Ks. Wojciech Osial: Obserwujemy falę antyklerykalizmu, falę ateizacji […]która bardzo dotyka zwłaszcza młode pokolenie

W rozmowie z Magdaleną Uchaniuk, proboszcz parafii św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej mówi o profanacji grobu ks. Leona Kantorskiego, odnosi się do słów Sławomira Nitrasa oraz obecnej rzeczywistości.

Na wstępie jest poruszony temat profanacji grobu ks. Leona Kantorskiego. Prowadząca pyta księdza kanonika co na ten moment jest wiadome w tej sprawie. Ksiądz Wojciech wspomina, że o wszystkim został poinformowany wczorajszym rankiem przez parafianina, który przyszedł na grób swoich rodziców. Na ten moment grób jest już naprawiony. Ks. Proboszcz przytacza słowa fachowca, który zajmował się renowacją

Rozmawiałem wczoraj z Panem kamieniarzem, który dokonywał naprawy nagrobka, że coś takiego nie zdarzyło się mu w ciągu 30 lat pracy.

Powiedział, że zrobili to fachowcy […] gdyby chcieli płytę ukraść to by inaczej ją ustawili. Wyraźnie chcieli dostać się do środka grobu.

Wydarzenia te są dość wymowne, patrząc na fakt, że jest to zaraz obok 41 rocznicy podpisania porozumień sierpniowych. Ks. Leon  był silnie zaangażowanym działaczem niepodległościowym. Dawny proboszcz zorganizował w Kościele św. Krzysztofa głodówkę w proteście uwięzienia Mirosława Chojeckiego, jak również był internowany w Stanie Wojennym.

Dalej ks. Leon organizował Msze święte za Ojczyznę. Organizował w Stanie wojennym spotkania z autorem, z wybitnymi opozycjonistami również i mamą ks. Jerzego Popiełuszki.

W następnej części rozmowy jest podjęty temat słów wypowiedzianych przez posła Sławomira Nitrasa na Kampusie „Polska przyszłości”, które jasno uderzały w społeczność katolicką na terenie naszego kraju. Dla ks. Wojciecha słowa posła Platformy Obywatelskiej są częścią pewnego rodzaju konglomeratu wydarzeń, które mają miejsce w Polsce obecnie.

Obserwujemy falę antyklerykalizmu, falę ateizacji, dechrystianizacji, która bardzo dotyka zwłaszcza młode pokolenie i rzeczywiście dokonuje się taka sytuacja rewolucyjna […] jak gdyby w czasie rewolucji burzone są przeszłości ołtarze i próbuje się zbudować nową rzeczywistość.

Ks. Wojciech zwraca uwagę na pewnego rodzaju analogię do ideologii marksistowskiej, która jest obecna jego zdaniem także w dzisiejszych czasach. W nawiązaniu do poprzednich słów, jako przykład ukazuje ogromny udział młodzieży w protestach „Strajku Kobiet”.

Kończąc prowadząca podsumowuje dyskusję, mówiąc że przed katolikami stoją obecnie duże wyzwania.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy

K.J.

Andrzej Gwiazda: propagandzie ulegają szczególnie ludzie, którzy nie mają pojęcia o historii

Gośćmi „Popołudnia WNET” są Joanna i Andrzej Gwiazdowie – współtwórcy Wolnych Związków Zawodowych, legendarni przywódcy „Solidarności”

Joanna i Andrzej Gwiazdowie patrzą krytycznie na zmiany, jakie zaszły w Gdańsku na przestrzeni ostatnich lat. Zaznaczają, że obecne władze miasta są proniemieckie i odwołują się do tradycji Wolnego Miasta Gdańsk.

To są władze, które się przypisują do tradycji Wolnego Miasta ewidentnie i ja nigdy się jeszcze nie nazwałem Gdańszczaninem, chociaż mieszkam tutaj od 1948 roku. Dlatego, że [ pojęcie] Gdańszczanin nie zostało wyjaśnione. (…) To Gdańszczanie atakowali Westerplatte i Gdańszczanie wymordowali obrońców Poczty Gdańskiej – mówi Andrzej Gwiazda.

Zaznacza, że Gdańsk był jednym z najbardziej nazistowskich miast. Ludność polska stanowiła jedynie 10 %. Odwołania do historii i tradycji Wolnego Miasta Gdańsk prawdopodobnie wynikają ze wzmożonej propagandy proniemieckiej i braku znajomości historii.

Jest propaganda a propagandzie ulegają szczególnie ludzie, którzy nie mają pojęcia o historii – tłumaczy twórca „Solidarności”.

Fatalnym błędem było według gościa „Popołudnia WNET” wycofanie ze szkół nauki historii. Za bardzo ważną inicjatywę państwo Gwiazdowie uważają Muzeum II Wojny Światowej. Niestety obchody porozumień sierpniowych  będą ponownie obchodzone osobno.

Trudno tutaj o jakieś wspólne obchody – mówi Joanna Gwiazda.

Państwo Gwiazdowie przypominają, że najważniejsi istotą Porozumień Sierpniowych byli protestujący, którzy swoją obecnością wymusili na rządzących ich podpisanie.[related id=82246 side=right]

J.L.

Osipów: Dni strajku to były dni walki o wolną i demokratyczną Polskę. Wiedzieliśmy, że nie możemy komunistom odpuścić

Okrągły Stół zabrał wielu opozycjonistom godność – ocenia Andrzej Osipów.

Andrzej Osipów wspomina okres strajku sierpniowego:

Od 16 do 31 byłe delegatem do MKS-u w Stoczni Gdańskiej.  To były dni walki o wolną i demokratyczną Polskę. Walczyliśmy nie tylko o zdobycze socjalne. Wiedzieliśmy, że nie możemy komunistom odpuścić.

Gość „Poranka WNET” mówi o zaskoczeniu, jakie wywołało odwołanie strajku przez Lecha Wałęsę.

Wycofanie się przez Wałęsę było negatywnie odebrane, ponieważ inne zakłady w ten sposób traciły szansę na strajk. Wałęsa stracił przez to swój autorytet, wcześniej był dla nas prawdziwym przywódcą.

Były związkowiec wspomina „pracę u podstaw”, jaką było umacnianie NSZZ „Solidarność” w ciągu 16 miesięcy jej legalnej działalności.

Przeodniczący Wojewódzkiej Rady Konsultacyjnej do Spraw Działaczy Opozycji Antykomunistycznej i Osób Represjonowanych opowiada również o swojej podziemnej działalności w Gdańsku, która polegała m.in. na współpracy z opozycją bydgoską. Mówi o tym, że Okrągły Stół zabrał godność wielu działaczom „Solidarności”:

Nie uchwalono ustawy dezubekizacyjnej, utrwalono komunistów tutaj.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Joanna i Andrzej Gwiazdowie: W Sierpniu zrobiliśmy wszystko najlepiej, jak mogliśmy. „S” była pełna agentów

Sytuacja obecna przywołuje tamte wspomnienia. Okrągły Stół przekreślił dorobek Sierpnia – oceniają dawni opozycjoniści. Lech Wałęsa był agentem zawodowym – ocenia Andrzej Michałowski.


JoannaAndrzej Gwiazdowie mówią, że wspomnieniami Sierpnia’80 żyją na codzień:

Sytuacja obecna przywołuje tamte wspomnienia. Okrągły Stół przekreślił dorobek Sierpnia.

Joanna Gwiazda zwraca uwagę na Wolne Związki Zawodowe, jako protoplastę „Solidarności. Andrzej Gwiazda ocenia, że:

W tamtym czasie zrobiliśmy wszystko co mogliśmy, mimo, że całą strukturę mieliśmy naszpikowaną agentami, łącznie z przewodniczącym. Strajk sierpniowy był protestem, przeciwko złemu zarządzaniu naszą gospodarką.

Jak dalej mówi Andrzej Gwiazda o transformacji gospodarczej w latach 90.:

Leszek Balcerowicz zastosował metodę Keynesa wspak. Zrobił wszystko tak, żeby gospodarka nie działała.

Joanna Gwiazda ubolewa nad tym, że duża część społeczeństwa wybiera opcja polityczne, których działania są „dobre tylko dla Brukseli”. Krytykuje fakt, że Europejskim Centrum Solidarności kieruje Niemiec.

W Gdańsku powinno istnieć Polskie Centrum Solidarności.

Dawna opozycjonistka ocenia, że założenie NSZZ „Solidarność” była tamtym momencie trafionym pomysłem.

System powoli upadał, w tamtym czasie nie był już totalitarny.

 

Andrzej Michałowski mówi o niezgodności we wspomnieniach Lecha Wałęsy z okresu Sierpnia’80:

On był agentem już po tym, jak opuścił wieś i poszedł do wojska. To był agent zawodowy.

Gość „Poranka WNET” mówi o chciwości i arogancji byłego prezydenta:

Ciągle się domagał jakichś pieniędzy. Dochodziło do tego, że chciał odwoływać dyrektora stoczni.

W opinii byłego opozycjonisty, największą bohaterką Sierpnia’80 była śp. Anna Walentynowicz:

Gdyby nie ona, strajk szybko by upadł. Oprócz niej, mózgiem strajków był Andrzej Gwiazda.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej stwierdza, że nie jest możliwe pojednanie między zwaśnionymi członkami „Solidarności”:

Frasyniuk, Borusewicz i Lis świętują w Europejskim Centrum Solidarności, które jest antypolską placówką.

Andrzej Michałowski postuluje ponowne pochylenie się nad postulatami sierpniowymi, gdyż nie zostały do dziś w pełni zrealizowane.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Dr Szarek: Postulaty sierpniowe są wciąż aktualne. Istotą strajków była tęsknota za prawdziwością i uczciwością

Prezes IPN mówi o zmarnowaniu dorobku „Solidarności”, związku „Sierpnia’80” z Bitwą Warszawską i o próbach zakłamania zbrodni katyńskiej.


Doktor Jarosław Szarek mówi, że istotą strajków sierpniowych była „tęsknota za prawdziwością i uczciwością”. Ubolewa nad zaprzepaszczeniem dorobku „Solidarności”:

Ideały sierpniowe były wymagające, to nie pierwszy raz w historii, kiedy odchodzi się od ideałów. Postulaty sierpniowe są wciąż aktualne.

Prezes Instytutu Pamięci Narodowej zwraca uwagę na łączność między zwycięską Bitwą Warszawską 1920 r. a Sierpniem’80. Mówi o zaskoczeniu służb bezpieczeństwa masowością NSZZ „Solidarność”. Gość „Poranka WNET” porusza zagadnienie masowej emigracji z Polski w latach 80.:

Naszym dramatem jest to, że ci ludzie nie wrócili. Nie było dla nich zaproszenia.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk dodaje, że dyplomacja III Rzeczpospolitej nie wykorzystała potencjału, jaki stanowiła obecność rzecz polskich obywateli poza granicami kraju. Dr Szarek mówi o przekłamaniach dotyczących dziejów NSZZ „Solidarność”. Wyraża nadzieję, że:

Prawda zawsze zwycięży.

Prezes IPN mówi również o rosyjskiej akcji propagandowej, sugerującej zbrodnie wojenne na żołnierzach Armii Czerwonej w 1920 r.

Mamy do czynienia z próbą zatarcia zbrodni katyńskiej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Andrzej Gwiazda legenda „Solidarności”: Strajk w 1980 r. był wspólnotą ludzi uczciwych, patriotów

Strajk był wspólnotą ludzi uczciwych, patriotów, dbających też o poziom gospodarki – mówił Gwiazda -solidarność to nie jedność, jedność jest próbą odtworzenia totalitarnego systemu.

[related id=36111]Gwiazda w 37. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych zaznaczył, że Solidarność dalej jest związkiem zawodowym i nie musi już walczyć z rządem, bo rząd „odbudowując gospodarkę po katastrofie Okrągłego Stołu, realizuje również postanowienia pracowników”. „W Solidarności nie mogliśmy prowadzić selekcji i każda swołocz, bo polskiego odpowiednika tego słowa nie ma, mogła się zapisać, siedziała między nami, zdobywała prawo głosu. Dzisiaj stoimy w dwóch zdecydowanie oddzielnych obozach, już nie musimy na nich patrzeć, z nimi gadać, w nieświadomości podawać ręki” – mówił w czwartek w TVP Info.

„Strajk był wspólnotą ludzi uczciwych, patriotów, dbających też o poziom gospodarki” – powiedział dodając, że nie chce „żadnej wspólnoty” z uczestnikami wiecu zorganizowanego w Gdańsku przez organizacje pozarządowe i stowarzyszenia, głównie przez KOD.

„Nie da się połączyć uczciwości i zdrady i oszustwa z uczciwością, dlatego że wtedy jedna strona musi upaść. Przeważnie pada uczciwość. Wtedy między sobą tworzyliśmy jedność, ale wtedy Michnik i Frasyniuk mówili to samo co uczciwi ludzie” – podkreślił Gwiazda.

[related id=36253]Jego żona Joanna Duda-Gwiazda, również była opozycjonistka zauważyła, że „KOD próbował zawłaszczyć KOR, próbują zawłaszczyć Solidarność”. „Uderzają w Solidarność, w pana Piotra Dudę, który jest, naprawdę uważam, bardzo przyzwoitym przewodniczącym, oni jeszcze rozszerzają front. Okazuje się, że są nie tylko politycznymi przeciwnikami PiS, ale również takiej społecznej organizacji jak związek zawodowy” – mówiła.

Jej zdaniem solidarność nie oznacza jedność. „Ale jeśli ktoś walczy z Polską, z państwem polskim, z polskimi instytucjami, które w tej chwili naprawdę według nas są pierwszym porządnym rządem, który realizuje interesy narodowe i ma sukcesy, to jak traktować przeciwników tego rządu, takich zagorzałych” – pytała Duda-Gwiazda.

Jej mąż dodał, że w ich ocenie Polska jest na właściwych torach. „I tych, którzy by chcieli te tory zmieniać, stary już jestem, niewiele wywalczę, ale do walki stanę” – powiedział. W jego ocenie

Lech Wałęsa obecnie „trafił do swoich i niech tam zostanie”. „Ma tam swoje środowisko, płk Mazgułę i całą resztę, to są jego ludzie, to jest jego środowisko. Im był przez cały czas wierny, ich nie oszukiwał, ich nie zdradził” – podkreślił.

Joanna Duda-Gwiazda zaznaczyła, że Wałęsa został wybrany przewodniczącym Solidarności, ale „oszukał ludzi”. „Gdyby wtedy ludzie wiedzieli, że on jest tajnym współpracownikiem SB to tym przewodniczącym by nie został” – mówiła.

[related id=36148]Pytana czy dzisiaj ideały Solidarności przetrwały oceniła, że przetrwała taka świadomość, że „jeśli porozumiemy się, wytyczymy sobie jakieś cele, jeśli mamy do siebie zaufanie, możemy osiągnąć to, co chcemy”. „Rzeczą najbardziej rzucającą się w oczy w czasie strajku było wzajemne zaufanie. Przetrwała świadomość, że przebieg historii nie jest zdeterminowany, nie jest tak, że jak raz popadliśmy w błąd, w jakąś niewolę, to to już jest koniec” – powiedziała Gwiazda.

Andrzej Gwiazda dodał, że atmosfera w czasie strajku 1980 r. była dokładnie taka jak wśród ludzi w 1970 r. przed komitetem – pełne zbratanie i zaufanie. „Ostatnio doświadczyłem takiej atmosfery na Krakowskim Przedmieściu w 2010 r. Ale nie byliśmy przecież wtedy solidarni, ani nie zamierzaliśmy się jednoczyć z tymi, którzy do zamachu doprowadzili. Każdy wybiera z kim chce być solidarny. Solidarność to nie jest jedność, to było zaprzeczenie totalitaryzmu, jedność jest próbą odtworzenia totalitarnego systemu” – podkreślił.

PAP/MoRo

Prezydent: Lubin krwią podpisał porozumienia sierpniowe; robotnicy zginęli za wolność

Lubin krwią podpisał porozumienia sierpniowe i przez krew zrobił krok ku wolnej Polsce – powiedział prezydent Andrzej Duda w 35. rocznicę zbrodni lubińskiej i 37. podpisania porozumień sierpniowych.

31 sierpnia 1982 r. podczas manifestacji na ulicach Lubina oddziały ZOMO i MO strzelały do mieszkańców w trakcie pokojowej manifestacji zorganizowanej w rocznicę podpisania porozumień sierpniowych. Zginęły wówczas trzy osoby: Michał Adamowicz, Andrzej Trajkowski i Mieczysław Poźniak, a kilkadziesiąt zostało rannych.

W czwartkowej uroczystości udział wzięli także m.in. premier Beata Szydło, szef MON Antoni Macierewicz oraz szef Solidarności Piotr Duda. Prezydent i premier złożyli kwiaty pod krzyżem, w miejscu, gdzie w 1982 r. zginęły trzy osoby.

„Można tylko w dwóch miejscach w Polsce tak naprawdę obchodzić rocznicę powstania Solidarności (…) to właśnie Gdańsk, Sala BHP i tu – w Lubinie. Dlaczego? Bo tutaj robotnicy w tamten sierpień zginęli za wolność, która została wtedy częściowo wywalczona, której przedsmak udało się wtedy przez rok poczuć ” – powiedział prezydent.

Zaznaczył, że robotnicy w Lubinie „zginęli od kul, zginęli tak, jak się ginie na wojnie, zginęli tak, jak ci, którzy zginęli bezbronni w powstaniu warszawskim, którzy choć broni nie mieli, chcieli wolnej Polski”. „Oni chcieli wolności osobistej i wolności państwowej. Dlatego tu właśnie wtedy byli, protestując razem z innymi mieszkańcami Lubina przeciw stanowi wojennemu, przeciwko odebraniu wolności, przeciwko państwu, które nie było państwem suwerennym” – podkreślił Andrzej Duda.

Prezydent powiedział, że Lubin „krwią podpisał porozumienia sierpniowe i przez krew zrobił wielki krok ku wolnej Polsce, w której wszyscy dzisiaj żyjemy”. Jak zaznaczył, wielu historyków badając zbrodnię lubińską podkreśla, że to był koniec władzy ludowej i koniec PRL.

Andrzej Duda podkreślił, że mieszkańcy Lubina wyszli wtedy na ulice, bo „mieli pełną świadomość, co to znaczy wolne i niewolne państwo, jaka jest różnica w jakości życia – być człowiekiem wolnym i nie być człowiekiem wolnym, być obywatelem wolnego państwa i być obywatelem państwa zniewolonego”.

„Oni wtedy już doskonale rozumieli, co to znaczy wspólnota, zobaczyli ją, kiedy trzy lata wcześniej do Polski przyjechał Ojciec Święty Jan Paweł II i spotkał się z milionami Polaków” – mówił prezydent. Dodał, że mieszkańcy Lubina zobaczyli również wspólnotę, kiedy powstała Solidarność, która – jak zaznaczył – zrzeszała cały naród, wszystkie warstwy polskiego społeczeństwa.

„Oni też czuli się częścią tej wspólnoty, a naprzeciwko tej wspólnoty stała narzucona władza, która siebie mieniła władzą ludową, władzą robotników, którą w rzeczywistości – jak wszyscy wiemy – nie była” – powiedział prezydent. Mieszkańcy Lubina – jak mówił – wyszli na ulice i „nie ugięli się pod kulami”, pokazali, że „wspólnota Lubina, wspólnota Polaków jest razem przeciwko władzy pseudoludowej i że ta władza nie ma żadnej legitymacji”.

„Kule nie były w stanie dać legitymacji tej władzy i nie były w stanie zastraszyć Polaków, nie były w stanie zastraszyć lubinian. I za to wszyscy Polacy chylą dzisiaj głęboko czoło przed tymi, którzy polegli, przed ich najbliższymi, a także przed wszystkimi bohaterami tamtych dni” – powiedział Andrzej Duda.

„A wolna Polska, moimi ustami, ustami prezydenta Rzeczypospolitej, wyraża wam dzisiaj głęboką wdzięczność. Cześć i chwała bohaterom. Wieczna chwała poległym. Niech żyje wolna Rzeczypospolita. Szczęść Boże” – powiedział prezydent, zwracając się m.in. do dawnych działaczy opozycji antykomunistycznej.

Prezydent odznaczył – za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej – Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski: Zofię Jaszczę, Franciszka Kamińskiego, Tadeusza Madziarczyka, Anielę Sakwę i Jana Ziębę.

Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej, otrzymali: Józef Czyczerski, Kazimierz Żołnierek i Tadeusz Trziszka.

Krzyżami Kawalerskimi Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi we wspieraniu przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy duszpasterskiej i społecznej prezydent odznaczył księdza Mariana Kopkę i księdza Wiesława Migdała.

Prezydent odznaczył też Złotym Krzyżem Zasługi Mariannę Żabińską – za zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce i osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej, a Srebrnym Krzyżem Zasługi – Piotra Kaczorka, za zasługi w działalności związkowej.

Podczas uroczystości odczytano apel pamięci, wymieniono w nim m.in. imiona i nazwiska dowódców wojskowych oraz duchownych, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej; wspomniano także wszystkich, którzy „polegli” w Smoleńsku.

W trakcie apelu poległych kibice Zagłębia Lubin rozwiesili baner z napisem „Chwała bohaterom” i zapalili kilkadziesiąt rac. Skandowali hasła: „Chwała bohaterom”, „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” i „Precz z komuną”.

Wieńce pod pomnikiem złożyło kilkadziesiąt delegacji, m.in. przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, instytucji i komitetów zakładowych NSZZ „Solidarność” oraz przedstawiciele rodzin zabitych.

37-letni Andrzej Trajkowski, starszy syn zastrzelonego przed 35. laty Andrzeja Trajkowskiego, powiedział PAP, że obecność prezydenta i premier na tegorocznych uroczystościach ma dla niego i całej rodziny duże znaczenie.

„Ojca prawie nie pamiętam, głównie z opowieści mamy, która zawsze opowiadała, że był wielkim patriotą. Podobno wtedy, w ten dzień, bardzo chciałem, by został w domu, ale on pobawił się ze mną, zjadł obiad i poszedł na manifestację” – powiedział Andrzej Trajkowski.

Podkreślił, że ból po stracie ojca minął z upływem czasu, ale tegoroczne obchody były ze względu na rangę wyjątkowe i dodały otuchy całej rodzinie. „To był zaszczyt, że taka była oprawa, że nowa władza tak honoruje nie tylko mego zmarłego ojca. Gdyby nie nastąpiła zmiana władzy, to niewykluczone, że nie poszedłby do więzienia ten dowódca MO (Jan M. – PAP), który tyle lat uchylał się od odbycia kary” – dodał Andrzej Trajkowski.

Jego młodszy, 34-letni brat Dawid Trajkowski urodził się już po śmierci ojca. „Mama Stanisława w sierpniu była już ze mną w ciąży. Potem się denerwowała przez te wszystkie lata. Nawet wtedy, gdy już trwał proces milicjantów, a potem był powtarzany. Teraz się doczekaliśmy, że po 35 latach ostatni skazany poszedł siedzieć” – powiedział Dawid Trajkowski.

Bracia Trajkowscy, podobnie jak ich ojciec, pracują w KGHM Polska Miedź.

Po wieloletnich procesach, dwukrotnie wznawianych, zapadły prawomocne wyroki wobec trzech dowódców milicji. Byli to: Bogdan G., ówczesny zastępca komendanta wojewódzkiego Milicji Obywatelskiej w Legnicy, który odsiedział w więzieniu rok i trzy miesiące, i Tadeusz J., dowódca plutonu ZOMO, skazany na dwa i pół roku więzienia. Nadal nie wiadomo m.in., kto konkretnie strzelał do demonstrantów. Do tej pory nie zostali ukarani mocodawcy pozwolenia na użycie broni podczas manifestacji w Lubinie.

Trzeci ze skazanych w 2007 r. prawomocnym wyrokiem, Jan M., były zastępca komendanta rejonowego MO w Lubinie, usłyszał wyrok trzech i pół roku więzienia. Jednak nie wykonano kary wobec niego przez wiele lat z powodu jego choroby kardiologicznej. Dopiero w lipcu 2017 r. decyzją wrocławskiego Sądu Okręgowego Jan M. trafił na oddział szpitalny aresztu w Bytomiu.

Emerytowany górnik Mirosław Młodecki pracował razem z zastrzelonym Michałem Adamowiczem i był razem z nim na manifestacji.

„Rozmawiałem z nim jeszcze pod kościołem i potem już go nie widziałem. Nagle tynk zaczął lecieć ze ścian i wyszła na nas milicja. Rozpoznałem kilku, bo mieszkałem w bloku, gdzie mieszkali też milicjanci. Wiatr wiał od strony ZOMO, które zaczęło na nas polować” – wspominał Młodecki, który odsiedział pełny wyrok trzech i pół roku więzienia za udział w manifestacji.

PAP/MoRo

Bernard Margueritte: Jak mógłbym zrozumieć tych ludzi, którzy mają zaszczyt być Polakami, a chcą od Polski się oderwać?

Dzień 65. z 80 / Warszawa / Poranek WNET – W rocznicę porozumień sierpniowych Bernard Margueritte wspomina wydarzenia w Stoczni Gdańskiej, których był świadkiem jako korespondent francuskich mediów.

[related id=36111]Bernard Margueritte – wieloletni korespondent mediów francuskich w Polsce, autor książki pt. „Bliżej Polski. Historia przeżywana dzień po dniu przez świadka wydarzeń” – gościł 31 sierpnia u Antoniego Opalińskiego w Poranku WNET.

Bernard Margueritte był świadkiem, a nawet uczestnikiem wydarzeń z sierpnia 1980 roku w Gdańsku. Między innymi na własne oczy widział przed słynnym budynkiem BHP w stoczni kłótnię między Lechem Wałęsą a Andrzejem Gwiazdą, po tym, jak Lech Wałęsa ogłosił koniec strajku w odpowiedzi na obietnicę władz spełnienia podstawowych materialnych postulatów strajkujących. Decyzja ta została jednak odwołana, co było momentem przełomowym tych wydarzeń i pokazało, że najważniejszym ich bohaterem był – jak twierdzi francusko-polski dziennikarz – Andrzej Gwiazda.

Początkowo młodzi robotnicy walczyli o przywrócenie do pracy Anny Walentynowicz i o podwyżki. Jednak bardzo szybko odeszli od tego i zaczęli – jak to powiedział Bernard Margueritte – marzyć o innej cywilizacji, na kolanach modlili się, mieli naukę Jana Pawła II w sercu, pragnęli cywilizacji, w której wszystko podporządkowane byłoby afirmacji godności ludzkiej. Bernard Margueritte widział wtedy w stoczni nadzieję dla Polski i dla całego świata.

[related id=36253]Swoją książkę Bernard Margueritte dedykuje tym młodym robotnikom, których niezmiernie szanuje i uważa, że nie tylko byli, ale nadal są nadzieją na przyszłość. – Ja twierdzę, że Solidarność nie jest za nami, ale ciągle jest przed nami. Jako przyjaciel Polski tylko mogę się radować, że od roku jest powrót do tych wartości, wartości stoczniowców z 1980 roku, wartości Solidarności.

W Stoczni byli też doradcy Solidarności, wywodzący się z różnych środowisk. Wielu z nich później tworzyło „Gazetę Wyborczą” i formacje liberalne. Czy to się już wtedy zapowiadało, czy wynikało z głębszych korzeni?

– Autentyczna Solidarność była od 16 sierpnia do 23, czyli do momentu przyjazdu tych doradców. Wtedy sprawa zaczęła być upolityczniona, przeintelektualizowana. To byli zacni ludzie, ale oni byli już częścią układu. To już nie był ten wspaniały, pełen ideałów zryw młodych robotników – uważa Bernard Margueritte.

Stan wojenny pamięta bardzo żywo. Sądzi, że wprowadzenie go przez Wojciecha Jaruzelskiego było aktem skierowanym zarówno przeciwko Solidarności, jak i „twardogłowym” w partii. Wąska grupa z Jaruzelskim i Rakowskim na czele obawiała się, że ci „twardogłowi” dojdą do władzy, nastąpi rozlew krwi i interwencja radziecka. Był to bardzo tragiczny moment.

Mimo wszystko była nadzieja, w tym nadzieja w Kościele, że będzie możliwy dialog. – Jeśli przyjąć, że stan wojenny był mniejszym złem, to trzeba też przyjąć, że Okrągły Stół był mniejszym dobrem. To był po prostu układ, układ polityczny, to nie był autentyczny zryw robotników Gdańska i innych miast – stwierdził dziennikarz. Zaznaczył jednak przy tym, że Solidarność została potem zdradzona, a układ Okrągłego Stołu trwa dotąd. Jego wynikiem jest to, co się dzieje w sądownictwie i w największym biznesie, które są w rękach byłych komunistów.

Z tego też wynikają postawy różnych osób, które Bernard Margueritte nazywa partią zagranicy, paktującą z Berlinem czy Brukselą.

– Całe moje życie, 50 lat prawie, jest dążeniem do polskości, szacunkiem dla polskości. Dla mnie nie ma nic lepszego, większego, bardziej godnego niż ideały Sierpnia i to, co Polska pokazała, nauka Jana Pawła II, nauka tych wydarzeń w Gdańsku. Jak więc mógłbym zrozumieć tych ludzi, którzy mają zaszczyt być Polakami, a chcą od Polski się oderwać?

W odróżnieniu od niektórych polskich polityków i intelektualistów, nie lubi mówić za granicą o własnym kraju i jego przywódcach. Jednak podpisuje się pod tym, co powiedziała polska premier, i jako Francuz przeprasza za słowa prezydenta Macrona o Polsce, jak też poprzedniego prezydenta Hollande’a.

Czy jest potencjał do odrodzenia moralnego? Bernard Margueritte pamięta zryw stoczniowców z 1980 roku. Nikt im nie dawał szans, a oni zwyciężyli. Dlatego wierzy, że „entuzjazm ludzki, ideały muszą zatriumfować. Jak długo Polska będzie Polską, jest szansa, że Europa pozostanie Europą”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w części szóstej Poranka WNET.

JS

 

 

 

Dziedzictwo Sierpnia zostało przysłonięte rozdętym do niebywałych rozmiarów ego człowieka z Gdańska

Solidarność to ruch tych ludzi, którzy spotkali się z Janem Pawłem II, umocnieni przez niego w 1979 roku w tylu miejscach Polski, ruch walki o godność Polski,

Dzień 65. z 80 / Warszawa – W Poranku WNET o tym, co zostało aktualne z dziedzictwa porozumień sierpniowych, o sporze, czym powinien być polski ruch wolnościowy, oraz krytyce podjęcia walki w 1939 r.

[related id=36253]31 sierpnia, w rocznicę podpisania w 1980 roku przez Solidarność i władze komunistyczne porozumień sierpniowych, Antoni Opaliński rozmawiał z profesorem Andrzejem Nowakiem, historykiem z UJ, autorem „Dziejów Polski” oraz doradcą prezydenta Andrzeja Dudy. Zasadniczym tematem rozmowy było to, co zostało z dziedzictwa porozumień sierpniowych i czy mają one znaczenie w dzisiejszej Polsce.

– Najbardziej widocznym, smutnym echem tamtego czasu jest postać Lecha Wałęsy, wokół którego koncentruje się spór o dziedzictwo Sierpnia – o to, w jakim stopniu było ono związane z ukrytym kompromisem, dziś jawną kompromitacją, a w jakim – wyłącznie autentycznym odruchem społeczeństwa dążącego do wolności, w jakim stopniu możemy wiązać to dziedzictwo z tym pięknym wspomnieniem, które przynosi nam 1978 rok – wybór Jana Pawła II, upodmiotowienie społeczeństwa w czasie pielgrzymki w roku następnym – powiedział profesor.

Przypomniał też, że ruch Wolnych Związków Zawodowych rozpoczął się jeszcze przed wyborem Karola Wojtyły na papieża. Najpierw w lutym 1978 r. na Śląsku zaczął działalność Kazimierz Świtoń, a dwa miesiące później na Wybrzeżu Krzysztof Wyszkowski i Andrzeja Gwiazda. Do nich potem przystąpili Anna Walentynowicz, Bogdan Borusewicz i Lech Wałęsa.

– To zmonopolizowanie, przysłonięcie ogromnego ruchu społecznego, ruchu tych ludzi, którzy spotkali się z Janem Pawłem II, umocnionych przez niego w 1979 roku w tylu miejscach Polski, ruchu walki o godność Polski, przez jedno nadęte, rozdęte do niebywałych rozmiarów ego człowieka z Gdańska – to jest przykry spór, który nam przysłania najpiękniejsze przesłanie Solidarności – godnościowe, wolnościowe – które wzbudziło podziw na świecie.

[related id=36111]Solidarność budziła nie tylko podziw, ale też zdziwienie, że przeciwko komunistom buntują się robotnicy z krzyżem i portretem Matki Boskiej. Jednym elementem tego zdziwienia – jak to zrelacjonował prof. Nowak – było to, że przeciwko władzy (robotniczej) buntują się właśnie robotnicy, drugim – to, że bunt ten był połączony tradycją chrześcijańską.

Powodowało to pewien niepokój w elitach. Jego wyrazem były słowa Bronisława Geremka skierowane w 1981 roku do Stanisława Cioska, w których skarżył się, że Matka Boska przysłania ruch polityczny, którym powinni kierować doradcy (kierujący się innymi racjami niż chrześcijańskie).

[related id=36148]Profesor Andrzej Nowak uważa, że istotnym elementem historii tamtego czasu był więc też spór o to, czy polski ruch wolnościowy miał przywrócić w imię naszej tradycji chrześcijańską podmiotowość Polaków, czy miał być rewolucją społeczną, taką jak sobie wyobrażają ideolodzy zachodniej lewicy.

W związki z bliską rocznicą rozpoczęcia II wojny światowej Antoni Opaliński poprosił gościa o skomentowanie pojawiających się w dzisiejszych dyskusjach głosów kwestionujących sens wysiłku zbrojnego z pozycji określanych jako realistyczne, według których niepotrzebnie przystąpiliśmy wtedy do wojny, że jakoś trzeba było tego uniknąć, i w związku z tym krytykujących politykę Józefa Becka, ostatniego ministra spraw zagranicznych II RP.

Gość Poranka rozróżnił dwie warstwy. Polityka zagraniczna Józefa Becka, konkretne decyzje, nadzieje, nierealistyczne oczekiwania konkretnych polityków – uważa – mogą i powinny być przedmiotem krytycznej refleksji i nieraz ostrych osądów. Jednak niewątpliwe błędy Józefa Becka nie powinny zakryć drugiego, dużo głębszego wymiaru decyzji, którą podjął nie minister Beck, ale cała Polska. Mianowicie tego, że są rzeczy, których nie można sprzedać, a tym jest honor narodowy. Tę podjętą walkę – zdaniem profesora – Polska wygrywa teraz, nie dała się wymazać z mapy, nie dała sobie złamać karku.

[related id=36106]Profesor zwrócił też uwagę na niepokojący rys współczesnej kultury, według którego lepsza jest kapitulacja niż walka o godność, że lepiej podporządkowywać się głównemu nurtowi wydarzeń, np. migracji do Europy.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w części piątej Poranka WNET. A w niej także o tym, że Europie grozi reimperializacja ze strony Niemiec przy użyciu instytucji Unii Europejskiej.

JS

 

37. rocznica podpisania porozumienia sierpniowego w Szczecinie. „Solidarnościowe przesłanie to fundament wolnej Polski”

Polski Sierpień i wolne związki zawodowe to jedne z wielkich symboli historii, także tej powszechnej – napisał prezydent RP Andrzej Duda. Według niego ideały Solidarności są ciągle aktualne.

Sygnał do rozpoczęcia obchodów pod bramą stoczni szczecińskiej dały w środę w samo południe stoczniowe syreny; złożono meldunek wojskowy i zabrzmiał hymn państwowy. Pod stocznią zgromadzili się przedstawiciele najwyższych władz, związków zawodowych, uczestnicy tamtych wydarzeń i mieszkańcy miasta.

Szefowa Kancelarii Prezydenta Halina Szymańska odczytała przesłanie Andrzeja Dudy skierowane do uczestników rocznicowych obchodów. „Polski Sierpień, powołanie wolnych związków zawodowych, dokonania 10-milionowego ruchu Solidarności to wielkie wydarzenia-symbole nie tylko naszej, lecz także powszechnej historii. Dały one początek wielkim zmianom, przyniosły koniec komunizmu i ukształtowały nowe oblicze Polski i Europy” – napisał prezydent Duda.

„Przed 37 laty Szczecin był jednym z najważniejszych miejsc, gdzie rozstrzygnęły się polskie losy” – kontynuował prezydent. „Zawsze będziemy pamiętać, że to właśnie tutaj zostało podpisane pierwsze z porozumień sierpniowych. Szczecin, który z taką determinacją wystąpił w obronie ludzkiej godności, praw pracowniczych w grudniu 1970 roku i tak boleśnie został doświadczony również 10 lat później, odważnie rzucił wyzwanie komunistycznej władzy” – podkreślał.

Prezydent zwrócił uwagę, że ideały Solidarności są ciągle aktualne i inspirujące. „Solidarnościowe przesłanie powinniśmy traktować jako etos założycielski, fundament wolnej Polski. Niepodległa, silna, sprawiedliwa Rzeczpospolita stanie się urzeczywistnieniem marzeń Polaków, gdy w powszechnym odczuciu wesprze się na takich podwalinach, jak dobro wspólne, podmiotowość obywateli, równość szans, poszanowanie praw pracowniczych, dialog społeczny czy zrównoważony rozwój” – dodał.

Andrzej Duda nawiązał także do referendum ws. konstytucji. „Z wielką satysfakcją uczestniczyłem w rozpoczęciu debaty konstytucyjnej, którym stała się konferencja zorganizowana przed kilkoma dniami przez komisję krajową NSZZ Solidarność. Zachęcam państwa do udziału w tej debacie poświęconej sprawom decydującym o pomyślności naszej ojczyzny. Głęboko wierzę, że uda nam się wspólnie budować Polskę czerpiącą swoją wielkość z solidarnościowego etosu” – napisał.

Wyraził także wdzięczność „ludziom Solidarności ze Szczecina, Pomorza Zachodniego i wszystkim, którzy w tym regionie tak ofiarnie zasłużyli się Polsce. Cieszę się z dobrych zmian, jakie się tutaj dokonują, świadczących o odradzaniu się przemysłu stoczniowego i gospodarki morskiej oraz o potencjale ekonomicznym tej ziemi i społecznej energii jej mieszkańców” – dodał na zakończenie.

„Solidarność to nie byli przywódcy, to nigdy nie były jednostki” – powiedział do zgromadzonych wicepremier i minister kultury Piotr Gliński. „Solidarność to był wielki manifest zbiorowej woli wolnego narodu, chcącego zrzucić z siebie jarzmo władzy pozbawionej jakiejkolwiek legitymizacji. Jednostki temu wielkiemu duchowi mogły trochę pomagać, mogły trochę przeszkadzać, ale nie mogły nim kierować, ni go powstrzymać. To była podmiotowość i tożsamość zbiorowa, i w najlepszym tego słowa znaczeniu – wspólnotowa” – dodał wicepremier.

Piotr Gliński zaznaczył także, że dzisiejsza obecność pod bramą stoczni to świadectwo dla kolejnych pokoleń Polaków i całej Europy, „która nie zawsze chce dziś pamiętać o tym naszym polskim Sierpniu, że nie zaginie pamięć o bohaterach tamtych sierpniowych dni. Nie zaginie pamięć o polskiej Solidarności. Solidarności, której mogą się od nas uczyć nasi bliżsi i nieco dalsi sąsiedzi, bo nie była to solidarność łatwa, deklaratywna i koniunkturalna, ale bardzo trudna i odpowiedzialna, za którą w tamtych czasach można było zapłacić cenę najwyższą. Niech Europa o tym pamięta” – podkreślał.

Zgromadzeni złożyli przed tablicą upamiętniającą poległych w Grudniu’70 kwiaty i wieńce. Wręczono także odznaczenia państwowe zasłużonym działaczom Solidarności i opozycji antykomunistycznej; Złoty Krzyż Zasługi oraz Krzyże Wolności i Solidarności.

Minister Gliński tuż po uroczystości zwiedził historyczną stołówkę stoczniową, wktórej podpisano w 1980 r. szczecińskie porozumienia. „Chcemy zbudować instytucję, która będzie w sposób godny upamiętniała ten szczeciński protest i szczecińską Solidarność z 1980 r. i lat późniejszych” – powiedział dziennikarzom. Jak dodał, „to doskonałe miejsce na tego rodzaju instytucję – upamiętniającą, a jednocześnie będącą instytucją edukacyjną, instytucją skierowaną także do przyszłości, do Polaków i całego świata”.

„Myślę, że wspólnie z miastem i IPN, a także gospodarzami, czyli Solidarnością i wszystkimi, którzy będą chcieli uczestniczyć w tym projekcie, zbudujemy takie centrum Solidarności szczecińskiej” – dodał wicepremier.

 

30 sierpnia 1980 r. podpisano porozumienie szczecińskie, kończące strajki 1980 r. na Pomorzu Zachodnim. Było to pierwsze z porozumień zawartych pomiędzy strajkującymi robotnikami a rządem. Kolejne podpisano następnego dnia w Gdańsku. Porozumienia sierpniowe doprowadziły do powstania NSZZ „Solidarność” – pierwszej w krajach komunistycznych, niezależnej od władz, legalnej organizacji związkowej – i stały się początkiem przemian z 1989 roku – obalenia komunizmu i końca systemu jałtańskiego.

Pierwsze strajki latem 1980 r. były reakcją na podwyżki cen mięsa i wędlin wprowadzone przez ówczesną ekipę Edwarda Gierka. W połowie sierpnia 1980 r. zaczęły się strajki na Wybrzeżu.

PAP/MoRo