Marzoch: Większość Polaków jest katolikami i katolicki przekaz musi być w Polsce najsilniejszy

Mateusz Marzoch o podejściu polskich służb specjalnych do organizatorów Marszu Niepodległości, krytyce hasła marszu i przebiegu zeszłorocznego MN, kiedy jego trasą szedł prezydent Duda.

Mateusz Marzoch mówi o wizytach policji i służb w domach osób związanych z organizacją Marszem Niepodległości i organizacjami narodowymi. Pod fałszywymi i absurdalnymi pretekstami nachodzą ich w domach. Przytacza przypadek jednego z działaczy Młodzieży Wszechpolskiej, do którego mieszkania przyszli wieczorem, kiedy nie było go w domu.

Pytali jego mamę czy jest w domu, bo organizuje jakieś huczne libacje alkoholowe z Ukraińcami.

Żadnych podobnych imprez zaś wspomniany działacz nie organizuje. Innym razem prosili o kontakt ws. stłuczki samochodowej, podczas gdy rzeczony działacz nie ma samochodu. ABW miała także pytać się do działaczy narodowych np. „czy lubią strzelać”.

Wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości ustosunkowuje się do krytyki hasła abpa Wacława Depo odnośnie hasła, pod jakim idzie marsz. Zgadza się z tym, że modlitwa nie może być przeciw komuś, tylko za kogoś. Nie uważa jednak, żeby hasło i grafika marszu były przeciwko komuś wymierzone. Przywołuje okładkę „Gościa Niedzielnego”, która zawierała przed laty, podobną zaciśniętą pieść z różańcem, z podpisem „szturm modlitewny na Irak”.

Nie jesteśmy ludźmi, których marzeniem jest wyrzucenie z Polski wszystkich innowierców czy  ludzi innych narodowości. […]  Wszyscy, którzy dbają o naród, muszą się liczyć z tym, że większość Polaków jest katolikami i katolicki przekaz musi być w Polsce najsilniejszy.

Nie uważa też, żeby hasło było wykluczającego wobec niekatolików. Podkreśla, że w samej Młodzieży wszechpolskiej mimo jej jednoznacznie katolickiego charakteru są prawosławni, a nawet niewierzący.

Chcemy, żeby marsz zachował swój społeczny charakter..

Marzoch odnosi się do zeszłorocznej sytuacji, kiedy marsz prezydencki szedł tą samą trasą co Marsz Niepodległości. Stwierdza, że „rozmowy z kancelarią prezydenta trwały od września”.

Rok temu […] Hanna Gronkiewicz-Waltz zakazała jego organizacji. Kancelaria Prezydenta postanowiła trochę wjechać na białym koniu i ratować to społeczne wydarzenie.

Ostatecznie sąd w I i II instancji uchylił decyzję prezydent miasta, więc Marsz Niepodległości był w pełni legalny. Członek Straży Marszu tłumaczy też przebieg ówczesnego marszu, kiedy kolumna Marszu zatrzymała się na dłuższą chwilę ze względu na prezydenta, który sądził, że chcą się odłączyć. Podkreśla, że prezydent przeszedł całą trasę marszu i nie odłączył się wcześniej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Bobołowicz: Wyszogród to ważny ośrodek pielgrzymkowy i miejsce znane z tzw. morza kijowskiego

Kim byli święci Borys i Gleb, czym jest tzw. morze kijowskie i jakie związki z Wyszogrodem mieli Bolesław Chrobry, Jarosław Mądry i Wiktor Janukowycz? Odpowiada Paweł Bobołowicz.

Paweł Bobołowicz kontynuuje swoją motocyklową wyprawę po Ukrainie. Dzisiaj jest w Wyszogrodzie (ok. 25 km od Kijowa). Jest to miasto bardzo stare. Pierwsze wzmianki o nim pochodzą z X w. Jego patronami są święci bracia Borys i Gleb, według tradycji zamordowani przez Świętopełka I Przeklętego. Ten ostatni był zięciem Bolesława Chrobrego. Z Wyszogrodem związana była również św. Olga, a swoją bibliotekę mógł mieć tutaj Jarosław Mądry. Obecnie miasto jest ważnym ośrodkiem pielgrzymkowym dla prawosławnych, choć śś. Borys i Gleb są czczeni również w Kościele Katolickim, pod swymi chrzcielnymi imionami jako Roman i Dawid.

Przez Wyszogród przebiega potężna tama, nad tym zbiornikiem wodnym jest dawna rezydencja Janukowycza.

Miasto obecnie jest znane z powodu tzw. morza kijowskiego – sztucznego zbiornika, który jest zabezpieczeniem dla elektrowni. Ten zbiornik jest tak wielki, że czasem z jednego brzegu nie widać drugiego. Długość zbiornika to 110 km, średnia szerokość – 12 km.

Miasto jest położone w czwartej sferze czarnobylskiej. Tutaj mieszkały osoby, które usuwały skutki katastrofy.

Dziś nasz korespondent znajduje się w tym mieście, gdyż mieszkał w nim cztery lata i potrzebuje niezbędnego dokumentu z ukraińskiego urzędu, dzięki któremu dalej będzie mógł legalnie przebywać u naszego sąsiada i nadawać nam korespondencje.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.