Dorota Kania: dr Targalski dokładnie analizował obszar dezinformacji – badał po tym kątem również przestrzeń internetową

Gościem „Poranka Wnet” jest Dorota Kania – członek zarządu Polska Press ds. redakcyjnych, która wspomina zmarłego niedawno dra Jerzego Targalskiego, z którym była zaprzyjaźniona.


Trwa Wielka Wyprawa Radia Wnet – kolejnym, i zarazem ostatnim jej przystankiem jest Warszawa. Gościem „Poranka Wnet”, prosto ze stolicy jest Dorota Kania – członek zarządu Polska Press ds. redakcyjnych, która wspomina zmarłego niedawno doktora Jerzego Targalskiego, z którym była zaprzyjaźniona. Historyk i publicysta miał 69 lat.

Pozostawił po sobie książki, analizy i mnóstwo dokumentów – był to niezwykle pracowity człowiek.

Poza swoją etyką pracy, doktor Targalski wyróżniał się również poczuciem humoru i dystansem do świata, a także dobrodusznością.

Był to człowiek ciepły, z dużym poczuciem humoru, nikomu nie odmówił pomocy.

Poza licznymi aktywnościami naukowymi i publicystycznymi historyk zajmował się również szkoleniem młodzieży, czynnie udzielał się jako nauczyciel akademicki.

Pozostawił po sobie wielu wychowanków, wykształcił wspaniałych ludzi.

Zarówno uczniom, jak i swoim przyjaciołom w kontaktach zarówno zawodowych, jak i towarzyskich, starał się przekazywać wiedzę przede wszystkim praktyczną.

Pokazał jak szukać danych rzeczy, jak docierać do źródeł.

Szczególnie istotnym obszarem jego badań była historia działania służb specjalnych na terenie nie tylko Polski, ale i innych państw wschodnioeuropejskich.

Stworzył określenie „ubekistan” – państwo w państwie oderwane od państwowości, ludzie, którzy nie służą Polsce i nie są patriotami.

Doktor Targalski nie pozostawał obojętny również względem postępującej tendencji do manipulacji informacją w publicznej przestrzeni informacyjnej.

Dokładnie analizował obszar dezinformacji – badał po tym kątem również przestrzeń internetową.

Dorota Kania zaznacza, że wiele osób nie miało świadomości, jak szeroki był realny zakres zainteresowań i aktywności naukowca.

Dużo osób dopiero po jego śmierci dowiedziało się, kim był naprawdę.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

Karczewski: Musimy racjonalnie podchodzić do walki z wirusem. Nie możemy zostać bankrutem stojąc wobec groźby kryzysu

„Nowe obostrzenia mogą dotyczyć sklepów” – sugeruje Stanisław Karczewski. Inne mogą dotyczyć wychodzenia z domu na spacery. Wicemarszałek Senatu o poprawkach Senatu do tarczy antykryzysowej.


Wczoraj odbyło się posiedzenie Senatu, dot. wprowadzenia tarczy antykryzysowej, na którym usunięto zmiany w kodeksie wyborczym. Wprowadzone przez opozycję poprawki komentował wicemarszałek Karczewski (PiS) w wywiadzie z Magdaleną Uchaniuk-Gadowską:

Zostały wprowadzone poprawki irracjonalne, chociażby to, żeby wszystkim pracownikom wykonywać testy. Ja oczywiście jestem za tym, żeby wykonywać jak największą ilość testów, ale tylko osobom które tego rzeczywiście potrzebują, które mają do tego wskazania, bardzo ściśle określone przez Głównego Inspektora Sanitarnego oraz przez pana ministra Łukasza Szumowskiego, w sposób niezwykle kompetentny i jednoznaczny.

Według Stanisława Karczewskiego, cotygodniowe testowanie pracowników służby zdrowia, aptekarzy i pracowników handlowych na obecność koronawirusa byłoby niemożliwe, wydłużyłoby bowiem czas oczekiwania na wyniki badań:

To jest około miliona osób [do przetestowania]. Sejm nie może się do tego przychylić, przecież musimy racjonalnie podchodzić do walki z koronawirusem. Nie możemy prowadzić rozwiązań, które nadwyrężają budżet.

Wprowadzenie takiego zapisu spowodowałoby po prostu zatkanie tej ważnej czynności jaką jest wykonywanie testów, ale u osób które u których to jest istotne, które muszą wiedzieć o pacjencie. Jeśli pacjenta wyślemy do złego szpitala, to rozwlekamy chorobę, musimy więc bardzo racjonalnie podchodzić, tak jak minister Szumowski.

Na pytanie, czy wprowadzony zostanie zasiłek opiekuńczy dla rodziców dzieci do lat 12., zgodnie z propozycją wicemarszałek Gabrieli Morawskiej-Staneckiej (Lewica), Karczewski odpowiedział przecząco, powołując się na dbałość o finanse państwa. Z kolei fakt, że PiS jeszcze niedawno było przeciw głosowaniu korespondencyjnemu, dziś zaś je popiera, komentował następująco:

Owszem, byliśmy przeciwni, ale w Senacie zmieniliśmy to i wprowadziliśmy możliwość głosowania dla niepełnosprawnych. Ale teraz mamy zupełnie inną sytuację, w której osoby w wieku senioralnym, który predysponuje do ciężkiego przechodzenia choroby [są zagrożone].

Senator wyraził też żal, że posiedzenie Senatu nie odbywało się w trybie zdalnym.

To było ponad 50 osób w niewielkim pomieszczeniu. Warto przypomnieć, że przecież ministerstwo zaleciło, aby na mszach świętych było 5 osób. Więc ja też porównuję to do Świątyni Opatrzności Bożej, w której może być pięć osób, a na niewielkiej sali [w Senacie] było ponad 50.

Na uwagę, że wielu księży również nie rozumie, dlaczego w sklepach może być więcej osób, niż w kościołach, odpowiedział:

Ja sam jestem człowiekiem Kościoła i akceptuję to rozwiązanie. Nabożeństwo trwa około godziny, więc kontakt bliski trwa dłużej, niż w sklepie, jest bardziej niebezpieczny. Ludzie w sklepie się przemieszczają.

Tu wicemarszałek skierował uwagę na możliwe nowe obostrzenia, które już dziś zostaną w Polsce wprowadzone:

Pani redaktor intuicyjnie dotknęła spraw sklepów, coś mi się wydaje, że to może tego dotyczyć. Tu jakieś pewne ograniczenia powinny być wprowadzone, nie mam pewności, ale wydaje mi się, że tego będą dotyczyły [ograniczenia]. Drugim obostrzeniem – to, z czym mieliśmy do czynienia w ten weekend; te spacery, jazdy rowerem są nonszalanckie i nieprzemyślane i wyglądają drwiąco w stosunku do osób, które siedzą w tych domach.

Wracając do przepisów tarczy antykryzysowej, zdziwienie wywołały również nowe przepisy o Radzie Dialogu Społecznego, według których premier w okresie zagrożenia epidemicznego będzie mógł odwołać członka, o ile ten współpracował ze służbami PRL.

Ja nie wprowadzałem tych zmian, Pani redaktor – odżegnywał się marszałek Karczewski –  To już jest naprawdę pytanie do posłów. Ja akurat tą poprawką się nie zajmowałem, nie poddawałem głębszej analizie. Wiem, że Piotr Duda nie jest zadowolony z tego rozwiązania.

Zwrócił uwagę, że zdania na ten temat były podzielone wewnątrz obozu władzy; przyznał jednak, że sam głosował przeciw usunięciu tej zmiany.

Takie było nasze koleżeńskie ustalenie w Senacie  – powiedział.

Stanisław Karczewski negatywnie wyraził się o działaniach niektórych samorządowców, zdążających według niego do zablokowania wyborów prezydenckich.

Widać, że jest taka chęć, ale wszyscy powinniśmy przestrzegać prawa – stwierdził.

Zauważył też, że jeśli będą ku temu przesłanki za 2-3 tygodnie, wybory mogą zostać odwołane. Na razie jednak takowych brak:

Reasumując, sytuacja jest bardzo dynamiczna, ale musimy dbać o to, żeby Państwo funkcjonowało i trwało – konkludował wicemarszałek Karczewski.

Dziś odbędzie się posiedzenie Sejmu, na którym rozpatrzone zostaną senackie poprawki. Również dzisiaj premier ma ogłosić nowe obostrzenia w ramach walki z koronawirusem.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Redakcja

Zieliński: Grzegorz Schetyna przeszedł na pozycje postkomunistyczne w sposób ewidentny

Jarosław Zieliński o tym, kogo naprawdę dotyczy ustawa dezubekizacyjna i czemu Grzegorz Schetyna chce ją skasować.

Ja nie mam wątpliwości, że Grzegorz Schetyna i jego koalicja przywróciłaby te przywileje funkcjonariuszom Służb Bezpieczeństwa i innych formacji, które zasłużyły się w sposób totalitarnemu, niesuwerennemu państwu.

Jarosław Zieliński komentuje słowa Grzegorza Schetyny z konwencji w Warszawie, gdzie stwierdził, że po wygranych przez Platoformę wyborach będzie dążył do przywrócenia stanu sprzed tzw. ustawy dezubekizacyjnej. Jest to kolejna taka deklaracja lidera PO, po tej złożonej w styczniu 2018 r.

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji przypomina sytuację z grudnia 2016 r., kiedy miała miejsce „próba puczu” przez „uniemożliwienie głosowania w sali plenarnej sejmu tej właśnie ustawy”. Stwierdza, że Grzegorz Schetyna, dawny działacz opozycji antykomunistycznej, „przeszedł na pozycje postkomunistyczne w sposób ewidentny”. Najpierw „wprowadził Millera i Cimoszewicza na salony europejskie”, a teraz licząc na zdobycie głosów, jest „gotów przywrócić emerytury esbeków”. Zieliński sądzi, że mimo działań lidera PO dawni funkcjonariusze SB i tak zagłosują raczej na SLD.

Gość „Kuriera w samo południe” stwierdza, że Schetyna przeszedł na pozycje tych, z którymi niegdyś walczył. Widać to w najbardziej widoczny sposób w tym, jak były członek „Solidarność Walczącej” „przyjmuje z aprobatą słowa Wałęsy o śp. Kornelu Morawieckim, bohaterze, jako o zdrajcy”.

Zieliński odnosi się do wyroków sądów wydanych w sprawie ustawy dezubekizacyjnej. Trzy wyroki wydane przez dwójkę sędziów określa jako kuriozalne.

[Sędziowie] kwestionują w uzasadnieniach ustawę dezubekizacyjną. Twierdzą, że jest niezgodna z konstytucją i ustawodawstwem unijnym. Stwierdzają, że nawet gdyby były zgodne z polską konstytucją, to w Polsce prawo unijne ma prymat nad konstytucją.

Słowa o prymacie prawa unijnego nad Konstytucja RP uważa za skandaliczne, zwracając przy tym uwagę na uzurpację przez sędziów uprawnień Trybunału Konstytucyjnego i instytucji unijnych, które takiej niezgodności nie zauważyły.

Zieliński podkreśla, że wbrew temu, co można często usłyszeć, ustawa nie dotyczy policji ani Milicji Obywatelskiej, tylko „tych funkcjonariuszy, którzy pracowali na rzecz totalitarnego państwa w służbach specjalnych PRL-u”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

Czy tak się walczy na prawicy? „Jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli”

Zapłatą za grzech jest śmierć, tak mówi Biblia. Ale zapłata spoczywa w rękach Boga. Tymczasem podpisani pod listem autorzy postanowili sami wymierzyć karę i skazać człowieka na śmierć publiczną.

Wczoraj, 6 lutego, pojawił się na portalu wPolityce list otwarty, podpisany przez poważne autorytety naukowe i publicystyczne – prof. Sławomira Cenckiewicza, dra Witolda Bagieńskiego, Piotra Woyciechowskiego, Piotra Nisztora, Wojciecha Dudzińskiego, Macieja Marosza i Cezarego Gmyza – zarzucający Piotrowi Jeglińskiemu, jednemu z pierwszych w Polsce działaczy opozycyjnych, współpracę biznesową w latach dziewięćdziesiątych z tajnymi współpracownikami SB oraz niezapłacenie honorariów autorskich podpisanym pod listem osobom.

To, co zostało nazwane współpracą biznesową (wprawdzie nie wprost, ale jako wyraz zatroskania, zaniepokojenia; broń Boże nie stwierdzenia faktu), jest, moim zdaniem, rzuceniem podejrzenia w celu zniszczenia dobrego imienia człowieka za to, że nie prześwietlił na tyle swojego partnera biznesowego, żeby stwierdzić, że jest on pracownikiem służb.

Z tego zarzutu pan Jegliński będzie bronił się sam, ja nie mam wiedzy na ten temat. Uważam tylko, że w otoczeniu pana Jeglińskiego wielu było ludzi tego rodzaju przez wiele lat, i gdyby wszystkich miał podejrzewać, zwłaszcza gdy pojawiali się u niego w Paryżu z wiarygodnymi listami polecającymi, nie byłby w stanie zrobić czegokolwiek.

Jednak prawdziwą przyczyną postawienia zarzutu o współpracę biznesową z pracownikiem służb jest niewypłacenie honorariów. Wygląda na to, że spotkało się kilku autorów, którzy wydali książki w wydawnictwie Editions Spotkania, nie dostali za nie pieniędzy i postanowili się zemścić, a jako osoby powszechnie znane i mające praktycznie nieograniczone możliwości wyniesienia kogoś na szczyty albo wdeptania w ziemię – postanowili te możliwości wykorzystać.

Nie bronię tego, że pan Jegliński nie zapłacił należnych pieniędzy. Powinien to zrobić. Jednak sprawy honorariów można załatwić prosto. Istnieją rozmowy, istnieje wezwanie do zapłaty, ścieżka sądowa.

„Wart jest robotnik swojej zapłaty”. Niepłacenie pracownikowi jest przez Kościół klasyfikowane jako grzech wołający o pomstę do nieba. To są sprawy sumienia, bardzo poważne zwłaszcza w sytuacji, gdy nieotrzymanie zapłaty zagraża bytowi pracownika.

Jakiej wielkości sumy jest winien autorom pan Jegliński, nie wiem. Ale żadne pieniądze, tym bardziej honorarium za jedną książkę – nawet bestseller, a nie były nimi książki autorów listu, którzy zresztą przecież mają inne źródła utrzymania – nie jest usprawiedliwieniem do zadawania takich ciosów.

Zapłatą za grzech jest śmierć, tak mówi Biblia. Ale taka zapłata spoczywa w rękach Boga, nie człowieka. Tymczasem podpisani pod listem autorzy postanowili sami wymierzyć karę i skazać człowieka na śmierć publiczną. Jest to ich ewidentna zemsta z powodu pieniędzy. Przyznają się nieopatrznie do tego w tym samym liście, wiążąc sprawę współpracy biznesowej ze sprawą niewypłacenia honorariów.

Wszystkie osoby zainteresowane pochodzą z kręgu szeroko pojętej prawicy. Chyba nie pomylę się twierdząc, że przyznają się do wartości chrześcijańskich. W Piśmie św. jest powiedziane, że jeśli twój brat zgrzeszy przeciwko tobie, rozmawiaj z nim. Jeśli cię nie posłucha, weź dwóch świadków i próbuj dalej. Jeśli nadal się nie uda – szukaj pomocy w Kościele. A jeśli i to nie pomoże – dopiero wtedy niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik. Ale i poganina i celnika można próbować nawracać, można też mu, jak każdemu, przebaczyć. Chrześcijaństwo nigdy nie zachęca do niszczenia człowieka, nawet wroga.

To jest uderzenie niegodne, nieetyczne, niechrześcijańskie. To nie jest poszukiwanie prawdy, tylko zemsty. Jaki cios jest najbardziej bolesny dla opozycjonisty, który z narażeniem życia działał na rzecz wolności słowa i niezawisłości Polski? Zarzucić mu współpracę z tymi, przeciwko którym walczył.

Czy autorzy, którzy nie otrzymali swojej zapłaty, wykorzystali wszystkie możliwości domagania się jej? Czy list otwarty, jaki ogłosili, jest równorzędną odpłatą, nawet według starotestamentowego „oko za oko”, które w gruncie rzeczy jest wezwaniem do tego, żeby nie mścić się ponad miarę doznanej krzywdy?

Jak to napisał w liście do Galatów św. Paweł: „Jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli”.

Magdalena Słoniowska