Protesty w chińskiej fabryce podwykonawcy Apple’a. Pyffel: mogą one zakwestionować stabilność polityczną całego państwa

Być może będziemy mieli do czynienia z pewnym rozluźnieniem polityki zero-covid – mówi ekspert. Mówiąc o protestach,, wskazuje, że robotnicy domagają się powrotu do socjalistycznych korzeni ChRL.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Czytaj też:

Protesty w największej na świecie fabryce iPhone’ów w Chinach. Komentuje Andrzej Zawadzki-Liang

Prof. Panfil: Zdecydowana większość widziała strajki jako coś dobrego. W Lublinie władza się cofnęła

Prof. Tomasz Panfil opowiada o strajkach w Świdniku w 1980 r.: przyczynach, skutkach, znaczeniu ideologicznym oraz o ówczesnej solidarności w społeczeństwie.

Tu w Lublinie nie doszło do powołania wolnych i niezależnych związków zawodowych, władza cofnęła się.

Prof. Tomasz Panfil przypomina, że 8 lipca 1980 wybuchł strajk w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku. Był to jeden z pierwszych protestów społecznych, który zapoczątkował „Polski Sierpień”.

Zdecydowana większość widziała strajki jako coś dobrego.

Powodem wybuchu strajków była podwyżka cen żywności. Wówczas, jak zauważa historyk, władze nie mówiły o „strajku”, tylko o „przestoju w pracy”. Strajki były bowiem na kapitalistycznym Zachodzie, zaś robotnicy nie mogli protestować przeciw władzy robotniczej. Byłaby to bowiem ideologiczna sprzeczność. Skutkiem strajków było ugruntowanie przekonania, że nie ma władzy robotniczej, lecz

Są robotnicy i władza i trzeba na tej władzy wymuszać rzeczy.

Do miasta przyjechała wówczas delegacja rządowa z premierem na czele. Prof. Panfil zwraca uwagę na panującą w ówczesnym społeczeństwie solidarność.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Hajdasz: Poznań po wydarzeniach z czerwca 1956 roku został wręcz zalany tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa

Jak dodaje Hajdasz: „po strajku robotników w poznaniu było trzy razy więcej tajnych współpracowników na jednego mieszkańca niż w innych częściach polski”.

 

Jolanta Hajdasz wspomina poznański czerwiec 1956 r. W piątek wypada rocznica tamtych wydarzeń:

28 czerwca to krwawy czwartek, dzień, w którym na ulicach Poznania zginęło co najmniej 75 osób, ponad 700 było rannych. Część z tych osób była aresztowana, doszło do jesiennych procesów Poznańskich. […]

Jak dodaje, wiedza na temat konsekwencji czerwca dla poznaniaków nie jest powszechna. Ludzie nie wiedzą, jakie były konsekwencje czerwca dla poznaniaków:

W mojej ocenie to jest bardzo ważne do zrozumienia mentalności poznania także dzisiaj. Został on wręcz zalany tajnymi współpracownikami służby bezpieczeństwa. W poznaniu było 3 razy więcej tajnych współpracowników na jednego mieszkańca, niż w innych częściach polski.

Jolanta Hajdasz uważa, że mimo upływu lat, dla wielu osób nadal niezrozumiałe jest to, dlaczego w czerwcu 1956 roku robotnicy wyszli na ulicę strajkować:

To był czas, w którym terror stalinowski przecież był bardzo skuteczny. To nie przypadek, że to właśnie Cegielski [Zakłady Przemysłu Metalowego H. Cegielski Poznań – przyp. red.], to była elita robotnicza, także przedwojenna. Elita ludzi, którzy szanowali swoje miejsce pracy, spóźnienie się było czymś niepojętym. […] Robotnicy nie godzili się na wyśrubowane, nierealne normy pracy i wariackie przekraczanie planów w stylu 200% normy w tym samym czasie, co było zwyczajnie niemożliwe.

Gość „Poranka WNET” opowiedział także o symbolu czerwcowych wydarzeń, którym była śmierć 13-letniego Romana Strzałkowskiego, który zginął od kuli. Przypomina, iż jego grób po raz kolejny został zbezczeszczony:

Myślę, że to się stało jakąś dziwaczną tradycją. Od trzech lat, co roku, tuż przed rocznicą poznańskiego czerwca wandale, których nie daje się zidentyfikować policji niszczą jakąś częśc grobu Romka Strzałkowskiego. […] Mówię Romka, gdyż pamiętajmy, że to było 13-letnie dziecko.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T. / A.M.K.