Ankieta Makroekonomiczna NBP. Jakub Rybacki: w odpowiedziach ekspertów kluczowym słowem jest niepewność

Analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego omawia prognozy dotyczące inflacji i wzrostu PKB Polski w najbliższych latach.

Jakub Rybacki komentuje wyniki ankiety makroekonomicznej przeprowadzonej przez Narodowy Bank Polski.

Ryzyko podwyższonej inflacji wydaje się bardzo duże.

Ekspert zwraca uwagę, że uczestnicy ankiety prognozują spowolnienie wzrostu gospodarczego, jako skutek podwyższonych cen surowców energetycznych. Jak mówi rozmówca Adriana Kowarzyka:

Spodziewana jest stabilizacja wzrostu PKB na poziomie 3%. W perspektywie historycznej, to nie taki zły wynik.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Czytaj też:

Dr Grabowski: na skutek zaniedbań władzy inflacja pokazała swoje pazury. Ludzie muszą się nauczyć przewidywania

Żuławiński: dalsze podwyżki stóp procentowych są konieczne, jeżeli chcemy powstrzymać osłabianie się złotego

Analityk portalu Bankier.pl komentuje dane o wzroście PKB, prognozuje dalsze podwyżki stóp procentowych oraz omawia kwestię przyszłego składu Rady Polityki Pieniężnej.

Michał Żuławiński komentuje dane o wzroście PKB Polski. Jego tempo jest zaskakujące.  Analityk przewiduje, że odbicie gospodarcze będzie wkrótce hamować.

Pod pewnymi względami możemy być zadowoleni. Powodów do narzekań również nie brakuje, głównie z powodu inflacji. Problemem mogą być inwestycje.

Ekspert odnosi się ponadto do kwestii słabnącego złotego, który wynika m.in. z zacieśniania polityki monetarnej USA.  Prognozuje dojście stóp procentowych w 2022 do poziomu 3%.

Jeżeli taki scenariusz nie dojdzie do skutku, złoty będzie dalej się osłabiać względem waluty czeskiej i węgierskiej. Oczekiwania rynku są zdecydowanie nastawione na dalsze podwyżki.

Jak podkreśla rozmówca Adriana Kowarzyka, nie można siły gospodarki opierać na słabej walucie. Dodaje, że gdyby istniało takie prawidło, potęgą eksportową byłaby np. Wenezuela. Poza tym:

Eksport to ważna, ale nie jedyna gałąź gospodarki

Omówiona zostaje ponadto kwestia kandydatur do Rady Polityki Pieniężnej i potencjalnym mianowaniu Adama Glapińskiego na prezesa NBP na drugą kadencję.

Skład nowej RPP może być bardziej zróżnicowany ze względu na opozycyjną większość w Senacie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Rząd przyjął projekt budżetu państwa na rok 2021. Deficyt ma wynieść 82,3 mld zł. Prognozuje się wzrost PKB o 4%

Minister finansów Tadeusz Kościński mówi, że przyjęty dziś projekt jest kolejnym etapem planu powrotu na ścieżkę wzrostu po kryzysie wywołanym pandemią koronawirusa.

W budżecie na rok 2021 mamy środki zarówno na działania proinwestycyjne, tak konieczne dom dalszego pobudzenia gospodarki, jak i na kontynuację programów społecznych, które również łagodzą negatywne skutki pandemii.

Resort finansów opublikował komunikat na temat projektu ustawy budżetowej na przyszły rok. Wynika z niego, że:

  • dochody budżetu wyniosą 403,7 mld zł
  • wydatki są planowane na sumę 486 mld zł
  • deficyt wyniesie 6% PKB, zaś dług publiczny osiągnie poziom 64,7% PKB

Rząd spodziewa się wzrostu dochodów kasy państwa, wynikającego z poprawy wskaźników makroekonomicznych. Produkt krajowy brutto, zgodnie z rządowymi założeniami, ma wzrosnąć 0 4%, inflacja ma wynieść 1,8%. Rada Ministrów spodziewa się wzrostu przeciętnego rocznego funduszu wynagrodzeń o 2,8% i wzrostu spożycia prywatnego w  ujęciu nominalnym 0 6,3%.

Przewiduje się także: dochód z podatku od sprzedaży detalicznej  w wysokości 1,5 mld zł oraz wpłatę do budżetu pochodzącą z zysku NBP w wysokości 1,3 mld zł.

Wśród wydatków opiewających na 486 mld zł znajduje się m.in.:

  • finansowanie Programu „Rodzina 500+” ( 41 mld zł )
  • zwiększenie nakładów na finansowanie ochrony zdrowia do poziomu 5,3% PKB ( o 12 mld zł )
  • waloryzację rent i emerytur ( 9,6 mld zł )
  • realizację świadczenia „Dobry Start” ( 1,4 mld zł )
  • finansowanie zadań w ramach Funduszu Solidarnościowego
  • finansowanie potrzeb obronnych Polski na poziomie zwiększonym do 2,2% PKB
  • wzrost wydatków w obszarze szkolnictwa wyższego i nauki
  • wzrost wydatków w obszarze mieszkalnictwa
  • zdania w zakresie transportu lądowego: infrastruktury drogowej oraz krajowych pasażerskich przewozów kolejowych

Jak powiedział minister finansów Tadeusz Kościński:

Przyjęty dziś projekt budżetu na rok 2021 jest kolejnym etapem planu powrotu na ścieżkę wzrostu po światowym lockdownie wywołanym COVID-19.

Wiceminister Piotr Patkowski uzasadnił prognozę wzrostu PKB w przyszłym roku:

Przyrost PKB w 2021 będzie m.in. efektem wzrostu inwestycji, o około 4% w ujęciu rok do roku. Mieścimy się tu z naszymi szacunkami w przedziale szacunków rynkowych i prognoz Komisji Europejskiej. W kolejnych latach sytuacja na światowych rynkach powinna się unormować, co będzie sprzyjać stabilizacji tempa wzrostu PKB.

Wysłuchaj konferencji prasowej kierownictwa Ministerstwa Finansów już teraz!

 

Paszak: Spowolnienie gospodarki chińskiej przez wirusa z Wuhan jest dla Stanów Zjednoczonych bardzo dobrą wiadomością

Koronawirus jest również zagrożeniem dla gospodarki Niemiec. W sektorze motoryzacyjnym tego kraju można się spodziewać 30 tys. zwolnień – przewiduje ekspert Instytutu Nowej Europy, Paweł Paszak.


Paweł Paszak mówi o wpływie epidemii koronawirusa na gospodarkę chińską i światową. Izolacja Chin doprowadzi  w światowej branży turystycznej do strat rzędu 80 mld dolarów. Takie dane opublikował tygodnik „The Economist”. Zgodnie z prognozami, tempo chińskiego wzrostu gospodarczego spadnie do 4,5%, co oznacza spadek o ponad 600 mld dolarów. Ucierpią również światowe korporacje, które przeniosły większość swojej produkcji do Chin. Głównym ośrodkiem chińskiego przemysłu motoryzacyjnego jest Wuhan. Blokada eksportu niemieckich samochodów do China może doprowadzić również do gospodarczych perturbacji w Polsce, której gospodarka jest silnie związana z niemiecką. Zwolnionych może zostać 30 tys. pracowników.

Ekspert omawia również kwestię amerykańsko-chińskiej wojny handlowej. Jak twierdzi:

Spowolnienie gospodarki ChRL jest dla Stanów Zjednoczonych bardzo dobrą wiadomością.

Jak prognozuje Paweł Paszak, epidemia koronawirusa może przyczynić się do centralizacji władzy Komunistycznej Partii Chin, a odpowiedzialność za całą sytuację zostanie zrzucona na władze lokalne:

W Chinach wciąż działa zasada „dobry car – źli bojarzy”. Skala wyzwań stojących przed władzami chińskimi jest coraz większa.

Bank Santander przedstawił obliczenia, z których wynika, że z powodu epidemii koronawirusa z Wuhan polski produkt krajowy brutto może w bieżącym roku może skurczyć się o 1,5%. Paweł Paszak uważa, że takie przewidywania są przesadnie pesymistyczne.

Jak stwierdza gość „Popołudnia WNET”:

Sytuacja związana z epidemią koronawirusa jest zła, ale ustabilizowana.

Wśród krajów, do których w dłuższej perspektywie może zostać przeniesiona produkcja chińska, Paweł Paszak wymienia Wietnam, Kambodżę i Meksyk – państwa, w których koszty pracy pozostają bardzo niskie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Bielewicz: Polska nie traci, a paradoksalnie zyskuje na obecnych zawirowaniach gospodarczych

– Niemcy są zakładnikiem w wojnie handlowej USA-Chiny – ocenia ekonomista. Mówi również m.in. o potencjalnym wpływie koronawirusa na gospodarkę chińską i światową i o dobrych wynikach giełdy USA.

 

Ekonomista i dziennikarz „Gazety Bankowej” Jerzy Bielewicz mówi o wpływie epidemii koronawirusa na gospodarkę światową. Przewiduje, że chiński produkt krajowy brutto wzrośnie w tym roku o zaledwie 4,5%. Zaznacza jednak, że trudno w tej chwili o ostateczne prognozy na ten temat. Aktualne przewidywania wynikają z nadziei, że epidemia wygaśnie w ciągu najbliższych tygodni:

Jak patrzę na ulice Wuhan i Szanghaju, które w tej chwili są puste, i słyszę, że nie działają fabryki, że przedłużane są chińskie wakacje a ludzie siedzą w domach, to sądzę że PKB za bardzo nie wzrośnie.

Jerzy Bielewicz odnotowuje, że w Chinach poddano kwarantannie 50 mln ludzi:

Członek chińskiej rodziny może wyjść z domu raz na dwa dni. To jest horror.

W odosobnieniu pozostają również, dodaje ekonomista, dwa ogromne statki pasażerskie, jeden w Japonii a drugi w Hongkongu. Każdy pasażer zmuszony jest do ciągłego przebywania w swojej kajucie.

Bielewicz wskazuje, że epidemia wirusa z Wuhan nie odbiła się jeszcze na notowaniach światowych parkietów giełdowych. Wprost przeciwnie, obecnie giełda amerykańska osiąga bardzo wysokie rezultaty. Nasz gość stwierdza, że z oceną wpływu epidemii koronawirusa na gospodarkę trzeba poczekać kilka tygodni, kiedy to giganci tacy jak Apple opublikują aktualne dane finansowe:

Jak zwraca uwagę gość „Popołudnia WNET”, wpływ Chin na gospodarkę światową wzrósł bardzo wyraźnie, co powoduje, że konsekwencje ekonomiczne aktualnej epidemii mogą być odczuwalne na całym świecie. Od epidemii SARS udział Chin w globalnej gospodarce wzrósł z 4% do 18%:

Wpływ epidemii na ekonomię jest jeszcze niezmierzony, ale niewykluczone, że będzie równie duży, jak to było w przypadku katastrofy w Fukushimie.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego w dalszej części wywiadu omawia sytuację gospodarki europejskiej. Francja i Włochy stoją na krawędzi recesji:

W ostatnim kwartale 2019 roku włoski produkt krajowy brutto spadł o 0,3%

Unijnej gospodarce nie pomagają działania Europejskiego Banku Centralnego.

Również niemiecka gospodarka pozostaje w nienajlepszej kondycji:

Niemcy stały się zakładnikiem w wojnie handlowej USA-Chiny. Kraj, który był wierzycielem i motorem napędowym strefy euro, nagle sam wpadł w recesję. […] W związku z mniejszymi zamówieniami zagranicznymi, niemiecka produkcja przemysłowa spada już od kilku kwartałów.

Nasz gość zauważa, że zupełnie inny wydżwięk mają wskaźniki ekonomiczne napływające ze Stanów Zjednoczonych.

Mimo, że Polska jest ściśle zintegrowana gospodarczo z Niemcami, naszego kraju recesja nie dotyka:

Polska nie traci, a paradoksalnie zyskuje na obecnych zawirowaniach gospodarczych. Rekomendowałbym rządzącym, żeby mocniej stymulowali polską gospodarkę.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Czy polską gospodarkę czeka nieuchronne spowolnienie wzrostu? Wzrost PKB może spaść do 4 proc. PKB

Niepokoi nie tyle zapowiedź spowolnienia gospodarczego, co brak zapowiedzi jakiegokolwiek na nie remedium – mówi dr Leszek Juchniewicz, główny ekonomista Pracodawców RP.

4,9 proc. – tyle wg. komunikatu GUS wynosił wzrost PKB w ostatnim kwartale 2018 roku. Ten dobry wynik traci jednak na znaczeniu wobec nieuchronnego spowolnienia gospodarczego oraz braku inwestycji, które mogłyby osłabić jego konsekwencje.

Komunikat GUS to dopiero wstępny szacunek PKB, tzw. flash. Regularny komunikat ma być opublikowany 28 lutego, ale zmiany nie powinny być zasadnicze. 4,9 proc. wzrostu PKB liczonego rok do roku oznacza wysoką dynamikę.

Jednak z wypowiedzi Minister Finansów Teresy Czerwińskiej wynika, że w I-szym kwartale 2019 roku resort spodziewa się obniżenia tempa wzrostu PKB, wskazującego na „miękkie spowolnienie”. Zdaniem minister Czerwińskiej złożą się na nie m.in. uwarunkowania zewnętrze, przede wszystkim tzw. twardy Brexit i spory handlowe z USA. Według resortu Przedsiębiorczości i Technologii wzrost PKB będzie na poziomie powyżej 4 proc. chociaż można się domyślać, iż będzie to raczej tempo nie powyżej, a bliżej 4proc.

– Niepokoi nie tyle zapowiedź spowolnienia gospodarczego, co brak zapowiedzi jakiegokolwiek na nie remedium. O to także od dawna upominali się Pracodawcy RP – uważa dr Leszek Juchniewicz, główny ekonomista Pracodawców RP. Jego zdaniem miniony rok był okresem dobrej światowej koniunktury i w ślad za tym okresem dobrych wskaźników charakteryzujących polską gospodarkę takich jak wysokie tempo wzrostu PKB, niska stopa bezrobocia, pełzająca inflacja, stabilny kurs walutowy, niskie stopy procentowe, zasobny budżet państwa.

– Ale był to także kolejny rok swoistej pasywności w wykorzystaniu tych sprzyjających uwarunkowań do rzeczywistej a nie deklaratywnej restrukturyzacji polskiej gospodarki – twierdzi Juchniewicz i dodaje: – Nadal napędzamy wzrost gospodarczy rosnącą konsumpcją i nie udaje się uruchomić innej, bardziej istotnej, siły motorycznej rozwoju czyli inwestycji i innowacji.

Według organizacji mogą to być nawet symptomy podważania i kontestowania przez rządzących konsumpcji jako filaru wzrostu PKB. Skoro konsumpcja napędza wzrost gospodarczy, to trzeba o nią dbać, poszerzając dedykowaną dla niej infrastrukturę i dni sprzedaży, a nie ustawowo je ograniczać.

– Jest to o tyle ważne i pilne, iż na dziś praktycznie nie dysponujemy żadnymi możliwościami w zakresie podstawowych narzędzi antycyklicznych. Ani po stronie polityki fiskalnej (którą i tak już prowadzimy w ekspansywnym wymiarze), ani po stronie polityki pieniężnej i ewentualnego obniżenia stóp procentowych. Oznacza to być może, iż musimy liczyć się nie tyle z „miękkim”, co raczej „narastającym” spowolnieniem – podsumowuje Juchniewicz.

Jeszcze nie tak dawno, bo w połowie stycznia bieżącego roku, po uchwaleniu przez Sejm budżetu na 2019 rok, można było usłyszeć optymistyczne słowa Minister Finansów, że „jest to budżet, który zapewnia niezbędną stabilność finansów publicznych, budżet, który jest budżetem inkluzywnym i też zawierającym impulsy prorozwojowe”. Czy te impulsy dadzą o sobie znać w okresie nieuniknionego „miękkiego spowolnienia”? Dość powiedzieć, iż w budżecie na 2019 rok przyjęto założenie o 3,8 proc. wzroście PKB, niewielkiej, bo 2,3proc. inflacji i wzroście konsumpcji prywatnej w tempie prawie 6 proc. Interesujący nas PKB już za ostatni kwartał minionego roku odnotował spowolnienie, na I kwartał ma mieć dynamikę o blisko 1 punkt procentowy niższą niż kwartał wcześniej, zaś przewidywania analityków Komisji Europejskiej mówią o jeszcze niższym tempie wzrostu, zaledwie na poziomie 3,2 proc. w skali roku. Ta ostatnia prognoza brzmi złowieszczo, bowiem mogłoby to oznaczać spadek niemal o 2 punkty procentowe w porównaniu do szacunków za cały 2018 rok, kiedy wzrost PKB wyniósł 5,1 proc. A to już jest wielkość i tym samym sygnał, którego lekceważyć nie można.

Chiński wzrost gospodarczy wciąż na wysokim poziomie (wzrost PKB za 2018 to 6,6 proc.). Choć to najgorsze dane od ’91 r.

Na dane chińskiego Narodowego Biura Statystycznego czekał cały gospodarczy świat. Wzrost PKB wciąż wysoki, choć nieznacznie niższy, niż oczekiwano. Wyższa produkcja przemysłowa i sprzedaż

Gospodarka Chin wciąż sobie radzi nienajgorzej, choć „nie świetnie” – najnowsze dane opublikowane właśnie przez Narodowe Biuro Statystyczne mówią o wzroście gospodarczym. I to pomimo wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi, która wprawdzie jest zawieszona na czas negocjacji, ale ma to trwać nie dłużej, niż do końca marca. Z drugiej strony jest to najniższy wzrost gospodarczy od dekad.

Zgodnie z oczekiwaniami analityków Produkt Krajowy Brutto Chin był dodatni i wzrósł w ub. roku o 6,6 proc. Gorzej, niż roczna średnia (i oczekiwania inwestorów) wypadł wzrost gospodarczy za ostatni kwartał ub. roku – wyniósł bowiem 6,4 proc. PKB. Był to najniższy kwartalny odczyt dynamiki wzrostu gospodarczego Chin od I kwartału 2009 roku.

W całym 2018 r. PKB Chin wzrósł w najniższym tempie od 1991 r., o 6,6 proc. Tego jednak spodziewali się specjaliści od gospodarki Państwa Środka.

Lepsze od oczekiwanych są informacje dotyczące produkcji przemysłowej w Chinach, która wzrosła w grudniu o 5,7 proc. w ujęciu rocznym. Tu oczekiwano wzrostu na poziomie 5,3 proc.

Produkcja przemysłu w całym ubiegłym roku wzrosła o 6,2 proc., zgodnie z oczekiwaniami analityków.

Wzrosła również sprzedaż detaliczna – o 8,2 proc. w grudniu liczona rok do roku oraz o 9 proc. liczona za cały ubiegły rok.