Prof. Waldemar Gontarski: Trzeba poprawić rozporządzenie. Decyzje Rady Europejskiej nie są prawnie wiążące

Prof. Waldemar Gontarski o prawo powielaczowe, tym, kto w UE stanowi prawo i tym jak należałoby podejść do mechanizmu praworządności.

Może ktoś pamięta takie określenie „prawo powielaczowe”.

Prof. Waldemar Gontarski negatywnie ocenia obecną kondycję Unii Europejskiej w kontekście rozmów na temat budżetu europejskiego, który ma posiadać nowy mechanizm praworządności. Porównuje tę sytuację do czasów Polski Ludowej, gdy decyzja wysokiego urzędnika ważniejsza była od obowiązującej ustawy. Podkreśla, że konkluzje Rady Europejskiej nie są prawnie wiążące. Z tego powodu nie można w ich ramach przyjąć zawężonej definicji praworządności, gdyż

Rozporządzenie mówi coś innego.

Pesymistycznie spogląda na położenie Polski i Węgier w tych rozmowach. Prawnik kreśli w „Poranka WNET” scenariusze przebiegu najbliższych wydarzeń.  Według naszego gościa mechanizm praworządności tak naprawdę niszczy praworządność w Unii Europejskiej. Podkreśla, że należy się domagać, aby zmiana rozporządzenia nastąpiła decyzja Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej. Inną możliwością są jednostronne oświadczenia Parlamentu Europejskiej i Rada Ministrów.

Warunek polega na tym, że nie powołujemy się na konkluzje Rady Europejskiej.

Nasz gość podkreśla, że trzeba domagać się, aby właściwy współpracodawca zajął się mechanizmem praworządności. Stwierdza, że jednostronne oświadczenia są lepszą podstawą prawną niż konluzja RE.

Podkreśla, że nie można pod płaszczykiem praworządności łamać traktatów. Wskazuje na wyrok w sprawie Słowacji, w którym uznano, że prawo azylowe jest sprzeczne z konkluzjami Rady Europejskiej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Porozumienie w sprawie wieloletniego budżetu i planu odbudowy na szczycie UE. Polska otrzyma 124 mld euro

Po zakończeniu negocjacji na szczycie UE, Polska otrzyma 124 mld euro, a łącznie z pożyczkami 160 mld euro. Wypłata środków nie będzie powiązana z mechanizmami oceny praworządności.

Wynegocjowane porozumienie w sprawie tzw. funduszu odbudowy zakłada rozdysponowanie kwoty 750 mld euro, z czego 390 mld w formie bezzwrotnych grantów i 360 mld w formie pożyczek. Uprzednio były to proporcje 500 mld euro na granty i 250 mld euro na pożyczki, jednakże wiele zamożniejszych członków UE, nie chciało zgodzić się na taki podział.

Premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że Polsce przypadnie 124 mld euro bezpośrednich dotacji, a wraz z pożyczkami, będzie to 160 mld euro. Zaznaczył też, że w obu przyjętych programach, zarówno wieloletniego budżetu, jak i funduszu odbudowy, nie ma zapisów łączących wypłatę środków z praworządnością. Polski premier dodał również, że cięcia w funduszu dotacji zostały ograniczone przez „grupę skąpców” o 22%, natomiast dla Polski jedynie o 3%.

Ponadto szef polskiego rządu wynegocjował 600 mld euro na dotacje dla biedniejszych regionów. Trafią one m.in. do pięciu regionów w Polsce. „Widziałem, że po prostu wszedł do pokoju i wyszedł z tego pokoju, i miał 600 mln euro dodatkowo. Wykonał wspaniałą pracę” – powiedział Viktor Orban.

Sprawa powiązania wypłaty środków z kwestiami oceny praworządności, nie została jednak ostatecznie zakończona. Rada Europejska zapowiedziała, że „szybko powróci do tej sprawy” i zaproponuje wprowadzenie systemu warunkowości. Projekt ten trafi najpierw do Rady Unii Europejskiej gdzie decyzje zapadają większością kwalifikowaną, więc istnieje szansa, że zostaną one przyjęte. Natomiast ostatecznie muszą być one zatwierdzone przez Radę Europejską, gdzie wymagana jest jednomyślność.

W kwestii wieloletniego budżetu UE na lata 2021-2027, który wyniesie 1,074 bln euro, dokonano cięć finansowych w obszarach takich jak rolnictwo (zmniejszone o połowę do 7,5 mld euro), programy inwestycyjne (cięcia z 30,3 mld do 5,6 mld euro), nauka i badania (spadek z 13,5 mld do 5 mld euro), politykę spójności (z 50 mld na 47,5 mld euro) oraz Fundusz Sprawiedliwej Transformacji (z 30 mld do 10 mld euro)

Negocjacje trwały ponad 90 godzin i były najdłuższym posiedzeniem Rady Europejskiej od 20 lat, kiedy to negocjowano warunki traktatu nicejskiego.

Źródło: PAP

M.K.

Sierpiński: Skarga Polski przeciwko dyrektywie w sprawie prawa autorskiego została opublikowana

Jacek Sierpiński mówi o ACTA 2, dyrektywie uchwalonej w tym roku przez Radę Unii Europejskiej.

 

 

Akta 2 jest popularną nazwą dyrektywy w sprawie prawa autorskiego i praw pokrewnych na jednolitym rynku cyfrowym, która została uchwalona przez Radę Unii Europejskiej w tym roku. Dyrektywa budziła ogromne kontrowersje i sprzeciwy w wielu środowiskach, dlatego że stanowi ona pewnie wyłom w dotychczasowej praktyce, która zwalniała dostawców internetowych z odpowiedzialności za treści zamieszczane przez ich użytkowników – mówi Jacek Sierpiński.

Dyrektywa obciąża odpowiedzialnością pewną kategorię usługodawców tzw. usługodawców treści współdzielonych online. Polska zarówno jako rząd jak i większość posłów sprzeciwiali się tej dyrektywie. Weszła ona dość niewielką przewagą głosów w Parlamencie Europejskim. Polska w maju 2019 roku wniosła skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE na artykuły, które nakazują serwisom społecznościowym zapobieganie publikowania niektórych treści, twierdzi ona, że w praktyce artykuły nakazują filtrowanie treści, czyli cenzurę prewencyjną. Skarga została już opublikowana.

M.N.

Dudek: Unijny kompromis dot. Nord Stream 2 nie jest idealny, lecz wymusza na Niemczech stosowanie prawa UE

– Dzięki porozumieniu UE dotyczącego Nord Stream 2 polski głos w tej sprawie nie cichnie. Konsekwentnie odnosimy sukcesy w walce z dużo silniejszym przeciwnikiem: Niemcami – mówi Jerzy Dudek.

Jerzy Dudek, ekspert Klubu Jagielońskiego w zakresie energetyki, mówi o porozumieniu przedstawicieli Parlamentu Europejskiego, Rady Unii Europejskiej i Komisji Europejskiej w sprawie projektu nowelizacji dyrektywy gazowej. Zostało ono zawarte w nocy z wtorku na środę i dotyczy Nord Stream 2. Na mocy dokumentu prawu unijnemu podlegać będzie tylko ostatni odcinek gazociągu leżący na terenie wód terytorialnych Niemiec. Pozostałe części instalacji z kolei musiałyby zostać wynegocjowane przez Niemcy i Rosję w odrębnej międzynarodowej umowie. Tę natomiast i tak zobowiązana byłaby zatwierdzić Komisja Europejska, reprezentując tym samym interes również innych krajów wspólnoty.

Gość Poranka zaznacza, że przyjęcie kompromisu kończy niemieckie uniki wobec stosowania względem siebie przepisów unijnych dotyczących Nord Stream 2. Wskazuje również na hipokryzję instytucji wspólnotowych w tej sprawie, przywołując przypadek South Stream. Gazociąg ten, mający biec z Bułgarii do Rosji, nie leżał w sferze interesów Niemiec, w związku z czym Komisja Europejska zgodnie z przepisami zatrzymała jego budowę.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.