Olbrys: Około 500 osób walczyło w obronie PWPW. Obecnie żyje tylko jeden z nich – kpt. Juliusz Kulesza

– W 1940 r. do obrony PWPW powołano grupę PWB/17/S pod dowództwem mjr. Chyżyńskiego. Walczyła ona od 2 do 28 sierpnia 1944 r. Obecnie żyje tylko jeden jej członek – kpt. Kulesza – mówi Monika Olbrys.

 

 

Monika Olbrys, kierownik Wydziału Historyczno-Archiwalnego Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, opowiada o wydarzeniach z powstania warszawskiego, które miały miejsce w okolicach PWPW. Do obrony tej instytucji powołano w 1940 r. samodzielną grupę specjalną PWB/17/S (Podziemna Wytwórnia Banknotów). Jednostce dowodził mjr Mieczysław Chyżyński ps. „Pełka”, a w jej skład wchodzili głównie pracownicy wytwórni. Podczas powstania warszawskiego walczyła ona od 2 do 28 sierpnia 1944 r. Obecnie żyje tylko jeden jej członek – kpt. Juliusz Kulesza,

W Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych mieścił się schron, w którym przebywała ludność cywilna i gdzie znajdował się szpital.

W obronie instytucji walczyło około 500 żołnierzy. Rokrocznie PWPW podejmuje działania mające na celu ich upamiętnienie. W tym roku opisuje ona 10 osób, które co prawda nie broniły wytwórni, jednak ich losy są w jakiś sposób związane z tą instytucją.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Kpt. Kulesza: Powstanie Warszawskie wyzwoliło w ludziach najlepsze cechy. Niektórym zależy na deprecjonowaniu AK

Kpt. Juliusz Kulesza, pseud. „Julek”, powstaniec warszawski o zdobyciu PWPW, ucieczce z Dulagu w Pruszkowie, reakcji na upadek powstania oraz o swoich książkach.

Pomocy poszukiwaliśmy zewsząd. Garłuch miał opanować lotnisko, żeby przygotować miejsce dla brygady spadochronowej. Zdawaliśmy sobie sprawę, kim Sowieci są i czego można od nich oczekiwać.

Kapitan Kulesza opowiada o beznadziejności oczekiwania powstańców na pomoc z zewnątrz. Pogarszająca się sytuacja militarna wywoływała odruch „niech nam ktoś pomoże”.

Istnieje cała grupka historyków, ja się z pewnymi autorami zetknąłem, odnoszę wrażenie, że są ludzie, którym zależy by to powstanie i Armię Krajową deprecjonować. Nie jestem od tego, by wyrokować, komu na tym zależy i kto za to płaci.

W opozycji do tych historyków, którzy w jego opinii deprecjonują powstanie, kpt. Kulesza podkreśla powszechny entuzjazm  i ofiarność społeczeństwa wobec powstania. Wspomina historię jednego z żołnierzy powstania, noszącego pseudonim „Dentysta”. Jak się okazało, został on mężczyźnie nadany, gdyż ten przed wojną rabował groby, wyrywając zmarłym złote zęby. Nawet margines społeczny, od którego można by oczekiwać troski jedynie o własne życie, był więc gotów do najwyższych poświęceń.

Niemcy przez długi czas skutecznie stawiali opór powstańcom, którzy próbowali zdobyć budynek od zewnątrz.

Weteran zgrupowania „Róg” wspomina zdobycie kompleksu Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, który później wraz z innymi powstańcami bronił do 28 sierpnia. Jak mówi, Niemcy 1 sierpnia, jeszcze przed wybuchem powstania zwiększyli załogę Schutzpolizei pilnującą budynku — przybyło kilkudziesięciu nowych wartowników, w tym niektórzy  z bronią maszynową. Wskazuje to na to, że spodziewali się oni powstania, choć, jak mówi, nie docenili jego skali. Powstańcy próbowali zdobyć budynek już pierwszego dnia powstania, z zewnątrz, ale nie mogli przełamać niemieckiego oporu. Dopiero następnego dnia, kiedy Niemcy zostali zaskoczeni atakiem od wewnątrz- ze strony polskich pracowników kompleksu, udało się sforsować bramę i zdobyć gmach.  W roli konia trojańskiego wywołującego popłoch wśród niemieckich obrońców wystąpił oddział PWB/17/S. „Podziemna Wytwórnia Banknotów” zajmowała się wcześniej drukiem banknotów na lewo i fałszowaniem dokumentów niemieckich na rzecz Polskiego Państwa Podziemnego. Przed powstaniem grupa została zmilitaryzowana.

Niemcy mieli lukę w regulaminie, odnotowywali liczbę osób wyjeżdżających dorożkami.

Kapitan Kulesza opisuje swoje losy po powstaniu. Dzięki pomocy wujka, który pracował w stajni w obozie w Pruszkowie, udało mu się uciec z Dulagu 121. Z obozu powstańcy uciekali przez izby chorych, dzięki pomocy polskiego personelu medycznego lub właśnie poprzez stajnie. Opuszczali oni obóz udając członków  Rady Głównej Opiekuńczej, działającej w obozie z ramienia MCK.

Sport podziemny był kolejnym przykładem prężnego działania Polskiego Państwa Podziemnego.

Zorganizowane uprawianie sportu było w czasie okupacji niemieckiej zakazane. Stadion Polonii został przejęty przez SS, a Wojska Polskiego (ob. Legii) przez Wehrmacht. Mimo to udawało się zorganizować nie tylko rozgrywki takie jak ping-pong czy boks, które można rozegrać w czterech ścianach, ale również mecze piłkarskie, potrzebujące otwartej przestrzeni. Pokazuje to zdaniem kombatanta, siłę polskiej konspiracji.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Juliusz Kulesza: Cieszę się, że dożyłem czasów, w których Powstanie Warszawskie cieszy się zainteresowaniem

Wsiąść do pojazdu z okresu II wojny światowej, usiąść w dziale przeciwlotniczym, posłuchać obrońcy reduty PWPW – to wszystko dla uczestników Pikniku Powstańczego zorganizowanego przez Redutę PWPW.

[related id=37530]Pokaz sprzętu wojskowego, gra miejska, konkursy historyczne, personalizacja kart dla dzieci, pokaz czerpania papieru, okolicznościowe nadruki wykonywane na historycznej maszynie dociskowej, tzw. bostonce – to niektóre z atrakcji pikniku zorganizowanego przez przez Redutę PWPW – Fundację na Rzecz Obrony Pamięci Historii Polski. Dla młodszych uczestników tego wydarzenia o godzinie 15:15 odbył się występ zespołu Arka Noego, a dla starszych od godz. 18:00 wystąpią: Garwoliński Teatr Muzyczny Od Czapy, Contra Mundum oraz – jako gwiazda wieczoru – zespół Luxtorpeda. Od godziny 21:30 do północy na budynku PWPW przy ul. Rybaki 35 prezentowane będzie widowisko multimedialne z wykorzystaniem techniki mappingu 3D.

Gościem specjalnym był Juliusz Kulesza, powstaniec warszawski, który brał udział w walkach o Redutę Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Podczas wojny służył jako łącznik oraz walczył z bronią w ręku. Dziennikarzom opowiedział o walkach oraz swoim najbardziej traumatycznym doświadczeniu. Zapytany, co myśli, widząc piknik, który przyciągnął setki młodych ludzi, stwierdził, że jest bardzo zadowolony z tego, iż dożył czasów, w których Powstanie Warszawskie cieszy się zainteresowaniem.

 

Juliusz Kulesza o wojnie opowiedział również bezpośrednio uczestnikom pikniku.

https://www.facebook.com/radiownet/videos/10156293964811754/

 

 

Zapraszamy również do obejrzenia galerii zdjęć

Nowy kolekcjonerski banknot „300-lecie koronacji Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej” wydrukowany przez PWPW

Ten nowoczesny banknot został zaprezentowany 26 sierpnia 2017 r. na konferencji prasowej na Jasnej Górze w czasie uroczystości upamiętniających koronację obrazu Matki Bożej w 1717 roku w Częstochowie.

Z okazji trzysetnej rocznicy koronacji obrazku Matki Bożej Jasnogórskiej Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych wydała kolekcjonerski banknot dwudziestozłotowy.

Strona przednia banknotu „300-lecie koronacji Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej” przedstawia wizerunki koron ofiarowanych przez papieża Klemensa XI. Korony Maryi i Dzieciątka są podtrzymywane przez pary aniołów. Pod koroną Dzieciątka znajduje się monogram maryjny, który jest jednocześnie jednym z zabezpieczeń banknotu, tak zwanym recto-verso. Znakiem wodnym jest herb pauliński, czyli kruk z bochenkiem chleba w dziobie oraz dwa lwy wspierające się o pień palmy.

Na stronie odwrotnej znajduje się przedstawienie koronacji cudownego Obrazu Matki Bożej – iluminacji sanktuarium i widoku na ołtarz koronacyjny. Po lewej stronie widnieje plan klasztoru jasnogórskiego z obwarowaniem fortecznym, a poniżej lilia andegaweńska. Po prawej stronie jest motyw roślinny z ramy Obrazu i znak wodny – herb paulinów.

Banknot oprócz pięknej szaty graficznej posiada też szereg zaawansowanych zabezpieczeń. Jest pierwszym z kolekcjonerskich, który zawiera wielotonowy znak wodny płynnie przechodzący w filigran oraz wielobarwne UV (na stronie odwrotnej).

Symbolika teologiczna i historyczna na nowym banknocie kolekcjonerskim NBP ma podkreślać wyjątkową rolę, jaką Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej oraz kult maryjny odegrał w dziejach polskiego narodu. Banknot został wydany 21 sierpnia, pięć dni przed uroczystościami jubileuszowymi na Jasnej Górze. Paulini mają nadzieję, że uroczystości pomogą w jednoczeniu się Polaków.

Banknot „300-lecie koronacji Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej”, który wyemitował Narodowy Bank Polski, a wyprodukowała Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A., został zaprezentowany podczas konferencji prasowej na Jasnej Górze, gdzie 26 sierpnia br. odbyły się uroczystości upamiętniające koronację obrazu Matki Bożej w 1717 roku w Częstochowie.

Banknot „300-lecie koronacji Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej” został wydrukowany w wyniku inicjatywy Zakonu Paulinów i prezesa NBP prof. Adam Glapiński.

Na przestrzeni wieków wielu polskich władców modliło się o wstawiennictwo przed jej Cudownym Obrazem, a Jasna Góra stała się celem pielgrzymek Polaków ze wszystkich warstw społecznych. Kult maryjny znalazł wyraz i rozwinięcie w ślubach króla Jana Kazimierza złożonych w katedrze lwowskiej po potopie szwedzkim. Dopełnieniem ślubów we Lwowie była uroczysta koronacja Cudownego Obrazu Matki Bożej w 1717 roku, czego rocznica była właśnie obchodzona.

Skradzione w 1909 roku przez pospolitego złodzieja korony zostały 28 lipca 2017 roku zastąpione replikami podarowanymi przez włoską diecezję Crotone. 17 maja 2017 roku ozdobione topazami i perłami złote korony z Crotone poświęcił papież Franciszek na Placu Świętego Piotra. Był przy tym obecny O. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry.

PWPW produkuje banknoty na zlecenie swoich klientów, spośród których głównym i kluczowym jest Narodowy Bank Polski i – jak podkreślił Piotr Wojcieszek, Dyrektor Pionu Banknotów i Druków Zabezpieczonych w PWPW S.A.  – „to on decyduje o tematyce banknotu, który w danym roku jest banknotem kolekcjonerskim”. Ważny jest według niego fakt, że banknot „300-lecie koronacji Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej” dołączył do kolekcji, w której jest już m.in. „1050. Rocznica Chrztu Polski”, który niedawno został uznany za najlepszy banknot kolekcjonerski na świecie na międzynarodowej konferencji w Kuala Lumpur.

Materiał powstał we współpracy z PWPW S.A.

Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP

 

Jan Józef Kasprzyk do powstańców: Służyć Polsce uczyliście się od powstańców styczniowych – my tego uczymy się od was

Podczas uroczystości upamiętniających zdobycie PWPW Julian Kulesza przytoczył słowa prof. Witolda Trzeciakowskiego: „Naprawdę wolnym czułem się tylko w czasie Powstania Warszawskiego”.

[related id=”32637″]Tylko ośmiu z sześciuset pozostało żołnierzy, którzy walczyli o Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych. W 73. rocznicę Powstania Warszawskiego zebrali się oni na uroczystościach zorganizowanych przy Sanguszki 1. Oprócz powstańców przybyli na nie między innymi przedstawiciele PWPW, Światowego Związku Żołnierzy AK, harcerzy, a także politycy.

PWPW była najdalej wysuniętym na północ bastionem powstańczej Starówki, odpierającym ataki od 2 do 28 sierpnia. Jako przedstawiciel walczących wystąpił Juliusz Kulesza ps. Julek, którego zgromadzeni przywitali brawami. Opowiedział o przebiegu walk i o dramatycznych pożegnaniach kolejnych powstańców. Podzielił się też radością z ponownego nawiązania kontaktu z Januszem Pilchowskim ze zgrupowania „Leśnik”, który na co dzień mieszka w Anglii.

Kończąc, chcę w sensie bardzo ogólnym coś zacytować, bo są te wszystkie pytania zadawane nam przez lata, aż do dnia dzisiejszego – po co, dlaczego, co my czujemy i co czuliśmy wówczas. Utkwiły mi w pamięci słowa profesora Witolda Trzeciakowskiego, żołnierza batalionu „Gustaw”. Powiedział dosłownie tak: „Naprawdę wolnym czułem się tylko w czasie Powstania Warszawskiego”.

 

 

Pierwszym, który zabrał głos, był gospodarz miejsca, prezes PWPW Piotr Woyciechowski, który przypomniał osoby walczące na reducie PWPW, które już odeszły. We wspomnieniach tych szczególne miejsce zajęła Hanna Petrynowska ps. „Rana”, lekarka, która dobrowolnie pozostała z rannymi powstańcami w szpitalu polowym zorganizowanym w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Świadectwo Hanny Petrynowskiej, lekarza pediatry, w sposób tajemniczy po 73 latach, jak zauważył Woyciechowski, przypomina nam o rzeczywistym powołaniu lekarzy i cenie, jaką za wierność temu powołaniu każdy lekarz powinien być gotowy zapłacić. Przypomnijmy, że po wycofaniu się Polaków ze Starówki Niemcy wymordowali, jak się szacuje, siedem tysięcy Polaków, w tym niemal wszystkich rannych leżących w szpitalach.[related id=”33046″]

„Tu jest szpital, nie strzelać” – wołała niemal 73 lata temu doktor „Rana” do niemieckich żołnierzy, przypomniał Woyciechowski, jednocześnie pytając, ilu lekarzy teraz chroni swoich podopiecznych, takich jak nienarodzone dzieci czy osoby starsze. „Rana” zginęła od wybuchu granatu wrzuconego do schronu, razem ze swoimi pacjentami.

Przywołał również słowa Juliusza Kuleszy, który podczas spotkania z dziennikarzami, po wręczeniu mu statuetki Syreny Warszawskiej 31 lipca 2017 roku porównał Powstanie Warszawskie do dorzucenia drewna do gasnącego ogniska tożsamości narodowej.

 

Prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Leszek Żukowski powiedział, że nie był żołnierzem walczącym o PWPW, lecz „odgrywała ona bardzo ważną i odpowiedzialną rolę jako reduta broniąca Starego Miasta od strony północnej”. „Chcę wyrazić słowa uznania dla dyrekcji PWPW, że otacza opieką i podtrzymuje pamięć o tamtych dniach”.

 

Głos zabrał również p.o. szef Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk. Stwierdził, że powstańcy nie zadawali sobie pytań, które dzisiaj zadajemy. Przypomniał również książkę Piotra Zychowicza „Obłęd ’44”, którą ocenił jako wyrządzającą ogromną krzywdę.

– Oni doskonale wiedzieli, że niepodległość Rzeczpospolitej jest wartością, za którą można oddać swoje zdrowie i życie. (…) Wtedy, w sierpniu 1944 r., nie mieliśmy do czynienia z żadnym obłędem. Mieliśmy do czynienia z przywracaniem normalnego uporządkowanego świata przez ludzi wolnych, przez powstańców warszawskich; z obłędem, który wprowadził w Europie narodowo-socjalistyczny reżim niemieckiej III Rzeszy. To powstańcy warszawscy walczyli o normalną wspaniałą Polskę, normalną wspaniałą Europę, zakorzenioną w tradycji chrześcijańskiej i łacińskiej, i walczyli właśnie przeciwko narzuconemu obłędowi – mówił Jan Kasprzyk.

Wy przekazaliście młodemu pokoleniu polski kod kulturowy, który podeptała komuna, a który teraz przywracamy, i za to wam też dziękujemy. Dzięki wam młode pokolenie chce służyć Polsce, tak jak wy. Wy tego uczyliście się od powstańców styczniowych – my tego uczymy się od was.

 

Tomasz Zdzikot pełniący funkcję podsekretarza stanu w MSWiA w krótkim przemówieniu zwrócił uwagę, że jesteśmy w mieście, które miało zostać zniszczone. „Gruzy zostały usunięte, po ulicach jeżdżą samochody. Było to możliwe dlatego, że zostały zniszczone tylko mury. Duch miasta, duch polskości, duch wolności, ten duch wolnej Polski został zachowany dzięki waszemu trudowi i ofiarności”.

 

Sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Maciej Małecki mówił, że Powstanie Warszawskie było walką dobra ze złem. Wyrażając swoją refleksję, zaznaczył, że nie spotkał powstańca, który powiedziałby, że walczył wówczas z nazistami. „Powstańcy warszawscy walczyli z Niemcami – to trzeba jasno i wyraźnie mówić i przypominać tym, którzy dzisiaj zza Odry próbują pouczać Polaków, jak mamy rządzić we własnym kraju i budować demokrację”.

Jak zaznaczył, Polska po II wojnie światowej nie była budowana przez polskich patriotów, którzy uczyli się na tajnych kompletach, ponieważ znalazła się w rękach „komunistycznych zdrajców”. „To oni trafiali do większości urzędów, prokuratur, sądów i nikt nie powie, że nawet w późniejszych latach równe szanse miał w tamtej Polsce syn rtm. Pileckiego, syn Łukasza Cieplińskiego i syn komunistycznego sędziego, który bez zmrużenia oka, bez drgnięcia dłoni seryjnie podpisywał wyroki śmierci. Z tym wciąż zmagamy się w naszej ojczyźnie. Mamy nadzieję, głęboko wierzymy i jesteśmy przekonani, że to są ostatnie zmagania i że będziemy mogli powiedzieć naszym powstańcom, naszym bohaterom, że my też zdaliśmy nasz egzamin, choć nieporównywalnie łatwiejszy”.

 

Podczas uroczystości przedstawiono sylwetki ostatnich ośmiu żyjących bohaterów broniących Reduty PWPW – Kazimierza Gabary ps. „Łuk”, Renisława Kowalskiego ps. „Czerkies”, Juliusza Kuleszy ps. „Julek”, Alicji Madziar-Kostarskiej ps. „Ala”, Krystyny Nowackiej-Wróblewskiej ps. „Kinga”, Ryszarda Nowickiego ps. „Sokół”, Barbary Wilczyńskiej-Sekulskiej ps. „Penelopa” oraz Lucyny Żebrowskiej-Petrus ps. „Luc”.

 

WJB

Warszawa była jedynym miastem skazanym przez Hitlera na zagładę. Nigdy nie wydano takiego rozkazu wobec innego miasta

Dzień 35. z 80 / Warszawa / Poranek Wnet / Piotr Woyciechowski opowiada o czci należnej powstańcom, wielkiej wartości historycznej PWPW oraz wystawie znajdującej się na pamiętającym powstanie płocie.

W dzisiejszym specjalnym wydaniu Poranka Wnet Piotr Dmitrowicz rozmawiał z prezesem Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych Piotrem Woyciechowskim, prezesem Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Piotr Woyciechowski twierdzi, że jego pokolenie zawsze fascynowało się historią, a powstanie warszawskie było elementem, który budował jego tożsamość.[related id=32637]

Gość Poranka wyznał, że pamięć o powstaniu warszawskim wyniósł z domu, gdzie tradycja powstania była kultywowana, mimo że nikt z rodziny nie brał w nim udziału. – Mnie, moje pokolenie, większość Polaków formowała powstańcza tradycja – powiedział. – Poczucie patriotyzmu, miłości do ojczyzny, ofiar, które należy w związku z tym ponieść – to budowało tożsamość wspólnoty narodowej.

Pracownicy Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych od lat kultywują pamięć o obronie kompleksu budynków PWPW. Jedną z legend powstania warszawskiego jest Reduta PWPW, broniąca Starówki przed atakami niemieckimi w sierpniu 1944 roku. Co roku 2 sierpnia pracownicy organizują spotkanie z powstańcami, którzy walczyli w murach wytwórni. [related id=32458]

Jak powiedział Piotr Woyciechowski, „to, co my możemy zrobić dla tego pokolenia, które odchodzi, to oprócz oddania czci i chwały bohaterom, kultywować i wspominać ich świadectwo.

W tym roku Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych na swoim historycznym płocie, na którym nadal widoczne są ślady kul z walk powstańczych, stworzyła niezwykłą wystawę o tytule „Niemieccy kaci – polskie ofiary”. Ekspozycja składa się z koloryzowanych zdjęć z okresu powstania warszawskiego, przedstawiających przebieg walk powstańczych, a także ofiary i zbrodniarzy wojennych. Fotografie pokazują też codzienne życie warszawiaków z dni powstania. Wystawa łączy historię i nowoczesność dzięki wykorzystaniu aplikacji na smartfony. Aplikacja umożliwia dostęp do zdalnego przewodnika, który opowie więcej, również w języku angielskim, o historii przedstawionej na zdjęciach. [related id=32778]

63 plansze symbolizują kolejne dni powstania warszawskiego. Stanowią opowieść, której zwieńczeniem jest pozostawiona w oryginalnych kolorach fotografia dziewczynki na gruzach Warszawy, która została wykonana na Muranowie w ’45 roku. Jest to jedno z najsłynniejszych zdjęć powojennej Warszawy.

Na koniec Piotr Woyciechowski przypomniał o akcji „zaprojektuj paszport”.

– W zeszłym roku zrodziła się koncepcja, aby dokumenty urzędowe, które na zlecenie administracji PWPW produkuje i dostarcza końcowemu klientowi, jakim jest polski obywatel, były także nośnikiem polityki historycznej, kulturalnej, cywilizacyjnej państwa polskiego – powiedział o powstaniu akcji i zachęcił do głosowania na wybrany projekt na stronie: zaprojektujpaszport.gov.pl

Jeśli chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj.

Wywiad z Piotrem Woyciechowskim w części piątej.

MW

Frontalne atakowanie budynku PWPW byłoby samobójstwem, dlatego postanowiono zastosować metodę „konia trojańskiego”

Dzień 35. z 80 / Warszawa / Poranek WNET / Juliusz Kulesza, uczestnik walk o gmach PWPW, opowiedział w Radiu WNET o zdobywaniu budynku oraz o swoich przeżyciach z czasów okupacji i powstania.

[related id=”33046″]Piotr Dmitrowicz, prowadzący Poranek WNET w dniu rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, rozmawiał z Juliuszem Kuleszą, powstańcem, który brał udział w zdobywaniu i późniejszej obronie budynku Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Pan Juliusz Kulesza opowiedział o tym, jak przebiegały walki o gmach PWPW oraz o swoich osobistych doświadczeniach z czasów powstania.

Budynek PWPW miał bardzo duże znaczenie, gdyż był narożnym bastionem na północno-wschodnim skraju terytorium zajętego przez powstańców. Za nim była już tylko Cytadela, a w niej Niemcy, dlatego tak ważne było jego zdobycie . Było to jednak bardzo trudne, gdyż teren pomiędzy gmachem a Cytadelą – dzisiaj porośnięty drzewami, tak że Cytadela jest prawie niewidoczna – był wówczas zupełnie pusty. Była to – jak to określił Juliusz Kulesza – „patelnia”.

Zatem atakowanie wyłącznie z zewnątrz „byłoby samobójstwem”. Sytuacja przypominałaby zdobywanie PAST-y, z tą jednak różnicą, że PAST-a była otoczona terenami zajętymi przez powstańców. Dlatego postanowiono zdobywać budynek PWPW niefrontalnie, od strony budynku mieszkalnego przy ulicy Rybaków, oraz uciec się do fortelu. [related id=32778]

Zadanie dodatkowo utrudniało to, że w dniach poprzedzających powstanie Niemcy wzmocnili załogę PWPW kilkudziesięcioma szupowcami i ciężkim sprzętem. Zdaniem gościa Poranka świadczyło to – prócz innych podobnych zdarzeń – o tym, że Niemcy spodziewali się wybuchu powstania. Ich błędem było jednak to, że nie docenili jego skali.

W walkach o PWPW brał udział oddział PWB/17/s, którego członkiem był pan Juliusz Kulesza. W czasie okupacji nie była to grupa bojowa, zajmowała się produkcją banknotów i kart żywnościowych na użytek Armii Krajowej. Przed powstanie została przekwalifikowana na jednostkę liniową. Większość członków grupy stanowili pracownicy wytwórni, których Niemcy znali i nie spodziewali się ataku z ich strony.

Grupa PWB/17/s odegrała rolę „konia trojańskiego”. Gdy nastąpił atak powstańców z zewnątrz budynku, ta zaatakowała od środka, zaskakując Niemców na tyle, że się załamali i poddali. Zdaniem pana Juliusza Kuleszy atak na PWPW był pięknym przykładem współdziałania.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z panem Juliuszem Kuleszą w części siódmej Poranka WNET, w której opowiada szeroko o przebiegu ataku na gmach PWPW, o jego późniejszej obronie, a także działalności grupy PWB/17/s oraz o najbardziej dla niego dramatycznym dniu w czasie całego powstania.

 

JS

 

73. ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO. Warszawska „Syrena” dla Juliusza Kuleszy, bohaterskiego obrońcy Reduty PWPW

Juliusz Kulesza został jednym z 21. laureatów tegorocznej Nagrody m.st. Warszawy, przyznawanej przez Radę m.st. Warszawy osobom szczególnie zasłużonym dla Stolicy Rzeczypospolitej Polskiej.

Juliusz Kulesza jest grafikiem i pisarzem, strzelcem, uczestnikiem Powstania Warszawskiego, autorem książek o okupacji i dokumentujących wydarzenia II wojny światowej. Przyznano mu m.in. Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Walecznych, Krzyż Kawalerski OOP, Krzyż Armii Krajowej, Warszawski Krzyż Powstańczy. W maju 2017 roku ukończył 89 lat.

Statuetkę Syreny Warszawskiej, odznakę, dyplom i nagrodę pieniężną por. Juliusz Kulesza odebrał podczas specjalnej sesji na Zamku Królewskim z rąk przewodniczącej Rady m.st. Warszawy Ewy Malinowskiej-Grupińskiej oraz wiceprzewodniczących Ewy Masny-Askanas i Dariusza Figury.

Po uroczystości Juliusz Kulesza spotkał się z dziennikarzami. Laureat powiedział, że Nagrody m.st. Warszawy „trafia w jego uczucia i jego warszawskość”. Zauważył, że „człowiek czuje się obywatelem kraju i w jakimś stopniu obywatelem i ten stopień jest bardzo różny”. Juliusz Kulesza podzielił się także z dziennikarzami swoimi poglądami na temat znaczenia polskich zrywów i powstań niepodległościowych w okresach 123. lat rozbiorów i prawie sześciu lat okupacji hitlerowskiej.

„Widzę ten stutrzydziestoletni okres zabijania polskości, tożsamości historycznej jako gaśnięcie ogniska. Wygasało ognisko i kolejne powstania – kościuszkowskie, listopadowe i nasze (warszawskie – CP PAP) – to nie było nic innego jak dorzucanie ognia do tego zamierającego ogniska, bo wtedy to znowu wybuchało, to działało jakiś czas, ale wystarczająco do następnego powstania” – powiedział Juliusz Kulesza.

Brefing z por. Juliuszem Kuleszą zorganizowano w Pierwszym Pokoju Królewiczowskim, który specjalnie na ten cel władze PWPW S.A. zarezerwowały na Zamku Królewskim w Warszawie.

„Pan porucznik ze wszystkimi swoimi braćmi i siostrami, którzy przeżyli Powstanie Warszawskie i jeszcze są żywym świadectwem tego, zasługują na wszystkie pałace, na wszystkie zamki najpiękniejsze w Polsce” – podkreślił prezes PWPW S.A. Piotr Woyciechowski.

Juliusz Kulesza jest autorem kilkunastu książek o tematyce powstańczej, okupacji hitlerowskiej i Warszawie oraz wielu haseł do Encyklopedii Powstania Warszawskiego. Występował w filmach dokumentalnych związanych z Powstaniem Warszawskim, był wielokrotnie wyróżniany i nagradzany za utrwalanie pamięci historycznej oraz przekazywanie jej następnym pokoleniom.

W 2015 roku PWPW S.A. wydała książkę Pana Juliusza „Sen o Rybakach”, która przybliża historię – nieistniejącej dziś praktycznie – ulicy Rybaki, która stanowiła niegdyś malowniczą część warszawskiego Podzamcza. Za tę publikację autor otrzymał liczne wyróżnienia i nagrody.

 

PAP,PWPW S.A./MoRo

„Niemieccy kaci – polskie ofiary” – wystawa upamiętniająca Powstanie Warszawskie. Można ją oglądać na ogrodzeniu PWPW

Ta wyjątkowa wystawa z okazji 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego została oficjalnie otwarta w piątek 28 lipca na historycznym ogrodzeniu Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych .

Ekspozycja składa się z koloryzowanych zdjęć z okresu Powstania Warszawskiego, przedstawiających walki powstańców, ich przebieg, a także osoby ofiar i zbrodniarzy wojennych oraz życie warszawiaków w tamtym czasie. Wystawa łączy historię i nowoczesność dzięki wykorzystaniu aplikacji na smartfony.

„Sześćdziesiąt sześć koloryzowanych fotografii o wielkości 2×3 m, z których każda symbolizuje Powstanie Warszawskie, zawisło na historycznym ogrodzeniu, pamiętającym obronę Reduty PWPW; w niektórych miejscach można jeszcze dostrzec przestrzeliny z okresu walk” – powiedział Piotr Woyciechowski, prezes Zarządu Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA.

„PWPW jest instytucją o prawie stuletniej historii; powstała 2,5 miesiąca po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1919 r. Wytwórnia jest i zawsze była ściśle związana z odradzającą się państwowością polską. Była związana z Warszawą, to tutaj, w kompleksie Sanguszki, udostępniano we wrześniu 1939 r. liczne schrony dla ludności cywilnej podczas bombardowań niemieckich. Najważniejszy epizod to obrona budynków PWPW w sierpniu 1944 r. podczas Powstania Warszawskiego, które przeszły do historii jako obrona Reduty PWPW”.

Upamiętnienie tych niezwykle ważnych dla Polski wydarzeń wpisuje się w misję Wytwórni. – Istnieje nieprawdopodobne zakłamanie na Zachodzie dotyczące historii Polaków w trakcie II wojny światowej. To jeden ze skromnych elementów próby prostowania naszej historii i dedykowania jej także turystom, którzy odwiedzają Warszawę – powiedział prezes Woyciechowski. – To odpowiedź na obecną sytuację pewnego hejtu i kłamliwej propagandy, z którą Polska i Polacy spotykają się, jeżeli chodzi o ich udział w II wojnie światowej, w szczególności pod nazwą polskie obozy śmierci bądź inkryminowanie takich pomówień, jak udział Polaków czy AK w tzw. holokauście”.

Wystawa wraz z towarzyszącą jej aplikacją „Reduta PWPW”, dostępna jest w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. – Na planszach zostały zainstalowane tzw. beacony – niewielkie nadajniki sygnału radiowego. Po wgraniu do urządzenia przenośnego aplikacji można uzyskać szersze informacje na temat poszczególnych zdjęć i Powstania Warszawskiego” – powiedział Marcin Pachacz z firmy BlueBeacon.

Aplikacja jest skierowana do wszystkich użytkowników, mogą z niej korzystać również osoby niedowidzące i niesłyszące, ponieważ umożliwia powiększanie tekstu, a także ma wbudowany moduł lektora. – Możemy sprawdzić kierunek zwiedzania, a poprzez wybranie odpowiedniego artykułu możemy uzupełnić cały kontent i poszerzyć zwiedzanie o dodatkowe informacje” – dodał Pachacz.

Wystawę można oglądać przez najbliższe 3 miesiące na ogrodzeniu PWPW, okalającym budynki Wytwórni przy ulicach: Sanguszki, Zakroczymskiej, Rybaki i Wójtowskiej.

PAP

JAK BĘDZIE WYGLĄDAŁA WALUTA PRZYSZŁOŚCI? – na to pytanie odpowiada prof. Konrad Raczkowski, były wiceminister finansów

Całkowite wyeliminowanie gotówki z obiegu i zastąpienie jej e-pieniądzem wymusiłoby stworzenie alternatywnych kanałów funkcjonowania szarej strefy i wzmocniłoby rynek autonomicznych kryptowalut.

Taka kolej rzeczy mogłaby doprowadzić w długim okresie do zniekształceń bilansów płatniczych, co w skrajnych warunkach przełożyłoby się na trudności z kontrolą podaży pieniądza.

„Cashless society”

Począwszy od 2013 r., a szczególnie od lutego 2015 r., widać wyraźny trend wielu banków centralnych zmierzający w kierunku ograniczenia, a następnie eliminacji papierowego obiegu pieniądza. Szczególnie modne w tym kontekście stało się określenie cashless society, co oznacza społeczeństwo płatności elektronicznych, gdzie papierowy pieniądz jest używany marginalnie lub – w przyszłości – wcale. W Szwecji obrót gotówkowy już jest minimalny, a Szwedzki Bank Centralny (Riksbank) prowadzi zaawansowane prace nad wprowadzeniem e-korony. Rząd Szwecji dodatkowo zniechęca obywateli do płacenia gotówką. Rozpowszechnione hasło odnośnie płatności gotówkowych brzmi: „Jeśli musisz zapłacić gotówką, coś jest nie tak”. Dodatkowo w kasach fiskalnych zostały zamontowane aplikacje, które bezpośrednio informują organy podatkowe o możliwej próbie uchylania się od opodatkowania w zakresie podatku VAT.
Korea Południowa zapowiedziała całkowite wyeliminowanie z obiegu fizycznej gotówki w ciągu najbliższych lat. Dania już nie drukuje banknotów i najdalej za kilka lat planuje całkowicie zakazać płatności gotówkowych, podobnie Finlandia. W Stanach Zjednoczonych kampania na rzecz zniesienia gotówki zapoczątkowana m.in. przez prof. Larry’ego Summersa i prof. Kennetha Rogoffa, która miała się rozpocząć od wyeliminowania z obiegu banknotu o nominale 100 USD, zakończyła się porażką, co nie oznacza, że dalsze wysiłki w tej sprawie zostały powstrzymane.
Ekwador od kilku lat zapowiada rezygnację z obrotu gotówkowego i całkowite przejście na przyszłościową walutę narodową e-sucre, ale przy równoległym korzystaniu z dolara amerykańskiego w obrocie gotówkowym wydaje się to nierealne.
Z kolei Europejski Bank Centralny w dniu 4 maja 2016 r. podjął decyzję o zaprzestaniu emisji banknotów 500 euro do końca 2018 r., jednak nie zdecydował się na całkowite wycofanie ich z obiegu.
Obecnie w większości państw europejskich wprowadzono maksymalne limity płatności gotówkowych (np. Hiszpania i Francja – do 1000 euro, Grecja – 500 euro, Polska – 15 000 zł). W Niemczech, największej gospodarce europejskiej, próby ograniczenia płatności gotówkowych do 5000 euro zakończyły się niepowodzeniem na skutek ostrych protestów społecznych i nawet prezes Banku Centralnego Niemiec Jens Weidmann odniósł się krytycznie do propozycji rządowych, które zostały odrzucone. Dziennik „Bild” zorganizował protesty czytelników, a „The Economist” tłumaczył, że w Niemczech panuje duża nieufność do jakiegokolwiek śledzenia, utożsamianego z elektronicznymi płatnościami, ze względu na pamięć po dawnych działaniach Stasi.

Inaczej sytuacja wygląda na kontynencie afrykańskim, gdzie np. w Nigerii w 2012 r. uruchomiono zatwierdzony przez Bank Centralny Nigerii (CBN) cały projekt dedykowany cashless society. Wprowadzono dodatkowe opłaty od transakcji gotówkowych osób fizycznych powyżej 2500 USD i przedsiębiorstw – powyżej 15 000 USD.

Prawdziwa rewolucja w walce z papierowym obiegiem pieniądza ma miejsce w Indiach, gdzie w listopadzie 2016 r. zarząd banku centralnego pod pretekstem walki z korupcją, szarą strefą i finansowaniem terroryzmu tamilskich separatystów wycofał z obiegu wszystkie banknoty o nominale 500 rupii (INR; równowartość ok. 7,35 USD) i 1000 rupii (równowartość ok. 14,70 USD), co stanowiło aż 86% gotówki będącej w powszechnym obiegu. Premier Indii ogłosił demonetyzację rupii w dniu 8 listopada 2016 r., oznajmiając, że posiadane przez kogokolwiek nominały rupii (500 IRN, 1000 IRN) nie są już prawnym środkiem płatniczym, a ludzie mają czas do końca 2016 r. na zdeponowanie tych środków w bankach lub wymianę na nowe nominały. Trzeba jednak zaznaczyć, że z 1,3 mld obywateli Indii ponad 500 mln nie miała konta bankowego w momencie wycofywania banknotów z obiegu, a tylko 40% populacji korzystała w sposób aktywny z jakichkolwiek usług bankowych. Dodatkowo ustanowiono bardzo niski próg (poniżej 4000 USD), po przekroczeniu którego wymagano wyjaśnienia źródła pochodzenia środków, co masowo przełożyło się także na karne opodatkowanie. Jednocześnie rząd Indii zakazał dokonywania transakcji gotówkowych powyżej 300 000 rupii (ok. 4500 USD). Po pierwszym szoku, jakiego doznali mieszkańcy Indii w ramach procesów demonetyzacji, okazało się, że systematyczne uzupełnianie papierowego pieniądza w obiegu pociąga za sobą drastyczny spadek transakcji płatniczych wykonywanych elektronicznie, co oznacza, że ludzie wrócili do swoich nawyków płatności gotówkowych. W lutym 2017 r. łącznie transakcje elektroniczne w Indiach spadły o 21,3% w stosunku do stycznia 2017 r., przy jednoczesnym spadku wartości tych transakcji o 16,7% (ryc. 1).

Z badań Indranila Dutta z University of Manchester oraz Ajit Misha z University of Bath wynika także, że nie ma żadnej korelacji pomiędzy wzrostem ilości gotówki w obiegu w Indiach a obserwowanym tam poziomem korupcji (który w latach 2012–2016 wyraźnie notował trend spadkowy). Nawet zwolennik cashless society prof. Kenneth Rogoff z Universytetu Harvarda w swojej książce „The Curse of Cash”, która została uhonorowana w 2017 r. nagrodą PROSE (Professional and Scholarly Excellence) przez Stowarzyszenie Wydawców Amerykańskich, dowodzi, że korupcja nie ma związku z ilością papierowego pieniądza będącego w obiegu, a można wręcz stwierdzić, że w tym przypadku jest nawet odwrotnie proporcjonalna. W Nigerii, która jest jednym z najbardziej skorumpowanych państw na świecie (136 pozycja wg Corruption Perception Index 2016), współczynnik pieniądza w stosunku do PKB jest nawet mniejszy niż w Szwecji, zaliczanej do czwartej w kolejności najmniej skorumpowanej gospodarki świata, co oznacza, że Nigeria jest drugim w kolejności (zaraz po Norwegii) państwem na świecie, gdzie papierowa waluta ma najmniejszy udział w PKB (< 2%), a jednocześnie nominalne PKB Nigerii znajduje się wartościowo pomiędzy Szwecją a Polską.

Nieprawdziwy jest zatem powszechnie podawany argument, że wyeliminowanie lub znaczne ograniczenie papierowego obiegu pieniądza prowadzi bezpośrednio do ograniczenia korupcji, co nie oznacza, że taki proces nie może mieć miejsca. Decydują o tym bardziej czynniki kulturowe i wypracowywany długookresowo dobrostan danego społeczeństwa, odzwierciedlony poziomem rozwoju kraju, a nie jedynie wzrostem PKB. Pamiętać również należy, że w dyskusji na temat wyeliminowania papierowego obiegu pieniądza trzeba zderzyć się z trzema podstawowymi problemami.

Po pierwsze

Likwidacja papierowego pieniądza eliminuje anonimowość transakcji, a jednocześnie umożliwia opracowywanie pełnych profili preferencji danych osób wraz z mapą decyzji alokacyjnych – zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych. Oznacza to, że „homo œconomicus” podlegałby pełnej inwigilacji i kontroli zarówno ze strony instytucji finansowych, które miałyby dostęp do historii przeprowadzanych transakcji, firm, zainteresowanych możliwościami konkretnego „uproduktowienia” danej osoby, jak i organów państwa, skarbowych, policyjnych itp. Zagwarantowane powszechnie w prawie międzynarodowym większości państw prawo do prywatności byłoby dalej ustawowo gwarantowane, ale w praktyce nieskuteczne, gdyż umożliwiałoby ingerencję w sferę życia osobistego, co ograniczałoby wolność jednostki i jej swobodę. Można zatem przyjąć, że subiektywna wartość pieniądza i jego siła nabywcza wraz z obiektywną wartością wymienną po prostu się zmniejszą wszędzie tam, gdzie dany podmiot uzna, że nie może nabywać danego dobra lub usługi albo w sposób nakazowo-administracyjny (np. automatyczna blokada, egzekucja, konfiskata) zostanie pozbawiony czasowo lub trwale prawa do samodzielnego dysponowania posiadanymi środkami płatniczymi.

Po drugie

Całkowite wprowadzenie obrotu bezgotówkowego przy narzuceniu przez dany bank centralny zerowych i ujemnych stóp procentowych oznaczałoby de facto kary za posiadanie rachunków oszczędnościowych i lokat terminowych. Banki, zamiast płacić klientowi za produkty bankowe, które otrzymał i wykorzystał w celu deponowania własnych wolnych środków pieniężnych, naliczą opłaty od posiadanych środków, stając się jednocześnie podmiotami zarządzającymi funduszami. Co można zrobić z pieniędzmi elektronicznymi, których nie można fizycznie wypłacić? Odpowiedź zwolenników cashless society jest prosta: wydać, co przy efekcie stadnym miałoby pobudzić konsumpcję i/lub wydatki inwestycyjne, albo przeksięgować na inne zapisy elektroniczne, które zamiast ujemnego oprocentowania depozytów od osób indywidualnych i banków komercyjnych gwarantowałyby określone prawa majątkowe, ale kosztem poniesienia większego ryzyka. Istotny byłby także w tej sprawie specjalnie ustanowiony kurs wymiany waluty papierowej na elektroniczną jako zachęta w rozwoju płatności bezgotówkowych.

Po trzecie

Całkowite wyeliminowanie gotówki z obiegu i zastąpienie jej e-pieniądzem wymusiłoby w średnim okresie czasu powstanie alternatywnych kanałów funkcjonowania szarej strefy, wzmocniłoby rynek autonomicznych kryptowalut – doprowadzając w długim okresie do zniekształceń bilansów płatniczych, co w skrajnych warunkach może się przełożyć na trudności z kontrolą podaży pieniądza. Wynika to z faktu, iż obecnie funkcjonuje na świecie ponad 800 kryptowalut, czyli tzw. walut wirtualnych. Oznaczają one cyfrową reprezentację wartości, która nie jest wydawana przez bank centralny lub inny organ władzy publicznej oraz która nie musi być powiązana z jakąkolwiek walutą fiat, lecz jest przyjmowana przez osoby fizyczne lub prawne jako środek płatniczy oraz może być przenoszona, przechowywana i obracana w sposób elektroniczny. Nie należy zakładać, że z chwilą, kiedy ludzie jako jednostki gospodarujące zostaliby pozbawieni na określonym terytorium powszechnie znanego, a ugruntowanego kulturowo środka wymiany, jakim jest gotówka, powszechnie podporządkowaliby się scentralizowanej kontroli polityki monetarnej. Gwałtowne zahamowanie szarej strefy, które byłoby zaobserwowane jedynie początkowo, musiałoby ewaluować w kierunku alternatywnym i pozostającym poza kontrolą państwa. Naturalną drogą (ale nie jedyną) byłyby kryptowaluty funkcjonujące w zdecentralizowanej technologii blockchain i niemające jednego emitenta, a więc niepodlegające kontroli. W stosunkowo łatwy sposób technologia ta pozwalałaby na wytransferowanie e-pieniędzy jako prawnych środków płatniczych do świata równoległego gospodarki nierejestrowanej. Wraz ze znacznym wzrostem wolumenu obrotu na rynku nieregulowanym rola centralnego emitenta ulegałaby pomniejszeniu, a rząd w skrajnych przypadkach mógłby nawet konkurować z prywatnymi emitentami kryptowalut, którzy byliby zdolni do przeprowadzenia realnych szoków gospodarczych.

Badania i wnioski

Według World Payment Report 2016 globalny wzrost płatności bezgotówkowych (rok do roku) wynosi w ostatnich latach 8,9%–10,1%, co w 2015 r. dało 426,3 mld elektronicznych płatności globalnych. Chiny w 2014 r. odnotowały aż 47% wzrostu płatności elektronicznych, co wiązało się zarówno z podniesieniem standardów życia wielu obywateli, jak i ich wejściem w system obiegu bankowego. Według iResearch Chiny do 2020 roku odnotują skumulowany roczny wskaźnik wzrostu (CAGR) na poziomie 33%, co oznacza przetwarzanie w płatnościach mobilnych do roku 2020 blisko 6,3 bln USD. Sytuacja w Europie przejawia generalnie podobny trend do zwiększania płatności elektronicznych, ale okazuje się, że towarzyszy temu jednoczesny znaczny wzrost zapotrzebowania na obrót gotówką, w stopniu przewyższającym nominalny wzrost PKB. Przeprowadzone przez Europejski Bank Centralny badania na grupie 65 tys. mieszkańców strefy euro dowodzą, że blisko 80% transakcji w punktach sprzedaży przeprowadzanych jest w gotówce, a ponad 50% wartości wszystkich transakcji to transakcje gotówkowe. Oznacza to, że mieszkańcy strefy euro są w większości przeciwni cashless society w rozumieniu eliminującym gotówkę. Również z opublikowanego skonsolidowanego sprawozdania finansowego Eurosystemu na dzień 27 maja 2017 r. wynika, że stan banknotów w obiegu tej strefy zwiększył się o 1 mld EUR (do 1124,1 mld EUR). Sytuacja wygląda zatem tak, że wciąż w realnym obrocie gospodarczym dominują płatności gotówkowe, pomimo iż częściowo pieniądz gotówkowy jest wypierany przez pieniądz bezgotówkowy w podstawowej mierze pomiaru pieniądza, jaką jest agregat M1 wykazujący największy stopień płynności.

Iluzoryczna i dyskusyjna wydaje się w tym względzie wizja prof. Niklasa Advirssona z Królewskiego Instytutu Technologii w Sztokholmie, opublikowana w artykule „The Cashless Society”, że obrót bezgotówkowy spowoduje wyeliminowanie bankructw, brudnych pieniędzy oraz kradzieży. Jak dowodzą badania Deutsche Bank i wyliczenia prof. Friedricha Schneidera, zniesienie środków pieniężnych nie wyeliminowałoby szarej strefy, ale zwiększyłoby koszty nielegalnych płatności, a tym samym mogłoby zmniejszyć rozmiary szarej strefy o około 2-3%. Jeśli chodzi o przyszłość waluty, jedno jest pewne – rozwój płatności bezgotówkowych jest potrzebny i będzie podążał w trendzie wzrostowym, jednak do prawidłowego funkcjonowania całego systemu finansowego, który w pełni pozwoli na krążenie pieniądza w gospodarce i zagwarantuje prawo każdej jednostki do prywatności, niezbędne jest utrzymanie również tradycyjnych środków płatniczych.

Artykuł ukazał się w 45/2017 numerze kwartalnika „Człowiek i Dokumenty” wydawanego przez Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych SA.

Publikacja na portalu Wnet.fm za zgodą PWPW SA.


Konrad Raczkowski – dr hab., prof. nadzw., dyrektor Instytutu Ekonomicznego Społecznej Akademii Nauk w Warszawie, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP, były wiceminister finansów.