Ciągłe zmiany, unifikacja, pogoń za zyskiem powodują, że odchodzi świat, który pamiętają jedynie starzy ludzie na wsi

Dzień 38. z 80 / Suwałki / Poranek WNET – O ginącym już duchu Suwalszczyzny na przykładzie historii staroobrzędowców w rozmowie z Piotrem Malczewskim oraz o jego inspiracjach w fotografii i podróżach.

W czasie podróży po Suwalszczyźnie Radio WNET dotarło do Budy Ruskiej, znanej powszechnie z tego, że ma tam dom były prezydent Bronisław Komorowski. Są tam też inne ciekawe miejsca i ludzie. Odwiedziliśmy dawną chatę staroobrzędowców i jurtę mongolską. Mieszka tam też Piotr Malczewski, fotografik i podróżnik, z którym rozmawiał w Poranku WNET Wojciech Jankowski.

Północno-wschodnia Polska jest dla Piotra Malczewskiego kopalnią motywów. Podróżuje też do Mongolii i na Syberię, które najbardziej przypadły mu do gustu ze względu na ich dziką przyrodę i jej piękno, które w Europie znika, oraz  przestrzeń, która umożliwia rozbijanie obozowiska gdziekolwiek. Są tam także sympatyczni i życzliwi ludzie. Tego w Europie zaczyna coraz bardziej brakować wraz z bogaceniem się społeczeństwa. Piotra Malczewskiego w fotografii bardziej interesuje przyroda niż ludzie. Ludzie bardziej przy prezentowaniu ich historii.

Gość Poranka uważa, że z Suwalszczyzny powoli uchodzi jej duch. Żyjemy w świecie ciągłych zmian. Odchodzi tradycyjna wieś. Odchodzą ludzie, którzy mają piękne historie. Unifikacja, pogoń za zyskiem powodują, że tych historii będzie coraz mniej. Coraz mniej będzie też ludzi mających czas i chęć je opowiadać. Czas i chęć opowiadać i rozmawiać mają jeszcze starsi ludzie na wsi. Nie doceniamy tego, a mają oni do przekazania historie światów, które znikają. [related id=33425]

Przykładem świata, który odchodzi na naszych oczach, jest świat staroobrzędowców, którzy żyją w okolicach Sejn, Suwałk i Augustowa. Ich garstka jest też na Mazurach. Przybyli na przełomie XVII i XVIII wieku, uciekając przed prześladowaniami w Rosji carskiej. Wówczas osiedliło się ich w Rzeczypospolitej od 70 do 100 tysięcy. Z tego dzisiaj pozostało jedynie 2-3 tysiące. Staroobrzędowcy są też na Bukowinie w Rumunii, a nawet na Alasce.

Staroobrzędowcy to wyznanie powstałe w wyniku rozłamu w rosyjskim Kościele prawosławnym w Rosji w połowie XVII wieku. Przyczyną rozłamu była dokonana wtedy reforma ksiąg liturgicznych, której część wiernych nie uznała. Z powodu represji, które spadły na nieakceptujących reform ze strony Kościoła prawosławnego i państwa rosyjskiego, opuszczali oni Rosję, skąd trafiali m.in. do Rzeczypospolitej, w której mogli cieszyć się tolerancją religijną.

Jest to wyznanie zamknięte i tajemnicze dla Polaków. Trudno dotrzeć do tego środowiska. Piotr Malczewski sądzi, że mu się to udało, aczkolwiek nie ma co do tego pewności. Zamkniecie starowierców polega między innymi na tym, że nie pozwalają wchodzić do molendy (ich świątyni), nie pokazują ksiąg liturgicznych, ikon i krzyży. Mówią, że potrzebują już jedynie świętego spokoju. Katolicy są w pewnym sensie są bliżsi starowiercom niż prawosławni, ponieważ od prawosławia doznawali prześladowań.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w ósmej części Poranka WNET nadawanego z Suwałk.

JS