W Irlandii rząd może stworzyć Sinn Fein – partia kiedyś związana z IRA, dziś odchodząca od dawnych ideałów

W wyborach nadal jest wiele niewiadomych, rząd może utworzyć zarówno Sinn Fein, jak i Fianna Fail.

Bogdan Feręc, redaktor naczelny portalu Polska-IE.com komentuje wyniki wyborów parlamentarnych w Irlandii. Najwięcej mandatów zdobyła opozycyjna partia Fianna Fail. Tym samym pokonała zarówno lewicową partię Sinn Fein, jak i rządzącą dotychczas Fine Gael:

Wyniki są zaskakujące. Wszyscy stawiali na to, że wygra partia Mary Lou McDonald, czyli Sinn Fein, a ta łączona jest oczywiście z IRA, a tak się nie stało.

W 160-osobowym Zgromadzeniu Irlandii FF będzie miała 38 deputowanych, SF – 37 mandatów, FG – 35, Zieloni – 12 mandatów, Partia Pracy oraz Socjaldemokraci – po 6, ruch Solidarity – People Before Profit – 5, Aontu oraz Independents4Change – po jednym mandacie. Aż 19 miejsc przypadło kandydatom niezależnym:

Dotychczasowy wieloletni sprawca dziwnych rzeczy na wyspie osiągnął największą liczbę głosów […] będzie to Fianna Fail i Fine Gael, które przez ponad 100 lat kształtowały politykę na zielonej wyspie. Przegrały one wybory, ale jednocześnie zdobywając – przynajmniej Fianna Fail – największa liczbę głosów.

Jak dodaje Bogdan Feręc, Sinn Fein ma przewagę nad Fianna Fail, gdyż może zaprosić do koalicji dowolną partię. Rozpoczęła już rozmowy z Partią Zielonych i Socjaldemokratami:

Jeżeli przyniosą one oczekiwany efekt, rząd utworzy Mary Lou McDonald, zostanie tym samym premierem Irlandii i nareszcie zostanie przełamany duopol władzy.

Choć wybory odbyły się w weekend, nadal jest wiele niewiadomych. Komentatorów, jak i samych wyborców najmocniej interesuje to, kto zostanie premierem:

Zmieniła się scena polityczna. Nie wiadomo, kto będzie premierem; kto będzie tworzył rząd. […] Równie dobrze może się okazać, że to Fianna Fail doprosi jakąś mniejszą partię do koalicji i utworzy rząd.

Feręc opowiada również o odchodzeniu balastu historycznego Sinn Fein. Albowiem ta partia kojarzona jest z IRĄ, czyli Irlandzką Armią Republikańską. Nasz gość mówi, że głównym oczekiwaniem Irlandczyków jest zmiana polityki społecznej:

Z całą pewnością muszą pokazać się jako partia, która odeszła od dawniejszych ideałów, od IRA, która podkładała bomby, wzniecała niepokoje i walczyła o coś, co do tej pory jest przez IRA przegrane. […] Mary Lou McDonald nigdy nie była w IRA, może właśnie dlatego wygrywa, że jej partia powoli odchodzi od tego, co kiedyś było bezpośrednikm połączneiem Sinn Fein z IRA.

K.T. / A.M.K.

Wojciech Cejrowski o polskim rządzie: Naród obali ich w taki sposób, w jaki obalił Partię Pracy w Wielkiej Brytanii

Gospodarz Dziki Zachód opowiada o swoich przeżyciach na urlopie w Meksyku. Komentuje wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii. Krytykuje politykę klimatyczną Unii Europejskiej.

https://www.mixcloud.com/mediawnet/studio-dziki-zachód-16122019/

 

Wojciech Cejrowski opowiada o swoim pobycie w Meksyku. Przysłuchiwał się rozmowom wypoczywających tam Rosjan. Dało się usłyszeć, że postrzegają oni Ukrainę i Białoruś niemal jak własność Moskwy.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” mówi o ogromnym zainteresowaniu, jakie wywołała wśród Meksykanów jego czapka z nazwiskiem prezydenta Donalda Trumpa.

Wojciech Cejrowski omawia amerykańskie echa wyborów parlamentarnych Wielkiej Brytanii. Amerykanie mówią o wielkim zwycięstwie Borisa Johnsona. Zwracają uwagę na zdobycie przez konserwatystów wielu okręgów, w których od lat zwyciężała Partia Pracy.  Prezydent Trump zaprasza Brytyjczyków do podpisania nowej, lukratywnej umowy handlowej.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego mówi o nadużyciach liturgicznych, jakie zaobserwował w meksykańskim kościele.

Przechodząc do tematów polskich, Wojciech Cejrowski punktuje kapitulację rządu wobec UE ws. Puszczy Białowieskiej.

Naród obali ich w taki sposób, w jaki obalił Partię Pracy w Wielkiej Brytanii.

Podróżnik twierdzi, że przyjęty niedawno Nowy Zielony Ład spowoduje katastrofę gospodarczą Unii Europejskiej.

Wróbel: Te wybory przekształcono w ponowne referendum brexitowe. Klasa pracująca bardziej od torysów nienawidzi Brukseli

Sławomir Wróbel o zwycięstwie Partii Konserwatywnej w wyborach do Izby Gmin i jego związku z Brexitem, stosunku klasy pracującej do imigrantów z Europy Śr-Wsch i o szkockim separatyzmie.

Sławomir Wróbel o relacjach brytyjskich mediów dotyczących wyborów parlamentarnych w ich kraju. Podkreślają wielką wygraną Partii Konserwatywnej, ponieważ to największe zwycięstwo tego ugrupowania od ostatniego zwycięstwa Margaret Thatcher w 1987 r. Torysi posiadają prawie 40-osobową większość w Izbie Gmin. Kurs funta po wygranej skoczył w górę. Wróbel nie dziwi się, że Boris Johnson zwyciężył, gdyż politycy Partii Pracy bagatelizowali wolę narodu ws. brexitu.

Te wybory zostały przekształcone w ponowne referendum brexitowe – jeśli w jednym referendum powiedzieliśmy, że chcemy opuścić Unię Europejską tzn., że taka jest wola suwerena.

Boris Johnson zapowiedział, że będzie chciał „tworzyć rząd jednego narodu”. Wróbel stwierdza, że Johnson „może chcieć wejść w buty swoich poprzedników- Winstona Churchilla i Margaret Thatcher” i trwale zapisać się w brytyjskiej historii.

Klasa pracująca zdecydowała, że tak jak wcześniej z dziada pradziada nienawidziła konserwatystów, tak jeszcze bardziej nienawidzi Brukseli.

Nasz gość tłumaczy powody słabego wyniku laburzystów. Zauważa, że nastroje brytyjskiego salariatu nie są dobrą wiadomością dla nas, gdyż brytyjski pracownicy są niechętni imigrantom z Europy Środkowej i Wschodniej. Zwraca też uwagę na bardzo dobry wynik Szkockiej Partii Narodowej, która zdobyła 48 mandatów na 59 przypadających Szkocji [w 2017 zdobyła 34, a w 2015 56- przyp. red.]. Oznacza to, że „szkockie dążenia niepodległościowe będą podsycone”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Thomas: Ludzie w Wielkiej Brytanii mają dosyć elit medialnych i rządzących, które cały czas im mówiły, że są głupi

David Thomas o wyniku zdecydowanym zwycięstwie torysów w przedterminowych wyborach w UK, porażce Jeremy’ego Corbyna, restrukturyzacji brytyjskiej gospodarki i zmęczeniu Brytyjczyków ich elitami.


David Thomas o przedterminowych wyborach w Wielkiej Brytanii, gdzie wygrała Partia Konserwatywna z Borisem Johnsonem na czele. Zdobyła 368 mandatów. Drugie miejsce zajęła Partia Pracy, która wprowadzi do Izby Gmin 191 przedstawicieli. To wielki sukces konserwatystów.

Był mrożony proces demokratyczny w Wielkiej Brytanii przez wyborami. Rząd będzie mógł prowadzić kraj dalej.

Nasz gość mówi, iż bez tych wyborów demokracja w Wielkiej Brytanii nie byłaby efektywna. Izba Gmin może w końcu zacząć normalnie działać. Podkreśla, że torysi zdobyli więcej procent głosów niż dotychczasowych rekordzista Edward Heath, który zastąpił premiera z ramienia laburzystów Harolda Wilsona w 1970 r. Oznacza to, że obecny rząd ma wyjątkowo mocny mandat społeczny.

Ludzie w Wielkiej Brytanii mają dosyć elit medialnych i rządzących, które cały czas im mówiły, że są głupi i powinni ich słuchać.

Thomas widzi przyczyny takiego wyniku w zmęczeniu Brytyjczyków ich elitami. Wskazuje również na słabość kampanii laburzystów kierowanych przez Jeremy’ego Corbyna. Ten ostatni wynik wyborów uznał za swoją osobistą porażkę i zrezygnował z dalszego kierowania  Partią Pracy. Gość „Poranka WNET” podkreśla, że:

[Corbyn] prowadził kampanię językiem marksistów.  To był język sprzed stu lat.

Przywódca laburzystów wypowiadał się tak, jakbyśmy wciąż żyli w czasach drugiej rewolucji przemysłowej, a nie czwartej.

Jest jasne, że biznesmeni i wszystkie rynki kapitałowe potrzebują jeden j rzeczy i to jest pewność, przez ostatnie trzy lata jej nie było.

Obecnie, jak mówi przewodniczący Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej, gospodarka brytyjska będzie musiała przejść restrukturyzację, by przygotować się do funkcjonowania poza Unią Europejską. Także ta ostatnia musi przygotować się gospodarczo na Brexit. Podkreśla, że „nie będzie łatwo, będzie ból”.

Stwierdza, że wybory w czwartek to tradycja. Mówi o sposobie liczenia głosów, który jest bardzo przejrzysty. Specyficzne jest także ogłaszanie wyników wyborów. Wszyscy kandydaci z okręgu stają razem na scenie, gdzie ogłaszane jest, który z nich dostał się do parlamentu.

Byłem tutaj w trakcie stanu wojennego, pomagałem rodzinie żony.

Thomas mówi również o swoich wspomnieniach związanych z dzisiejszą rocznicą.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

 

K.T./A.P.

Machura: Mówią, że Jeremy Corbyn ma bardzo silne trockistowskie poglądy. Część lewicowców nie jest w stanie go poprzeć

Tomasz Machura o wyborach w Wielkiej Brytanii, ty, jaka jest ich stawka i czemu poglądy Jeremy’ego Corbyna nie są akceptowane nawet przez część jego własnej partii.

Tomasz Machura mówi o wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii, które odbywają się w czwartek. Żaden z komentatorów nie pragnie przewidywać, kto mógłby je wygrać. Albowiem Partia Konserwatywna i Partia Pracy „szły łeb w łeb” w przedwyborczym wyścigu.

To pierwsze wybory naprawdę przełomowe. Przedstawione są dwie radykalnie różne wizje Wielkiej Brytanii.

Torysi mówią dużo o zakończeniu Brexitu i o budowaniu dynamicznej gospodarki brytyjskiej z niskimi podatkami. Tymczasem Jeremy Corbyn postuluje nacjonalizację kolei i firm energetycznych. Chciałby on upaństwowić firmę będącą dostawcą internetu, by zapewnić obywatelom Wielkiej Brytanii „darmowy” internet. Za ten ostatni Brytyjczycy musieliby zapłacić ze swych podatków, ale jak twierdzą socjaliści, tylko ci bogaci.

Duża część mediów poparła Borisa Johnsona […] mówiąc, że to jedyna szansa by Wielka Brytania zachowała swój status silnej, gospodarki […] zderegulowanej, o niskich podatkach.

Media prawicowe, związane z Partią Konserwatywną poparły w znacznej mierze obecnego premiera. Jeżeli zaś chodzi o media lewicowe i tradycyjnie sprzyjające laburzystom, to jak zwraca uwagę Machura, część z nich poparła Corbyna, ale wiele też zachowało neutralność.

Jeremy Corbyn […] od lat 70. swych poglądów nie zmienił. Ma bardzo silne, jak niektórzy mówią, trockistowskie poglądy.

Poglądy szefa Partii Pracy są nie do zaakceptowanie dla części brytyjskiej lewicy, w tym nawet dla części laburzystów. Jak podkreśla nasz gość:

Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, takich jak ta, gdy 15 posłów Partii Pracy napisało list do swoich wyborców, by tym razem nie głosowali na Partię Pracy.

Socjalistyczni parlamentarzyści stwierdzili wprost, że współrządy ich partii doprowadziłyby Wielką Brytanię do katastrofy. Wśród postulatów Corbyna jest, poza wspomnianą nacjonalizacją, zmuszenie dużych firm brytyjskich, notowanych na giełdzie, by przekazały rządowi 10% swoich akcji, z których dochody mają być przeznaczone na wyrównywanie nierówności społecznych.

Wstępne wyniki wyborów będziemy znać po 22, kiedy ukarze się sondaż exit poll. Do tego czasu media nie mogą podawać cząstkowych wyników wyborów, ani pokazywać głosujących ludzi. Inaczej niż w Polsce, cisza wyborcza w Zjednoczonym Królestwie trwa tylko w czasie samego głosowania.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Polski kucharz stawił czoła zamachowcowi na London Bridge. Wybory w UK: Brytyjski parlament jest niefunkcjonalny

Alex Sławiński o ataku na London Bridge i udziale Polaka w powstrzymaniu zamachowca, imigrantach żyjących w UK i wyborach parlamentarnych w tym kraju.

W piątek pracując w piwnicy restauracji, […]  złapał długi róg narwala i wyskoczył z nim. Był pierwszym człowiekiem, który tam dotarł, to dało naprawdę dużo czasu ludziom, by oddalili się z miejsca wydarzenia

Alex Sławiński mówi o piątkowym ataku terrorystycznym na London Bridge w sercu stolicy Wielkiej Brytanii. Polski kucharz Łukasz zatrzymał zamachowca. Powstrzymywał go kłem narwala, który zdobił restauracje, w której bohater pracuje, aż do przybycia na miejsce policji.

Zamachowcem natomiast był 28-letni Usman Khan, mieszkaniec hrabstwa Staffordshire w środkowej Anglii. Sprawca w 2012 roku został skazany za terroryzm. Brytyjskie służby łączyły go z grupami terrorystycznymi. Podczas zamachu przebywał na zwolnieniu warunkowym.

W Wielkiej Brytanii mieszka mnóstwo mniejszości narodowych. […] Okazuje się, że jesteśmy częścią tego społeczeństwa.

Ponadto nasz korespondent mówi o stosunku Brytyjczyków migrantów z Polski i różnicy między tymi ostatnimi, a przybyszami z Azji i Afryki. Stwierdza, że większość Polaków na Wyspach pracuje, w przeciwieństwie do imigrantów muzułmańskich, z których aktywnych zawodowo jest tylko kilkanaście procent.

Tak niefunkcjonalnego parlamentu Wielka Brytania dawno nie miała.

Sławiński mówi także o nadchodzących wyborach parlamentarnych na Wyspach (będą miały miejsc w ten czwartek). Premier Boris Johnson wezwał prezydenta USA, by nie udzielał mu poparcia. Powodem tego jest mała popularność Donalda Trumpa w Zjednoczonym Królestwie. Poza obecnym premierem najwięcej się mówi o przywódcy Partii Pracy Jeremym Corbynie. Poza nimi w kampanii widoczny jest też Nigel Farage, szef partii Brexit, niegdyś stojący na czele UKIP.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Sławiński: Premier Boris Johnson prosi Donalda Tuska o przedłużenie terminu brexitu aż do lutego!

Alex Sławiński analizuje ostatnie wydarzenia w związku z umową brexitową. Pojawia się próba wydłużenia czasu na wprowadzenie umowy oraz propozycje kolejnego referendum w tej sprawie.

 

Alex Sławiński ze studio WNET w Londynie mówi o „zaciętym boju” o przepchnięcie przez parlament umowy Brexitowej, przywiezionej przez Borisa Johnsona z Brukseli:

Premier Boris Johnson nie mogąc przepchnąć umowy przez parlament, wysłał list do Donalda Tuska, prosząc go o przedłużenie terminu Brexitu aż do lutego.

Okazuje się, iż powstały dwa listy, z których jeden był podpisany przez premiera Wielkiej Brytanii, a drugi nie:

Są one przeglądane przez prawników, aby dociec, czy premier miał w ogóle prawo napisać i wysłać tego typu listy.

Jak dodaje nasz korespondent, takiego obrotu spraw w związku z przedłużaniem wprowadzenia w życie umowy Brexitowej można było się spodziewać. Przypomina słowa Borisa Johnsona, który powiedział, że Brexit się odbędzie, czy z umową, czy bez. Te słowa swojego czasu wywołały ogromną wrzawę w izbie. Jeremy Corbyn, przewodniczący Partii Pracy, głośno mówi, iż nie poprze tego projektu:

Jeśli miałoby dojść do kolejnego przedłużenie aż do lutego, laburzyści mówią, iż mogliby poprzeć nowy projekt, jeśli tylko można byłoby przeprowadzić drugie referendum. Moim zdaniem mogłoby być ono przegrane przez przeciwników wyjścia z Unii Europejskiej.

Jak dodaje Alex Sławiński, istnieje niewielka szansa, iż dziś odbędzie się kolejne głosowanie w sprawie przegłosowania tego projektu:

Prawdopodobnie speaker odrzuci ten projekt, gdyż wg prawa nie można tego samego projektu przegłosowywać podczas tego samego posiedzenia, a przypomnę, że dzisiejsze będzie kontynuacją sobotniego posiedzenia. […] Z jednej strony wszyscy chcą zakończyć ten impas, a z drugiej strony, nie widać końca tej przepychanki.

A.M.K.

W Wielkiej Brytanii prawdopodobnie wygra „BREXIT Party”. Trwają wybory do Europarlamentu [VIDEO]

Tomasz Pernak o wyborach do europarlamentu w Wielkiej Brytanii.

Według sondażu firmy badawczej YouGov faworytem jest partia Nigela Farage’a (BREXIT Party). Na nią zagłosowałoby aż 37 proc. respondentów:

Tyle procent ma partia, która nie istniała jeszcze 3 miesiące temu […] prawdopodobnie to właśnie oni wygrają wybory. Za to wszystkie partie tak zwanego głównego nurtu odnotowały głębokiego nura w sondażach.

Na drugim miejscu uplasowali się z 19 proc. głosów proeuropejscy Liberalni Demokraci. Ich politycy wprost nawołują do pozostania kraju we Wspólnocie. Trzecie miejsce z 13-proc. poparciem zajęła główna siła opozycji, czyli Partia Pracy. Minimalnie wyprzedza Partię Zielonych (12 proc.). Rządząca krajem Partia Konserwatywna znalazła się dopiero na piątej pozycji. Zaledwie 7 proc. ankietowanych chce oddać na nią głos.

To pokazuje, jak słabe poparcie ma gabinet premier Theresy May, która próbuje ratować sytuacje poprzez rozpisanie referendum odnośnie Brexitu:

Istotą tego podejścia jest możliwość włączenia do ustawy drugiego referendum o Brexicie w celu podlizania się Partii Pracy. Jednak większość społeczeństwa nie chce drugiego referendum, wychodząc z założenia, że jest to ośmieszanie się i głosowanie do skutku. To też ujawnia twarz Unii Europejskiej, dla której wola ludu jest ważna, o ile zgadza się z planami sekretarzy i komisarzy siedzących na górze.

Głosowanie do europarlamentu w Wielkiej Brytanii odbywa się w czwartek, czyli dzisiaj. Tak więc już niebawem zobaczymy, na ile sondaż przedstawia faktyczny stosunek Brytyjczyków do wyjścia ich państwa z Unii Europejskiej.

Posłuchaj całej wypowiedzi już teraz!


K.T. / A.M.K.

Ryszard Czarnecki, europoseł PiS: Czy Wielka Brytania próbuje „uciec” od Brexitu tylnymi drzwiami? 

Może się okazać, że w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego wezmą udział brytyjscy politycy. To jeden ze skutków ostatnich głosowań w Londynie – komentuje w Poranku WNET Ryszard Czarnecki.

– To nie było żadną niespodzianką, eksperci przewidywali taką różnicę głosów – zaznacza europoseł komentując ostatnie głosowania nad porozumieniem z UE ws. Brexitu oraz votum zaufania dla rządu Theresy May, brytyjskiej premier. W pierwszym głosowaniu za porozumieniem z UE głosowało 202 parlamentarzystów, przeciwko było 432.

Przy tym część polityków europarlamentu mocno krytykuje Wielką Brytanie, a to tworzy jeszcze gorszą atmosferę między Albionem a Unią Europejską.

Jednak nieprzyjęcie tego projektu nie oznacza, że Brexitu nie będzie. Theresa May będzie musiała teraz przedstawić plany dotyczące następnych kroków w ciągu trzech dni obrad Izby Gmin, czyli najpóźniej w poniedziałek. Zdaniem Ryszarda Czarneckiego najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie dojście do jakiegoś porozumienia pomiędzy Unią a Wielką Brytanią.  Obecnie traktat o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej ma być renegocjowany i może on odsunąć Brexit na długo w czasie.

Niektórzy komentatorzy twierdzą, że jest to próba ucieczki od Brexitu tylnymi drzwiami.  Według tego scenariusza może się okazać, że w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego wezmą udział brytyjscy politycy. Taki scenariusz zresztą spowoduje lawino wiele skutków i konieczność zmian wcześniejszych decyzji.

Według gościa Poranka WNET, Theresa May nie rządzi już Wielką Brytanią – robi to za nią teraz chaos. Eurodeputowany zauważa jednak, że cała dużą winę za obecną sytuację ponosi również Unia Eurpoejska, która „ćwiczyła i upokarzała Wielką Brytanię na różne sposoby, ponieważ chciała w ten sposób pokazać innym krajom, że nie opłaca wychodzić się z Unii Europejskiej a uczestnictwo w niej niesie ze sobą również pewne konsekwencje”.

Wysłuchaj naszej rozmowy już teraz!

JN

Theresa May zachowa urząd. Po dwóch dramatycznych głosowaniach Brexit może przesunąć się o kolejny rok. Choć nie musi

Ostatnie dwa wieczory były najbardziej pełnymi emocji w brytyjskiej polityce od czasów II wojny światowej. Izba Gmin odrzuciła porozumienie rządu z UE, ale nie chce zmiany gabinetu Theresy May.

– Ta izba wyraziła swoje zaufanie dla tego rządu. Jestem gotowa, aby pracować z każdym członkiem tej izby, aby zadbać o to, że zachowa ona także zaufanie Brytyjczyków – oświadczyła Theresa May, brytyjska premier po głosowaniu ws. votum nieufności dla rządu po sromotnie przegranym głosowaniu 24 godziny wcześniej w sprawie wynegocjowanego z Unią Europejską porozumienia dotyczącego wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE. Kilkadziesiąt minut później rozpoczęła rozmowy z przedstawicielami wszystkich sił politycznych w Izbie Gmin w sprawie przyjęcia proponowanych przez Unię zasad rozstania z Wielką Brytanią.

Nie jest to wygrana, którą May będzie się mogła chwalić europejskim politykom – o jej być albo nie być na stanowisku brytyjskiej premier zdecydowało ledwie 19 głosów (za rządem opowiedziało się 325 posłów, przeciwko – 306). Jej projekt porozumienia dotyczący Brexitu poległ w pierwszym głosowaniu w proporcjach 202 głosy za przy 432 głosach przeciw – co oznaczało, że nie poparli jej również członkowie jej własnej partii.

– Rząd zawdzięcza dalsze działania Irlandczykom z Północy – powiedział zaraz po głosowaniu Nigel Dodds, lider północnoirlandzkiej DUP (Demokratycznej Partia Unionistów). – O wynikach zdecydowało 10 głosów naszej partii. Gdybyśmy zagłosowali z opozycją, premier May zabrakłoby jednego głosu!

Jednak dobę wcześniej Dodds robił wszystko, aby przekonać innych członków Izby Gmin o odrzuceniu projektu Brexitu.

Poparcie dla rządu oznacza dla Brytyjczyków o jeden kryzys mniej. Nie będzie wcześniejszych wyborów, zaś najbardziej prawdopodobny Brexit bez porozumienia odbędzie się przy stabilnej sytuacji w gabinecie przy Downing Street.

Czasu do rozstania z Unią zostało niewiele – formalnie rzecz biorąc Wielka Brytania przestaje być członkiem wspólnoty 29 marca. Tego dnia wrócą granice pomiędzy krajami UE i Londynem, a przede wszystkim wrócą cła, co jest dla Albionu największym problemem.

To dlatego liderzy brytyjskich partii opozycyjnych, czyli Partii Pracy, Szkockiej Partii Narodowej i Liberalnych Demokratów kilkadziesiąt minut po głosowaniu nad votum zaufania dla rządu zgodzili się rozpocząć rozmowy z ministrami Theresy May. W sumie spotkania w brytyjskim parlamencie będą się odbywać do poniedziałku. Wówczas premier przedstawi posłom plan dalszego działania w sprawie Brexitu.

Najpewniejsze wydaje się jednak, że – powołując się na art. 50 Traktatu o uniach europejskich – May wystąpi o możliwość wydłużenia procedury wyjścia z UE. Z pewnością będzie namawiana przez część polityków do zorganizowania Brytyjczykom drugiego referendum w sprawie Brexitu.

W razie braku większości dla umowy proponowanej przez May lub jakiegokolwiek alternatywnego rozwiązania Wielka Brytania automatycznie opuści UE o północy z 29 na 30 marca bez umowy na mocy procedury wyjścia.

Jeszcze wieczorem nieoficjalne źródła z Brukseli poinformowały, że Unia Europejska bada możliwość opóźnienia wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty do 2020 roku, aby dać rządowi w Londynie więcej czasu na wypracowanie porozumienia politycznego w sprawie jego warunków. Z pewnością koło ratunkowe chcą rzucić Theresie May rządy w Berlinie i Paryżu.