Paweł Rakowski: talibowie nie wygrali żadnej wojny w Afganistanie jeśli chodzi o armię regularną

Ekspert ds. Bliskiego Wschodu o atakach terrorystycznych stolicy Afganistanu, w których zginęło 86 osób, a ok. 150 jest rannych.

W Kabulu miały miejsce trzy symultaniczne ataki terrorystyczne.

Do ataku przyznało się Państwo Islamskie Prowincji Chorasan. Jest ono obecne w Afganistanie na północy, gdzie mieszkają Uzbecy i na południu przy granicy z Pakistanem.

Wedle informacji już potwierdzonych jedna z grup talibów która jest powiązana z pakistańskim wywiadem informowała i przestrzega Amerykanów o tym że do ataku może dojść.

Ostrzeżenia zostały zignorowane przez Waszyngton. Paweł Rakowski zauważa, że choć ewakuacja jest chaotyczna, to do zamachu

Brak ofiar ludzkich był pewnego rodzaju sukcesem amerykańskiej administracji.

Joe Biden zapowiada odwet na Państwie Islamskim. Dziennikarz Radia Wnet stwierdza, że nie wiadomo jak ten odwet miałby być teraz przeprowadzony. Przypomina, że

Państwo Islamskie zapowiadało od wielu, wielu dni, że do konfrontacji z talibami dojdzie. Jednym z zarzutów, które Państwo Islamskie kierowało wobec talibów jest właśnie układ z Amerykanami.

Afgańska odnoga ISIS zapowiada ustanowienie kalifatu w tym kraju. Rakowski polemizuje z tym, jakoby potęga militarna Talibanu znacząco wzrosła wraz z przejęciem amerykańskiego sprzętu. Wskazuje, że gdy skończy się im paliwo, to sprzęt ten stanie się bezużyteczny. Przypomina, że

Talibowie nie wygrali żadnej wojny w Afganistanie jeśli chodzi o armię regularną.

Siłę talibów może pokazać starcie z trzymającym kontrolę nad Doliną Pandższeru Ahmad Masoud. Na razie jednak talibowie unikają konfrontacji, co jak wskazuje nasz dziennikarz, oznacza, że pragmatycznie podchodzą do przejęcia władzy.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dziś rusza Narodowy Spis Powszechny 2021

Aerial view of woman using computer laptop and a smartphone on wooden table

Gdyby nie III fala pandemii o tym wydarzeniu byłoby głośno od kilku tygodni. 1 kwietnia rusza spis powszechny mieszkań i ludności. Udział obowiązuje wszystkich mieszkańców RP – w tym roku online.

Dziś rozpoczął się obowiązkowy dla wszystkich mieszkańców Polski spis powszechny mieszkań i ludności. Mimo trwającej pandemii, o wydarzeniu tym lepiej nie zapominać, bo przeoczenie może wiązać się ze sporymi kosztami. W pandemicznym 2021 roku spis powszechny po raz pierwszy w historii odbywa się w formule online. Jeżeli z jakiegoś powodu nie jesteśmy w stanie uczestniczyć w nim w formie zdalnej, państwo pozostawia nam dwie możliwości.

Można poprosić o spis telefoniczny albo o wizytę rachmistrza w mieszkaniu. Ponadto, dla osób nieposiadających dostępu do Internetu urzędy statystyczne, urzędy wojewódzkie, urzędy gmin i podległe im jednostki zobowiązane są udostępnić pomieszczenia, w którym znajdą się komputery z dostępem do sieci. Tam, każdy zainteresowany uczestnik będzie mógł dokonać niezbędnych formalności.

Udział w spisie jest obligatoryjny dla każdego mieszkańca terytorium Polski, również dla cudzoziemców. Warto o tym pamiętać, gdyż nie przystąpienie do spisu grozi grzywną nawet do 5 tys. zł.

Za spis powszechny mieszkań i ludności odpowiedzialny jest Główny Urząd Statystyczny (GUS).  Ewidencja potrwa od 1 kwietnia do końca czerwca. W ciągu tych 3 miesięcy GUS ma zebrać informacje dot. wszystkich zamieszkujących Polskę osób.


Spis powszechny w 2021 r. po raz pierwszy w historii odbędzie się online. Wg ustawy Narodowy Spis Powszechny jest obowiązkowy dla wszystkich osób fizycznych „stale zamieszkałych i czasowo przebywających w mieszkaniach, budynkach i innych zamieszkanych pomieszczeniach niebędących mieszkaniami”, a także o osobach „niemających miejsca zamieszkania”.

Jest to równoznaczne z faktem, że do spisu powinni przystąpić nie tylko obywatele polscy i cudzoziemcy mieszkający na terenie RP, ale również Polacy przebywający na emigracji.

Pierwszy raz w historii Polski powszechny spis online przyjmuje formułę „samospisu” internetowego i, co do zasady, jest  formą obowiązkową narzuconą przez ustawę. Ewidencji można dokonać poprzez wypełnienie formularza, który od dziś znajduje się stronie internetowej spis.gov.pl.

N.N.

Źródło: GUS

Ireneusz Raś opuści PO? „Wszystko jest możliwe. Czekam na oświadczenie Budki i Trzaskowskiego”

Ireneusz Raś o liberalizacji Platformy Obywatelskiej, skutkach jakie ona przyniesienie, a także o przywództwie Borysa Budki i swej przyszłości w Platformie.


Ireneusz Raś przypomina w kontekście zapowiadanego nowego stanowiska Platformy Obywatelskiej ws. aborcji, że partia miała wpisany do swej deklaracji ideowej kompromis aborcyjny w czasie, gdy odnosiła swe największe wyborcze zwycięstwa. Poseł PO  stwierdza, że razem ze swoimi kolegami partyjnymi złożył wniosek, aby tak pozostało.

W Platformie było pax Platforma, to byłoby naruszone.

[related id= 36436 side=left]Podkreśla, że liberalizacja podejścia Platformy do aborcji sprawi, że nie będzie ona zmuszona iść do centralnych wyborów tylko w ramach większej koalicji. Zrezygnuje ona bowiem ze swojego centroprawicowego elektoratu.

Polityk stwierdza, że z jednej strony są prawa kobiet, a z drugiej prawa człowieka. Z tym założeniem układany był „pax Platforma”. Na pytanie o ocenę przewodnictwa w Platformie Borysa Budka wzdycha, co uznaje za wystarczającą odpowiedź. Zdradza, że chciałby porozmawiać z Budką, na co nie miał ostatnio okazji. Stwierdza, że

Raś zaznacza, że nie wiadomo, co zapowiadany rozdział Kościoła od Państwa miałby oznaczać. Poseł PO będzie walczył o zachowanie jak największego pola dla konserwatyzmu w partii. Wskazuje, kto jest zagrożeniem w chwili obecnej dla PO oraz obawia się przeobrażeniem ideowym jego formacji.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Ile razy w Konstytucji występuje zapis: „Chyba że ustawa stanowi inaczej”? Zapewniam Czytelnika, że wiele razy

Produkcja ustaw idzie w Polsce pełną parą – w zgodzie z aktualną Konstytucją, która to zjawisko jak najbardziej umożliwia i wręcz prowokuje. O nadrzędności Konstytucji nad ustawami możemy pomarzyć.

Mirosław Matyja

Zastanawiają mnie wypowiedzi osób, które sugerują, że nowelizacja Konstytucji nie jest konieczna, natomiast należy przestrzegać aktualnie obowiązującej ustawy zasadniczej. Tym osobom pragnę odpowiedzieć krótko i poniekąd prowokacyjnie: aktualna Konstytucja RP jest jak najbardziej przestrzegana. Może teraz ktoś się zdziwi albo zaprzeczy, ale nie będzie miał racji.

Jednym z zasadniczych problemów polskiej semidemokracji jest praktyka stosowania art. 7 polskiej Konstytucji, czyli tzw. zasada legalizmu: „Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”. Zgodnie z nią organy państwowe i samorządowe mogą działać tylko w taki sposób, na jaki pozwala im uchwalone prawo, a więc m.in. ustawy. Ustawy i przypięte do nich rozporządzenia to przecież też prawo. Problem ten dotyczy niestety nie tylko organów publicznych, ale również innych sektorów życia społecznego i gospodarczego. Weźmy pierwszy lepszy przykład. Art. 22 Konstytucji RP mówi, że ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest możliwe tylko w drodze ustawy…

Przeciwnicy nowelizacji polskiej ustawy zasadniczej powinni wziąć ją do ręki i sprawdzić, ile razy w Konstytucji występuje zapis: „Chyba że ustawa stanowi inaczej…” Zapewniam Czytelnika, że wiele razy. Tak więc Konstytucja powołuje się non stop na ustawy (i specustawy), które — jak powszechnie wiadomo – można zmieniać w parlamencie dowolnie i można je uchwalać na szybko – w dzień i w nocy, bez ładu i składu, bez uprzednich konsultacji ze społeczeństwem. Bo i po co?

Paradoksem polskiego parlamentu jest zaś to, że dominują w nim siły partyjne, które chętnie powołują się na uchwalane przez siebie ustawy. Czyli ustawy górują nad Konstytucją, a nad ustawami góruje partyjny parlament. Aby wyjść z tego zaklętego koła, potrzebna jest nowa ordynacja wyborcza w Polsce, ale to już zupełnie inny, choć powiązany z omawianym temat.

A tymczasem produkcja ustaw idzie w Polsce pełną parą – w zgodzie z aktualną Konstytucją, która to zjawisko jak najbardziej umożliwia i wręcz prowokuje. Tak tworzone jest polskie prawo – o nadrzędności Konstytucji nad ustawami możemy chyba tylko pomarzyć.

Jestem przekonany, że nowelizacja polskiej Konstytucji jest nieodzowna – nie ma to jednak nic wspólnego z przestrzeganiem lub nieprzestrzeganiem aktualnej ustawy zasadniczej, lecz z brakiem jej nadrzędnej roli w polskim systemie prawnym.

Cały artykuł Mirosława Matyi pt. „Parę uwag na temat państwa i Konstytucji” znajduje się na s. 14 grudniowo-styczniowego „Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021.

 


  • Świąteczny, grudniowo-styczniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.

 

Artykuł Mirosława Matyi pt. „Parę uwag na temat państwa i Konstytucji” na s. 14 grudniowo-styczniowego „Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Andrzejewski: Opozycja gra o obalenie demokratycznych władz Polski, żeby było tak jak było

Piotr Andrzejewski o tym, kto podważa polskie prawo i polską suwerenność, celach jakie przyświecają protestującym sędziom i o tym na jakim modelu wzorowana jest ustawa dyscyplinująca sędziów.

Piotr Andrzejewski komentuje głosowanie nad ustawą dyscyplinującą sędziów, które będzie miało dzisiaj miejsce.

To jest histeryczne wprowadzanie chaosu i dyskryminacja polskiego państwa i prawa.

W RFN bowiem za to, co robią polscy sędziowie mogliby oni dostać pięć lat więzienia. Proponowana ustawa jest zaś łagodniejsza. Dodaje, że niezbędne dyscyplinowanie tych, którzy system demokratyczny niszczą. „Państwo to my”- tak zdaniem sędziego myślą niektórzy z jego kolegów po fachu. Mówi na czym polega model francuski na którym wzoruje się ustawa polska. O co gra opozycja? Jak mówi nasz gość:

O obalenie demokratycznych władz Polski, żeby było tak jak było.

Podkreśla „zdegustowanie i dyskomfort społeczny” jakie u Polaków wywołują działania części sędziów. Ci ostatni bowiem, jak stwierdza rozmówca Łukasza Jankowskiego, wyżej cenią własne partykularne interesy niż dobro podsądnych. Z tego powodu potrzeba sięgnąć po przewidziane Konstytucją RP sankcje jak złożenie z urzędu czy kary finansowe.

Nie jesteśmy krajem do skolonizowania. To my mamy zmieniać Unię Europejską, która jest chora

Wiceprezes Trybunału Stanu odnosi się do krytyki ustawy, której zarzuca się, że doprowadzi do „Polexitu” . Stwierdza, iż instytucje unijne z powodów politycznych wykorzystuję przeciw Polsce zapisy Karty Praw Podstawowych, której Polska nawet nie podpisała. Zaznacza, że Polska nie ulegnie mentalności postkolonialnej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.