Igor Jaszczuk powraca z albumem „Blizny”. Rozmowa o poezji, muzyce, młodzieńczych nadziejach i pasji tworzenia.

Igor Jaszczuk to człowiek instytucja i lubelska legenda, tak poetycka jak i muzyczna. W zaciszu sal i sceny Akademickiego Centrum Kultury w Lublinie zapalał młodych ku pasji tworzenia i miłości poezji. Fot. Kornel Wołodźko

Igor Jaszczuk czekał prawie 25 lat, aby zdecydować się na wydanie długo oczekiwanej płyty autorskiej, tak przez słuchaczy jak i środowisko muzyczne.

Igor Jaszczuk czekał prawie 25 lat, aby zdecydować się na wydanie długo oczekiwanej płyty autorskiej, tak przez słuchaczy jak i środowisko muzyczne. I przyszedł rok 2024. Najpierw zaprezentował utwór „Dzikie zwierzę”, którego jest kompozytorem i autorem tekstu.

Do piosenki powstał urzekający film zrealizowany w Berlinie przez Kornela Wołodźko. Później prapremierę w Radiu Wnet miała piosenka „Nie jestem Bogiem”, co jeszcze bardziej zaostrzyło apetyt na krążek z muzyką i poezją „Blizny”, który ukaże się za kilka miesięcy.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Igorem Jaszczukiem:

 

Igor Jaszczuk Fot. Wołodźko

Igor Jaszczuk to mój przyjaciel i brat w poezji i muzyce od ponad 30 lat. Jest uznanym autorem tekstów i muzyki. Ów tkliwy, choć charakterystyczny wykonawca „z zadziorem” jest laureatem niezliczonej ilości nagród i wyróżnień na festiwalach piosenki studenckiej i literackiej.

W latach 90-tych XX wieku mieszkał i tworzył w Lublinie. Założyciel i lider zespołu BBK, aktor i współkompozytor w przedstawieniu „Album Rodzinny” Teatru „Grupa Chwilowa”. Pomysłodawca i współzałożyciel zespołu Lubelska Federacja Bardów. Dwukrotnie meldował się w finale Festiwalu Muzyków Rockowych w Jarocinie, z legendarnym lubelskim zespołem BBK (w 1992 roku, na Małej Scenie, a w 1994 na Dużej). Solowo i z zespołami zagrał ponad pięćset koncertów w Polsce i za granicą.

Od 2000 r. zamieszkał w Warszawie, rezygnując z aktywności scenicznej na rzecz pracy songwriterskiej. Jest autorem piosenek dla wielu polskich gwiazd z różnych gatunków muzycznych. Obecnie mieszka w Berlinie.

Wydał albumy: „Underground” z zespołem Igor & BBK Acoustic Sound (1994) , zaś jako solista „Bard Rock Cafe” (1999), oraz trzy krążki „Na Żywo w Hadesie”, „Miłość Mi Wszystko Wyjaśniła” i „Kazimierzowi Grześkowiakowi” z Lubelską Federacją Bardów. Teraz czekamy na premierę albumu „Blizny”. 

„W 2000 r. przyszedł moment, w którym straciłem sens pisania i śpiewania piosenek. Po prostu zszedłem ze sceny. Przeprowadziłem się do Warszawy. Pracowałem w branży muzycznej na własny rachunek, ale od drugiej strony – wydawcy i producenta. Biznes mi jednak nie służył. W tym czasie pisałem też piosenki na zamówienie. Uczyniłem z tego swój zawód. Przeprowadziłem się do Berlina. Może to Berlin, może wiek, może siła wyższa…w każdym razie poczułem, że znowu chcę śpiewać, nagrywać… po 24-latach. Duża w tym zasługa przyjaciół, muzyków i życzliwych ludzi, którzy przez lata mnie do tego motywowali. Z nikim się nie ścigam, nie walczę o zasięgi, jestem niezależny. Po prostu chcę się podzielić swoimi piosenkami. Może ktoś czuje podobnie do mnie. Choć robię to głównie dla siebie” – mówi Igor Jaszczuk

 

Marcin Szadowiak, radny dzielnicy Ursynów m. st. Warszawa: Z małych spraw składa się wielkie życie

Marcin Szadowiak, radny dzielnicy Ursynów m. st. Warszawy, który złoży egzamin z mandatu społecznego zaufania w najbliższych wyborach samorządowych (okręg wyborczy nr 2 w wyborach do Rady Dzielnicy Ursynów m. st. Warszawy. KW PiS).

W Radiu Wnet, medium prawdziwie publicznym, jak mawiam z Krzysztofem Skowrońskim, prezentujemy osoby i idee warte poznania przez naszych słuchaczy. Bez wątpienia taką osobą jest Marcin Szadowiak.

W dobie cynizmu, nihilizmu, technokracji i niedostrzegania innych radny Ursynowa zadaje kłam stwierdzeniu, że współczesny świat jest zły. 

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Marcinem Szadowiakiem:

 

Kim jest Marcin Szadowiak? To urodzony w Warszawie, 52-latek, szczęśliwy mąż i ojciec dwojga dzieci. Jest mieszkańcem Ursynowa, gdzie od dwóch kadencji pełni mandat radnego tej dzielnicy. Z wykształcenia pan Marcin Szadowiak jest prawnikiem (cywilista).

Od 1993 – 2009 pracował jako specjalista do spraw finansowo – administracyjnych w prywatnym przedsiębiorstwie badawczo – produkcyjnym HEIF. Był także ważną osobą w Warszawskim Impresariacie Muzycznym i pełnił funkcję dyrektora ds. sponsoringu. Pracował także w Polskim Radiu SA. Jest także urzędnikiem MSWiA.
W okresie studiów członek samorządu uczelni WSHiP im. Łazarskiego w Warszawie.

Mogę z całą stanowczością stwierdzić, że to jeden z najbardziej pracowitych, uczciwych i empatycznych ludzi, bo zawsze skłonnym do pomocy potrzebujących, jakich znam.

Więcej takich radnych a Polska będzie lepsza, tak jak i nasze małe ojczyzny!

Tomasz Wybranowski

Wspieraj Autora na Patronite

Marcin Torz: za Jackiem Sutrykiem ciągnie się coraz więcej afer. Prawie codziennie wypływa coś nowego

Ostatni taki muzyczny romantyk i cień lorda Byrona. Dave Kowalski i jego debiut „Pocztówka z izolacji”. WNET premiery.

Dave Kowalski, mimo młodego wieku, jest świetnym wokalistą. Jego mocą, potęgą jest nietuzinkowy i pełen emocjonalnej wbracji, mocny głos. EPka „Pocztówka z izolacji” była albumem tygodnia Radia WNET.

Na Dawida Dave’a Kowalskiego zwróciłem uwagę, kiedy wertowałem nowych i obiecujących twórców związanych z działalnością muzycznej wytwórni Kayax i projektu „My Name Is New”.  Na WNETowych antenach zagościł jego singel “Perfect Sin”. Pomyślałem sobie, że to bardzo obiecujące nagranie i … zacząłem czekać na jego debiut fonograficzny. Oczekiwanie opłaciło się z nawiązką!

Młody gdańszczanin, absolwent jednego z uniwersytetów w Southampton, gdzie studiował niełatwy przedmiot muzyczny marketing, zaskoczył pozytywnie na każdym artystycznym froncie wydając sześcionagraniową EPKę „Pocztówka z izolacji”. Nie razi absolutnie „domowa” produkcja wydawnictwa.

tutaj do wsyłuchania rozmowa z Dawidem Dave’m Kowalskim:

 

Swoje dojrzałe teksty, zważywszy na młody wiek, Dawid Kowalski osadził w ulubionym przeze mnie anturażu wieczornego, niezależnego i bardziej niż chłodnego gitarowo – elektronicznego grania. Nie każdemu twórcy, zwłaszcza młodemu, w garniturze sztuki kompozytorskiej i piosenkowej poezji jest wygodnie i do twarzy.

Okładka EPki „Pocztówka z izolacji” Dave’a Kowalskiego.

 

O charakterystycznym, mocnym i intrygującym głowie napisałem już we wstępie. Głos Dave’a Kowalskiego znakomicie sprawdziłby się i w stylistyce zimnej fali, i psychodeliczno – folkowej amerykańskiej drugiej fali, jak i mrocznym i nowo – romantycznym klimacie. Po prostu na dar od Boga, którego nie marnuje.

W warstwie metafor te sześć nagrań kryształowo – melancholijnych dotyka tematu samotności. Ale nie tylko, bowiem „Pocztówka z izolacji” to także próba zdefiniowania po współczesnej zarazie i siebie, i świata na nowo. Próba moim zdaniem udana, szczera i pozbawiona kunktatorstwa, czy podrabiania innych.

Mało jest na współczesnym polskim parnasie muzycznym takich nagrań jak „Chory świat”, gdzie z młodzieńczym idealizmem, ale i pogłębionym zmysłem obserwacji rozprawia się ze sposobem uprawiania polityki w Polsce. Mocne, w punkt i oddające ducha polskiego czasu podziałów i okopów społeczno – politycznych.

To wyspiarska płyta, gdzie mnóstwo chłodu, dżdżu i mgieł, w otoczeniu których porusza i roztkliwia piosenka „Kawa”. Ale jest i nagranie „Mała samotność”, który posiada wszelkie cechy przeboju, z tym „eighty’sowym” electro – synthpopowym sznytem i barwą instrumentów klawiszowych.

David Kowalski. Fot. Silk Music Media.

Wierzę, że magnetyczny debiut Dawida Kowalskiego to dopiero początek jego twórczej drogi. „Pocztówki z izolacji” to zbiór nagrań, które zasługują na poważne potraktowanie nie tylko ze strony słuchaczy (a tych Dawid już ma spore grono), ale także mediów i muzycznych dziennikarzy. Cieszę się, że EPka była jednym z albumów tygodnia na antenie sieci Radia WNET. Dave! Czekam na więcej!

Tomasz Wybranowski