Koniec obligatoryjnej relokacji islamskich imigrantów / Rozmowa z europosłem Zbigniewem Kuźmiukiem

W rozmowie z politykiem PiS o środowym szczycie UE, a także o początkach końca „zabójczego” dla UE duetu francusko-niemieckiego w związku z osłabieniem pozycji Angeli Merkel po wyborach w Niemczech.

– Podczas szczytu ogłoszono zakończenie obligatoryjnego rozdziału emigrantów – powiedział Zbigniew Kuźmiuk, eurodeputowany PiS, i jest to jego zdaniem główna decyzja szczytu państw UE, jaki odbył się wczoraj. – Okazało się, że państwa Grupy Wyszehradzkiej miały rację.

Do najbardziej kluczowych dla Polski spraw poruszanych podczas czwartkowych rozmów zaliczył fakt forsowania przez Niemcy na forum Unii Europejskiej projektu Nord Stream 2, który „cały czas wisi nad nami”.

– Polska stara się, aby to przedsięwzięcie zostało objęte tzw. trzecim pakietem energetycznym. Oznaczałoby to, że do tych dwóch rur będą mięli dostęp poza Rosjanami i Niemcami wszyscy, którzy będą zainteresowani – powiedział Kuźmiuk, co jego zdaniem może sprawić, że Rosjanie zrezygnują z budowy gazociągu.

W trakcie rozmów na szczycie ważnym tematem był również Brexit. Nie ujawniono jednak szczegółów, chociaż przełomu w nich nie widać, bowiem premier Theresa May nie przywiozła ze sobą żadnych deklaracji w sprawie wysokości ewentualnych kwot, jakie Wielka Brytania miałaby wpłacać do kasy UE, a termin wystąpienia – marzec 2019 roku – nieubłaganie zbliża się. Nie ma także żadnych informacji dotyczących regulacji związanych z zamieszkiwaniem Brytyjczyków na terenie UE i mieszkańców państw UE zamieszkujących w Wielkiej Brytanii.

– Mam nadzieję, że tu będą przyjęte jakieś rozwiązania, bo nie może być tak, że tylko jeden kraj forsuje rozwiązania tylko dla niego korzystne – powiedział Zbigniew Kuźmiuk zapytany o sprawę pracowników delegowanych. – Donald Tusk usłyszał sporo gorzkich słów podczas ostatniego szczytu państw Grupy Wyszehradzkiej.

Europoseł powiedział, że Donald Tusk doprowadził do sytuacji, w której dominacja duetu niemiecko-francuskiego stałą się zabójcza dla UE, podczas gdy państwa Grupy Wyszehradzkiej domagają się równego traktowania. Sprawa pracowników delegowanych, jego zdaniem, to nic innego niż negowanie obowiązującej w UE zasady swobodnego przepływu usług. Nie powinna ona mieć żadnych ograniczeń, tak jak nie ma żadnych ograniczeń w swobodnym przepływie towarów, na którym kraje zachodnie niesłychanie korzystają.[related id=42695]

Podkreślił, że zasadnicze rozmowy dotyczące czterech podstawowych swobód w UE muszą się odbyć, ale stanie się to zapewne po ukonstytuowaniu się nowego rządu w Niemczech. Jego zdaniem prezydent Macron, który szermował różnymi hasłami zreformowania UE, aktualnie spuścił z tonu. Z jednej strony podniosły się ogromne protesty w samej Francji w związku z reformami rynku pracy, które próbuje realizować dekretami. Z drugiej strony okazuje się, że te jego pomysły nie będą ochoczo realizowane przez Niemcy. Aktualnie zawiązująca się koalicja w Niemczech nie będzie przychylna jego planom. Dla niemieckich liberałów i Zielonych większość tych pomysłów jest nie do zaakceptowania, co z kolei jest na rękę krajom Europy Środkowo-Wschodniej.

– Dominacja francusko-niemieckiego duetu jest dla UE zabójcza – ocenił Zbigniew Kuźmiuk. Uważa, że powoduje ona i będzie powodować narastanie napięć w UE, która funkcjonowała dobrze wtedy, kiedy interesy wszystkich krajów, nawet tych najmniejszych, były równoważone. Zwrócił przy tym uwagę na rolę Wielkiej Brytanii, która ograniczała wydatnie centralizacyjne zakusy Niemców i Francuzów.

– Na szczęście wybory w Niemczech na tyle osłabiły pozycję kanclerz Angeli Merkel, że ona  pomysłów Macrona akceptować nie będzie i najprawdopodobniej ten duet nie będzie funkcjonował tak, jak sobie wcześniej wyobrażano – prognozuje polityk PiS.

Sprawa praworządności w Polsce nie była na szczycie poruszana, bowiem na tle problemów fundamentalnych, które ma Unia, „gdyby rzeczywiście starano się wprowadzić problem praworządności Polski, to byłoby wręcz niepoważne”.

MoRo

Rozmowa z eurodeputowanym Zbigniewem Kuźmiukiem w części pierwszej Poranka WNET

 

Morawiecki: w UE potrzebny autentyczny wspólny rynek usług. „Nie dyskryminujcie naszych firm droga zachodnia Europo”

Autentyczny wspólny rynek usług oraz walka z oszustwami podatkowymi na szczeblu unijnym – to według wicepremiera Mateusza Morawieckiego czynniki, które mogą poprawić produktywność Unii Europejskiej.

[related id=37014]Wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki wziął we wtorek na Forum Ekonomicznym w Krynicy udział w panelu „Plan odbudowy wzrostu w Unii Europejskiej”.

Zwracał uwagę, że ostatnio Polska jako kraj spotyka się z dyskryminacją najbogatszych krajów na wspólnym rynku, zwłaszcza w sferze usług. Kraje te zaczynają się zamykać na usługi polskich firm, jako bardziej konkurencyjne i stosują w tej sferze coraz więcej protekcjonizmu.

Przykłady to np. dyrektywy transportowe czy przygotowywana dyrektywa o pracownikach delegowanych.

„Wszystkie te nowe inicjatywy mają doprowadzić do tego, byśmy mieli większą trudność w czasowym eksporcie naszej pracy” – podkreślał wicepremier.

„To jest taki dumping socjalny, jak to nazwał prezydent Francji” – dodał.

Morawiecki mówił, że polscy przedsiębiorcy usługowi są dyskryminowani, odkąd stali się na tyle potężni, że zagrozili tym, którzy dominują na rynku.

„Nie dyskryminujcie droga zachodnia Europo naszych firm z sektora usług, bo to działanie nie fair, wbrew traktatom” – apelował.

Podkreślał, że Polska jest cały czas otwarta dla firm zagranicznych, które przez lata mogły robić tu interesy i były korzystnie opodatkowane. Dziś też nie chce ich dyskryminować, ale oczekuje równego traktowania w Unii.

Zdaniem Morawieckiego, nieporozumieniem jest np. oczekiwanie, że wszystkie firmy usługowe w tej samej dziedzinie będą stosowały te same wynagrodzenia. To tak, mówił, jakby oczekiwać od wszystkich uczestników rynku tej samej ceny za usługę.

Właśnie wprowadzenie autentycznego wspólnego rynku usług może, według Morawieckiego, zwiększyć dziś produktywność i konkurencyjność gospodarki całej Unii.

Także zdaniem biorącego udział w panelu wiceprzewodniczącego Europejskiego Banku Inwestycyjnego Vazila Hudaka, „wspólny rynek to jedna z głównych korzyści, jakie daje UE”. Powinien on być jednak budowany, dodał Hudak, z uwzględnieniem interesów tych, którzy mają gospodarcze opóźnienia wobec głównych uczestników rynku.

Z kolei inny uczestnik panelu, Arup Banerji z Banku Światowego przekonywał, że gdyby wszystkie kraje Unii otworzyły się na autentycznie swobodny przepływ usług, Unia Europejska jako całość zanotowałaby ogromny wzrost produktywności.

Wicepremier Morawiecki mówił też, że drugą sferą, która poprawiłaby konkurencyjność UE, gdyby zmniejszyć w niej patologie, jest sfera podatkowa.

Zwracał uwagę zwłaszcza na wyłudzanie podatku VAT, gdy „w ramach swobodnego przepływu towarów swobodnie przemieszczają się też mafie”, a także na istnienie tzw. rajów podatkowych. Raje podatkowe powodują bowiem, mówił, że „bogaci żyją kosztem biednych”.

„To jest dla Unii wielkie zadanie, skończyć z rajami podatkowymi” – powiedział Morawiecki.

Przyznał zarazem, że na posiedzeniach Ekofin ich uczestnicy coraz częściej wypowiadają się krytycznie o rajach podatkowych.

Jego opinie podzielił Vazil Hudak, przyznając, że uszczelnienie systemu podatkowego mogłoby spowodować, że starczyłoby pieniędzy na wiele potrzeb w ramach UE. Właśnie przez uszczelnienie systemu podatkowego, dodał, udało mu się zmniejszyć deficyt, gdy był ministrem finansów Słowacji.

Przyznał zarazem, że w UE są kraje, które są niechętne zbyt daleko idącym zmianom w systemie podatkowym.

PAP/MoRo

Szef MSZ: Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans postanowił wykroczyć poza prerogatywy urzędnika

Timmermans postanowił wykroczyć poza prerogatywy międzynarodowego urzędnika i podjąć działania polityczne przeciw Polsce – ocenił w czwartek minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.

Czwartkową wypowiedź Timmermansa na temat Polski Waszczykowski skomentował na konferencji prasowej po spotkaniu szefów dyplomacji państw Grupy Wyszehradzkiej i Partnerstwa Wschodniego w Budapeszcie.

Szef polskiej dyplomacji powiedział, że wiceprzewodniczący KE został zaproszony do Polski, ale zamiast prowadzić dialog z ministrami spraw zagranicznych czy sprawiedliwości uczestniczył w manifestacjach politycznych, a kilka tygodni temu „zapowiedział też publicznie na konferencji prasowej, że jego osobistą ambicją i misją jest monitorowanie Polski”.

„Sądzę więc, że postanowił wykroczyć poza prerogatywy międzynarodowego urzędnika, międzynarodowego biurokraty instytucji europejskiej, i podjąć debatę polityczną, działania polityczne przeciwko Polsce” – ocenił Waszczykowski.

„Wciąż mamy jednak nadzieję, że wcześniej czy później będzie możliwość powrotu do dialogu na temat rzeczywistych problemów, a nie tylko rządów prawa w Polsce” – powiedział minister, zwracając uwagę, że Unia Europejska ma wiele problemów.

Jak zaznaczył, trzeba się zająć przyszłą transformacją UE, Brexitem czy problemami zewnętrznymi, w tym otwartymi konfliktami wokół Europy. „To są kwestie, na których powinniśmy się skoncentrować, a nie ingerowanie w sytuację polityczną tego czy innego kraju UE” – ocenił Waszczykowski.

Timmermans oznajmił w czwartek, że przekazana przez polskie władze odpowiedź na rekomendacje w sprawie praworządności nie rozwiewa wątpliwości KE i że dalsze kroki wobec Polski będą zależały od decyzji kolegium unijnych komisarzy. Dodał, że Komisja Europejska jest bardzo blisko uruchomienia art 7. unijnego traktatu wobec Polski, ale uzależnia ten ruch od propozycji prezydenta Andrzeja Dudy i sytuacji sędziów Sądu Najwyższego.

PAP/MoRo

Dyskusja w PE na temat praworządności w Polsce. Eurodeputowani PiS: Jesteśmy atakowani, bo nie przyjmujemy uchodźców

Rząd PiS jest atakowany w Brukseli, bo nie zgodził się na przyjmowanie uchodźców – mówili deputowani PiS po posiedzeniu komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych PE.

„Dziś byliśmy świadkami bezprzykładnego ataku na Polskę. Chciałam podkreślić z pełną odpowiedzialnością, że Polska jest praworządnym i demokratycznym krajem, krajem proeuropejskim” – powiedziała na konferencji prasowej w Brukseli europosłanka PiS Jadwiga Wiśniewska.

„Głównym powodem haniebnego ataku na Polskę jest to, że nie wyrażamy zgody na relokację, na przyjmowanie imigrantów” – dodała. Jej zdaniem zastanawiające jest, dlaczego Komisja Europejska, a szczególnie jej wiceszef Frans Timmermans postawił sobie za cel „tłumienie proeuropejskości w Polakach”. „Polacy to dumny naród. Nie życzy sobie, aby w taki sposób traktowano ważny kraj członkowski w UE. To ciągłe pohukiwanie na Polskę, to ciągłe pouczanie staje się naprawdę bardzo przykre” – zaznaczyła Wiśniewska.

Europosłanka przypomniała, że UE została ufundowana na wartościach chrześcijańskich. „Głównym kryzysem, z jakim powinna odważnie zmierzyć się KE i instytucje unijne, jest kryzys migracyjny” – oceniła.

Odrzucając tezę, że Polska jest niesolidarna, Jadwiga Wiśniewska wskazała, że „solidarność została zakopana na dnie Bałtyku wraz z Nord Streamem”. Jej zdaniem „po raz kolejny totalna opozycja atakuje Polskę poza granicami i jeszcze bezczelnie odwołuje się do chlubnego dziedzictwa Solidarności”.

Wiceszef PE europoseł Ryszard Czarnecki ocenił z kolei, że podczas tej kolejnej już debaty na temat Polski w Europarlamencie nie padło nic nowego, a „jedynie te same mity, półprawdy i pełne kłamstwa”.
„Rozwiązania, które proponujemy w ramach reformy tego, co do tej pory było wymiarem niesprawiedliwości, a teraz będzie wymiarem sprawiedliwości, wszystkie te rozwiązania są w prawodawstwie krajów członkowskich UE” – mówił.
Jego zdaniem, to, że KE nie protestuje przeciwko tym samym rozwiązaniom w innych krajach UE, świadczy o podwójnych standardach. Przypomniał przy tym, że w 2008 r. KE oświadczyła, że nie będzie ingerować w wymiar sprawiedliwości w naszym kraju.

Zdaniem Czarneckiego polskie władze są „solą w oku” dla wielu środowisk politycznych w Europie Zachodniej, bo udowadniają, że można prowadzić mądrą politykę imigracyjną i dbać o bezpieczeństwo własnych obywateli.

„To jest wyrzut sumienia dla różnych partii politycznych rządzących w wielu krajach Europy Zachodniej. Dzisiaj ich przedstawiciele na (posiedzeniu) tej komisji atakowali nas, ponieważ bronią własnej skóry. Bronią błędnej polityki migracyjnej, ponieważ Polska jest przykładem, że można prowadzić inną politykę” – podkreślił polityk PiS.

Komisja Europejska prowadzi wobec Polski procedurę praworządności od początku 2016 roku. W połowie lipca KE ostrzegała, że jest bliska uruchomienia dopuszczającego sankcje art. 7 traktatu unijnego w związku z planowanymi w Polsce zmianami w sądownictwie. Później jednak prezydent zawetował dwie z czterech kwestionowanych przez Brukselę ustaw. Nie zmieniło to nastawienia KE, która cały czas podkreśla, że w Polsce istnieje systemowe zagrożenie dla praworządności.

PE nie pierwszy raz zajmuje się Polską. W ubiegłym roku odbyło się kilka dyskusji na ten temat podczas sesji plenarnej. Sama komisja wolności obywatelskich dyskutowała o poszanowaniu państwa prawa w Polsce 22 marca.

PAP/MoRo

Manifestacja ugrupowań prawicowych przed siedzibą KE w Warszawie przeciwko ingerowaniu w wewnętrzne sprawy Polski

Manifestanci nieśli hasła: „Ręce precz od Polski”, „TAK dla Europy ojczyzn, NIE dla brukselskiej biurokracji”, „Precz z eurofaszyzmem. NSZZ „Solidarność” zapowiedziała swój protest na 16 września. 

[related id=35867]Komisja Europejska odrzuciła we wtorek stanowisko Polski mówiące, że KE nie ma prawa ingerować w polski system sądownictwa. „Ramy procedury praworządności ustalają, jak Komisja powinna zareagować, jeśli pojawią się wyraźne zagrożenia dla praworządności w państwie członkowskim. KE uważa, że jest takie zagrożenie dla praworządności w Polsce” – powiedziała we wtorek na konferencji prasowej w Brukseli rzeczniczka KE Vanessa Mock.

„Komisja Europejska nie ma żadnych kompetencji dotyczących systemu sądownictwa; to przekracza jej kompetencje” – oświadczył wiceprzewodniczący Prawicy RP Marian Piłka. „Jest to kolejne wydarzenie, które organizuje wiceszef KE Frans Timmermans, które ma na celu nękać nasz kraj” – podkreślił polityk.

[related id=36054]Jak zaznaczył, KE ma prawo zwracać uwagę, jeśli są naruszane podstawowe wolności, „ale w Polsce nie są naruszane żadne wolności”. Według polityka w UE dąży się do utworzenia supermocarstwa, a Polska jest przeciwna tym dążeniom.

Prezes Unii Polityki Realnej, poseł Kukiz’15 Bartosz Jóźwiak mówił, że „nic mu o tym nie wiadomo, żeby Polska zrzekła się swojej niepodległości”. Jego zdaniem „Unię drażni to, że Polska jest na tle Europy białą plamą, krajem, w którym nie ma zamachów terrorystycznych, w którym można swobodnie wyrażać swoje opinie”.

„Jeżeli ktoś tu łamie prawa, to jest to Unia Europejska” – powiedział poseł. Jak ocenił, polityka emigracyjna UE ściągnęła do Europy „kłopoty, mordy i terroryzm”.

Tomasz Kalinowski ze stowarzyszenia Marsz Niepodległości i Obozu Narodowo-Radykalnego stwierdził, że „Polska jest atakowana, bo nie chce być jedną z federacji w Unii Europejskiej”.

Manifestanci demonstrowali z hasłami: „Ręce precz od Polski”, „TAK dla Europy ojczyzn, NIE dla brukselskiej biurokracji”, „Precz z eurofaszyzmem”.

Również dzisiaj zapadła decyzja, że NSZZ „Solidarność” zorganizuje 16 września protest przed siedzibą Komisji Europejskiej w Warszawie – poinformował w środę rzecznik związku Marek Lewandowski. To reakcja na działania KE ws. obniżenia od 1 października wieku emerytalnego w Polsce.

Decyzja o zorganizowaniu pikiety zapadła podczas obrad Komisji Krajowej Związku w Lubinie (woj. dolnośląskie).

Lewandowski podkreślił w rozmowie z PAP, że protest to sygnał, że „S” nie zgadza się z działaniami KE. „To polskie władze, zgodnie z wolą społeczeństwa, podjęły decyzję ws. wieku emerytalnego, która wejdzie 1 października” – mówił Lewandowski.

„Chcemy wysłać jednoznaczny sygnał unijnym urzędnikom, że nie odpuścimy tego tematu i będziemy z tym walczyć” – dodał rzecznik „S”.

W podobnym tonie wypowiedział się w Lubinie szef „Solidarności” Piotr Duda. „Przywrócenie wieku emerytalnego to decyzja Polaków, a nie unijnych komisarzy. Ja nie głosowałem na Junckera, czy Timmermansa, tylko na Prawo i Sprawiedliwość i prezydenta Andrzeja Dudę – czytamy słowa szefa związku zacytowane na stronie internetowej „Tygodnika Solidarność”.

NSZZ „Solidarność” zwrócił się kilka tygodni temu do KE z pytaniem, czy jej wiceszef Frans Timmermans, kwestionując różny wiek sędziów przechodzących na emeryturę w nowym prawie o sądach, w ogóle kwestionuje zróżnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn w Polsce. W odpowiedzi komisarz ds. równości płci Vera Jourova i komisarz ds. socjalnych Marianne Thyssen skierowały do przewodniczącego „S” list, w którym padło stwierdzenie, że „Komisja Europejska podejmie stosowne działania w celu zapobiegania dyskryminacji ws. różnego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn”.

W odpowiedzi szef „S” podkreślił, że niższy wiek emerytalny kobiet to przywilej, nie dyskryminacja. Jego zdaniem KE próbuje ingerować w suwerenne decyzje polskich obywateli.

PAP/MoRo

Waszczykowski: Polska jest gotowa na kompromis w sprawie pracowników delegowanych, warunkiem są ustępstwa drugiej strony

Dzień 64. z 80. / Przemyśl – Mam nadzieję, że minister spraw zagranicznych Białorusi przedstawi nam jakąś wykładnię na temat manewrów Zapad 2017 i uspokoi, że nie grożą one żadnym agresywnym zamiarom.

[related id=35937] – Polska dyplomacja już dwa lata temu zdefiniowała swoje cele i walczymy o nie skutecznie, a są to: sprawy bezpieczeństwa międzynarodowego, gospodarczego, energetycznego, integracja regionalna. We wszystkich tych płaszczyznach nasze cele udaje się realizować – powiedział w Poranku WNET szef MSZ Witold Waszczykowski, zapytany o to, czy opozycja nie ma racji mówiąc o postępującym izolacjonizmie wobec Polski na arenie międzynarodowej. Przypomniał, że podniesione zostało bezpieczeństwo Polski przez rozlokowanie sił sojuszniczych i zintegrowany został region między innymi przez rozbudowującą się wciąż sieć połączeń energetycznych.

– Symbolicznym przykładem sukcesu polskiej dyplomacji był wybór Polski do Rady Bezpieczeństwa ONZ – zwrócił uwagę Waszczykowski, zaznaczając, że każdy z celów stawianych sobie przez polską dyplomację wymaga innych sojuszy.

[related id=36020]- Faktem jest, że zdefiniowanie przez Polskę jasno celów międzynarodowych wywołuje pewne niezadowolenie w niektórych kręgach Unii Europejskiej, bo pewnej części elit europejskich wydawało się, że Polska będzie miała pewną niezbyt aktywną rolę państwa, które wspiera i przytakuje głównemu nurtowi, nie zabiegając o realizację własnych celów – powiedział Waszczykowski. – Stąd dywagacje na temat Polski i nękanie nas z powodu zmian systemu prawnego w Polsce, do którego mamy prawo i Unia nie powinna się wtrącać.

Waszczykowski nie sądzi, aby wizyty premiera Francji Emmanuela Macrona cokolwiek zmieniły, jeśli chodzi o spoistość Grupy Wyszehradzkiej, chociażby w odniesieniu do dyrektywy unijnej dotyczącej pracowników delegowanych.

– Polska jest gotowa na pewne kompromisy w sprawie pracowników delegowanych, ale to jak powiedziałem muszą być rozwiązania kompromisowe, takie które wszystkim idą na rękę, a nie na zasadzie dyktatu – oświadczył minister Waszczykowski. Uważa przy tym, że sprawa pracowników delegowanych i sporu wokół tej kwestii została sztucznie rozdmuchana przez media. Państwa Grupy Wyszehradzkiej w tej sprawie mówią jednym głosem i o tym przekonał się prezydent Macron.

[related id=35916] – Takie stanowisko zostało zaprezentowane prezydentowi Macronowi, kiedy spotkał się z Austrią, Słowacją i Czechami. Nasi partnerzy jasno postawili sprawę, że musi ona być rozwiązana w sposób kompromisowy – powiedział Waszczykowski. – Jeśli ten problem byłby przekierowany do ekspertów na rozmowy techniczne, to oczywiście jest do rozwiązania, natomiast jest on wykorzystywany do akcji politycznej, co ewidentnie zrobił prezydent Macron, do rozwiązywania swoich wewnętrznych problemów.

Waszczykowski ocenił, że polityka prowadzona przez prezydenta Francji może tylko doprowadzić do utwardzenia stanowisk w tej sprawie.

Kwestia pracowników delegowanych będzie również rozpatrywana na jutrzejszym szczycie państw Grupy Wyszehradzkiej na poziomie ministrów spraw zagranicznych, który odbędzie się w Budapeszcie.

[related id=36275]Szef MSZ wypowiedział się także na temat Trójkąta Sławkowskiego (Austrii, Węgier i  Czech), który jego zdaniem jest „instrumentem nostalgicznym za dawnym Cesarstwem Austro-Węgierskim i ma bardzo regionalne kwestie do rozwiązania wśród tych trzech państw, które w nim biorą udział”. Jego zdaniem Grupa Wyszehradzka ma bardziej ambitne cele, a polska dyplomacja, tworząc partnerstwo flanki wschodniej NATO, czy pogłębiając współpracę w ramach Trójmorza, współtworzy wiele instrumentów integracji regionu.

Jego zdaniem wczorajsze wystąpienie Angeli Merkel nie stygmatyzowało Polski. Kanclerz Niemiec jedynie wyraziła w nim przekonanie o ważności kwestii praworządności, a „my zabiegamy o utrzymanie praworządności w Polsce”.

– Reformy, które wprowadzamy nie wpływają na trójpodział władzy, nie wpływają na niezawisłość sędziowską. Kopiujemy wiele rozwiązań, które już funkcjonują w państwach Europy Zachodniej i nie uważamy, aby Komisja Europejska mogła się w ten proces włączać, tym bardziej, że on trwa – wyjaśnił szef MSZ. Uważa on też, że działania KE są „przedwczesne, aby Polskę krytykować i Polsce coś imputować”.

[related id=36025]  – Mamy coraz mocniejsze podejrzenia, że ta ingerencja niektórych technokratów i polityków europejskich jest motywowana politycznie, a nie chęcią utrzymania norm i standardów europejskich – podkreślił Waszczykowski.

W rozmowie poruszono również kwestie związane z manewrami Zapad 2017, które budzą niepokój we wszystkich państwach flanki wschodniej NATO. Waszczykowski nazwał je „niezasadnymi” w takiej skali. Wyjaśnił, że rozumie potrzebę doskonalenia umiejętności armii, ale ani Rosji, ani Białorusi nic nie grozi ze strony NATO, który jest sojuszem obronnym.

Przypomniał, że zarówno Białoruś jak i Rosja są „ciągle zaprzyjaźnione z Sojuszem” i chociażby z tego powodu rozgrywanie podczas tych ćwiczeń scenariusza ewidentnie przeciw państwom NATO jest prowokacyjne. Jego zdaniem w manewrach tych powinni uczestniczyć obserwatorzy zgodnie z konwencją wiedeńską, którzy powinni sprawdzić, czy „nie przekształcają się one z ćwiczeń w akcję wojenną”

[related id=34966]- Monitorujemy tę sytuację, dlatego w ubiegłym tygodniu gościliśmy sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, z którym omawialiśmy te problemy – powiedział Waszczykowski. W dniu jutrzejszym podczas szczytu w Budapeszcie spotka się z przedstawicielami krajów z Partnerstwa Wschodniego.

– Mam nadzieję, że minister spraw zagranicznych Białorusi przedstawi nam jakąś wykładnię na temat manewrów Zapad 2017 i uspokoi, że nie grożą one żadnym agresywnym zamiarom – powiedział Waszczykowski. Minister odniósł się też do  sprawy finansowania Telewizji Biełsat. Ma ona wyjaśnić się do końca roku, przy czym minister ma nadzieję na wypracowanie jakiegoś modelu jej finansowani.

MoRo

Chcesz wysłuchać całego Poranka Wnet, kliknij tutaj

Wywiad z ministrem Witoldem Waszczykowskim w części szóstej Poranka Wnet

 

Sellin: Grupa Wyszehradzka przedstawi swoje stanowisko ws.pracowników delegowanych

Stanowisko negocjacyjne Grupy Wyszehradzkiej w sprawie pracowników delegowanych jest ustalone i będzie przedstawione w Komisji Europejskiej – podkreślił we wtorek wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Sellin we wtorek w TVN24 odniósł się do stanowiska prezydenta Francji Emmanuela Macrona ws. unijnej dyrektywie o pracownikach delegowanych.

Francuski przywódca, komentując w piątek w Bułgarii sprzeciw Polski wobec zaostrzenia dyrektywy dotyczącej pracownikówdelegowanych, ocenił, iż stawia się ona „na marginesie” Europy w „wielu kwestiach”. „Polska nie definiuje dzisiaj przyszłości Europy i nie będzie definiować Europy jutra” – powiedział Macron.

„Macron jest zwolennikiem protekcjonizmu. (Rząd polski), oprócz polskiego interesu, broni też zasad, które konstytuowały Unię Europejską. Te zasady poległy m.in. na tym, że jest wolny rynek i wolny przepływ kapitału, osób i technologii w UE” – powiedział wiceminister.

Również zdaniem Rafała Trzaskowskiego (PO) „rozwiązania, które zaproponowała Komisja Europejska i które forsuje Macron są złe”. Poseł zauważył, że poprzedni rząd podjął działania, zmierzające do zablokowania tego projektu w Parlamencie Europejskim. Natomiast, jak dodał, obecna władza „jest osamotniona” i nie będzie potrafiła wynegocjować korzystnego dla Polski układu.

Zdaniem Sellina, w interesie wszystkich krajów Grupy Wyszehradzkiej jest niedopuszczenie do zmian w dyrektywie o pracownikach delegowanych. „Stanowisko negocjacyjne Grupy Wyszehradzkiej jest ustalone i będzie przedstawione w Komisji Europejskiej” – zapowiedział.

Wiceminister pytany był także o wtorkowe słowa kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która zapowiedziała, że planuje porozmawiać z szefem Komisji Europejskiej Jeanem-Claudem Junckerem w sprawie naruszenia praworządności w Polsce.

„Merkel nie sprecyzowała, czym się dokładnie niepokoi. Chętnie bym się tego dowiedział i na ten temat dyskutował. Ja też się niepokoję praworządnością w Niemczech, np. ograniczaniem wolności słowa. Poprawność polityczna w tym kraju nie pozwala mówić o tym, co się dzieje w związku ze wzrostem przestępstw kryminalnych i terroryzmu w związku z napływem imigrantów” – powiedział Sellin.

Zdaniem wiceministra, „Merkel tęskni do sytuacji przeszłej, kiedy był w Polsce rząd, który każdej sprawie ustępował interesowi niemieckiemu”. „Dzisiaj jasno artykułujemy nasze interesy” – podkreślił.

Z taką opinią nie zgodził się Trzaskowski. Poseł PO uznał, że „Niemcy tęsknią za partnerem, który był przewidywalny, twardo stawiał interesy i negocjował największe pieniądze z unijnego budżetu dla Polski”.

Zdaniem Sellina obawy o praworządność w Polsce w kontekście prowadzonych zmian w sądownictwie są bezzasadne, gdyż „9 lat temu 800 polskich sędziów zwróciło się do Komisji Europejskiej, żeby pomogła dookreślić status zawodu sędziowskiego w Polsce”.

Jak podkreślił wiceminister, w odpowiedzi KE uznała, „że nie może podjąć działań w sprawach krajowych i nie ma uprawnień do ingerencji w indywidualne sprawy dotyczące problemu związanego z ogólnym zarządzaniem wymiarem sprawiedliwości, lub niewydolności systemu sądowego”.

„Moim zdaniem brakiem praworządności w Polsce byłoby utrzymanie sytuacji, kiedy prezesi sądów rozdają sprawy sędziom w zależności od swoich sympatii bądź antypatii – my wprowadziliśmy losowanie” – dodał wiceszef resortu kultury.

PAP/MoRo

Kukiz’15: To nasze wewnętrzne sprawy. PO, PSL i Nowoczesna chcą dialogu z KE w sprawie reformy sądownictwa

Kukiz’15 ocenia, że doszło do próby wykorzystywania zagranicznych instytucji w polskich sporach. PO, PSL i Nowoczesna oczekują dialogu z Komisją i „poprawienia” ustawy lub wycofania się z tych zmian.

[related id=”31654″] Kukiz’15: „Reforma wymiaru sprawiedliwości w Polsce to sprawa bardzo ważna, ale jest to kwestia całkowicie związana z naszymi wewnętrznymi sprawami” – ocenił rzecznik klubu Kukiz’15 Jakub Kulesza. Powiedział, że aby państwo członkowskie zostało ukarane, konieczna jest jednomyślność wśród państw członkowskich UE; przypomniał, że premier Węgier Viktor Orban zapowiadał, że jego kraj nie zgodzi się na próby karania Polski. „Całe szczęście od tej strony jesteśmy bezpieczni i próby wykorzystywania zagranicznych instytucji w polskich sporach są nieskuteczne” – dodał Kulesza.

Inaczej do sprawy odnosi się poseł PO Borys Budka, który powiedział PAP, że nie jest zaskoczony decyzją Komisji Europejskiej. Według niego „nie ma kraju w UE, w którym prokurator generalny, będący politykiem, mógłby bez żadnej kontroli obsadzać wszystkie stanowiska prezesów, wiceprezesów sądów”. „Jeżeli nie powstrzymamy PiS-u przed tymi zapędami – żebyśmy wrócili do modelu sądownictwa z czasów PRL-u – to może się okazać, że Polska straci członkostwo w UE, bo żaden demokratyczny kraj nie będzie chciał być we wspólnocie z krajem, w którym politycy rządzą sądownictwem, a prezesi sądów podporządkowani są w sposób bezwzględny prokuratorowi generalnemu” – argumentował.

Jak dodał, wierzy, że prezydent przejmie inicjatywę co do dialogu polskiej strony z KE i doprowadzi do tego, że „polski rząd zamiast konfrontować nasz kraj z Europą jednak będzie chciał dialogu i rządzący wycofają się z tych zmian”. „Zdecydowana większość Polaków chce pozostania w UE i działania polskiego rządu w tym zakresie są sprzeczne z interesem Polski i z oczekiwaniami zdecydowanej większości obywateli” – uważa poseł PO.

W ocenie szefowej klubu Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer, Komisja Europejska dostrzegła w ustawie o ustroju sądów powszechnych zagrożenie dla praworządności. Dodała, że należałoby w niej zmienić między innymi „kwestie związane z wiekiem emerytalnym, jak i wpływania prokuratora generalnego na wybór prezesów i wiceprezesów sądów”. „To wszystko budzi szereg obaw” – mówiła.

Wyraziła nadzieję, że po decyzji KE ze strony polskich władz będzie chęć poprawienia wadliwej – jej zdaniem – ustawy, bo w przeciwnym razie na Polskę mogą zostać nałożone sankcje finansowe. „Nikt z nas tego nie chce, ale zdajemy sobie sprawę, że cierpliwość Komisji się kończy, że wszyscy możemy zapłacić za działania partii rządzącej” – podkreśliła Lubnauer. Według niej „jeżeli KE nie zareagowałaby teraz, to musiałaby się liczyć z tym, że jej kolejne zalecenia też nie będą respektowane”.

Według rzecznika PSL Jakuba Stefaniaka decyzja KE „potwierdza dotychczasowe negatywne oceny ekspertów dotyczące całego pakietu ustaw”, a PiS „ponosi odpowiedzialność za całą sytuację”. Teraz – zaznaczył polityk ludowców – wiele zależy od tego, jak będzie wyglądał „dalszy dialog polskiego rządu z KE”. „Mamy nadzieję, że PiS przedłoży ostatecznie interes Polski nad interes partyjny i zacznie rozmawiać z Unią, a nie kąsać, jak do tej pory. Tu dużą rolę ma MSZ, by załagodzić sytuację” – podkreślił Jakub Stefaniak.

PAP/MoRo

 

MSWiA: KE nie wzięła pod uwagę naszych argumentów w sprawie relokacji. Mechanizm jest błędny i zagraża bezpieczeństwu

MSWiA ocenia, iż Komisja nie wzięła pod uwagę przedstawionych argumentów; podtrzymujemy stanowisko, że mechanizm relokacji jest błędny i zagraża bezpieczeństwu – podało w środę po południu MSWiA.

W środę KE poinformowała, że przeszła do kolejnego etapu procedury przeciwko Polsce, Czechom i Węgrom w związku „z niewywiązywaniem się przez te kraje ze spoczywających na nich obowiązków związanych z relokacją uchodźców”.

„Podtrzymujemy stanowisko dotyczące mechanizmu relokacji; uważamy, że jest on błędny i zagraża bezpieczeństwu” – podkreślono w komunikacie resortu.

Jak zaznaczono, „obowiązkiem polskiego rządu jest zdecydowana ochrona polskich obywateli przed błędnymi, bezrefleksyjnie narzuconymi rozwiązaniami, które niewątpliwie będą miały negatywny wpływ na poziom bezpieczeństwa państwa”.

MSWiA przypomina w komunikacie, że wskazywało KE systemowe braki w mechanizmie wykonywania decyzji o relokacji, które nie pozwalają na zapewnienie odpowiednich gwarancji bezpieczeństwa.
Jak tłumaczy resort, Komisja Europejska uważa, że decyzje zapewniają wystarczające mechanizmy weryfikacyjne, jednak w ocenie polskiego MSWiA twierdzenie to jest nieprawdziwe. „Od pierwszego momentu obowiązywania decyzji niemal wszystkie państwa członkowskie wyraźnie wskazywały na znaczące niedociągnięcia i celowe działania strony włoskiej, uniemożliwiające przeprowadzenie skutecznego sprawdzenia wnioskujących” – przypomniano.

„Polskiemu oficerowi łącznikowemu wyznaczonemu do Włoch uniemożliwiono przeprowadzenie bezpośrednich przesłuchań i sprawdzeń w stosunku do kandydatów do relokacji z Włoch. Polskę pozbawiono zatem podstawowego środka umożliwiającego dokonanie oceny wiarygodności wnioskodawców” – szczegółowo uzasadnia polski resort.

Podkreśla też, że nie może być zgody na „przekraczanie traktatowych uprawnień KE do ingerowania w kompetencje krajowe w zakresie bezpieczeństwa, integracji i kwestii socjalnych”. „Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE) jednoznacznie potwierdza, że bezpieczeństwo narodowe pozostaje w zakresie wyłącznej odpowiedzialności każdego państwa członkowskiego” – zaznaczono.

„Również Trybunał Sprawiedliwości wielokrotnie wskazywał, że to państwa członkowskie mają obowiązek podjęcia środków zmierzających do zagwarantowania ich bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego oraz że jedynie państwa członkowskie są kompetentne w zakresie utrzymania porządku publicznego i zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego. Polityka bezpieczeństwa należy zatem do poszczególnych państw, a nie do polityki wspólnotowej” – ocenił polski resort spraw wewnętrznych i administracji.

Jednocześnie MSWiA zapewniło, że „pomimo narzucenia przez Komisję przyspieszonego trybu procedowania, Polska odpowiednio ustosunkuje się do stanowiska KE, konsekwentnie podkreślając nasze racje wskazywane na wcześniejszym etapie”. „Podniesione zostaną raz jeszcze te argumenty, na które do tej pory Komisja nie udzieliła satysfakcjonującej odpowiedzi bądź nie udzieliła jej wcale” – zapowiedziano.

Wśród tych argumentów strony polskiej, które nie znalazły odpowiedzi, MSWiA wymienia argument o wywołaniu czynnika przyciągającego zagrożenie (tzw. pull factor), który jest skutkiem decyzji o przyjęciu migrantów do państw Unii. Podtrzymuje też argument dotyczący problemu tzw. ruchów wtórnych.

„Odgórne narzucenie państwa, do którego osoby relokowane trafiają często wbrew swojej woli, powoduje, że część takich osób będzie przemieszczać się do innych państw członkowskich” – przypomina MSWiA.

„Proceder ten ma ciągle miejsce i wnioskodawcy traktują relokacje jako narzędzie do uzyskania ochrony międzynarodowej, a następnie udania się do kraju docelowego. Takie przemieszczanie się jest spowodowane różnicami poziomu życia w poszczególnych państwach, np. dotyczącymi rynków pracy, dostępu do mieszkań czy wysokości świadczeń socjalnych” – tłumaczy resort.

MSWiA podnosi też w odpowiedzi sprawę zaskakującego tempa i trybu prowadzenia korespondencji. „Narzucone Polsce terminy odbiegają od tych zwyczajowo przyjętych, co skutkuje pewnymi niedociągnięciami wskazanymi wcześniej w odpowiedziach Komisji Europejskiej” – napisano. „Widzimy tu pewną analogię z pośpiechem przyjmowania decyzji relokacyjnych, które w sposób widoczny obarczone są licznymi błędami wynikającymi właśnie z przyjętego przez KE pospiesznego trybu” – ocenił resort.

„Pozostajemy w kontakcie z naszymi czeskimi i węgierskimi partnerami, którzy także otrzymali dziś uzasadnienie opinii. Będziemy wspólnie rozważać, jakie kroki będą w tym momencie dla nas najbardziej odpowiednie” – głosi komunikat.

PAP/MoRo

Reforma sądownictwa, czyli batalia o Polskę. Hybrydowa inżynieria społeczna kontra reformy Prawa i Sprawiedliwości

To był weekend! Opozycja wyprowadziła ludzi na ulice, trollowanie w sieci, nagonka mediów. PiS: to atak hybrydowy, astroturfing, by obalić rząd. Co zrobi prezydent,który jutro spotyka się z prezes SN?

[related id=”31738″]Sytuacja w Polsce w obliczu reformy sądownictwa jest bardzo napięta. Opozycja mówi o końcu demokracji, a występujący na jej demonstracjach Lech Wałęsa apeluje o powstrzymanie „zmiany układu”, który od ponad ćwierćwiecza rządzi w Polsce. W dodatku na zaproszenie i z powodu licznych donosów polityków z Polski do burzy wokół sądownictwa włączają się zagraniczni politycy.  Partia rządząca z kolei twierdzi, że reforma jest niezbędna i przypomina, że była jednym z punktów jej programu. Jej zdaniem zmiany doprowadzą do ostatecznego końca postkomunizmu. PiS mówi wprost, że „wymiar sprawiedliwości funkcjonuje bez oczyszczenia, w tym kształcie przekazywany z ojca na syna od 1944 roku”.

Prezydent siłą rozstrzygającą

W sytuacji, która może doprowadzić do swego rodzaju przesilenia, prezydent Andrzej Duda, jak dowiedział się portal wPolityce, chce odesłać ustawę o Sądzie Najwyższym do Trybunału Konstytucyjnego. [related id=”31393″]

Jednocześnie głowa państwa chce podpisać dwie pozostałe ustawy, w tym o Krajowej Radzie Sądownictwa i sądach powszechnych. Ponoć decyzja została już właściwie podjęta, bowiem, jak donosi wPolityce, „w tej sprawie na prezydenta naciskała nie tylko opozycja, ale także niektóre środowiska związane z obecnym obozem rządzącym”. Z mediów możemy się dowiedzieć, że  na taki sposób rozstrzygnięcia namawiał prezydenta wicepremier Jarosław Gowin.

Prezydent Andrzej Duda, który w poniedziałek ma spotkać się z I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzatą Gersdorf i przewodniczącym KRS Dariuszem Zawistowskim, jest bez wątpienia w bardzo trudnej sytuacji, bowiem protesty opozycji wskazują go jako osobę rozstrzygającą w kwestii reformy sądownictwa w Polsce.

ASTROTURFING

Trudno oprzeć się wrażeniu, że fala protestów, którą obserwowaliśmy w miniony weekend, jest w jakiś sposób organizowana.  W centrum Warszawy na stacjach metra pojawiły się billboardy z napisem KONSTYTUCJA, tak samo wyglądające, jak te które trzymał spontaniczny ponoć tłum  przed Pałacem Prezydenckim i pod budynkiem SN.

Dlatego trudno nie zdać pytania : „Kto zapłacił za billboardy wyświetlane na stacjach metra w centrum Warszawy? Kto dostarcza całe palety zgrzewek z wkładami do zniczy na demonstracje? Czyżby spontanicznie zebrany tłum?”

„Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!”. Pod takim hasłem w Internecie pojawiła się instrukcja, co robić, aby obalić polski rząd. Jej autorem jest Bartosz Kramek związany z Fundacją Otwarty Dialog, która m.in. czynnie wspierała kijowski Majdan. Jeśli dołoży się do tego dziwne trollowanie polskiego rządu pochodzące od nastolatków z całej Europy i świata…

– Polska jest dziś obiektem zmasowanej akcji dezinformacyjnej ze strony środowisk opozycyjnych – powiedział w niedzielę Jacek Sasin z PiS. Szeroko pojęty obóz rządzący używa pojęcia „astroturfing”. Co to jest? To termin ze slangu amerykańskiej polityki, zaczerpnięty od amerykańskiej marki sztucznej trawy.

Astroturfing to symbol działań, które wyglądają jak oddolne, a tak naprawdę są organizowane i zarządzane przez firmy, korporacje lub siły polityczne, w kontraście do prawdziwych ruchów oddolnych.

– Te mechanizmy były już stosowane na Węgrzech. Trudno udowodnić związane z tym przepływy finansowe. Wystarczy jednak odpowiedzieć sobie, na czyją korzyść są podejmowane, wtedy będziemy wiedzieć, kto za tym stoi – stwierdził poseł Sasin. „Pilnie trzeba przygotować regulacje prawne dotyczące działania i finansowania w Polsce »niezależnych« NGS-ów” – zaproponował w sobotę poseł PiS Arkadiusz Mularczyk.

Według Sasina, Polska jest dziś obiektem zmasowanej akcji dezinformacyjnej ze strony środowisk opozycyjnych. „Przykładem jest analiza opublikowana przez Fundację Inicjatyw Obywatelskich, organizację pozarządową, według której PiS przygotował ustawę dotyczącą Państwowej Komisji Wyborczej, mającą na celu jej upolitycznienie. Spowodowało to zaniepokojenie na świecie, że w Polsce próbuje się stworzyć mechanizm do nierzetelnych wyborów parlamentarnych i jest to kolejny w naszym kraju zamach na demokrację”.

Zagranica grozi, troszczy się, przygląda, broni przed inkwizytorami z UE

[related id=”31654″]„Polski rząd dąży do stanowienia prawa, które zdaje się zmniejszać niezależność sądownictwa i osłabiać rządy prawa w Polsce” – to fragment piątkowego oświadczenia Departamentu Stanu USA. Polskie MSZ wyraziło „zaskoczenie” tym stanowiskiem, którego pojawienie się było szeroko komentowane wśród polityków obozu rządzącego. Krytycznie o reformie wypowiedział się też senator John McCain.

Wreszcie na polsko-europejskim gruncie do gry wszedł Donald Tusk. Przewodniczący Rady Europejskiej komplementował uliczne demonstracje. – Oni wyszli po to, żeby bronić wolności i niezawisłości sądów – powiedział w „Faktach po Faktach” TVN 24. W nadchodzącym tygodniu – zgodnie z zapowiedzią Fransa Timmermansa – KE może uruchomić art. 7 traktatu, chociaż, jak to przyznał sam Timmermans, nie ma żadnych opracowań, które wskazywałyby ma konkretne zapisy stojące w sprzeczności z traktatami UE.

W niedzielę minister sprawiedliwości Niemiec Heiko Maas powiedział lewicowemu „Bildowi”, że jest zaniepokojony sytuacją wymiaru sprawiedliwości w Polsce i ostrzegł, że brak poszanowania dla praworządności może doprowadzić do politycznej izolacji kraju w UE.
„Unia Europejska nie może się temu bezczynnie przyglądać. Praworządność i demokracja stanowią fundament UE” – zaznaczył polityk współrządzącej SPD. Maas wyraził zadowolenie z faktu, że KE rozważa podjęcie wobec Polski konkretnych sankcji. „Kto wykazuje tak mało poszanowania dla państwa prawa, ten godzi się na polityczną izolację (kraju)” – powiedział Maas.

Po stronie Polski stanęły szybko Węgry. Viktor Orbán stwierdził, że jego kraj będzie stał po stronie Polski przeciwko „inkwizycyjnej” kampanii.

Co zawetuje prezydent?

[related id=”31715″]Chcemy weta! Chcemy weta! – tego domaga się opozycja niemal od samego początku kryzysu. A przynajmniej od chwili, gdy stało się jasne, że PiS nie zamierza zwolnić prac nad ustawą o Sądzie Najwyższym. Nie tylko politycy PO i Nowoczesnej, ale i Kukiz’15 domagają się zawetowania ustawy o SN. O tym, że prezydent powinien przedstawić własną propozycję reform, mówił w niedzielę wicemarszałek Stanisław Tyszka z Kukiz’15. Nacisk ma wzmocnić planowana na poniedziałek na godz. 19 demonstracja przed Pałacem Prezydenckim.

Po sejmowym maratonie większość polityków opozycji rozjechała się po Polsce, uczestnicząc w manifestacjach i protestach w mniejszych miastach. – Jeżeli decyzja prezydenta będzie niekorzystna, trzeba będzie natychmiast reagować i skala protestów będzie kluczowa – powiedział w sobotę w Jeleniej Górze Grzegorz Schetyna.

Przypomnijmy, ze pierwsze czytanie projektu ustawy o SN odbyło się w miniony wtorek; w czwartek po południu Sejm ustawę przyjął, wprowadzając do niej poprawki wniesione przez PiS (w tym m.in. konsumującą propozycję zgłoszoną przez prezydenta Andrzeja Dudę, by Sejm wybierał sędziów-członków KRS większością 3/5 głosów – PAP) i odrzucając ponad 1000 poprawek opozycji: PO, Nowoczesnej, PSL i Kukiz’15. W nocy z piątku na sobotę ustawę bez poprawek przyjął Senat. Przez sobotę i niedzielę ukazywały się wiadomości przewidujące, co zrobi prezydent, bowiem ustawy właśnie trafiły do jego podpisu. Z ostatnich informacji wynika, że ustawy o KRS i sądach powszechnych wejdą niebawem w życie, bo zostaną podpisane, a procedowana w wielkim pośpiechu ustawa o Sądzie Najwyższym wyląduje w Trybunale Konstytucyjnym.

Monika Rotulska/ PAP, w Polityce, TVP