Szkolnictwo wyższe i nauka winny być siłą napędową pomyślnego rozwoju cywilizacyjnego Polski i filarem jej modernizacji

Celem sektora nauki i szkolnictwa wyższego nie powinno być jedynie maksymalne zwiększenie nakładów budżetowych na naukę, lecz podniesienie rezultatów działalności tego sektora do poziomu światowego.

Józef Wieczorek

Realizacja Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju nie powiedzie się bez zdecydowanego zmniejszenia marnotrawstwa finansów księgowanych po stronie wydatków na szkolnictwo wyższe i naukę. Konieczne jest zintensyfikowanie i zwiększenie roli wytwarzanej w kraju rzetelnej wiedzy i technologii oraz zdecydowanie lepsze niż dotychczas wykorzystanie osiągnięć i dokonań naszych naukowców. (…)

Niestety ustawa 2.0 nie ustaliła takich reguł, aby sektor nauki i szkolnictwa wyższego był finansowany przede wszystkim za wyniki pracy, a szkodnicy akademiccy – przenoszeni w stan nieszkodliwości tak dla nauki, jak i gospodarki.

Celem sektora nauki i szkolnictwa wyższego nie powinno być jedynie maksymalne zwiększenie nakładów budżetowych na naukę, lecz podniesienie rezultatów działalności tego sektora do poziomu światowego.

Po 30 latach funkcjonowania sektora nauki i szkolnictwa wyższego w tzw. wolnej Polsce, mimo wielokrotnego zwiększenia finansów na ten sektor, nie doszło nawet do utrzymania poziomu nauki i szkolnictwa wyższego na poziomie z czasów PRL, a zatem brak jest pozytywnej korelacji między nakładami i rezultatami w tym sektorze. Do tej pory nie opracowano nawet Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju Sektora Nauki i Szkolnictwa Wyższego, koncentrując się jedynie na niezbyt odpowiedzialnym planie zwiększania nakładów na ten marnotrawny sektor. (…)

Nie bez przyczyny, mimo ogromnej ilości profesorów (belwederskich) i doktorów (habilitowanych), w porównaniu z liczącą się resztą świata jesteśmy mizerią naukową, a poziom innowacyjności naszej gospodarki jest na europejskim dnie. Trudno, żeby było inaczej, skoro w wyniku polityki kadrowej, w tym czystek pozamerytorycznych/politycznych, usuwano ze stanowisk, i to jeszcze tuż przed transformacją, osoby uznane za zagrożenie dla „przewodniej siły narodu”. Kadry mamy więc takie, jakie mamy, a przez minione 30 lat robiono wiele, a nawet więcej, żeby wypędzeni z sektora akademickiego nigdy do niego nie wrócili, żeby najlepsi opuszczali ten system bezpowrotnie i aby wysokie standardy tak edukacji, jak i nauki, a w szczególności standardy etyczne, nie zakłócały błogostanu akademickiego. Stąd w ciągu 30 lat obserwuje się wzrost poziomu patologii akademickich, a te nawet nie były przedmiotem debat przed wprowadzeniem ustawy 2.0. (…)

Przed laty starano tłumaczyć słabość nauki i edukacji wyższej kiepską bazą lokalową i infrastrukturą nauki. Po latach, po znacznych wydatkach, poziom nieruchomości akademickich osiągnął poziom europejski, a nawet światowy, a poziom nauki i edukacji wyższej się nie podniósł, a nawet spadł.

Cały artykuł Józefa Wieczorka pt. „Zmniejszyć marnotrawstwo finansowania nauki!” znajduje się na s. 10 lipcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 61/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Józefa Wieczorka pt. „Zmniejszyć marnotrawstwo finansowania nauki!” na s. 10 lipcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 61/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Prof. Nowak: W obliczu zimnej wojny między Chinami a USA nawoływania opozycji do zbliżenia z Iranem są absurdem [VIDEO]

– Myślę, że jeśli będziemy blisko Stanów Zjednoczonych, to możemy coś wygrać, a jeśli weźmiemy USA na dystans, znajdziemy się w pewnego rodzaju geopolitycznej próżni – mówi prof. Andrzej Nowak.


Prof. Andrzej Nowak, członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, w rozmowie w Popołudniu odnosi się do reformy szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina. Mówi, że podczas mającej miejsce w poniedziałek rozmowy na jej temat prezydent Andrzej Duda poważnie potraktował uwagi dotyczące zmian. Do udziału w dyskusji głowa państwa zaprosiła także wicepremiera Piotra Glińskiego oraz ministrów: Szczerskiego i Kolarskiego.

Profesor stwierdza, że pod wieloma względami reforma szkolnictwa wyższego przyniesie pozytywne skutki, zwłaszcza dla nauk ścisłych i technicznych. Gość Popołudnia wskazuje przy tym na niezadowolenie wykładowców kierunków humanistycznych. Zwraca uwagę, że zmiany w edukacji degradują użycie języka polskiego i sprowadzają go do rangi języka drugiej kategorii. Przyczynia się do tego rządowa lista periodyków, w których publikacja będzie punktowana w dorobku naukowym. Są to głównie wydawnictwa w języku angielskim, co znacznie utrudnia podejmowanie w nich pewnych tematów, jak np. polska poezja. Nowak krytycznie wyraża się również o będącej częścią reformy liście dyscyplin naukowych, której częścią nie stały się nauki takie jak polonistyka czy biotechnologia.

„A trend jest właśnie taki, i tej reformy, i Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki, że mamy podejmować tematy modne. Modne na Zachodzie po to, żeby tam awansować w listach rankingowych”.

Członek Kolegium IPN komentuje także obecną sytuację geopolityczną. Stwierdza, że ma miejsce zmiana funkcjonowania stosunków międzynarodowych, która wyraża się w nowej zimnej wojnie pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Uważa, że w jej obliczu Polska i państwa kierujące Unią Europejską muszą zdecydować, po której stronie sporu się znajdą. Zaznacza, że podjęcie tej decyzji w naszym kraju komplikuje podział polskiego społeczeństwa.

„Myślę, że jeśli będziemy blisko Stanów Zjednoczonych, to możemy coś na tym wygrać, jeżeli będziemy się dystansować od Stanów Zjednoczonych, to znajdziemy się w pewnego rodzaju geopolitycznej próżni”.

Gość Popołudnia opowiada również o Nowym Jedwabnym Szlaku, który określa mianem karty przetargowej w walce o pozycję Polski w sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi.

Profesor odnosi się także do wydarzeń w Europie Zachodniej takich jak Brexit i ruch „żółtych kamizelek”. Jego zdaniem są one reakcją na oderwanie się elit przyzwyczajonych do prawa własności do rządzenia „ciemnym ludem” od rzeczywistości.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Prof. Waśko: Reforma szkolnictwa wyższego Gowina jest historycznie spóźniona i anachroniczna w swoich założeniach

Reforma szkolnictwa wyższego jest historycznie spóźniona, anachroniczna w założeniach i oparta na fałszywych przesłankach zaczerpniętych z publicystyki. Brakuje jej merytoryki – mówi prof. Waśko.

Prof. Andrzej Waśko, doradca prezydenta Andrzeja Dudy, komentuje ustawę o reformie uczelni wyższych autorstwa Jarosława Gowina. Uważa, że jej przyjęcie nie zamknęło tematu politycznego wokół dokumentu; wręcz przeciwnie, dopiero teraz zauważalne są skutki wywoływane przez ten akt prawny. W ostatnich tygodniach przedmiotem dyskusji w jego sprawie stał się tzw. współczynnik kosztochłonności, którego wprowadzenie może skutkować obniżeniem dotacji dla kierunków humanistycznych, a także przygotowywana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego lista czasopism i wydawnictw, w których publikacja ma być punktowana w dorobku naukowym.

Gość Poranka WNET zaznacza, że kierunek reformy szkolnictwa wyższego nadany przez Jarosława Gowina nie jest zgodny z programem Prawa i Sprawiedliwości w tej dziedzinie. Wskazuje również na źródło ustawy, którym jest obecny w polskiej polityce od 1989 r. tzw. mit reformy, w myśl którego wszystkie dziedziny życia powinny być gruntownie zreorganizowane.

Jeżeli coś przybrało taki, a nie inny kształt przed 1989  r., to wszystko musi być zmienione. 

Według doradcy prezydenta ustawa jest historycznie spóźniona i anachroniczna w swoich założeniach. Ponadto oparto ją na fałszywych przesłankach zaczerpniętych z publicystyki, a nie na gruntownej pracy merytorycznej. Profesor podkreśla również, że Andrzej Duda podpisał ten dokument z założeniem, że w przypadku niepożądanych rezultatów możliwe będą jego dalsze zmiany.

Gość Poranka WNET uważa, że należy bronić nauk humanistycznych, którym może zagrozić ustawa o szkolnictwie wyższym. Argumentuje, że poprzez swoje odwoływanie się do klasycznych idei niepomiernie utrudniają one sterowanie społeczne, którego dopuszczają się media czy ośrodki polityczne.

Doradca prezydenta opowiada również o swoich publikacjach. Mówi, że obecnie przygotowuje się do uaktualnienia książki „Demokracja bez korzeni”, którą zamierza uzupełnić o wnioski wysunięte z wyborów w Polsce z 2015 r. Odnosi się również do swojego artykułu o niepodległości opublikowanego w dwumiesięczniku „Arcana”. Wskazuje w nim na podwójne rozumienie niepodległości we współczesnej Polsce – zgodne z koncepcją Piłsudskiego, który zakładał pełne samostanowienie o losach państwa, oraz oparte na ustroju autonomii galicyjskiej, gdzie o części spraw decydują organy zewnętrzne.

Profesor pozytywnie wyraża się o obecnych studentach, martwiąc się jednak o ich myślenie na temat przyszłości państwa i samookreślenie jako Polacy w społeczeństwie demokratycznym.

Polecamy lekturę artykułu prof. Andrzeja Waśki  na ten temat.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

W jubileuszowej publikacji „Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” nie ma nawet wzmianki o stanie wojennym 1981 roku!

Co więcej, czytamy w tym dziele: „Przełom październikowy w 1956 r. otworzył nowy rozdział w dziejach uczelni, trwający do r. 1989. Można go nazwać okresem stopniowej liberalizacji” [sic!].

Józef Wieczorek

Stan wojenny został wprowadzony na terytorium całego kraju, ale w historii najstarszej polskiej uczelni – Krzysztof Stopka, Andrzej Kazimierz Banach, Julian Dybiec, „Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego”, Kraków 2000 – wydanej na 600-lecie odnowienia uniwersytetu w jubileuszowym roku 2000, takiego stanu historycy nie „rozpoznali” [?], czyli – jak można sądzić – albo stan ten nie został na terytorium UJ wprowadzony, albo było to tak nieistotne wydarzenie, że nie było potrzeby o nim wspominać.

W „Dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego” nie ma na ten temat ani jednego zdania! Co więcej, czytamy w tym dziele: „Przełom październikowy w 1956 r. otworzył nowy rozdział w dziejach uczelni, trwający do r. 1989. Można go nazwać okresem stopniowej liberalizacji” [sic!].

Czyli co? Stan wojenny został wprowadzony w Polsce w ramach stopniowej liberalizacji systemu? Niestety skutki tej „liberalizacji” trwają do dziś i widać to także, a nawet bardziej, w sektorze akademickim, a na Uniwersytecie Jagiellońskim – wzorcowym dla innych uczelni – w szczególności.

Ta historia UJ stanowi do dziś lekturę obowiązkową w konkursie wiedzy o Uniwersytecie Jagiellońskim! Jak czytamy w informacjach o już XXIII edycji tego konkursu (serwis UJ):

„Biorący udział w Konkursie uczestnicy walczą o możliwość studiowania na wybranych przez siebie kierunkach studiów”. I dalej: „Konkurs Wiedzy o Uniwersytecie Jagiellońskim jest jedyną tego rodzaju inicjatywą propagującą nie tylko wiedzę o Wszechnicy Krakowskiej i ofercie edukacyjnej UJ, ale również wiedzę o historii edukacji polskiej i europejskiej (…) Wychowuje dużą grupę młodzieży znającej, dzięki starannie dobranej lekturze konkursowej, znaczenie i siłę polskiej kultury i nauki. Finaliści Konkursu są dobrymi studentami, znającymi historię swojej uczelni, a poprzez to historię swojego kraju”.

A w zarysie historii UJ objaśniającym XXIII edycję konkursu Wiedzy o Uniwersytecie Jagiellońskim czytamy: „Z początkiem lat 80. nastąpiła częściowa demokratyzacja uczelni, która wzięła czynny udział w opracowaniu ustawy o szkołach wyższych z roku 1981. Pełna demokratyzacja struktur uniwersyteckich nastąpiła po przemianach ustrojowych Polski z początkiem lat dziewięćdziesiątych”.

Widać stan wojenny na UJ (jeśli był wprowadzony?) nie zakłócił tych dążeń do pełnej demokratyzacji uczelni. Ma to swoją wymowę. Kto opanuje taką fałszywą historię UJ, ma uniwersytecki indeks zapewniony, jest dobrym studentem, należycie wychowanym oraz jest uznany za znawcę historii swojej uczelni i swojego kraju.

Ja mam całkiem odmienne zdanie i w sprawie wycofania z obiegu edukacyjnego tego dzieła napisałem wiele listów zarówno do władz UJ, historyków, jak i do Polskiej Akademii Umiejętności (opublikowane na moim Blogu Akademickiego Nonkonformisty), ale bez skutków. Weryfikacji fałszywej historii UJ i zakazu jej rozpowszechniania jak nie było, tak nie ma.

Cały artykuł Józefa Wieczorka pt. „Czy na terytorium Uniwersytetu Jagiellońskiego wprowadzono stan wojenny?” znajduje się na s. 8 grudniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 54/2018.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Dzięki prenumeracie na www.kurierwnet.pl otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu w cenie 4,5 zł.

Artykuł Józefa Wieczorka pt. „Czy na terytorium Uniwersytetu Jagiellońskiego wprowadzono stan wojenny?” na s. 8 grudniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 54/2018

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Nowa ustawa o nauce i szkolnictwie wyższym to katastrofa! Część środowiska akademickiego podnosi alarm

Od lat wiadomo, że kto spoczął w PAN-ie (ale także na uczelni) z tytułem profesora, nawet jak nic nie robił (bo spoczywał), nawet jak szkodził innym, wynagradzany był znacznie lepiej od aktywnych.

Józef Wieczorek

Szkoda, że przez ponad dwa lata, kiedy ta ustawa była in statu nascendi, opozycyjne wobec tych „korzyści” środowisko akademickie jakoś nie było aktywne. Ministerstwo zachęcało do dyskusji, ale wybierało sobie wygodnych dyskutantów, nie reagując na merytoryczną krytykę nielicznych. Czyli standard. (…)

Świat akademicki od lat widzi głównie jedną patologię – niedostatek pieniędzy i jedno remedium na poprawę systemu: dajcie nam więcej pieniędzy – wyniki/Noble same przyjdą! Czy słyszał ktoś o żądaniach piłkarzy dostających tęgie lanie od drużyn najlepszych: płaćcie nam – wszystkim, rzecz jasna – tak jak się płaci Ronaldo czy Lewandowskiemu, to będziemy grać jak Ronaldo i Lewandowski? Inaczej dobrej gry nie można od nas wymagać!

A tak argumentują słabi intelektualnie i moralnie beneficjenci długotrwałej negatywnej selekcji kadr akademickich, funkcjonującej w systemie zamkniętym, w warunkach chowu wsobnego, ustawianych konkursów, niemobilności, wieloetatowości, intensywnego rozwoju turystyki habilitacyjnej, nepotyzmu, mobbingu, nierespektowania własności intelektualnej itd. Te patologie były podnoszone przeze mnie (w przestrzeni publicznej od początku wieku) i Niezależne Forum Akademickie, funkcjonujące od 2004 r., ale pomijane (z małymi wyjątkami) przez „reformatorów” i walczące o zachowanie status quo środowisko akademickie. Dla sprawdzenia można na wyszukiwarce Google wpisać – 'patologie akademickie’, 'patologie na uczelniach’, aby się zorientować, kto i jak zajmuje się przyczynami degradacji nauki w Polsce.

Tym zasadniczym dla funkcjonowania czynnikom nie poświęcono żadnej z 10 konferencji ministerialnych przed uchwaleniem ustawy! Ale po uchwaleniu ustawy młodzi naukowcy (Akademia Młodych Uczonych PAN) sporo patologii dla nich niekorzystnych zauważyli i m.in. rekomendują: Ocena pracowników naukowych powinna być dokonywana według zrozumiałych, precyzyjnie określonych i publicznie ogłoszonych kryteriów, promujących doskonałość naukową. Rekomendujemy znaczne zwiększenie zróżnicowania całkowitego wynagrodzenia w zależności od osiąganych wyników, wprowadzenie jawnego systemu premiowania jakości pracy oraz wyciągania konsekwencji za jej systematyczny brak, niezależnie od stanowiska. Corocznie aktualizowana zbiorcza lista publikacji oraz najważniejszych osiągnięć naukowych wszystkich pracowników naukowych powinna być łatwo dostępna z głównej strony internetowej każdego instytutu. (…)

Rekomendujemy wprowadzenie otwartych, rzetelnych i pisanych możliwie szeroko oraz ogłaszanych na forum międzynarodowym konkursów na wszystkie stanowiska naukowe, stanowiska kierowników zakładów i grup badawczych oraz stanowiska dyrektorów w jednostkach PAN. (…) Protokoły z przeprowadzonych konkursów wraz z informacjami o ocenach poszczególnych kandydatów powinny być jawne w zakresie dopuszczonym przez Ustawę o ochronie danych osobowych. W kwestii konkursów na dyrektorów jednostek PAN dodatkowo rekomendujemy ogłaszanie ich z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem na forum krajowym i międzynarodowym (ogłoszenie również w języku angielskim) oraz włączanie w komisje konkursowe członków zagranicznych PAN. Uważamy, że wybrany na dyrektora instytutu kandydat powinien być zobowiązany do publicznego udostępnienia koncepcji funkcjonowania instytutu, którą przedstawił w konkursie. (…)

Rys. Józef Wieczorek

Od lat funkcjonował bowiem model – od studenta do rektora na tej samej uczelni, z całym związanym tym dobrodziejstwem („pajęczyna akademicka”). Czy nowy model poprawi funkcjonowanie uczelni, czy doprowadzi do jeszcze większej zapaści? Niepokój jest uzasadniony.

Odnosi się wrażenie, że mało kogo niepokoi to, że poza granicami kraju znajduje się około 1/3 potencjału akademickiego, z którego niemal nie korzystano przy pracach nad ustawą i ustawa bynajmniej nie gwarantuje, że zostanie zahamowany odpływ młodych naukowców, ani, tym bardziej, nie zostanie spowodowany powrót tych, którzy wcześniej Polskę opuścili.

Niestety do tej pory nie ma nawet rzetelnej bazy danych polskich naukowców pracujących w ośrodkach zagranicznych. Przez lata tworzono bariery, także prawne, nie skłaniające Polskich naukowców do powrotów, a krajowy świat akademicki jakoś nie jest skłonny, aby z tymi barierami walczyć – wręcz przeciwnie. (…)

Trzeba też pamiętać o tym, że obecna ustawa to decyzja polityczna i że najwięksi krytycy reformy głosowali za jej przyjęciem!

Cały artykuł Józefa Wieczorka pt. „Świat akademicki budzi się po »reformie Gowina«”, znajduje się na s. 7 październikowego „Kuriera WNET” nr 52/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Józefa Wieczorka pt. „Świat akademicki budzi się po »reformie Gowina«” na stronie 7 październikowego „Kuriera WNET”, nr 52/2018, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Prof. Małgorzata Korwin: Reforma Gowina w szkolnictwie wyższym to pomyłka. Mamy nadzieję, że to tylko niedopatrzenie

Profesor Pieniążek wypracował metodę, dzięki której jesteśmy liderem na rynku światowym w produkcji jabłek. Dziś minister Jarosław Gowin, likwidując naukę o ogrodnictwie, chce to zniszczyć.

 

W wyniku prac nad zmianami klasyfikacji dziedzin i dyscyplin naukowych ma zniknąć kilka dyscyplin, w tym ogrodnictwo. W projekcie rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina z 31 lipca 2016 roku w dziedzinie nauk rolniczych są tylko cztery dyscypliny. Ministerstwo argumentuje to nadmierną ilością dyscyplin, a co za tym idzie, potrzebą dostosowania się do OECD (Międzynarodowej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju). Twierdzi też, że likwidowane dyscypliny mają niszowe znaczenie.

Gość naszej porankowej audycji ze Zwierzyńca, profesor Małgorzata Korwin, dyrektor Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach wykazuje, że argumentacja ta jest niezasadna.

Przede wszystkim w OECD są zupełnie inne dyscypliny rolnicze, więc o żadnym upodabnianiu się nie może być mowy. Według zaproponowanych zmian zgadza się zaledwie jeden punkt. Poza tym w systemie OECD funkcjonuje piąta dyscyplina przeznaczona na „inne” nauki rolnicze, które mają wspomagać najsilniejszą gałąź gospodarczą. Tymczasem polskie ogrodnictwo na 4 procentach powierzchni daje produkcję towarową o wartości 40 procent, jeśli chodzi o produkcję rolną. To chyba mówimy o gigancie.

Profesor przypomniała, że w okresie międzywojennym i powojennym produkowaliśmy 100 tysięcy ton jabłek. Obecnie produkujemy 4 miliony, może więcej. Prof. Szczepan Pieniążek przeniósł pewne dobre wzory z krajów zachodnich, a potem przez współpracę powstałego Instytutu Ogrodnictwa z rodzimymi praktykami, sadownikami i warzywnikami spowodowała, że jesteśmy teraz realnym liderem na rynkach światowych w produkcji jabłek – pierwsze miejsce w Europie, a trzecie na świecie, zaraz  po Stanach Zjednoczonych i Chinach. Na rynku owocowo- warzywnym jest ogromna konkurencja i żadne doradztwo czy nauka z innego państwa nie będą wspierać konkurencji, jaką jesteśmy my. Dlatego tak ważna jest dla nas nasza polska nauka.

Nasza rozmówczyni zwróciła uwagę na zapowiedzi premiera Morawieckiego o ścisłej współpracy nauki z branżą, gdyż jest to ważne narzędzie wzrostu gospodarczego. Reforma w szkolnictwie wyższym jakoby nie idzie z tym w parze.

 

Głos ws. artykułu „Dezubekizacja uczelni! A co z dekomunizacją?”, który ukazał się w marcowym numerze „Kuriera WNET”

Autor kreśli sylwetkę rektora UJ prof. Karasia jako karierowicza, któremu władza przewróciła w głowie. Poczuwam się do podania kilku faktów, które pomogą zobaczyć tę postać bardziej obiektywnie.

Jadwiga Wronicz

Autor, opierając się tylko na wspomnieniach Karola Estreichera, kreśli sylwetkę rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Mieczysława Karasia jako aroganckiego karierowicza, któremu posiadana władza przewróciła w głowie. Jest to obraz jednostronny i krzywdzący, dlatego poczuwam się do obowiązku podania kilku faktów, które pomogą zobaczyć tę postać bardziej obiektywnie.

Kiedy w roku 1968 skończyłam studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, prof. Karaś przyjął mnie na staż, a po roku zaproponował etat w Katedrze Języka Polskiego. Wcześniej otrzymałam (od kolegi) propozycję wstąpienia do PZPR i w rozmowie z Profesorem padło pytanie o „przynależność”.

Powiedziałam, że jestem osobą wierzącą i dlatego nie jestem w partii. „Jeszcze mi Pani założy w Katedrze Sodalicję Mariańską” – zażartował Profesor. Kierowana przez niego katedra była ponoć jedną z najmniej upartyjnionych jednostek na UJ. Etat otrzymałam i przepracowałam na UJ do roku 1988. Nigdy nie spotkałam się z jego strony z arogancją, natomiast doświadczyłam wiele życzliwości.

Mógłby ktoś powiedzieć, że mój przypadek, jako wyjątek, potwierdza regułę. Otóż nie. W zeszłym roku odbyła się na UJ sesja naukowa w 40-lecie śmierci prof. Karasia (była to już 6. sesja jemu poświęcona). Wzięło w niej udział kilkudziesięciu pracowników naukowych oraz studentów z różnych uczelni. Uczestnicy, którzy go znali, nie tylko omawiali jego liczący się dorobek naukowy, ale i podkreślali wielką, bezinteresowną życzliwość zarówno dla studentów, jak i pracowników. Profesor zachęcał i mobilizował do pracy naukowej, troszczył się także o sprawy mieszkaniowe i zdrowotne rodzin swoich podopiecznych.

Chcę także przypomnieć, że w roku 1977, po zabójstwie studenta Stanisława Pyjasa, rektor Karaś zgodził się na wyjazd – autobusem uniwersyteckim – delegacji studentów na pogrzeb kolegi. Był za to wzywany do KC PZPR. Po powrocie z Warszawy wyjechał do Rabki, gdzie zmarł. Miał 53 lata. Jest wielce prawdopodobne, że między śmiercią studenta a rektora UJ zachodzi związek przyczynowy.

Zgadzam się z autorem artykułu, że istnieją „konformistyczne kadry akademickie”, ale jest to problem nie tylko uczelni z przeszłością komunistyczną. Chcielibyśmy, aby najważniejszym motywem w pracy naukowców było dążenie do prawdy, ale tak jest nie zawsze, o czym przekonuje choćby lansowanie studiów genderowych, zwłaszcza na zachodnich uczelniach.

List do Redakcji Jadwigi Wronicz pt. „O profesorze Karasiu” znajduje się na s. 15 majowego „Kuriera WNET” nr 47/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

List do Redakcji Jadwigi Wronicz pt. „O profesorze Karasiu” na s. 15 majowego „Kuriera WNET” nr 47/2018, wnet.webbook.pl

Mimo medialnego obalenia komunizmu zniesławiający wolnych Polaków system tkwi przede wszystkim w mentalności i w prawie

Niepełnoletnia jeszcze, wiejska dziewczyna Danuta Siedzikówna „Inka” – dziś kultowa postać podziemia niepodległościowego – lepiej rozumiała, w jakiej Polsce przyjdzie nam żyć, niż wielu akademików.

Józef Wieczorek

W Krakowie 11 sierpnia 1947 r. rozpoczął się proces działaczy organizacji Wolność i Niezawisłość (WiN) i mikołajczykowskiego PSL. Oskarżycielem był zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego ppłk Stanisław Zarakowski. Grzmiał on pod adresem zgromadzonych na ławie oskarżonych pracowników nauki – wśród których byli m.in. znany biolog Eugeniusz Ralski, a także historycy Karol Buczek i Henryk Münch: dziś, gdy państwo chce ratować naukę polską i uniwersytety, nie będzie tolerować zdrajców, tych, którym daje chleb! Dla tych ludzi, którzy przedkładają szpiegostwo nad pracę […], nie ma miejsca w społeczeństwie (Przeciw czerwonej dyktaturze – red. Filip Musiał, Jarosław Szarek; Ośrodek Myśli Politycznej, Instytut Pamięci Narodowej, Kraków 2007).

Rektorzy krakowskich uczelni, zamiast bronić swoich młodszych akademickich kolegów – solidarnie ich potępiali [!], tak że prokurator miał mocne argumenty do ich skazywania! Powoływał się na haniebną rezolucję rektorów!

Podpisali ją m.in. F. Walter – rektor UJ, Stanisław Skowron – dziekan Wydziału Lekarskiego UJ, Walery Goetel – rektor Akademii Górniczej, Adam Krzyżanowski – rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych. Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego potępił walkę zbrojną o przywrócenie niepodległości (posiedzenie senatu 6 II 1947 r. – zapis odezwy do młodzieży akademickiej zachowany w protokołach dostępnych w archiwum UJ, podpisany przez profesorów – dziekanów, prodziekanów, delegatów wydziałów – i rektora F. Waltera). Odezwy Senatu nie podpisał jedynie dziekan prof. Stefan Schmidt, trzy lata później pozbawiony katedry i usunięty z UJ! (R. Terlecki, „Zeszyty Historyczne WiN-u” 18/2002). (…)

Sądzeni i skazani w procesie krakowskim naukowcy to Eugeniusz Ralski, Henryk Munch, Karol Buczek, Karol Starmach, których nazwiska widnieją na tablicy poświęconej pamięci tego procesu na budynku dawnego Sądu Rejonowego przy ul. Senackiej 3.

Eugeniusz Ralski – od 1934 doktor nauk rolniczych, podczas wojny był współorganizatorem tajnego nauczania na Wydziale Rolniczym UJ w Krakowie. W 1944 r. został aresztowany i uwięziony w obozie koncentracyjnym w Krakowie-Płaszowie. Po wojnie współtworzył sieci wywiadowczo-propagandowe na terenie tzw. Obszaru Południowego w ramach organizacji NIE i WiN. (…) W procesie krakowskim został skazany na karę śmierci, którą Bolesław Bierut zmienił w drodze łaski na dożywotnie więzienie. (…) Na wolność wyszedł w 1956 r. Pozostałą część kary zawieszono mu początkowo na dwa lata, a następnie anulowano. Po 1956 r. pracował naukowo i został profesorem zwyczajnym na WSR.

Henryk Münch studiował od 1924 r. historię i geografię na UJ, uzyskując doktorat w 1932 r. Brał udział w kampanii wrześniowej. W czasie okupacji chronił zbiory archiwalne przed zniszczeniem lub wywiezieniem do III Rzeszy. Od 1941 r. działał w ZWZ-AK pod pseudonimem „Mnich”, a po wojnie związał się z WiN. (…)  Został skazany na 15 lat więzienia. Zwolniony w 1956 r., pracował w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa jako kustosz i kierownik działu naukowego. Był członkiem Komisji Urbanistyki i Architektury Oddziału PAN w Krakowie. Prowadził zajęcia z urbanistyki na archeologii w UJ.

Karol Buczek był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. Studiował na UJ geografię i historię, doktorat uzyskał w roku 1928, habilitował się w 1936. Już w okresie międzywojennym był związany z ruchem ludowym. (…) Prokurator domagał się dla niego wyroku śmierci, sąd zasądził go na 15 lat więzienia. Zwolniono go w 1954 roku ze względu na gruźlicę. (…) Jego nominację na profesora „belwederskiego” w 1962 zablokował I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka. Profesorem zwyczajnym został dopiero w 1972. Zrehabilitowany wyrokiem Sądu Najwyższego z 30 sierpnia 1989 r.

Karol Starmach brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Obronił doktorat, pracował naukowo jako botanik. Podczas okupacji niemieckiej aresztowany, był więziony w KL Sachsenhausen i Dachau. Po zwolnieniu organizował w Krakowie tajne nauczanie. Po wojnie pracował jako docent na UJ, był czynny w PSL, współpracował z E. Ralskim. W 1946 uwięziony i sądzony w procesie krakowskim, został skazany na 5 lat. Na wolność wyszedł w 1950 r. Od 1956 r. był profesorem UJ w Krakowie, a od 1969 – członkiem PAN.

Jednym z morderców sądowych lat stalinowskich był Julian Haraschin, zwany krwawym Julkiem, który jako prokurator wojskowy wydał ok. 60 wyroków śmierci na niezłomnie walczących o niepodległość. Ilu z nich mogłoby tworzyć elity Wolnej Polski? Niestety elity PRL-u w niemałym stopniu tworzyli mordercy sądowi.

Julian Haraschin po skończeniu kariery prokuratorskiej zaczął robić karierę akademicką na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, i to przy pomocy wybitnych naukowców. Nie tylko zdobywał tytuły naukowe, ale stworzył innowacyjne metody kończenia studiów i uzyskiwania dyplomów bez potrzeby trudzenia się studiowaniem. Gdyby nie wpadka na tle obyczajowym, może by został profesorem, a może i rektorem. Był mordercą sądowym, jednak środowisko akademickie bynajmniej go nie usunęło ze swoich szeregów.

Jak to było możliwe, że wojskowy prokurator reżimu komunistycznego, który posyłał na śmierć polskich patriotów, robił następnie karierę „naukową” na prestiżowym polskim uniwersytecie i do tej pory ten uniwersytet nie chce się z tej hańby rozliczyć?

Cały artykuł Józefa Wieczorka pt. „Niezłomni – wyklęci przez rektorów” znajduje się na s. 18 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 46/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Józefa Wieczorka pt. „Niezłomni – wyklęci przez rektorów” na s. 18 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 46/2018, wnet.webbook.pl

Co z dekomunizacją uczelni? Konstytucja dla Nauki przewiduje tylko częściowe rozliczenie środowiska akademickiego z PRL

Nie są znane straty „wojenne” Solidarności akademickiej, nie są znani imiennie członkowie komisji politycznych weryfikujących kadry akademickie. Na ogół nie są znane struktury partyjne uczelni.

Józef Wieczorek

Poprawiona po dyskusjach społecznych Konstytucja dla nauki zawiera projekt dezubekizacji uczelni – częściowe rozliczenie środowiska akademickiego z uwikłania komunistycznego w PRL. I to jest jej plus.

W przypadku jej przyjęcia osoby, które pracowały w organach bezpieczeństwa PRL lub z nimi współpracowały, nie będą mogły być profesorami, rektorami, dziekanami czy kierownikami katedr na uczelniach, nie będą pełnić funkcji w ważnej dla systemu akademickiego Radzie Doskonałości Naukowej ani funkcji kierowniczych czy eksperckich w Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Komisji Akredytacyjnej.

To krok w dobrą stronę, choć spóźniony o ponad ćwierć wieku i zbyt krótki, bo dezubekizacja nie wyklucza całkiem pracowników i współpracowników SB z systemu akademickiego, ale tylko z funkcji kierowniczych i eksperckich. (…) Projekt ustawy niestety nie obejmuje dekomunizacji przestrzeni akademickiej, także personalnej – i to jest jego wada. (…)

Wiadomo przecież, że głową tamtego systemu była partia komunistyczna (PZPR wspierana przez partie/stronnictwa sprzymierzone) i to ona decydowała również o organach bezpieczeństwa. To PZPR była przewodnią siłą narodu, także w sektorze akademickim, a na uczelniach przede wszystkim. (…)

Ilustrację tego, co się działo wówczas na uczelniach, mogą stanowić zapiski Karola Estreichera, w których wybitny historyk opisał m.in. poczynania rektora Mieczysława Karasia, który pragnął dokonać zamiany „Uniwersytetu Jagiellońskiego ze szkoły w Instytut Propagandowy Polskich Komunistów”, co w niemałym stopniu mu się udało:

Karaś… już w trakcie studiów zapisał się do Partii, a w 1957 roku, popierany przez Taszyckiego, zaczął karierę jako sekretarz Podstawowej Organizacji Partyjnej.

Nigdy żaden hrabia Potocki, żaden dęty szlachetka nie traktował tak służby, jak Karaś swych kolegów czy podwładnych. Jest władczy, opryskliwy, niecierpliwy. Beszta, wyrzuca z pokoju, mówi rzeczy przykre, nie tając, kto doniósł mu to czy owo, grozi, żąda i nie dotrzymuje.

Mianowanie rektorem przez ministra Kaliskiego (takiego samego wojskowego autokratę) przewróciło Karasiowi w głowie. Wszedł także do KC Partii, wprawdzie na drugorzędne stanowisko, ale i to przewróciło mu w głowie. Do reszty w głowie przewróciła mu posiadana władza.

A nie jest ona wcale taka mała. To władza nad około dwudziestoma tysiącami osób — profesorów, urzędników i studentów. Ogromne fundusze, majątki, zakłady, rozbieżne sprawy. Władza rektora jest nieograniczona. On mianuje, on decyduje; jemu narazić się oznacza znaleźć się natychmiast w sytuacji bez wyjścia. Rektor posługuje się sforą urzędników — niewychowanych, prymitywnych, niewykształconych, których osadził na Uniwersytecie. Dyrektor administracyjny Sporek, jego zastępcy, kwestor Bunsch, dyrektor personalny Błachut i kierowniczka Wydziału Personalnego Irena Kozioł —wszyscy wysoko partyjni, aroganccy, nieuprzejmie rzeczowi. Cała ta, jak powiadam, sfora nieciekawych osobistości stoi gotowa, korna i posłuszna do spuszczania ze smyczy, by działać na rozkaz Magnificencji. (…)

Dotkliwe dla kadr akademickich były ich polityczne weryfikacje, prowadzone w dwóch falach – po wprowadzeniu stanu wojennego (1982 r.) i tuż przed transformacją ustrojową (1986/87). Eliminowano wówczas przede wszystkim młodych naukowców, nonkonformistów, negatywnie nastawionych do systemu komunistycznego, co spowodowało, że na początku III RP utworzyła się luka pokoleniowa. Mamy do dziś konformistyczne kadry akademickie, które się ostały na uczelniach i formowały sobie podobnych, w ramach ustawianych konkursów, „chowu wsobnego”, awansowania „samych swoich” – bez czynnika zewnętrznego/kontrolnego. (…_

Nawet w opracowaniach wydawanych przez IPN można przeczytać o tym, ilu na uczelniach było tajnych współpracowników SB, ale nie ma wykazów kadr partyjnych ani strat osobowych uczelni w latach 80., mimo politycznych weryfikacji kadr.

Zatem na podstawie tych prac można by sądzić, że tajni współpracownicy znakomicie ochronili powierzone im obiekty uczelniane, a „przewodnia siła narodu” wspaniale przewodziła kadrom akademickim, tak że nie było potrzeby jej zastępować ani podczas transformacji, ani później. Odnosi się wrażenie, że etatowi historycy nie chcą nawet poznać tego, co badają!

Cały artykuł Józefa Wieczorka pt. „Dezubekizacja uczelni? A co z dekomunizacją?” znajduje się na s. 9 marcowego „Kuriera WNET” nr 45/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Józefa Wieczorka pt. „Dezubekizacja uczelni? A co z dekomunizacją?” na s. 9 marcowego „Kuriera WNET” nr 45/2018, wnet.webbook.pl

Widzę istotne wady w projekcie reformy szkolnictwa wyższego premiera Gowina / Michał Seweryński w Radiu WNET [VIDEO]

Wicemarszałek Senatu powiedział Witoldowi Gadowskiemu, że wprowadzeniu ustawy dogłębnie reformującej system polskiej nauki należy ocenić pozytywnie, ale szczegółowe zapisy jeszcze wymagają dyskusji.

Gościem Witolda Gadowskiego był prof. Michał Seweryński, wicemarszałek Senatu i minister nauki i szkolnictwa wyższego w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. – Bardzo cenię sobie zalety umysłu i charakteru pana premiera Gowina, bo jest to człowiek bardzo stanowczy i działa z sukcesem. Przechodził różne koleje losu, ale chyba znalazł właściwe miejsce w polityce. Podjął się ambitnego zadania wprowadzenia nowego prawa o szkolnictwie wyższym i sam ten zamiar, doprowadzony do stadium projektu, musi być oceniony pozytywnie. W tej dziedzinie potrzebne są dogłębne zmiany – powiedział zapytany o ocenę projektu reformy szkolnictwa wyższego przygotowywanej przez wicepremiera Jarosława Gowina.

Zdaniem wicemarszałka Senatu wymaga ona jeszcze wielu szczegółowych ustaleń: – Osobiście nie jestem w pełni usatysfakcjonowany. Wydaje mi się, że w tym projekcie jest kilka poważnych ułomności, które powinny być wyeliminowane przed jego uchwaleniem. Oparcie projektu ustawy na założeniu, że o klasyfikacji uczelni będą decydować osiągnięcia naukowe, jest dobre, ale pytanie, jak będą one mierzone. (…) Nauki humanistyczne czy społeczne nie mogą być tak samo oceniane jak nauki techniczne.

– Według ustawy premiera Gowina, można żyć i zrobić karierę na uczelni bez habilitacji. Uważam, że to jest błąd. Ten drugi szczebel selekcji do pracy naukowej w Polsce się sprawdził. Jest to dobre pociągnięcie, dzięki któremu selekcjonujemy najlepszych naukowców – twierdzi gość Poranka WNET.

Prof. Michał Seweryński odniósł się również do możliwości startu w wyborach na prezydenta Warszawy przez marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego. Ocenia, że jest on wybitnym marszałkiem Senatu, jest „właściwym człowiekiem na właściwym miejscu”.

ŁAJ