Czy Emmanuel Macron dobił targu z Czechami i Słowakami? / Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET.fm

Rezygnacja z relokacji w zamian za protekcjonizm gospodarczy wprowadzany tylnymi drzwiami przez państwa starej Europy – rewelacje Guillaume’a Duvala na temat sierpniowego tournée prezydenta Francji.

Francuską przestrzeń medialną obiegły dość szokujące informacje dotyczące negocjacji w sprawie pracowników delegowanych, jakie Emmanuel Macron miał przeprowadzić w sierpniu tego roku podczas swojego tournée po Europie Środkowej.

Według Guillaume Duvala, redaktora naczelnego pisma „Alternatives Economiques”, francuski prezydent miał dobić targu z Czechami i Słowacją. W zamian za rezygnację z relokacji uchodźców miał uzyskać daleko idące ustępstwa w sprawie pracowników delegowanych i reform rynku wspólnotowego.

Dotyczyć to ma regulacji już przyjętych 23 października br., jak również innych projektów, jakie Macron miałby wprowadzić, a których jeszcze nie przedstawił na forum międzynarodowym. Na tym etapie Pałac Elizejski ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył tym informacjom.

Jeśli miałoby się to potwierdzić, to wprowadzanie protekcjonizmu na rynek europejski tylnymi drzwiami już stało się faktem. Nie byłoby też wtedy wątpliwości, że jedności w Grupie Wyszehradzkiej już nie ma, co byłoby fatalną wiadomością dla Polski, a zwłaszcza dla polskich firm.

Warto w tym miejscu przypomnieć, o co toczy się gra. Walka trwa o przywództwo na rynku wspólnotowym w perspektywie 10-15 lat. Aktualnie polskie firmy posiadają 25 procent rynku transportu drogowego, coraz lepiej ma się również branża budowlana. W wielu sektorach gospodarki firmy z Europy środkowej zaczynają być liczącymi się średniej wielkości graczami, a w perspektywie kilkunastu lat mogą stać się wielkimi konsorcjami zagrażającymi firmom z Europy Zachodniej.

Emmanuel Macron jako ekonomista zdaje sobie sprawę, jakie to dla przemysłu zachodniego zagrożenie. Dlatego pod hasłami ochrony pracowników delegowanych przed socjalnymi nadużyciami chce wprowadzić mechanizmy chroniące własny rynek przed zakusami firm ze wschodu Europy. Nie chodzi tutaj o ochronę miejsc pracy, ale przede wszystkim o utrzymanie wiodącej pozycji firm francuskich.

Nie jest tajemnicą nad Sekwaną, że Francja ma ambicje światowe i chciałaby pozbyć się statusu potęgi regionalnej. Dlatego prezydent prowadzi politykę służącą przede wszystkim interesom francuskim.

Zbigniew Stefanik

Korespondencja Zbigniewa Stefanika z Francji w części pierwszej Poranka WNET.

 

Słowa Beaty Szydło o ochronie bezpieczeństwa i życia obywateli nie odnosiły się do emigrantów i kwestii migracji

Powtórzyłabym te słowa po raz kolejny, ale one absolutnie nie odnosiły się w żaden sposób do kwestii migracji i emigrantów – powiedziała premier, pytana w wywiadzie dla telewizji wPolsce.pl.

W środę premier Beata Szydło na terenie byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau podczas obchodów przypadającego 14 czerwca Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych mówiła, że wstrząsający i haniebny proceder mordu prowadzony w obozach koncentracyjnych na zawsze pozostawił piętno na losach świata.

Premier podkreśliła, że wielkim zadaniem dla polityków jest doprowadzić do tego, by „tak straszliwe wydarzenia, jak te, które miały miejsce w Auschwitz, a także innych miejscach kaźni, nigdy więcej się nie powtórzyły. Auschwitz to w dzisiejszych niespokojnych czasach wielka lekcja tego, że trzeba czynić wszystko, aby uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli” – powiedziała.

Opozycja odniosła się do tych słów krytycznie, uznając, że jest to aluzja ze strony premier do sprawy przyjmowania migrantów. „Takie słowa w takim miejscu nigdy nie powinny paść z ust polskiego premiera” – napisał w środę na swoim oficjalnym profilu na Twitterze Donald Tusk.

Premier pytana w wywiadzie dla wPolityce.pl, czy powtórzyłaby te słowa, odpowiedziała, że te słowa absolutnie nie mogą być wiązane z imigrantami.

– Wtedy, kiedy opozycja nie ma argumentów, to potrafi zmanipulować tak słowa, żeby stworzyć jakąś histerię. Ja przez dwa dni obserwowałam tę histerię, postanowiłam nie zabierać głosu właśnie z szacunku dla miejsca, w którym byłam – powiedziała premier.

– Powtórzyłabym te słowa po raz kolejny, ale one absolutnie nie odnosiły się w żaden sposób do kwestii migracji, nawet z kontekstu to nie wynikało – dodała. Szydło podkreśliła, że mówienie w Auschwitz o ofiarach, prawdzie historycznej i bezpieczeństwie jest potrzebne.

Dopytywana, czy jej słowa rzeczywiście nie odnosiły się do emigrantów, premier odpowiedziała: „Absolutnie nie będę tego komentowała w tym kontekście, dlatego że one nie odnosiły się do emigrantów”.

Premier zaznaczyła, że odkąd zaangażowała się w życie publiczne, starała się włączyć w działania zmierzające do upamiętnienia mieszkańców Oświęcimia, którzy pomagali więźniom obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

– Tak się w tej chwili dzieje, jestem ogromnie wdzięczna i staroście oświęcimskiemu, panu Zbyszkowi Starcowi, i panu ministrowi, premierowi Piotrowi Glińskiemu, że zdecydowali się na podpisanie aktu intencyjnego – powiedziała. – Takie muzeum powstanie, oczywiście nie na terenie Auschwitz, ale poza tym terenem, niedaleko, i będzie pięknym upamiętnieniem losów tej ziemi – dodała.

Premier Szydło przypomniała również, że wśród więźniów pierwszego transportu do Auschwitz byli Polacy. – O tym trzeba mówić i nie trzeba się tego bać. Trzeba mówić o więźniach pierwszego transportu, to byli Polacy. Ta ogromna fabryka śmierci, w której ginęli Żydzi, w której ginęli Polacy, Rosjanie, Romowie, był francuski podobóz kobiet, Węgierki – i to jest ogromna lekcja dla świata – podkreśliła.

Studio wPolsce.pl będzie nadawało w tzw. live streamingu na stronie www.wpolsce.pl oraz stronie głównej wPolityce.pl.

PAP/MoRo