Dr Maria Giedz: na terenie Iraku przebywa bezprawnie cztery tysiące tureckich żołnierzy

Recep Tayyip Erdogan, prezydent Turcji I Fot. en.kremlin.ru (CC BY-SA 4.0)

Politolog, ekspert ds. kurdyjskich dr Maria Giedz komentuje działania prezydenta Turcji. Mówi o działaniu tureckich żołnierzy na Bliskim Wschodzie, tłumaczy, na czym polega polityka Ankary.

Dyplomacja Recepta Tayyipa Erdoğana jest mocno zaangażowana w wojnę rosyjsko-ukraińską. Z kolei na Bliskim Wschodzie Turcja prowadzi działania militarne.

Erdoğan przede wszystkim chce powrócić do wielkiego Imperium Osmańskiego. Chce powiększyć terytorium i być tym głównym graczem politycznym na Bliskim Wschodzie.

Historycznie bardzo ważną rolę w tamtej części świata odgrywali Persowie. Dzisiaj pozycja Iranu jest słabsza.

Zawsze była rywalizacja między Imperium Osmańskim a Persją.

Dzisiaj Iran jest postrzegany jako kraj na marginesie, są na niego nałożone sankcje.

Rozmówczyni Jaśminy Nowak zaznacza, że Turcja, jako członek NATO,  znajduje się w innej sytuacji.

Czytaj także:

Dr Olchowski – umowa w sprawie eksportu zboża to trochę dogadywanie się z agresorem, jaka ma być forma jego agresji

Ekspert zwraca uwagę na bardzo ekspansywne działania Ankary w Iraku.

Na terenie Iraku przebywa bezprawnie 4 tysiące tureckich żołnierzy – Turcja robi co chce.

Dr Maria Giedz mówi także o działaniach propagandowych tureckiej dyplomacji.

Erdoğan chce zaistnieć na arenie międzynarodowej, przy okazji wykorzystując propagandę wobec wszystkich państw na świecie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Czytaj także:

Dmytro Antoniuk: na całym froncie nie odnotowano postępów Rosji

Repetowicz: Ludzie w Iranie zdecydowanie nie chcą wojny. Jest szansa na deeskalację konfliktu

Iran wzywa do izolacji USA na Bliskim Wschodzie. Jakie państwa potępiły zabicie gen. Sulejmaniego? Czy możliwe jest rozwiązanie problemów, które doprowadziły do eskalacji? Odpowiada Witold Repetowicz.


Witold Repetowicz, dziennikarz, który właśnie powrócił z Iranu, opowiada o tym, co działo się podczas ostatnich dni jego pobytu w Teheranie, w tym o konferencji Teheran Dialog Forum 2020:

Było to dość duże wydarzenie dyplomatyczne, Iran prowadzi dość szeroko zakrojoną ofensywę dyplomatyczną […] Ideą tej inicjatywy jest budowanie systemu zbiorowego bezpieczeństwa w regionie, w opozycji do obecności Amerykańskiej. […] To był duży sukces dyplomatyczny Iranu. Z drugiej strony odbywała się wielka demonstracja w związku z zabiciem gen. Sulejamniego.

Jak dodaje, demonstracja była oczywistym sprzeciwem przeciw amerykańskiej polityce na dalekim wschodzie, jednak Irańczycy nie chcą wojny:

Ludzie w Iranie boją się wojny […] zdecydowanie nie chcą wojny, chcą deeskalacji, mówię również o ludziach, którzy są przeciwni systemowi obecnie panującemu w Iranie, a jest ich bardzo dużo. Jednak nie chcą oni, aby system został rozwiązany w wyniku jakiegoś ataku militarnego i rozlewu irańskiej krwi.

Wśród mieszkańców Iranu przeważa nastawienie, że do wojny nie dojdzie. Ostrzał amerykańskich baz w Iraku był przedstawiany jako wielki sukces Persów:

Nie czuć ze strony irańskich władz tego, aby zostały one rzucone na kolana […] Akurat takie postawienie tej sprawy było dosyć pozytywne, gdyż stwarza pewną drogę do deeskalacji, a na tym powinnno zależeć wszystkim. […] Deeskalacja jest jedną kwestią, natomiast rozwiązanie problemów, które doprowadziły do eskalacji to jest druga kwestia. Na razie nie widac perspektyw, by te problemy zostały rozwiązane. Trzeba zrozumienia z obu stron.

Wracając do konferencji Teheran Dialog Forum 2020, Witold Repetowicz podkreśla, iż Iran wzywał państwa regionu do izolacji Stanów Zjednoczonych:

Iran pokazał, że ma narzędzia, które powodują wpływ tego państwa na inne państwa regionu, które liczą się z Iranem. Wyrazem tego było dość powszechne potępianie zabicia gen. Sulejmaniego również przez przedstawicieli Turcji, co jest dość symptomatyczne. […] Widać dużą determinację szyickiej strony Irakijczyków do usunięcia amerykanów z terytorium Iraku. […] To wszystko jest jeszcze otwarte, natomiast sądzę że nie są zamknięte drzwi do jakiegoś dialogu.

Dziennikarz dodaje, że rząd Irański mocno kontroluje sytuację w kraju i jest w stanie zmobilizować obywateli do działania, co było widać po demonstracji zorganizowanej po zabiciu gen. Sulejmaniego.

A.M.K.

Easy Riders – Michał Rezazadeh (odc. 8)

Irańczyk w Polsce, czyli Michał Rezazadeh o podróżach persa po polskich wioskach.

Michał Rezazadeh przyjechał do Polski 3 lata temu i zakochał się w kraju nad Wisłą. O tej miłości opowiadał w 9. odcinku audycji Easy Riders, 30 listopada 2019 r. Ukazuje unikalną perspektywę patrzenia na nasz kraj, człowieka przybyłego z odległego i odmiennego kulturowo Iranu, szukającego tu wolności. Tę, jak mówi, odnalazł. Ponadto, dzieli się wieloma zabawnymi historiami z podróży autostopem po Polsce. Wyobraźcie sobie persa na wsi lubelskiej śpiewającego Nabożeństwo majowe w towarzystwie kilku starszych pań, z których jedna na koniec mówi: „Jest pan pierwszym murzynem, którego widzę na oczy”.

Zapraszam do słuchania – Jan Olendzki

 


Michał prowadzi kanał YouTube – „Irańczyk w Polsce”. Poniżej link:

https://www.youtube.com/channel/UCya_9WeuUqMjeO3incvjldQ

Chrześcijanie w Iranie mieszkali praktycznie od zawsze. Dzisiaj także żyją w kraju Persów i mają się w miarę dobrze

Iran we własny sposób postrzega kwestię szariatu. Tam obowiązuje wykładnia szyicka, immamicka, okraszona myślą Chomeiniego i dziedzictwem kilku tysięcy lat wielkiej tradycji i kultury.

Historia relacji persko-chrześcijańskich jest długa i niekiedy burzliwa.

To w końcu najazd perski pod koniec XVIII wieku zniszczył Gruzję i Tbilisi, co skłoniło Gruzinów do szukania ratunku w Moskwie. Ale nie możemy też zapominać o legendzie, jakoby szach Abbas Wielki, taki ichniejszy odpowiednik naszego Kazimierza, przyjął po kryjomu katolicyzm – Paweł Rakowski, autor reportaży zamieszczanych na łamach „Kuriera WNET”, w audycji „Collosseum” prezentował w skrócie relacje chrześcijan z Persją, odwołując się do swoich podróży w tamte rejny świata.

Czytaj więcej: Teheran przyznaje, że Rosja korzysta z irańskich baz. ISIS wygraża Persom za chrześcijan i Żydów mieszkających w Iranie

Dziennikarz objaśniał m.in. różnicę między Islamską Republiką Iranu a salafickimi pomysłami, które nie mają wiele wspólnego z jakąkolwiek cywilizacją:

– Iran jest państwem teokratycznym, szyickim, o wielkim, nieprzerwanym dziedzictwie historycznym. Iran można trochę porównać do Chin. Rzym był i go nie ma, ale Persja została i pomimo kilkuwiekowej słabości powraca na należne jej miejsce.

– Iran we własny sposób postrzega kwestię szariatu. Tam obowiązuje wykładnia szyicka, immamicka, okraszona myślą Chomeiniego i dziedzictwem kilku tysięcy lat wielkiej tradycji i kultury. Tak więc chrześcijanie w Iranie żyją i mają się w miarę dobrze. Oczywiście nie jest to pełna emancypacja w skali europejskiej, ale trudno powiedzieć, aby działa im się krzywda. Wręcz przeciwnie, ongiś, jak byłem w Persji i napotykałem chrześcijan, głównie Ormian, to wykazywali się wielkim irańskim patriotyzmem i ofiarnością. Niedawno główny Ajatollah kraju odwiedził rodzinę asyryjską, której syn zginął na zapomnianej dziś przez wielu wojnie z Saddamem.

– Chrześcijanie urzędowo dla swoich rytuałów mogą pędzić wino. Kościoły są otoczone murami. Ale należy pamiętać, że Iran pomimo wszystko to państwo muzułmańskie i należy czynić porównania adekwatne do realiów regionu. A w tych porównaniach Iran wypada bardzo korzystnie – zaznaczył Rakowski.

Dziennikarz odniósł się również do projektu „islamskiej rewolucji” idącej z Teheranu po rewolucji w 1979 roku: – Iran rzeczywiście eksportował w latach 80. swoją wersję „islamskiej rewolucji”, ale dzisiaj widzimy, że poza ośrodkami szyickimi nie osiągnęła ona żadnego sukcesu.

– Wedle anegdoty, którą zapisał Ryszard Kapuściński, Persowie na przekór Arabom, których nienawidzą, przyjęli islam w wersji szyickiej. Oczywiście to anegdota, ale bliska prawdy o animozjach irańsko-arabskich. Kiedyś w Isfahanie na bazarze debatowałem z handlarzami i nie potrafiłem zrozumieć, czemu Iran nie chce np. afgańskiego Heratu czy irackich Karbali, Basry i Nadżafu. „Bo tam mieszkają Arabowie i my ich nie chcemy” – taką odpowiedz usłyszałem.

Natomiast z wielkim powiedzeniem irański projekt zakorzenił się w Libanie. Tam szyicki Hezbollah dwa razy odparł izraelskie zakusy polityczne na ten kraj. Co ważniejsze, po wycofaniu się kontyngentów izraelskich z południowego Libanu w 2000 roku upadła milicja chrześcijańska SLA (South Lebanon Army – Armia Południowego Libanu). To Hassan Nasrallah, herszt Partii Boga, nakazał swoim bojówkom otoczyć wioski chrześcijańskie, aby nie doszło do pogromów. Nasrallah powiedział, że kto był kolaborantem, rozstrzygnie sąd i poprzez taką politykę Hezbollah z czasem zyskał wielkie uznanie, co dzisiaj widzimy po wygraniu wyborów prezydenckich przez Micheala Aouna.

– Hezbollah walczy z Daesh w Syrii i chroni Liban przed inwazją salafickich milicji. Z większości sytuacji wychodzi zwycięsko – zarówno politycznie, jak i militarnie. Izrael zresztą uznał, że szyici są potęgą militarną, a nie zwykłą bojówką. No i kolejna wojna jest nieunikniona. Izrael już drży przed Hezbollahem, bo on jest zdolny nie tylko do skutecznego oporu, ale równie niszczycielskiej ofensywy – stwierdził dziennikarz.

Paweł Rakowski przypomniał, że Persja ma już ponad 2500-letnią tradycję mimowolnego obrońcy nowego i starego narodu wybranego:

Biblia, oprócz Księgi Estery, bardzo życzliwie odnosi się do Persji. To Persja Cyrusa wyzwoliła z niewoli naród wybrany i zezwoliła na odbudowę świątyni. To pod perskimi skrzydłami powstawały teksty biblijne. Stary Testament nazywa króla perskiego Cyrusa mesjaszem. Dzisiaj widzimy, że Iran ponownie odgrywa podobną rolę, de facto broniąc chrześcijan i naszych ośrodków historycznych w Syrii czy w Libanie.

– Oczywiście szyici nie czynią tego z dobroci serca, tylko politycznej konieczności. Dla szyitów będących w wiecznej mniejszości korzystniejsze jest funkcjonowanie w wieloetnicznych i wieloreligijnych konglomeratach. Łatwiej wtedy rozgrywać polityczne szachy niż pozostawać samotnie w morzu sunnickim, które by ich prędzej czy później zatopiło – podsumował swoje rozważania autor reportaży podróżniczych „Kuriera WNET”.

Czytaj więcej: Baszar al-Asad: odzyskamy każdy skrawek Syrii. To jest nasz obowiązek, żeby odzyskać kontrolę nad całym krajem

Teheran przyznaje, że Rosja korzysta z irańskich baz. ISIS grozi Persom za chrześcijan i Żydów mieszkających w Iranie

Irański szef MSZ Mohamed Javad Zarif przyznał w Moskwie, że Rosjanie korzystają z perskiej infrastruktury wojskowej w Syrii do zwalczania salafickich terrorystów i innych antyassadowych ugrupowań.

Zarif stwierdził, że Rosjanie nie mają swoich ośrodków wojskowych w Iranie, chociaż przyznał, że dochodziło do przypadków, kiedy rosyjskie lotnictwo wykorzystywało irańskie lotniska i inną infrastrukturę wojenną w kraju Ariów do niszczenia salafickich terrorystów.

Irański minister powiedział, że Moskwa okazjonalnie korzystała z perskiej gościny. Irański portal presstv podaje, że w sierpniu 2016 roku rosyjskie T-22M3 i Su-23 wykorzystywały bazy w zachodnim Iranie dla niszczenia celów ISIS i Jabat Al-Nusra w okolicach Aleppo.

Głównym lotniskiem, z którego korzystali Rosjanie, była baza w Hamadanie. Hamadan, wedle tradycji biblijnej, jest miejscem pochówku Estery i Mordechaja ze starotestamentowej historii purimowej. Nie dziwi więc, że nieprzerwanie od 2500 lat znajduje się tam wspólnota żydowska.

Chociaż dla wielu jest to absurdalne, w Iranie mieszka od 8 do 20 tys. Żydów perskich. Kto chciał, ten po rewolucji w 1979 roku i zerwaniu relacji pomiędzy Teheranem i Tel-Awiwem mógł udać się do Izraela. Jednak niewielu to uczyniło.

W starożytnym mieście Shiraz w centralnym Iranie synagoga znajduje się na wprost kościoła ormiańskiego. Oba przybytki otoczone są wysokimi murami i zagraniczny przybysz może je odwiedzić – za zezwoleniem państwowym lub pod nadzorem urzędnika. Niemniej, żadna krzywda „narodom księgi” w państwie ajatollahów się nie dzieje. Od czasu do czasu irańskie media wręcz przypominają, że chrześcijanie również ochotniczo maszerowali przez irackie pola minowe na saddamowskie pozycje w trakcie wojny 1980-88.

Za kościoły i „przechowywanie” Żydów w ostatnim czasie ISIS ponownie zapowiedziało zniszczenie Iranu. Chociaż buńczuczne wideoklipy salafitów nie robią już takiego wrażenia, jak kiedyś, ciekawy jest nagły „antyżydowski” zwrot w propagandzie ISIS.

ISIS – rozszyfrowane przez bliskowschodnie bazary jako „Israeli Secret Intelligence Service” – Izraelskie Tajne Służby Specjalne, zaczyna z Półwyspu Synaj niepokoić izraelskie pogranicze. Chociaż nie stanowi to żadnego realnego zagrożenia militarnego dla Tel Awiwu, jest to pierwsza próba walki kalifatu posądzanego o związki z Syjonem.

– Iran wznosi hasła antyamerykańskie i antyizraelskie, żeby otumanić sunnitów, podczas gdy Żydzi irańscy żyją bezpiecznie w Iranie pod ochroną, mając do dyspozycji świątynie i kościoły w Teheranie i Isfahanie – słyszymy semickie salafickie trajkotanie.

Tradycyjnie wygrażali również Najwyższemu Ajatollahowi Aliemu Chamenieiemu, że „zniszczą jego dom”. Co więcej, islamiści przechwalali się:

Zdobędziemy Iran i przywrócimy go narodowi sunnickiemu, tak jak to było wcześniej – przypomniało ISIS, nie do końca zgodne z prawdą historyczną, że Persja była sunnicka do czasów, aż dynastia Safawidów przyjęła szyizm jako religię państwową w XVI wieku.

źródł: presstv/timesofisrael

Czytaj więcej: Prezydent Iranu: Dobre relacje między Iranem i Rosją służą obu naszym narodom i stabilności w niespokojnym regionie

Ajatollah Ali Chamenei: Wrogowie naszego państwa przekonali się, o naszej potędze. Niech nowy 1396 rok będzie pokojowy!

Iran świętuje Nowy Rok – Nouruz. Jest to święto przedislamskie, hucznie obchodzone na terenach historycznej Persji (Afganistan, Iran, Kurdystan), korzeniami sięgające czasów zaratrustrianskich.

Iran, w przeciwieństwie do reszty świata muzułmańskiego, obchodzi Nowy Rok zgodnie z kalendarzem staroperskim. Nouruz jest świętem ognia i przypada zawsze na 20, 21 i 22 marca. Wedle wyliczeń historyków, święto Nouruz może mieć ponad 3000 lat tradycji. Reszta świata muzułmańskiego obchodzi Nowy Rok (arab. Muharram) zgodnie z wyliczeniami księżycowymi, datującymi się od hidżry – ucieczki Mahometa z Mekki do Medyny. W 2017 roku Muharram wypadnie 21 września.

W przemówieniu do narodu z okazji święta wielkiej perskiej  przeszłości, Najwyższy Przywódca Iranu Ajatollah Ali Chamenei stwierdził, że w minionym roku świat przekonał się, że Iran zasługuje na międzynarodowy szacunek. – Duma bijąca z naszego kraju była widoczna przez cały 1395 rok – chwalił naród realny wielkorządca państwa.

Ajatollah uznał, że antyirańska retoryka nowego prezydenta amerykańskiego nie przeraża nikogo w dawnej Persji. – Wręcz przeciwnie, demonstracje poparcia dla naszej polityki w trakcie „Dnia Jerozolimy” w Ramadanie pokazały światu, że nasz naród jest zintegrowany wokół wspólnego celu. A jest nim sprawiedliwość i pokój – oświadczył Ajatollah.

Następca twórcy Islamskiej Republiki Ajatollaha Chomeiniego zaznaczył również, że najważniejsza dla Iranu jest kwestia bezpieczeństwa w mocno skonfliktowanym regionie. – Irańczycy są wdzięczni Allahowi za to, że przeżyli ten rok w pokoju w bardzo niespokojnym regionie – powiedział Chamenei.

Czytaj więcej: Netanjahu: Iran zamierza dokończyć zaczętego w V w. przed Chr. dzieła za pomocą rakiet balistycznych i broni jądrowej