Raport z Kijowa: Paweł Bobołowicz i Wojciech Jankowski z Mikołajowa niedaleko jego ujścia do Morza Czarnego-21.10.2022 r

Paweł Bobołowicz i Rafał Dzięciołowski w Mikołajowie

Paweł Bobołowicz i Wojciech Jankowski z wyprawy reportersko-humanitarnej Radia Wnet.

Reporterzy Radia Wnet, kolejny dzień towarzyszą Rafałowi Dzięciołowskiemu, Prezesowi Fundacji Solidarności Międzynarodowej w misji humanitarnej do miejscowości ogarniętych wojenną pożogą. Dziś nadają z Mikołajowa nad Bohem, niedaleko jego ujścia do Morza Czarnego. Miasta, które od początku tej pełnowymiarowej inwazji dzielnie stawia opór barbarzyńskiemu najeźdźcy.

Podczas tej wyprawy, potrzebujący otrzymali i otrzymają, to co jest niezbędne do walki z przeciwnościami losu, w kraju, który toczy wojnę obroną.

Paweł Bobołowicz:

Szanowni Państwo, zanim dojechaliśmy do Mikołajowa w obwodzie mikołajowskim, odwiedziliśmy jeden ze szpitali i tam Fundacja Solidarności Międzynarodowej przekazała pomoc. Bo przecież jest to główny cel naszego wyjazdu. Część z Państwa, która obserwuje nasze media społecznościowe, obserwuje stronę internetową, albo słuchała naszej wczorajszej audycji, wie, że towarzyszymy panu prezesowi Rafałowi Dzięciołowskiemu w  tym zadaniu, w tej misji.

Rafał Dzięciołowski:

Przekazaliśmy „pakiety porodowe” przygotowane dla kobiet, które w trudnych wojennych warunkach, muszą rodzić w warunkach polowych –  w schronach, w tunelach metra, w miejscach, w których przypadkowo się znalazły. Przyśpieszony z powodu stresu poród się zaczyna i wtedy towarzyszą im ludzie kompletnie nieprzygotowani do takich zadań. Dla nich właśnie są te pakiety, aby można było w miarę komfortowo i bezpiecznie dla życia matki i dziecka ten powód przyjąć. Takich pakietów przekazaliśmy dla szpitala w pobliskiej miejscowości 200 sztuk.

Rafał Dzięciołowski, Paweł Bobołowicz i Wojciech Jankowski opowiadają o swoich wrażeniach z miasta leżącego niemal na pierwszej linii frontu.

Rafał Dzięciołowski:

To co mnie uderza, tu w Mikołajowie, to zaskakująca normalność. Bo nam się wydaje, że jeżeli jedziemy w obszar zagrożony wojną, to musimy zobaczyć śmigające rakiety oraz zniszczone miasto i przerażonych ludzi. Natomiast tu widać determinację. Świadomość wojny jest w nich, jest w środku i ich osobiste doświadczenia wydobywamy przy każdej rozmowie. Każdy właściwie z tych przechodniów, z tych ludzi, z którymi się spotykamy, nosi w sobie jakąś wojenną traumę, jakąś straszną historię, jakieś dramatyczne przeżycia.

Paweł Bobołowicz:

Wczoraj w jednej z takich rozmów, już w późnych godzinach nocnych, z jedną z pań, mieszkanek Mikołajowa, której część rodziny zresztą przebywa w Polsce. Pogodne oblicze, duża troska o nasz los, ale nagle w rozmowie okazuje się, że osobiste doświadczenia tej kobiety były przerażające. Przemiła osoba, bardzo ciepła i uroczo prowadząca rozmowę, nagle przechodzi na temat swojego osobistego doświadczenia i opowiada o mężu, który zginął w pierwszym miesiącu wojny, we wstrząsającym ataku rakietowym na koszary w pobliżu Mikołajowa, w którym jak się dzisiaj dowiadujemy zginęło ponad 200 ukraińskich żołnierzy.

Stojąc pod pomnikiem radzieckim milicjantom, w który dzień wcześniej trafił rosyjski pocisk, Wojciech Jankowski dzieli się swoimi spostrzeżeniami:

To wydarzenie jest zaskakujące, a może nawet symboliczne. Gdy podeszliśmy do tego cokołu, domyślaliśmy się, że może to jest właśnie tomiejsce. Pierwsze co się rzuciło nam w oczy, to był napis napisany sprejem – „czekista”, Więc pomyśleliśmy, że jest to, któryś z pomników dawnych, jak się w Polsce mówi  „utrwalaczy władzy ludowej” i w rzeczy samej był to tego typu pomnik, postawiony własnym sumptem przez miejscowych milicjantów. Przed eksplozją pomnik przedstawiał osobę symbolizującą milicjanta, mającą w jednej dłoni tarczę, a w drugiej miecz.

Artur Żak ze Lwowa w 240 dniu inwazji Rosji na Ukrainę,  prezentuje najnowsze informacje przygotowane przez Darię Gordijko:

  • „Ukrenergo” informuje, że 21 października na całej Ukrainie możliwe są tymczasowe ograniczenia
  • Rosyjscy okupanci zaminowali tamę i bloki elektrowni wodnej w Kachowce, powiedział prezydent Zełenski. Dodał, że po wysadzeniu tamy w strefie powodziowej znajdzie się ponad 80 miejscowości, w tym Chersoń.
  • Stany Zjednoczone mają dowody na obecność irańskich instruktorów na Krymie. Pomagają rosyjskim wojskowym wystrzeliwać amunicję krążącą(Shahed-131 i Shahed-136 – „drony kamikadze”) w kierunku ukraińskich miast, powiedział John Kirby, koordynator Rady Bezpieczeństwa Narodowego Białego Domu.
  • Brytyjski wywiad uważa obecnie nową inwazję na Ukrainę z terytorium Białorusi, za mało prawdopodobną. Najprawdopodobniej Rosja próbuje odciągnąć siły Sił Zbrojnych Ukrainy na północ i północny zachód kraju.
  • Rosja dyslokowała minimum 2000 „świeżo zmobilizowanych” żołnierzy do obwodu chersońskiego, poinformował Sztab Generalny Ukrainy. Ponadto władze okupacyjne wydały nakaz przygotowania do ewakuacji tzw. „instytucji bankowych” oraz sprowadzonych z Rosji nauczycieli i lekarzy.
  • Członkowie Kongresu USA debatują nad możliwością uchwalenia ustawy o przyznaniu Ukrainie pomocy w wysokości 50 mld USD w trybie natychmiastowym w obawie, że po wyborach ustawodawca może zmniejszyć poparcie dla Kijowa.

Więcej informacji o wyprawie Pawła Bobołowicza i Wojciecha Jankowskiego oraz polskiej pomocy dla Ukrainy, zarówno instytucjonalnej jak i ochotniczej, w dźwięku poniżej.


Serdecznie zachęcamy do wysłuchania całej audycji pod powyższym linkiem, oraz słuchania premierowo audycji „Raport z Kijowa”, o 9:30 w każdy poniedziałek, wtorek, czwartek i piątek. Poprzednie raporty znajdziesz tutaj

Rafał Dzięciołowski, Andrius Tučkus, Dmytro Antoniuk, Jan Bogatko – Poranek Wnet z Wilna – 18.08.2022 r.

„Poranka Wnet” można słuchać na 87.8 FM w Warszawie, 95.2 FM w Krakowie, 96.8 FM we Wrocławiu, 103.9 FM w Białymstoku, 98.9 FM w Szczecinie, 106.1 FM w Łodzi, 104.4 FM w Bydgoszczy, 101,1 w Lublinie.

Goście „Poranka Wnet”:

Andrius Tučkus – sekretarz generalny Sejudisu;

Dmytro Antoniuk i Paweł Bobołowicz – korespondenci Radia Wnet na Ukrainie;

Łukasz Jankowski – dziennikarz Radia Wnet;

Rafał Dzięciołowski – prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej;

Olga Siemaszko – szefowa redakcji białoruskiej Radia Wnet;

Bohdan Cywiński – pisarz, działacz opozycji antykomunistycznej;

Jan Bogatko – Studio za Nysą.


Prowadzący: Krzysztof Skowroński

Realizator: Joanna Rejner


Andrius Tučkus / Fot. Jaśmina Nowak, Radio WNET

Andrius Tučkus mówi o wsparciu Litwinów dla Ukrainy. Zebrali oni pieniądze na zakup Bayraktara. Sekretarz generalny Sejudisu przypomina wojnę w Gruzji. Zaznacza, że nie wyciągnięto z niej wniosków. Wspomina podział społeczeństwa po tym, jak „zamordowano Lecha Kaczyńskiego”. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego odnosi się do wysokiej inflacji na Litwie. Stwierdza, że jego rodacy rozumieją, iż w przypadku zwycięstwa Rosji byłoby jeszcze gorzej.


Łukasz Jankowski o obawach mieszkańców Zakopanego w związku z turystyką. Pojawiają się, nie po raz pierwszy, głosy, że w wyniku turystyki miasto traci swój charakter. Jankowski zwraca uwagę na aktywizację branży deweloperskiej w Zakopanem. Deweloperzy wypierają lokalnych przedsiębiorców.


Dmytro Antoniuk / Fot. materiały własne

Dmytro Antoniuk i Paweł Bobołowicz o sytuacji na Ukrainie. W Charkowie ostrzelany został akademik, w którym mieszkali niesłyszący. Antoniuk przedstawia wydarzenia na froncie. Rafał Dzięciołowski o Funduszu im bł. Klemensa Szeptyckiego będącego efektem współdziałania rządów Polski i Ukrainy. Fundusz dedykowany jest sierotom wojennym i kobietom, które ucierpiały w wyniku wojny. Dzieci będą otrzymywały stałą pomoc finansową. Kobiety będą mogły skorzystać ze wsparcia psychologicznego i w razie potrzeby wyjechać do Polski. Dzięciołowski opowiada o życiu Klemensa Szpetyckiego. Syn polskich ziemian, podobnie jak brat Roman (Andrij) wybrał życie zakonne i związanie się z narodem ukraińskim. Podkreśla, że „ta postać ma w sobie niesamowitą siłę”.


Olga Siemaszko o wydarzeniu białoruskiej opozycji w Wilnie, na którym ogłoszono powstanie rządu emigracyjnego ze Swietłaną Cichanouską. Podkreśla, że to znak jedności opozycji demokratycznej ważny z punktu widzenia dyplomacji. Siemaszko mówi o Białorusinach mieszkających w Republice Litewskiej. Do Wilna sprowadzają się także białoruscy programiści, przenosząc swoje firmy.


Bohdan Cywiński/Fot. Zmazany/CC BY-SA 4.0

Nagrana rozmowa z Bohdanem Cywińskim, który wyjaśniał, czemu zdecydował się na życie na prowincji. Wspominał swoje podróże do Ameryki Łacińskiej, gdzie obserwował walkę związków zawodowych o prawa pracownicze. O sprawach robotników rozmawiał z papieżem Janem Pawłem II. Pisarz zauważa, że inaczej się patrzy na Zachód, kiedy się na nim mieszka. Odkrył, iż dla ludzi liczą się przede wszystkim pieniądze, a nie idee. Spotykał się z oskarżeniami, że Solidarność niszczy ład pojałtański komplikując Zachodowi życie.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego zauważył, że jego pokolenie miało dzieciństwo w czasie II RP i młodość w czasie okupacji. Jak wskazał powojenna rzeczywistość na wsi była złożona. Podział na nas i ich nie był tak wyraźny jak mogłoby się wydawać.


Jan Bogatko / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Jak mówi Jan Bogatko, temat skażenia Odry pozostaje na łamach niemieckich gazet. Niemcy nie wiedzą, gdzie i jak rozpoczęło się skażenie. Jest kilka tysięcy chemikaliów, pod kątem obecności których można by zbadać rzekę. Gospodarz Studia za Nysą wskazuje, że niedługo spotka się polsko-niemiecka grupa współpracy. Głównym tematem rozmów będzie sytuacja w Odrze. Przyczyn katastrofy w rzecze może być wiele. Minister środowiska Brandenburgii stwierdził, że w rzece nie stwierdzono obecności metali takich jak rtęć.

Rafał Dzięciołowski: współpraca Polski z Ukrainą to nie romantyzm, tylko twarda racja stanu

Współpraca Polski, Ukrainy i krajów bałtyckich Prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej o potrzebie budowy systemu bezpieczeństwa krajów Europy Wschodniej.

Rafał Dzięciołowski komentuje wizytę prezydenta Andrzeja Dudy na Ukrainie. Stwierdza, że państwo polskie odpowiedziało na ukraińską prośbę o pomoc. Zauważa, że konwój nosi miano Solidarności Polsko-Ukraińskiej. Odnosi się do krytyki części Polaków wobec przekazywania pomocy Ukraińców. Przypomina, że ukraińscy prezydenci składali kwiaty pod pomnikiem ofiar rzezi wołyńskiej.

Obie strony starają się maksymalnie spolityzować ten spór.

Zaznacza, że współpraca Polski z Ukrainą nie jest kwestią romantyzmu.

To jest twarda racja stanu.

Nie zgadza się z tymi, który uważają, że Polska nie potrzebuje wolnej Ukrainy. Fundacja Solidarności Międzynarodowej prowadzi szereg programów wspierających dostosowanie Ukrainy do unijnych standardów. Zauważa, że u naszych południowo-wschodnich sąsiadów czas reakcji potrzebny straży pożarnej na reakcję na pożar jest dłuższy. W rezultacie niedomagań tej służby

Śmiertelność w wyniku pożarów na Ukrainie jest dużo większa niż w Unii Europejskiej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Rafał Dzięciołowski: Wołyń czeka na skrupulatną, naukową monografię

Prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej o uroczystościach upamiętniających rocznicę rzezi wołyńskiej i o tym, czemu Ukraińcy czczą sprawców ludobójstwa Polaków.


Rafał Dzięciołowski relacjonuje przebieg wizyty Małgorzaty Gosiewskiej na Ukrainie, w której czasie upamiętniano miejsca pamięci na terenie Wołynia. Wiele z polskich grobów jest nieoznaczonych i należy je odszukać. Nasz gość mówi, jak takie miejsca są odszukiwane. Pomaga w nich konsulat w Łucku.

Polski Wołyń jest już światem trochę nieistniejącym.

Gość Poranka Wnet informuje, że tym roku na uroczystościach rocznicowych w Hucie Stepańskiej i katedrze w Łucku zgromadziły się setki Polaków z Polski i Ukrainy.

Prawda jest taka, że Wołyń czeka na opis, który nie tylko zerwaniem zasłony milczenia, ale skrupulatną, naukową monografię.

[related id=149385 side=right] Jak wyjaśnia prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej, dowódcy UPA organizujący rzeź wołyńską walczyli później przeciw komunistom i za to ostatnie są obecnie na Ukrainie upamiętniani. Wskazuje, że Ukraińcy nie pochwalają rzezi wołyńskiej, lecz zaprzeczają, aby miała miejsce.

Opór na Ukrainie trwał nawet dłużej niż naszych Żołnierzy Wyklętych.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Paweł Bobołowicz: sprawa przystąpienia do NATO jest postrzegana przez Ukrainę jako element gwarancji bezpieczeństwa

Paweł Bobołowicz i Rafał Dzięciołowski o wizycie wicemarszałek Małgorzaty Gosiewskiej na Ukrainie, w strefie przyfrontowej.


[related id=142631 side=right] Jak donosi Paweł Bobołowicz, delegacja z wicemarszałek Sejmu Małgorzatą Gosiewską kontynuuje odwiedzanie przyfrontowych miejscowości na Ukrainie. Niedawno odwiedzili Mariupol, a następnie w pobliskiej miejscowości Szyrokino.

Wczoraj akurat tam nie padły strzały, ale śladów tego, że tam cały czas trwają ostrzały i że trwały tam straszne walki jest po prostu nieprawdopodobnie dużo. Można się tam poczuć jak w miejscach najbardziej znanych z filmów, może z reportaży wojennych.

Rafał Dzięciołowski informuje, że w Mariupolu czuć napięcie. Delegacja polska została godnie przywitana przez ukraińskie wojsko.

Dzisiaj my zrewanżujemy się pokazując stronie ukraińskiej dowody materialne zaangażowania Polski, realizowanego przez ostatnie 4-5 lat tutaj w Mariupolu i w okolicach bezpośrednio wzdłuż całego frontu.

Dzięciołowski ocenia, że jest pole do nawiązania relacji polsko-ukraińskich na nowym poziomie. Bobołowicz wyjaśnia, jak gesty wsparcia dla Ukrainy przekładają się na realne działania.

Mamy małe możliwości jako państwo to jest oczywiste w jakiś inny mocny bezpośredni sposób zareagować na to niż deklaracja o charakterze politycznym. Ale to nie jest takie całkowicie tonący gdzieś w tej przestrzeni tylko i wyłącznie gestów dlatego, że sprawa możliwego przystąpienia do NATO Ukrainy jest postrzegana przez Ukrainę jako element gwarancji bezpieczeństwa. Dlatego tak ważne są te deklaracje i tego Ukraińcy od nas oczekują.

Jak mówi korespondent, wszyscy śledzili orędzie Władimira Putina do narodu. Prezydent Rosji nie odniósł się jednak do sytuacji na Ukrainie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Rafał Dzięciołowski: upadek reżimu Łukaszenki to jedynie kwestia naszej wytrwałości i cierpliwości

Prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej komentuje kolejne antypolskie represje mińskiej dyktatury. Przewiduje, że białoruski reżim wkrótce będzie zmuszony oddać władzę.

Rafał Dzięciołowski mówi, że czwartkowa rewizja u polonijnego dziennikarza z Grodna Andrzeja Poczobuta jest kolejnym elementem walki białoruskich władz z Polakami. Przewiduje, że represje władz tylko scementują naszą mniejszość w tym kraju oraz więzi między narodami: polskim i białoruskim.

Celem reżimu nie są pojedyncze osoby, tylko Polacy jako całość. Trwa poszukiwanie wewnętrznego wroga.

Prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej wskazuje na konieczność silnej reakcji Zachodu na prześladowania przeciwników białoruskiej dyktatury.

Czas gra na naszą korzyść. Upadek reżimu Łukaszenki to jedynie kwestia naszej wytrwałości i cierpliwości.

Gość „Poranka WNET” przewiduje, że Kreml będzie coraz bardziej naciskał na  zmiany personalne na szczycie białoruskiej władzy. Odcięcie się od Aleksandra Łukaszenki może być konieczne dla utrzymania sympatii ze strony Białorusinów a w konsekwencji wpływów politycznych i gospodarczych w tym kraju.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Dzięciołowski: Nie możemy pozwolić na patologie przy wydatkowaniu środków publicznych w Związku Polaków na Litwie-VIDEO

Zdaniem Fundacji Pomoc Polakom na Wchodzie, dochodziło do wyłudzeń dotacji na wydawanie tygodnika „Nasza Gazeta” przez zarząd ZPL. To działalność na szkodę Polaków na Wileńszczyźnie.

Gościem Poranka Wnet był Rafał Dzięciołowski Wiceprezes Zarządu Fundacji “Pomoc Polakom na Wschodzie”, który relacjonował wyniki kontroli wydatkowania środków publicznych przez zarząd główny Związku Polaków na Litwie: Mamy do czynienia z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez członków zarządu głównego Związku Polaków na Litwie. Odkryliśmy mechanizm zawyżania kosztów druku gazety wydawanej przez ZPL. Wszystkie te nieprawidłowości budzą nasze wątpliwości. Wczoraj podaliśmy fakty, pokazując mechanizm złego wykorzystywania dotacji celowej.

Prezes Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” Mikołaj Falkowski w czwartek 7 czerwca na konferencji prasowej przedstawił zastrzeżenia dotyczące działalności prezesa Zarządu Głównego Związku Polaków na Litwie Michała Mackiewicza.

Z zaprezentowanych danych wynika, że zastrzeżenia dotyczą rozliczenia środków, jakie w latach 2014-2016 Związek Polaków na Litwie otrzymał na „Naszą Gazetę”. Prezes Fundacji poinformował, że w czasie analizy dokumentów zakwestionowanych zostało łącznie ponad 120 faktur dotyczących druku tego tygodnika.

W roku 2014 zakwestionowano 21 faktur, w 2015 – 45, zaś w 2016 – 50. Wysokość dotacji w tym okresie wyniosła 340 114,00 zł, zaś łączna wartość środków niewykorzystanych zgodnie z umową to 127 790,51 zł. Zarząd Fundacji poinformował, że ZPL miał otrzymywać wyższe dotacje w związku ze zwiększeniem nakładu „Naszej Gazety”. Jak się okazało, miała ona przez trzy lata pozostać na tym samym poziomie tysiąca egzemplarzy.

Według rzeczywistych dokumentów drukowane około tysiąc egzemplarzy, a rozliczano nakład w wysokości 4 tysięcy egzemplarzy, na które szły dotacje. Dla mnie zaniżanie nakładu to jest działanie na szkodę Polaków na Litwie, co jest istotnym zarzutem obok kwestii defraudacji – podkreślił gość Poranka Wnet.

Rafał Dzięciołowski zaznaczył, że działania Zarządu Głównego ZPL szkodzą kultywowaniu polskości na Litwie: Taktyka, którą przyjął zarząd główny ZPL, polega na zagłuszeniu rzeczywistości i w zasadzie próbie zastraszenia polskich polityków, że straty polityczne kontroli będą na tyle duże, że lepiej już zezwolić na łamanie prawa.

Jeśli zgodzimy się, że działanie na rzecz Polaków na Litwie immunizuje na obowiązek przestrzegania polskiego prawa, to doprowadzimy do sytuacji, w której organizacje polskie na wchodzie, staną się strukturami mafijnymi, wyłudzającymi publiczne pieniądze – zaznaczył wiceprezes Fundacji Pomoc Polakom na Wchodzie.

 

ŁAJ

www.wspieram.to/radiownet

Program Wschodni 15 VII: Między historią, polityką i spojrzeniem na mapę – Jacek Bartosiak i Rafał Dzięciołowski

Jeżeli chcemy zachować niepodległość – nie ma ucieczki od Międzymorza. Do tego potrzeba nam sojuszu z Ukrainą. Czy ktoś zdecyduje się na „kilka czystych taktów” i zakończy spory o tragiczną historię?

 

W Programie Wschodnim wystąpili:

 

Rafał Dzięciołowski – Fundacja Wolność i Demokracja, Narodowa Rada Rozwoju przy Prezydencie RP;

dr Jacek Bartosiak – analityk spraw międzynarodowych, autor wielu opracowań i raportów z zakresu geopolityki oraz książki „Pacyfik i Eurazja. O wojnie”;

Krystyna Brzezińska – Klub Inteligencji Katolickiej w Krapkowicach na Opolszczyźnie, organizatorka kolonii dla polskiej młodzieży z parafii rzymskokatolickiej w Równem na Wołyniu.


prowadzenie: Antoni Opaliński

realizacja: Andrzej Gumbrycht


Cześć pierwsza:

Rafał Dzięciołowski o polsko-ukraińskich sporach historycznych i o ich wpływie na obecne relacje obu krajów.

W wymiarze historycznym dialog polsko-ukraiński jest w tej chwili zamrożony. To może się przełożyć na relacje polityczne, a w wymiarze globalnym zaszkodzić obu krajom. I Polacy, i Ukraińcy powinni pamiętać, że tylko solidarne współdziałanie obu krajów może stanowić bufor przeciw imperialnym aspiracjom Rosji. A przecież do prawdziwego pojednania wystarczyłoby, mówiąc słowami Herberta,  „kilka czystych taktów” – przyznanie się do zbrodni i odrzucenie tej części tradycji UPA, która jest skażona ludobójstwem.

 

Cześć druga:

 

DrJacek Bartosiak o geopolitycznych uwarunkowaniach polskiej polityki wschodniej.

Rosja jest skazana na politykę imperialną. To wynika z geografii. A Polska jest na głównej osi historycznej ekspansji Rosji. Kurs kolizyjny jest nie do uniknięcia. Musimy się zmierzyć ze skalą naszej przestrzeni – między Odrą, Karpatami, Bałtykiem, Dźwiną, Dnieprem a Morzem Czarnym. W przeszłości bywało różnie, ale patrząc modelowo, Polska i Ukraina tworzą zaporę dla ekspansji rosyjskiej i punkt orientacyjny dla innych krajów. Jeżeli chcemy zachować naszą niepodległość – nie ma ucieczki od myślenia o Rzeczypospolitej i Międzymorzu. Zwłaszcza jeżeli zabraknie jednego hegemona światowej polityki.

 

Część trzecia:

 

Krystyna Brzezińska o organizacji kolonii dla polskich dzieci z Równego.

Jacek Bartosiak o najważniejszych wyzwaniach dla ładu międzynarodowego w nadchodzących miesiącach.

 

Cały Program Wschodni:


Od kilkunastu lat pani Krystyna Brzezińska z Klubu Inteligencji Katolickiej w Krapkowicach (Opolszczyzna) organizuje kolonie letnie dla polskich dzieci z parafii rzymskokatolickiej w Równem na Wołyniu. Program Wschodni pomaga w zebraniu środków na te wyjazdy.

Co roku kilkanaścioro dzieci z Równego przyjeżdża do Polski. W zeszłym roku między innymi dzięki wsparciu słuchaczy Radia Warszawa i Radia Wnet dzieci miały okazję spotkać się z Ojcem Świętym.
Zachęcamy Państwa do wpłat na numer konta.

Klub Inteligencji Katolickiej w Opolu, Oddział Krapkowice

45-007 Opole
ul. Katedralna 4a

PKO BP SA, I Oddział w Opolu

68 1020 3668 0000 5202 0100 8515

Numer telefonu pani Krystyny Brzezińskiej: 608-601-194

Prezydent Lech Kaczyński widział niebezpieczeństwo, jakie niesie za sobą pomylenie antyukraińskości z antybanderyzmem

Musimy zdobyć się na odwagę, która cechuje mężów stanu, i powiedzieć sobie: zaryzykujemy, ale musimy tę sprawę rozwiązać dzisiaj, my Polacy i my Ukraińcy, bo inaczej strona trzecia na tym wygra.

Wojciech Jankowski
Rafał Dzięciołowski

 

W rozmowach z Ukraińcami bardzo często pojawia się przekonanie, które w Polsce nie jest powszechne, że śmierć prezydenta Rzeczypospolitej w jakimś stopniu była zainicjowana przez stronę rosyjską.

Kiedy nastąpił dramat smoleński, pracowałem w Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, miałem ścisłe kontakty ze środowiskami polskimi na Litwie, Białorusi, Ukrainie. I muszę powiedzieć, że był niesamowity kontrast między oficjalnym przekazem władz polskich, które od początku mówiły, że Rosja jest święta, wspaniała, cudownie współpracuje i nie ma nic wspólnego z tym, co się stało, a komentarzami, które słyszałem ze Wschodu. Proszę mi wierzyć, nigdy nie usłyszałem od ludzi ze Wschodu, że to była zwykła katastrofa.

Wszyscy mówili: nie umiemy tego udowodnić, ale czy wyście zwariowali? Przecież wiecie, kim jest Putin, jaka jest praktyka Rosji, wiecie, jak bardzo nienawidzili Kaczyńskiego za akcję w Gruzji i za to, że chciał upodmiotowić kraje postsowieckie. Dlaczego powtarzacie te brednie… Czy naprawdę wierzycie, że Putin nie maczał w tym palców?

Dla mnie to był także czynnik stymulujący, żeby się potem zaangażować z Anitą Gargas w wyjazdy do Smoleńska i badanie na miejscu tej katastrofy. Pamiętam głosy przyjaciół z Litwy, z Ukrainy i z samej Rosji – opozycjonistów rosyjskich; to były głosy, które jednoznacznie wskazywały na ogromne prawdopodobieństwo zaangażowania Putina.

Dziś, kiedy badamy i sposób prowadzenia tego śledztwa, i okoliczności, które temu towarzyszyły, i kiedy przeczytamy sobie pierwszą z brzegu biografię Putina, gdzie katastrofy lotnicze były jedną z metod eliminacji przeciwników, nierzadko byłych przyjaciół Władimira Władimirowicza – a były pewną mową, narzędziem budowania sobie kariery politycznej – ta łatwość, z jaką uznaliśmy, że Putin jest poza podejrzeniem, a Rosja może nam tylko współczuć, solidarnie dzielić z nami ból po stracie elity politycznej, wydaje się naiwnością na granicy zbrodni politycznej. (…)

Żytomierszczyzna to jest ta część Ukrainy, na której nie działała Ukraińska Powstańcza Armia podczas II wojny światowej. Jest to Ukraina Zachodnia, czyli dawne Kresy II Rzeczypospolitej. Czy w związku z tym na tych terenach łatwiej rozmawiać Polakom i Ukraińcom? Czy dzięki temu uzyskaliśmy zgodę na odsłonięcie tablicy poświęconej śp. Lechowi Kaczyńskiemu?

Tak i nie. Tak dlatego, że rzeczywiście nie ma tam tego napięcia, które czasami ujawnia się na zachodniej Ukrainie, a które jest wynikiem historycznej niechęci do Polaków. Nie ma też tego problemu, że my przyjeżdżamy tam z nastawieniem, że spotkamy się z potomkami morderców, którzy najprawdopodobniej brali udział w ludobójstwie Polaków na Wołyniu. Tam ludzie są wolni od tej historii i tej odpowiedzialności.

Dla nas, pokolenia lat 80., walczącego z komunizmem, istniał pewien problem innego rodzaju – trudno nam było rozmawiać z ludźmi, którzy nie mają zdania w kwestii tego, czym była Rosja sowiecka, komunizm, którzy mają rozmytą tożsamość narodową i właściwie nie potrafią powiedzieć, kim są. Ale to się zmienia. Dwadzieścia parę lat istnienia niepodległej Ukrainy spowodowało, że ta tożsamość na Żytomierszczyźnie jest budowana.

Najlepszym tego dowodem jest to, że Rosjanie bardzo liczyli na tych nieokreślonych narodowościowo Ukraińców, a okazało się, że nie są w stanie wyjść poza Obwód Ługański i Doniecki. Czyli te ponad 20 lat trudnej, marnej, słabej państwowości ukraińskiej, słabych elit, słabych wyników politycznej emancypacji – jednak jakiś efekt przyniosło: zbudowało tożsamość ukraińską. Ona jest bardzo różna. Na zachodzie jest w jakimś stopniu oparta na tej najnowszej tradycji OUN/UPA, natomiast w centralnej Ukrainie – nie. I dlatego jest nam łatwiej tam się poruszać.

Co nie znaczy oczywiście, że jest zupełnie łatwo. Są na przykład oddziały partii Swoboda. Celowo wskazuję na tę partię, ponieważ ma bardzo ciekawą historię. Ta partia jest w Żytomierzu, chociaż jej matecznik to Lwowszczyzna i Zachodnia Ukraina. Problem polega na tym, że lider miejscowej Swobody jeszcze 10 lat temu miał rosyjski paszport i mieszkał w Petersburgu. (…)

To nie do wiary, ale najwięcej pomników Bandery postawiono z pieniędzy skarbnika Swobody, który powiązany jest z kim? Z Dmytrem Firtaszem. A Dmytro Firtasz to główny skarbnik Janukowycza i człowiek Moskwy na Ukrainie. Był, bo teraz, na skutek amerykańskiego listu gończego, został aresztowany. Czyli pokazuje to też niejasność oceny rzeczywistych postaw i wyborów politycznych.

Nam się wydaje, że mamy do czynienia z encyklopedycznym przykładem nacjonalizmu w czystej postaci, integralnego. Doncow, Bandera, Szuchewycz, czy – tak często niektórzy zaślepieni mówią w Polsce: Majdan – a prawda jest zupełnie inna. Mamy do czynienia z rosyjską inspiracją, która podjudza ludzi, która używa sztafażu nacjonalistycznego, ale tak naprawdę to nie są ludzie, którzy realizują narodowy interes Ukrainy, tylko interes rosyjski.

Czyli ten niemalże już legendarny banderyzm, którym często się u nas straszy Polaków, w dużym stopniu może być efektem podstolikowych posunięć strony rosyjskiej.

Tak. Zresztą w kulcie Chmielnickiego też maczali palce Rosjanie. Pomnik Chmielnickiego w Kijowie postawił car. Wpływ Rosji na świadomość i mentalność Ukraińców istnieje od wieków i do dzisiaj łatwo jest Rosjanom nimi sterować.

Dzisiaj na Ukrainie rozsadnikiem kultu Bandery jest ukraiński Instytut Pamięci Narodowej z panem Wiatrowyczem na czele. Chciałbym zapytać go i usłyszeć uczciwą odpowiedź, w czyim interesie on pracuje i czy nie dostrzega tego, że budując ten kult na nowo i rozprzestrzeniając go po Ukrainie, spowoduje, że naród ukraiński i państwo ukraińskie będzie miało wielkie kłopoty nie tylko z Polską, ale też ze wspólnotą europejską.

Ideologia integralnego nacjonalizmu, i to jeszcze zasadzona na rasie ukraińskiej – de facto taka rasistowska wersja faszyzmu, czyli nazizm – nie jest do zaakceptowania w Unii Europejskiej. I ten kult będzie dla Ukrainy wielkim problemem, o ile stanie się kultem państwowym. Na razie droga do tego daleka. To, z czym mamy do czynienia, to pojedyncze zmiany nazw ulic, pojedyncze pomniki.

Mówimy: banderyzacja Ukrainy. 16 czy 18 pomników Bandery na całej Ukrainie. Jak można mówić o banderyzacji Ukrainy? Do kultu Bandery odwołuje się jedna jedyna partia polityczna. Ustawy, które rehabilitują UPA, to były ustawy dekomunizacyjne. Do całego szeregu środowisk, które walczyły o niepodległość Ukrainy i nie miały nic wspólnego z banderyzmem, włączono również OUN/UPA.

Tymczasem tych historycznych ruchów na rzecz niepodległości Ukrainy było ponad 100! W związku z tym musimy pilnować pewnej proporcji i miary w ocenie tego, co się dzieje na Ukrainie. I nie dlatego, że nie lubimy Rosji, tylko dlatego, że naszym geostrategicznym interesem jest to, żeby między Polską i Rosją był bufor. I ten bufor musi być możliwe silny, możliwie proeuropejski, demokratyczny i w jak największym stopniu nastawiony przyjaźnie do Polski. I do tego, z wysiłkiem i niestety też z gotowością do pewnych kompromisów, powinniśmy dążyć dzisiaj.

Cały wywiad Wojciecha Jankowskiego z Rafałem Dzięciołowskim, pt. „W sprawach polsko-ukraińskich politykom brakuje odwagi”, można przeczytać na ss. 8 i 9 czerwcowego „Kuriera Wnet” nr 36/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Wywiad Wojciecha Jankowskiego z Rafałem Dzięciołowskim, pt. „W sprawach polsko-ukraińskich politykom brakuje odwagi” na ss. 8 i 9 czerwcowego „Kuriera Wnet” nr 36/2017, wnet.webbook.pl