Płk Lewandowski: niewykluczone, że Rosja będzie chciała uprzedzić dostawy Leopardów i przeprowadzić ofensywę zimową

Wykładowca Centrum Szkolenia WOT komentuje amerykańską odmowę przekazania Ukrainie samolotów F-16 i prognozuje rozwój sytuacji wojennej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Antoniuk: Ukraina ponosi wielkie straty w obronie przed rosyjskim agresorem, ale rząd ukraiński nie mówi o tym za wiele

Poranek Wnet – Robert Winnicki, Rafał Ziemkiewicz, Michał Karnowski, Dmytro Antoniuk, … – 18.11.2022 r.

Kamienice na Placu Zamkowym, Warszawa, 18.11.2022 r., 6:50 | fot.: Kamil Kowalik

Audycji można słuchać na 87.8 FM w Warszawie, 95.2 FM w Krakowie, 96.8 FM we Wrocławiu, 103.9 FM w Białymstoku, 98.9 FM w Szczecinie, 106.1 FM w Łodzi, 104.4 FM w Bydgoszczy, 101.1 FM w Lublinie.

Goście „Poranka Wnet”:

  • Michał Karnowski – tygodnik „Sieci”,
  • Dmytro Antoniuk – korespondent z Ukrainy,
  • płk Piotr Lewandowski – Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej
  • Robert Winnicki – poseł Konfederacji
  • Rafał Ziemkiewicz – dziennikarz

Prowadzący: Łukasz Jankowski

Realizacja: Joanna Rejner


Michał Karnowski: „Pewien znak zapytania, żeby to była rakieta ukraińska, a nie rosyjska, też jest. Ktoś nie chce dalej drążyć. Myślę, że w tej sferze półcienia pozostaniemy. Ale powtarzam mamy zaprzeczenia co do tego,że był to przypadkowy atak rosyjski”.


Dmytro Antoniuk: „Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że są to rakiety produkcji, jak rozumiem, sowieckiej. (…) Są filmiki, które pokazują, że pewna rakieta wystrzelona przez Rosjan po jej wystrzeleniu spada w miejsce, z którego została wystrzelona”.


Płk Piotr Lewandowski: „Przemysł rosyjski przestawił się na produkcję zbrojeniową, by zaopatrywać kolejne fale zmobilizowanych. (..) Rosyjscy żołnierze będą ginąć, czasem masowo, ale wojna będzie podsycana”.

Jestem zdania, że w pewnym momencie strony konfliktu będą musiały usiąść do stołu.


Robert Winnicki: „Już kilka godzin po tej katastrofie rząd na pewno wiedział, jaka rakieta spadła. Tylko musieli poczekać aż Biden wstanie i Amerykanie im powiedzą, żeby nie brnęli w jakieś fałszywe doktryny”.


Rafał Ziemkiewicz opowiada o swojej najnowszej książce Wielka Polska , która traktuje m.in. o tym, co się wyłoni po wojnie na Ukrainie.

Jakkolwiek to może źle brzmieć, to ta tragedia otwiera taki nowy rozdział dziejów (…). Na pewno tworzy nowy układ geostrategiczny na świecie. I w tym nowym układzie stajemy przed ogromną szansą.

K.K.

Płk Piotr Lewandowski: moim zdaniem wojna na Ukrainie musi się rozstrzygnąć na polu politycznym

Featured Video Play Icon

Bachmut. Zniszczenia spowodowanie rosyjskim ostrzałem. Fot. Paweł Bobołowicz

Piotr Lewandowski podsumowuje pół roku wojny na Ukrainie oraz wyraża swoją opinię co do możliwego zakończenia konfliktu w przyszłości.

Wojskowy podsumowuje pół roku wojny na Ukrainie. Dzieli ją na trzy etapy.

W pierwszym Rosja dokonuje inwazji, którą usiłowała zająć Ukrainę i dokonać zmiany rządu.

Tę operacje zaplanowali fatalnie.

Kolejny etap wojny wiązał się z wycofaniem wojsk Rosyjskich z okolic Kijowa i skoncentrowaniu sił Moskwy na wschodzie Ukrainy.

Początkiem drugiego etapu było skupienie się na ofensywie w rejonie Donbasu.

Po rosyjskiej ofensywie w Donbasie, wojska Federacji Rosyjskiej musiały zaprzestać większych działań, by odbudować swoje siły.

Etap trzeci zaczął się, gdy Rosjanie doszli do linii w okolicy Bachmutu, Krematorska. Ich siły są teraz uzupełniane, natomiast Ukraina wykorzystuje tę sytuację i atakuje tyły sił rosyjskich.

Pułkownik Piotr Lewandowski jest zdania, że konflikt na Ukrainie nie rozstrzygnie się w sferze militarnej.

Moim zdaniem ta wojna nie rozstrzygnie się na polu bitwy. Żadna za stron nie osiągnie większej przewagi. Wojna na Ukrainie musi rozstrzygnąć się na polu politycznym.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Zobacz także:

Dmytro Antoniuk: w Dniu Niepodległości Ukrainy słyszeliśmy alarmy przeciwlotnicze 189 razy

Prof. Roman Dyczkowski, dr Szymon Kardaś, Tālis Linkaits, płk Piotr Lewandowski – Poranek Wnet – 25 sierpnia 2022 r.

„Poranka Wnet” można słuchać na 87.8 w Warszawie, 95.2 w Krakowie, 96.8 we Wrocławiu, 103.9 w Białymstoku, 98.9 w Szczecinie, 106.1 w Łodzi, 104.4 w Bydgoszczy, 101.1 w Lublinie.

Goście „Poranka Wnet”:

Dmytro Antoniuk – korespondent Radia Wnet na Ukrainie

 prof. Roman Dyczkowski – członek Centrum Współpracy Polsko – Ukraińskiej;

dr Szymon Kardaś – OSW;

płk Piotr Lewandowski – ekspert wojskowy;

Tālis Linkaits – minister transportu Łotwy.


Prowadzący: Łukasz Jankowski

Realizator: Daniel Chybowski


Dmytro Antoniuk / Fot. materiały własne

Dmytro Antoniuk przedstawia komentarze ukraińskiej prasy. Donosi ona o atakach rakietowych. Ponad 50 osób zostało rannych w ostrzale w obwodzie dnipropietrowskim. Stwierdza, że znów ostrzeliwany był most w Nowej Kachowce.


Biblioteka naukowa Dnieprzańskiego Uniwersytetu Narodowego/Foto. Skoropadsky/CC BY-SA 4.0

Prof. Roman Dyczkowski o sytuacji w Dnieprze. Rosjanie starali się zdobyć miasto. Nie było żadnych oficjalnych obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy. Historyk podkreśla, że dnieprzanie nie tracą ducha. Prof. Dyczkowski dziękuje Polakom za wsparcie Ukraińców.


Dr Szymon Kardaś zauważa, że Rosja nadal ma możliwość destabilizacji europejskiego rynku energetycznego. Obecnie przesyła trzecią część gazu, jaką przesyłała rok temu. Ekspert OSW zauważa, że w dłuższej perspektywie dla Rosjan utrata europejskich rynków zbytu będzie problemem. Obecnie część niewykorzystanego gazu jest spalana. Rosjanom łatwiej jest znaleźć nowych nabywców dla ropy. Łatwiej przekierować jej dostawy, gdyż w części transportowana była ona przez porty.


Płk Piotr Lewandowski przypomina, że Rosja źle zaplanowała swoją lutową inwazję na Ukrainę. Rzucili siły nieadekwatne do zakładanych celów. W rezultacie porażki postanowili skoncentrować swoje siły w Donbasie. Gość Poranka Wnet stwierdza, że obecnie obie strony potrzebują czasu, aby odbudować siły. Nie można liczyć na szybkie militarne zakończenie konfliktu. Można się spodziewać na zimę kolejnej fali uchodźców- ludzi uciekających przed nędzą i brakami energii.

Płk Lewandowski wyjaśnia, z czego wynikało przeszacowanie wartości bojowej armii rosyjskiej. Posiadany przez Rosję sprzęt okazał się być nie tak skuteczny. Techniczne zaniedbano bądź rozkradziono sprzęt.


Minister transportu Łotwy Tālis Linkaits opowiada o budowie Baltic Rails. Stwierdza, że obecnie transport odbywa się na linii północ-południe. Zaznacza, że są zainteresowani posiadaniem wysokiej jakości połączenia z Litwą i Polską. Rozmówca Piotra Mateusza Bobołowicza stwierdza, że współpraca z sąsiadami jest naturalna dla Łotwy.

Linkaits komentuje rezygnację ze współpracy z Chinami w ramach formatu 17 (16) +1. Zaznacza, że Ryga i Pekin mają dobre bilateralne relacje handlowe. Łotwa szuka najlepszych formatów tej współpracy. Nie chce się angażować w formaty, które wiązałyby się z deklaracjami politycznymi, którymi nie są zainteresowani.

Płk Lewandowski: Rosjanie koncentrują siły w miejscowości Łyman. Mówimy o intensywności walk niespotykanej od II wś.

Były dowódca jednostki wojskowej w Redzikowie o walkach na Donbasie i możliwości rosyjskiego desantu w Odessie.

Brytyjski wywiad donosi, że celem Rosjan jest zdobycie Krematorska i Doniecka. Płk Piotr Lewandowski stwierdza, że

Ich opanowanie pozwoliłoby przede wszystkim odciąć linię dostaw dla wojsk ukraińskich. Natomiast oni na tym kierunku zostali w tej chwili zatrzymani i nie bardzo robią postępy.

Dodaje, że walka toczy się na odcinku 90 km na którego krańcach leżą Izium i Rubiżne. Rosjanie koncentrują teraz siły w środku tego odcinka, w miejscowości Łyman.

Mówimy o intensywności walk absolutnie niespotykanej od czasów drugiej wojny światowej.

Gen. Skrzypczak: Ukraina powinna odzyskać Donieck i Ługańsk. Krym to sprawa otwarta

Wyjaśnia wagę walk na tym odcinku.

Uzyskanie powodzenia na tym kierunku północno wschodnim pozwoli finalnie zmusić jednostki ukraińskie do opuszczenia zajmowanych pozycji na całej linii rejonów Doniecka i Ługańska.

Płk Lewandowski zauważa, że Odessa nie jest już tak silnie broniona jak trzy tygodnie temu, gdyż Ukraińcy przerzucili siły w kierunku na Chersoń.

Być może Rosjanie będą to chcieli wykorzystać. Natomiast wysadzenie desantu dalej byłoby obarczone olbrzymim ryzykiem i raczej ja takiej możliwości nie widzę.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Płk Piotr Lewandowski: zarówno kadyrowcy, jak i zwykli rosyjscy żołnierze odpowiedzialni są za zbrodnie wojenne

Oficer Wojska Polskiego w stanie spoczynku o spodziewanej rosyjskiej ofensywie, nieuchronnym upadku Mariupola oraz o rosyjskich zbrodniach na Ukrainie.

Główna bitwa, o czym słyszymy cały czas, rozegra się na północny wschód i północny zachód od tego regionu, gdzie Rosjanie koncentrują znaczne siły.

Płk Piotr Lewandowski mówi, że napór rosyjski rośnie w Izium. Także strona ukraińska przerzuca tam znaczne siły. Informuje, że w Chersoniu sytuacja się ustabilizowała po rosyjskiej odpowiedzi na ukraińską kontrofensywę.

Paweł Bobołowicz: Trwa ukraińska kontrofensywa. Armia ukraińska odnosi wiele sukcesów

Strona ukraińska wykorzystując zaangażowanie rosyjskich sił w tym regionie […] usiłowała wykonać kontratak, nawet z początkowym powodzeniem.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk przewiduje, że Rosjanie będą chcieli ogłosić jakiś sukces na 9 maja. Przewiduje rychły upadek nie mogącego liczyć na odsiecz Mariupola.

Tutaj nie ma co być optymistą- z całą pewnością te walki wkrótce się zakończą.

Weteran misji w Afganistanie odnosi się także do rosyjskich zbrodni wojennych. Pojawiają się głosy, że po pojawieniu się na miejscu Czeczenów nastąpiło wzmożenie zbrodniczej działalności sił FR. Jak wskazuje nasz gość, jednostki czeczeńskie już w Syrii cieszyły się złą sławą.

Z całą pewnością Czeczeni obarczeni są zbrodniami wojennymi. To są jednostki specyficzne – bardziej najemne niż regularne.

Podkreśla instytucjonalną odpowiedzialność Rosji za blokowanie ewakuacji ludności cywilnej, ostrzały artyleryjskie i listy proskrypcyjne.

Mamy też poziom takiego zwykłego bandytyzmu, który wiąże się z aktami rabunków gwałtów, które wiążą się z morderstwami.

A.P.

Rosjanie liczyli na sześciokrotną przewagę nad wojskiem ukraińskim, a w rzeczywistości walczą jeden do jednego

Pierwszy rzut strategiczny poszedł. Natomiast Rosjanie nie sformułowali drugiego rzutu, bo nie ogłosili mobilizacji. Dlaczego? Szczerze powiem – nie wiem. Ważne jest, że tego drugiego rzutu nie było.

Płk Piotr Lewandowski, Magdalena Uchaniuk, Łukasz Jankowski

Z płk. Piotrem Lewandowskim, byłym dowódcą bazy w Redzikowie, członkiem misji m.in. w Iraku i w Afganistanie, rozmawiają Magda Uchaniuk i Łukasz Jankowski. Rozmowa odbyła się 29 marca br.

W swojej analizie dotyczącej działań na Ukrainie pisze Pan, że na początku wszystko szło zgodnie z planem Rosjan. Co się stało, że armia rosyjska walczy tak źle?

Początek operacji, której, co istotne, Rosjanie nie nazwali wojną, przebiegał w zasadzie zgodnie z planem. Nie udało im się wprawdzie zająć Kijowa specjalną operacją powietrzną, która zakończyła się spektakularną porażką, ale jednostki pancerne zmechanizowane przez pierwsze trzy dni parły do przodu. Moim zdaniem plan rosyjski wyglądał trochę jak inwazja talibów na Afganistan.

Oni myśleli, że Ukraina nie będzie walczyć. To jest też kwestia szowinizmu rosyjskiego: postrzegali swoich sąsiadów jako takich gorszych Rosjan.

Przez pierwsze trzy dni czołówki rosyjskie od północnego zachodu i od wschodu doszły pod Kijów, z południa zajęto Chersoń – ten początek nie był zły. A potem przytrafiły się miasta: Sumy, Charków, Czernihów, gdzie Rosjanie zostali zatrzymani przez równorzędne siły, czyli ukraińskie jednostki pancerne zmechanizowane i ich lekką piechotę (to popularne pojęcie, więc umówmy się, że tak będziemy tę formację nazywać), wyposażone w najnowocześniejszą zachodnią broń przeciwpancerną, które zaczęły te czołówki po prostu odcinać, a Rosjan było najzwyczajniej w świecie za mało.

Rosjanie w ciągu pierwszych trzech dni posuwali się ze średnią prędkością 80 kilometrów na dobę. Początkowo wyglądało to niemalże jak Blitzkrieg. Będziemy pewni, co się stało, dopiero po wojnie; na razie możemy przypuszczać.

Mimo wszystko Rosjanie mieli zaskoczenie operacyjne. Strategicznego, czyli na poziomie polityczno-militarnym – nie, bo Ukraina wojny się spodziewała. Natomiast na poziomie operacyjnym, czyli czysto wojskowym, pewne zaskoczenie uzyskali, bo nikt nie wiedział, którego dnia ta wojna się zacznie.

I na tych kierunkach, mówiąc kolokwialnie, armia ukraińska trochę zaspała, bo z kierunku białoruskiego w zasadzie bez większych walk Rosjanie doszli do przedmieść Kijowa. Dopiero w późniejszej fazie w Buczy ogniem artyleryjskim zniszczono rosyjską kolumnę, ale to był już rosyjski drugi rzut, który ogniem artylerii zaczęto odcinać od pierwszego rzutu. Natomiast na kierunku południowym ta operacja musiała być przygotowana jako niezależna wcześniej, po 2014 roku. I tę operację zaplanowano bardziej zgodnie z rosyjską doktryną wojenną: ich oddziały zmechanizowane rajdowym manewrem zajęły Chersoń – notabene jedyne duże miasto, które Rosjanom się udało do tej pory zająć – bo Ukraińcy nie zdążyli przygotować obrony.

Jako Polska śledzimy rozwój rosyjskiej doktryny wojennej, która zakłada, że na głównych kierunkach uderzeń Rosjanie będą mieli trzykrotną przewagę. Na kierunkach przełamania, czyli ciężkich walk (takie walki obserwujemy w Sumach, w Czernihowie), oni zakładali, że będą mieli przewagę nawet sześciokrotną. A tak naprawdę walczą jeden do jednego. Ich armia po prostu nie jest do tego przygotowana.

Ich piechota w znakomitej większości składa się z żołnierzy poborowych, 19–20-letnich chłopaków, powołanych do wojska z myślą (tych poborowych), że odsłużą dwa lata, pojadą na strzelnicę, zaliczą 1–2 poligony i wrócą do domów. I tych chłopaków rzucili przeciwko wysoce zmotywowanym żołnierzom ukraińskim.

A przypominam, że znakomita część żołnierzy ukraińskich ma doświadczenia bojowe z rejonu działań operacji antyterrorystycznej, czyli Ługańsk, Donieck.

Tutaj muszę nadmienić, że ja nie wierzę w narrację, że ci żołnierze myśleli, że to są ćwiczenia. Nie, im powiedziano, że to będzie wyglądało jak ćwiczenia. I te w zasadzie dzieciaki, słabo przygotowane, bo taktyki walk miejskich Rosjanie nie ćwiczyli, i to widać – żadnego miasta się nie udało zdobyć – rzucono przeciwko ukraińskim weteranom.

Oczywiście drugi rzut to były już jednostki powietrzno-desantowe, rozpoznawcze, specnaz, żołnierze zawodowi, ale oni również sobie nie poradzili, bo musieli współpracować z tymi żołnierzami z poboru, którzy absolutnie nie są przygotowani do tego typu walki. (…)

Najnowsze dane ze Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy: od początku wojny wojsko rosyjskie straciło 17 tysięcy żołnierzy, niemal 600 czołgów, 303 systemy artyleryjskie, 127 samolotów i 129 śmigłowców. To są liczby z 29 marca.

Tak, są portale, które analizują szczegółowo dostępną dokumentację fotograficzną i liczą te straty. Potwierdzone straty strony rosyjskiej to 350 do 400 czołgów, z czego mniej więcej 150 Rosjanie stracili w wyniku bezpośredniego ostrzału. Reszta to są straty o charakterze niebojowym. Charakter niebojowy to są usterki techniczne, ewentualnie brak paliwa, czyli to sprzęt, który został po prostu porzucony. Czyli trzykrotnie więcej czołgów Rosjanie stracili nie w wskutek bezpośredniego ostrzału, ale w wyniku strat niebojowych; tak wynika z analiz internetowych. Straty ukraińskie w czołgach wyliczane są jako trzykrotnie niższe.

Jednak porównanie strat czołgów ukraińskich i rosyjskich nie świadczy dramatycznie źle o taktyce Rosjan, bo jeżeli się naciera, nie jest dyskredytująca strata trzykrotnie większej ilości czołgów – odciętych od piechoty, niszczonych ogniem z granatników, płonących w miastach. Natomiast procent strat niebojowych – już tak.

Przyczyn jest kilka. Po pierwsze, rosyjskie czołgi konstrukcyjnie są bardziej skomplikowane od np. amerykańskich czy niemieckich. Bo ich technologia wymusza, że coś, co czołgi zachodnie rozwiązują relatywnie prosto, u Rosjan jest konstrukcyjnie skomplikowane i ich czołgi są najzwyczajniej w świecie awaryjne. Natomiast dyskredytujące jest to, że one są porzucane; były porzucane (bo w tej chwili już takich zdjęć jest coraz mniej). Porzucano je dlatego, że Rosjanie nie mieli tyłów i jeżeli czołg się zepsuł, a w każdej chwili mogła się pojawić piechota z granatnikami, to załogi po prostu uciekały. Na pewno miało tu też swój wpływ niskie morale; tak że tak wysoki procent strat niebojowych rzeczywiście jest dyskredytujący.

W pierwszych dniach mówiono, że Rosjanie chcą działać jak Amerykanie w Pustynnej Burzy, czyli najpierw naloty, artyleria, a potem wjeżdżamy jak po swoje. Szybko się okazało że jednak nie zdobyli pełnej kontroli w powietrzu ani innych przewag. A mimo to weszli kolumnami pancernymi. Jak to o nich świadczy?

Pojawia nam się tutaj kluczowy aspekt przewagi informacyjnej i świadomości pola walki. Strona ukraińska dysponuje absolutną przewagą informacyjną, którą uzyskała dzięki wsparciu natowskiemu. Mam na myśli samoloty AWACS, które krążą nad naszymi głowami, tudzież cały pozostały obszar rozpoznania radioelektronicznego, radiowego, walki radioelektronicznej. To wsparcie NATO dla Ukrainy jest bezcenne.

Ukraińcy mają obraz pola walki prawie w czasie rzeczywistym. Czyli widzą, gdzie Rosjanie są, gdzie się koncentrują, jakie manewry wykonują. Natomiast Rosjanie mają niewielką wiedzę na temat działań ukraińskich.

Rosyjskie rozpoznanie satelitarne obecnie jest po części mitem. Oni nie dysponują obrazowym rozpoznaniem satelitarnym na poziomie natowskim, nawet się do niego nie zbliżają. Natomiast, owszem, mają samoloty walki radioelektronicznej, rozpoznania radioelektronicznego, mają systemy zakłócania, bo chwalili się, że potrafią zakłócić obraz satelitarny.

Przed wojną mówiono w analizach o możliwej przewadze Rosjan w tej dziedzinie. Pokazywano, jak wyłączono wszelkie systemy radiolokacyjne jednego z amerykańskich okrętów bojowych i kilkakrotnie przelatywał nad nim rosyjski MiG namierzający, który mógł ten statek zatopić. Rosjanie pokazywali, że mogą wyłączać kluczowe dla wojsk natowskich systemy.

Owszem, pojawiała się narracja, że Rosjanie stworzą tak zwaną bańkę antydostępową. Czyli na kilku poziomach zakłócą sygnały satelitarne, GPS itd., itp. Mało tego, twierdzili że tę zdolność sprowadzili do poziomu batalionowych grup bojowych czy taktycznych i posiadają do tego sprzęt. Ale przyszedł moment, kiedy zabrzmiało „sprawdzam”. Jedno to jest osiągnąć pełną zdolność, a drugie – osiągnąć standardy w wykorzystywaniu tej zdolności. W jakimś miejscu na chwilę taką zdolność udało im się osiągnąć. Ale niestety w armii rosyjskiej standardem to się nie stało.

W armiach zachodnich, jeżeli armia osiąga jakąś zdolność, przekuwa ją się na powszechny standard. W armii rosyjskiej tak się nie dzieje.

I my nie widzimy tego zakłócania radioelektronicznego, tych niesamowicie tajnych urządzeń, które miały zakłócić odbiór satelitarny. Notabene one się pojawiły na polu walki, bo pierwsze egzemplarze dostały się już w ręce Ukraińców. Ale one po prostu nie spełniają swojej roli.

Cały wywiad Magdaleny Uchaniuk i Łukasza Jankowskiego z płk. Piotrem Lewandowskim, pt. „Dlaczego armia rosyjska walczy tak źle?” znajduje się na s. 13 dodatku „Ukraina walczy” do kwietniowego „Kuriera WNET” nr 94/2022.

 


  • Kwietniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Wywiad Magdaleny Uchaniuk i Łukasza Jankowskiego z płk. Piotrem Lewandowskim, pt. „Dlaczego armia rosyjska walczy tak źle?” na s. 13 dodatku „Ukraina walczy” do kwietniowego „Kuriera WNET” nr 94/2022

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego