wakacje w Norwegii opowiada Jędrek Kraszewski

Godziny malowania stodół na czerwono, orzeźwiające kąpiele we fiordach i spanie na dziko pośród bujnej skandynawskiej natury to tylko kadry z wypraw do Norwegii. Wielu młodych ludzi, chcąc połączyć przyjemne z pożytecznym wybiera się do kraju wikingów, by zarobić na życie podczas roku akademickiego. Takich wyjazdów pięciokrotnie podejmował się Jędrek Kraszewski. W audycji Easy Riders w sobotę 26 października 2019 r. zdradzał jak się do nich przygotować i czego się po nich spodziewać.

Zapraszam do słuchania – Jan Olendzki

Gowin: Nie grozi nam ograniczenie swobody debaty akademickiej

Jarosław Gowin o ideologii poprawności politycznej na polskich uniwersytetach, stawianiu na jakość w polskim szkolnictwie wyższym i krytyce Konstytucji dla nauki.

Jarosław Gowin odnosi się do konferencji rektorów, która zabrała głos w sprawie spory między zwolennikami a przeciwnikami postulatów promowanych przez środowiska LGBT.

Oczywiście i na polskich uczelniach pojawiły się przykłady tego schorzenia współczesnej akademii, jakim jest ideologia politycznej poprawności.

Minister szkolnictwa wyższego przypomina, że w deklaracji rektorów znajduje się również wezwanie do poszanowania uczuć religijnych. Stwierdza przy tym, że w ciągu ostatnich lat doszło do nielicznych wypadków ograniczania swobody wypowiedzi na uniwersytetach, kiedy to władze uczelni pod presją środowisk lewicowych odwoływały spotkania z badaczami. Wicepremier nie obawia się jednak, że wzmocniona przez Konstytucję dla nauki pozycja rektora zagrozi wolności debaty akademickiej. Zwraca uwagę, że przewiduje ona w przypadku postępowania dyscyplinarnego „zakaz jakiegokolwiek wpływania na rzeczników dyscyplinarnych”, które wcześniej miało status jedynie ususu. Ma to znaczenie w takich sytuacjach jak ta prof. Laskowskiego z UMK, który został zawieszony na trzy miesiące w obowiązkach nauczyciela akademickiego za felieton, który napisał (odwołał się skutecznie od tej decyzji).

Skutkiem ubocznym nadmiernego umasowienia studiów jest spadek poziomu.

Gowin mówi o odwróceniu trendu promowania ilości, a nie jakości, jeśli chodzi o studentów. Przed 2017 r. im więcej studentów uczelnia przyjęła, tym więcej dostawała pieniędzy. Obecnie „nowy algorytm promuje jakość”. Określone zostały proporcje między liczbą wykładowców a liczbą studentów, które wynoszą 1:13.

[My konserwatyści] jesteśmy mniejszością na uniwersytetach wszędzie w świecie zachodu.

Gość „Poranka WNET” przyznaje, że studenci i doktoranci (w tym jego syn) o konserwatywnych poglądach muszą się mierzyć z presją w większości lewicowego środowiska akademickiego. Mówi, że w takich sytuacjach „trzeba bronić swoich poglądów”. Powołuje się na środowisko Teologii Politycznej jako przykład uznanych i wpływowych badaczy, reprezentujących konserwatywny światopogląd.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

 

Studenci z Ukrainy stanowią już 55 proc. cudzoziemców na polskich uczelniach. Czy i jak wspierają polski rynek pracy?

Polskie wyższe uczelnie rozwijają się. Przybywa na nich studentów z zagranicy. Ponad połowa wszystkich żaków z zagranicy pochodzi z Ukrainy. Drugą grupą narodowościową są studenci z Białorusi.

Białorusini stanowią 8 proc. zagranicznych studentów w Polsce.

Jeśli chodzi o pozostałe regiony, to przedstawiciele Azji i Australii przewyższają swoją liczebnością resztę zebranych łącznie krajów Europy. Stanowią już 14 proc., podczas gdy Europejczycy (poza Ukraińcami i Białorusinami) jedynie 6 proc. – wynika z najnowszych danych CBRE . Z kolei statystyki Personnel Service wskazują, że co piąty Ukrainiec, który w ciągu ostatnich pięciu lat pracował w Polsce, był w wieku 18-24 lata. Jak dodają eksperci firmy, wielu z nich to studenci, którzy łączyli naukę z pracą zawodową w naszym kraju.

– Młodzi Ukraińcy i Białorusini, którzy przyjeżdżają do nas studiować, podejmują pracę nawet chętniej, niż polscy studenci – mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service, ekspert rynku pracy. – Dla młodych ludzi zza wschodniej granicy to czasami jedyny sposób, by utrzymać się w Polsce, a może nawet trochę zaoszczędzić. Pracodawcy szczególnie o nich zabiegają, m.in. dlatego, że zatrudniając studentów nie muszą opłacać składek ZUS. Dzięki temu oferują większą elastyczność i lepsze warunki płacowe. Wśród studentów zza naszej wschodniej granicy szczególnie popularne są stanowiska w gastronomii-

Ukraińcy pracują w restauracjach…

Jak wskazują najnowsze dane międzynarodowej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, w III kwartale 2018 roku w krajach Unii Europejskiej odsetek młodych osób w wieku do 24 lat, które pracowały, wynosił średnio 35,3 proc. . W Polsce ten wskaźnik był trochę niższy, bo wyniósł 30,8 proc., ale widać systematyczny wzrost rok do roku (np. w III kwartale 2017 r. wskazywał 29,9 proc.), do którego z pewnością przyczyniają się Ukraińcy.

Z punktu widzenia pracodawców, zatrudnienie studenta z Ukrainy jest łatwiejsze niż dorosłego pracownika. Wynika to z tego, że każdy student lub absolwent studiów stacjonarnych na podstawie zaświadczenia z uczelni oraz dokumentu zezwalającego na legalny pobyt na terenie Polski (wiza lub karta pobytu) może podjąć dowolną pracę. Co istotne, nie ma narzuconych odgórnie limitów dotyczących tego jak długo dana osoba może pracować.

Studenci z Ukrainy najczęściej zatrudniają się w gastronomii, jako kelnerzy, barmani, kucharze. Jak wskazują eksperci Personnel Service, w tych zawodach średnie zarobki dla studentów z Ukrainy wahają się od 12 do 14 zł za godzinę. Warto pamiętać, że w przypadku kelnerów czy barmanów napiwki mogą wpłynąć na znaczne podwyższenie pensji.

…a studenci z Azji częściej jako dostawcy

Na polskich uczelniach widać także coraz więcej studentów z Azji, którzy podobnie jak nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy często oprócz nauki decydują się na pracę zarobkową. Zwykle słabiej znają język, w związku z tym trudniej jest im podjąć pracę z bezpośrednim kontaktem z klientem. W efekcie częściej pracują jako dostawcy jedzenia czy zajmują się przewozem osób. W tych obszarach mogą zarobić podobnie, jak w restauracjach – około 12 – 14 zł za godzinę.

Przegląd Analiz. Inwestorzy mają oko na studentów. Czy czeka nas boom na rozwój prywatnych akademików?

W Polsce domy studenckie wciąż uznawane są za niezagospodarowaną niszę rynku nieruchomości. Jednak – jak uważają analitycy – ten stan nie utrzyma się długo, a zmiany już widać i mogą być niemałe.

Sektor nieruchomości alternatywnych, do których zaliczane są prywatne akademiki, potwierdził już swój ogromny potencjał generowania stabilnego i solidnego zwrotu z inwestycji m.in. w Holandii i Niemczech, a także na dynamicznie rozwijającym się rynku brytyjskim. W Polsce domy studenckie wciąż uznawane są za niezagospodarowaną niszę. Jednak ten stan nie utrzyma się długo. W nadchodzących latach zainteresowanie inwestorów zostanie spotęgowane rosnącym poziomem dojrzałości rynku w Europie i astronomicznym wzrostem populacji międzynarodowych studentów w Polsce – przekonują eksperci CBRE, autorzy publikacji „Insights to Student Housing”.

Biorąc pod uwagę globalne statystyki, wolumen inwestycji w sektorze budownictwa mieszkaniowego dedykowanego studentom przekroczył już 13,5 mld euro, przy czym większość transakcji miała miejsce w Wielkiej Brytanii i Ameryce Północnej. Jednak od 2010 r. wysokość inwestycji w domy studenckie w Europie Zachodniej wzrosła aż o 859 proc., co pozycjonuje je jako jedną z najszybciej rozwijających się klas aktywów na kontynencie.

Studenci zagraniczni przyciągną inwestorów

Studenci zagraniczni w Polsce stanowią obecnie jedynie 5,10 proc. ogółu uczniów szkół wyższych. Niemniej jednak oczekuje się, że w nadchodzących latach Polska przyciągnie coraz więcej młodych ludzi ze względu na niskie koszty utrzymania i dostępność kursów prowadzonych w języku angielskim. Ponadto w kraju zatrzyma ich rosnąca liczba nowych firm, takich jak centra BPO i SSC, które zapewniają zatrudnienie osobom wchodzącym na rynek pracy, co czyni Polskę atrakcyjnym miejscem do rozpoczęcia kariery zawodowej. Szacuje się, że jeśli utrzyma się obecna tendencja wzrostowa, przez kolejne 3 lata liczba studentów z zagranicy wzrośnie o 74,6 proc.. Innymi słowy do 2022 r. w Polsce będzie gościć 120 000 obcojęzycznych adeptów szkół wyższych.

– Studenci, zarówno lokalni, jak i zagraniczni, stanowią grupę społeczną, która szybko zyskuje na znaczeniu w zakresie rozwoju miast. Ich obecność i rosnąca siła nabywcza mają duży wpływ nie tylko budownictwo mieszkaniowe, ale także na inwestycje w handel i rekreację, różnorodność urbanistyczną, zmiany na rynku pracy oraz pozycjonowanie międzynarodowe. Istotne jest, aby miasto współpracowało z uniwersytetami w celu tworzenia programów przyciągających tę konkretną grupę długoterminowych gości – mówi Paweł Rudiak, ekspert CBRE.

Zgodnie z prognozą ekspertów CBRE największy popyt na obiekty dedykowane studentom odnotujemy w Warszawie, gdzie po ukończeniu obecnie rozpoczętych projektów w 2020 r. wciąż będzie długoterminowe zapotrzebowanie na ponad 43 000 miejsc noclegowych. W Krakowie liczba łóżek potrzebnych dla uczniów szkół wyższych wzrośnie do około 33 500, a w Gdańsku do 18 000. Co ciekawe, przy założeniu, że w kraju każdego roku będą budowane po 3 budynki tego typu, Poznań, Śląsk i Wrocław będą musiały rozwijać się w takim tempie przez około 20 lat, by osiągnąć równowagę.

Banki trzymają rękę na pulsie

– Banki w Polsce nie mają dużego lokalnego doświadczenia w finansowaniu mieszkań dla studentów, jednak postrzegają sektor jako charakteryzujący się duża odpornością na wahania w popycie podczas spowolnień gospodarki. Przy obecnej fazie cyklu koniunkturalnego inwestycje w domy studenckie powinny być rozpatrywane jako defensywna alokacji kapitału dywersyfikująca kompozycje portfeli inwestycyjnych. Dlatego coraz częściej również banki, opierając się o wiedze i doświadczenie grup aktywnych na rynkach europejskich, deklarują zainteresowanie finansowaniem mieszkań studenckich zarówno na etapie budowy, jak i inwestycji również w Polsce – podsumowuje Paweł Rudiak.