Jurkiewicz o awarii oczyszczalni Czajka: W Warszawie brakuje zarządzania. Trzaskowski musi przestać bawić się miastem

Radny Prawa i Sprawiedliwości Cezary Jurkiewicz apeluje, by prezydent Warszawy „zabrał się do pracy. Mówi również o tym, że Białorusini bardzo potrzebują wsparcia Polaków.


Cezary Jurkiewicz wskazuje, że niewiele wiadomo o przyczynach awarii w oczyszczalni Czajka:

W Warszawie brakuje osoby, która by zarządzała miastem. Rafał Trzaskowski angażuje się w projekty polityczne, których nawet nie kończy.

Radny PiS zwraca uwagę, że bez pomocy rządu stolicę czekałaby katastrofę.

Strach pomyśleć co by było, gdyby taki człowiek jak Trzaskowski zarządzał całym krajem.

Gość „Poranka WNET” ubolewa nad atakiem na ś.p. Lecha Kaczyńskiego. Rafał Trzaskowski stwierdził, że winę za problemy Czajki ponosi administracja sprzed 15 lat.

Pora przestać bawić się miastem i zabrać się do pracy. Mężczyzna powinien brać życie za rogi, a nie ciągle narzekać na okoliczności.

Jak precyzuje radny:

Prezydent miasta nie musi się znać na wszystkim. Powinien dobierać dobrych doradców.

Cezary Jurkiewicz ocenia, że prezydentura Trzaskowskiego wisi na włosku, ponieważ w niektórych sprawach nie ma on poparcia własnego zaplecza politycznego. Radni PO sprzeciwili się nadaniu al. Armii Ludowej imienia śp. Lecha Kaczyńskiego, co obecny prezydent Warszawy obiecywał.

Poruszony zostaje również temat sytuacji na Białorusi:

Proszę o solidarność z Białorusinami i modlitwę za nich. Każdy naród ma prawo do wyboru własnej politycznej drogi.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Patej: Najwyższy czas, aby dokończyć wizję śp. Lecha Kaczyńskiego

Mariusz Patej jest ciekawy, czy Andrzej Duda będzie kontynuował politykę śp. Lecha Kaczyńskiego w kontekście przesyłu ropy naftowej. Szkicuje także możliwą przyszłą politykę energetyczną rządu.

Wydaje mi się, że to najwyższy czas, aby dokończyć wizję Lecha Kaczyńskiego. Nie przypadkiem podróżował on do Gruzji czy Azerbejdżanu właśnie po to, żeby połączyć te kraje korytarzami transportowymi, które puszczałyby w obieg ropę naftową. Jest to strategicznie ważny surowiec – mówi gość „Poranka Wnet”.

Polska jest największym konsumentem ropy i gazu w regionie, dlatego też nasz kraj może być potencjalnym partnerem dla Stanów Zjednoczonych. „Wiemy, że Stany Zjednoczone z importera gazu i ropy naftowej stały się eksporterem tych surowców. W związku z tym przez Polskę może prowadzić droga do innych, mniejszych rynków w naszym regionie” – dodaje.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.N.

Prof. Mikołajczak: Za rządów Tuska były manifestacje robotnicze, do których strzelano. To było zaprzeczenie demokracji

„Nasza część inteligencji jest zastraszana i nie broni swoich poglądów”. Prof. Stanisław Mikołajczak o stawce niedzielnych wyborów, zastraszaniu uczonych i o tym, kto zaprzeczał demokracji.

Prof. Stanisław Mikołajczak stwierdza, że obecne wybory są mniej ważne aniżeli te z 2005 r., kiedy wówczas wygrał śp. Lech Kaczyński. Wskazuje, że tragicznie zmarły prezydent

To był wizjoner do którego myśli wciąż się nawiązuje.

Przypomina wybory z 2015 r. ze zdecydowanym faworytem Bronisławem Komorowskim. Od tego czasu, jak mówi przewodniczący Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, od tego czasu zmieniona zastała relacja władzy do społeczeństwa. Podkreśla, że świat wartości tradycyjnych realizowany wdrażany jest w Polsce w ramach procedur demokratycznych. Wbrew zarzutom o łamanie demokracji, to poprzednia władza, jak twierdzi, postępowała wbrew zasadom demokracji:

Za rządów Tuska były manifestacje robotnicze, do których się strzelało. To było zaprzeczenie demokracji.

Obecnie zaś policja ochrania antyrządowe manifestacje.   Gość „Poranka WNET” mówi także o terrorze ideologicznych na uniwersytetach. Wskazuje, że kadra uczelni wyższych nie jest podobnie podzielona politycznie jak reszta polskiego społeczeństwa, jednak

Nasza część inteligencji jest zastraszana i nie broni swoich poglądów. To także przyszło do nas z Zachodu. […] Ludzie się boją bo tracą możliwość badań naukowych. Mimo że prawica rządzi już wiele lat, tego problemu nie może pokonać.

Wybory prezydenckie, które odbędą się w niedzielę prof. Mikołajczak uważa za niezwykle istotne dla przyszłego kształtu Polski. Zauważa, że

Prezydent ma końcowy głos. Weta prezydenta nie daje się odrzucić. […] Prezydent może odrzucać wszystkie ustawy modernizujące kraj. Tak została zablokowana lustracja.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Wywiad z 09.09.2010 r. Jan M. Tomaszewski: Zwłoki były w workach na śmieci. Tusk nie złożył kondolencji. Gra Putina

Jan M. Tomaszewski o podróży do Smoleńska 10 IV 2010 r.: trudnościach czynionych przez Rosjan, stanie szczątków Prezydenta, ciałach w workach jak na śmieci oraz o tajemniczej rozmowie, jaką słyszał.

Jarek powiedział żebym się ubrał w garnitur i jedziemy do Smoleńska.

W wywiadzie 9 września 2010 r. Jan Maria Tomaszewski opowiadał, jak po katastrofie poleciał z Jarosławem Kaczyńskim do Witebska. Stamtąd szybko pokonali 30 km do granicy rosyjskiej. Na granicy zostali poddani kontroli paszportowej, choć w ich grupie byli posłowie, a więc ludzie mający paszporty dyplomatyczne. Trwało to, jak powiedział, bardzo długo, podobnie jak późniejsza droga do Smoleńska. Trasę ok. 60 km pokonali w jakieś 2,5 godziny, gdyż ich kolumna jechała bardzo wolno. Po drodze wyprzedziła ich kolumna z premierem Donaldem Tuskiem. Po tym, jak w końcu dojechali pod bramę lotniska:

Przed naszym autobusem zamknięto bramy.

Wyjaśnianie sprawy przez attaché z Moskwy pochłonęło kolejną godzinę, tak, że gdy wjeżdżali było już kompletnie ciemno. Na miejscu zastali „pełno wozów, telewizję”, dziennikarzy i namioty.

W jednym z namiotów światła: pan Putin z panem Tuskiem robią show przed dziennikarzami.

Lasek brzozowy ścięty i pełno małych kawałków metalu. Ciało Prezydenta RP udało się odnaleźć, gdyż

Miał wszyty w garnitur chip, który można było namierzyć przez GPS.

Ciało ś.p. Lecha Kaczyńskiego było straszliwie zmasakrowane.

Leszek był bardzo pocięty. Nie wiem nawet, czy to były jego nogi. Że Jarek to przetrzymał, to coś niesamowitego, normalny człowiek by tego nie wytrzymał.

Krewny braci Kaczyńskich zwrócił uwagę na leżące na ziemi worki, wyglądające, jak te na śmieci. Jak mówi „tam były te części ludzkie”. Wtedy cofnął się do autokaru, którym przyjechali. Tam siedząc w ciemnościach, usłyszał niepokojącą rozmowę.

Przed autobusem stoi ochrona, podchodzi do niej w polskim mundurze człowiek, pyta się gdzie jest nasz samolot.

Na odpowiedź, że „w powietrzu” powiedział: „Jezus Maria będzie następna tragedia. Oni chcą go zestrzelić”. Nakazał, aby piloci cały czas łączyli się radiotelefonem.

Niech oni cały czas słyszą, że jest rozmowa. Niech mówią mayday madyday, wszystko jedno co.

Podkreślił, że siedział w ciemnym autobusie, więc rozmawiający nie wiedzieli, że on ich słyszy. Później rosyjski lekarz poinformował ich, że Putin wyraził zgodę, by zabrali ciało prezydenta z powrotem do kraju swym samolotem. Ostatecznie, po tym czekali w hotelu do godz. 1., dowiedzieli się, że jednak nie ma zgody.

Pan Tusk nie raczył podejść i złożyć kondolencji, Nawet moi koledzy Austriacy składali mi kondolencje.

Tomaszewski przyznał, że ówczesny premier nie złożył im kondolencji. Przy powrocie samolotem ze Smoleńska Rosjanie przed startem jeszcze przeszukali ich maszynę. Do Warszawy wrócili o piątej nad ranem.

A.P.

Jan Maria Tomaszewski: Nie wierzę, że jedna brzoza zniszczyła potężny samolot

Jan Maria Tomaszewski o 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej w obliczu epidemii koronawirusa, wątpliwościach co do oficjalnie podawanego przebiegu wydarzeń i obcych mediach w Polsce.

 

Jan Maria Tomaszewski zauważa, że mamy teraz „dziwne dni”, gdyż choć 10 lat minęło od tragedii smoleńskiej, to nie ma „żadnych uroczystości, żadnych przemarszy”:

Może lepiej, że tak się stało, bo nie ma tego gwaru i człowiek łączy się sam z tymi ludźmi, którzy tam zginęli. Zostaje sam ze swoimi myślami. To chyba jakiś symbol.

Brat cioteczny ś.p. Lecha Kaczyńskiego wspomina swoje dzieciństwo, w którym był blisko ze swoimi kuzynami. To, co wydarzyło się 10 lat temu odczuwa bardzo mocno, choć nie tak, jak brat-bliźniak prezydenta. Jarosław Kaczyński  musi się czuć „tak jakby oderwali od niego kawał jego części”. Jest to „rana wciąż jątrząca i to nigdy nie przejdzie”.

Nasz gość opowiada także o polityce wokół katastrofy, którą prowadzili niektórzy polscy politycy. Nie wierzy, że jedna„brzoza jak patyczek” „zniszczyła potężny samolot”. Przypomina katastrofę lotniczą w Lesie Kabackim w 1987 r., kiedy to samolot „wyciął wszystkie drzewa na przestrzeni kilkuset metrów”. Mówiąc na temat relacji mediów po tragedii smoleńskiej, stwierdza, że

To są obce media, którym zależy, by w Polsce był bałagan.

Poskreśla, że we Francji obcy kapitał stanowi trzy proc. mediów, a „w Niemczech chyba zero”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Prof. Witakowski: Nie ma dla mnie wątpliwości, że samolot Tu-154M został rozerwany w powietrzu

Prof. Piotr Witakowski, członek Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem opowiada o postępach w śledztwie w sprawie katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154M.

Prof. Piotr Witakowski mówi, że Podkomisja ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem obecnie zajmuje się ustaleniem przyczyn katastrofy, a nie jej samego przebiegu:

„Przebieg katastrofy w wyniku szeregu konferencji smoleńskich został już w większości ustalony. Prace dotyczące ustalenia przyczyn wypadku są tak rozplanowane, aby jeszcze w tym roku je zakończyć”. Jak dodaje gość Poranka Wnet, badania prowadzone są nie tylko w Polsce, ale również w Stanach Zjednoczonych i wykorzystuje się do nich najnowsze technologie:

„Obecna technologia pozwala właściwie na odtworzenie każdego zdarzenia, również katastrofy lotniczej drogą symulacji komputerowej” Prof. Witakowski dodaje, że Podkomisja posiada już wszystkie potrzebne dane, aby stworzyć symulację wypadku samolotu Tu-154M. Podczas eksperymentu kluczowe do sprawdzenia będą dwie hipotezy: uderzenie samolotu w brzozę oraz jego uderzenie o ziemię:

„Część symulacji już się rozpoczęła, niektóre prace zostały zakończone, jak chociażby symulacja oderwania drzwi samolotu i wbicia się ich w grunt w Smoleńsku”.[related id=”73038″]

Według tej symulacji nie jest możliwe, aby części samolotu wbiły się tak głęboko w ziemię, jak przy zwykłej katastrofie. Prof. Witakowski stwierdza, że przyczyną efektów kolizji musi być siła porównywalna do eksplozji materiałów wybuchowych wewnątrz samolotu.

Gość Poranka Wnet nie chciał komentować współpracy polsko-rosyjskiej dot. ustalenia przyczyn katastrofy, stwierdził jedynie, że nie ma wątpliwości, że to, co zrobiono w Moskwie, dalece odbiega od wyniku badań Podkomisji Smoleńskiej.

Prof. Witakowski na zakończenie rozmowy podkreśla, że wszystkie dotychczasowe wyniki badań wskazują, że samolot prezydencki rozpadł się na części jeszcze w powietrzu:

„Nie ma dla mnie wątpliwości, że samolot Tu-154M został rozerwany w powietrzu a na ziemie spadły oddzielne szczątki”.

Zapraszam do wysłuchania całej rozmowy.

JN

 

 

 

 

Zieliński: Są siły polityczne, które postanowiły, ze wrak Tu-154M nie wróci do Polski

Krzysztof Zieliński, Stowarzyszenie Solidarni 2010. z okazji wigilii 9. katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem mówi o potrzebie zbadania tej tragedii oraz o jutrzejszych obchodach.

Gość Poranka Wnet komentuje postępy pracy Stowarzyszenia Solidarni 2010 oraz badanie przyczyn katastrofy lotniczej przez Podkomisje Smoleńską:

„Wydaje mi się, że dużo już zostało wykonane z punktu widzenia samego badania katastrofy. Niestety to, co zostało zrobione, nie przebija to się do opinii publicznej, jak chociażby raport techniczny, który wykazał, że raport Millera był fałszywy (…) Głównym postulatem organizacji Solidarni 2010 jest to, aby wreszcie wyjaśnić przyczynę tej katastrofy”.

Członek zarządu oddziału warszawskiego Stowarzyszenia Solidarni 2010 przestawił krótko plan jutrzejszych obchodów 9. rocznicy katastrofy Smoleńskiej:

„Jak co roku spotykamy się na marszu z portretami wszystkich osób, które zginęły w katastrofie, jutro spotykamy się o godz. 16:30 na Pl. Trzech Krzyży, obok pomnika Wincentego Witosa. O godzinie 17:00 składamy kwiaty pod Pałacem Prezydenckim.”

Gość Poranka Wnet mówi również o problemach, z jakimi spotykają się osoby, które zajmują się śledztwem ds. katastrofy smoleńskiej:

„W dzisiejszej polityce są siły, które postanowiły, że wrak Tu-154M do Polski nie wróci. Warto jednak się dopominać i walczyć o prawdę.

Jak dodaje Zieliński: ” Polskie społeczeństwo nie jest do tej prawdy przekonane, dlatego warto nadal o nią walczyć i przypominać o rocznicy katastrofy smoleńskiej.”

Cały plan obchodów 9. rocznicy katastrofy smoleńskiej znajdą państwo na stronie tvp.info:

https://www.tvp.info/42111480/msze-swiete-apel-i-marsz-pamieci-program-ix-rocznicy-katastrofy-smolenskiej

Zapraszam do wysłuchania całej korespondencji.

JN

 

Krzysztof Szczerski: W ostatnich latach do Gruzji jeździliśmy pod flagą unijną, dzisiaj jedziemy tam z flagą polską

Prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką udaje się w poniedziałek z wizytą do Gruzji. To sygnał powrotu Polski do polityki w tamtym regionie. Głównym tematem rozmów będzie szczyt NATO.

Według ministra Krzysztofa Szczerskiego, prezydent podczas spotkań z liderami gruzińskimi omówi m.in. rozmowy na zeszłotygodniowym spotkaniu szefów państw i rządów NATO w Brukseli. Jak powiedział Szczerski, podczas ostatniego szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego Polska była jednym z krajów, które „upominały się o politykę otwartych drzwi” i kontynuowanie partnerstwa z takimi krajami, jak Gruzja i Ukraina.

W Tbilisi prezydenci Andrzej Duda i Giorgi Margwelaszwili mają także przyjąć deklarację o polsko-gruzińskiej współpracy. W deklaracji znajdzie się zapis wskazujący na potrzebę objęcia Gruzji indywidualnym programem zbliżenia z UE, uwzględniającym zaawansowane relacje tego kraju ze Wspólnotą – zapowiedział szef gabinetu prezydenta.

[related id=”21005″]

Według ministra Szczerskiego, w deklaracji znajdzie się zapis mówiący o tym, że instrumenty polityki europejskiej skierowane do Gruzji powinny wyjść poza Partnerstwo Wschodnie, tworzące wspólną płaszczyznę współpracy z sześcioma krajami o bardzo zróżnicowanym poziomie relacji z UE. W ocenie ministra należy dzisiaj wyznaczyć indywidualne programy dla każdego z sześciu państw Partnerstwa Wschodniego, które uwzględnią to zróżnicowanie.

Partnerstwo Wschodnie to realizowany od 2008 r. unijny projekt mający na celu pogłębianie współpracy z Białorusią, Ukrainą, Mołdawią, Gruzją, Armenią i Azerbejdżanem. Projekt został zainicjowany przez Polskę i Szwecję.

W polsko-gruzińskiej deklaracji znajdzie się również zapewnienie Polski dotyczące integralności terytorialnej Gruzji. Prezydent Duda w Tbilisi będzie bardzo wyraźnie mówił o tym, że nie może być zgody na zmianę granic państw siłą.

– Każda zmiana granicy siłą, każda okupacja jakiegokolwiek terytorium innego suwerennego kraju pod jakimkolwiek pozorem, nie powinna mieć miejsca, ponieważ narusza prawo międzynarodowe – podkreślił Krzysztof Szczerski. Przypomniał, że przestrzegał przed tym prezydent Lech Kaczyński w 2008 r., gdy doszło do rosyjskiej interwencji militarnej w Gruzji. Jak dodał, „myśl śp. Lecha Kaczyńskiego urzeczywistniła się, ponieważ to, co widzimy dziś na Ukrainie, jest dokładną kopią tego, co wydarzyło się w Gruzji w 2008 roku”.

[related id=”21002″ side=”left”]

W ocenie ministra Szczerskiego wizyta polskiego prezydenta w Gruzji to „sygnał powrotu Polski do polityki w tamtym regionie świata. Przez ostatnie lata ta polityka była trochę na marginesie, ponieważ Polska posługiwała się wyłącznie instrumentami polityki wspólnotowej Unii Europejskiej. Przykrywaliśmy relacje polsko-gruzińskich dyskusją o relacjach UE z Tbilisi, ministrowie poprzednich rządów jeździli do Gruzji pod flagą unijną; pan prezydent jedzie do Gruzji z polską flagą”.

– Intensyfikujemy relacje polsko-gruzińskie, przywracamy ich dynamikę, którą znaliśmy z czasów śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Chcemy, żeby dzisiaj Polska była znowu krajem, który dla Gruzinów jest ważnym punktem odniesienia w polityce zbliżania się do struktur świata zachodniego – zaznaczył Szczerski.

Oficjalnym powodem wizyty Andrzeja Dudy jest 25. rocznica ustanowienia polsko-gruzińskich stosunków dyplomatycznych, które zostały nawiązane, gdy Gruzja uzyskała niepodległość po rozpadzie Związku Radzieckiego.

Prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą rozpocznie wizytę w Gruzji we wtorek rano od oficjalnego powitania przez prezydenta Gruzji Giorgia Margwelaszwilego i jego małżonkę. Obaj prezydenci będą rozmawiać w cztery oczy, następnie odbędą się rozmowy plenarne delegacji. Prezydent spotka się także z premierem Gruzji Giorgim Kwirikaszwilim oraz z szefem gruzińskiego parlamentu Iraklim Kobachidze.

Duda złoży też wieniec przed pomnikiem Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi. Popiersie prezydenta Polski zostało odsłonięte w gruzińskiej stolicy w drugą rocznicę katastrofy smoleńskiej w 2012 roku. Pomnik stoi na placu imienia Lecha Kaczyńskiego, który z kolei położony jest w pobliżu ulicy imienia Lecha i Marii Kaczyńskich. Lech Kaczyński to jedna z najbardziej rozpoznawalnych dla Gruzinów polska postać; pamiętają oni wsparcie, jakiego udzielił on Gruzji w czasie wojny z Rosją w 2008 roku.

[related id=”20918″]

Polska delegacja złoży też kwiaty przed pomnikiem Bohaterów Poległych za Jedność Gruzji. Planowane jest także spotkanie z korpusem dyplomatycznym, przedstawicielami gruzińskich intelektualistów i działaczy społecznych.

W środę prezydent spotka się z dowództwem oraz polskimi żołnierzami, policjantami i oficerami straży granicznej biorącymi udział w unijnej misji obserwacyjnej EUMM. Obecnie w misji uczestnicy blisko 20 Polaków.

Zadaniem Europejskiej Misji Obserwacyjnej (EUMM) jest monitorowanie sytuacji na linii administracyjnej między Gruzją a separatystycznymi prowincjami Abchazją i Osetią Południową. To pokłosie kilkudniowej wojny rosyjsko-gruzińskiej w sierpniu 2008 roku, która doprowadziła do oderwania się od Gruzji separatystycznych regionów.

Para prezydencka weźmie także udział w otwarciu alei Józefa Piłsudskiego w Tbilisi. W tym roku w Polsce obchodzony jest rok Józefa Piłsudskiego. Uczczenie marszałka ma związek z przypadającą w 2017 roku 150. rocznicą urodzin.

Prezydent Andrzej Duda spotka się też z polskimi archeologami, którzy prowadzą badania na stanowisku w Fortecy Gonio niedaleko Batumi. Rzymska fortyfikacja, która liczy ponad dwa tysiące lat, to często odwiedzana atrakcja turystyczna nad Morzem Czarnym.

Planowana jest także rozmowa z przewodniczącym rządu Adżarskiej Republiki Autonomicznej, Zurabem Pataradze. Adżaria to autonomiczny rejon w Gruzji ze stolicą w Batumi. Zamieszkiwany jest przez Adżarów, określanych mianem muzułmańskich Gruzinów.

PAP/JN

Kolejna ekshumacja ofiary katastrofy smoleńskiej na Powązkach. Prokuratura nie ujawnia, o czyj grób chodzi

Z Cmentarza Wojskowego na warszawskich Powązkach ekshumowano w czwartek kolejną – 25. – ofiarę katastrofy smoleńskiej. Prokuratorzy chcą do końca roku przeprowadzić jeszcze 32 ekshumacje.

„Ciało zostanie przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie” – powiedziała Polskiej Agencji Prasowe rzeczniczka Prokuratury Krajowej prokurator Ewa Bialik.

Na początku kwietnia ubiegłego roku śledztwo smoleńskie od zlikwidowanej prokuratury wojskowej przejęła Prokuratura Krajowa. Już w czerwcu prokuratorzy poinformowali, że konieczne jest przeprowadzenie ekshumacji 83 ofiar katastrofy (wcześniej, w latach 2011-12, przeprowadzono dziewięć ekshumacji, decyzja o nich wynikała m.in. z wykrytych nieprawidłowości w rosyjskiej dokumentacji medycznej; cztery osoby zostały skremowane). Decyzję tę uzasadniano zarówno błędami w rosyjskiej dokumentacji medycznej i brakiem dokumentacji fotograficznej, jak i tym, że Rosja nie zgodziła się na przesłuchanie rosyjskich biegłych, którzy na miejscu przeprowadzali sekcję zwłok.

[related id=”9390″]

Ekshumacje rozpoczęły się w połowie listopada 2016 r. Pierwszych ekshumowano Lecha i Marię Kaczyńskich. Do końca grudnia ubiegłego roku ekshumowano w sumie 11 osób, choć planowano początkowo 10. Wynikało to z wykrycia jednej zamiany ciał – podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Mariusza Handzlika i prezesa PKOl Piotra Nurowskiego. Po dwóch miesiącach przerwy w marcu 2017 r. ruszył kolejny etap ekshumacji. W marcu ekshumowano sześć, a w kwietniu cztery ciała. W maju – jak dotąd – cztery.

Prokuratura nie ujawnia żadnych szczegółów, a rodziny coraz częściej zwracają się z prośbą o nieujawnianie danych ekshumowanych osób. Na początku kwietnia poinformowano, że w trakcie przeprowadzanych od listopada ekshumacji stwierdzono dwa przypadki zamiany ciał, a w pięciu trumnach znaleziono szczątki innych osób.

Podczas każdej ekshumacji jest sprawdzana nie tylko tożsamość ofiary katastrofy. Biegli przeprowadzają sekcje zwłok, tomografie, pobierają próbki do badań DNA, histopatologicznych, toksykologicznych i fizykochemicznych.

Prokuratorzy chcą do końca roku przeprowadzić jeszcze 32 ekshumacje; kolejne 26 zaplanowano na 2018 r.

[related id=”10475″]

Wątpliwości dotyczące m.in. tożsamości ofiar pojawiły się już w 2011 r., kiedy rodziny dostały dokumentację medyczną sporządzoną przez Rosjan. Przeprowadzono wówczas dziewięć ekshumacji (w latach 2011-12) i stwierdzono, że sześć ciał zostało złożonych w innych grobach. Biegli, którzy wówczas przeprowadzali badania, ocenili, że błędy są w 90 proc. rosyjskiej dokumentacji medycznej.

Tych kwestii dotyczy jedno z śledztw około-smoleńskich prowadzonych również przez zespół prokuratorów Prokuratury Krajowej. Toczy się ono m.in. w sprawie nieprzeprowadzenia sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. Na 5 lipca na przesłuchanie w charakterze świadka został wezwany szef Rady Europejskiej, były premier Donald Tusk.

Decyzje o ekshumacjach spotkały się ze sprzeciwem części rodzin ofiar. Do Prokuratury Krajowej wpłynęły zażalenia, skargi i wnioski o uchylenie postanowień ws. ekshumacji. Prokuratura od początku stoi jednak na stanowisku, że przepisy Kodeksu postępowania karnego nie przewidują możliwości złożenia zażalenia na decyzję o ekshumacjach. Ponadto w październiku 2016 r. ponad 200 osób, członków rodzin 17 ofiar, zaapelowało w liście otwartym o powstrzymanie ekshumacji ich bliskich.

PAP/JN

Jarosław Kaczyński wręczył reżyserowi Antoniemu Krauzemu i grafikowi Andrzejowi Krauzemu nagrodę im. Lecha Kaczyńskiego

Nagroda pierwszy raz została przyznana dwóm osobom: „Dwóm braciom, niezwykłym artystom, działającym w różnych dziedzinach sztuki, ale podobnym w swojej postawie” – powiedział przewodniczący kapituły.

Kongres „Polska Wielki Projekt” przyznaje co roku honorową Nagrodę im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nad wyborem kandydata do Nagrody obraduje kapituła, powołana pod honorowym patronatem śp. Jadwigi Kaczyńskiej w 2010 r. Przewodniczący kapituły, prof. Zdzisław Krasnodębski poinformował, że w tym roku po raz pierwszy w historii postanowiono przyznać nagrodę dwóm osobom. „Dwóm braciom, niezwykłym artystom, działającym w różnych dziedzinach sztuki, ale podobnym w swojej postawie”.

W sobotniej uroczystości wzięli udział m.in. marszałek Sejmu Marek Kuchciński, wicepremier, minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister kultury Piotr Gliński oraz szef MSWiA, Mariusz Błaszczak.

[related id=”19612″]

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, wręczając nagrodę, powiedział, że Andrzej i Antoni Krauze to artyści „wielkiej odwagi, która czemuś służy, to znaczy służy prawdzie (…). Ta odwaga jest skierowana ku prawdzie”.

– Oczywiście nie przyniosłaby ona wiele, gdyby nie towarzyszyłoby temu to wszytko, co nazywamy już nie tylko talentem, ale wielkim talentem, co pozwala przenikliwie widzieć rzeczywistość, widzieć ją w ten sposób, iż niektórzy dopiero po latach potrafią ją tak dostrzec i tak opisać – przyznał Jarosław Kaczyński.

Dodał, że wobec Antoniego Krauzego ma dług „czysto osobisty, taki dług najwyższej wagi”. Tym długiem, jak powiedział, jest wdzięczność  za film „Smoleńsk”, „za przełamanie tego niebywałego oporu, za to, że się zdecydował i pokazał prawdę, pokazał ją znakomicie, syntetycznie. Pokazał ją w ten sposób, że cały ten zamysł zmierzający ku temu, by prawda zniknęła z naszego życia, by zniknęła pamięć, został (…) zniweczony”.

[related id=”18828″ side=”left”]

– Pamięć trwa i trwa m.in. w wielkiej mierze dzięki panu – podkreślił Jarosław Kaczyński.

Laudację na cześć laureatów nagrody im. Lecha Kaczyńskiego napisał europarlamentarzysta PiS Ryszard Legutko, a odczytał ją aktor Lech Łotocki. „Nagrodę imienia Lecha Kaczyńskiego otrzymują dzisiaj dwaj twórcy, których łączy coś więcej niż bliskie pokrewieństwo i wspólnota nazwiska. Ich dzieła uczyniły nasze życie lepszym, w tym sensie, że w świecie zachwianych norm i kryteriów, w świecie wchłaniającym sztukę i artystów na swoje potrzeby, dzieła te przywracały nam wiarę w niezależne od kaprysów epoki normy i kryteria. Tym samy wiarę w sens sztuki i godność artysty”.

„Zawsze byli artyści, którzy tworzyli wybitne dzieła, lecz mimo wszystko poddające się zmieniającym się koniunkturom i wdające się z nimi w niejednoznaczne romanse. Otóż Andrzej Krauze i Antoni Krauze do takiej grupy nie należą. Oni żyli, działali od początku będąc całkowicie i konsekwentnie pozakoniunkturalni; świadomi, że świat współczesny ze swoją przemocą i swoimi pokusami, swoimi mistyfikacjami i powszechnym konformizmem udającym niezależność wymaga ze strony twórców dzielności. Tej dzielności, wiernej towarzyszce ich wspaniałych artystycznych osiągnięć, składamy dzisiejszą nagrodą hołd”.

W poprzednich latach laureatami nagrody im. L. Kaczyńskiego byli m.in. poeta i pisarz Jarosław Marek Rymkiewicz, kompozytorzy Wojciech Kilar i Michał Lorenc, reżyser Lech Majewski i rzeźbiarz i scenograf Jerzy Kalina, a także pisarz Marek Nowakowski.

W skład kapituły wchodzą: Andrzej Gwiazda, Joanna Wnuk-Nazarowa, Zuzanna Kurtyka, Bogusław Nizieński, Jan Olszewski, prof. Zdzisław Krasnodębski oraz laureaci z lat ubiegłych.

PAP/JN