Adam Borowski: Mamy wolną Polskę. To jest nasza nagroda

Działacz opozycji antykomunistycznej o stanie wojennym: strajkach, pacyfikacjach, ucieczkach i internowaniu.


Adam Borowski wspomina dzień wprowadzenia stanu wojennego. Stwierdza, że poprzedzające go dni były napięte. Z tego powodu

Ten 13 grudnia nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia.

Gdy usłyszał o wprowadzeniu stanu wojennego pojechał do siedziby Regionu Mazowsze Solidarności. Zaczęli wyrzucać nieprawomyślne książki.

Tylnym wyjściem ostatnie maszyny do pisania wynosiliśmy.

Działacze opozycji antykomunistycznej chcieli strajkować. Na Śląsku stanęły prawie wszystkie kopalnie. Na Mazowszu zastrajkował Ursus, Warszawa, ale nie cały region. Ludzie się przestraszyli.

Mój zakład, Miejskie Przedsiębiorstwo Usług Elektrycznych stanęło.

Przemawiając w zakładzie podkreślił, że mają obowiązek obrony związków. Nie mieli jednak możliwości strajku okupacyjnego ze względu na niezwartą strukturę zakładów. Poszedł więc do zakładu VIS, aby razem ze swoją załogą przyłączyć się do ich strajku okupacyjnego. Nie zdążyli jednak tego zrobić, gdyż VIS został w nocy spacyfikowany.

Huta była już spacyfikowana, Ursus był spacyfikowany.

Nasz gość został internowany w grudniu. Opisuje swoją ucieczkę. Ukrył się w bloku. Wszedł do losowego mieszkania. Zgodzili się go przenocować. Przed 12 Służba Bezpieczeństwa wdarła się do pokoju. Wyszedł w 1984 r.

Mówiono o karze śmierci albo o 25 latach. Od takich gróźb wychodzili.

Borowski opowiada o okupacji odbicia Jana Narożniaka z rąk służb. Chłopak został postrzelony na Placu Komuny Paryskiej (ob. Wilsona). Znalazł się w szpitalu na Banacha. „Solidarność” miała kontakty w szpitalu. Przenieśli go do prosektorium, a następnie wywieźli ze szpitala karetką pogotowia.

Mamy wolną Polskę. To jest nasza nagroda.

A.P.

Antoni Macierewicz: Za demonstracjami środowisk proaborcyjnych stoją ludzie związani z dawną SB

Współautorzy stanu wojennego dążą dziś do przywrócenia w Polsce komunizmu – mówi były minister obrony narodowej.


Antoni Macierewicz komentuje wydany wczoraj przez wysokich rangą przedstawicieli armii w stanie spoczynku o załagodzenie społecznego konfliktu w Polsce:

To są oficerowie epoki komunizmu, niektórzy z nich uczestniczyli w planowaniu stanu wojennego. Dzisiaj wspierają wydarzenia sprzyjające powrotowi dawnego systemu.

Wspólnym mianownikiem sygnatariuszy listu jest zwalczanie Kościoła katolickiego.  Gość „Poranka WNET” mówi o „niebywałej bezczelności” lewicowych publicystów, oskarżających ludzi broniących kościołów o prowokowanie starć.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk stwierdza, że nie będzie komentować prezydenckiej propozycji kompromisu ws. aborcji, dopóki nie zapozna się osobiście z projektem:

W tak skomplikowanych sprawach ogólny opis jest dalece niewystarczający.

Były szef MON konkluduje, że trwające w Polsce protesty są „wybuchem nienawiści”.

To nie są demonstracje spontaniczne. Cały ich aparat był przygotowywany od dawna. Zwróćmy jednak uwagę, że nie były to najbardziej masowe protesty w historii Polski.

Antoni Macierewicz podkreśla, że dawni funkcjonariusze SB stoją za niemal wszystkimi próbami destabilizacji Polski.

Chciałbym podziękować Jarosławowi Kaczyńskiemu za jego apel o obronę kościołów. Wszyscy, którym zależy na dobru Polski, powinny sprzeciwić się barbarzyństwu.

W opinii polityka Trybunał Konstytucyjny nie mógł wstrzymywać orzeczenia ws. aborcji eugenicznej, ponieważ nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy osłabnie pandemia koronawirusa.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A..W.K.

Ks. Isakowicz-Zaleski: W sprawie pedofilii polski Kościół lekceważy wytyczne trzech kolejnych papieży

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski mówi o liście, który napisał do kardynała Stanisława Dziwisza, potrzebie zmiany mentalności duchowieństwa i konieczności wspólnego działania kapłanów i świeckich.

 

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski mówi o  liście do kard. Stanisława Dziwisza na temat agenturalnych powiązań niektórych księży ze Służbą Bezpieczeństwa:

Zobowiązałem się, że przekażę kardynałowi wszystkie dokumenty z IPN i materiały od czytelników. Niestety ten nie zareagował, dlatego postanowiłem upublicznić list. Oczywiście wykropkowałem wszystkie nazwiska.

Jak dodaje duchowny, były metropolita krakowski stwierdził, że list zgubił. Następnie poprosił o niezamieszczanie w książce „Księża wobec bezpieki” informacji o homoseksualnych ekscesach wśród duchowieństwa.

Jeden z księży w kurii zaapelował, bym wyrzucił te materiały do pieca, ponieważ nie są nikomu potrzebne.

Ks. Isakowicz-Zaleski opowiada o procesie, jak miał miejsce w Watykanie w związku z oskarżeniami przeciwko kapłanom mającym się dopuszczać się pedofilii. Wskazuje na powiązania między pedofilią, homosekualizmem, a współpracą z SB.

Gość „Kuriera w samo południe” przypomina, że  od lat apelował o autolustrację Kościoła.

Niestety te kwestie nadal odbijają się czkawką. Nie można czekać na historyków i dziennikarzy, zwłaszcza tych ze środowisk laickich.

W opinii rozmówcy Adriana Kowarzyka niezbędna jest zmiana mentalności polskiego duchowieństwa. Ks. Isakowicz-Zaleski wskazuje, że Kościół w Polsce lekceważy wytyczne trzech kolejnych papieży:

Na wielu przypadkach widać, że sprawcy czuli się bezkarni i dokonywali swoich haniebnych czynów na kolejnych parafiach.

Ks. Tadeusz Isakowicz krytykuje pogląd, zgodnie z którym, jakoby piętnowanie grzechów duchownych było walką z Kościołem:

To tak, jakby powiedzieć, że lekarze są przeciwnikami pacjentów.

Gość „Kuriera w samo południe” przestrzega, że dalsze lekceważenie przestępstw wśród duchownych doprowadzi w Polsce do scenariusza irlandzkiego.

Potrzeba wspólnego działania tych, którzy są w środku Kościoła, jak i nieco z boku.

Kapłan zapewnia, że doświadczył w życiu już na tyle dużo, że nie obawia się konsekwencji walki o ujawnienie prawdy na temat sytuacji Kościoła katolickiego w Polsce.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Ks. Isakowicz-Zaleski o wycofaniu wywiadu z nim w tygodniku „Niedziela”: Komuś nie pasuje temat oczyszczenia Kościoła

Szkoda, że Kościół dał się wciągnąć w działania cenzorskie – komentuje duchowny. Mówi o pedofilii wśród księży, kościelnej lustracji i przypadającej w tym tygodniu uroczystości Bożego Ciała.


Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski komentuje swój  wywiad dla tygodnika 'Niedziela” wokół którego rozpętała się burza i miały miejsce naciski ws. jego wycofania:

Komuś nie pasuje temat oczyszczenia Kościoła. To bardzo szeroka sprawa, związana z lustracją i pedofilią.

Duchowny zwraca uwagę, że w polskim Episkopacie jest wielu hierarchów uwikłanych w przeszłości we współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa, w tym gronie był między innymi niedawny prymas Polski a wcześniej nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk:

Szkoda, że Kościół dał się wciągnąć w działania cenzorskie. Żeby być wiarygodnym,  musi się oczyścić.

Jak dodaje gość „Kuriera w samo południe”:

Kościół to nie tylko biskupi i księża. To także ludzie, którzy mają prawo wiedzieć, co jest dobre, a co złe.

Ksiądz Isakowicz-Zaleski komentuje film „Zabawa w chowanego”. Zwraca uwagę, że po poprzednim filmie braci Sekielskich, „Tylko nie mów nikomu”, Kościół zrobił bardzo niewiele, żeby ukarać kapłanów, którzy dopuścili się czynów pedofilskich.

Rozmówca Adriana Kowarzyka mówi również o przypadającej w czwartek uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pana Jezusa. Zachęca, by dobrze przeżyć tę uroczystość, pomimo że duża część wiernych nie będzie mogła wziąć udziału w procesji.

Najważniejszą dla katolika prawdą jest to, że Jezus Chrystus, który zmartwychwstał, jest cały czas obecny w Najświętszym Sakramencie. Właśnie dlatego potrzeba, aby Kościół był święty.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Miernik: Media interesują się skandalami. Prawo ma być równe dla wszystkich [VIDEO]

Kim był Emil Barchański i czemu zasługuje on na upamiętnienie? Zygmunt Miernik o tym czemu rzucił tortem w sędzię, potrzebie zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości i dekomunizacji ulic.


Zygmunt Miernik o 38. rocznicy podpalenia pomnika Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie. Wydarzyło się to 10 lutego 1982 roku. Sprawcami była grupa młodych patriotów. Inicjatorem sabotażu był Emil Barchański. Niestety przypłacił to śmiercią. Według oficjalnej wersji nastolatek utopił się w Wiśle, jednak prawdopodobnie został on zamordowany przez Służby Bezpieczeństwa. Kiedy umierał nie miał ukończonych 17 lat, co czyni go najmłodszą znaną ofiarą stanu wojennego. Miernik dopomina się o postawienie pomnika licealisty, któremu poświęcona jest wystawa w Muzeum na Rakowieckiej. Odnosi się do prowadzonej przez siebie walki o dekomunizację przestrzeni publicznej. Zwraca uwagę na niewykonanie rozporządzenia w tej sprawie przez władze takich miast jak Warszawy czy Katowice.

Nasz gość mówi także o sobotniej manifestacji, która popierała reformę wymiaru sprawiedliwości autorstwa Prawa i Sprawiedliwości. „Chciałbym wiedzieć, kto ma z nich rację” – mówi na temat sporu o nowelizacji ustawy o sądach.

Wierzę w to, że tu jest Polska i tu ma być polski wymiar sprawiedliwości. Ten kto mnie skazywał to dzieci resortowe.

Miernik krytykuje sędziów za przedłużanie spraw sądowych. Priorytetowym punktem reformy winien być ten, który dotyczy nagrywania rozpraw, gdyż sędziowie nie zawsze wydają na nie zgodę. Tymczasem, jak podkreśla działacz opozycji antykomunistycznej prawo powinno być równe dla wszystkich. Stwierdza, że także policja powinna mieć przy sobie kamery rejestrujące przebieg interwencji. Odnosi się do rzucenia tortem w sędzię prowadzącą proces gen. Czesława Kiszczaka. Podkreśla, że „media interesują się skandalami”. Pokojowe protesty Konfederacji Polski Niepodległej w sprawie działania sądów nie były przez dziennikarzy dostrzegane.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Hajdasz: Poznań po wydarzeniach z czerwca 1956 roku został wręcz zalany tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa

Jak dodaje Hajdasz: „po strajku robotników w poznaniu było trzy razy więcej tajnych współpracowników na jednego mieszkańca niż w innych częściach polski”.

 

Jolanta Hajdasz wspomina poznański czerwiec 1956 r. W piątek wypada rocznica tamtych wydarzeń:

28 czerwca to krwawy czwartek, dzień, w którym na ulicach Poznania zginęło co najmniej 75 osób, ponad 700 było rannych. Część z tych osób była aresztowana, doszło do jesiennych procesów Poznańskich. […]

Jak dodaje, wiedza na temat konsekwencji czerwca dla poznaniaków nie jest powszechna. Ludzie nie wiedzą, jakie były konsekwencje czerwca dla poznaniaków:

W mojej ocenie to jest bardzo ważne do zrozumienia mentalności poznania także dzisiaj. Został on wręcz zalany tajnymi współpracownikami służby bezpieczeństwa. W poznaniu było 3 razy więcej tajnych współpracowników na jednego mieszkańca, niż w innych częściach polski.

Jolanta Hajdasz uważa, że mimo upływu lat, dla wielu osób nadal niezrozumiałe jest to, dlaczego w czerwcu 1956 roku robotnicy wyszli na ulicę strajkować:

To był czas, w którym terror stalinowski przecież był bardzo skuteczny. To nie przypadek, że to właśnie Cegielski [Zakłady Przemysłu Metalowego H. Cegielski Poznań – przyp. red.], to była elita robotnicza, także przedwojenna. Elita ludzi, którzy szanowali swoje miejsce pracy, spóźnienie się było czymś niepojętym. […] Robotnicy nie godzili się na wyśrubowane, nierealne normy pracy i wariackie przekraczanie planów w stylu 200% normy w tym samym czasie, co było zwyczajnie niemożliwe.

Gość „Poranka WNET” opowiedział także o symbolu czerwcowych wydarzeń, którym była śmierć 13-letniego Romana Strzałkowskiego, który zginął od kuli. Przypomina, iż jego grób po raz kolejny został zbezczeszczony:

Myślę, że to się stało jakąś dziwaczną tradycją. Od trzech lat, co roku, tuż przed rocznicą poznańskiego czerwca wandale, których nie daje się zidentyfikować policji niszczą jakąś częśc grobu Romka Strzałkowskiego. […] Mówię Romka, gdyż pamiętajmy, że to było 13-letnie dziecko.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T. / A.M.K.

 

Kania: Grzegorz Schetyna obiecywał, że jeśli jego formacja przegra wybory, to zrezygnuje z kierowania partią

Dorota Kania o niedzielnym sukcesie Prawa i Sprawiedliwości, a także złej kondycji Koalicji Obywatelskiej, który w jej mniemaniu może się rozpaść do jesiennych wyborów parlamentarnych.

Gość Poranka WNET przypomniała, że CBOS ze swoimi wynikami badań opinii publicznej okazał się być najbliżej ostatecznego wyniku, zarówno jak chodzi o poparcie dla poszczególnych partii, jak i w kontekście rekordowej frekwencji. Dorota Kania przypomniała, że ten ostatni, najwierniej oddający ostateczny wynik był mocno krytykowany przez Gazetę Wyborczą jako nierzetelny oraz „tworzony na Nowogrodzkiej i w TVP”:

To widać po dzisiejszym Newsweeku. Przestrzelili mówiąc kolokwialnie.

Kania, starając się także wyjaśnić tak wysokie poparcie, jak i frekwencje odwołuje się do filmu „Tylko nie mów nikomu”, który zamiast zaszkodzić, mógł pomóc PiS-owi:

Film Sekielskiego paradoksalnie pomógł PiS-owi, ponieważ elektorat kościelny, ludzie wierzący byli źli na ten film. przekłamany, nie do końca prawdziwy, został odebrany jako frontalny atak na kościół. Drugą sprawą była powódź i fatalne zachowanie Grzegorza Schetyny w połączeniu z gigantyczną pracą Prawa i Sprawiedliwości. Ci politycy byli ze swoimi wyborcami, byli w swoich okręgach.

Gość Poranka WNET odniosła się również do przekłamań i manipulacji, które jej zdaniem zawiera film Tomasza Sekielskiego:

Przejrzałam dokładnie postaci księży, które pojawiły się w tym filmie i tam nastąpiły przekłamania. Jako księża przedstawiani byli księża, którzy od dawna księżmi nie są. Po drugie, czterech z nich było tajnymi współpracownikami, o czym Sekielski nie wspomniał. Na dodatek jeden z nich miał wpisane w aktach SB swoje homoseksualne skłonności, przez co był pozyskany.

Dorota Kania odniosła się także do tego, co z Koalicją Europejską będzie działo się w najbliższym czasie:

Grzegorz Schetyna obiecywał, że jeśli jego formacja przegra wybory, to zrezygnuje z kierowania partią. Wychodzi na to, że nie poczuwa się do odpowiedzialności i wygląda na to, że nie zamierza dotrzymywać słowa. Platforma Obywatelska i PSL są w bardzo złej sytuacji i nie zdziwiłabym się, gdyby Koalicja Europejska rozpadła sie do wyborów.

Lasota: Chińczycy wykradają wszystko co mogą jeśli chodzi o technologie

Irena Lasota przypomina, jak wyglądało finansowe wsparcie ze strony CIA dla Solidarności, odnosi się do kwestii Googla i Huawei, a także komentuje aktualną kampanię wyborczą.

Irena Lasota komentuje książkę Pawła Zyzaka „Efekt domina” w kontekście kontaktów amerykańskiego CIA z NSZZ Solidarność w czasach PRL:

W latach 80′ CIA dostało od Kongresu USA 20 milionów dolarów na popieranie Solidarności […] była to tak znana akcja na zachodzie, że SB wykorzystywało ją do dotarcia do osób z podziemia i tego, aby ona sama zaopatrywała się w różne komputery, które były niedostępne dla państw Układu Warszawskiego.

Gość Poranka WNET mówi także o zerwaniu współpracy Google z Huawei po tym, jak Donald Trump, wydał decyzję o zakazie współpracy amerykańskich firm z przedsiębiorstwami, które prezydent USA określił jako „zagraniczne zagrożenie”:

Wiadomo, że istnieje wyścig o to, kto przeskoczy do następnego etapu technologicznego i Chińczycy wydają się być zaawansowani. Niekonieczne przez to, że mają najlepszych naukowców, bo wiadomo, że oni wykradają wszystko, co mogą. Więc sprawa 5G jest bardzo istotna, bo stanowi o tym, kto będzie za kilka lat panował nad rynkami technologicznymi.

Nasza korespondentka ocenia także jakość kampanii wyborczych w Polsce. Jest niepocieszona tym, iż każda z partii nie mówi nic o unijnej polityce wschodniej:

Na całym świecie języki kampanii wyborczej odwołują się do niższego wspólnego mianownika niż kiedyś […] Niestety za mało te mówi się o Rosji i o tym, co dzieje się na wschodzie.

Posłuchaj całej audycji już teraz!


A.M.K.