Mjanma: 510 osób zabitych przez birmańskie siły bezpieczeństwa od początku lutego

„Strzelają do nas jak do ptaków, nawet w naszych domach” – relacjonuje Agencji Reuters jeden z protestujących w mieście Mjingjan. Liczba ofiar trwających już drugi miesiąc protestów stale rośnie.

W sobotę 27 marca, w birmański „Dzień Armii” doszło do ponownego rozlewu krwi na ogromną skalę.  Zastrzelono wówczas 90 protestujących, a dzień później doszło m.in. do rzucania granatami w manifestantów. Protestujący Birmańczycy od blisko 2 miesięcy domagają się przywrócenia obalonych władz cywilnych i uwolnienia szefowej rządu, noblistki Aung San Suu Kyi.

Bilans ofiar cywilnych wśród protestujących, nieuzbrojonych Birmańczyków stale rośnie. Od zamachu stanu 1 lutego 2021 potwierdzono już śmierć ponad 500 obywateli. Jak podaje Stowarzyszenie Pomocy Więźniom Politycznym w Birmie – potwierdziliśmy 510 ofiar śmiertelnych – informuje organizacja.

Według stowarzyszenia, faktyczna liczba ofiar może jednak różnić się od oficjalnych statystyk i być znacznie wyższa. Wynika to z tego, że setki osób aresztowanych w trakcie dwóch miesięcy protestów uznaje się za zaginione.

Zgodnie z informacją birmańskiego portalu „Myanmar Now” w ostatnią sobotę śmierć poniosło przynajmniej 114 osób, wśród nich młodzież poniżej 16. roku życia. Jak relacjonuje dla Agencji Reuters jeden z manifestantów z miasta Mjingjan:

Strzelają do nas jak do ptaków, nawet w naszych domach. (…) Ale mimo to będziemy protestować. Musimy walczyć, aż do upadku junty – podkreśla mężczyzna.

Stosowany przez birmańskie siły bezpieczeństwa terror potępiają Wielka Brytania, UE i USA – jednak medialna krytyka to póki co jedyny wyraz wsparcia ze strony państwa zachodnich wobec protestujących obywateli Mjanmy. Do sobotniej krwawej rozprawy z demonstrantami doszło w dniu sił zbrojnych, podczas gdy dzierżący władzę generał Ming Aung Hliang zapewniał publicznie o chęci chronienia obywateli i dążeniu do demokracji.

Podczas birmańskich oficjalnych uroczystości 27 marca obecny był wiceminister obrony Rosji, Aleksander Fomin, a także przedstawiciele Chin i Indii. Jak podkreślił w trakcie wydarzenia szef junty, Ming Aung Hliang:

Rosja jest naszym prawdziwym przyjacielem – cytuje generała Reuters.

N.N.

Źródło: Reuters

Mjanma: polski fotoreporter aresztowany – informację potwierdza MSZ

Konsulat RP próbuje nawiązać kontakt z zatrzymanym 11 marca dziennikarzem Robertem Bociagą, uzyskać informacje o jego stanie zdrowia, a także udzielić polskiemu obywatelowi niezbędnej pomocy.

11 marca w Birmie (Shan, Taunggyi) został aresztowany polski fotograf i dziennikarz-freelancer, Robert Bociaga. Informację tę potwierdziło już w swoim oświadczeniu MSZ:

Potwierdzamy, że MSZ otrzymał informację o zatrzymaniu w Mjanmie polskiego dziennikarza, którą potwierdził konsul RP w Bangkoku we współpracy z konsulem Niemiec w Mjanmie (na podstawie przepisów unijnych, Niemcy udzielają pomocy konsularnej niereprezentowanym obywatelom polskim w Mjanmie).

[related id=139226 side=left]Jak podaje MSZ powody zatrzymania Bociagi są nieznane, wiadomo jedynie, że w Mjanmie zajmował się do tej pory bieżącymi sprawami społecznymi, ekonomicznymi i kulturowymi, dokumentował również odbywające się tam od początku lutego protesty. Dziennikarz publikował w tym czasie m.in. w: CNN, Deutsche Welle i The Diplomat. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, podczas wczorajszego zatrzymania przez policję reporter mógł zostać brutalnie pobity, a stan jego zdrowia może być w tej chwili poważny. Zgodnie z zaręczeniami MSW:

Konsul podejmuje starania o nawiązanie pilnego kontaktu z zatrzymanym i uzyskanie informacji o jego stanie zdrowia i sytuacji prawnej, prowadzi także nieprzerwane działania mające na celu udzielenie pomocy polskiemu obywatelowi.

N.N.

Źródło: Onet

Manifestacje w Birmie wciąż trwają

Pomimo wprowadzonej przez armię wojskowej junty zakazu zgromadzeń, od początku lutego w Birmie nadal trwają masowe protesty mające na celu przywrócenie obalonych władz cywilnych.

Po przeprowadzonym przez birmańską armię puczu błyskawicznym, który miał miejsce 1 lutego 2021 r., w Birmie wciąż trwają masowe protesty, których skala i zaangażowanie nie słabnie mimo upływu czasu. Protestujący w liczbie dziesiątek tysięcy osób w w różnych miastach, domagają się m.in. przywrócenia obalonych przez armię rządzących oraz zwolnienia z aresztów zatrzymanych polityków, jednakże szef junty odrzuca społeczny apel.

Po blisko trzech tygodniach od rozpoczęcia manifestacji i pomimo wprowadzonej przez armię wojskowej junty zakazu zgromadzeń, masowe protesty nie słabną, a birmańskie wojsko systematycznie zatrzymuje przeciwników puczu.

Manifestacje uliczne w Birmie trwają od 5 lutego lutego i objęły nie tylko największe miasta: Rangunę, Mandalaj czy Naypyidaw, lecz również mniejsze ośrodki. Mimo trwającej epidemii i wojskowej junty są to największe zbiorowe protesty od czasów rozpoczętej przez buddyjskich mnichów w 2007 r. tzw. szafranowej rewolucji, która stała się przyczynkiem do procesu demokratyzacji Birmy.

N.N.

Źródło: Le Figaro