Lisicki: Powstaje społeczeństwo, w którym ludzie będą poddawani coraz większej tresurze przez inżynierów społecznych

Redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy” o słowach Jarosława Gowina ws. negocjacji unijnych, ideologizacji mediów i tym, jaki świat szykują dla nas George Soros i Marta Lempart.

Jest to rozbrojenie własnej strony.

Paweł Lisicki komentuje słowa Jarosława Gowina o możliwości kompromisu ws. warunkowości wypłat środków unijnych, Przyznaje, że w trakcie negocjacji faktycznie teoretycznie możliwy jest kompromis. Mówienie o tym w tym momencie jest  jednak osłabianiem własnej pozycji negocjacyjnej, przez stwierdzenie de facto, że

Będziemy walczyli, ale tak nie do końca.

Mamy do czynienia, jak ocenia redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”  z ukłonem wobec krajowego elektoratu umiarkowanego,  który obawia się możliwości utraty środków zapisanych w nowym unijnym budżecie.  Jarosław Gowin mógł wypowiadać się jednak w imieniu rządu, który daje w ten sposób znać o swej gotowości do ustępstw.

Redaktor naczelny mówi również o uznaniu przez „Financial Times” Martę Lempart za jedną z najbardziej wpływowych kobiet 2020 roku.

Widzimy jak kreuje się chory, absurdalny wizerunek Polski.

Dziennikarz bardzo krytycznie ocenia ruch brytyjskiego tytułu. Wskazuje, iż kiedyś mógł wierzyć w rzetelność gazet takich jak Financial Times. Obecnie zaś

Te media stały się częścią machiny orwellowskiego świata.

Ponadto nasz gość komentuje coraz bardziej prawdopodobne zwycięstwo Joe Bidena w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Ironicznie przedstawia jego zapowiedzi zmian w USA.

Joe Biden będzie musiał się bardzo postarać, żeby dogonić Justina Trudea, który dzierży palmę pierwszeństwa jako najbardziej postępowy polityk północnoamerykański.

Stwierdza, że sposób myślenia Marty Lempart jest wciąż marginesem w Polsce, ale w innych krajach jest już większością. Wyjaśnia rolę ideologii LGBT w tworzeniu nowego społeczeństwa. Prowadzi ono do „chorych wyobrażeń niszczących człowieka”.

Powstaje społęczeństwo, w którym ludzie będą coraz mniej szczęśliwi, gdyż będą poddani coraz większej tresurze przez inżynierów społecznych.

Dziennikarz wskazuje, że nie przypadkiem finansiści tacy jak George Soros uważają się także za wybitnych intelektualistów. Zaznacza, iż ideologia może kształtować gospodarkę.

Nowy świat potrzebuje nowej gospodarki.

Nowy porządek to”tyrania doczesności”, w której człowiek będzie bardziej rozwiniętym zwierzęciem, którego głównymi potrzebami są te seksualne. Stanowi zaprzeczenie klasycznych ideałów państwa: Platona, Cycerona i przede wszystkim św. Augustyna, które zaznaczały, że wspólnota polityczna ma wymiar także duchowy. Paweł Lisicki wskazuje na symboliczny wymiar nakazu noszenia maseczek:

W ich oczach maseczka jest dowodem braku wolności.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Czy rozprawkę T. Snydera „O tyranii. Dwadzieścia lekcji z dwudziestego wieku” należy uznać za katechizm wolności?

Autor używa terminów ‘faszyzm’ i ‘nazizm’ bez ich wyjaśnienia, a przecież nie są one jednoznaczne. Chyba nikt nie może być bardziej wyczulony na użycie tych terminów, jak historyk II wojny światowej.

Władysław Zajewski

Opublikowana w formie małego katechizmu rozprawka prof. Timothy’ego Snydera z Uniwersytetu Yale przeszła jakby niedostrzeżona, może uznana za katechizm wolności, a wiadomo, że nad taką publikacją nie ma debaty.

A przecież sam Autor, wybitny znawca historii Europy Środkowo-Wschodniej, a szczególnie losów Rzeczypospolitej szlacheckiej, napisał w tymże „katechizmie”, że „sięganie do historii jest jedną z podstawowych tradycji Zachodu” (s. 10). Model zachodniej – liberalnej, pluralistycznej demokracji jest jego ideałem, co więcej, najlepszym porządkiem, gwarantującym pełnię praw obywatelskich. Bo cały traktat prof. T. Snydera jest jednym wielkim protestem przeciw rządom arbitralnym, despotycznym, których uosobieniem było w przeszłości istnienie, co prawda krótkie, anegdotycznych tyranii. Dla prof. Syndera tyrania jest wynikiem całkowitej bierności i apatii społeczeństwa.

Mimo że Autor pisze wyraźnie, że jego traktat adresowany jest do społeczności ludzi młodych, głównie w USA, rozszedł się on także w Europie.

Europejska historiografia spogląda w historię tego, co wzmiankowani tylko filozofowie zwięźle nazywali tyranią – uzurpowanie władzy przez jednostkę – głębiej i bardziej wnikliwie niż zademonstrował to swoim czytelnikom pan prof. Timothy Snyder.

Wybitny historyk niemiecki Theodor Mommsen (1817–1903), laureat nagrody Nobla za rok 1902, stale pozostający w konflikcie z kanclerzem Bismarckiem, napisał: „Historia to odprawianie sądów nad zmarłymi pokoleniami przez żyjących”. Według prof. Snydera dawni filozofowie uznawali za tyranię fakt zagarnięcia całej władzy przez jednostkę lub określoną grupkę ludzi (s. 10). Już samo pojęcie ‘tyran’ budzi zrozumiale obrzydzenie. Ale historia antyku jest dość skomplikowana i czytelnik może zapytać Autora tego „katechizmu wolności”: a co z łagodnymi tyranami? Wsadzimy ich do jednego piekielnego pieca z tymi złymi tyranami XX wieku? Wszak tyran Dionizjos I (430–367) z Syrakuz na Sycylii był człowiekiem bardzo inteligentnym, wykształconym, piszącym utwory artystyczne. Zapraszał do siebie na debaty Platona, który przybył do Syrakuz i dyskutował z nim długie wieczory. Platon przekonywał go do swego modelu państwa rządzonego przez filozofów, a w końcu – rozczarowany – opuścił Syrakuzy. Dionizjos rozważał zaprezentowany mu model państwa Platona, w którym miała istnieć klasa wojowników, klasa kupców oraz rzemieślników i – co najdziwniejsze – nawet wspólne żony… Nie wiemy dokładnie, co poróżniło tyrana z Platonem, ale filozof swobodnie odpłynął do Aten.

Platon pokazał się powtórnie w Syrakuzach, gdy rządził tam już syn poprzedniego tyrana, Dionizjos II (367–345). I te debaty zakończyły się powrotem Platona do Aten, ale Dionizjos II zrezygnował z modelu rządów tyrańskich. Jego doradcą był uczeń Platona – filozof, niejaki Dion. Tyran stał się zwykłym obywatelem Syrakuz i żył tam swobodnie i długo jako zwykły mieszkaniec. Nikt nie próbował pozbawić go głowy. (…)

T. Snyder przywołał w swojej rozprawie Arystotelesa (s. 9), który nie tylko potępiał tyranię, ale ostrzegał obywateli Aten, by w żadnym wypadku nie dopuszczali nikogo do długotrwałego piastowania głównych urzędów, bo właśnie długi okres urzędowania w oligarchiach oraz w demokracjach stawał się podstawą do wytworzenia tyranii. Ten temat uchodzi jednak dziś uwadze tysięcy głosujących obywateli, z tej prostej racji, że nigdy nie słyszeli o wykładzie zasady rządów Arystotelesa.

Naturalnie Autor, wyborny znawca losów Europy powersalskiej, trafnie konstatuje, że Hitler po zwycięstwie wyborczym w 1933 r. szybko i skutecznie przekształcał Niemcy w państwo monopartyjne. Wykorzystał skutecznie kryzys i niepopularność systemu powersalskiego, a jego skryte marzenia o rewanżu i powrocie do mapy Europy z 1914 roku, z całkowitym zignorowaniem 12 nowych państw powstałych w rezultacie traktatu wersalskiego, głównie z ambitnej inicjatywy prezydenta Woodrowa Wilsona, znalazły poparcie licznych finansowych elit w Niemczech weimarskich.

Autor omawia następnie fatalny skutek sukcesów Hitlera, jakim okazało się błyskawiczne przyłączenie, bez jednego wystrzału, Austrii do Niemiec. Anschluss spowodował nie tylko upokorzenie społeczności żydowskiej, ale także ułatwił rabunek jej własności czy nawet stworzył okazję do publicznego policzkowania Żydów (s. 35 i 45). Społeczność żydowska, mimo jej spolegliwości, była zaledwie tolerowana, z coraz uboższym zakresem praw obywatelskich. Natomiast znakomita większość obywateli Austrii zastosowała antyczną maksymę Cycerona „Ex malio eligere minima”… (Wybierz mniejsze zło).

„Katechizm wolności” pióra prof. T. Snydera tworzy bardzo spłaszczony, a przeto fałszywy obraz Europy, na przekór rzeczywistym humanitarnym i wolnościowym intencjom Autora.

W tym czasie, kiedy Niemcy dokonali Anschlussu, mieszkałem i przygotowywałem się do pójścia do drugiej klasy szkoły podstawowej w Drugiej Rzeczypospolitej, w uroczej Florencji Północy, czasem nazywanej Paryżem Północy, czyli w Wilnie – mieście ponad 200-tysięcznym, gdzie mniejszość żydowska liczyła 29% mieszkańców, natomiast Polacy – 69% ludności. Zdarzały się tam wówczas rzadkie zamieszki młodzieży, np. w 1938 roku incydent zakończony śmiercią polskiego studenta. Sprawca tego zabójstwa, Żyd Samuel Wofin, został skazany prawomocnym wyrokiem na dwa lata więzienia. (…)

Budzi moje ogromne zdziwienie nieobecność w tekście nazwiska prezydenta Woodrowa Wilsona (1856–1924), rektora Princeton University, jednego z głównych architektów traktatu wersalskiego i tej niedoskonałej, skomplikowanej terytorialnie Europy powersalskiej, z licznymi nowymi państwami narodowymi. (…)

Prezydent Wilson, zdając sobie sprawę z dużego ryzyka przedłużenia konfliktu zbrojnego w Europie, widząc ogromne wyczerpanie ententy i narastający ferment w samej Ameryce, zdecydował się wysłać w lutym 1919 roku specjalną misję do Moskwy. Jej przedstawiciele mieli bezpośrednio z Leninem ustalić, czy możliwe jest zażegnanie zbrojnego konfliktu, pod pewnymi jednak warunkami. Na czele tej misji stanął podpowiedziany przez płk Edwarda M. House’a i desygnowany przez prezydenta Wilsona William C. Bullitt (1891–1967), który od 1914 r. był doradcą rządu amerykańskiego do spraw rosyjskich. Bullittowi mieli towarzyszyć nadto Lincoln Steffens oraz lewicowy dziennikarz szwedzki, Karl Klibom.

W bezpośrednich trzytygodniowych rokowaniach w lutym 1919 roku Lenin zapewnił delegację amerykańską, że rewolucja bolszewicka 1917 roku przekształciła Rosję w kraj całkowicie demokratyczny, nie mający już nic wspólnego z autorytaryzmem i carskim despotyzmem.

W tej więc sytuacji autorzy raportu stwierdzali: American troops were doing no sort of good in Russia (Wojska amerykańskie nie mają w Rosji nic dobrego do zrobienia), co zaś dotyczy zobowiązań dłużniczych Rosji wobec USA oraz innych krajów ententy, to będą one stopniowo i systematycznie regulowane. Wszystkie niepokoje Waszyngtonu są więc nieuzasadnione, bo w istocie nie ma żadnego konfliktu między USA a nowo budowanym demokratycznym państwem rosyjskim.

Taki oto raport przedłożyła prezydentowi Wilsonowi mocno lewicowa delegacja amerykańska: że nie widzi ona żadnych powodów do zbrojnej interwencji w Rosji, skoro ta, jako państwo całkowicie zdemokratyzowane, uznaje wszystkie swoje długi wobec Ameryki.

Na spotkaniu w Paryżu, w trakcie zawiłych prac kongresu wersalskiego, prezydent Woodrow Wilson i premier Wielkiej Brytanii David Lloyd George (1863–1945) osiągnęli porozumienie: żadnej interwencji zbrojnej obu tych mocarstw na rzecz zwycięstwa „strony białych” w rewolucji domowej w Rosji nie będzie.

Prezydent Wilson pozostał w przekonaniu, że skutecznie przyczynił się do upadku trzech imperiów: Hohenzollernów, Habsburgów oraz Imperium Ottomańskiego.

Cały artykuł Władysława Zajewskiego pt. „Traktat o złych i łagodnych tyranach” znajduje się na s. 11 wrześniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 75/2020.

 

  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Władysława Zajewskiego pt. „Traktat o złych i łagodnych tyranach” na s. 11 wrześniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 75/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Wildstein o śp. Rogerze Scrutonie: Odważył się nazywać rzeczy po imieniu. Rozumiał filozofię jako umiłowanie mądrości

Bronisław Wildstein o Rogerze Scrutonie, jego ideach, o tym, jak nie ulegał współczesnych ideologiom i o cenie, jaką za to zapłacił.

Rozumiał filozofię tak, jak ją należy rozumieć, czyli jako umiłowanie mądrości.

Bronisław Wildstein opowiada o zmarłym Rogerze Scrutonie, który był kontynuatorem konserwatywnej myśli brytyjskiej. Podkreśla, że nie miała na niego wielkiego wpływu „tyrania opinii, mniemań”. Scruton zadawał pytanie „Co jest fundamentalne dla człowieka?” stwierdzając, że „natura ludzka jest taka sama jak tysiące lat temu”. Jak zaznacza nasz gość, stanowiło to „zakwestionowanie pewnych dogmatów, ideologii, które mówią, że nie ma czegoś takiego jak natura, co jest paradoksalne”. Brytyjczyk przeciwstawiał się poglądowi zgodnie z którym:

Dzisiaj się mówi, że naturą człowieka jest brak natury.

Za uzurpację filozof uznawał idee, że człowiek miałby być twórcą własnej natury, gdyż stawiałby się on na miejscu Boga. Tymczasem „podstawowym środowiskiem człowieka jest kultura”. Za Platonem, a wbrew sofistom takim jak Gorgiasz czy Protagoras,  uznawał on, że:

Istnieją podstawowe idee niedowodliwe, jak dobro, prawda, piękno […] bez odniesienia do których człowiek jest zupełnie zagubiony.

Sofiści w czasach Platona twierdzili, że nie ma prawd, a jeśli nawet są, to nie da się ich przekazać. Istnieją więc jedynie opinie\mniemania (doksa). Platon i jego uczniowie stworzyli zaś filozofię przeciwko filodoksom. Autor „Oblicza Boga” był estetą i ekspertem ds. architektury, której poświecił wiele swych tekstów. Fundamentalnie inne poglądy na rolę piękna w architekturze mieli przywódcy związku zawodowego architektów. Kiedy pod ich naciskami został on usunięty z instytucji rządowej, jedna ze związkowych przywódczyń stwierdziła:

Jak dobrze, że człowiek mówiący o takich nonsensownych rzeczach jak piękno, został wreszcie usunięty ze stanowiska.

Ze względu na swoje konserwatywne poglądy, nieprzystające do współczesnej uniwersyteckiej „prawomyślności”, stał się obiektem wielu ataków. Jego książki były wyrzucane z uniwersyteckich bibliotek, a jego nazywano faszystą.

Wildstein znał Scrutona.  Rozmawiał z nim kilka razy. Ma z nim wspólnych przyjaciół, do których należeli: Ryszard Legutko, Zdzisław Krasnodębski i Agnieszka Kołakowska. W kontekście zwalczania Scrutona Wildstein opowiada o tendencji wprowadzania cenzury na uniwersytetach w państwach Europy Zachodniej. Zwalczane są wystąpienia ludzi mających niepoprawne politycznie poglądy np. na ludzką seksualność. Także tą zajmował się zmarły, poświęcając jej książkę „Pożądanie”, w której zauważał, że

Nie można zrównywać homoseksualizmu z heteroseksualizmem, gdyż heteroseksualizm osadza pożądanie w kulturowo-społecznych warunkach, prowadzi do prokreacji, odpowiedzialności; homoseksualizm jest oderwany od tego wszystkiego.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.