Piotr Jegliński: w czasie stanu wojennego Francuzi żywiołowo zakładali komitety pomocy Solidarności

Działacz opozycji demokratycznej w PRL o wystawie przypominającej francuskie wsparcie dla Polaków w czasie stanu wojennego.

Merci France. Taki tytuł taki tytuł nosi wystawa którą zorganizowała Fundacja Vision Spotkania razem z Instytutem Polskim w Paryżu.

Wystawę w siedzibie Mouvement Démocrate (ul.  l`Université 133, Paryż) można zwiedzać od 6 grudnia, choć oficjalne otwarcie nastąpi 13. W dniu otwarcia  o 18.30 będzie pokaz filmu „Robotnicy 80”. Na pokazie będzie reżyser obrazu Andrzej Chodakowski.

Piotr Jegliński wskazuje, że Polakom w czasie stanu wojennego pomagał nie tylko rząd w Paryżu, ale też francuskie społeczeństwo. Samorzutnie powstawały społeczne komitety pomocy „Solidarności”. Ówczesny mer francuskiej stolicy  Jacques Chirac udostępnił dwa-trzy budynki w których mogli zamieszkać przybysze z Polski.

Miasto Paryż zorganizowało konwój stu ogromnych ciężarówek. kilkudziesięciotonowych, które pojechały do Polski.

Ciężarówki były prowadzone przez przedsiębiorców, często szefów wielkich francuskich firm.

Władze francuskie musiały wymóc na władzach PRL-u otwarcie granic dla tego konwoju.

Był to pierwszy taki konwój. Nasz gość mówi także o paryskim Komitecie Koordynacyjnym Solidarności, którego był współzałożycielem.

Myśmy niejako mieli taką rolę doradczą przy różnych inicjatywach które wtedy powstawały

Komitet zebrał kilkanaście milionów franków. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego wspomina ciągłe manifestacje w rocznice wprowadzenia stanu wojennego.

Spotykaliśmy się na sali tuż przed symbolicznym krzyżem poświęconym ofiarom kopalni Wujek.

Film został wyświetlony w 13 grudnia 1985 r. między nogami wieży Eiffla. Było to możliwe dzięki zgodzie  Jacquesa Chiraca.

Manifestacje z okazji powstania Solidarności i w rocznice wprowadzenia stanu wojennego były przeprowadzane co roku. Francuzom przypominano o łamaniu praw człowieka w Polsce.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Zapraszamy na I Międzynarodowy Festiwal Muzyczny im. Karola Kurpińskiego

W dn. 16-19 września 2021 r. w Warszawie odbędzie się I Międzynarodowy Festiwal Muzyczny im. Karola Kurpińskiego. Wystąpią m.in. Piotr Paleczny, Tomasz Strahl i Jan Miłosz Zarzycki.

Karol Kurpiński i Fryderyk Chopin – to temat pierwszej edycji festiwalu, która przypada dokładnie w 190. rocznicę skomponowania słynnej Warszawianki (1831 r.). Celem przedsięwzięcia jest popularyzacja sylwetki Karola Kurpińskiego – reformatora polskiego życia muzycznego i wybitnego twórcy, który odcisnął swój muzyczny ślad w kompozycjach m.in. F. Chopina, C. M. von Webera czy R. Wagnera.

W ramach festiwalu odbędą się cztery koncerty oraz sesja panelowa. Uroczysta inauguracja zaplanowana jest na 16 września 2021 r. w Bazylice Św. Krzyża, kolejne koncerty zabrzmią w Sali Odczytowej Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi oraz w Pałacu na Wyspie w Łazienkach Królewskich, a uroczyste zakończenie festiwalu będzie miało miejsce na Zamku Królewskim w Warszawie.

Wystąpią: Zespół Wokalny Warszawskiej Opery Kameralnej przygotowany przez prof. dr hab. Krzysztofa Kusiela-Moroza, Płocka Orkiestra Symfoniczna im. Witolda Lutosławskiego i Elbląska Orkiestra Kameralna, którymi dyrygować będzie Jan Miłosz Zarzycki. W repertuarze chopinowskim usłyszymy takich wykonawców jak: Artur Pizarro, Luigi Fracasso, Agnieszka Przemyk-Bryła, Tomasz Strahl i Piotr Paleczny. W roli solistów wystąpią też wokaliści: Anna Mikołajczyk-Niewiedział, Elżbieta Wróblewska, Tomasz Krzysica, Dariusz Machej oraz klarnecista – Artur Pachlewski. Pieśni i arie wykonają laureaci Ogólnopolskiego Konkursu Młodych Muzyków im. Karola Kurpińskiego: Eliza Szymańska, Piotr Maciejowski, Michał Janicki z towarzyszeniem Laury Sobolewskiej.

Na koncercie inauguracyjnym zostanie wykonana Msza K. Kurpińskiego, której rękopis partytury odnalazł niedawno w Nowym Jorku Piotr Jegliński – pomysłodawca Festiwalu. Jej orkiestracji podjął się belgijski kompozytor – Jacques-Alphonse De Zeegant.

Usłyszymy też inne odnalezione po latach dzieło K. Kurpińskiego: Kozak, stworzony zapewne na potrzeby sceny warszawskiej, ale nieujęty w żadnym spisie twórczości kompozytora, zachował się w zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie.

W sesji panelowej udział wezmą: dr hab. prof. UAM Marcin Gmys, dr Dorota Susuł, Karol Furtak, Jakub Lis.

Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Editions Spotkania założona w 2015 roku przez Piotra Jeglińskiego.


Mecenasem I Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego im. Karola Kurpińskiego jest PKN ORLEN, który aktywnie wspiera ważne wydarzenia promujące dziedzictwo kulturowe Polski. Honorowy patronat nad festiwalem objęło Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu.

Partnerami wydarzenia są: Zamek Królewski, Muzeum Łazienki Królewskie, Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi oraz Fundacja Agencji Rozwoju Przemysłu.

Patroni medialni: TVP, PRESTO.

 

Projekt ten dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury w ramach programu „Muzyka”, realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca.

 

Zapraszamy do śledzenia informacji na www.fundacjaes.pl oraz na Facebooku i Instagramie.

 

Jegliński o Macieju Morawskim: starał się być ponad podziałami, rozmawiał z wieloma ludźmi

Piotr Jegliński w „Wolności WNET” wspominał Macieja Morawskiego, działacza, wieloletniego korespondenta Radia Wolna Europa w Paryżu

 

Piotr Jegliński wspomina zmarłego 6 czerwca Macieja Morawskiego. Jak podaje, poznał go tuż po przyjeździe do Paryża:

Pamiętam serdeczność, z jaką Maciej podchodził do przybyszów. (…) Maciej miał bliskie kontakty ze środowiskami francuskimi. (…) Wyrastał w środowisku dyplomatycznym.

To, co wyróżniało Morawskiego, to umiejętność łączenia różnych środowisk.

Był człowiekiem bardzo otwartym. Starał się być ponad podziałami. Rozmawiał z wieloma ludźmi.

Jego cechy charakteru powodowały, że szybko zyskiwał przychylność i powierzano mu nawet najtrudniejsze zadania.

Jan Nowak–Jeziorański powierzał mu różne delikatne misje. Wydaje mi się, że to właśnie on nawiązał kontakt z przebywającym członkiem Rady Państwa Oskarem Lange. Był to wtedy najbardziej prominentny człowiek reżimu. (…) Właśnie Lange przekazał bezcenne informacje, które przyczyniły się do upadku Moczara.

 

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.N.

Piotr Jegliński: nałożenie knebla na media elektroniczne jest przerażającym zjawiskiem

Piotr Jegliński mówił w „Poranku WNET” o cenzurze Donalda Trumpa na Facebooku i Twitterze oraz procesach, które niszczą tradycyjną prasę.


Konto prezydenta USA Donalda Trumpa na Twitterze zostało na stałe zablokowane – poinformowały w piątek władze tego serwisu społecznościowego. Jako powód podano „ryzyko podżegania do przemocy”.  Piotr Jegliński odniósł się do tej sytuacji na antenie Radia WNET:

Śledzę z dużą uwagą to, co się dzieje w USA. Zachodzą zjawiska przerażające – nałożenie knebla na media elektroniczne.  Przyzwyczailiśmy  sie przez ostatnie lata być świadkiem postępującej globalizacji, szczególnie w dziedzinie mediów – wskazywał.

 

Według Jeglińskiego cenzurowanie kont użytkowników nasuwa porównania z tym, co działo się w PRL-u.

To nieprawdopodobne, że urzędujący prezydent USA ma zablokowane konta na Twitterze i innych platformach. To zupełnie przypomina stan wojenny, gdzie nagle odłączono obywatelom telefony bo uznano, że tak będzie lepiej.

Jak zauważył media elektroniczne stanowią zagrożenie dla prasy tradycyjnej.

Media elektroniczne powoli eliminują prasę papierową i to jest ogromny problem, bo korzystają z contentu prasy papierowej, jednocześnie nic jej nie dając – zauważył.

To właśnie prasa stanowi ostatnią barierę, która broni demokracji – dodał.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

A.N.

Piotr Jegliński: Stanisław Dziwisz był człowiekiem, który wszystko mógł załatwić. Tysiące ludzi korzystało z jego pomocy

Piotr Jegliński o roli kardynała Stanisława Dziwisza w latach 80., kiedy go poznał, tym jak kard. Dziwisz wspomagał „Solidarność”.

Piotr Jegliński poznał ks. Stanisława Dziwisz wkrótce po wyborze kardynała Karola Wojtyły na papieża, przy okazji audiencji u Ojca Świętego. Papieski sekretarz „był człowiekiem bardzo prężnym”.

Był człowiekiem, który wszystko mógł załatwić. Przede wszystkim załatwiał pielgrzymom dostęp do Ojca Świętego.

Działacz opozycji demokratycznej w PRL śmieje się z oskarżeń, że ks. Dziwisz miał przyjmować łapówki za zorganizowanie spotkania z papieżem. Oskarżenia takie obliczone są na zniszczenie kultu św. Jana Pawła II.

Bardzo wiele pomocy finansowej płynęło dla „Solidarności” i na pewno wiedział o tym kardynał Dziwisz.

„Don Stanislao” wspierał emigracyjne wydawnictwo antykomunistyczne. Organizował spotkania i łączył ludzi- podkreśla nasz gość. Wiele pieniędzy otrzymywanych przez papieskiego sekretarza przekazywanych było na Katolicki Uniwersytet Lubelski.

Tysiące ludzi korzystało ze zwykłej ludzkiej pomocy.

Staraniem papieskiego sekretarza otworzono Dom Pielgrzyma w Rzymie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Bault, Jegliński: Niemcy wchłaniają francuską gospodarkę. Macron jest w trudnej sytuacji wewnętrznej

Jakie wspólne interesy mają Polska i Francja? Jakie problemy ma ta ostania? Jaki błąd popełnia ws. Francji PiS? Co Polska mogłaby zyskać przez udział w misjach wojskowych w regionie Sahelu?

Prawie wszystkie [dzienniki-przyp. red.] pisały głównie o tym, że prezydent Macron chce naprawić stosunki z Polską, bo jest to mu potrzebne po brexicie by posunąć do przodu jego postulaty.

Olivier Bault i Piotr Jegliński opowiadają o wizycie Emmanuela Macrona w Polsce, którą komentują francuskie media. Zwracają one uwagę, że prezydent Francji chce zostawić kwestię praworządności w Polsce Brukseli, tak by nie była ona zagadnieniem stosunków obydwu krajów. Jedynie komunistyczny dziennik „L’Humanite”, który „wspierał w latach 80. reżim komunistyczny w Polsce” napisał, że Macron jedzie do Polski by bronić praworządności. Jegliński stwierdza, że:

Kością niezgody jest nierówne traktowanie różnych krajów Unii.

Zwraca uwagę na wejście policji francuskiej do Trybunału podkreślając, że „gdyby nasza policja weszła do sądu wyobrażam sobie jakie byłyby tytuły światowej prasy”. Francji jednak się to wybacza, podobnie jak przekroczenie dopuszczalnego przez UE poziomu zadłużenia. Kiedy o to ostatnie „spytano się komisarza europejskiego, powiedział c’est la France, to jest Francja”.

Albo wszystkie kraje obowiązują podobne reguły albo to wszystko zacznie się rozsypywać.

Prezes wydawnictwa Edition Spotkania zauważa, że „Francja znajduje się w uścisku Niemiec”. Bault podkreśla, że tę sprawę coraz częściej zauważa francuska prasa. Pałac Elizejski zaczyna dostrzegać, że układ Unii Europejskiej opartej na dominacji Paryża i Berlina się nie sprawdza. Przypomina słowa Macrona, który mówił, że są „szalone umysły, które rządzą na Węgrzech i w Polsce i które okłamują swoje narody”. Jak mówi:

Taka polityka, gdzie się obraża partnerów europejskich do niczego nie prowadzi.

Tymczasem jak zaznacza dziennikarz tygodnika „Do Rzeczy” „są tematy, gdzie są wspólne interesy w ramach Unii, np. obrona”. Macron promuje „projekt budowy wspólnej obrony europejskiej w ramach NATO”, w którym nasz kraj musiałby odgrywać istotne znaczenie. Dziennikarz stwierdza, że w interesie Polski mogłoby być zaoferowanie Francji wsparcia wojskowego w prowadzonych przez nią operacjom przeciw islamistom na Sahelu. Stanowiłoby to jego zdaniem argument przeciwko uczestnictwu naszego kraju w relokacji uchodźców. Zgadza się z nim Jegliński, który podkreśla, że:

Afryka to klucz do bezpieczeństwa Europy.

Obszar od Syrii po Libię jest terenem, gdzie  mają swe źródła konflikty powodujące przepływy ludności z którymi musi się mierzyć Europa. Problem Afryki Płn. trzeba rozwiązać, a potrzebującym najlepiej pomagać na miejscu. Tymczasem we Francji ludzie protestują, gdyż pracujący Francuz na prowincji zarabia średnio 1800 euro, gdy:

Uchodźca, który przyjeżdża dostaje od razu 1600 euro pomocy, nie płaci za mieszkanie, dostaje bezpłatne szkoły.

Bault dodaje, że polski rząd popełnia duży błąd rozmawiając jedynie ze swym francuskim odpowiednikiem. Powinien bowiem rozmawiać także z francuską opozycją, czyli ze Zjednoczeniem Narodowym (do 2018 r. Frontem Narodowym).

Należy rozmawiać i z władzą i z opozycją.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Jegliński: Żadna władza łącznie z obecną nie jest zainteresowana wyjaśnieniem morderstwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Piotr Jegliński o niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach śmierci polskiego męczennika i braku woli ich wyjaśnienia ze strony rządzących oraz polskich roszczeniach majątkowych.

Piotr Jegliński o braku zainteresowania władzy śledztwem ws. zabójstwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

To ciężki grzech na sumieniu naszych dzisiejszych przywódców.

Był zbulwersowany, kiedy przy okazji państwowego upamiętnienia śmierci kapłana okazało się, że „cały czas obowiązuje wersja procesu toruńskiego”. Tymczasem jak podkreśla, nie wiemy dotąd, w jakich okolicznościach kapelan „Solidarności” został zamordowany. Stwierdza, że 19 października to czas porwania bł. ks. Jerzego, a nie jego śmierci, która mogła nastąpić nawet kilka dni później. Uważa, że „ta ekipa, która wykonała zlecenie i pobiła księdza, odstawiła go do innej ekipy”, która według jednej z teorii miała porwanego przetrzymywać w bunkrze w Kazuniu.

Dlaczego żadna władza, podkreślam żadna władza, nie jest zainteresowana wyjaśnieniem morderstwa, które legło u podstaw tego ustroju, III Rzeczypospolitej?

Jegliński oczekuje, że prokurator generalny przejmie śledztwo, które jak mówi, nie zostało zakończone, gdyż IPN publikuje nadal nowe ustalenia w tej sprawie. Podkreśla, że także obecna władza „mimo pokrzykiwania nic nie zrobiła”, żeby ustalić i osądzić rzeczywistych sprawców mordu. Przypuszcza, że „czeka się, aż prawdziwi mordercy umrą”.

PKWN dalej działa, mamy zwycięstwo tamtego systemu, ci, którzy pozbawili polskich obywateli mienia, teraz triumfują, wszyscy się uwłaszczyli. Podstawowa rzecz, jaką jest własność, nie została rozwiązana.

Prezes wydawnictwa Edition Spotkania dodaje, że inną rzeczą, która go szczególnie boli, jest fakt, że wciąż obowiązują dekrety PKWN, na podstawie których wielu Polakom odebrano ich własność. Obecnie wielu prawowitych właścicieli ma problem z odzyskaniem tego, co zostało im zabrane, podczas gdy elity komunistyczne uwłaszczyły się na majątku PRL. Podkreśla, że wyjaśnienie zbrodni komunistycznych i „wyjaśnienie naszego stosunku do własności” to rzeczy, które musimy zrobić, jeśli nie chcemy żyć w PRL-bis.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K. T./A.P.

Czy tak się walczy na prawicy? „Jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli”

Zapłatą za grzech jest śmierć, tak mówi Biblia. Ale zapłata spoczywa w rękach Boga. Tymczasem podpisani pod listem autorzy postanowili sami wymierzyć karę i skazać człowieka na śmierć publiczną.

Wczoraj, 6 lutego, pojawił się na portalu wPolityce list otwarty, podpisany przez poważne autorytety naukowe i publicystyczne – prof. Sławomira Cenckiewicza, dra Witolda Bagieńskiego, Piotra Woyciechowskiego, Piotra Nisztora, Wojciecha Dudzińskiego, Macieja Marosza i Cezarego Gmyza – zarzucający Piotrowi Jeglińskiemu, jednemu z pierwszych w Polsce działaczy opozycyjnych, współpracę biznesową w latach dziewięćdziesiątych z tajnymi współpracownikami SB oraz niezapłacenie honorariów autorskich podpisanym pod listem osobom.

To, co zostało nazwane współpracą biznesową (wprawdzie nie wprost, ale jako wyraz zatroskania, zaniepokojenia; broń Boże nie stwierdzenia faktu), jest, moim zdaniem, rzuceniem podejrzenia w celu zniszczenia dobrego imienia człowieka za to, że nie prześwietlił na tyle swojego partnera biznesowego, żeby stwierdzić, że jest on pracownikiem służb.

Z tego zarzutu pan Jegliński będzie bronił się sam, ja nie mam wiedzy na ten temat. Uważam tylko, że w otoczeniu pana Jeglińskiego wielu było ludzi tego rodzaju przez wiele lat, i gdyby wszystkich miał podejrzewać, zwłaszcza gdy pojawiali się u niego w Paryżu z wiarygodnymi listami polecającymi, nie byłby w stanie zrobić czegokolwiek.

Jednak prawdziwą przyczyną postawienia zarzutu o współpracę biznesową z pracownikiem służb jest niewypłacenie honorariów. Wygląda na to, że spotkało się kilku autorów, którzy wydali książki w wydawnictwie Editions Spotkania, nie dostali za nie pieniędzy i postanowili się zemścić, a jako osoby powszechnie znane i mające praktycznie nieograniczone możliwości wyniesienia kogoś na szczyty albo wdeptania w ziemię – postanowili te możliwości wykorzystać.

Nie bronię tego, że pan Jegliński nie zapłacił należnych pieniędzy. Powinien to zrobić. Jednak sprawy honorariów można załatwić prosto. Istnieją rozmowy, istnieje wezwanie do zapłaty, ścieżka sądowa.

„Wart jest robotnik swojej zapłaty”. Niepłacenie pracownikowi jest przez Kościół klasyfikowane jako grzech wołający o pomstę do nieba. To są sprawy sumienia, bardzo poważne zwłaszcza w sytuacji, gdy nieotrzymanie zapłaty zagraża bytowi pracownika.

Jakiej wielkości sumy jest winien autorom pan Jegliński, nie wiem. Ale żadne pieniądze, tym bardziej honorarium za jedną książkę – nawet bestseller, a nie były nimi książki autorów listu, którzy zresztą przecież mają inne źródła utrzymania – nie jest usprawiedliwieniem do zadawania takich ciosów.

Zapłatą za grzech jest śmierć, tak mówi Biblia. Ale taka zapłata spoczywa w rękach Boga, nie człowieka. Tymczasem podpisani pod listem autorzy postanowili sami wymierzyć karę i skazać człowieka na śmierć publiczną. Jest to ich ewidentna zemsta z powodu pieniędzy. Przyznają się nieopatrznie do tego w tym samym liście, wiążąc sprawę współpracy biznesowej ze sprawą niewypłacenia honorariów.

Wszystkie osoby zainteresowane pochodzą z kręgu szeroko pojętej prawicy. Chyba nie pomylę się twierdząc, że przyznają się do wartości chrześcijańskich. W Piśmie św. jest powiedziane, że jeśli twój brat zgrzeszy przeciwko tobie, rozmawiaj z nim. Jeśli cię nie posłucha, weź dwóch świadków i próbuj dalej. Jeśli nadal się nie uda – szukaj pomocy w Kościele. A jeśli i to nie pomoże – dopiero wtedy niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik. Ale i poganina i celnika można próbować nawracać, można też mu, jak każdemu, przebaczyć. Chrześcijaństwo nigdy nie zachęca do niszczenia człowieka, nawet wroga.

To jest uderzenie niegodne, nieetyczne, niechrześcijańskie. To nie jest poszukiwanie prawdy, tylko zemsty. Jaki cios jest najbardziej bolesny dla opozycjonisty, który z narażeniem życia działał na rzecz wolności słowa i niezawisłości Polski? Zarzucić mu współpracę z tymi, przeciwko którym walczył.

Czy autorzy, którzy nie otrzymali swojej zapłaty, wykorzystali wszystkie możliwości domagania się jej? Czy list otwarty, jaki ogłosili, jest równorzędną odpłatą, nawet według starotestamentowego „oko za oko”, które w gruncie rzeczy jest wezwaniem do tego, żeby nie mścić się ponad miarę doznanej krzywdy?

Jak to napisał w liście do Galatów św. Paweł: „Jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli”.

Magdalena Słoniowska

Goście Poranka Wnet „nie będą płakać po Opolu”. Festiwal ten to tani peerelowski blichtr i synonim obciachu

Piotr Jegliński i Piotr Gociek w Poranku Wnet opowiedzieli o najnowszych książkach i skomentowali zamieszanie wokół festiwalu w Opolu, który być może się nie odbędzie lub zostanie przeniesiony.

Dzień po ósmej rocznicy powstania Radia Wnet i dzień przed jubileuszowym Jarmarkiem Wnet Krzysztof Skowroński rozmawiał w Poranku Wnet z Piotrem Jeglińskim i z Piotrem Goćkiem, sympatykami Radia Wnet.

Piotr Jegliński, właściciel wydawnictwa Editions Spotkania, opowiedział o osobie księdza Józefa Kuczyńskiego, którego wspomnienia „Między parafią a łagrem” właśnie zostały wydane.

Ksiądz Marcin Czermiński był postacią nieodłącznie związaną z polskimi Kresami i ich trudną historią w XX wieku. Był proboszczem parafii na Wołyniu w Szumbarze i w Dederkałach (na pograniczu Wołynia i Podola). W czasie rzezi wołyńskiej zorganizował samoobronę, która skutecznie obroniła wieś przed atakami banderowców, za co otrzymał od AK Krzyż Walecznych. Następnie został z Polakami w Związku Sowieckim i trafił do łagru w Kazachstanie, gdzie spędził 17 lat. W 1977 r. jedyny raz odwiedził powojenną Polskę. Pozostawił wtedy wspomnienia, część zapisaną, część nagraną. One właśnie zostały teraz wydane w bardzo pięknej formie, z wieloma zdjęciami. Ksiądz Marcin Czermiński zmarł w 1992 r.

Piotr Gociek, który – jak powiedział – czuje się częścią historii Radia Wnet, ponieważ prowadził Poranki, mówił o swojej najnowszej książce „Kreta subiektywnie” – dzienniku z podróży, połączonym z refleksjami historycznymi.

Na Kretę sprowadziła go między innymi osoba księdza Andrzeja Jermińskiego, który pod koniec XIX wieku trafił tam jako duszpasterz polskich żołnierzy w armii carskiej, która stacjonowała wtedy na Krecie. Piotr Giociek powiedział, że książka ta jest nie tylko o historii, o muzeach, czy o tym, gdzie szukać samochodu do wynajęcia, ale jest listem miłosnym do Krety.

W rozmowie nie mogło zabraknąć aktualnych wątków politycznych. Piotr Jegliński powiedział, że nic go w dzisiejszej polityce nie uderza. Wszystko się powtarza, jedni na drugich coś tam mówią. To wszystko jest po prostu nudne.

Piotr Gociek skomentował kontrowersje wokół festiwalu w Opolu. Dla niego festiwal ten zawsze zawsze kojarzył się z tanim peerelowskim blichtrem i był synonimem obciachu. Dlatego wymyślił hasło „Nie będę płakał po Opolu”.

Zwrócił uwagę, że wielu spośród piosenkarzy, którzy odmawiają uczestnictwa w festiwalu albo ostro komentują zamieszania wokół niego, występowało w Opolu w czasach komunistycznych. Wtedy nie przeszkadzała im cenzura czy wydarzenia z marca 1968 r.

Wielu spośród artystów bojkotujących Opole, zdaniem Piotra Goćka, dało się niepotrzebnie wciągnąć w grę polityczną lub uległo presji środowiskowej, zwłaszcza ci, którzy mieli w tym roku debiutować. A ci, którzy zrobili to, jak Andrzej Piaseczny, dla kolegów, powinni zmienić kolegów.

Obaj goście zapraszają na jutrzejszy Jarmark Wnet.

JS

 

 

Na jarmarku w dzień targowy… Jarmarki Wnet co tydzień gromadzą amatorów polskich produktów i znawców dobrej literatury

Ciekawe rozmowy z ciekawymi gośćmi Jarmarków Wnet toczą się co sobotę. Tym razem Stanisław Strakacz, Piotr Jegliński i Piotr Witt wspominają swoich zasłużonych dla najnowszej historii Polski przodków.

Czy ma Pan jakieś rodzinne wspomnienia o Paderewskim? Jaki był?

Kontakty były wielorakie. Moja mama była pianistką, stryj był przez wiele lat sekretarzem Paderewskiego, a ojciec przedstawicielem rządu polskiego z czasu, kiedy Paderewski obejmował stanowisko premiera. Był pełnomocnikiem rządu na cały Wschód, zbierał Polaków powracających do kraju. (…)

Nie dostałem się na politechnikę z racji nazwiska. Pierwszy egzamin, który był z tzw. nauki o Polsce współczesnej, oblałem. Egzaminujący stwierdził: „Aaa, Strakacz… Właściciel browaru ze Skierniewic nie ma prawa w ogóle na uczelnię się dostać”.

To nie chodziło o Paderewskiego, tylko o przedwojennych kapitalistów?

Drugi mój stryj miał browar w Skierniewicach i był kapitalistą. (…)

Czy przed wojną Pana rodzina była politycznie podzielona?

Nie. Tak jak ja to zapamiętałem, jak pracował stryj w Rzeczpospolitej, a ojciec jako przedstawiciel rządu – to był kierunki działania czysto patriotyczne, takie klasyczne, polskie.

Stryj pana Strakacza był sekretarzem Paderewskiego. A stryj Piotra Jeglińskiego?

Nie stryj, ale brat mojej babki był szefem gabinetu marszałka Piłsudskiego. Wcześniej oficer I Pułku Ułanów Beliny-Prażmowskiego. Był trzy dni oficjalnym dyżurnym prezydenta Rzeczpospolitej, Narutowicza, kiedy przebywał on w Belwederze. To on wydał szwadronowi I Pułku rozkaz eskortowania landa z ciałem prezydenta do Belwederu. A potem, w latach 1930–35, był szefem gabinetu marszałka Piłsudskiego. Organizował cały pogrzeb marszałka. (…)

Jest koło mnie pan Piotr Witt. Kim był Pański stryj?

Mój stryj miał na imię Stanley i był inżynierem elektrykiem w Saint Luis, gdzie opatentował dwa wynalazki, do dziś wykorzystywane. Nie wiem, na czym one polegają, ale coś elektrycznego.

A ojciec?

Ojciec mój był oficerem wywiadu N, czyli Niemcy, pełnił dyżur w sztabie generalnym 24 sierpnia 1939 roku i odebrał zakodowaną depeszę. Jak wiemy, pakt Ribbentrop-Mołotow był podpisany w nocy z 23 na 24 sierpnia, a 24 sierpnia do sztabu generalnego w Warszawie przyszła depesza podająca syntezę tajnych klauzul tego paktu, to znaczy, że uderzą i Niemcy, i Sowieci. Sowieci mieli uderzyć ósmego września… Ale depesza nie została wykorzystana. W każdym razie ojciec był tym oficerem dyżurnym w sztabie. Rozszyfrował depeszę i wręczył ją komendantowi…

Cały wywiad Antoniego Opalińskiego i Krzysztofa Skowrońskiego pt. „Na jarmarku w dzień targowy” można przeczytać na s. 17 styczniowego „Kuriera Wnet” nr 31/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Wywiad Antoniego Opalińskiego i Krzysztofa Skowrońskiego pt. „Na Jarmarku w dzień targowy” na s. 17 styczniowego „Kuriera Wnet” nr 31/2017, wnet.webbook.pl