Cejrowski: Niebawem nikt nie będzie płacił składek na Obamacare, dlatego Donald Trump czeka na jego implozję

– Dla Trumpa pod względem politycznym byłoby lepiej, gdyby program ochrony zdrowia Obamacare po prostu się zawalił. On zawali się może w przeciągu roku – powiedział w Radio Wnet Wojciech Cejrowski.

W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim Wojciech Cejrowski, pisarz i publicysta, skomentował sprawę nieudanej próby przeforsowania przez republikanów projektu nowego systemu opieki zdrowotnej w Stanach Zjednoczonych, przygotowanego przez administrację Donalda Trumpa. Przy braku wystarczającego poparcia w Izbie Reprezentantów, na wniosek prezydenta USA projekt ustawy zdrowotnej został wycofany. Przypominamy, że wdrożenie nowego systemu oznaczałoby odejście od pakietu ustaw ubezpieczeń zdrowotnych (Obamacare) wprowadzonych przez byłego prezydenta USA.

Wielu komentatorów wycofanie projektu ustawy zdrowotnej uważa za wielką porażkę prezydenta Donalda Trumpa. Zdaniem natomiast Wojciecha Cejrowskiego prezydent USA może przekuć niepowodzenie w zwycięstwo swojej koncepcji systemu opieki zdrowotnej, przy jednoczesnym skompromitowaniu pakietu ustaw Baracka Obamy. Obamacare bowiem, w opinii publicysty, „zawali się w ciągu najbliższego roku”.

W pewnym sensie nieudana próba przeforsowania projektu jest wizerunkową porażką Donalda Trumpa ze względu na fakt, że większość republikańska w obu izbach parlamentu nie potrafiła się ze sobą dogadać. […] Dla Trumpa pod względem politycznym byłoby lepiej, gdyby program ochrony zdrowia Obamacare po prostu się zawalił. Ten program zawali się może za rok – powiedział.

[related id=”7588″]

Cejrowski wytłumaczył, na jakiej zasadzie działa Obamacare i dlaczego system ubezpieczeń medycznych Baracka Obamy nie jest w stanie przetrwać:

Jest to ubezpieczenie zdrowotne dla wszystkich. Natomiast nie wszyscy płacą składki. […] Kasa z opłat musi wystarczyć dla wszystkich amerykańskich pacjentów, więc co zrobić, aby wystarczyło pieniędzy na nich wszystkich? Należy podwyższyć stawki tym, którzy je już opłacają. Coraz więcej obywateli Stanów Zjednoczonych nie płaci stawek. Wysokość ich natomiast jest coraz bardziej podwyższana. W stanie Arizona wzrosły już o ponad 150 proc. i cały czas rosną! Niebawem nastąpi moment, w którym nikt nie będzie opłacał tych składek. Trump właśnie czeka na taką implozję systemu – podkreślił.

Pisarz oznajmił, że Donald Trump uważa, iż implozja systemu ubezpieczeń zdrowotnych „zmusi wielu demokratów do poparcia pakietu ustaw proponowanych przez administrację prezydenta USA”.

Ponadto zauważył, że podobny system opieki zdrowotnej panuje w Polsce, podkreślając, że jest on niewydolny. Przytoczył również rozwiązanie, które zaproponował niedawno wybrany prezydent Stanów Zjednoczonych: – Co Trump proponuje w zamian za Obamacare i co ja bym zaproponował Polsce? Taki sam układ, jak w przypadku ubezpieczeń samochodowych. Ubezpiecz się poprzez wybór firmy asekuracyjnej. Państwo wtedy się do ciebie nie wtrąca […] a jedynie lekko przymusza, żebyś jakieś, chociażby minimalne, ubezpieczenie wykupił – mówił w Radiu Wnet Wojciech Cejrowski.

K.T.

Krzysztof Rak, Piotr Doerre i ekipa filomowa Dywizjonu 303 w Popołudniu WNET 29 marca

Pytanie o przyszłość Europy, rozmowa o amerykańskiej nowej prawicy i produkcja filmowa na którą czeka Polska – to tematy rozmów Popołudnia WNET 29 marca

Cześć pierwsza:

Krzysztof Rak, dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej o relacjach polsko-niemieckich i przyszłości Unii Europejskiej

 

Część druga:

Piotr Doerre, publicysta pisma Polonia Christiana o amerykańskiej nowej prawicy

 

Cześć trzecia:

Jacek Samojłowicz i Aleksander Wróbel o produkcji Dywizjonu 303

 

 

 

Dr Marcin Kędzierski: Dobra współpraca między Warszawą a Pragą, Bratysławą oraz Budapesztem prowadzi przez Berlin

– Polska wzbudza zaufanie państw Grupy V4. Paradoksalnie jest to spowodowane dobrymi relacjami Polski z Niemcami – powiedział w Popołudniu Wnet prezes Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

We wtorek została podpisana  przez premierów państw Grupy Wyszehradzkiej – Beatę Szydło (Polska), Viktora Orbána (Węgry), Roberta Fico (Słowacja) i Bohuslava Sobotkę (Czechy) tzw. Deklaracja warszawska. Dokument przewiduje m.in. pomoc dla innowacji firm, startupów, wspieranie konkurencyjności czy transformacji cyfrowej w krajach Grupy V4.

Szef Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego dr Marcin Kędzierski uważa, że są szanse na konkretną współpracę między państwami Grupy Wyszehradzkiej: – Trzeba mieć realne oraz „szyte na miarę” oczekiwania. Współpraca w zakresie innowacyjności jest możliwa. Dzisiejsze popisanie przez przywódców państw Grupy V4 deklaracji warszawskiej pokazuje, że współpraca w zakresie wymiany gospodarczej, finansowania inwestycji czy innowacji może się udać – powiedział w Popołudniu Wnet.

Pomimo wyrażanego wobec założeń deklaracji warszawskiej optymizmu, ekonomista wskazał również przeszkody Polski we współpracy z krajami nieformalnego zrzeszenia czterech środkowoeuropejskich państw:

Problemem Grupy V4 jest to, że Polska próbuje odgrywać rolę lidera regionu. To złe i niepotrzebne. Owszem, reszta państw jest świadoma wielkości naszego państwa, jednak chociażby Czechy, w porównaniu z Polską, mają o wiele silniejszą gospodarkę.

[related id=”5951″]

Zdaniem dr. Kędzierskiego państwa Grupy Wyszehradzkiej są w stanie przyznać prymat Polsce na tle reszty państw nieformalnej organizacji. Jednakże Czechy, Słowacja oraz Węgry „oczekują od nas konkretnych projektów, których nie jesteśmy w stanie zaproponować, w przeciwieństwie do Niemiec”.

W opinii szefa CAKJ przyszła współpraca między państwami Grupy V4 może być pomyślna ze względu na dobre kontakty Polski z Niemcami: – Polska wzbudza zaufanie państw Grupy Wyszehradzkiej i wzmacnia z nimi współpracę. Paradoksalnie jest to spowodowane dobrymi relacjami Polski z Niemcami. Dobra współpraca między Warszawą a Pragą, Bratysławą oraz Budapesztem prowadzi przez Berlin – powiedział w Popołudniu Wnet dr Marcin Kędzierski.

K.T.

Ks. Maciołek: Od pierwszych objawień maryjnych w 1981 r., przez Medjugorie przeszło 50 milionów wiernych z całego świata

– Znam osoby, którym objawia się Matka Boża. W momencie rozpoczęcia widzeń mieli po kilka lat. Teraz są dorosłymi ludźmi – opowiadał w Poranku Wnet ks. Andrzej Maciołek z Medjugorie.

 

Ks. Andrzej Maciołek jest duszpasterzem mieszkającym w Medjugorie – miejscowości, gdzie podobno wielu osobom objawiła się Matka Boska. Duchowny jest odpowiedzialny za posługiwanie  polskim pielgrzymom, którzy przybywają do Medjugorie, znajdującego się na południu Bośni i Hercegowiny. Ks. Maciołek powiedział, że służba pątnikom to wielogodzinna praca, gdyż do Medjugorie przybywa ich ogromna ilość.

Zanotowano, że do tej pory – czyli od objawień maryjnych, które pierwszy raz miały miejsce w 1981 roku – przez Medjugorie przeszło 50 milionów wiernych z całego świata – powiedział.[related id=”5848″]

Ksiądz przypomniał również, że Kościół katolicki oficjalnie nigdy nie potwierdzał ani nie podważał objawień, ponieważ one jeszcze się nie zakończyły.

Ponadto skomentował misję abp. Henryka Hosera do Medjugorie, który do miejscowości przybędzie w tym tygodniu. Duchowny przyznał, że celem arcybiskupa nie jest rozmowa z ludźmi, którym ukazała się Maryja, lecz dokładniejsze poznanie tamtejszej sytuacji duszpasterskiej i potrzeb wiernych.

K.T

Anna Siarkowska: Czy polityka bezpieczeństwa narodowego jest spójna, czy mamy dwa ośrodki decyzyjne w tym sektorze?

– Dziwnym trafem MON dystansuje się od Strategicznej Koncepcji Bezpieczeństwa Morskiego BBN-u. […] Czy polityka bezpieczeństwa narodowego jest spójna? – pytała w Poranku Wnet Anna Maria Siarkowska.

W porannym programie Radia Wnet przewodnicząca klubu poselskiego Republikanie mówiła o dokumencie powstałym pod egidą Biura Bezpieczeństwa Narodowego – Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego Polski.

Jest to dokument wydany przez BBN, a podpisany przez prezydenta Andrzeja Dudę. Określa on główne kierunki rozwoju polskiej marynarki wojennej. Zgodnie z założeniami tego dokumentu chcemy, aby nasza marynarka wojenna osiągnęła trzecią kategorię. Dzisiaj jesteśmy w kategorii szóstej bądź siódmej. Trzecia kategoria umożliwiłaby nam nie tylko możliwość obrony na Bałtyku, ale operowania statków polskiej marynarki wojennej również na akwenach międzynarodowych.

Anna Maria Siarkowska powiedziała również o możliwym zaistnieniu konfliktu na linii prezydent Polski – Ministerstwo Obrony Narodowej: – Dziwnym trafem MON dystansuje się od tego dokumentu. Podczas podpisywania SKBM przez prezydenta Andrzeja Dudę obecny na posiedzeniu wiceminister obrony narodowej Tomasz Szatkowski powiedział, że jest to pewna koncepcja, a nie obowiązujący dokument. Tak więc, czy rzeczywiście polityka bezpieczeństwa narodowego jest spójna, czy mamy dwa ośrodki decyzyjne w tym sektorze? – pytała w Poranku Wnet.

Zdaniem przewodniczącej klubu poselskiego, to retoryka MON jest błędna, gdyż komunikaty ministerstwa sprawiają wrażenie niespójności ośrodków decyzyjnych odnoszących się do polityki obrony kraju.

K.T.

Poranek Wnet 28 marca 2017 – prof. Gertruda Uścińska, Gabriel Janowski, ks. Andrzej Maciołek, Anna Maria Siarkowska

O działaniu ZUS-u; o współczesny polityce rolniczej Unii Europejskiej; o braku poparcia przez Kongres projektu odwołania Obamacare – ze swoimi gośćmi rozmawiał Krzysztof Skowroński w Poranku Wnet.

Prof. Gertruda Uścińska – prezes ZUS;
Gabriel Janowski – były minister rolnictwa;

Dominik Kolorz – przewodniczący solidarności Śląsko-Dąbrowskiej;

Ks. Andrzej Maciołek – wikariusz parafii w Medjugorie;
Anna Maria Siarkowska – przewodnicząca koła poselskiego Republikanie;
Prof. Paweł Kalczyński – California State University;
Mieczysław Kościuk – przewodniczący “Solidarności” w KWK „Krupiński”.


Prowadzący: Krzysztof Skowroński
Wydawca: Łukasz Jankowski
Realizator: Karol Smyk
Wydawca techniczny: Konrad Tomaszewski


 

Część pierwsza: 

Prof. Paweł Kalczyński o braku poparcia projektu odwołania Obamacare. Przeforsowanie nowego systemu ubezpieczeń zdrowotnych było jednym z głównych obietnic wyborczych Donalda Trumpa.

Część druga:

Anna Maria Siarkowska o polityce ochrony narodowej i przedstawiła bolączki, z którymi boryka się MON w kontekście budowy struktur Wojsk Obrony Terytorialnej.

Część trzecia:

Mirosław Kościuk przedstawiał dalsze losy likwidowanej kopalni KWK „Krupiński”.

Ks. Andrzej Maciołek powiedział, w jakim celu abp Henryk Hoser pojechał do Medjugorie oraz przedstawił historie osób, którym objawiła się Matka Boska.

Część czwarta:

Serwis informacyjny Radia Warszawa.

Część piąta:

Gabriel Janowski o niesprawiedliwej polityce rolniczej Unii Europejskiej, która ukierunkowana jest na konsumpcjonistyczny styl życia.

Dominik Kolorz o procesie likwidacji kopalń w Polsce. Mówił również o konsekwencjach prowadzonej przez gabinet rządu premier Beaty Szydło polityki energetycznej.

 

Część szósta:

Prof. Gertruda Uścińska o działaniach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz przeniesieniu majątku OFE do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Mówiła również o koncepcji polityki emerytalnej wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

Wiesław Wójcik przedstawił sprawę tzw. afery outsourcingowej, w której rzekomo ZUS pragnie zatuszować przestępczą działalność Zdzisława Kmetko, szefa czterech wrocławskich agencji zatrudnienia pracowników.

 

 


Posłuchaj całego Poranka WNET!

 

Białoruś – bunt czy rewolucja? Rzekoma odwilż była tylko spektaklem dla Zachodu. Skala przemocy jest większa niż w Rosji

Łukaszenka stoi dziś przed wyborem – dać się zmieść narastającej fali buntu albo zastosować nadzwyczajne środki represji. Na żaden Okrągły Stół nie ma miejsca, bo nie ma z kim podzielić się władzą.

 

Irena Lasota mówiła w Poranku WNET o wydarzeniach w Rosji i na Białorusi. Zdaniem publicystki rosyjskie protesty całkowicie przyćmiły to, co się dzieje na Białorusi. Tymczasem skala represji jest tam dużo większa niż w Rosji.

W momencie kiedy Łukaszenka dostał carte blanche od Europy, żeby zostać „wielkim humanistą”, nagle się okazało, że gniew i frustracja  w narodzie są tak duże,  że jedno konkretne prawo – niesprawiedliwe i uderzające w biednych ludzi – przelało czarę goryczy.

Komentatorka zwróciła uwagę na milczenie zachodniej opinii publicznej – nawet Polska, przez lata przedstawiająca się jako europejski pomost na Białoruś, jest mało aktywna.

Pytanie: rewolucja czy bunt? Łukaszenka stoi przed wyborem: albo dać się zmieść – bo nie bardzo widzę możliwości, żeby mógł podzielić się władzą, tam nie ma warunków dla „okrągłego stołu” – albo zastosować nadzwyczajne środki represji, żeby zakończyć falę, która narasta i która ma w sobie coś bardzo silnego. Jest spontaniczna i nie zależy od przywództwa kilku osób. 

Irena Lasota zwróciła uwagę, że wydarzenia na Białorusi nie mają charakteru buntu ekonomicznego. Pojawiają się też hasła polityczne, np. żądania wolnych wyborów.

Z jakiegoś powodu na Zachodzie, i w Polsce też, panuje przeświadczenie, że Białorusini są bierni i kochają Łukaszenkę. To, co się mówi dziś o Białorusi, bardzo przypomina mi to, co różni oficjele z Polski mówili, kiedy przyjeżdżali do Ameryki pod koniec lat siedemdziesiątych – że robotnikom chodzi tylko o kiełbasę, nie mają żadnej świadomości i jak im da się za dużo wolności, nie będą wiedzieli, co z tym zrobić.

Publicystka mówiła też o demonstracjach w Rosji: – Z jakiegoś powodu Miedwiediew jest wysunięty na pierwsze miejsce w tych protestach, chociaż to Putin jest bardziej skorumpowany, a jego własność prywatna za granicą wielokrotnie przekracza to, co wiadomo o Miedwiediewie. Jak zawsze, wszystko związane z Nawalnym i z Rosją jest niejasne.

W rozmowie nie zabrakło też  refleksji o polityce amerykańskiej i parlamentarnej porażce Donalda Trumpa w sprawie Obamacare.

 

 

 

 

Dyrektor handlowy Ursus Bus Filip Walczak: Elektrycznymi autobusami są zainteresowane wszystkie duże miasta w Polsce

– Chcemy, aby wizytówką Polski na arenie międzynarodowej była ekomobilność, czyli elektryczne autobusy w naszych miastach – powiedział w Poranku Wnet Filip Walczak, dyrektor handlowy Ursus Bus SA.


Filip Walczak w rozmowie z Aleksandrem Wierzejskim opowiadał o coraz większym zainteresowaniu władz polskich miast produktem firmy Ursus Bus. Chodzi o elektryczne autobusy, które w przyszłości być może będą jednym z głównych środków komunikacyjnych w wielu miejscowościach.

Wszystkie duże miasta oraz liczne małe gminy w Polsce są zainteresowane zakupem takich autobusów. Widać, że włodarze naszych miast są rozsądni. Obserwują rynek i widzą, że ochrona środowiska oraz oszczędzanie środków publicznych to istotne elementy [w zarządzaniu miejscowością – red.] – powiedział Walczak.

Jak na razie, pojazd firmy Ursus Bus można zauważyć na drogach Lublina, gdzie kursuje jeden elektryczny autobus. Jednakże Warszawa w ostatnim czasie zakupiła dziesięć takich maszyn. Dyrektor handlowy Ursus Bus podkreślił w Poranku Wnet, że jego przedsiębiorstwo chce, aby sprzyjające środowisku, bezhałasowe autobusy stały się „wizytówką Polski na arenie międzynarodowej”.

Czy produkt wart jest swojej wysokiej ceny? Filip Walczak przekonuje, że tak: – Owszem, baterie do takiego autobusu są drogie, jak również sam pojazd. Jest on dwa razy droższy od zwykłego autobusu. Z wyliczeń jednak wynika – zakładając, że paliwo w skali roku kosztuje sto tysięcy złotych, przy pokonywaniu przez zwykły autobus około 80 tysięcy kilometrów – że zwrot zakupu otrzymujemy po połowie cyklu życia jednej maszyny.

Gość Radia Wnet mówił również o technologii pojazdu, która wyróżnia się spośród elektrycznych autobusów produkowanych przez inne przedsiębiorstwa: – W czasie zatrzymywania się naszych autobusów na przystankach możemy naładować baterie na tyle, żeby nasz pojazd był w stanie przejechać jeszcze kilkadziesiąt kilometrów – powiedział Walczak.

K.T.

 

Premier Miedwiediew może okazać się pierwszą ofiarą demonstracji. Putin będzie chciał pokazać, że walczy z korupcją

Co wolno wojewodzie to nie kasztelanowi. Rosjanie rozumieją, że Putinowi należy się majątek, ale mogły ich oburzyć informacje o bogactwie Miedwiediewa. Tylko skąd Nawalny miał tak dokładne dane?

Rosjanie demonstrują przeciw korupcji na szczytach władzy. Do zamieszek doszło – według radia Echo Moskwy –  w 82 miejscach.  Strajkom przewodniczył aresztowany wczoraj Aleksiej Nawalny – liberalny opozycjonista, autor jednego z najpopularniejszych blogów w Rosji [ https://navalny.com/about/ ] na którym obnaża nadużycia władzy. Był jednym z przywódców wielotysięcznych protestów w 2012 roku przeciwko powrotowi Władimira Putina na Kreml.

Przełomowym momentem, który zmobilizował ludzi do wyjścia na ulicę było opublikowanie przez Fundacje Aleksieja Nawalnego materiału, w którym jest mowa o wartych miliony dolarów nieruchomościach i obiektach w Rosji i za granicą. Według FBK premier Dmitrij Miedwiediew jest posiadaczem tego majątku i dysponuje nim poprzez sieć fundacji kierowanych przez osoby, z którymi premier studiował na wydziale prawa Leningradzkiego Uniwersytetu Państwowego.

Materiał FBK zebrał dotąd ponad 10 milionów odsłon na serwisie internetowym YouTube. W związku z protestami odnotowano rekordową liczbę zatrzymań- na ten moment ponad 1000 osób.

Główne media związane z Kremlem w ogóle nie zauważały dzisiejszych protestów. O tym dlaczego obywatele Federacji Rosyjskiej protestują i co może z tych protestów wyniknąć mówiła w Poranku WNET Maria Przełomiec.

Publicystka zwróciła uwagę, że protesty przeciw korupcji elit władzy mogą zostać wykorzystane w rozgrywkach na Kremlu – ich efektem może okazać się osłabienie pozycji premiera.

Majątek Putina wynosi 100 miliardów dolarów. Jednak co wolno wojewodzie, to nie kasztelanowi. O ile Rosjanie są w stanie zaakceptować, że Władymir Władymirowicz słusznie ma duże pieniądze, to informacje o majątku Miedwiediewa mogły ludzi oburzyć. Oczywiście można się było zastanowić  skąd Nawalny miał tak dokładne informacje na temat dóbr posiadanych przez Miedwiediewa.

W momencie kiedy 14 marca został ujawniony majątek Miedwiediewa, Putin powiedział, ze Miedwiediew jest chory na grypę,  użył słów: „nie ustrzegli Miedwiediewa”. Problem polega na tym, że kilka dni później, Miedwiediew powiedział, że wcale nie był chory i żadnej grypy nie miał… Wygląda na to, że ofiarą tych demonstracji może zostać Miedwiediew, a Putin może nawet zyskać, dzięki usunięciu „nieuczciwego” urzędnika. Usunięcie Miedwiediewa byłoby świetnym dowodem  na to, że „Władymir Władymirowicz jak zawsze jest skuteczny.  

Maria Przełomiec zwróciła uwagę, że w związku z przyszłorocznymi wyborami  „paliwo walki z korupcją” może nie wystarczyć: Nie wiadomo co jeszcze  Putin będzie chciał  podarować elektoratowi.  Mówi się o zachodnich Bałkanach (czyli ingerencja w sprawy Serbii i Czarnogóry) i o Białorusi.

W kontekście Białorusi dziennikarka zwróciła uwagę, że polski rząd wykazał się naiwnością w ocenie polityki Aleksandra  Łukaszenki: To się wydaje ogranym hasłem, ale powinniśmy wspierać budowę społeczeństwa obywatelskiego. Jednym z narzędzi powinna być telewizja Bielsat.

 

 

 

 

 

 

„Niech eksploduje” – z obawy przed porażką Trump wycofał z Kongresu projekt ustawy o opiece medycznej. Obamacare zostaje

Prezydent polecił liderom Republikanów w Izbie Reprezentantów, by odwołali zaplanowane na piątek głosowanie nad projektem ustawy o opiece medycznej, który miał zastąpić system wprowadzony przez Obamę.

Powodem odwołania głosowania była chęć uniknięcia  poważnej porażki parlamentarnej.  Republikanie nie pozyskali wystarczającej liczby głosów do uchwalenia ustawy zastępującej Obamacare. Z tego samego powodu głosowanie nad tym projektem odłożono w czwartek.  Nie wiadomo na razie, jakie będą dalsze losy tego projektu. „Po prostu go wycofaliśmy” – miał powiedzieć Trump dziennikarzom. Część republikańskich kongresmenów mówi, że projekt nie powróci już pod obrady. Oznaczałoby to, że Obamacare pozostanie w mocy.

Likwidacja systemu  zwanego potocznie Obamacare – czyli reformy systemu opieki zdrowotnej wprowadzonej przez poprzednią demokratyczną administrację 7 lat temu – była sztandarową obietnicą Grand Old Party.

Trump i republikański przewodniczący Izby Reprezentantów Paul Ryan chcieli przeprowadzić realizację tego zamierzenia  w czwartek 23 marca. Jednak ze względu na kontrowersje wewnątrz GOP głosowanie było dwukrotnie odkładane.

Powodem odłożenia głosowania w czwartek był przede wszystkim sprzeciw konserwatywnego skrzydła Partii Republikańskiej, a szczególnie członków „Freedom Caucus” ( radykalnie wolnorynkowa i konserwatywna frakcja Republikanów).  Republikanie z „Freedom Caucus” uważają, że projekt systemu opieki zdrowotnej, jakim przywódcy GOP w Izbie chcieliby zastąpić Obamacare, jest zbyt zachowawczy, a także – ze względu na  stosowanie ulg podatkowych w zakupie ubezpieczeń medycznych –  nadmiernie kosztowny.   Nowy projekt reformy opieki medycznej, oprócz sprzeciwu Demokratów i „konserwatystów fiskalnych” z GOP, jest krytykowany także – z odmiennych powodów – przez lewe skrzydło Partii Republikańskiej.  Sprzeciw ustawodawców republikańskich o radykalnie wolnorynkowych poglądach i lewicowych Republikanów spowodował, że do zniesienia Obamacare i przyjęcia Ustawy o amerykańskiej opiece medycznej (American Health Care Act – AHCA) Republikanom, którzy stanowią większość w Izbie Reprezentantów, zabrakło wystarczającej liczby głosów.

System ubezpieczeń medycznych, którymi Republikanie chcieliby zastąpić Obamacare, jest oparty na zasadach rynkowych i na zbiorowych ubezpieczeniach medycznych zapewnianych obecnie przez większość amerykańskich pracodawców.

W przeciwieństwie do Obamacare, w nowym systemie opieki zdrowotnej posiadanie ubezpieczeń medycznych nie byłoby obowiązkowe, a osoby niemające ubezpieczeń nie musiałyby płacić kary za brak polisy, jak to ma miejsce obecnie.

Obowiązkowe posiadanie przez wszystkich Amerykanów w wieku produkcyjnym ubezpieczenia medycznego było najczęściej krytykowanym przez Republikanów wymogiem Obamacare.

Obserwatorzy podkreślają, że jest to pierwsza poważna porażka nowego prezydenta w parlamencie. Media przypominają wypowiedzi Trumpa o konieczności likwidacji systemu Obamy. Z komentarzy przebija satysfakcja: oto  „wielki negocjator” przekonał się właśnie, że w polityce „deal” jest dużo trudniejszy niż w biznesie.

Sam prezydent też w pewnym sensie przyznaje się do porażki. Fox News cytuje słowa Trumpa o tym, że on i jego ekipa „dowiedzieli się trochę o lojalności i o sposobie gromadzenia głosów”. Stwierdził też, że z politycznego punktu widzenia należy poczekać, żeby Obamacare samo  „eksplodowało”.