Poranek Wnet: – Norbert Loba, Łukasz Warzecha, Piotr Witt, Michał Dworczyk -16.05.2024r.

Featured Video Play Icon

Warszawa - Krakowskie Przedmieście / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Audycji można słuchać na 87.8 FM w Warszawie, 95.2 FM w Krakowie, 96.8 FM we Wrocławiu, 103.9 FM w Białymstoku, 98.9 FM w Szczecinie, 106.1 FM w Łodzi, 104.4 FM w Bydgoszczy, 101.1 FM w Lublinie.

Goście „Poranka Wnet”: 

Pułkownik Norbert Loba – b. zastępca szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego

Łukasz Warzecha – dziennikarz, publicysta, Do Rzeczy

Piotr Witt – Kronika Paryska

Michał Dworczyk – poseł Prawa i Sprawiedliwości

Janusz Życzkowski – Studio Wrocław


Prowadzący: Jaśmina Nowak, Krzysztof Skowroński

Wydawca: Mikołaj Murkociński

Realizator: Filip Kwiatkowski

Poranek Wnet: Ryszard Czarnecki, Dmytro Antoniuk, Tomasz Wybranowski, gen. Andrzej Kowalski- 15.05.2024r.

Featured Video Play Icon

Krzysztof Skowroński prowadzi Studio Dziki Zachód z pokładu miejskiego statku, płynącego przez Bosfor w Stambule | fot. Lech Rustecki

Audycji można słuchać na 87.8 FM w Warszawie, 95.2 FM w Krakowie, 96.8 FM we Wrocławiu, 103.9 FM w Białymstoku, 98.9 FM w Szczecinie, 106.1 FM w Łodzi, 104.4 FM w Bydgoszczy, 101.1 FM w Lublinie.

Goście „Poranka Wnet”: 

Ryszard Czarnecki- europoseł PiS

Tomasz Wybranowski– Studio Dublin

Dmytro Antoniuk– Studio Kijów

gen. Andrzej Kowalski- Były Szef Służby Wywiadu Wojskowego

Anna Łada – właścicielka sklepu z biżuterią WoowDesign Marywilska 44


Prowadzący: Krzysztof Skowroński

Wydawca: Małgorzata Kleszcz

Realizator: Filip Kwiatkowski

Studio Dziki Zachód: 70% Amerykanów nie życzy sobie, by Biden ponownie kandydował na prezydenta

Uważam, że Trump powinien maksymalnie skupić się na pozyskiwaniu głosów wyborców niezależnych – mówi Wojciech Cejrowski.

Wojciech Cejrowski komentuje dotkliwą klęskę, jaka stała się udziałem Nikki Haley w stanie Missouri. Wypowiada się również na temat rolniczych protestów, jako ich absolutny entuzjasta:

Zielony Ład rozjedzie naszą cywilizację> Jej odbudowa będzie niezwykle trudna i długotrwała.

W ocenie gospodarza „Studia Dziki Zachód” receptą na wiele współczesnych problemów byłby powrót do kapitalizmu w starym wydaniu.

Zobaczmy, ile miejsc pracy zniszczyła władza zamiast sprawić, by stały się rentowne. Nie ma czegoś takiego, jak niepotrzebne miejsce pracy.

Nigdzie tak szybko nie dawało się tak szybko dorobić, jak w XIX-wiecznych USA. Tutaj kwestia niewolników została rozwiązana najlepiej. To gdzie indziej dochodziło do krwawych buntów.

Podróżnik wyjaśnia ponadto, dlaczego w kapitalizmie giełda nie działa tak, jak powinna. Produkuje bowiem pieniądz nie mający żadnego realnego pokrycia. Z tematów  giełdowych, Wojciech Cejrowski płynnie przechodzi z powrotem do kwestii rolnictwa

Rolnik wie lepiej, czy stracił na Zielonym Ładzie, niż jakikolwiek minister.

Rosyjskie produkty rolne wjeżdżają do Polski jako ukraińskie. Nie rozumiem, dlaczego ABW nic z tym nie robi.

W ocenie Wojciecha Cejrowskiego, polski rząd ma pełną świadomośc, iż swobodny napływ produktów z Ukrainy jest szkodliwy dla naszego rolnictwa.

Skandalem jest też to, że ludzie będą płacić podatek, czyli karę, za ogrzewanie domu.

Podróżnik przyznaje, że nominacja Trumpa na kandydata na prezydenta wcale nie jest jeszcze oczywista.

Omówiony zostaje ponadto temat afery Collegium Humanum. W opinii Wojciecha Cejrowskiego władze uczelni przyjęły niewłaściwą linię obrony. Jak ocenia gospodarz „Studia Dziki Zachód”, poziom wszystkich polskich uczelni wyższych jest „żenujący”.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Prof. Tomasz Grosse: Unia Europejska idzie w kierunku technokratycznej dyktatury

prof. Tomasz Grosse

Polski rząd musi myśleć nad planem alternatywnym wobec obecności w Unii Europejskiej, z którą nasze drogi mogą się rozejść albo sama wspólnota może się rozpaść – wskazywał politolog.

Gościem Radia Wnet był prof. Tomasz Grosse, politolog i europeista, który komentował ostatnie propozycji zmian traktatowych w Unii Europejskiej:

Zauważalny jest wzrost centralizacji, szczególnie w instytucjach europejskich, takich jak Komisja Europejska. Wiele zmian jest dokonywanych kosztem państw członkowskich, które tracą kompetencje, które nigdy nie zostały przekazane do Unii Europejskiej. Obecnie Komisja swobodnie zarządza tymi kompetencjami, co niektórzy specjaliści uważają za proces autorytarny z dwóch powodów. Po pierwsze, demokracja na poziomie narodowym jest ograniczana, a na poziomie europejskim nie działa w sposób efektywny. Po drugie, państwa członkowskie nigdy nie przekazały tych kompetencji w traktatach. Jeśli Komisja samodzielnie przyznaje sobie pewną władzę, jest to dowód autorytaryzmu, a niestety taka coraz bardziej autorytarna Unia jest faktem.

Prof. Gontarski: instytucje UE kiedyś będą się wstydzić bezprawia, którego dopuszczają się dzisiaj

Prof. Grosse wskazuje, że dochodzi do coraz dalej idącej erozji praktyk demokratycznych w UE:

Obserwujemy trend odchodzenia od demokracji i zwiększania roli technokratów i sędziów w podejmowaniu decyzji politycznych. W wyniku tego, to już nie wyborcy i obywatele rządzą, ale urzędnicy i sędziowie. Warto jednak zwrócić uwagę, że istnieją widoczne różnice między krajami centralnymi i peryferyjnymi. Niestety, należymy do grupy krajów, które tracą na znaczeniu, podczas gdy dwa największe kraje Europy Zachodniej utrzymują i zwiększają swoje wpływy. W polityce europejskiej nasze interesy są ignorowane, a decyzje są podejmowane głównie pod dyktando państw Europy Zachodniej. Niestety, ta sytuacja wynika z niekorzystnego systemu głosowania, który został przyjęty w Traktacie Lizbońskim, na co niestety się zgodziliśmy, mimo że nie powinniśmy było.

Trzeba znaleźć argumenty, które przemówią do naszych różnych partnerów, ale przede wszystkim musimy jasno i konkretnie komunikować nasze cele i strategię. Dobrze, że dyskusja na temat strategii dla UE się pojawiła, ale nie wystarczy tylko diagnozować sytuacji, musimy też skupić się na tym, jak możemy zmienić Unię Europejską na naszą korzyść. Przykład zmiany systemu głosowania, o którym wspomniałem, jest doskonałą ilustracją tej potrzeby. Musimy mieć swoje propozycje i aktywnie walczyć o nasze interesy – podkreślił prof. Tomasz Grosse.

 

Politolog wskazał, że centralistyczne zapędy Komisji Europejskiej, nie zwiększą zdolności konkurencyjnych wspólnoty, względem rywali:

Aby uczynić Europę bardziej konkurencyjną, musimy unikać popełniania błędów z przeszłości. Przede wszystkim potrzebujemy większej demokratyzacji oraz przestrzegania zasad decentralizacji i pomocniczości. Europa nie powinna również zawłaszczać kompetencji, które należą do wyborców narodowych. W niektórych sprawach lepiej byłoby, gdyby poszczególne państwa członkowskie zarządzały się samodzielnie zgodnie ze swoją wolą. Wreszcie, należy zastanowić się, czy Europa będzie bardziej konkurencyjna, jeśli Bruksela będzie narzucać swoją wolę bez względu na poglądy polityczne i wyniki wyborów lokalnych czy narodowych.

Kempa: szaleństwo Unii Europejskiej przejawia się we wszystkich możliwych obszarach

To jest strzał nie tylko w jedną stopę, ale w obie. Dlatego że doprowadzi nie tylko do pauperyzacji wielu grup społecznych w różnych częściach Europy, ale również do wywołania niepokojów społecznych, co może prowadzić do powtórzenia buntu żółtych kamizelek w różnych krajach europejskich. Dodatkowo, to daje impuls do wspiera wysiłki Chin, aby osiągnęły status światowego mocarstwa nr jeden. Tworząc przyspieszoną transformację klimatyczną, która opiera się w dużej mierze na surowcach kontrolowanych przez Chiny i technologiach importowanych z Azji, intensywnie pracujemy na ich sukces. Jeśli podejście do transformacji klimatycznej, które opisałem, będzie kontynuowane i popełnimy dwa błędy, które wymieniłem, to będzie to bardzo dobry dowód na to, że technokraci z Brukseli nie potrafią zarządzać Unią Europejską i dostosowywać swoich ideologicznych ambicji do specyfiki poszczególnych krajów – podkreślił prof. Tomasz Grosse.

ŁAJ

Studio Dziki Zachód – 16.05.2022

Gospodarz Studia Dziki Zachód mówi o zmieniającej się rzeczywistości geopolitycznej na świecie. Wymienia kroki, które powinien podjąć nasz kraj, aby stać się ważnym krajem w Europie.

Wojciech Cejrowski komentuje koncepcje polskiego rządu dotyczące walki z inflacją. Premier Mateusz Morawiecki próbuje wymusić na bankach podniesienie oprocentowania lokat. Planowana jest również emisja 5% obligacji.

Ruchy te zupełnie nie mają sensu. Kto będzie trzymał pieniądze na lokacie, jeżeli tracą one ciągle na wartości. Emisja obligacji byłaby dobrym pomysłem, gdyby ich oprocentowanie było większe od wartości inflacji.

Dużym wyzwaniem dla Polski, oprócz spadku wartości pieniądza, jest zmieniająca się sytuacja geopolityczna w regionie. Przystąpienie Finlandii do NATO, zdaniem gospodarza Studia Dziki Zachód, będzie nowym rozdaniem przy europejskim stole politycznym.

Ciekawą postawę w tej sytuacji prezentuje Turcja. Zaczęła sprzeciwiać się rozszerzeniu Sojuszu. Chce w ten sposób pokazać, że jest ważnym graczem. Poniekąd się jej to udało, bo teraz wszyscy wokół niej tańczą.

Zdaniem Wojciecha Cejrowskiego Polska powinna Turcję naśladować. Nasz kraj za często zajmuje się bowiem drugorzędnymi projektami, zamiast siedzieć przy jednym stole ze światowymi mocarstwami.

K.B.

Czy możemy się spodziewać, że polexit, który wydaje się tylu Polakom niemożliwy, stanie się niedługo konieczny?

Co w sporze oznacza pojęcie ‘praworządność’? Powiedzmy wprost: w grę wchodzi dążenie do tego, by Polską kierował taki rząd, który dopuściłby do degrengolady, jaka panuje dziś w wielu krajach Unii.

Zygmunt Zieliński

O polexicie słychać głosy z różnych stron. Bo V kolumna – tak dziś, niestety, nazwać trzeba opozycję, co do tego nie ma żadnej wątpliwości – nie jest monolitem. Tworzą ją koterie, których nawet nie łączy jakiś wspólny interes. Owszem, znalazłby się taki, to znaczy odsunięcie Zjednoczonej Prawicy od władzy. Ale na tym koniec. Bo władzę wyrwałaby jedynie Platforma Obywatelska, a dobrałaby sobie kumpli z łatwością, gdyż tej V kolumny nie dzielą już żadne konflikty ideologiczno-światopoglądowe. Mógłby być Biedroń, ktoś z lewicy, jaka pęta się jeszcze po 1989 r., choć już nawet nie pachnie PZPR-em. To trzeba uczciwie powiedzieć.

Za Gomułki, Gierka nawet Jaruzelskiego – zbuntowanego szlachcica – można było jeszcze mówić o jakiejś sprawiedliwości społecznej. Była, jaka była, ale dziś lewica chce wywrócić nie porządek społeczny, ale ład moralny.

W tym ładzie mieści się także państwo. I tego nie rozumie tak omamiona część społeczeństwa. Popierając Tuska et consortes, nie zdają sobie sprawy, że tu nie chodzi już tylko o torowanie drogi różnego rodzaju złodziejom vat-owskim, ale o pognębienie suwerennej Polski, ułatwiając Niemcom, czy może nie tylko im, sprowadzenia jej do rzędu Saisonstaat, do rynku zbytu i zagłębia taniej siły roboczej.

Warto pamiętać o słowach prezydenta Francji Jacque’a Chiraca, wypowiedzianych w przeddzień wstąpienia Polski do UE: „Zmarnowali okazję, żeby siedzieć cicho”. (…)

[T]rudno dziwić się, że o polexicie mówią właściwie wyłącznie ludzie z kręgów V kolumny. Premier niestrudzenie dementuje to, a tamci swoje. Wreszcie pojawił się także inny głos. Mianowicie: „Janusz Kowalski, poseł Solidarnej Polski, komentując działania Unii Europejskiej w kwestii polityki klimatycznej stwierdził, że jeśli UE nie zmieni swojej polityki przede wszystkim w tej, ale i w innych sprawach, Polska będzie musiała zweryfikować swoją chęć przynależności do wspólnoty. Wskazał, iż z czasem koszty życia w Polsce mogą drastycznie wzrosnąć”. Onet ochoczo to powielił.

Ale poseł ów powiedział jeszcze rzecz ciekawszą: 2027 rok, kiedy zakończy się obecna perspektywa budżetowa, to będzie czas, kiedy może być referendum w sprawie wyjścia Polski z UE. Jeśli nie zatrzymamy eurokratów, koszty życia w Polsce będą zbyt duże. Wyjście Polski z UE uderzy w gospodarkę niemiecką, dlatego musimy zacząć grać twardo. Polska nie może być żebrakiem UE”.

Jak to zwykle bywa, prawda wywołuje najwięcej niepokoju. Tak też jest tym razem i dziwić się temu nie można, bo choć jestem przekonany, że większość rozumnych Polaków jest tego samego zdania, to, rzecz jasna, rząd obecny pod nim się podpisać nie może. Toteż rzecznik rządu Piotr Müller (lubię jego sposób wysławiania się) oświadczył, że Kowalski nie konsultował swej wypowiedzi, zatem jest to jego prywatne zdanie, gdyż polski rząd nie przewiduje organizacji referendum co do członkostwa Polski w Unii Europejskiej”. Polska i inne kraje Unii – stwierdzał rzecznik – są zadowolone, że „wspólnie możemy współpracować gospodarczo, politycznie w ramach Unii Europejskiej”. Jeszcze jaśniej wyraził się o racjach takiego stanowiska, stwierdzając, że w tej chwili bilans zysków i strat członkostwa Polski w Unii Europejskiej jest zdecydowanie pozytywny dla Polski”.

Precyzja wypowiedzi Müllera sprawia, że wróżenie polexitu przez V kolumnę należy nie tylko włożyć między bajki, ale nadto uznać za sianie niepokoju przy pomocy wyssanych z palca prognoz. Nie powinniśmy wszakże z tak sformułowanych oświadczeń wysnuwać fałszywego wniosku, że polexit w ogóle jest niemożliwy, a Polska jest przyspawana do Unii niezależnie, co taż czynić będzie, by z Polski suwerennej zrobić kolejny Siedlungsgebiet – żeby nie posłużyć się zużytym słowem ‘Lebensraum’. Bo przyznać trzeba, że suwerenność Polski traktowana jest poważnie przez jej własny rząd dopiero od 2015 roku. (…)

Nieudolne rządy PO/PSL traciły poparcie Polaków, którym nie było obojętne, że Polska ma w dalszym ciągu „siedzieć cicho”, czy „die Schnauze halten”, w zależności od tego, kto był w danym momencie dla niej suwerenem.

„Dobra zmiana” w 2015 r. miała szerszą genezę, ale służalczość rodzimych „europejczyków”, nagle odmieniona ze wschodniej na zachodnią, szczególnie uwierała wielu Polaków. (…)

Profesor Andrzej Nowak w swym odpowiedział na to pytanie w wywiadzie dla „Sieci”: „Trwa obrzydzanie polskości. To jest dla mnie zerwanie dużo głębsze niż to, którego dokonała PRL”. (…) To obecne niszczy wartości duchowe Narodu, sprawia, że w jego imieniu publicznie na forum Europy odzywają się apostaci od polskości i wartości, jakie ona w sobie zawiera. W ich ustach i ustach gawiedzi, która dziś pozwala sobie bezkarnie na wszystko, żołnierz polski broniący granic – zresztą także owej prześladującej nas Unii Europejskiej – jest tak znieważany, jak w 1920 r. zagrożona była Polska przez renegatów czekających na plebanii w Wyszkowie na wejście bolszewików do Warszawy. (…)

Jeszcze jeden cytat z rzeczonego wywiadu będzie tu na miejscu: „Berman nie pił wody z muszli klozetowej. Pili ludzie, którzy nie oglądali wcześniej bieżącej wody. A dziś ze strony np. pana Sikorskiego, który nie wyszedł przecież z chlewa, mamy do czynienia z takim otwartym, manifestacyjnym chamstwem wobec kobiety, że próżno szukać czegoś takiego w najciemniejszych momentach polskiej historii. Chamstwo było zawsze, ale teraz chamstwo jest elementem autopromocji elity. I to jest znak owej zapaści cywilizacyjnej, o której mówię”.

Nie ulega wątpliwości, że miarodajne czynniki Unii Europejskiej podjęły walkę z Polską, posiłkując się elementami rozkładowymi, które w życiu politycznym Polski zyskały dla siebie miejsce poprzez poparcie uzyskane w wyborach przez pewien odłam społeczeństwa, którego rodowód wymagałby dalekiego sięgnięcia w przeszłość.

Pretekstem służącym atakom na Polskę jest rzekome nieprzestrzeganie przez nią praworządności. Nic nowego, bo ilekroć Polskę atakowano, zawsze powodem były rzekome jej nadużycia, także wobec zamieszkujących ją mniejszości. Hitler w 1939 r. mówił o trudnych do zniesienia cierpieniach Niemców w Polsce, którym musi nieść wyzwolenie. Stalin wyzwalał uciskany przez panów polskich naród białoruski i ukraiński.

Niepraworządność Polski w XXI wieku polega na tym, że rząd obecny chce po prostu stosować prawo polskie zgodnie z traktatami, jakie zawarł, wstępując do Unii. Unia została utworzona jako związek suwerennych państw. Państwo, któremu narzuca się wewnętrzne regulacje prawne, kwestionując nawet ważność Ustawy Zasadniczej, nie może się uważać za suwerenne. O co więc chodzi? Co w tym sporze oznacza pojęcie ‘praworządność’? Powiedzmy bez retoryki urzędników unijnych: w grę wchodzi dążenie do tego, by Polską kierował taki rząd, który dopuściłby do degrengolady, jaka panuje dziś w wielu krajach Unii.

A to wymaga likwidacji istotnych dla Polski wartości, w tym właściwego pojmowania własnej historii, tożsamości sprzecznej ze statusem tak czy inaczej nazwanej kolonii. To osiągnąć można wyłącznie, mając na swoim pasku i garnuszku władze ustawodawcze, wykonawcze i sądy. Te ostatnie są zawsze ważne w dziele ujarzmiania narodu. Znamy to z najnowszej historii. Walka o ich niezawisłość, ale w warunkach polskich, a nie narzuconych z zewnątrz, trwa. Unia nie przebiera w środkach.

Cały artykuł Zygmunta Zielińskiego pt. „Kiedy niemożliwe staje się konieczne?” znajduje się na s. 16 grudniowo-styczniowego „Kuriera WNET” nr 90/2021.

 


  • Grudniowo-styczniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Zygmunta Zielińskiego pt. „Kiedy niemożliwe staje się konieczne?” na s. 16 grudniowo-styczniowego „Kuriera WNET” nr 90/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Trudnowski: Donald Tusk próbuje odwrócić uwagę Polaków od tematu granicy i zadziałać na nich strachem przed Polexitem

W co gra Donald Tusk? Czy czeka nas silna polexitowa prawica? Prezes Klubu Jagiellońskiego o kształtowaniu narracji, eurorealizmie i eurosceptycyzmie.


Piotr Trudnowski wyjaśnia, że Donald Tusk chce odciągnąć uwagę społeczeństwa od tematu granicy, który jest niewygodny dla jego formacji. Przewodniczący PO pragnie strach przed sytuacją na granicy zastąpić obawami przed wyjściem Polski z Unii Europejskiej.

Donald Tusk próbuje teraz zadziałać na wyobraźnię Polaków własnym strachem.

Prezes Klubu Jagiellońskiego sądzi, że przesadą są przypuszczenia o zwrocie PiS-u w prawą stronę. przewiduje, iż dalej część polityków partii rządzącej będzie pokazywać gotowość do rozmów z Brukselą.

Rozpisane na głosy będzie to występowanie przez Prawo i Sprawiedliwość.

Przyznaje, że obecnie słychać ostrzejsze wypowiedzi partii rządzącej, co wiąże z napiętą sytuacją. Nasz gość sądzi, że PiS niedługo pójdzie na ustępstwa.

Mateusz Morawiecki co najmniej od momentu od którego jest premierem osiągnął zdolność mówienia językiem pisowskim.

Premier nauczył się przemawiać w sposób właściwy dla partii do której należy. Jednocześnie z ujawnionych maili wynikałoby, że nie podziela w pełni „pisowskiego credo”.

Trudnowski zauważa, że w ciągu ostatnich tygodniach wzrósł odsetek ludzi przeciwnych wyjściu Polski z UE. Wskazuje przy tym, że postawa PiS-u wobec Brukseli naznaczona jest „imposybilizmem”. Opozycja mogłaby na tym zyskać, gdyby potrafiła to nazwać zajmując pozycje eurorealistyczne. Dodaje, że

Wprowadzanie jakichś słów do debaty jest ich oswajaniem.

Sądzi, że można się spodziewać pojawienia się silniejszej polexitowej prawicy.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

Gmyz: trwająca w niemieckich mediach nagonka na Polskę przechodzi wszelkie pojęcie

Korespondent TVP w Niemczech wskazuje, że to w tym kraju, a nie w Polsce, wymiar sprawiedliwości jest silnie upolityczniony,

Cezary Gmyz omawia niemieckie echa niedzielnych manifestacji w Polsce. Tamtejsze media sporo piszą o tych demonstracjach, jak i o rzekomym planem wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Relacjonuje, że w Niemczech nie patrzy się już z nadzieją na Donalda Tuska, w przeciwieństwie do ostatnich lat.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego zauważa, że Niemcy krytykują wprowadzanie do polskiego systemu sądownictwa rozwiązań, która nad Odrą i Renem obowiązują od dawna.

Nie ma w UE drugiego tak upolitycznionego systemu sądownictwa jak w Niemczech.

Jak podkreśla korespondent TVP, rosnące płace w Polsce niekorzystnie odbijają się na niemieckim rynku pracy, gdzie Polacy przez lata stanowili tanią siłę roboczą. Gość „Popołudnia WNET” informuje ponadto, że formowanie nowego niemieckiego rządu jeszcze potrwa.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Cejrowski o Turowie: jeśli się zgodzimy na jakiekolwiek negocjacje, postawimy się na przegranej pozycji

W Studio Dziki Zachód tym razem m.in. o orzeczeniu TSUE w sprawie Turowa, postawie polskiego rządu, karze dla Grzegorza Brauna Zapraszają Wojciech Cejrowski i Krzysztof Skowroński.

 

Wiceprezes Trybunał Sprawiedliwości UE Rosario Silva de Lapuerta wydała w poniedziałek postanowienie, nakładając na Polskę 500 tys. euro kary dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. Zdaniem Wojciecha Cejrowskiego polski rząd nie powinien ani płacić nałożonej kary, ani wykazywać chęci negocjacyjnej w tej sprawie. Premier Morawiecki powinien powiedzieć twarde „nie”.

Mamy mięczaków w tej chwili przy władzy. Jest takie powiedzenie,  że ciężkie czasy rodzą mocnych ludzi. Potem dzięki nim  pojawiają się dobre czasy, ale w dobrych czasach pojawiają się mięczaki. (…) Teraz mamy czas mięczaków – zaznaczył.

Mocni ludzie potrafią powiedzieć „nie” w sposób nieobraźliwy – dodał gospodarz Studia Dziki Zachód.

Wojciech Cejrowski podkreślił, że zgoda na jakiekolwiek negocjacje będzie dla strony czeskiej oraz unijnej oznaką, że Polska zgadza się na ingerencje w jej wewnętrzne sprawy.

Błędem jest uleganie narracji, że my mamy jakiś spór z Czachami. (…) Jak się zgodzimy na jakiekolwiek negocjacje, to już się postawiliśmy na trochę przegranej pozycji, bo to oznacza, że oni mają prawo decydować.

W kontekście sprawy Turowa Krzysztof Skowroński przypomniał, że Prawo i Sprawiedliwość w ostatnim czasie wydało oficjalne oświadczenie, że partia rządząca jest przywiązana do wartości, jakie niesie za sobą przynależność do Unii Europejskiej i nie rozważa polexitu. W ocenie Wojciecha Cejrowskiego PiS nie powinien postępować w taki sposób.

Głupio zrobił PiS,  stracił dobrą pozycję negocjacyjną. (…) Nie odsłania się wszystkich kart – zaznaczył.

Poruszona została także kwestia zachowania  posła Konfederacji Grzegorza Brauna. Sejm nałożył na polityka najwyższą możliwą karę finansową za jego  słowa pod adresem ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego skrytykował taką decyzję.

Po to posłom daliśmy immunitet – to nie tylko w Polsce, ale w wielu krajach – żeby nie bali się mówić nawet najgorszych rzeczy z trybuny sejmowej. I teraz, jeżeli się śledczego napuszcza, to to przeczy tej koncepcji, że jak już jest wybrany, to z trybuny sejmowej może nawet najgorsze rzeczy opowiadać – powiedział Cejrowski.

W ocenie podróżnika słowa Brauna w kontekście polityki pandemicznej ministerstwa zdrowia można wytłumaczyć.

Lockdowny to było, i dalej jest, bezprawie. Wszystko to, co robili. Bezprawie w sensie, że nawet nie miało podstaw prawnych. Nie były prawidłowo przeprowadzane ustawy – skwitował.


Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

 

Dobromir Sośnierz o Europejskim Funduszu Odbudowy: PiS sprzedał Polskę za kilka paciorków

Poseł Konfederacji przestrzega, że federalizacja Unii Europejskiej będzie miała daleko idące, negatywne dla Polski konsekwencje. Wskazuje, że nasz kraj powinien jak najszybciej z UE wystąpić.


Dobromir Sośnierz ocenia, że zgoda na ratyfikację Europejskiego Funduszu  Odbudowy jest równoznaczna ze sprzedażą suwerennością Polski i stanowi kolejny krok na drodze do budowy europejskiego superpaństwa.

Pozwoliliśmy, żeby Unia Europejska wprowadziła Polakom dodatkowe podatki.

Zdaniem polityka zapewnienia działaczy PiS o tym, że suwerenność Polski nie jest zagrożona, stanowi przejaw naiwności.

Niedługo się przekonają, jak krótkowzrocznie zagrali, tylko po to, by ściągnąć do Polski kilka paciorków […] Później Unia bezlitośnie to wykorzysta.

Poseł Konfederacji wskazuje, że Polska powinna jak najszybciej opuścić UE, a Polacy są stale okłamywani nt. skutków członkostwa Polski w tej organizacji. Zdaniem gościa „Popołudnia WNET” nasz kraj znacznie dynamiczniej rozwijał się poza Wspólnotą.

Mój przekaz na temat UE od zawsze jest bardzo jasny. Zdaję sobie jednak sprawę, że to głos wołającego na puszczy.

Pytany o ocenę postawy Solidarnej Polski podczas wtorkowego głosowania, rozmówca Łukasza Jankowskiego przypomina, że do tej pory ugrupowanie Zbigniewa Ziobry wielokrotnie poparło szkodliwe, zdaniem polityka, koncepcje Prawa i Sprawiedliwości. Stąd współpraca Konfederacji z tą partią jest mało prawdopodobna.

Gdyby ktoś rzeczywiście się nawrócił i zrozumiał swoje błędy, kooperację można by było rozważyć. Jeżeli jednak komuś nie przeszkadza podnoszenie ręki za różnymi okropnymi rzeczami, jest dla mnie dyskusyjne, czy gramy w tę samą grę.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.