Komorowski o polityce samorządowej w Polsce: Ja mam akurat to szczęście, że jestem samorządowcem bezpartyjnym

Eligiusz Komorowski opowiada o powiacie pilskim i jego charakterystyce. Nasz gość odpowiada również na pytanie, czy w polityce lokalnej można spotkać się z patologiami np. nepotyzmem czy sitwą.

Powiat pilski zajmuje szóste miejsce pod względem jakości i tempa rozwoju według najnowszych rankingów Związku Powiatów Polskich. W czwartkowym „Poranku Wnet” starosta Piły, Eligiusz Komorowski, mówi o swoim powiecie oraz o środowisku polskich samorządowców:

O tyle jest to istotne i miłe, że ten ranking jest wielowarstwowy, wielokryteriowy. Oceniany jest np. stan ochrony środowiska w danym powiecie, ale też takie twarde dane np. kwota pozyskanych środków zewnętrznych, kwota inwestycji, działania usprawniające zarządzanie – opisuje samorządowiec.

Eligiusz Komarowski, starosta pilski.

Rozmówca Tomasza Wybranowskiego komentuje zmiany, które nastąpiły w Pile na przestrzeni ostatnich lat. Zaznacza, że zostały one zauważone we wspomnianym rankingu:

Wśród powiatów (…) największych w Polsce zajęliśmy szóste miejsce, czyli kolejny skok o kilka miejsc, ponieważ rok wcześniej byliśmy poza pierwszą dziesiątką – przyznaje nasz gość.

Ponadto, starosta Piły przybliża słuchaczom charakter polityki samorządowej. Opisuje również przypadek politycznej patologii na tym szczeblu, a także tłumaczy, dlaczego cieszy się ze swojej bezpartyjności:

Znam kilka konkretnych przykładów, gdzie niestety zmuszeni byliśmy reagować na pewne działania (…), które odbiegały od etosu dr. Judyma. (…) Ja mam akurat to szczęście, że jestem samorządowcem bezpartyjnym – podkreśla Eligiusz Komorowski.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Wojciech Klabun: Europejskie Centrum Filmowe CAMERIMAGE to inwestycja przełomowa dla Torunia

Przewodniczący Klubu Radnych PiS toruńskiej Rady Miasta o pracy samorządowca, stanie tamtejszych finansów i inwestycjach podejmowanych przez miasto.

Wojciech Klabun w rozmowie z Tomaszem Wybranowskim opisuje plany toruńskich inwestycji. Rozbudowywana jest miejska infrastruktura. Wisła dzieli Toruń na dwie części. Obie są połączone już przez dwa mosty, a mówi się o budowie trzeciego.

Moim marzeniem jest, aby w Toruniu pojawił się trzeci most drogowy w granicach miasta, Most Zachodni.

Gość Studia 37 odnosi się także do stanu miejskich finansów. Klabun podkreśla, że Toruń ma nadwyżkę bieżących dochodów nad wydatkami. Pozwala to na dokonywanie inwestycji, takich jak budowa mieszkań modułowych, czy Europejskie Centrum Filmowe CAMERIMAGE.

Uważamy, że jest to inwestycja przełomowa, (…) która będzie premiować i która będzie tak naprawdę stanowić o kolejnej sile Torunia.

Na budowę Centrum przeznaczone zostanie 400 mln zł z budżetu państwa i 200 mln z budżetu miasta. Gość Studia 37 liczy, że festiwal operatorów filmowych na stałe wróci do Torunia. Wówczas bowiem:

Również ta odnoga filmowa będzie pokazywać atrakcyjność miasta.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P/A.N.

Anna i Adam Filipscy: To co nagrywamy nie jest dla siebie, ale dla radości wielu

Jak komentuje współprowadzący orkiestry „Campanella”, Adam Filipski: Orkiestra jest „szkołą życia”, uczy pracy w grupie, integruje, uspołecznia i uczy radzenia sobie ze stresem.

W najnowszej audycji „Studia 37 International” goszczą nauczyciele muzyki i opiekunowie mandolinowej Orkiestry „Campanella”, Anna i Adam Filipscy.

Anna i Adam Filipscy, zakochani w muzyce i pięknym Cekcynie w sercu Borów Tucholskich. Fot. arch. własne.

 

Orkiestra działa przy Szkole Podstawowej w Cekcynie. Została założona w 1971 roku dzięki zaangażowaniu jej pierwszego dyrygenta, Stanisława Fiegla. Od września 1985 roku pieczę nad „Campanellą” sprawuje małżeństwo, Anna i Adam Filipscy.

Od 2006 roku współprowadzi ją również ich córka, dr Magdalena Filipska. Od początku działalności orkiestry zagrało w niej ponad 350 osób. „Campanella” zorganizowała ponad 450 koncertów w Polsce i za granicą. Dziś, zespół liczy 45 osób w składzie koncertowym.  Jak czytamy na stronie campanella.pl, zespół orkiestry:

„Skupia uczniów szkół podstawowych, szkół średnich oraz studentów z terenu gminy Cekcyn i powiatu tucholskiego. Instrumentarium orkiestry tworzą: mandoliny, banjo, akordeony, gitary akustyczne, gitara basowa, fortepian, flety proste, dzwonki, trąbka, saksofon tenorowy, saksofon altowy, instrumenty perkusyjne i perkusja. Repertuar „Campanelli” obejmuje m.in. muzykę filmową, klasyczną, taneczną i popularną. Aranżacji wszystkich utworów dokonują Anna, Adam i Magdalena Filipscy”.

Do tej pory „Campanelli” z sukcesami wydała się aż 7 płyt. Są to: „Podbój raju”, „Tajemniczy ogród”, „Narodzenia czas”, „Mandolinki z Borów”, dwupłytowy album: „Mandolinowe impresje” i „Całą noc padał śnieg” oraz „Campanella z Borów Tucholskich”. Nagranie regularnie pojawiają się na antenie sieci Radia WNET (Szczecin, Wrocław, Kraków, Białystok i Warszawa).

Teraz w przygotowaniu jest już ósmy krążek młodej orkiestry, o którym mówi Adam Filipski:

Rzeczywiście jesteśmy w końcowym etapie wydawania, kończenia masteringu utworów, które nagrywaliśmy w ubiegłym roku. (…) Mam nadzieję, że uda nam się wciągu dwóch lub góra trzech miesięcy zakończyć cały etap razem z wyprodukowaniem. Myślimy o tysiącu sztuk egzemplarzy. – komentuje Adam Filipski.

Rozmówca Tomasza Wybranowskiego mówi, że nagrane płyty trafią do publiczności orkiestry w Cekcynie oraz do młodych muzyków i ich rodzin. Jak zaznacza Adam Filipski, płyta jest prezentem dla całej lokalnej społeczności:

To co nagrywamy nie jest dla siebie, ale dla radości wielu – mówi Adam Filipski.

Adam Filipski opowiada również o współpracy z młodzieżą, która tworzy mandolinową orkiestrę oraz o wsparciu lokalnej społeczności i partnerów:

To trwa od 35 lat, w tym roku – od 36. Nie udałoby się wiele naszych przedsięwzięć gdyby nie wsparcie wielu ludzi. Począwszy od wsparcia duchowego, którego mamy bardzo wiele, dla działalności tak wielu ludzi potrzebne są także finanse. Te finanse zapewnia nam gmina – opowiada współprowadzący „Campanelli”.

Anna Filipska opowiada natomiast o bieżących kierunkach rozwoju młodej mandolinowej orkiestry. Jak wskazuje nauczycielka, dzięki córce Magdalenie Filipskiej, „Campanella” nawiązała współpracę z bydgoską Akademią Muzyczną:

Dzięki Madzi rozwijamy się profesjonalnie muzycznie dlatego, że współpracujemy z Akademią Muzyczną. Zostaliśmy zgłoszeni do konkretnej współpracy, czyli studenci IV wydziału Akademii Muzycznej w Bydgoszczy – Edukacji Artystycznej – mogą wybierać do koncertu dyplomowego (…) konkretny chór, konkretną orkiestrę. I my jesteśmy właśnie na liście do wyboru – przypomina Anna Filipska.

Co więcej, jak podkreśla Anna Filipska, współpraca z Akademią Muzyczną układa się bardzo pomyślnie. W tym roku do koncertu dyplomowego „Campanellę” zaangażowano aż cztery razy:

W tym roku wybrało nas aż czworo studentów. Jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi – opowiada Anna Filipska.

nna, Magdalena i Adam Filipscy – filary sukcesu Campanelli i ambasadorzy gminy Cekcyn w całej Polsce. Fot. arch. własne.

 

Jednak wystąpienia w ramach współpracy z bydgoską uczelnią to nie jedyne plany orkiestry na najbliższy czas. „Campanella” wystąpi z koncertami w Szczecinie w dniach 11 – 16 października 2021 roku, oraz w Kamieniu Pomorskim, w pięknej Katedrze, 17 października 2021 r. To wszystko w ramach projektu ERASMUS, na specjalne zaproszenie Pani Profesor Akademii Sztuki w Szczecinie Iwony Salamon.

Anna Filipska szczególnie wspomina jeden z koncertów w bydgoskiej Akademii Muzycznej, kiedy to poznała profesor Iwonę Salamon.

Wybitna wykładowczyni zaprosiła wówczas „Campanellę” do wzięcia udziału w koncercie w Szczecinie:

Podeszła do mnie i powiedziała, że jest pod tak wielkim wrażeniem poziomu artystycznego naszej orkiestry, że jest w trakcie załatwiania programu ERASMUS i, że organizuje wielkie wydarzenie w Szczecinie. (…) Ma już zaklepane chóry z Armenii, Słowacji i Hiszpanii i brakuje jej czwartego zespołu. Powiedziała, że chciała wziąć kolejny chór, ale jak usłyszała nas, stwierdziła, że to właśnie my będziemy tym czwartym zespołem – przytacza Anna Filipska.

Wielkim wsparciem dla młodych muzyków i pedagogów jest pan Jacek Brygman, wójt gminy Cekcyn, który – jak mówił podczas wizyty Radia WNET w Cekcynie  Tomasz Wybranowski:

Może być wzorem dla innych samorządowców w całej Polsce, bowiem potrafi uchwycić złoty środek między sprawami gospodarczymi, komunalnymi a rozwojem ducha mieszkańców tego pięknego zakątka, w samym sercu Borów Tucholskich, zwracając uwagę na młodzież – naszą przyszłość.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Tomanek: Oczekiwania są większe od możliwości. Zapomina się, że Krajowy Plan Odbudowy to tylko część systemu pomocowego

Robert Tomanek o trwających konsultacjach ws. Krajowego Planu Odbudowy: komponentach planu i zgłaszanych zastrzeżeniach.

Konsultacje są w toku. Trudno byłoby je teraz podsumować.

Robert Tomanek informuje, że trwają konsultacje społeczne ws. Krajowego Planu Odbudowy. Ludzie zgłaszają swoje uwagi.

Komponentów jest pięć […] to zielona energia […] transformacja cyfrowa, potem efektywność, dostępność i jakość systemu ochrony zdrowia. I ostatni komponent to zielona inteligentna mobilność.

Na wysłuchaniu publicznym obecni byli obywatele oraz przedstawiciele samorządu i biznesu. Jak zauważa podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii,

Oczekiwania są oczywiście większe od możliwości. Bardzo często zapomina się, że krajowy plan odbudowy jest tylko częścią całego systemu pomocowego, że przecież mamy do dyspozycji cały siedmioletni budżet unijny, który jest przygotowywany.

Podkreśla, że mówimy o całkiem nowym instrumencie, który jest warty w skali całej Unii 750 mld dolarów.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Sunil Ahuja: W gdańskim magistracie niezmienne są buta i arogancja. Jest niedostępny dla ludzi

Gościem porannej audycji był hinduski przedsiębiorca mieszkający w Gdańsku, Sunil Ahuja, który mówił o tym jak został potraktowany przez lokalny układ polityczny.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk wskazywał, że Urząd Miasta jest poza zasięgiem normalnych obywateli.

Do gdańskiego magistratu nie ma w tej chwili żadnego dostępu. (…) Jestem tym zdziwiony. Arogancja i buta się nie zmieniają.

Przedsiębiorca jest poszkodowany przez trójmiejski układ. Po 10 latach zgodnie z prawem miał pierwszeństwo do wykupu wynajmowanej nieruchomości. Miasto nie wyraża na to jednak zgody.Po przejściach z lokalną prokuraturą zdecydował się na zwrócenie się do Prokuratury Krajowej.

Nie mam zaufania do Prokuratury Gdańskiej, dlatego zwróciłem się do Prokuratury Krajowej.

Jak zaznaczył apogeum nieprawidłowości miało miejsce za rządów Platformy Obywatelskiej na szczeblu centralnym. Wówczas władza układu gdańskiego była niemal absolutna.

To się nasiliło, gdy centralne władze były w rękach PO. To była totalna władza, obywatel był nieważny.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy już teraz!

A.N.

Starosta tatrzański: rządowa tarcza 6.0 jest dziurawa i nie uwzględnia niektórych rodzajów działalności

Gościem „Poranka Wnet” był starosta Powiatu Tatrzańskiego, Piotr Bąk, który mówił o pomocy dla przedsiębiorców i funkcjonowaniu niektórych branż w dobie pandemii.

Piotr Bąk mówił o rządowym wsparciu dla przedsiębiorców w czasie kryzysu pandemicznego. Podkreślił, że niektóre branże są szczególnie poszkodowane, ponieważ nie mają możliwości uzyskania wsparcia z tarczy. Są nimi branża hotelarska czy gastronomiczna.

Ta tarcza branżowa numer 6 jest „dziurawa” i w szczególności nie uwzględnia tych rodzajów działalności, które są określone w polskim katalogu numerami 55.20, czyli krótkotrwałe zakwaterowanie – powiedział.

Według naszego gościa niektóre części gospodarki powinny zostać odblokowane pod warunkiem zachowania specjalnego reżimu sanitarnego. Takie jest oczekiwanie wśród znaczącej liczby przedsiębiorców.

My czekamy przede wszystkim na to, żebyśmy nie musieli liczyć na czyjąś pomoc a mogli pracować.

Pomimo pandemii nie słabnie zainteresowanie noclegami w górach.

Widać, że zapotrzebowanie na pobyt w górach jest bardzo duże, na te jednodniowe pobyty przybywają rodziny z dziećmi.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy już teraz!

A.N.

„Wyszliśmy z założenia, że trudne warunki kształtują charakter.” Starosta pilski o pomocy samorządu dla świata sportu

Gościem Tomasza Wybranowskiego był Eligiusz Komarowski, samorządowiec, starosta pilski oraz sędzia bokserski międzynarodowej klasy, który mówił o sukcesach lokalnych sportowców.

Eligiusz Komarowski mówił w audycji Tomasza Wybranowskiego o inwestycjach, jakie poczyniono w powiecie pilskim mimo pandemii.

Wychodziliśmy z założenia, że trudne warunki kształtują charakter – powiedział.

Oddaliśmy do użytku, zmodernizowany, stuletni stadion, który stał się wizytówką Piły i regionu. Kończymy budowę hali widowiskowej. Były to także boiska przyszkolne. To rekompensata dla ludzi sportu, których dopadały chwile zwątpienia – zaznaczył.

Pod względem sukcesów sportowych rok 2020 był szczególny dla Piły. Właśnie z tym miastem związana jest Julianna Rutkowska, zawodniczka klubu Sporty Walki Piła, która na niedawnych Mistrzostwach Europy Juniorów Młodszych w Sofii zdobyła srebrny medal i tytuł Wicemistrzyni Europy.

Odwiedziłem ją podczas treningu w sali klubu, znajdującej się w budynku powiatu przy alei Wojska Polskiego 49b w Pile i osobiście jej pogratulowaliśmy.

To nie jedyne sukcesy młodych pilskich sportowców.

Gratulacje przekazaliśmy również trenerowi Arkadiusz Toberze, który trenuje Julkę od blisko 3 lat. Nasza zawodniczka zdobyła medal w kategorii do 16 lat. Jej talent rozwija się znakomicie, na koncie ma już również tytuły Mistrzostw Polski. Nasza wicemistrzyni to skromna dziewczyna, pracowita i ambitna. Ma talent, ale zdaje sobie sprawę, że tylko ciężka praca może przynieść kolejne sukcesy – wskazywał polityk.

Takich zawodników jest wielu, by wspomnieć choćby Mikołaja Toberę, wielokrotnego mistrza Polski w boksie zarówno juniorów jak seniorów – dodał.

Sukcesy zawodników są możliwe przy wsparciu lokalnego samorządu.

Jako Powiat Pilski od lat wspieramy finansowo szkolenie dzieci i młodzieży. Jestem dumny, że pomogliśmy w rozwoju klubu, którego zawodnicy przynoszą nam dumę, godnie reprezentują Polskę, powiat pilski na zawodach, również klasy międzynarodowej. Jako Starosta Pilski nagradzam wspaniałych sportowców i co roku przyznaję im nagrody i wyróżnienia za wybitne osiągnięcia.

Jak zaznacza Eligiusz Komarowski jego zamiłowanie do boksu i chęć wsparcia tej dziedziny nie jest przypadkowa.

Sam kiedyś trenowałem boks, a od lat sędziuję walki jako sędzia klasy międzynarodowej. Byłem pewien, że taki klub jest potrzebny i szybko znajdzie wielu chętnych. Nie myliłem się. W 2017 r. za kwotę prawie 2.000.000 zł przeprowadziliśmy termomodernizacje budynku, w międzyczasie dzięki licznym sponsorom klub wyremontował salę do treningów. Klub Sporty Walki to dzisiaj prawdziwa kuźnia talentów. Na treningi przychodzi tu ok. 150 osób, dzieci od 5 roku życia (dziewczynki i chłopcy), młodzież, a nawet seniorzy – powiedział.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Jarosław Sellin: Samorządowców nie wybieramy po to, aby konfrontowali się z rządem

Wiceminister kultury o alternatywnych, samorządowych obchodach rocznicy wybuchu II wojny światowej, pracach archeologicznych na Westerplatte i rekonstrukcji rządu.

Solidarność była najbardziej fenomenalnym ruchem społecznym w historii ludzkości. Po 10-letniej walce doprowadził do odzyskania wolności przez narody Europy Środkowo-Wschodniej.

Jarosław Sellin mówi o obchodach 40. rocznicy porozumień sierpniowych i 81. rocznicy wybuchu II wojny światowej w Gdańsku. Zapowiada, że prezydent Andrzej Duda wyjawi na Westerplatte ważne informacje nt. badań archeologicznych tam prowadzonych.

Wiceminister kultury komentuje postawę prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz wobec nadchodzących rocznic. Ubolewa nad tym, że część samorządowców zbyt mocno angażuje się w politykę krajową. Gość „Popołudnia WNET” negatywnie ocenia organizowanie alternatywnych obchodów przez polityków opozycji.

Nie jest właściwe, że senacka komisja kultury planuje swoje wydarzenie w Europejskim Centrum Solidarności, akurat w trakcie obecności władz państwowych w Gdańsku.

Jarosław Sellin wskazuje, że obchody na Westerplatte powinno organizować Wojsko Polskie, dlatego rząd przekazał mu takie kompetencje.

Wojsko Polskie jesst spadkobiercą tamtych dzielnych żołnierzy.

Poruszony zostaje również temat rekonstrukcji rządu.

Dążymy do skrócenia ścieżek decyzyjnych. Rekonstrukcja ma też na celu znalezienie oszczędności budżetowych.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Marcin Krzyżanowski: Jeśli wygra Trzaskowski, będziemy mieli Senat do kwadratu i wojnę na górze

Wicemarszałek województwa dolnośląskiego, Marcin Krzyżanowski o wizycie prezydenta Dudy we Wrocławiu, nowym szpitalu onkologicznym i zrywaniu bilbordów wyborczych.


Wicemarszałek Krzyżanowski zwraca uwagę, że od 2014 roku brak montażu finansowego dla nowego szpitala onkologicznego pozostawał niezałatwioną sprawą wynikającą z braku otwartości ze strony ówczesnego rządu centralnego. Dzisiaj, współpraca na linii samorząd-rząd pozwoliła pozyskać:

300 mln złotych na wsparcie tej inwestycji. Teraz już montaż finansowy jest, więc jest konkretne przesłanie. Współpraca, trzeba działać, trzeba rozwiązywać problemy i wyzwania, które przed nami stoją.

Gość „Poranka Wnet” podkreśla, że prezydent Wrocławia jasno zadeklarował swoje poglądy polityczne i przyczynił się do utrudnienia spotkania prezydenta Dudy z mieszkańcami miasta:

Prezydent Jacek Sutryk jasno powiedział, kogo w tych wyborach wybiera. Myślę, że to było takie wyrachowanie polityczne po prostu – utrudnienie tego spotkania.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego wskazuje, że zrywanie bilbordów i materiałów wyborczych umotywowane jest wysoką stawką nadchodzących wyborów prezydenckich. Ewentualną wygraną Rafała Trzaskowskiego ocenia jako zarzewie nowych konfliktów:

Wiem, że jeśli Rafał Trzaskowski wygrałby te wybory to mielibyśmy tylko wojnę i skupienie się na partykularnych interesach partyjnych, a tego bym nie chciał (…) Mam nadzieję, że do takiej sytuacji nie dojdzie (…) i w dalszym ciągu będzie ten efekt synergii.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Od 1 marca zaczynam palić moje firmowe śmieci! Chyba, że je wywiozę do lasu / Felieton sobotni Jana Azji Kowalskiego

Teraz mi to przyszło do głowy: a może byśmy zebrali te śmieci sprzed naszych firm, załadowali je na ciężarówki i urządzili takie superfajne grillowisko przed drzwiami co najmniej Ministerstwa Klimatu?

Nie mam wyjścia poza ich wywozem do lasu. Wszystko przez BDO – złowieszczy skrót, który chociaż po rozszerzeniu brzmi niewinnie: Baza Danych o Odpadach, to może skończyć się dużym zanieczyszczeniem środowiska. Moje śmieci to pcw, poliester, poliuretan i trochę metali ciężkich, chociaż Chińczycy zapewniają, że ich tam w ogóle nie ma.

Sam pomysł Ministerstwa Klimatu (lub Środowiska) był biurokratycznie wręcz wzorowy. Nakazujemy wszystkim przedsiębiorcom, jako wytwórcom śmieci, zarejestrować się w urzędach marszałkowskich. A to już super alibi dla ściągnięcia kolejnego haraczu z durnych groszorobów, po 100 lub 300 złotych od łebka. Po to, żebyśmy my, dumne urzędnicze biurwy, mogły(li) dalej kultywować swój szlachetny patriotyzm. 250 milionów złotych rocznie uskładane z tych drobnych grosików, których straty  śmieciarze nawet nie poczują albo odmówią sobie butelki whisky, pozwoli  stworzyć co najmniej dwa tysiące etatów dla szlachetnych, pięknych patriotów.

Pomysł zatem był piękny i cenny dla warstwy wyższych patriotów, którzy przecież też mają rodziny i z czegoś muszą żyć, żeby doniośle głosić nam patriotyczne hasła. Nam, durnym groszorobom. Dzię-ku-jemy!

Niestety coś poszło nie tak i zamiast sprawnego ściągnięcia szmalu, spowodowało paraliż na rynku śmieci przemysłowych. Dlatego góra śmieci przed moją halą produkcyjną rośnie.

Śmieciarze- przetwórcy, z którymi mam umowę na wywóz od wielu lat, nie chcą ich odebrać, bo grożą im sankcje finansowe za odbiór od firmy niezarejestrowanej w BDO. Urzędy marszałkowskie w całym kraju, nie tylko mój, mają z grubsza 3-miesięczne opóźnienie w rejestracji. Bo zamiast sprawnego systemu internetowego i automatycznej rejestracji, ręcznie odfajkowują każde zgłoszenie. A końca procesu nie widać.

Zamiast odroczenia wymogu rejestracji, do czasu uruchomienia systemu, mamy sytuację patową. Dlatego jako producent – w tej chwili myślę o sobie głównie jako o producencie śmieci, a nie produktów – w imieniu nie tylko swoim, przepraszam. Za to, że stworzyliśmy dla naszych urzędników (samo)rządowych nie lada problem. I chyba w tej sytuacji wypadałoby, przynajmniej do czasu urzędowego wyjaśnienia sytuacji, zaprzestać produkcji tak kłopotliwych śmieci.

Mój znajomy z Radomia, przy okazji okołobiznesowej herbatki, wpadł na ten pomysł.

Skoro nie możemy palić klasycznych ognisk przed naszymi firmami, to zapalmy wielkie grille. W ten sposób, pod pozorem pieczenia kiełbasek dla pracowników, będziemy mogli systematycznie utylizować nasze śmieci.

Myślę, że w zaistniałej sytuacji to całkiem rozsądny pomysł. Pod warunkiem jednak, że te kiełbaski po upieczeniu nie zostaną zjedzone. Ale to już nie jest problem, bo jako śmieci nieprzemysłowe możemy je – zupełnie zgodnie z przepisami – wrzucić do kosza na odpady mokre.

Teraz mi to przyszło do głowy. A może byśmy zebrali te śmieci sprzed naszych firm, załadowali je na ciężarówki i urządzili takie super fajne grillowisko przed drzwiami co najmniej Ministerstwa Klimatu?

Aż się przestraszyłem tego, co powyżej. Zatem szybciutko zmykam między worki, bo do kontenera raczej już się nie zmieszczę. Może siepacze od Zbyszka Ziobry albo tajniacy klimatyczni mnie tam nie znajdą J

Jan A. Kowalski