Nowe obostrzenia od 15 grudnia. Semeniuk: zaoferowaliśmy pomoc finansową przedstawicielom poszkodowanych branż

Wiceminister rozwoju i technologii mówi o nowych restrykcjach antyepidemicznych i dialogu z przedsiębiorcami na temat pomocy dla najbardziej dotkniętych obostrzeniami branż.

Olga Semeniuk mówi o nowych restrykcjach antyepidemicznych i dialogu z przedsiębiorcami na temat pomocy dla najbardziej dotkniętych obostrzeniami branż, np. klubowej. Właścicielom zamkniętych od 15 grudnia placówek została zaproponowana pomoc finansowa.

Zaoferowaliśmy pomoc finansową, która będzie obowiązywać od 15 grudnia do 15 stycznia.

Wiceminister rozwoju i technologii odnosi się do problemu inflacji –  nie zgadza się z tezą, jakoby rząd „wpompował” do gospodarki zbyt dużą sumę pieniędzy. W innym wypadku skończyłoby się to bowiem wysokim bezrobociem.

Gdybyśmy tych środków nie przekierowali to pewnie mielibyśmy bezrobocie na poziomie 20 lub więcej procent.

Gość „Popołudnia Wnet” przewiduje, że presja inflacyjna zacznie się zmniejszać w okolicach drugiego kwartału przyszłego roku.

Odwilż inflacyjna ma nastąpić na początku II kwartału 2022 roku.

Olga Semeniuk mówi także o nowo utworzonej linii wsparcia telefonicznego w ramach Polskiego Ładu, która ma służyć zapewnieniu dodatkowych objaśnień i ułatwieniu funkcjonowania przedsiębiorcom.

Uruchomiliśmy linię telefoniczną Polskiego Ładu. Obywatele i przedsiębiorcy mogą uzyskać informacje.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

 

Prezes UOKiK: Po okresie rozliczeniowym Biedronka żądała od dostawców dodatkowego wynagrodzenia w formie rabatów

Biedronka/Fot. Artur Andrzej /Creative Commons

Wymuszenie nieprzewidzianego umową rabatu u ponad dwustu dostawców na łączną kwotę 600 mln zł. Tomasz Chróstny o tym, za co UOKiK ukarał portugalską spółkę i o trzydziestoleciu działania urzędu.

Mamy do czynienia z rzeczywiście rażącym przykładem naruszenia przepisów. Przede wszystkim nieuczciwe wykorzystanie przewagi kontraktowej przez Jeronimo Martins Polska, właściciela sieci handlowej Biedronka.

[related id=131798 side=right] Tomasz Chróstny wyjaśnia czemu UOKiK nałożył rekordowo wysoką karę na portugalską spółkę. Badanie materiału dowodowego trwało trzy lata. W tym czasie ustalono, że w przypadku ponad dwustu dostawców Biedronka po wykonaniu dostawy zażądała dodatkowych rabatów. W ten sposób osiągnęła 600 mln nieuczciwego dochodu.  Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wskazuje, że sieci handlowe i tak już bardzo twardo negocjują ze swoimi dostawcami.  Wyjaśnia, że w przypadku sprzedawców owoców i warzyw

Po okresie rozliczeniowym spółka weryfikowała, jaki był obrót danego przedsiębiorcy z już zrealizowanych dostaw i żądała dodatkowego wynagrodzenia właśnie w formie rabatów, które nie były przewidziane w pierwotnej umowie.

Nie przekładało się to ani niższe ceny w sklepach, ani na dodatkowe korzyści dla dostawców. Ci ostatni albo mogli zgodzić się na wsteczne rabaty, albo ryzykować zakończenie współpracy, a nawet kary finansowe.

Przede wszystkim mówimy o polskich firmach. Te podmioty mają prawo żądać roszczenia i odszkodowania, mają prawo odzyskać środki, które podmiot ściągnął od nich w sposób nieuczciwy.

[related id=79977 side=left] UOKiK pomoże przedsiębiorcom w dochodzeniu swych praw. Tomasz Chróstny wyjaśnia, że zbadanie sprawy trwało trzy lata, aby dokładnie zweryfikować ten proceder. Wiązało się to z przejrzeniem tysięcy produktów.  Nasz gość przypomina, że jest to pierwsza kara dla spółki. W lipcu Biedronka została ukarana grzywną 115 mln zł za różnicę między ceną przy kasie a ceną na półce sklepowej.

Prezes UOKiK podsumowuje ostatnie 30 lat działania Urzędu, który zaczynał jako instytucja antymonopolowa. Podkreśla, że jeszcze wiele trzeba w polskiej gospodarce zmienić, aby konsumenci nie byli wprowadzani w błąd.

Dbamy o to, żeby te uczciwe relacje występowały w gospodarcze na każdym szczeblu tam, gdzie rzeczywiście widzimy te nieprawidłowości. Tam staramy się bardzo sprawnie im przeciwdziałać.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Andżelika Walaszek-Pokora: Trwa nagonka na wesela. Weselnicy to niecały 1 proc. zakażonych

Andżelika Walaszek-Pokora o weselach w dobie koronawirusa, niepewności organizatorów, zachowywaniu zasad sanitarnych oraz o nagonce medialnej na wesela i tym, co mają do tego wiece wyborcze.

Pary młode są już tak znerwicowane. Ich najpiękniejszy dzień w życiu został przerobiony w koszmar.

Andżelika Walaszek-Pokora zwraca uwagę na obawy związane z organizacją wesel, zarówno po stronie usługodawców, jak i samych par młodych. Ci pierwsi nie wiedzą czy młodzi zaraz nie odwołają imprezy, a sami młodzi nie wiedzą, czy nie muszą wszystkiego znowu przekładać. Obawiają się nowych zarządzeń rządowych. Założycielka ruchu „Co z weselami” mówi, że trwa nagonka na wesela, która jest zupełnie nieproporcjonalna do zagrożenia epidemicznego z nimi związanego:

Od początku pandemii zakażonych weselników jest liczba oscyluje około sześciuset i jest to niecały 1 procent w skali wszystkich zakażeń w Polsce.

Przypuszcza, że za obecny boom zakażeń należałoby winić nie wesela, ale wielkie wiece wyborcze sprzed ponad dwóch tygodni. Podkreśla, że to czego potrzebują fotografowie, czy inni usługodawcy to możliwość pracy:

Niech pozwolą nam pracować, a my już na swoje zapracujemy. Nie potrzebujemy tarczy, nie potrzebujemy wsparć, nie potrzebujemy się denerwować, potrzebujemy tylko móc pracować.

Rozmówczyni Adriana Kowarzyka podkreśla, że ludzie na weselach pilnują mycia rąk, a usługodawcy dbają o zapewnienie bezpieczeństwa sanitarnego. Wyjaśnia, że także podczas zabaw weselnych można zachować dystans:

Nawet zabawy oczepinowe można poprowadzić w taki sposób że na przykład są drużyny rodzina na rodzinę […] albo bierze udział w konkursie para która ze sobą przyszła.

Przyznaje, że jest problem z przekładaniem wesel, gdyż nie wiadomo, co będzie dalej. W przypadku odwołania imprezy państwo młodzi mają prawo domagać się zwrotu zaliczki, jednak usługodawcy, wobec braku przychodów, nie mają z czego jej oddać.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Czy subwencje tarczy 2.0 obejmie podatek dochodowy? Bińkowski: Trzeba mieć nadzieję, że pojawi się oficjalna deklaracja

Jakub Bińkowski o tarczach rządowych, propozycji wyższych świadczeń dla bezrobotnych, skuteczności tarczy finansowej, tym, czy subwencje z niej będą opodatkowane i o otwieraniu gospodarki.

Potrzebujemy, żeby ludzie podejmowali zatrudnianie. Wprowadzanie nowych i podwyższanie dotychczasowych świadczeń, nie jest czymś, co byśmy popierali.

Jakub Bińkowski odnosi się do postulatów podniesienia zasiłków dla bezrobotnych. W tej sprawie propozycji płyną ze strony rządu, prezydenta i opozycji. Zauważa, że

Produkty oferowane przez ARP oferowane przede wszystkim dla sektora MSP.

Chodzi m.in. o finansowanie leasingu operacyjnego. Oferowane w ramach tarczy finansowej środki „nie stanowią pomocy publicznej”, więc mogą być łączone z innymi zapomogami. Dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców odnosi się do kwestii czy subwencje ze środków PFR obłożone zostaną podatkiem dochodowym:

Obłożenie subwencji podatkiem dochodowym byłoby absurdalne.

Przyznaje, iż na razie nie było w tej kwestii oficjalnej deklaracji. Prezes PFR zapewnił jedynie we wpisie na Twitterze, że do tego nie dojdzie. Gość audycji „Wszystko o tarczy antykryzysowej” zauważa, że w przypadku wniosków o subwencji w ramach tarczy finansowej:

Nawet po kilkunastu godzinach pieniądze znajdują się na kontach przedsiębiorcy.

Podkreśla wagę kapitału obrotowego, jaki w ten sposób przedsiębiorcy otrzymują. Zwraca uwagę na uwzględnienie postulatu zwolnienia przedsiębiorców ze składek na ZUS. Odnosi się także do rozpoczęcia się III etapu otwierania gospodarki:

Widzimy, że jest plan działania i jest on realizowany.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Tarcza

Prezes zarządu SaMASZ sp. z o.o: Koronawirus ma wpływ na przemysł. Również polski

Antoni Stolarski o skutkach, jakie mogą mieć przedłużone urlopy chińskich pracowników w związku z koronawirusem dla jego firmy i innych przedsiębiorstw europejskich.

W Chinach przedłużony urlop noworoczny o tydzień. Fabryka miała przyjść 18 lutego. Urlop przedłużono o kolejny tydzień.

Antoni Stolarski opowiada o problemie gospodarczym związanym z koronawirusem. Fabryka, która tworzy komponenty do jego produktu zawiesiła pracę w związku z czym, grozi mu przestój produkcji. Z Państwa Środka przedsiębiorca sprowadza koła zębate wykonane techniką wiórkowania, która pozwala zmniejszyć wytwarzany hałas o 4 decybele w porównaniu do techniki  frezowania.

Jeżeli Chińczycy koronawirusa nie opanują trzeba będzie przejść na koła frezowane.

Prezes zarządu SaMASZ sp. z o.o zauważa, że „większość przedsiębiorstw ma jakiś element importowany z Chin”. Jego firma tylko kilka elementów sprowadza z Chin i Włoch, a większość z Polski. Podkreśla, że jeśli cena kół wiórkowanych niesprowadzonych z Chin byłaby dwa razy wyższa od obecnej przez co sama kosiarka musiałaby podrożeć.

W branży naszej generalnie niemal wszyscy stosują koła zębata importując je z Chin.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dr Mentzen: Mamy najbardziej skomplikowany VAT w całej UE. Dobrze prosperujące firmy upadają przez problemy podatkowe

Dr Sławomir Mentzen o prawyborach prezydenckich Konfederacji i polskim systemie podatkowym: jakie ma wady i jak je naprawić, jak utrudnia życie polskim przedsiębiorcom i o zaletach podatku estońskiego


Bardzo dobrze odbieram zapowiedzi premiera Mateusza Morawickiego o wprowadzeniu w Polsce podatku estońskiego dla spółek. Obawiam się tylko, że nie będzie to taki podatek jak w Estonii, ale znacznie bardziej ograniczony.

Dr Sławomir Mentzen komentuje zapowiedź wprowadzenia w Polsce podatku dla spółek na wzór estoński. Jak mówi, „w Estonii już z 20 lat temu wprowadzono bardzo rozsądny sposób opodatkowania spółek”. Opiera się on na założenie, że jeśli nakładami podatek na rozwijającą się spółkę „to ograniczamy jej możliwości inwestycyjne”. Z tego powodu Estończycy opodatkowali wypłacaną przez przedsiębiorców dywidendę. Dopóki więc przedsiębiorca jej nie wypłaca, tylko inwestuje, nie musi tego podatku płacić. Zachęca to firmy (w tym polskie) do inwestowania w Estonii. Ekonomista zauważa przy tym, że premier zapowiedział ograniczenia w  stosowaniu tego podatku. Omawia także podatek VAT, na rozliczenie którego polski przedsiębiorca potrzebuje średnio 172 godziny rocznie przy średniej unijnej 56 godzin.

Mamy najbardziej skomplikowany VAT w całej Unii Europejskiej.

Podkreśla, że nawet Jerzy Martini, doradca podatkowy, który specjalizuje się w w tym podatku, stwierdza, że gubi się już w zmianach dotyczących VAT-u. Zdaniem dra Mentzena trzeba ujednolicić stawki VAT, gdyż ich różnica odpowiada za gros problemów z tym podatkiem. Przedsiębiorcy muszą „dużo czasu na dowiedzenie się jaką stawką powinni opodatkować swoje towary”, a potem i tak może się okazać, że stawkę według której przez lata płacili, Urząd Skarbowy uzna za zbyt niską i nakaże im dopłacić brakującą różnicę. Tak się stało w przypadku polskich fast-foodów, które korzystały z korzystnych dla nich interpretacji podatkowych, dopóki urzędy nie wydały innej opinii. Jak podkreśla nasz gość:

Dobrze prosperujące przedsiębiorstwa upadają przez problemy podatkowe.

Przedsiębiorców nie stać bowiem na zapłatę zaległych (zdaniem urzędów) podatków i bankrutują. Dr Mentzen podkreśla, że podatek VAT został tak skonstruowany, że od początku dawał oszustom okazję do wyłudzeń podatku. Podkreśla, iż żeby zatrzymać karuzele vatowskie potrzeba reformy VAT na poziomie unijnym.

Polski rząd doszedł do wniosku, że lepiej wszystkim utrudnić życie, zarówno przestępcom, ja i uczciwym podatnikom. […] Teraz za wyłudzanie VAT grozi 25 lat, tyle, co za morderstwo.

Państwa takie jak Wielka Brytania czy Szwecja postawiły na zwiększenie skuteczności państwa w walce z oszustami bez utrudniania życia uczciwym przedsiębiorcom.

Nikt nie wie, co czeka w przyszłości kruptowaluty, są pewnym wyłomem w rynku finansowym.

Szef rady naukowej Partii KORWiN odnosi się do planów Europejskiego Banku Centralnego wypuszczenia na rynek własnej waluty. Stwierdza, że założeniem kryptowalut była ich niezależność od państwa i systemu bankowego. Są one wyłomem dającym anonimowość, która zmniejsza się wraz z ograniczeniem przez państwa obrotu gotówkowego.

Rozmówca Adriana Kowarzyka odnosi się także do prawyborów prezydenckich Konfederacji. Przyznaje, że jak dotąd najwięcej głosów elektorskich zdobył w nich Krzysztof Bosak z Ruchu Narodowego, ale gdyby podliczyć wszystkie głosy elektorskie kandydatów partii KORWiN, to ma ona przewagę nad narodowcami.

Byłbym dumny z prezydenta, jakim byłby Janusz Korwin-Mikke: jego stateczność, jego wiek.  Pięknie by nas reprezentował na arenie międzynarodowej.

Stwierdza, że choć Korwin-Mikke byłby dobrym prezydentem, to wyborcy jego partii wolą kogoś młodszego, przede wszystkim Artura Dziambora lub Konrada Berkowicza. To między nimi, kandydatem RN i Grzegorzem Braunem rozstrzygną się, w ocenie wiceprezesa partii KORWiN, prawybory.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

Długi marsz w kierunku V Rzeczypospolitej (4). Proszę, nie obniżajcie mi podatków!/ Felieton sobotni Jana A. Kowalskiego

Obniżenie stawek ubezpieczenia społecznego wzmocni konkurencyjność polskich przedsiębiorców w globalnej gospodarce. A to przełoży się automatycznie na poprawę kondycji narodu i państwa polskiego.

Harce rozpoczął szef klubu Platformy Obywatelskiej Sławomir Neumann, zapowiadając najpierw obniżkę naszych osobistych podatków z 18% na 10% i z 32% na 24%. A potem obiecując raj dla każdego. Pławienie się w luksusie ma jednak swoją cenę – najpierw PO musi znowu rządzić. Pomożecie? J

Potem, nie chcąc chyba wypaść z dynamiki medialnej, minister Gowin sam siebie za uszy wyciągnął z kapelusza. I przemówił, wieszcząc tajemniczo obniżkę podatków. Tym razem dla klasy średniej; znaczy się dla mnie. Aż gęsiej skórki dostałem z emocji. Bo parę dni wcześniej dowiedziałem się, że 150 zł miesięcznie więcej będzie mnie kosztował każdy pracownik w nowym 2019 roku. Z czego on sam dostanie 100, a bezdenny skarb państwa 50 złotych.

Czekając zatem na zapowiedziane obniżki, jakie w roku 2019 mają być ogłoszone ustami samego premiera, apeluję: obozie Dobrej Zmiany, premierze Mateuszu Morawiecki, proszę, nie obniżajcie mi podatków! Państwa polskiego nie stać na to. Bo przecież nie należymy jeszcze do grona 18 państw europejskich, które zanotują za rok 2018 nadwyżkę budżetową. Chociaż jesteśmy gospodarczym tygrysem Europy i mało kto może nam dorównać. A jak jeszcze naprężymy muskuły, to klękajcie narody!

Tak, wiem, za chwilę będą wybory i trzeba ciemnemu ludowi coś obiecać, żeby wygrać. A potem, po kolejnych trzech latach kolejnej kadencji przyznać, że nie wszystko się udało, ale w trakcie następnej to już na pewno się uda. Jednak czy ciemny lud przedsiębiorczy da się nabrać i gremialnie odda głos na obóz Dobrej Zmiany? Wątpię. O tym, że nie da się już nabrać na jakiekolwiek zapewnienia PO, chyba nie muszę przypominać.

Apeluję zatem o coś innego, chociaż kawał ze mnie kapitalistycznego krwiopijcy: o sprawiedliwość społeczną dla grup wykluczonych. Bo wykluczenie społeczne rodzi patologię. Dlatego, co łatwo sprawdzić, nigdy nie opowiadałem się przeciwko programowi 500+. Wręcz przeciwnie. A teraz apeluję o rozszerzenie tej sprawdzonej formuły na inne grupy społecznie wykluczone. Na 2 miliony nie-zatrudnionych i nie-bezrobotnych, żyjących w szarej strefie. I na 2,5 miliona emigrantów za chlebem. O obu tych grupach pisałem w poprzednim odcinku.

Podałem też przepis na ponowne włączenie ich w krwiobieg polskiego życia gospodarczego i społecznego. Na dodatek, w odróżnieniu od 500+, sposób ten nie tylko nie będzie generował kosztów, ale przeciwnie – zapewni policzalne zyski dla skarbu państwa. A co najważniejsze, zapewni Polsce przewagę konkurencyjną w globalnej gospodarce. Jedyną policzalną stratą w tej operacji będzie strata 1,5 miliona nikomu niepotrzebnych biurokratycznych etatów. Oby więcej takich strat. W efekcie obniżymy o 150 miliardów złotych sztywne wydatki budżetu państwa na rzecz obniżenia o tyle samo kosztów pracy. Zatem bilans wyjdzie na zero. Ale tym samym 150 miliardów złotych trafi bezpośrednio do rąk pracowników (75 miliardów) i do rąk przedsiębiorców (też 75 miliardów).

Tak ogromne wzbogacenie polskiego społeczeństwa może zaowocować jedynie wzrostem zamożności pracowników. Dzięki czemu oszczędności nas wszystkich wreszcie, wzorem Czechów, będą większe niż nasze długi. Bo na razie to oni są na 10% plusie, a my na takim samym minusie. Obniżenie stawek ubezpieczenia społecznego, czyli kosztów pracy, wzmocni pozycję konkurencyjną polskich przedsiębiorców w globalnej gospodarce. A to przełoży się, niejako z automatu, na poprawę kondycji narodu i państwa polskiego.

Dokona się zarazem rzeczywista reforma zwichniętej obecnie struktury polskiego zatrudnienia, która nie pozwala nam na wyjście ze sfery ubóstwa. I gwarantuje nam jedynie 47 lat na dogonienie Niemców, pod warunkiem, że będą stali w miejscu.

Policzmy zatem: możemy mieć 21 milionów efektywnych pracowników na 40 milionów Polaków (dodałem reemigrantów). Ze wskaźnikiem zatrudnienia przekraczającym 80% (obecnie 67,5% dla grupy wiekowej 20–64 l.) wyprzedzimy nie tylko Czechów (75%), ale też Niemców (77%) i Szwedów (79,8%). Tym samym zostanie utworzona najbardziej stabilna i pewna rezerwa narodowego potencjału. Dzięki tej rezerwie będziemy mogli dokonać gruntownej przebudowy polskiego państwa, od likwidacji ZUS zaczynając. A wszystko to nie za jakieś unijne, ale za zarobione przez siebie samych pieniądze.

I może będziemy też mogli w końcu obniżyć podatki. Nie tylko w formie beztroskiej zapowiedzi i nie tylko w roku wyborczym. Ale o tym już następnym razem.

Jan A. Kowalski

PS Moi Drodzy, nie dajmy się zwariować w ciężkim od obietnic 2019 roku. Zatem odporności i zdrowia na ten nadchodzący rok życzę.

Emmanuel Macron już jako minister gospodarki wprowadził utrudnienia dla polskich firm we Francji – a to dopiero początek

Wypowiedzi Macrona o sankcjach wobec Polski to jedynie element kampanii wyborczej. O wiele groźniejsze są jego zapowiedzi walki z „nieuczciwą konkurencją” – mówił w Popołudniu Wnet Zbigniew Stefanik.

 

W wywiadzie udzielonym Radiu Wnet Zbigniew Stefanik, politolog mieszkający w Strasburgu, mówił o funkcjonującym we francuskiej przestrzeni politycznej pojęciu „dumpingu socjalnego”. Chodzi tu o zdobywanie rynku przez wykorzystywanie niższych kosztów pracy w macierzystym kraju obcej firmy działającej we Francji. Oczywiście zarzuty te dotyczą Polski i innych krajów naszego regionu.

Walkę z „dumpingiem socjalnym” Macron podjął jeszcze w czasach, gdy zajmował stanowisko ministra gospodarki, od wprowadzenia prawa o transporcie. – Zakłada ono, że wszystkie będące podmiotami zagranicznymi  firmy transportowe świadczące usługi na terytorium Francji muszą prowadzić swoją dokumentację w języku francuskim, muszą mieć we Francji przedstawiciela fiskalnego, zobowiązane są także do wykazania, że ich pracownicy zarabiają nie mniej niż wynosi miejscowa płaca minimalna, czyli ponad 10 euro za godzinę – wskazywał Zbigniew Stefanik.

Protekcjonistyczne praktyki rządu Francji, chociaż wyraźnie sprzeczne z duchem wspólnego rynku Unii Europejskiej, trudno jest skutecznie blokować przez zaskarżanie ich do europejskich trybunałów. – Takie postępowania trwają całymi latami, a ich ostatecznego wyniku nigdy nie można z całą pewnością przewidzieć – zauważał gość popołudniowej audycji radia Wnet.

Zdaniem Zbigniewa Stefanika konieczna jest w tych okolicznościach zdecydowana reakcja rządu polskiego we współdziałaniu z rządami innych państw tzw. nowej Unii. Jak dotąd zjawisko walki z „dumpingiem cenowym” nie doczekało się jednak poważnej reakcji ze strony naszych środowisk władzy.