RPP podwyższa stopy procentowe. Bielewicz: podniesienie stóp o 0.1 procent jest teraz bardzo roztropnym działaniem

Gościem „Popołudnia Wnet” jest Jerzy Bielewicz – finansista, który komentuje podwyższenie przez Radę Polityki Pieniężnej stóp procentowych.

Jerzy Bielewicz komentuje podwyższenie przez Radę Polityki Pieniężnej stóp procentowych – wskazuje, że głównym powodem takiego obrotu spraw jest gwałtowny wzrost cen energii.

Przyczyną jest wysoki i niepohamowany wzrost cen energii. Ceny gazu naturalnego rosły po 20 a nawet 40 procent.

Finansista zwraca uwagę na fakt, że gwałtowne podniesienie stóp procentowych jest stymulantem inflacji – dlatego też popiera stopniowe, niewielkie ich podnoszenie. Zdaniem gościa „Popołudnia Wnet” Rada wykazała się dużą roztropnością.

Podniesienie o 0.1 procent jest bardzo roztropne w tej chwili, ewentualne następne rozłożą się w czasie.

Jerzy Bielewicz wyraża nadzieję, że w Polsce uda się uniknąć stagflacji. Przeprowadzenie cyklu podwyżek ma poprawić sytuację w bankowości.

Cykl podwyżek spowoduje powrót depozytów do banków.

Ekspert nie przewiduję zagrożeń dla kursu waluty.

Waluta powinna być stabilna.

Poruszony zostaje ponadto temat przyszłości pieniądza – kwestią bliżej nieuniknioną jest wprowadzenie cyfrowego złotego.

Trzeba przygotować się do wprowadzenia cyfrowego złotego – jest to niezbędne do tego, by banki mogły kontrolować -politykę pieniężną.

Gość „Popołudnia Wnet” zaznacza przy tym, że pieniądz w gotówce – przynajmniej na chwilę obecną – nie powinien jednak stracić na znaczeniu.

Pieniądz papierowy jest potrzebny, bo jest to najprostszy sposób na dokonanie płatności, niezależny od awarii sieciowych.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

Gáspár Keresztes: Po raz pierwszy się pojawia wyraźna różnica w opinii pomiędzy Bankiem Centralnym i rządem

Gościem „Kuriera w samo południe” jest polonista i tłumacz pracujący w Instytucie Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka.

Gáspár Keresztes o podniesieniu stop procentowych przez Narodowy Bank Węgier. Jest to już czwarty raz w przeciągu tego roku, kiedy następuje taka zmiana. Na ten moment współczynnik wynosi 1,65 %, co stanowi najwyższy odsetek w całej Unii Europejskiej.

Po raz pierwszy się pojawia wyraźna różnica w opinii pomiędzy Bankiem Centralnym i rządem. Bank Centralny stawia na dalsze podwyższenia, w celu jak najszybszego osiągnięcia równowagi gospodarczej z inflacją […] Na podstawie badań […] ta równowaga gospodarcza, mniej więcej na wiosnę wróci do tej amplitudy, uznawanej za normalną

Gość zapytany o to czy efekty są widoczne uważa, że trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, aby zobaczyć efekty wprowadzonych podwyżek.

Gáspár Keresztes komentuje również szczyt w Budapeszcie. Na szczycie zabrakło premiera Mateusza Morawieckiego, który pierwotnie miał uczestniczyć w nim. Wizyta jednak została odwołana. Powodem miała być obecność premiera Czech – Andreja Babiša. Gość wskazuje, że węgierska prasa dopiero dzisiaj zwróciła uwagę na fakt absencji polskiego prezesa Rady Ministrów.

Myślę, że dla Węgier, przyjaźń polsko-węgierska jest jakby oczywistą postawą i ważne są interesy wyszehradzkie, ale Węgry nie zajmują stanowiska w tym sporze

 

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

K.J.

Cezary Głuch: Korporacje są obecnie silniejsze niż rządy. Widać to na przykładzie Stanów Zjednoczonych

Gościem ,,Kuriera w samo południe” był Cezary Głuch, inwestor, właściciel bloga independenttrader.pl, autor czterotomowej serii ,,Inteligentny Inwestor XXI wieku”.

Gość wytłumaczył, czym spowodowany jest proces inflacji i jakie czynniki go przyspieszają. Podkreślił, że wartość pieniądza spada głównie przez zwiekszanie jego ilości w obiegu:

Kraje, które są rozsądnie zarządzane, pilnują, aby ilość banknotów w obiegu zwiększała się w tempie 2%/3% rocznie. W naszym kraju jest to 9%/10%, co przekłada się na szybszą inflację. GUS i Eurostat zaniżają inflację, bo wtedy można pochwalić się wzrostem gospodarczym.

Koszyk dóbr i usług, który bierze się za podstawę inflacji, można odpowiednio zmodyfikować. Cezary Głuch zaznaczył, że tzw. ,,inflacyjny koszyk” może składać się z towarów niereprezentatywnych, dobranych tak, aby zaniżać lub zawyżać rzeczywistą inflację. Dodał, że interes w nierzetelnym przedstawianiu tych danych mają przede wszystkim rządy:

Rządzącym zależy, aby obniżyć inflację. Jeżeli pomanipuluje się odpowiednio statystyką, można zasymulować wzrost gospodarczy. Jest wiele czynników motywacyjnych, dla których pewne instytucje zaniżają realną inflację.

Inwestor stwierdził, że inflacja dewaluuje zadłużenie, dlatego jest rządowi na rękę. Nazwał ten proces ,,ukrytym podatkiem”, uderzającym w ludzi posiadających zasoby gotówkowe. Polak, który nie inwestuje swoich pieniędzy, rocznie może tracić nawet do 10% rzeczywistej wartości posiadanych oszczędności. Ekonomista zwrócił także uwagę na bardzo niski poziom stóp procentowych w naszym kraju. Stwierdził, że jest to sytuacja niezwykle niebezpieczna:

Jeśli w pewnym momencie Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe, powiedzmy, do 5%, wtedy raty niektórych kredytów mogą ulec podwojeniu. Aby wyrównać inflację, stopy powinny wzrosnąć do poziomu 5,4%.

Określił Polskę jako kraj nieprzyjazny inwestorom; wysoka inflacja nie sprzyja trzymaniu w naszym kraju kapitału. Bliskie zeru stopy procentowe przy jednoczesnej wysokiej inflacji w dłuższej perspektywie mogą doprowadzić do ogromnego kryzysu gospodarczego. Według ekonomisty stopy procentowe powinny utrzymywać się na poziomie rzeczywistej inflacji. Inwestor zauważył, że wielu Polaków próbuje dziś swoje oszczędności ulokować na rynku nieruchomości:

Nie jest to dobre rozwiązanie, gdyż ceny nieruchomości są obecnie na nienaturalnie wysokim poziomie.

Gość wyjaśnił, czym jest tempo cyrkulacji waluty – określił tym mianem szybkość wydawania pieniędzy. Wysoka inflacja sprzyja chętnemu pozbywaniu się gotówki, jednak w obliczu pandemii nie jest to takie oczywiste. Inwestor zaznaczył, że jeśli ludzie boją się utraty pracy, to zaczynają oszczędzać, co obniża tempo cyrkulacji waluty i pozwala chwilowo zahamować gwałtowny wzrost inflacji. Odniósł się także do popularnych i szeroko ostatnio, w obliczu nadchodzącego kryzysu, omawianych sposobów inwestowania:

W złoto, metale szlachetne inwestuje się wtedy, kiedy mamy negatywne rzeczywiste stopy procentowe, a taką sytuację – w wymiarze globalnym – mamy teraz. Złoto kupione w postaci fizycznej, np. monet, daje Ci niezależność od systemu. Opłaca się kupować również srebro, ma ono dużo większy potencjał do wzrostu, lecz jest bardziej nieprzewidywalne, stąd złoto na początek jest lepszym rozwiązaniem.

Inwestor wspomniał, że oprócz metali szlachetnych w jego inwestycyjnym portfelu znajdują się również akcje:

Posiadam głównie akcje małych i średnich firm, także polskich. Moja część akcyjna jest większa niż część metali szlachetnych.

Krytycznie odniósł się do pomysłu wprowadzenia dochodu gwarantowanego, postulowanego przez Światowe Forum Ekonomiczne. Zauważył, że nie będzie to dochód bezwarunkowy, lecz wypłacany jedynie jednostkom posłusznym systemowi. Stwierdził ponadto, że obecny system ekonomiczny to korporacjonizm, w którym duże firmy, wspierane przez opłacanych przez nie lobbystów, unikają płacenia podatków, a na małe i średnie przedsiębiorstwa nakłada się kolejne daniny:

Od dawna mamy korporacjonizm. Korporacje są silniejsze niż rządy, pokazuje to przykład Stanów Zjednoczonych. Chińczycy kilka lat temu rozpoczęli atak na największe korporacje w danym kraju, i udało im się zaprowadzić porządek. W Polsce biurokracja utrudnia działanie głównie małym i średnim przedsiębiorstwom.

Na koniec zauważył, że bankructwo nie jest zjawiskiem jednoznacznie negatywnym:

Bankructwo jest jednym z elementów gospodarki kapitalistycznej, oczyszczającym gospodarkę z podmiotów nierentownych. Sztuczne ratowanie firm, czy państw, jest drogą do nikąd, co pokazuje przykład Grecji.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

S.S.

Węgry podnoszą stopy procentowe. Keresztes: analitycy oceniają, że inflacja się ustabilizuje w połowie przyszłego roku

Przedstawiciel Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka o podwyżce stóp procentowych, inflacji oraz nadziejach Węgrów na poprawę sytuacji gospodarczej i na medale na Igrzyskach.

Narodowy Bank Węgier podniósł stopy procentowe z 0,9 do 1,2 proc. Gáspár Keresztes przyznaje, że ta decyzja z początku zaskoczyła analityków. Ich komentarze są jednak przychylne. Mówi się, że w niedługim czasie możemy się spodziewać kolejnej podwyżki. Przedstawiciel Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka informuje, że inflacja wynosi obecnie powyżej 5 proc.

Rzeczywiście jest mnóstwo kredytów hipotecznych.

Węgrzy liczą na zapowiedziane przez rząd ulgi od przyszłego roku w ramach rozbudzania rozwoju gospodarczego.

Gość Kuriera  w samo południe komentuje także występy węgierskich sportowców. Węgrzy liczą na 12-15 medali.

Jeśli rozglądamy się swoim regionie środkowoeuropejskim to nikt nie jest przed nami.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Prof. Gatnar: Polska powinna odejść od polityki niskich stóp procentowych

Członek Rady Polityki Pieniężnej przestrzega, że utrzymywanie niskich stóp doprowadzi do niekontrolowanego wzrostu inflacji.

Profesor Eugeniusz Gatnar analizuje bieżącą sytuację ekonomiczną. Rada Polityki Pieniężnej ostatnie posiedzenie poświęciła w dużej mierze problemowi inflacji. Ekonomista wyraża pogląd, że stopy procentowe w Polsce powinny zostać podwyższone.

Musimy zakończyć obecny eksperyment. Niestety, niskie stopy działają na niektórych członków RPP jak narkotyk.

Gość „Poranka WNET” przestrzega, że na polską gospodarkę oddziałuje obecnie zbyt wiele czynników proinflacyjnych. Wskazuje jednak, że wzrost cen jest naturalną konsekwencją gospodarczego ożywienia.

A.W.K.

Waldemar Rogowski: inflacja i ujemne realne stopy procentowe zniechęcają do tradycyjnego oszczędzania

Skąd się wzięła rekordowa zwyżka w popycie na kredyty mieszkaniowe? Waldemar Rogowski o wychodzeniu z lockdownu, ujemnych realnych stopach procentowych i inwestowaniu w nieruchomości.

[related id=”137787″]Waldemar Rogowski komentuje zwyżkę w popycie na kredyty mieszkaniowe. Wynosi on 94,3 proc., co jest rekordowym odczytem. Oznacza on, że w zeszłym miesiącu liczba zapytań o kredyty była wyższa o 94,3 proc. niż w kwietniu 2020 r.

27 tysięcy osób, które wnioskowały w zeszłym roku w kwietniu to był jeden z pięciu najniższych wyników od 2007 roku.

Zauważa, że rok temu był sam środek lockdownu, co zniechęcało do brania kredytów. Obecnie wiele osób zostało już zaszczepionych, inni już przeszli koronawirusa.

Mamy pierwsze oznaki luzowania gospodarki, czyli nie mamy lockdownowości tylko mamy taką selektywne odmrażanie.

Jak wskazuje główny analityk Biura Informacji Kredytowej, mamy inflację i ujemne realne stopy procentowe, które zniechęcają do oszczędzania na kontach, a zachęcają do brania kredytów. Nieruchomości są atrakcyjną inwestycją w takiej sytuacji. Informuje, że

Zakup nieruchomości na rynku pierwotnym z udziałem kredytu to około 40 proc.

Oznacza to, że ok. 60 proc. transakcji to transakcje gotówkowe. Wynika to ze zwiększenia oszczędności polskich gospodarstw domowych.

Nie ma jak realizować popytu usługowego. Stąd mamy oszczędności.

Czy na rynku nieruchomości mamy do czynienia z bańką inwestycyjną? Rogowski zauważa, że jest to jedno z ryzyk tego rynku, czego przykładem są kraje skandynawskie, czy Japonia. Jak dodaje, należy wziąć pod uwagę czynniki demograficzne:

Trzeba pamiętać, że będzie coraz coraz mniej młodych osób. Komu będzie można sprzedać nieruchomości albo dać na wynajem?

Kolejnym problemem jest to, kogo będzie stać na tak drogie mieszkania. Rozmówca Adrianka Kowarzyka przewiduje, że

W postpandemicznej w dużej części przejdziemy na model hybrydowy, albo wręcz on-line’owy, jeśli chodzi o pracę.

Przy pracy on-line spadnie znaczenie bliskość zamieszkania do miejsca pracy. Wzrost cen mieszkań związany jest także z kupowaniem mieszkań, a nawet całych budynków przez inwestorów instytucjonalnych.

Mieszkania zaczynają kupować inwestorzy instytucjonalni. […] Całe piętra fundusze inwestycyjne kupują.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Sadowski: musimy skończyć z polityką podatkowego szantażu. O budżecie decyduje sekta wyznawców arkusza kalkulacyjnego

Prezydent Centrum Adama Smitha wskazuje, że podwyżki podatków nie prowadzą do wzrostu dochodów państwa. Krytykuje założenia funduszu odbudowy UE oraz politykę obniżania przez NBP stóp procentowych.

Dr Andrzej Sadowski analizuje konsekwencje wprowadzenia podatku cukrowego. Rząd nie ujawnia, jak zmieniły się z tego tytułu wpływy podatkowe do budżetu. Prawdopodobnie wynika to z odnotowania spadku tych przychodów.

Trzeba w końcu  przyjąć prosty fakt, że wpływy rosną po obniżeniu podatków, a nie po podwyższeniu. Urzędy decydujące o budżecie państwa opanowała sekta wyznawców arkusza kalkulacyjnego.

Gość „Kuriera w samo południe” piętnuje „politykę szantażu”, uprawianą przez polskich ministrów finansów. Głoszą oni, że nie można obniżać podatków, gdyż zabraknie wtedy pieniędzy na służbę zdrowia, szkolnictwo i inne istotne cele.

Omówiony zostaje ponadto spadek wartości złotówki. Dr Sadowski ocenia, że zjawisko to jest skutkiem polityki Narodowego Banku Polskiego, polegającej na drastycznym obniżaniu stóp procentowych. Przestrzega, że takie działania będą miały daleko idące, negatywne konsekwencje.

Państwo polskie ma ogromny dług w walutach obcych. Obniżanie wartości złotówki powoduje, że koszty obsługi tego długu gwałtownie rosną.

Ekonomista odnosi się również do planów uwspólnotowienia długu UE. Nazywa je kontynuacją „polityki nieodpowiedzialności”, która doprowadziła do kryzysu w 2008 r. Wyraża nadzieję, że proces ratyfikacji funduszu odbudowy uda się jeszcze zatrzymać/  Apeluje o zmianę polskiego systemu podatkowego, który jest niekorzystny dla ludzi pracowitych.

To polityka zabicia nienarodzonej jeszcze klasy średniej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Turek: Kredyty hipoteczne są obecnie najtańsze w historii. Należy z nich jednak korzystać z rozwagą

Analityk HRE Investments wskazuje, że w dobie niskich stóp procentowych spłacanie kredytów jest stosunkowo łatwe. Zwraca przy tym uwagę, że ten stan rzeczy może się niedługo zmienić

Bartosz Turek wskazuje, że kupno mieszkań jest obecnie jednym z najlepszym sposobem inwestowania. Dzieje się tak m.in. dlatego, że nieopłacalne stały się lokaty, na skutek drastycznej obniżki stóp procentowych.

Dzisiaj się zadłużając trzeba pamiętać, że w końcu, kiedyś, Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe i raty większości kredytów mieszkaniowych wzrosną.

Analityk wskazuje na fakt, że luty był miesiącem rekordowej w ostatnich latach popularności kredytów hipotecznych. Jak mówi, są one obecnie najtańsze w historii. Przestrzega jednak, by korzystać z tego typu produktów z rozwagą.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Bielewicz: jeśli stopy procentowe będą utrzymywać się na bardzo niskim poziomie, klienci znajdą inny sposób inwestycji

Gościem popołudniowej audycji Radia WNET był finansista Jerzy Bielewicz, który mówił o sytuacji bankowości europejskiej.

Jak zaznacza Jerzy Bielewicz eksperci rozważają w jaki sposób na ekonomię wpłyną wydarzenia polityczne.

Wielu analityków zastanawia się czy przypadkiem zmiana administracji w USA nie doprowadzi do zwiększonej inflacji i wzrostu stóp procentowych. (…) Banki oczywiście zawsze działają na swoją korzyść, więc nie będą tak szybko podnosiły oprocentowania depozytu. Z pewnością pospieszą się z podniesieniem oprocentowania kredytów.

Gość „Popołudnia Wnet” komentuje sytuację w bankowości europejskiej.Wiele krajów wprowadziło bardzo niskie, wręcz ujemne stopy procentowe. Ekspert wskazuje, że jest to sytuacja bardzo nienaturalna. Relacjonuje, że wiele banków na Starym Kontynencie jest obecnie na skraju upadłości.

Jeśli rekcja Europejskiego Banku Centralnego będzie zbyt powolna, to może dojść do ucieczki depozytów z banków, zwłaszcza niemieckich.

Finansista odniósł się także do wypowiedzi prezesa NBP Adama Glapińskiego, który powiedział, że dopuszcza dalszą obniżkę stóp procentowych oraz stopy ujemne. Szef polskiego banku centralnego powiedział także, że ewentualne obniżenie stóp zależeć będzie od sytuacji gospodarczej.

Jeśli miałby być podwyższony poziom inflacji, a stopy pozostałyby na bardzo niskim poziomie, wtedy klienci banków wybierają pieniądze i szukają innego sposobu przechowania pieniądza albo inwestycji, bo jeśli dostaną mniej pieniędzy niż włożyli, wtedy opłaca się im je trzymać pod materacem – wskazywał Bielewicz.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

A.N.

Dr Sadowski: Funkcjonujący mechanizm pomocy dla przedsiębiorców jest mechanizmem zniszczenia

Prezydent Centrum im. Adama Smitha przestrzega przed konsekwencjami nadmiernej ingerencji państwa w gospodarkę i podwyższania podatków w dobie recesji.

 

Dr Andrzej Sadowski mówi o wielkich planach inwestycyjnych polskiego rządu. Przypomina, że w II RP  „socjalistyczny” rozmach  doprowadził państwo do niewypłacalności.

To historyczny przykład działań rozbrajających kraj.

Zamiast budować wielką elektrownie atomową, należy wyposażyć Polskę w sieć małych elektrowni dostarczających energię lojalnie.

Ekonomista ubolewa nad tym, że rząd Zjednoczonej Prawicy wprowadza w dobie recesji coraz więcej podatków:

Znacząco przekroczyliśmy już optimum opodatkowania polskiego przedsiębiorcy.

W opinii dr Sadowskiego zadłużenie związane z kryzysem państwo powinno wziąć na siebie, gdyż będzie to bezpieczniejsze od zadłużania obywateli:

Funkcjonujący mechanizm pomocowy jest mechanizmem zniszczenia. Rząd ma prostą możliwość uruchomienia rezerw finansowych. Jest nim likwidacja szkodliwych przepisów, przez które przedsiębiorcy tracą 70 mld zł rocznie.

Niestety, polski system podatkowy jest skonstruowany w taki sposób, że najbardziej obciąża konsumenta. Gość „Kuriera w samo południe” wyraża opinię, że aktualnie powinno się raczej uprościć system i obniżyć stawki podatkowe.

Przy zwiększaniu ciężarów z obecnej sytuacji wyjdziemy dużo później. Poza tym istnieją dowody na to, że nieograniczone podwyższanie podatków nie oznacza nieograniczonego wzrostu wpływów.

Dr Sadowski wskazuje, że rząd w wielu dziedzinach nie jest w stanie zastąpić obywateli i ich aktywności.

Tzw. przedsiębiorcze państwo jest nieuczciwą konkurencją dla tych, którzy na codzień pracują na nasz dobrobyt. Błędne poglądy na ekonomię przyniosły więcej szkód niż jakiekolwiek wojny.

Rozmówca Adriana Kowarzyka odnosi się do koncepcji „wielkiego resetu” w światowej gospodarce. Ocenia, że sprowadzi się on do kradzieży majątków obywateli na bardzo dużą skalę:

Aż nie chcę myśleć, o ile lat cofniemy się w rozwoju społecznym.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.